Namiastka tego, co mogło tu być

Witaj:

  • Po dłuższej przerwie
    Wiem, że trochę czasu nie pisałem. Prawdę mówiąc tym razem nie do końca było to tak, że nie miałem, co pisać. Bywało, że owszem miałem, co pisać – przemyśleń było dużo i na różne tematy. Ale z pewnych powodów przez jakiś czas naprawdę nie miałem zamiaru publikować nic na blogu >_>. Druga sprawa to przerwa techniczna – z powodu zmiany serwera.
  • Na nowym serwerze
    iBlog działa teraz na nowym, lepszym (profesjonalnym, a nie komputerze domowym) serwerze. Mam nadzieję, że chociaż część z Was odczuła w tym roku zauważalne przyspieszenie ładowania się bloga. Wynikło z tego oczywiście kilka problemów, tj. konkretnie wszystko przestało działać i musiałem zmieniać trochę skryptów ;), ale już wróciło do normy i można cieszyć się nie tylko treścią bloga, ale i panelem dodawania notek, co może mi się jednak przydać ;P
  • Stały bywalcu
    Cieszę się, że tak wiele osób z godnym podziwu samozaparciem (teach me master!) odwiedza tego bloga regularnie w poszukiwaniu nowych notek (a może by powrócić do tych archiwalnych?). Dziękuję za odwiedziny :)
  • Nowy gościu :)
    Miło też widzieć tyle NOWYCH odwiedzających, trafiających tu z różnych źródeł i powodów. Szkoda, że nie zostawiają po sobie wpisu, śladu, ani opinii czy znaleźli tu to, czego szukali ;)

Swoją drogą w czasie, gdy nie działało dodawanie notek próbowałem wymyślić rewolucyjny sposób i rozwiązanie problemu pod tytułem „Zawsze najwięcej do napisania mam wtedy, gdy jestem daleko od komputera i Internetu. Na przykład w długiej pieszej drodze lub jadąc przez całe miasto autobusem/tramwajem”. Otóż stwierdziłem, że mogę zapisywać fragmenty notek jako… szkice niewysłanych SMSów i MMSów! ;D. Pomysł udało się zrealizować połowicznie – jedna krótka notka, zajmująca w niewielkiej pamięci telefonu aż 6 SMSów wprawdzie została napisana, ale długa notka o wszystkim, co ważne, zajmująca pełnego MMSa gdzieś przepadła (powodując odpowiednią frustrację użytkownika ^^) – nie wiem, czy to telefon nie zapisuje szkiców MMSów, czy wina tego, że na koniec edycji odebrałem rozmowę przychodzącą ;P. Oto ten zachowany SMS, z nieznaną datą utworzenia:

Z serii „czy walczyć o więcej niż się ma”: zastanawiasz sie czasem, czy gdybyś zawsze dawał do zrozumienia, czego chcesz – czy miałbyś więcej niż masz? Czy kiedy wiesz, czego chcesz, mówisz to, mimo iż znasz przeszkody stojące na drodze by to osiągnąć? Czy warto?

Bo czy warto na ogromnej polanie z jedna jabłonią skakać do owocu wiszącego 3 m nad ziemia? Chyba nie. Możesz oczywiście włazić na drzewo, ale to się może źle skończyć… A Ty masz lęk wysokości.

Tak mi się na myślenie zebrało i przy okazji wymyśliłem ten sposób na pisanie notek językiem ezopowym na… komórce (bynajmniej nie mózgowej) – jako niewysłany SMS. Potem tylko CTRL+C, CTRL+V… I ulotną myśl sklerotyka można czasem powoli mozolnie ocalić…

Rejs był wspaniały, niech żyje metoda T9 :P

Ta myśl jest jak zwykle wieloznaczna i uniwersalna, choć wiem, że jest ktoś, kto czytając ją był przekonany, że dotyczy tylko jednego zagadnienia ;). Ale dotyczy co najmniej dwóch :)

Drugi MMS… Cholera, teraz już nawet nie pamiętam, co dokładnie w nim było. Pamiętam tylko, że byłem wściekły, że go straciłem. Nie lubię tracić informacji – informacja jest czymś, co być może jest we wszechświecie najcenniejsze. Wszelka informacja powinna być przechowywana i magazynowana, nawet jeśli nie jest przez nas uznawana. Nigdy nie wiadomo kto, kiedy i po co będzie chciał lub potrzebował sięgnąć po nią z powrotem. Niezależnie jak „nawiedzenie” by to brzmiało, to zauważam w sobie jakiś taki właśnie obsesyjny kult wiadomości ;). Jego przejawami jest np. to, że NIGDY nie kasowałem archiwum rozmów lub e-maili. Choćby zajmowało setki megabajtów, zostanie co najwyżej skopiowane gdzie indziej, ale broń Boże usunięte. Bo nigdy nie wiadomo ;). Dlatego też marzę o dniu, kiedy opracujemy technologię umożliwiającą zapis wszystkiego tego, co widzimy, słyszymy, myślimy, czujemy i śnimy w swoim życiu. Zwłaszcza możliwość nagrywania i odtwarzania snów szczególnie by mnie interesowała… Nie mówiąc już o tym, że zamiast sen komuś opowiadać, puściłbyś mu go jak na video ;)

