Progress

Noc. Końcówka 2019 r.
Jestem tam, gdzie byłem w 2016. Tam, gdzie byłem w 2014. Trafiłem w to miejsce w swoim wnętrzu podczas długich, niemal polarnych, dni lipca i krótkich, pachnących świeżością nocy. Białym ścianom przy łóżku towarzyszył biały stolik, białe kuchenne szafki i białe niebo o wpół do czwartej nad ranem.
Potem wróciłem do innego sufitu nad łóżkiem, dziś patrzę w jeszcze inny.
Postęp to móc powiedzieć „zmieniłem się”, „rozwijam się”, albo „odpuszczam”.

W 2019 nie dokonałem postępu. Zmienia się jedynie otoczenie.

Czy bitcoin istnieje?

Wyborcza zaserwowała mi dziś o 9 rano taką oto wiadomość na Messengerze:

Damian handlował bitcoinami na Bitmarkecie – jednej z najstarszych polskich giełd kryptowalutowych. Jest weteranem, korzystał z niej od pięciu lat. Szacuje, że na handlu kryptowalutami spędził 3 tys. godzin. Mówi, że doszedł do 1,7 mln zł z początkowych 15 tys. zł. Nieraz ryzykował. Na początku lipca przeczytał komunikat, że giełda nie działa. A wraz z nią 100 mln zł jej klientów rozpłynęło się w powietrzu.

http://wyborcza.pl/7,156282,25015434,sprzedam-dziurawa-gielde-kryptowalut-o-upadku-bitmarketu.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy

Moja pierwsza myśl: co za sztuka samooszukiwania. Te pieniądze przecież rozpłynęły się w powietrzu już w chwili kupienia kryptowalut. Kryptowaluty to najbardziej wirtualne i wymyślone lokaty kapitału, jakie znam (nie jestem ekonomistą, jakby co).

Blockchain, jako technologia, to takie zawody w marnowaniu prądu na czas. Dosłownie — ideą leżącą u podstaw są wyścigi w brute force, czyli w dobieraniu kolejnych (lub przypadkowych) kombinacji bajtów, aż się uda, czyli aż hash całego bloku danych będzie zgodny z oczekiwanym. Można powiedzieć, że kto pierwszy, ten wygrywa, w pewnym uproszczeniu. De facto jako „nagrodę” (też w kryptowalucie) za uczestnictwo w tym przepalaniu prądu na ciepło otrzymujemy to, o czym mówimy, że „wykopaliśmy”. Kiedy dostatecznie dużo komputerów zgodzi się co do tego, jaka przypadkowa wartość uzupełnia blok do zadanego skrótu (o co chodzi z algorytmami hashującymi pozostawię jako ćwiczenie dla czytelnika), to blok jest zatwierdzany i dopisywany do łańcucha. Stąd i łańcuch bloków, blockchain.

No i tyle właśnie, mówimy, że to ma jakąś wartość, te podpisy pod transakcjami (blokami danych) leżącymi u kogoś na dysku. Że zaszyfrowane dane w „cyfrowych portfelach” wczoraj były warte 100zł, dzisiaj są warte 250. Kupujemy wyobrażenie o wartości czegoś, co żadnej siły sprawczej nie ma, czego na wykonaną pracę czy surowiec w żaden sposób nie da się już przetworzyć (wyjąwszy handel). Dlatego bawi mnie wiara, że ktoś ma milion, kiedy tak naprawdę po prostu wydał 15 tys. zł., a nie ma nic, ma obietnicę, że zaszyfrowane czy podpisane cyfrowo dane na czyichś serwerach mogą być coś warte. Czy są?

Kiedy zaś zniknie serwer, albo ktoś zgubi klucz (tu przypadek człowieka, który zmarł i waluta przepadła, bo portfela nie da się odszyfrować), okazuje się, że pieniędzy nie ma i tak naprawdę nigdy nie było. Ktoś ma na dysku zera i jedynki, nie są już nic warte.

Więc kto tu tak naprawdę kogo oszukuje?

I suck at blogging

Żadnego postu w 2019, żadnego postu w 2018, dobry borze tucholski (RIP). Mam tu szkice z hasłami, o czym chcę napisać z 2013r. Co tu się porobiło.

Trzeci albo więcej rok „przenoszę się na nowy serwer”. Trzeci rok rozdzielam bloga na „osobisty” i „pro”, jeden z pierdołami, drugi techniczny. Tak naprawdę w żadnym nie mam nic do przekazania, co przetrwałoby moje wewnętrzne pytanie „czy to jest warte czyjegoś czasu?”. Całą tę stronę stworzyłem ja szesnastoletni, więc odpowiedź nasuwa się sama. Może na okrągły 2020 postanowię się w ramach samodoskonalenia wreszcie zmusić do poświęcania twardych godzin takim prywatnym zabawom, jak blog.

Ludzie jakoś bardziej produkują się na Facebooku, jedna firma posiadła nasze życia i przywłaściła sobie (z naszym błogosławieństwem) kontakty międzyludzkie, treści oraz prawo do decydowania kto kogo teraz przeczyta. Tam zdecydowanie nie chcę pisać, nie tylko z tych powodów. Pytanie na dziś: gdzie milczę z większą klasą?

Lata lecą, niewypowiedziane i niezapisane myśli się kumulują niczym niepowodzenia, które przypomnisz sobie w autobusie lub tuż przed zaśnięciem. Co się zmienia? W środku tak naprawdę niewiele. Okazuje się, że tak naprawdę całe życie jesteś tym 15-latkiem, który nie ma pojęcia co robi i co dalej, tylko coraz rzadziej masz moment by się nad tym zastanowić, bo jest coraz więcej zaległych spraw, których nikt za Ciebie nie załatwi. Od trywialnych, typu pozmywanie, po ostateczne.

