♪ La la la ♫ (i tak kurwica)

Rzeczy proste:
Utworów na ten tydzień
mogłoby być sporo. I wiem, że wielu z Was taka muzyka podobać sie nie będzie. Trudno ;P
Kilka propozycji:
Błędne wojenne rozkazy *
Chicane – Saltwater (osobiście kojarzy mi się, mimo braku oczywistych podobieństw, z Delerium – Underwater)
Iio – Rapture
Darude – Calm before the storm
Perły i Łotry – Burza **

* – z lepszych utworów tego zespołu. Sześć lat temu ich utwór „Geranium” kojarzył się komuś ze mną – tylko dlatego w ogóle ten zespół poznałem. Ich (pierwszy chyba) utwór „Prawo” w świetle obecnej sytuacji politycznej wydaje mi się wyjątkowo aktualny.
** – Szanta, acapella. Nie myślałem, że kiedykolwiek będę słuchać szant, a jednak ;) Polecam, zwróćcie uwagę na bas – to Michaś (O Słodkim Uśmiechu ;P). Imponujące, taka chudzina, a taki niski bas ;P Zespół widziałem na żywo, ale że był to koncert raczej nocny to do części instrumentalnej nie doczekałem. A szkoda, bo nie wiem, jak brzmi banjo ;P Po świętach powinienem dostać kompilację z ich płytek (z wyjątkiem ostatniej, uchowaj Szatanie, religijnej!) to może powiem cokolwiek więcej.

O zakładaniu butów słów kilka:
Jeśli masz czarne spodnie, kurtkę i glany to po założeniu glanów na spodnie (wygodne i praktyczne w ochronie spodni przed zachlapaniem) zostaniesz nazwany [przez Muriona] policjantem/CBŚowcem na służbie.
Jeśli założysz glany na jeansy to wg mnie można skomentować efekt jednym słowem: Howdy! ;D