*tu masa różnych osób i okoliczności skutecznie przerywa mi pisanie notki…*
*a tu odwiedza mnie kuzynka, która na parę dni przyjechała z Londynu ;P*

Heh, nie znoszę przerywać pisania czegokolwiek, bo później ciężko do tego wrócić ;). Dlatego też tę notkę chyba przedwcześnie zakończę ;). Trzymajcie się!

Podobne wpisy:

12 komentarzy póki co

  1. meg 27 stycznia 2006 19:36

    Wiesz, jak sie uprzeć, to każdą myśl można powiązać z jakims konkretnym zagadnieniem, rozmową… Szczególnie ja tak mam… I teraz się zastanawiam, czy pisząc to, pomyślałeś chocby miedzy innymi o mnie…

    Ja bym próbowała wspiac się na to drzewo…

    No proszę, a myślałam, ze tylko ja mam manię nie-usuwania-wszelkich-informacji… ;)

    Kuzynka z Londynu? O.o Ale prawdziwa czy przyszywna? O.o Bo nigdy nie wspominałeś.

    A starzy czytelnicy może i czytają czasem archiwum… ;p (i wytykaja autorowi literówki ;p)

    Btw – ciesze się, że nareszcie coś napisałeś :) :*

  2. mkl 28 stycznia 2006 09:39

    Nie wiedziales, ze notka przerywana szkodzi sercu? :P

  3. Miyuś 28 stycznia 2006 17:52

    cóż…. Ja archiwum przeczytałam już po raz trzeci prawie całe.

    Nie uosabiam się z twoimi notkami, przyzwyczaiłeś mnie, że nigdy nie mówisz o mnie ;P.

    Coś miałam jeszcze napisać, ale pamięć po 3 nocach nieprzespanych i przebalowanych poprostu zawodzi….
    To ja kończę komentarz, kończę artykuł i ide spać, dobranoć :*…

  4. val 28 stycznia 2006 21:21

    witaj ponownie – miło, że w końcu coś napisałeś ;P

    na sytuację ‚najwięcej mam do napisania, gdy jestem z dala od kompa’ ja sobie wzięłam zeszyt ;P i bywało, ze w autobusie coś pisałam ;] jak miałam miejsce stojące, to tylko słowa kluczowe sobie szybko zapisywałam, żeby pamiętać o co mi chodziło i to odtworzyć ;D

    walczyć o więcej chyba zawsze warto. IMO nawet jak się nie uda, to lepiej mieć świadomość, że chociaż próbowało się sięgnąć po marzenia. to tak z teorii.
    z praktyki, to zdecydowanie rzadko mówię, czego naprawdę chcę, szczególnie gdy istniejące przeszkody wydają się mnie przerastać. wówczas albo próbuję realizować to coś sama, po cichu, albo zupełnie zostawiam gdzieś na uboczu.
    przecież nie wszystko można mieć, a marzyć też o czymś trzeba.

    co do archiwów wszelkiego rodzaju, to lubię czasem powrócić do przeszłości :) zwłaszcza tej miłej/fajnej przeszłości. dlatego też sporo tego miałam. aż do padu dysku ._.’

    no a tak w ogóle, to odezwij się któregoś dnia jak będziesz miał więcej czasu – zawsze wybitnie poprawiasz mi humor, a teraz mi się to przyda..

  5. malć 29 stycznia 2006 09:28

    „przecież nie wszystko można mieć, a marzyć też o czymś trzeba.”

    o, o! I ja się tu podpisuję obydwiema rączkami, i nogami i nosem i czym tam jeszcze chcecie! no bo o czym człowiek będzie marzył jak będzie zdobywał wszystko na co ma ochotę? a przecież, jak to ktośtam powiedział, chodzi o to by króliczka gonić a nie złapać!

