Bezproduktywność i bezsens.

Jak zapewne powszechnie wiadomo, najbardziej lubiane (:P) są tu notki o absolutnie wszystkim. Wszyscy wiemy także, że o wszystkim = o niczym. I cały ten blog jest o niczym i czasem wydaje mi się z lekka pozbawiony sensu.

Bo dobre blogi to praktycznie zawsze blogi specjalistyczne [1, 2, 3, ew. np. 4; kurde, ile ja linków fajnych pogubiłem…]. Na jeden konkretny temat, dla osób nim zainteresowanych. Ich absolutnym przeciwieństwem są „blogi nastolatek” [1, 2] (losowe, bez obrazy dla właścicielek/li, pod nr 1 panienka w ogóle miała zajebisty patent pt. „kolor tekstu = kolor tła”, czyli „nic nie widzę, póki się grafika z powolnego serwera nie załaduje”; podałbym jeszcze link do siostry jako przykład kretynizmu najwyższego, ale się wstydzę i wypieram.). Gdzieś pomiędzy nimi znajdą się jeszcze blogi osobiste [1], szczere i poważne. Do takich też mi daleko i to się raczej nie zmieni.
A ten? Ten jest o niczym. Bez żadnych wartości merytorycznych, więc odwiedzany tylko przez… hm, no właśnie, przez kogo? I po co? ;P

Skoro już o blogach – Riddle ostatnio wygłosił kilka uwag, nt. blogowania w Polsce. Bo to jest właśnie ta nasza polska pieprzona mentalność – nie należy sobie pomagać, a zgnoić. Wszystkiego trzeba się czepiać, mimo, że sami często robią tak samo.
w Polsce jest tak mało blogów posiadających oryginalny look & feel.” – a co sądzicie o moim? Szczerze.
Tutaj jeśli post jest śmieszno-szyderczy w rządku ustawią się oburzeni i obrażeni. Nie można napisać czegoś od siebie” – zdecydowanie tak. Chociaż rozumiem te słowa troszkę inaczej, niż ich autor, to jednak podpisuję się pod tym rękoma i nogami.
Oczywiście ta nasza wspaniała mentalność dotyczy nie tylko blogowania. Jak przeczytałem matce nagłówek z gazety, że prezes sąsiedniej spółdzielni mieszkaniowej umorzył biednej cukierni dług 50 000 zł to zareagowała natychmiast: „wziął w łapę!”.
Nawet w TV ostatnio jeden amerykanin się wypowiadał: w stanach ktoś, kto widzi luksusowy dom sąsiada myśli: „Ciekawe, jak fachowo muszę pracować by też taki wybudować”, a w Polsce: „Ciekawe, co, komu i ile razy ukradł, pieprzony oszust!”.

Anyway…

Grafika & Przemyślenia:

Szukałem ostatnio w Sieci (bezskutecznie) animowanego logo Człowieka Śmiechu z GITS:SaC, najlepiej we flashu, bo gwarantuje najpłynniejszą animację. Prawdę mówiąc chciałem sobie z niego zrobić [kolejny] avatar ;). Oczywiście nie znalazłem.
Znalazłem za to dużą wersję SVG (wektorową), nieanimowaną (bez kontaktu z autorem). Postanowiłem pogoogle’ować w poszukiwaniu czegoś o animacji w SVG i zedytowac plik.
Mam nadzieję, że efekt się Wam spodoba :). Note: W Internet Explorerze działa przez plugin, bardzo ładnie, ale musisz go mieć. W Firefoxie nie działa animacja (nie obsługuje :( !). Tylko w operze działa bezproblemowo i ładnie.
Swoją drogą, w jakim stopniu „znam się” na grafice? (Nie mnie to oceniac ;P)

„I thought what I’d do was, I’d pretend I was one of those deaf-mutes. That way I wouldn’t have to have any goddamn stupid useless conversations with anybody. If anybody wanted to tell me something they’d have to write it on a piece of paper and shove it over to me. They’d get bored as hell doing that after a while, and then I’d be through with having conversations for the rest of my life”

„Pomyślałem, że zacznę udawać jednego z tych głuchoniemych. W ten sposób nie  będę musiał prowadzić żadnych przeklętych, głupich, bezużytecznych rozmów z  kimkolwiek. Gdyby ktokolwiek chciał mi coś powiedzieć, musiałby napisać to na karteczce i mi ją podać. Po jakimś czasie zaczęłoby ich to śmiertelnie nudzić i wtedy miałbym z głowy rozmowy do końca życia.”