Rzeczy garbate:
Życie zdecydowanie nie jest fajne. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, żeby kiedykolwiek tak uważać. A teraz to najchętniej narzekałbym tylko, że nic mi się nie udaje i nic mi się nie chce ;P (żeby nie było, że nie ostrzegałem, czy że nie zauważam):
– Zainstalowałem na dysku Ubuntu 5.1 (Breezy badger). Z 30gigowej partycji zajął już ponad 5 GB (pierwsze co zrobilem to uruchomienie instalatora dodatków – Automatix)… To moja pierwsza próba oswojenia sie z Gnomem, ale jakoś nie widzę w nim żadnych przewag nad KDE. Ale spójrzcie, jak on ładnie obsługuje ikonki! Jak przyjemnie przegląda się w nim foldery (mimo, iż obszar każdej ikony potrafi mieć różne rozmiary)! Czemuż o czemuż Windows tak nie może… to takie niewielkie z pozoru różnice…
– Długo z tym systemem oczywiście nie wytrzymuję (mimo początkowych pozorów uruchomienia Konnekta przez WINE), co widać, jeśli się poszuka w odpowiednich miejscach (a raczej byłoby widać, gdyby nie częste ostatnio restarty).
– Później w ramach fascynacji XGLem, próbowałem go zainstalować… Znalazłem jakiś tutorial do sadzania tego cuda na Ubuntu. Oczywiście gdzieś pod koniec (przy linijce „tu jestem pewien, że to zadziała – sprawdzałem na czystej instalacji”, która nie zadziałała) wyszło, że XGL pod Ubuntu i owszem, jest, ale tylko pod Dappera (nowsza niż oficjalna edycja).
– Później jednak odkryłem, że jednak da się zainstalować to pod Breezy, znalazłem na to tutorial. Oczywiście, nie udało się. Pakiet x11-common za cholerę nie chce mi się zainstalować, system mówi, że w ogóle nie wie, skąd taki pakiet wziąć, z tego wynika brak podrzędnych pakietów, ogólnie XGL nie chodzi, przez chwilę nie chodził w ogóle tryb graficzny, a tło programów w Wine zrobiło się czarne (i mam czarno na czarnym – bezużyteczne). Argh! W dodatku system za każdym razem wykrywa mi 4 aktualizacje, mówi, że 8 innych pakietów zainstalować się nie da, a menedżer aktualizacji wygląda jakby zwisł za każdym razem, gdy każę te aktualizacje zainstalować. Fajnie.
– Back to Windows. Zapragnąłem rozszerzyć systemowe menu przeciągnij-i-upuść o pozycję „dowiąż tutaj” – aby na dyskach NTFS jeden plik mógł być w kilku miejscach na raz, nie zajmując więcej przestrzeni. Znalazłem na to ładny projekt w Delphi, przetłumaczyłem parę rzeczy na polski (co by było spójnie z systemem) i kazałem go skompilować. Zonk. Wymagał czegoś z Jedi Code Library.
– Postanowiłem zainstalować JCL i JVCL. Pobrałem najnowszą wersję (JVCL 3.20) i uruchomiłem instalację – najpierw JCL, bo JVCL go wymaga. Zainstalowało się. Przeszedłem do folderu JVCL. Uruchomiłem instalację. Zonk. Brakowało mu pakietu xmlrtl… Jezu, jak w linuksie. Poguglowałem, wyszło na to, że to znany błąd JVCL 3 pod Delphi 2005 Personal Edition – zapomnieli, że ta edycja tego pakietu nie ma. Ale ojej, jak fajnie! Zrobili na to łatkę! Ściągnąłem, załatała, uruchamiam install po raz drugi. Zonk. W ogóle już nie uruchamia się instalator, wywala za to paredziesiąt błędów… Lekka konsternacja. Ale główka pracuje i ‚wykminiłem’, że jeśli to jest łatka do JVCL 3 to może na 3.2 nie działa (a nowszej łatki nie ma!). Wobec tego pobrałem JVCL 3… Ten z kolei nie wykrył zbyt-nowego JCL… Pobrałem więc starszy pakiet JVCL+JCL (żeby, do cholery, pasowało do siebie!), wypakowałem, uruchomiłem… Nadal się nie instaluje. Z łatką czy bez. A niech ich wszystkich szlag! Jak w linuksie!
– Z w/w powodu projekt zmartwychwstania ICQa może się opóźnić (bez dodatkowych pakietów nie mogę go skompilować/otworzyć…)
– Pomyślałem, że może wypali inna opcja – skopiuję wszystkie pliki Delphi ze starego systemu, a potem całą gałąź rejestru. Zły pomysł. Jako, że to różne edycje to miałem nieporejestrowane w systemie biblioteki itp… W dodatku plik rejestracji Delphi gdzieś zaginął, wszystko się sypało, pomoc już wcześniej, teraz całe środowisko.
– Wkurzyłem się, wyinstalowałem (pewnie dużo po tym zostało na dysku) Delphi… Mam nadzieję, że nie padnie od tego Visual Studio 2005 Express, jak ostatnio _-_… ♪ burza, niech to wszystko szlag ♪
– Kusi mnie pobawienie się kilkoma innymi linuksami, ale z limitowanym transferem nie powinienem sobie pozwalać na takie swobodne „tu parę giga, tam parę…”

Parę okienek wyskoczyło i zapomniałem, co miałem pisać _^_…
I padł FireFox (a raczej zwisł) i cudem odzyskałem ten tekst XD
Powstaje hit, przewodnik jak rozmawiać z ikarim! Jest to oczywiście bardzo wstępna jego wersja, aczkolwiek powinna rozwiać niektóre wątpliwości próbujących podjąc kontakt, zwłaszcza tych nie otrzymujących odpowiedzi (punkt ostatni). Niebawem zostanie podlinkowany w szablonie bloga.
A propos innych ciekawych stron – znalazłem serwis Stek prowadzony przez autora PolChatu, Kurnika i paru innych – Marka Futregę (osobisty idol i autorytet ;P mimo, iż jego jedyny mail do mnie był niezbyt pozytywną odpowiedzią i nie zauważyłem, kiedy zastąpił go yes2mike, bo podpisują się tak samo ;) ). Co ciekawe, layout strony przypomina wszystkie jego dzieła. :)