  6. Elwathi 30 stycznia 2006 02:43

    O, nowa motka, jak miło:)
    Ja osobiście uważam, że najlepiej mówić, co się chce, o czym się marzy, gdyż to nie zaszkodzi, a zawsze może pomóc w osiągnięciu tego marzenia…A nuż się okaże, że osoba, której się to powie będzie w stanie pomóc… Uważam również, że człowiek zawsze będzie czegoś chciał, więc nawet nie wchodzi w grę spełnienie wszelkich marzeń, o to nie ma co się martwić:) (to również jest teoria, bo w życie nigdy nie potrafiłam tego wprowadzić. Mam cholerny lęk wysokości… Choć wiem, że to nie ma sensu, gdyż przez to pewnie nigdy nie spełnię swoich marzeń ._. Ale cóż, nie potrafię tego zmienić)
    Jupi, nie tylko ja mam to cholerne skrzywienie zostawiania wiadomości^^ Wie o tym najlepiej moja skrzynka odbiorcza;] (a jak już nie mam w niej miejsca, to spisuję smsy np. do jakiegoś zeszytu O_o to już jest totalna psychoza -_-)
    Jeśli nie napisałam jeszcze czegoś, co chciałam, to napiszę to jutro, bo jak matka zobaczy, że jeszcze nie śpię, to skończę z miesięcznym szlabanem na kompa== ech

    2006-01-30 02:43:52 autor(ka) dopisał(a):

    Aha… Jeszcze miałam napisać a propos teorii, że najwięcej pomysłów przychodzi, gdy jest się z daleka od kompa. Zgadzam się z tym. Kiedyś (no, może nie tak dawno;]) pisałam opowiadanie. Zawsze musiałam mieć przy sobie zeszyt, bo najlepsze pomysły przychodziły mi do głowy właśnie w autobusach, w szkole (fajnie się pisało kolejne części opowiadania np. na gegrze^^), albo budziłam się w nocy i zaczynałam pisać XD a potem na 7 do szkoły XD
    Zeszyt, dobra rzecz, warto mieć zawsze jakiś przy sobie:D I ile ciekawych myśli zdołamy uratować dzięki temu…;) Dobra, kończę, bo już mi się literki mieszają:P Nie dawaj na siebie tak długo czekać z kolejną notką…:) Masz tutaj wiernych czytelników, którzy tylko czekają, aby zostawić tu swoje jakże inteligentne i głębokie komenty XD Pozdrawiam:*

  7. meg 30 stycznia 2006 10:23

    Wie o tym najlepiej moja skrzynka odbiorcza;] (a jak już nie mam w niej miejsca, to spisuję smsy np. do jakiegoś zeszytu O_o to już jest totalna psychoza -_-”

    Ja mam pełno takich zeszytów ;P

    (i zaraz dostane ochrzan od Pana i Władcy Strony, że nie dość, że sobie konwersacje w komentach urządzam, to jeszcze ilość znaków nie ta _^_ ;P)

  8. mkl 30 stycznia 2006 16:05

    albo budziłam się w nocy i zaczynałam pisać XD

    to akurat normalne jest, napadu weny nie powstrzymasz, a przez noc sie wszystko zapomni XD

    a jak już nie mam w niej miejsca, to spisuję smsy np. do jakiegoś zeszytu O_o

    a to z kolei faktycznie JEST chore, ale widocznie nigdy nie zrozumiem tego typu rytualow (jak np. stadne gromadne chodzenie do kibla ;p)

  9. Elwathi 1 lutego 2006 22:52

    Stadnego przesiadywania w kiblu też nie rozumiem, choć szczerze powiedziawszy kiedyś bardzo chętnie tam przesiadywałam, bo tylko tam było w miarę cicho XD
    A co do zeszytu, to może nie jest zbyt obszerny, ale jest. A powstał po tym, jak mi dysk padł i skasowały mi się wszystkie te rozmowy, które zapisałam w Wordzie (nie na kartce:P) i potem tego żałowałam;] Ale już się nie rozwodzę:P

  10. meg 27 lutego 2006 15:03

    Nie lubię tracić informacji – informacja jest czymś, co być może jest we wszechświecie najcenniejsze. Wszelka informacja powinna być przechowywana i magazynowana, nawet jeśli nie jest przez nas uznawana.

    Taa… A oto fragment rozmowy z Panem Dbam O Wszelkie Informacje:

    Meg: (Niedziela 26.02.2006 12:03)
    czemu Ty mi nigdy nie odpisujesz na zaległe smsy/wiadomosci na gg? vv
    Ikari: (Niedziela 26.02.2006 12:04)
    nie wiem, moze nie zawsze dotrwają aż je przeczytam _-_
    Ikari: (Niedziela 26.02.2006 12:04)
    a o SMSach po prostu
    Ikari: (Niedziela 26.02.2006 12:04)
    zapominam

    „nie zawsze dotrwają”… _-_

  11. ikari 28 lutego 2006 01:35

    „nie zawsze dotrwają”… _-_

    No i to jest właśnie wada Konnekta – nie można wyświetlić w archiwum wszystkich ostatnich wiadomości, MUSISZ wiedziec, z KIM była rozmowa ;P

  12. meg 28 lutego 2006 16:43

    To nie jest wada Konnekta, tylko jego użytkownika >:p Mówiłam Ci – wyłącz automatyczne otwieranie okienka, wtedy nieprzeczytane wiadomości przypominaja o sobie do oporu.

    No jak to z KIM? Ze MNĄ ;p Po prostu zawsze wychodź z założenia, ze ze mną ;p

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>