„Buszujący w zbożu”, J.D.Salinger.

 

Z zupełnie innej beczki: nie byłbym sobą jakby oczywiście nie zamieścił tu tego genialnego zdjęcia. Uwaga: może się podobać tylko wąskiej grupie odbiorców.

Edit pół roku później: Działający link do zdjęcia jest tu.

Matura? Jutro wyniki. Jeśli będzie się czym chwalić, to powiem.

Programowanie wszelakie:

EurekaLog to bardzo dobre narzędzie do kompleksowego raportowania błędów. Podaje nazwę błędu, miejsce w kodzie źródłowym, zrzut stosu (tj. śledzi jak do tego miejsca w kodzie program dotarł), konfigurację komputera a także dowolne dodatkowe dane, których sobie życzymy – i automatycznie wysyła taki raporcik (skompresowany) do nas.
Gorąco polecam przede wszystkim przy testowaniu lokalnym, lub w zamkniętych grupach beta-testerów.
Jednego mu jednak brakuje. Owszem, ma przeglądarkę logów, ale nie ma żadnego narzędzia zarządzającego nimi masowo. Możesz otworzyć 1 raport, ale nigdy nie możesz ich pogrupować wg. błędu, użytkownika, czy czegokolwiek. Po prostu nie da się. Kiedy raportów jest więcej, musisz otwierać każdy z osobna po kolei. Dlatego narzędzie – choć niemal doskonałe – to jednak nie warte swojej ceny (na polskie realia). Poza tym – polecam.

ICeQ i KCI bot przeżywają ostatnio intensywny rozwój i poprawki (ICeQ zwłaszcza pod nowy serwer, którego oczywiście jeszcze nie ma, ale i dla moderatorów WOŚP się coś znajdzie… ;))… Chociaż i tak poświęcam im za mało czasu, ale jakoś perspektywa spania po nocach wydaje się bardziej kusząca. Poza tym mam deficyt mleka do kawy.

Cieszę się też, że wszyscy tak entuzjastycznie przyjęli nowe menu archiwum.

Inne:

Telefon: „Usługa Mega Paczka jest aktywna”… Śmiem powątpiewać. Czasem jednak kasa wyraźnie z konta ubywa… Za to nie lubię pre-paidu – niczego nie mogę im udowodnić, wszystko spada na moją sklerozę.
Wideo: Tajski masaż ciała. Całego. ;)
Muzyka, śmieszne: Chomik – Protest song. (słooodkieee)
Ściągnąłem sobie dyskografię Delerium (3.24GB) i 4 płyty Chicane :)
Hit dnia: ikari coffee shop (!!!) – mrau, boskie, po prostu doskonałe połączenie słów-kluczy „ikari” i „kawa” XD. A strona tak śliczna, że aż czuć aromat świeżo palonych ziaren. Tajwańska.
Farmacja: Lubisz czytać ulotki leków, które bierzesz? Ciekawe, czy wspomniane tam depresje były skutkiem czytania tych właśnie ulotek XD
Praca: Wszyscy ostatnio pracują. Wszędzie. Tylko ja jeden próbuje wziąć się za rzeczy odkładane od miesięcy/lat i nikt mi za nie nie płaci? Takie wieczne dziecko we mnie domaga się pieprzonej wolności, robienia tego, co CHCĘ robić i organizowania sobie czasu samemu, a nie przez mamusię (która też co jakiś czas próbuje)? ==”
Reklama: Jaki rodzaj reklamy w ICQu będzie zadowalał obie strony? (reklamodawcę i biednego czatowicza)? :P

Komputery, narzekania:

To może jeszcze ponarzekam sobie trochę?

