Rzeczy proste :) Notka udająca dobry nastrój

O żabce

Ważna informacja na dziś: jeśli żaba zaczyna szeleścić, to najwyższa pora, żeby ją zmoczyć.
Zapamiętaj. To ważne. Nawet bardzo.
Pewnie sobie z tego nie zdajesz sprawy, ale kiedyś sobie przypomnisz moje słowa, tak, tak..
Żaby są dobre. W gruncie rzeczy.
Nie należy się przejmować. Ale trochę można, tak dla pozoru.
W końcu nigdy nic nie wiadomo jak to z tymi żabami.
Kiedyś była taka bajka… Ciągnęła się i ciągnęła… Nie wiem, chyba pełnometrażowa była… Właściwie to nie o żabie, o lisie. Ale lis nie był wredny jak to z lisami bywa zazwyczaj w bajkach, na dodatek tych ciągnących się… Ale mniejsza z lisem, o żabie mówiłam. Właściwie to nic specjalnego, ale… chodziła na tylnych łapkach (to żaby mają łapki?), miała parasolkę i zielony odświętny garnitur… Bo to był pan żaba. O, i kapelusz miał. No, to tyle.
Już zapomniałam o co mi chodziło..

Absolutnie mnie urzekło (to eufemizm) ^^… A Ciebie? ;) Znów zachwycam się rzeczami prostymi… =)

Jude Law for one evening?

I'm 74% Jude Law!A Ty? Do kogo ze znanych ludzi jesteś podobny/podobna? ;D
Kliknij w obrazek obok aby się przekonać ;)

A dla innego zdjęcia mam nawet 80% Jude’a Law i 80% Johnny’ego Depp’a ;)

Kolejne pierdółki

Pierwszym komputerem Harmera też był Amstrad CPC6128 ;) Bardzo fajnie jest dowiedzieć się czegoś takiego, wiecie? ;) To jedna z tych rzeczy, o których zapominałem wspomnieć we wszystkich niedawnych notkach z tagiem ‚programowanie’ ;)

1 GB RAM to czasem za mało. Ale kiedy to za mało po raz piąty w ciągu tygodnia to chyba jednak jest to naprawdę za mało ;) Marzę wciąż o systemie, który niezależnie od ilości zainstalowanych i uruchomionych programów i programików będzie chodził jednakowo szybko, jak po instalacji… ;) A skoro już o gigabajtach – miejsca na dysku zawsze za mało.

Najważniejsze, co mogę powiedzieć o sesji to to, że mam ją już za sobą i jedyne, czego brakuje to wiecznie obiecywany, przekładany i nieosiągalny wpis do indeksu z Algorytmów i Struktur Danych… To jeden z dwóch przedmiotów, gdzie liczyłem na/mogłem mieć ocenę o pół stopnia wyższą niż będę miał. Ech… Bo z matematyki 1 duże ładne „4” było już na mojej pracy, kiedy pani M. stwierdziła, że w sumie to za wysoko ją oceniła :(… Mogła obniżyć ocenę nie-na-moich-oczach, mniej by bolało. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Czarny lakier z zaskoczenia skończył się po pomalowaniu 1/3 drugiej kolumny. Chwilowo będzie raziła swoim paskudztwem dopóki nie zaopatrzę się w nową puszkę. Wypadałoby też zatrzeć ślady zniszczenia podłogi… ;P (coś pociemniała)

Cihy na swoim blogu, a w zasadzie w małej cząstce notki, pisał o pewnym groszu. Uff, balem się już, że tylko ja czasem (w sumie często) zastanawiam się nad takimi rzeczami, związanymi z dowolnym przedmiotem, wydarzeniem… Prawdę mówiąc, czytałem kiedyś o ludziach, którzy wymieniają się numerami banknotów, które przeszły przez ich ręce – i w ten sposób wspólnie ustalają i poznają chociaż część ich historii. Nie ma się jednak co oszukiwać, stanowią tak niewielki procent obracających tymi pieniędzmi, że nie sądzę by zbyt często zdarzało im się faktycznie trafić na ten sam banknot. Większości ludzi takie rzeczy nawet nie obchodzą, a co dopiero udzielać się w takich społecznościach ;)… A może jednak szkoda?