Matura nadchodzi wielkimi krokami. Oceny końcowe też. Tylko w kwestii tych drugich jestem pozytywnie nastawiony. W sumie to ostatnio zaczynam wyznawać filozowię „po co się czymkolwiek w ogóle w życiu przejmować, będzie co ma być”… Nie wiem, czy to najlepsza droga, ale cóż… ;P
Mam wszystko gdzieś i po raz kolejny żyłem iluzją, że dni wolne będą wolne. Zawsze zapominam, że nigdy tak nie jest…
Równie tradycyjnie zapomniałem, co jeszcze miałem tu pisać. Dlatego zakończę.
Wracam do lekkostrawnej muzyki. Dawno nie słuchałem Blank&Jones.

Podobne wpisy:

7 komentarzy póki co

  1. meg 14 kwietnia 2006 17:51

    Krótko odnosnie „jak rozmawiać z ikarim”. Artykuł ładny, konkretny, przydatny, owszem, ale… CZEMU DO CHOLERY TO MY MAMY SIE DOSTOSOWAĆ?! :/ Jest cos takiego jak kompromis, jest też konsensus, pomysl o tym :/

    No i nie powiesz mi chyba, że znajomych czy upierdliwców_którzy_wiecznie_czegoś_chcą traktujesz tak samo jak przyjaciół? A jako że krążą pogłoski, iz należe do tej ostatniej grupy – domagam się lepszego traktowania :P

    Tak, Ty też mozesz się czasem odezwać. I możesz skupić całą swoją uwagę na jednej osobie. To możliwe. Jeżeli komuś zależy, to wszystko jest możliwe. Wystarczy chcieć.

    Na koniec jeszcze dodam tylko, że „Jeśli chcesz, by ikari coś pamiętał, powtórz to minimum 5 razy” to bzdura kompletna :P Może 15 razy, ale też nie miałabym pewności, ze zapamiętasz. 50, tak na poczatek, potem się zobaczy :P

  2. mkl 14 kwietnia 2006 18:51

    >Jest cos takiego jak kompromis

    No. W tym wypadku jednostronny. (Jak w polityce.)

  3. meg 14 kwietnia 2006 19:04

    XD

    Zdąrzyłam zauważyć… _^_ Ale tez jestem uparta >:P

  4. ikari 15 kwietnia 2006 15:25

    Wiedziałem, że to napiszesz :P
    Tak, tak właśnie ma być, foch! ;P

    To jest przewodnik, nie regulamin, nigdzie nie pisałem, że te zasady ściśle obowiązują wszystkich, a jak nie to wypad. To tylko dzieło FAQopodobne, ułatwiające zrozumienie… no… <nie pamięta, co tu miał napisać> powstających problemów, pff, świata, sensu życia. Whateva’.
    I po części nawiązujące do sytuacji, kiedy czasem mam ochote rzucić wszystko w pizdu i o gg więcej nie słyszeć ;p ale mientki jestem i nie mam siły ;p

    2006-04-15 15:25:46 autor(ka) dopisał(a):

    no, poza tym, że nieznajomi mający puste dane w katalogu kilka/naście razy dziennie piszący „jesteś????” i nic więcej – faktycznie nie mają szans na odpowiedź.

  5. mkl 17 kwietnia 2006 19:13

    I pierdolency stawiajacy BOTY na gadu, odpowiadasz na pytanie delikwenta, po czym co minute slyszysz „No czemu sie nie odzywasz?”. Jak ja nienawidze wracac do domu po 3dniowej nieobecnosci.

  6. ikari 7 maja 2006 19:11

    Ani jedna osoba nie zwróciła uwagi na to, że jeden z linków nie działał… heh…

  7. meg 8 maja 2006 09:26

    Zauważyłam, tylko zapomniałam powiedzieć ._.” (poza tym ostatnim razem jak stwierdziłam, ze link nie działa, to się okazało, że działa i wyszłam na idiotkę _^_)

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>