  • Firefox nie obsługuje animacji w SVG
  • IE nie obsługuje SVG w ogóle (tj. bez pluginu Adobe)
  • Firefox nie obsługuje ActiveX (pół biedy)
  • Firefox nie obsługuje zbyt wielu kart (dzisiaj miałem otwartych więcej stron, niż potrafił obsłużyć)
  • Firefox nie obsługuje zbyt wielu „zakładek dynamicznych”, trzeba klikać strzałeczkę (której przy kartach nawet nie ma) – moim zdaniem obie te rzeczy powinny automatycznie rezerwować sobie dwie, trzy, etc.. linijki – i powinno to być do wyłączenia.
  • Firefox żre strasznie dużo pamięci
  • Firefox długo ładuje się na iMacu / mając dużo pluginów
  • Opera nie obsługuje moich wtyczek z Maxthona/Firefoxa
  • Opera ma jakieś schizy przy niektórych stronach (mimo, że teoretycznie nieźle obsługuje standardy…)
  • Maxthon jest zajebisty, ale engine IE nigdy nie będzie tak szybki jak Gecko
  • Maxthon jest zajebisty, ale IE to najpopularniejsza przeglądarka i  najbardziej opłaca się szukać w niej dziur (dobra, Firefoxa czeka to samo, a  później Operę)
  • Jest za mało przeglądarek
  • Nie ma innych engine’ów niż IE, Gecko i Opery na Windowsa. Żądam przeglądarki na KTHML pod WIndows.
  • Przeglądarki nie obsługują sensownych formatów, jak Jpeg2000 czy Lurawave (czy to nie to samo?)
  • Linux wcale nie jest szybki, bezawaryjny, sprawniejszy, niewieszający ani lepszy od Windows. Jest po prostu inny. Trudniejszy: mniej spójny.

Jak naprawdę działają projekty informatyczne też się nikomu nie podobałooo? :( Rozumiem, że to tylko moje hermetyczne poczucie humoru?

Riddle jakiś czas temu pisał też o lepszej organizacji pracy przy komputerze (czy raczej „organizacja na modłę Riddle’a” – większość porad dla ludzi całkowicie oddanych webmasteringowi). Najbardziej spodobał mi się pokazany tam programik Launchy – małe, proste okienko będące czymś między menu Start a „wyszukaj”. Cholernie mi to było potrzebne, bo moje menu w żaden sposób się na ekranie nie mieści (nawet w kolumnach), a sortowanie programów w kategorie zawsze kończy się tak samo – na niektóre ciężko coś znaleźć, aktualizacje i deinstalki zwiększają bałagan, a dostęp do programów trwa dłużej. Koniec z tym! Teraz po prostu wpisujesz skrawek nazwy programu i naciskasz enter. Alleluja!
Resztę porad mogę sobie o kant dupy potłuc. Swoją drogą, czy ktoś z Was kiedykolwiek wrzucał wszystko do „Moje dokumenty”? Ja nie. Zawsze albo „download”, albo Pulpit.

Podobno Vista jest jednak zajebiście szybki. Podobno im lepiej się go zna, tym bardziej chce się go używać. Mnie jednak póki co na to nie stać, ale kiedyś się zastanowię.

Narzekania:

JEST ZA GORĄCO. Umieram.

Podobne wpisy:

8 komentarzy póki co

  1. mkl 10 lipca 2006 21:15

    >a co sądzicie o moim? Szczerze.

    dobry, solidny i klimatyczny – tak. oryginalny – niezbyt. (przypomina mi nieco pewien moj dawny zamysl, ale oczywiscie nie starczylo mi cierpliwosci, zeby go wymasterowac i wyszedl maly koszmarek XD). Szczerze.

    >Tylko ja jeden próbuje wziąć się za rzeczy odkładane od miesięcy/lat i nikt mi za nie nie płaci? Takie wieczne dziecko we mnie domaga się pieprzonej wolności, robienia tego, co CHCĘ robić i organizowania sobie czasu samemu, a nie przez mamusię (która też co jakiś czas próbuje)?

    zdecydowanie nie tylko Ty. owszem, wakacje sa od tego, zeby wziac sie za stare, zakurzone projekty (o czym juz zreszta wspominalem xD). i owszem, wolnosc tak – ale na milosc boska, wylazlbys kiedys na rower z monem w ramach tych planow… XD wcisnij no mnie gdzies do napietego harmonogramu opieprzania sie ;p