„I skończyło się rumakowanie…”

Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień, śpiewała kiedyś Kayah. Ja natomiast jeden dzień byłem… gronowładnym (dla niezorientowanych: tytuł „nadawany” po wykupieniu płatnej subskrypcji rozszerzonych usług na grono.net). Najprawdopodobniej wskutek jakiegoś błędu serwisu – a o samym fakcie dowiedziałem się od kolegi z grupy. W profilu Grono pokazywało mi „Gronowładny opłacony do 10/11/2007 16:37″ (czy coś koło tego, na pewno listopad 2007), jednak już następnego dnia czar prysł. Buu, może powinienem ich oskarżyć o wprowadzanie użytkownika w błąd? ;P

Btw. Czy częstotliwość notek przy ich większym podziale tematycznym (chociaż z tą jedną byłoby ciężko) nie jest za duża? ;P

idHTTP i wiszące połączenia

Programowanie – epizod z idHTTP.

Wiem, wiem, to już prawie było… ;)



Swoją drogą – mięczak, potrzebował wody… ;)
Dziś zrobiłem kolejne podejście do połączeń HTTP w ICQu i… hurra! Wreszcie wszystko działa. No, prawie. Niektórzy być może pamiętają moje traumatyczne przejścia, kiedy przy poprzedniej próbie dorobienia tej opcji serwer widział 100 fantomowych połączeń nawet 2 tygodnie po ich zakończeniu (i wielu restartach z mojej strony) i jedyne, co pomogło to … restart tegoż serwera. Tym razem jest niby lepiej, niemniej jednak nie mogę pojąć, czemu to działa tak, jak działa.
Kod w Delphi, do zapytań HTTP używam idHTTP z pakietu Indy. Każde zapytanie ma nagłówek Connection: Close – zarówno po stronie klienta jak i odsyłane przez serwer. Mimo to netstat po obu stronach (klienta i serwera) pokazuje, że połączenia HTTP wiszą sobie jeszcze spory kawałek czasu po zakończeniu zapytania. Czemu?
Zasadniczy problem polega na tym, że wiszą dłużej niż trzeba czekać na nawiązanie kolejnego, zatem ich liczba rośnie. Jest to niebezpieczne nie tylko dla jakiejś tam stabilności któregokolwiek systemu (;P), ale i dla użytkownika, który znów może nagle dostać komunikat „BANG! Maksymalna ilość połączeń z tego IP przekroczona” na nie wiadomo jak długo. 10 sekund między kolejnymi odświeżeniami czata to za długo dla użytkownika, a za krótko, by liczba połączeń nie rosła. Prace nad HTTP po raz kolejny zostają zawieszone.
Help needed.

Masz czasem takie uczucie, że każdy Twój kod (czy cokolwiek tam sobie tworzysz ;)) zawsze musi mieć kilka naprawdę poważnych błędów różnego rodzaju? (tu wstaw sobie dowolną analogię do swojej twórczości) Też czujesz się czasem jak gówno a nie [tu wstaw określenie człowieka, który tworzy to, co Tobie znowu nie wyszło ;P]. Wybacz Panie, jestem tylko nędznym robakiem.

PS. Jakby co to poprawiłem co się dało w księdze gości i komentach – w tym nawet odpowiedziałem na 1 komentarz, który nigdy nie został wysłany ;) Gdyby coś nie działało, don’t hesitate to contact me (via gg/jabber/tlen – tylko nie zaczynajcie od pytania, czy jestem ;))

„Naczelny programista PolChatu” rzecze…

Programowanie.

