Kolejna jesień.

Ludziom, którzy cierpią niesprawiedliwie, nie wystarczy sama sprawiedliwość. Chcą, żeby winowajcy też ucierpieli niesprawiedliwie. To odczują jako sprawiedliwość.
– z bota, ale jakze prawdziwe. Bez związku z notką.

PolChat

Na PolChacie zawsze jest dużo pracy. Ostatnio z okazji uzyskania statusu „pełnoprawnego” administratora naprawdę dużo. Jest wiele do zrobienia i na niektóre rzeczy nie można już dłużej przymykać oka.
Tyle, ile można zrobić by było lepiej, należy zrobić. Niech idioci nie myślą, że są bezkarni, niech ludzie nie myślą, że czat umiera, niech się coś dzieje i idzie do przodu.
Szkoda tylko, że sprawa nowych obrazków z mojej ulubionej serii prawdopodobnie rozbije się o prawa autorskie do nich – a były naprawdę miłe, niewielkie (nie lubię jak rozwalają układ tekstu), bardzo bardzo przyjemne dla oka, dobrze wykonane i nierzadko w pięknym stylu (treść, mimika emotek, zabawne detale). Oczywiście nie wszystkie, bo cała kolekcja jest ogromna, ale wybrane – te, które mogłyby troszkę wzbogacić wypowiedzi, nadać im koloru, humoru, ekspresji, czegokolwiek. Wiele osób znalazłoby wśród nich coś dla siebie (najbardziej ‚dedykowane’ były tam kapitan i piraci, dla naszych żeglarzy i maniaków szantowych)… Szkoda, kurde. Może jak się uprę to je sam przerysuję _-_…

Vexxarr! :D

Wiecznie zapominałem Was powiadomić o tym cudownym komiksie internetowym (przebrnijcie przez pierwsze kilkanaście odcinków, w końcu tak wciągnie, że nie opuścicie już żadnego) – Vexxarr.
Wspaniałe postacie, wspaniały humor, wspaniały komiks.

Studia

Jakoś to leci, przynajmniej póki nie ma zaliczeń. Czasem tylko ciężko się skupić, albo żal d* ściska, bo wykładowca nie rozumie tego, co ma nam przekazać i nie potrafi odpowiedzieć na pytania studentów.

I zawsze, kiedy jest, co robić, nie pozostaje zbyt wiele czasu, by o wszystkim myśleć. I jest lepiej… bezmyślnie=beztrosko…

Osobiste, nie czytać

(notka służy wyłącznie wylaniu z siebie takich tam pierdół, żeby nie dusić wiecznie w sobie)

Proszę Państwa, oto nielubiany przeze mnie (w sensie stosowania) ekshibicjonizm blogowy (ogg audio).

Od wielu dni zastanawiam się, jak tu poowijać w bawełnę, żeby jednak coś osobistego napisać, ale z drugiej strony zrobić to w taki sposób, by nikt się niczego broń Boże nie domyślił. Fajnie, nie? Bo przecież tu ktoś czyta, a nie chcę, żeby za dużo o mnie wiedział, tu ktoś zajrzy przypadkiem i nie daj Boże sie czegoś domyślił, tu kogoś będzie dotyczyć bezpośrednio (a to bardzo złe zło), tu sprawi komuś przykrość, a tu… a tu komuś ufam, a i tak nie umiem nic powiedzieć. Bo ja tak mam. I chyba mam ochotę zamknąć się do reszty, chociaż i tak przestaje być przed kim (o ironio!) [edit późniejszy: zresztą czasem stwierdzałem, że jeśli komuś mógłbym powiedzieć, to ten ktoś nie chce już tego słyszeć, ew. właśnie tego kogoś by to dotyczyło, więc lepiej nie.]
Więc (heh) oto wielka chwila. Teraz to ikari na chwilę zdejmie maskę.
Kiedy zadajesz sobie pytanie… tak, sobie samemu/samej… nie, nie ważne, czy na głos… Kiedy je zadajesz, po jakim czasie sobie odpowiadasz? Nie, nie liczą się pytania retoryczne. Ach… ach tak… A ja… Ja żeby znać odpowiedź potrzebuję roku. Albo ponad roku. Tyle czasu wystarczy, by doskonale poznać odpowiedzi na wszystko to, co męczyło i wydawało się takie trudne i niejasne. Mija rok i już doskonale wiesz, jak było i co należało zrobić. Rok. O wiele, k*a, za późno.
Nie daje mi to spokoju. Nie chce wyjść z głowy. Nie daje spać (dosłownie, od dwóch godzin nie mogę zasnąć). Przede wszystkim nie mogę się z tym wszystkim pogodzić. Nie mogę się pogodzić z tym, że miałem wątpliwości, z tym, że nie wiedziałem co mówić, z tym, że nie wiedziałem, co robić, z tym, czego nie powiedziałem, z tym, co powiedziałem nieszczerze, bo czułem się w tym wszystkim zagubiony i pod presją (…z tym, czego nie umiałem poprawnie zinterpretować…) odruchowo chciałem uciekać, z tym, co zrobiłem, z tym, co było dalej, z tym, co było jeszcze dalej, z tym, co jest teraz i cholernie mocno z tym, czego teraz nie ma.
Closer. Dużo dużo małych rzeczy.