Poczucie obowiązku siłą sprawczą w życiu. Niestety właśnie tak to widzę.

To nie tak, że ten adres już nie istnieje.

Ja po prostu jestem mistrzem prokrastynacji. Potrafię od ponad roku powtarzać sobie, jakie zmiany wprowadzę, gdy będę miał wolną chwilę. Tylko gdzie ta wolna chwila, jeśli nawet czytać książek (a to ważne w życiu!) nie ma kiedy?
Tu minęło już 11 lat. Nowe wpisy miałyby być już nie pisane z nieustającą myślą, kto to czyta, bez autocenzury, bez dopasowywania języka do odbiorcy. Wprowadziłbym podział na blog osobisty, choć przecież niewiele osobistego w życiu wyznaję, oraz „profesjonalny”, czyli po prostu okołoprogramistyczny, pracowy, javascriptowy… no i, stety lub nie, raczej po angielsku.

Tak czy owak żyję i mam się dobrze. Wzloty i upadki należy traktować stoicko.

 

Z archiwum…:
Reforma oświaty

ikari (19:43)
patrz
nie bylo mnie dzisiaj w szkole
a dostalem 2 oceny
mogloby tak byc zawsze XD
oceny cząstkowe: w komorze maszyny losującej znajduje się 6 kolejno ułożonych kul, następuje zwolnienie blokady… XD

__
PS. W najblizszym czasie powalcze z archiwum i moze sie pojawia linki :P
PS2. Sąsiad zmarł na raka mózgu….

Z archiwum…:
Mantra

  • „Doświadczenie polega na nie popełnianiu błędów, ale to popełnianie błędów prowadzi do  doświadczenia.”
  • „Doświadczenie to coś, co zdobywasz zawsze po tym, kiedy go potrzebujesz” – prawo Olivera.
  • Czas płynie tylko w jedną stronę. Nie patrz więc za siebie w celu innym niż wyciąganie wniosków na przyszłość.
  • Nie cofniesz czasu i nigdy nie zmienisz przeszłości, nie łudź się. Przeszłość pamiętasz po to, by lepiej pokierować przyszłością.
  • Niezależnie jak mocno żałujesz swoich błędów, popełniłeś je. Teraz wiesz, co zrobić, by nie popełnić ich już nigdy więcej. Teraz już będzie dobrze.
  • Jeśli wiesz, na czym polegają Twoje błędy, nie poddawaj się w walce sobą, by się zmienić (nikt nie mówił, że będzie łatwo)
  • Czas to twój najgorszy wróg. Jeśli wiesz, czego chcesz, nie zwlekaj. Nie patrz na to, ile czasu minęło, ale spójrz, ile Ci go pozostało przed Tobą.

Najtrudniejsze.

· Strach to największy niszczyciel jaki istnieje we wszechświecie. Strach przed reakcją (Ty też wesprzyj swojego rozmówcę!), strach przed rozmową. Bojąc się rozmowy nie unikasz nieporozumień, a potęgujesz je. Niczego nie wyjaśnisz i nie polepszysz, jeśli nie porozmawiasz. Jeśli nie porozmawiałeś wczoraj, zrób to dzisiaj, nie czekaj do jutra, ale…

· Jednocześnie nie naciskaj, nie wymuszaj, nie odstraszaj rozmówcy…

· Powiedz mi, jak pogodzić dwa powyższe punkty inaczej, niż sygnalizując potrzebę rozmowy i czekając na podanie pomocnej dłoni.

· Jeśli możesz rozmawiać, rozmawiaj. O wszystkim, nie zachowuj niczego dla siebie, bo licząc na zrozumienie bez słów – łatwo się przeliczyć.

· Nie zabijaj się własną zazdrością, a tym bardziej nie potajemnie. Najcenniejszą dla siebie osobę możesz ukrywać przed całym światem, by nikt Ci jej nie odebrał, a ona zrozumie to zupełnie odwrotnie – pomyśli, że nie chcesz się nią chwalić. I oczywiście nie porozmawiacie o tym, prawda?… Chyba ludzie zawsze szukają dziury w całym.

I jeszcze raz.

  • Przyszłość, przyszłość, przyszłość. Nie patrz – proszę – na to, co było źle, zrób teraz wszystko, by dalej było już tylko dobrze. Rozmawiając o błędach łatwiej ich unikać.
  • Żyjąc chwilą możesz zatracić to, do czego chcesz dążyć w życiu… Patrz co robisz, myśl o tym, co z tego wyniknie… Czyż nie od dziecka uczą nas konsekwencji?…

Wiem, że są tu sprzeczności. Trzeba umieć je właściwie zinterpretować. Mam nadzieję, że te słowa komukolwiek jeszcze pomogą…

Totalnie niezwiązane: Brazylijska modelka zmarła na anoreksję, Kto za tym stoi?, Słów kilka o „Efekcie Wertera”, Stereotyp satanisty a rzeczywistość

Przepraszam, że tyle ostatnio notek, ale nie potrafię… hm… wyciszyć się, uspokoić, nie myśleć, nie istnieć

Dla anglojęzyczno-potrafiących

TEN ARTYKUŁ:

http://stilldrinking.org/programming-sucks

Wszystko, czego potrzebujesz wiedzieć o mojej codzienności.