Miałem tu coś napisać, nawet kilka razy sobie przypominałem, co. Ale tradycji staje się za dość i w chwili siadania do notki jakoś mi to umyka. Zresztą co ja mogę pisać o programowaniu? W ostatnim roku może nawet większość skończonego i działającego kodu jaki napisałem to programy na zaliczenie -_-. Poznałem trochę język ADA, na pewno mi się to przyda, prawda?…
Trochę szkoda, że opuściłem zajęcia Grupy.NET… A teraz nie wrócę, „bo za dużo w plecy” :P To u mnie typowe ;)

Implementacja .NETa w Mono wciąż jest… niesatysfakcjonująca. Nawet konsola nie do końca działa ;P To takie małe przemyślenie po uruchomieniu kawałka kodu z nadzieją, że Mono otworzy mu drzwi na świat Linuksa. Nie dziś, nie jutro.

Zresztą wszelkie kodowanie ostatnio odbywa się głównie… w mojej głowie ;) Cały czas myślę, jak osiągnąć ten jeden, złoty kod, który stanie się podstawą do napisania czegokolwiek na wszystko ;) Od początku przemyślany (z tym właśnie mam problemy), czyli architektura top-bottom (na nic mi się ta wiedza na egzaminie z algorytmów nie zdała).
Jeszcze nie czytałem, ale odłożyłem na stosik „do przeczytania” ten genialny artykuł o projektowaniu oprogramowania.

Czasem problemem jest motywacja. „A po co mi to?”, „A co będę z tego miał”, „A czy to warte mojego czasu” (tak, główna różnica to ta, że 5 lat temu tak na to nie patrzyłem, po prostu mi się chciało, choćbym nie wiem, jak głupie i mozolne cele sobie stawiał).
Kiedy czytam artykuły takie jak ten ten to pytanie zaczyna brzmieć „co ja tu w ogóle robię?!”… Bo matka kazała? Póki co nie jestem zadowolony ze swojego życia…

Btw. (Taka luźna myśl się przypałętała) Być może ktoś z Was zadawał sobie pytanie „czemu linki na blogu ikariego otwierają się w tej samej karcie” – warto nadmienić, że atrybut target (określający ramkę docelową) tagu <a> w nowszych specyfikacjach już… nie istnieje. Po prostu to użytkownik ma decydować, gdzie otworzy sobie stronę (klikając np. środkowym przyciskiem lub z shiftem). Fakt faktem, może po kliknięciu już do mnie nie wracasz? ;)

PolChat

Temat, kurde, rzeka. Ilekroć zbierałem się, żeby tę część notki machnąć, to w kontakcie z jej przedmiotem po prostu ręce mi opadały. A wiszącymi tak bez sensu trudno się pisze (tekst w kursywie dedykuję mojemu wykładowcy Matematyki Dyskretnej ;)).

[wersja „uważam_na_słowa”] PolChat umiera zabijany nietrafnymi pomysłami swoich właścicieli. Niby sam utrzymuje się wyłącznie z reklam (a konkretnie stanowi finansowy balast), bo licencje na czat komercyjny sprzedaje zupełnie inna firma, która nie ma prawa ingerować w PolChat (portal?) jako taki, czyli, do cholery, to, od czego wszystko się zaczęło (dziś wprawdzie nawet autor podobno nie chce o tym słyszeć). A jednak! Celem wciśnięcia głupich komercyjnych licencji jak największej liczbie klientów, firma LiveChat celowo uszczupliła funkcjonalność serwera PolChatu. To potwierdzona informacja – to oni zabrali nam rozmowy moderowane.
Zastanówmy się nad konsekwencjami. Na Polczacie jednocześnie można znaleźć zazwyczaj około 2 500 ~ 3 000 czatujących w „godzinach szczytu”. W tej samej chwili na czaterii jest 22 700 osób. Tak, niemal dziesięciokrotnie więcej! Onet wprawdzie nie podaje jawnie sumy liczby osób, jednak liczby podane przy pokojach na stronie głównej same w sobie sumują się do 9 700 osób i to bez pokoi erotycznych! Co też robi PolChat by zachęcić wobec tego ludzi do siebie? USUWA FUNKCJE, z których wielu użytkowników chciało korzystać, a niejeden pokój opierał na nich swoje podstawowe „atrakcje”. Obiecuje gruszki na wierzbie (nowy serwer, czyli rozmowy na kilku pokojach na raz) przez 2 lata, nie wprowadzając ich, mimo, że wszystkie inne serwisy tego typu oferują je od kilku lat. Posiada ekipę programistów i webmasterów (oficjalnie), którzy jednak niejednokrotnie palcem nie kiwną na poważne błędy w działaniu serwisu i czekają, aż zrobi to za nich ktoś inny (np. admin-serveroperator). Nie będziemy mogli zachęcić użytkowników przez spotkania ze znanymi ludźmi (na polchacie bywali: Mariusz Pudzianowski (i to regularnie), zespół Ich Troje (wielokrotnie), Alicja Janosz (co najmniej 2 razy), Iza Bełcik, Glaca ze Sweet Noise i bracia Mroczkowie – oraz wielu innych, ale tych widziałem na własne oczy), bo po prostu wypieprzyli nam opcję rozmowy moderowanej. Zabili najlepszą możliwość promocji serwisu.
Właściciel miał wizję PolChatu jako serwisu społecznościowego. Przykro mi, ale społeczność od PolChatu do tego czasu odejdzie. Cofamy się w rozwoju.
Chyba pora zacząć wreszcie pisać programy zupełnie z tym czatem nie powiązane, albo przynajmniej niezależne. Nie będę wsiadać na pokład Titanica widząc, że płynie wprost na góry lodowe.