Can’t take my mind of you…
I can’t take my mind of you… ♪ (x3.5)
(a tych wersów nigdy nie usłyszałem:)
Did I say that I loved you?
Did I say that I want to
Leave it all behind?

Scena po ‚próbnej separacji’ (!). Tak, ta, przy której standardowy widz się uśmiecha, wręcz śmieje. Scena przecież radosna i promienna i w ogóle. I, k*a, zajebiście bolesna.
Scena pierwsza. Potrącenie przez samochód, poznanie się.
Scena któraśtam. Bardzo dużo bardzo – khem – śmiałych pytań (i odpowiedzi). Nigdy nie odważę się ich zadać. Co nie znaczy, że mnie nie torturują… Ale to bez znaczenia… Jeśli.
Dziś już wiem, czego chcę.
What I want is what I can’t have
(Tatu – Craving)

Kiedy konfontuję tę myśl z tym, co jest… hm.. źle mi (tak, te słowa w tym miejscu to dla mnie szczyt „wywnętrzniania się” -_-).

(Niedziela 01.10.2006 23:01)
czy „:(” to nadmiar opisowego ekshibicjonizmu?
Ola: (Niedziela 01.10.2006 23:02)
nie

Miałem tu kiedyś napisać, że „Bliżej” i „Efekt Motyla [może być 2]” podawane razem to zestaw początkującego samobójcy. Ale to zależy, ile osobistych powiązań widz znajdzie w tych filmach. Nigdy nie odpowiedziałem na to pytanie (ad.”Bliżej”), prawda…?

Może to depresja jesienna (wywołana znacznie zmniejszoną ilością energii słonecznej, jaka do mnie dociera (pora roku i naprawienie rolety)), może efekt po tych filmach, a może po prostu po tym dostaniu po ryju i kradzieży telefonu tymczasowo straciłem zdolność do „zbierania się”.
Bo tak bajdełejując, to – jak Mon zauważył – bez telefonu, jak bez ręki. Bez ręki, budzika, latarki, notesu, kontaktu ze znajomymi, chociażby możliwością odbioru wiadomości, czy przypomnienia o swoim istnieniu…
Bez zdjęcia „jak wyglądam po innej fryzjerce”, bez sygnału, który wyrazi więcej, niż 1000 słów, bez wysłania tapetki z witchem, bez tematu pracy magisterskiej byłej nauczycielki chemii, bez EMSowego zęby.wbmp, bez trasy „Ironic” (!) w Nate Adams FMX, bez PINu, który był Twoją datą urodzin, bez sygnału o treści „pamiętam o Tobie” ani „widziałem Cię dziś w autobusie”, bez wykupowania kawy za SMS, bez SMSowania na wykładach Kurpa, bez seriala do XP, bez części siebie. A kiedy piszę, nie wiesz, kim jestem. A po chwili i tak ekran spowija mrok już na zawsze. I telefon dla niewidomych sadystycznie przypomina, że przyszedł nieczytany SMS… Czy to od Ciebie?
A może po prostu tęsknię.

Wszystko zostało już powiedziane, EOT.

Podobne wpisy:

9 komentarzy póki co

  1. meg 24 października 2006 07:36

    Masz źle…
    Did I say that I loathe you?
    Did I say that I want to
    Leave it all behind?