  2. val 11 lipca 2006 00:56

    „blogi nastolatek”
    pociesz się, ze to mija. każdemu XD

    odwiedzany tylko przez… hm, no właśnie, przez kogo? I po co? ;P
    no mi się zdarza zajrzeć ;P
    po co? eee, trudne pytanie ;P zasadniczo po prostu odwiedzam co jakiś czas blogi znajomych ludziów ;P to, że rzadko komentuję, to już inna para kaloszy ^^’

    Tylko w operze działa bezproblemowo i ładnie.
    ^_^

    Z zupełnie innej beczki: nie byłbym sobą jakby oczywiście nie zamieścił tu tego genialnego zdjęcia.
    pfff, to codzienny widok na ulicach 3miasta ;D

    Wszyscy ostatnio pracują. Wszędzie. Tylko ja jeden próbuje wziąć się za rzeczy odkładane od miesięcy/lat i nikt mi za nie nie płaci? Takie wieczne dziecko we mnie domaga się pieprzonej wolności, robienia tego, co CHCĘ robić i organizowania sobie czasu samemu
    nie-e ;P
    ja jestem leń patentowany i nic oprócz malowania pokoi ostatnio nie robię. o robocie na wakacje myślałam, ale szybko mi przeszło XD no bo przecież to moje przedostatnie wakacje, nigdy potem nie będę już miała 3 miesięcy laby (co mi przypomina, jak stara jestem ._.’), więc olać – cieszmy się wakacjami ^^

    Jak naprawdę działają projekty informatyczne też się nikomu nie podobałooo? :(
    mi się podobało ;D jeśli nie mówiłam, tzn. że nie mieliśmy okazji rozmawiać od czasu tego linka w opisie XD

    JEST ZA GORĄCO.
    dokładnie.
    jednak ten basen koło domu to nie jest głupia sprawa :)

    aaa, i 3mam kciuki za maturalne wyniki, choć to pewnie już teraz bez różnicy ;P ale nvmd.

  3. mkl 11 lipca 2006 08:48

    >jednak ten basen koło domu to nie jest głupia sprawa :)

    byle w tym basie NESSIE plywala… XD

  4. Riddle 12 lipca 2006 16:41

    >co sądzicie o moim

    Oryginalny, ciemny… jak lubię. Nie pasuje mi tylko za mała ilość pustej przestrzeni, której brak powoduje zlewanie się tekstu.

  5. ikari 12 lipca 2006 17:54

    wylazlbys kiedys na rower z monem w ramach tych planow… XD

    Tylko niech Ci następnym razem nie pójdzie dętka, opona i koło nie odpadnie ;)

    po co? eee, trudne pytanie ;P zasadniczo po prostu odwiedzam co jakiś czas blogi znajomych ludziów ;P

    Tak wlasnie myslalem. Bo kogoś znasz. Nie dlatego, że blog był kiedykolwiek ciekawy, zabawny czy przyszło Ci coś z tego, że czytałaś – tylko dlatego, że kogoś znasz. A od znajomych zresztą oczekujesz jakichkolwiek wiadomości o ich życiu, notek osobistych… Ja za to nie lubię takich rzeczy pisać. Czuję się trochę rozdarty ;P Nie wiem, co pisać, żeby było dobrze ;) Tzn. jak to wszystko pogodzić. Najchętniej pisałbym dużo rzeczy typowo informatycznych, ale to nikogo tu po prostu nie insteresuje. Do tego są te wszelkie ciekawostki, linki – wszystko to, czym chciałbym się czasem z ludźmi podzielić. No i oczekiwanie, że napiszę coś od siebie. Taaak…

    Witaj,
    Riddle wlasnie pozostawil(a) Ci komentarz na iBlogu.

    :O
    No przez chwilę nie mogłem wyjść z szoku :) Ale widzę, że nie tylko ja czasem sprawdzam, kto do mnie linkował? :) To często bywa ciekawe doświadczenie, różne fajne rzeczy można znaleźć :)
    Rozumiem, że chodzi o pustą przestrzeń między kolumnami/wokół głównej części? Czy w pionie też? W sumie tutaj też nie wiem, jak sprytnie pogodzić wygląd i zawartość. Przeniesienie tego na sam dół (tak jak Ty zrobiłeś) czasem wydaje mi się niemal zabiciem tych elementów strony – wydaje mi się, że większość ludzi nawet pobieżnie scrollując stronę (takich też jest tu znacznie więcej niż czytających) nie dociera do samego dołu :).

