kawa, delphi, blog, kraj i świat.

Ze świata: „(…) [w Japonii] powstały nawet specjalne sklepy, w których, często przez Internet, można kupić używaną przez nastoletnie dziewczęta bieliznę. Popyt na taki towar jest ogromny. Dodatkowo spragniony dziewczęcej czułości Japończyk udaje się do tzw. krainy mydła, czegoś pośredniego między łaźnią, salonem masażu a domem publicznym. Oficjalnie nie ma mowy o prostytucji, ale goście krainy mydła z rzadka przychodzą się tam tylko odświeżyć”. Żyć nie umierać. [src*: „Polityka”, 15/2006]

Z kraju: Ja wiem, że wszyscy to już wiecie, ale z racji nieoglądania TV zawsze dowiaduję się ostatni. Akurat kiedy po głowie z uporem maniaka chodziła mi „Piosenka księżycowa”, przeczytałem news o poważnym wypadku łódzkiego (!**) zespołu Varius Manx. Wokalistka ma uszkodzony kręgosłup, lider kapeli leży nieprzytomny pod respiratorem.

Z pokoju: OUT OF COFFEE. SKOŃCZYŁA MI SIĘ KAWA. Teraz już nawet zbożowa. To naprawdę tragiczna wiadomość, z trwałym wpływem na moje codzienne życie. Poza tym coś na zdrowiu podupadam ;P.

To, że się pociła jej japończy szefowie uznawali za antropologiczną ułomność” – o_O Japończycy się nie pocą?!

Ogólnie poczytałem sobie jeden numer „Polityki”, znaleziony bez okładki gdzieś w domu, w dodatku sprzed ponad miesiąca. Ale kilka artykułów było w nim naprawdę ciekawych – o doświadczeniach ze stanu śmierci klinicznej jako podtrzymujących odwieczne nadzieje, że po śmierci coś jeszcze istnieje, o „wyższości” chama nad inteligentnem, o emancypatkach w Japonii, o Storyteller Museum (genialna idea ;)), Mariach Magdalenach i micie Czarnobyla… :) Kurde, fajnie jest mieć czas poczytać gazetę :P


* – kopiowanie fragmentu utworu (tj. tekstu, kodu źródłowego, et ceatera) bez podania jego źródła jest naruszeniem praw autorskich.
** – nie wiedziałem, że Varius Manx pochodzi z Łodzi …


Czy Was też tak strasznie wkurza, jak ktoś kto przychodzi do Was (w sumie bez większej zapowiedzi) musi wszystko dotknąć, obejrzeć, pomacać i poprzestawiać?
No ale nvmd, miałem unikać osobistych tematów.

W Delphi 7 występuje poważny brak narzędzi do refactoringu. O ile Delphi 2005 miało wbudowane narzędzia do zmiany nazwy funkcji, zmiennej, czy wydzielenia z kawałka kodu nowej procedury (przy czym genialnie automatyzcznie ustalało, co jest parametrem, co wyjściem itp.), to w ‘siódemce’ nie ma absolutnie nic. Boli to nawet przy prostych czynnościach jak zmiana nazwy zmiennej z kombinacji literek na coś bardziej czytelnego. A ICQowi gdzieniegdzie by się to przydało ;P

A Firefox przechodzi samego siebie. 10-15% użycia procesora schodzi OT TAK, bo program jest uruchomiony. Otwarte tylko dwie strony, żadna nie zawiera flasha i ruchomych elementów, ba, nawet JS mogę wyłączyć – a 15% nadal gdzieś idzie.

Ach, byłbym zapomniał o tym wszystkim, co skłoniło mnie do napisania notki ;p

Znalazłem ostatnio ciekawą stronę, rysującą grafy reprezentujące strukturę stron internetowych (tagi HTML, nie podstrony). Oczywiście nie byłbym sobą, jakbym nie machnął grafa dla bloga i strony programu ;)

Blog ikariego okazał się być nieoczekiwanie… skomplikowany:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Strona ICQa jest ładna i prosta:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

A propos bloga. Należy zauważyć, iż linki wewnątrz bloga (księga, komenty, główna itp.) nie mają już w sobie numeru bloga (&blogid=1), który wreszcie jest w pełni rozpoznawany po adresie strony. Wierzcie lub nie, ale nie zawsze tak było. Ogólnie część kodu została wymieniona na poprawioną już dawno, poprawki poprawione, a na koniec całość sprawdzona i… poprawiona. Jednak w ferworze walki z bazą danych zaszła pewna drobna komplikacja. Wiecie, jaki jest skutek kliknięcia przypadkowo „UMCS2” zamiast „UTF8” w polu kodowania pola [odpowiedzialnego za szablon pojedyńczej notki]? Nawet po wróceniu do UTF8 dane były już utracone. A mój blog przybrał poniższy wygląd:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

I szczerze mówiąc nie tylko mój. Ale korzystając z okazji – najpierw przywróciłem wszystkie szablony ręcznie z najnowszego backupu (z… listopada _^_), a następnie.. usunąłem blogi, na których od 2 lat nie pojawiała się żadna notka. W ogóle to być może kiedyś za parę lat, jak iBlog będzie już w pełni gotowy to będzie można się przede wszystkim ZAREJESTROWAĆ ;P

Podobne wpisy:

6 komentarzy póki co

  1. mkl 30 maja 2006 12:49

    moje ksiazki bys wreszcie przeczytal i oddal, a nie sie pierdolami zajmujesz >XD

  2. maldek 1 czerwca 2006 07:25

    Czy Was też tak strasznie wkurza, jak ktoś kto przychodzi do Was (w sumie bez większej zapowiedzi) musi wszystko dotknąć, obejrzeć, pomacać i poprzestawiać?

    em, nie? być moze dlatego, ze sama zawsze musze wszystko pomacać? XD tak, wiem, to okropne, ale taka juz jestem. i domyslam sie jak ludzi wkurza to ze im grzebie w piornikach. (ale to jak wyprawa poszukiwawcza – wiecie ile skarbow mozna znalezc w czyims piorniku?! XD)

  3. ikari 1 czerwca 2006 14:22

    Bardzo brzydki nawyk :P

    (O_o serwer wstał?)

  4. maldek 1 czerwca 2006 14:50

    przepraaaszam ;_;’ dla usprawiedliwienia dodam ze zawsze pytam sie wlasciciela czy moge ;p ale juz nie bede ;_;’

  5. alex 2 czerwca 2006 11:58

    Czy Was też tak strasznie wkurza, jak ktoś kto przychodzi do Was (w sumie bez większej zapowiedzi) musi wszystko dotknąć, obejrzeć, pomacać i poprzestawiać?
    No ale nvmd, miałem unikać osobistych tematów.

    Przecież na pierwszy rzut oka widać, że to o mnie :P no dobrze..już nie będę próbować w żaden sposób ogarnąć chaosu Twojego pokoju… a już o  niespodziewanych wizytach na pewno nie ma mowy :P

    maldek: pokaż co masz w piórniku, a powiem Ci kim jesteś :P jak najbardziej podzielam Twoje hobby :)

  6. mkl 2 czerwca 2006 13:34

    „Pokaz mi swoj dres, a powiem Ci, co kradniesz”?

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>