No, a tak poza tym, to działa tam już opcja aktywacji nicka – po prostu wkleiłem kod z serwisu wklejki (jak sama nazwa wskazuje ;P), bo po raz kolejny nie byłem wstanie znaleźć błędu w tamtym kodzie. Ale nowy działa. Tysiące nicków nieaktywnych z takiego czy innego powodu też zostały odgórnie aktywowane.
PS. Joomla to za duży system na tak proste strony (główna funkcjonalność to przecież sam czat, chociaż ktoś chyba o tym zapomina)

Blogland

Blog, web, społeczności*, jakość

* Och, jakie to ostatnio… modne.

Stwierdzam, że dawno nie pisałem już nic ciekawego/ambitnego/naprawdę wartego uwagi. Szkoda, bo chciałbym, by blog coś sobą reprezentował i jakąś tam „jakość” miał ;) Tymczasem robi się takie samo pomieszanie z poplątaniem, jakie ogólnie odczuwam we własnym życiu … Wiem, że muszę koniecznie wykorzystać te tagegorie nie tylko jako tagi, ale i kategorie, czyli zrobić możliwość filtrowania wyświetlanych postów wg konkretnych tagów (a nie tylo odsyłania do technorati, które to zrobi; nie aktualizując zresztą treści bloga zbyt często). Notki „o wszystkim” powinienem wtedy rozbijać na kilka mniejszych, o ściślejszej tematyce. Mam rację?
[Note: Nic dziwnego, że panuje tu taki chaos, skoro pisanie każdej notki ktosie i cosie przerywają mi kilkunastokrotnie ;P]

Wprowadziłem listę ostatnio odwiedzających z serwisu MyBlogLog (wydaje się bardzo fajny, ale powiem szczerze, że nie miałem jeszcze czasu się z nim zapoznać – odczułem za to silnie, że świat jest mały widząc u siebie odwiedziny Vroobelka, którego sam odwiedzam, u niego linki do innych stron, które oglądam… :) Niby „Sieć jest wielka i niezmierzona”, a jednak ostatnio bardzo się zacieśnia).

I co taki statystyczny odwiedzający może powiedzieć o moim blogu? Niestety, nie jestem z niego dumny. Zapewne niewielu przypadkowych gości (których jest dużo więcej, niż myślałem) nigdy tu nie powraca, wielu z nich nawet nie dobrnie do tych słów ;)…

Moim słowom brak polotu, tematyka jest często tak płytka, że nie chce się czytać, bo niczym się nie różni od tego, co każdy widzi w swoim życiu i na swoim ekranie każdego dnia, postów naprawdę tematycznych jest niewiele, ciężko do nich dotrzeć, a stałych gości po prostu nudzą.