    Swoją drogą od dawna noszę się też z zamiarem zrobienia linków do innych stron i blogów. Z tym, że wtedy podzieliłbym je na przykład na „znam” (ludzi), „czytam”, „polecam”. Skutek? Wiadomo – ci, których znam będą mieli pretensje, że ich nie czytam, a ci, których czytam – że ich nie polecam :). Jest też kwestia tego, czy czytam to, co polecam :))
    Na blogu prędzej czy później pojawi się też jakaś lista tych „tagegorii” (w formie ‚trendy’ tag cloud może?), tylko nie wiem, czy linki powinny prowadzić wciąż do technorati (wszystkie posty świata z danym tagiem), czy może filtrować notki pod kątem danej kategorii…

  6. meg 14 lipca 2006 15:54

    - nie czytuje żadnego bloga specjalistycznego. Może to źle o mnie świadczy, nie wiem, w każdym razie nie czytuje. Możesz przeprowadzić sonde, ciekawa jestem, czy rzeczywiście byłabym w mniejszości :p
    - i widzisz, sam wszystko szufladkujesz. Twój blog, to Twój blog, po prostu.
    - „(…) w rządku ustawią się oburzeni i obrażeni.” Dlatego u siebie znów nie piszę tego, co naprawdę chciałabym napisać -.- Zamiast tego pojawiają się zdjęcia, symboliczne pół słowa, których i tak nikt nie rozumie (ba, pewnie nawet nie przypuszcza, że mogą mieć jakies głębsze znaczenie -.-), teksty piosenek, czy newsy na temat strony i moich zmagań z kompem, które nikogo nie interesują ;)
    - „hm, no właśnie, przez kogo? I po co? ;P” Chyba większość odwiedza blogi znajomych z ciekawości co u nich. I co w tym złego? Myslisz, że to jest jednoznaczne z „Nie dlatego, że blog był kiedykolwiek ciekawy, zabawny czy przyszło Ci coś z tego, że czytałaś – tylko dlatego, że kogoś znasz.” Myslisz, że czytałabym coś, co uważam za nudne i nic mi nie daje? Nie. A zaufaj mi, znalazłoby sie troche takich blogów. -.- Lubię Twój styl, lubię Twoje poczucie humoru, lubię Twoje przemyślenia. Tak, tę część
    najbardziej lubię, i pewnie nie tylko ja. No i co z tego? Jeżeli większość się wypowie, że chce czytać własnie to, dostosujesz się? „Czuję się trochę rozdarty ;P Nie wiem, co pisać, żeby było dobrze ;) Tzn. jak to wszystko pogodzić.” Po prostu się nie przejmować! Rany, jeżeli komuś się nie spodoba dany akapit, to przejdzie do następnego (przyznaje, zrobiłam tak dwa czy trzy razy przy tych szczególnie informatycznych ;)) „Najchętniej pisałbym dużo rzeczy typowo informatycznych, ale to nikogo tu po prostu nie insteresuje.” To załóż drugiego bloga, „specjalistycznego”, to chyba byłoby najlepsze rozwiązanie, nie sądzisz? :)
    - „Swoją drogą od dawna noszę się też z zamiarem zrobienia linków do innych stron i blogów.” Ech, lepiej nie… Nie chce mi się tłumaczyć czemu, nie tylko ze względu na to, co juz sam zauważyłeś…
    - „(…) tylko nie wiem, czy linki powinny prowadzić wciąż do technorati (wszystkie posty świata z danym tagiem), czy może filtrować notki pod kątem danej kategorii…” No ba, oczywiście, że to drugie. Choć dla mnie to jest trochę dziwne, jakby nie patrzeć – to bardzo hardkorowy sposób szufladkowania… Ale jakbym miała wybierać – to to drugie.
    - swoją drogą – ciekawa jestem co byś powiedział na temat mojego „bloga”. Szczerze. Może być nawet „nie czytuje, nie polecam”, byle szczerze ;p
    - cytat z „Buszującego…” genialny, książka zresztą też, sama jak to czytałam miałam ochote zaznaczyć parę(naście) co ciekawszych cytatów. Oczywiście – zapomniałam. -.-” X3
    - co do „genialnego zdjęcia”, jak juz powiedziała Val – w Trójmieście to normalny widok, wszyscy sie już przyzwyczaili :p Ale skoro juz mam okazje się wypowiedzieć – jesteś chory :p
    - widziałam tego torrenta z Delerium, wybrałam cos mniejszego na początek, troche ponad 800MB ^^
    - „Lubisz czytać ulotki leków, które bierzesz? Ciekawe, czy wspomniane tam depresje były skutkiem czytania tych właśnie ulotek XD” A lubisz czytać poradnik medyczny? :p Od razu odczuwa się wszystkie objawy wszystkich przeglądanych chorób X3
    - „Wszyscy ostatnio pracują. Wszędzie.” Dobrze wiedzieć. To mówisz, że gdzie ja pracuje? Pff, jak ja uwielbiam takie uogólnianie. „Takie wieczne dziecko we mnie domaga się pieprzonej wolności, robienia tego, co CHCĘ robić i organizowania sobie czasu samemu, a nie przez mamusię (która też co jakiś czas próbuje)? ==” „ – to można podpiąć tez pod dorosłość.
    - „Firefox żre strasznie dużo pamięci”. O widzisz. Dobrze wiedzieć.
    - „Jak naprawdę działają projekty informatyczne też się nikomu nie podobałooo? :( „ A kto się zachwycał przez pół godziny na gg?! Ghrrr. *chwila zastanowienia* Eee, może to za trudne pytanie? ;p To podpowiem – ja.
    - udało się, napisałam! :D Za trzecim podejściem co prawda, ale napisałam! ;D