    Więcej chyba nie powinnam mówić…

  2. Latina 24 października 2006 15:39

    Smutna notka… niby mała komórka, taka niepozorna… a w niej zawarte tyle, coby szufladka nie zawsze pomieścila. Ech… źle się dzieje w państwie duńskim. Już nie pierwsza osoba, ma zla sytuacje.. ;/

  3. mkl 24 października 2006 20:11

    >jak tu poowijać w bawełnę, żeby jednak coś osobistego napisać, ale z drugiej strony zrobić to w taki sposób, by nikt się niczego broń Boże nie domyślił

    a mnie sie wydaje, ze wlasnie problem tkwi w tym, zeby nie owinac w bawelne ZA BARDZO, zeby tresci dotarly do tych, do ktorych maja dotrzec. z autopsji.

  4. mald 25 października 2006 12:32

    wiesz… nie chce nic mówić, ale…
    przerysowywanie to TEŻ łamanie praw autorskich. :P *wyczulona*

  5. Ola 26 października 2006 20:32

    Tak… Czasem niepotrzebne są słowa…

  6. alex 27 października 2006 13:42

    Po przeczytaniu zareagowalam w polowie tak jak po filmie Closer..Gdybym tylko mogla zareagowalabym zupelnie jak po jego obejrzeniu….

    i to nie z powodu poczucia winy..tylko tak doglebnego zrozumienia….
    duzu duzo malych rzeczy….tych pierdol ktorych na codzien sie nie zauwaza..ale po czasie, kiedy film taki jak Closer Ci o nich przypomina sa znowu tak bardzo bliskie, tak bardzo bolesne tak bardzo Twoje(moje)….
    tak jak miliony niewygodnych pytan..opowiadalam Ci przeciez… ._.

    Ja tez rok temu stracilam telefon…a razem z nim te cudowne wiadomosci, ktore skrupulatnie magazynowalalam od samego poczatku….te obrazki, ktore przesylalam ja i przesylano mnie. Kazdy z nich mial inna historie..inne wspomnienie..wspomnienie, ktore tak bardzo chcialo sie zostawic, ale bez obrazka niepostrzezenie umknelo….bez osobistych notatek i nagle przychodzacych mysli zapisywanych w pedzacym autobusie lub na srodku ulicy…i bez tego TEGO wlasnie dzwonka, ktory radosnie obwieszczal, ze to wlasnie Ty przyslales wiadomosc…

    Co do ekshibicjonizmu…to dosc zabawne, bo przedwczoraj od mojej mamy uslyszalam, ze mam sklonnosci do ekshibicjonizmu uczuciowego. Czy to naprawde tak strasznie zle, ze nie lubie miec tajemnic? ze nie ma rzeczy, o ktorej nie wiedzialaby chociaz jedna osoba? To nie znaczy, ze mowie wszystkim o wszystkim…tylko, ze nie chce z niczym zostawac sama…Latwiej mi kiedy ktos dzieli ze mna moj bol lub moja radosc…czy to naprawde tak niepoprawne?

    Ale najbardziej trafia do mnie jedno Twoje zdanie… jest tak przerazliwie smutne i tak nieprawdobodobnie bolesne…

    Nie mogę się pogodzić(…)z tym, co było dalej, z tym, co było jeszcze dalej, z tym, co jest teraz i cholernie mocno z tym, czego teraz nie ma.

    wiesz co?”hm.. źle mi”…

  7. ikari 30 października 2006 10:31


    ♪ Zanim zrozumiesz jak bardzo kochałes ją ♪
    ♪ Zanim pobiegniesz kupić czerwone wino ♪
    ♪ Ona zapomni, zapomni już świat Twych rąk ♪
    ♪ Zanim będziesz próbował odkupić ją za słowa ♪
    ♪ Zobaczysz jak na drugim brzegu rzeki ♪
    ♪ Spokojnie, spokojnie, spokojnie stoi z nim ♪

  8. Anonim 1 listopada 2006 23:47

    „Ludziom, którzy cierpią niesprawiedliwie, nie wystarczy sama sprawiedliwość. Chcą, żeby winowajcy też ucierpieli niesprawiedliwie. To odczują jako sprawiedliwość.
    - z bota, ale jakze prawdziwe”
    Wlasnie bardzo bym chciala aby pare osob miedzy które mnie skrzywdziły wycierpialo niesprawiedliwie wtedy dopiero bede zadwolona

  9. ikari 2 listopada 2006 08:13

    To tylko ja tak rzadko czuję coś negatywnego do kogokolwiek poza sobą?

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>