  7. ikari 15 lipca 2006 09:39

    nie czytuje żadnego bloga specjalistycznego.

    Dziennikarskich też nie? ;P Jest dużo ciekawych rzeczy w Sieci do czytania, z nimi nigdy nie będziesz się nudzić :P

    - i widzisz, sam wszystko szufladkujesz. Twój blog, to Twój blog, po prostu.

    Bo mam wrażenie, że brakuje mi satysfakcji z tego, jak on działa/wygląda. Nie jest tak dobry jak mógłby być ;) Kwestia zadowolenia, samorealizacji :P

    (ba, pewnie nawet nie przypuszcza, że mogą mieć jakies głębsze znaczenie -.-)

    nom.

    Lubię Twój styl, lubię Twoje poczucie humoru, lubię Twoje przemyślenia. Tak, tę część najbardziej lubię

    thx.

    Jeżeli większość się wypowie, że chce czytać własnie to, dostosujesz się?

    Niewykluczone

    (…) Rany, jeżeli komuś się nie spodoba dany akapit, to przejdzie do następnego (przyznaje, zrobiłam tak dwa czy trzy razy przy tych szczególnie informatycznych ;))

    1. Mnie się nie do końca podoba „pomieszanie z poplątaniem” w jednej notce :P
    2. Nie wiesz, co dobre :P
    Drugiego bloga? Maybe. Tylko tu też się czasem zastanawiam, czy całego iBloga nie pizgnąć i bloga nie przerobić na pojedyńczy skrypt nie obsługujący niczego innego :P

    Hm, co myślę o Twoim blogu… Dobre pytanie xD (Czy/co myślę o cudzych blogach w ogóle? XDD) Ponarzekam sobie informatycznie, że przydałoby mu się RSS, żeby łatwo sprawdzać, czy są nowe wpisy ^^ Chociaż robienie ręcznie jego obsługi to zdecydowanie nic przyjemnego ;P
    Ładny, estetyczny, widać, że starannie zrobiony :) Prawie wszystkie działy strony dobrze działają pod Mozillą/Firefoxem/dowolnym innym Gecko :P (wiesz, o co mi chodzi :P)

    genialny, książka zresztą też, sama jak to czytałam miałam ochote zaznaczyć parę(naście) co ciekawszych cytatów.

    Czytalas? :o Pozycz! :P Ja tej książki nie znam…

    - widziałam tego torrenta z Delerium, wybrałam cos mniejszego na początek, troche ponad 800MB ^^

    Może bez remixów? Ale i tak najbardziej kocham album „Chimera”, utwór „Underwater” (i „Amongst the ruins”) i ich przyległości ;)

    wszystkie objawy wszystkich przeglądanych chorób

    Jedyne, czego u siebie nie stwierdziłaś to hipochondria? ;P

    Wiem, też nie lubię uogólnień ;P Ale np. wszyscy spotkani wbrew własnej woli koledzy z klas – tych z podstawówki, z liceum… Ich koledzy, o których istnieniu już zapomniałem :P (Mariusz Lutomski kelnerem gdzieś został ;o; Kuba Leszczyński „robi mapki do amerykańskich GPSów – jeździ się po tych mapkach na czas z jednego punktu do 2″ – brzmi fajnie :P)

    - „Firefox żre strasznie dużo pamięci”. O widzisz. Dobrze wiedzieć.


    (click to… englarge :x) – Oto mój FireFox w tej konkretnej chwili. Ledwie 19 otwartych stron (+ te we „wsteczach”) i 14 włączonych rozszerzeń… Wprawdzie domyślnie Firefox ma w pamięci chyba 64 czy 70-pare MB cache, ale jego zmniejszenie nie wprowadzało zauważalnej różnicy :P

    A kto się zachwycał przez pół godziny na gg?!

    Na gg. Ani jednego pozytywnego komenta :P A taki wytężony wysiłek umysłowy włożony w tłumaczenie! :PP

  8. meg 15 lipca 2006 19:51

    „Swoją drogą, w jakim stopniu „znam się” na grafice?”
    Umkneło mi poprzednim razem. Chciałam tylko napisać, że mi imponujesz. Może to świadczy bardziej źle o mnie, niż dobrze o Tobie, ale w każdym razie – imponujesz ;p Taa, i przez Ciebie odrzuciłam ostatnie koło ratunkowe z serii „co ja mam do… trzech diabłów robić w życiu?!” (czuj się winny ;p).

    „Dziennikarskich też nie? ;P Jest dużo ciekawych rzeczy w Sieci do czytania, z nimi nigdy nie będziesz się nudzić :P”
    Dziennikarskich też nie. I ja się nie nudzę. Wręcz przeciwnie.

    „(ba, pewnie nawet nie przypuszcza, że mogą mieć jakies głębsze znaczenie -.-)”
    „nom.”

    Au… ==
    To nic, że znalazło by się też trochę takich, skierowanych między innymi, lub głównie, do Ciebie == No, ale te chyba zauważasz (pod warunkiem, że w ogóle czytasz :p), bo wtedy staram się pisać jasno i prosto :p
    Swoja drogą – oceniłeś strone techniczną mojego bloga, jeszcze parę słow na temat treści poproszę :] :p

    „Jeżeli większość się wypowie, że chce czytać własnie to, dostosujesz się?”
    „Niewykluczone”

    Smutne.

    „Czytalas? :o Pozycz! :P Ja tej książki nie znam…”
    Jest takie miejsce zwane… BIBLIOTEKĄ *grzmot, blask pioruna uderzającego za oknem*. Stamtąd biorę książki :p

    Delerium… *patrzy na spis albumów* Eee… wyślę Ci zrzuta na gg, za duzo pisania ;p

    „Na gg. Ani jednego pozytywnego komenta :P A taki wytężony wysiłek umysłowy włożony w tłumaczenie! :PP”
    Tych kilku wyrazów? ;p Aj tam, czepiasz się ;p Wiesz, że to nie mój rewir :p

    2006-07-15 19:51:42 autor(ka) dopisał(a):

    Btw – stwierdzasz hipochondrie u osoby, która pojawia się u lekarza raz na pare lat? (ostatnio byłam w zeszłym roku, załatwiać sobie zwolnienie z w-fu na semestr, a wcześniej… jak miałam wypadek w 5 klasie podstawówki? Chyba tak.) Gratuluje :p

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>