Ech, zaczynam wpadać w kryzys wieku średniego chyba. Kiedyś zwykłem mawiać, że jestem programistą (hobbystą, ale jednak). Ile programów napisałem w jakimkolwiek języku w roku 2006? No właśnie.

Mogę w tym miejscu pogratulować Riddle‚owi dwulecia (?) istnienia jego bloga. W tym czasie zdecydował się na konketną tematykę, zrobił z bloga naprawde świetną stronę tematyczną – czytelną, przyjemną w obsłudze, technicznie zaawansowaną (i działającą na IE, mimo całej tej nienawiści ;)). Mój blog w kwietniu będzie miał trzy lata. W tym czasie minimalnie zmieniały się szczegóły jego layoutu, pojawiły się tagi i poprawiło kilka skryptów. To chyba wszystko. Bez osiągnięć i fajerwerków. Księga gości zionie śmiertelną pustką – od dawna nikt z odwiedzających nie pragnie nazwać się gościem tego bloga. A co dopiero stałym gościem. Wraz z odejściem od starego adresu ikari.iblog.one.pl poszły w cholerę stare linki od ludzi, którzy też dawno nie zaglądali, a Google PageRank spada ;P Sam dla odmiany od dawna obiecuję sobie zrobić fragment z linkami do innych i… wciąż go nie ma.

Najaktywniejsi na moim blogu ostatnimi czasy są… spamerzy. Masowe linki sieci „komputerów zombie” udało się chyba wyeliminować przez obrazki z kodem (tak, wiem, wszyscy mamy problem z ich przejściem ;P Jeśli macie jakąś sugestię, co do czcionki – to podrzućcie jej nazwę/plik, a zastosuję ją w generatorze obrazków), pozostały spam (jeden uporczywy nadawca, zawsze w notce nr 136) wyeliminowałem innymi brutalnymi środkami, które są wprawdzie tymczasowe, ale może pomogą ;). Ach, rada dla wszystkich webdeveloperów – obrazki z kodem wyświetlajcie tylko z własnej domeny, inaczej można zastosować „human computation„, czyli wykorzystać innych ludzi do odczytania kodu za spamera (polecam wideo).

Też mógłbym pokusić się o statystyki bloga. Średnio mam około 34 wizyt dziennie, czyli nieźle. Średnio jednak każdy opuszcza bloga już po minucie, czyli prawdopodobnie nie czytając żadnej notki w całości.
97.971% użytkowników ma system Windows, 2% ma Linuxa.
61.701% używa Internet Explorera, 30% używa Gecko (dowolnego), 9% – Opery.
70% ma rozdzielczość 1024×768, po 14% mają 800×600 i 1280×1024. Powiem tyle – ja też mam 1024×768, mimo 14-calowego ekranu (13 cali widocznej przekątnej), bo na mniejszej przestrzeni po prostu nie da się nic zrobić. Oślepnę, ale nie będę ratować wzroku kosztem wygody! :P

Blog stats. Chyba mało ciekawe…

Jednak dużo lepsze od suchych danych są hasła, jakie ludzie wpisują w Google by do mnie dotrzec! ;D Wymienię kilka, a wybranym hasłom chciałbym dedykować niektóre propozycje odpowiedzi/komentarze ;)

Statystyki zapytań wg Google:

  • Dużo zapytań dot. filmów z egzekucją Husajna – cóż, smutne…
  • Nieśmiertelne mp3 happysadu. Chciałbym mieć taką popularność jak ten zespół :P
  • Najmlodsze dupy bez smsów i rejestracjiautentyczne zapytanie, mało tego, byłem na 2 miejscu w wynikach! _^_ Szanownemu szukającemu nie udostępnię niestety takowych materiałów, zwłaszcza na martwiący termin „najmłodsze” ;P Myślę, że fundacja KidProtect mogłaby się zainteresować ;)
  • 15latki ze zdjęciem, z którymi idzie pogadać na gg – myślę, że to zapytanie mógła wpisać ta sama osoba ;) PS. Znam pasujące do opisu! ;P
  • „programowanie statystyki” – raczej nie chodzi o moje marne statystyki programowania, prawda?
  • od czego zależy zapach palonych materiałów – ciekawe. serio.
  • Zegarek binarny – tutaj mogę polecić SCHEMAT budowy zegarka binarnego. Zmontuje mi ktoś? ^^ Za link dziękuję bodajże Jarasowi ;)
  • Wśród tematów typowo maturalnych (większość niezwiązana z moimi notkami chyba…) często pojawiały się te odnoszące się właśnie do sci-fi, czyli cytowanej przeze mnie prezentacji maturalnej. Mam nadzieję, że komuś choć trochę pomogła ;)

Statystyki stat.pl:

  • Technicy-Magicy (+ słowo „opinia”) – czyli „IT Crowd”, prześmieszny sit-com o informatykach ;) Gorąco polecam, naprawdę jest doskonały na poprawę humoru (przynajmniej w racjonalnych dawkach). Szkoda, że taki krótki.
  • znów powieszenie Saddama :(
  • jak chomik ma guza pod szyją i białe oczy – to zapytanie bardzo mnie zmartwiło… Chomiczki to takie słodkie zwierzątka… Sugeruję autorowi skierować się jak najszybciej do weterynarza, póki chomiczek jakoś się trzyma…
  • gadu gadu o jakich prezentach marzą dzieci – kolejne chwytające za serce zapytanie w wyszukiwarce. Nie sądzę jednak by dało się to w ten sposób zgeneralizować. Dzieci to też indywidua, trzeba je obserwować, żeby wiedzieć, o czym mogą marzyć.
  • każda masturbacja skraca życie – drogi internauto, naprawdę w to wierzysz? ;P
  • kiss me sweet i’m sleeping in silence – to słowa przepięknego utworu „You are my love”… Cieszę się, że ktoś inny zwrócił na niego uwagę. Oto link do wideo w formacie DivX na stage6. (a tu mi je ktoś ukradł, nawet jest podpis „found and encoded by ikari” wyraźnie widoczny)
  • mam zadanie domowe napisać i narysować komiks – powodzenia! ;)
  • kawa programowanie – ha! Mówiłem, że związek jest oczywisty, podstawowy! Programiści to zaledwie maszyny konwertujący kofeinę na kod!
  • Użytkownicy onetu wciąż pytają wyszukiwarkę o długość penisa :P

Dreamland

Sennie.

Czasem mi sie wydaje, ze najlepsze notki powstawałyby właśnie tak jak teraz… w łóżku, z klawiaturą na kolanach. Problem polega tylko na tym, że stąd nijak nie widzę monitora, bo jest za mały i za daleko. A może o to właśnie chodzi? By nic nie świeciło po oczach, bez kolejnego rozpraszającego Twoją uwagę światła, nie pozwalającego się skupić, czy raczej oderwać od tego realnego świata. Zamykam oczy…

Leżenie na łóżku, z klawiaturą na kolanach, pisanie z zamkniętymi oczami, które nawet po otwarciu ujrzałyby tylko deski na suficie – może o to właśnie chodzi? Może to w tym tkwi cały sekret? Bo przecież właśnie kiedy tak lezysz Twoje myśli najbardziej… rozwijają skrzydła, uwalniają się. Nie tylko od rzeczywistości, tego świata, tak realnego i namacalnego, ale także od pewnych ograniczeń i więzów, które je krępują. Myśli tuż przed zaśnięciem, kiedy powoli tracą spajającą je logikę, semnns, znaczenie… A może to tylko pozory. Bo znaczenie zdaje się rosnąć, ich waga wraz z nim… Najważniejsze mysli przychodzą tuż przed snem, kiedy nie mamy już szansy ich zapamiętać.
Podobno najważniejszych elementów snu nigdy się nie pamięta. Czemu?

Każdego dnia kiedy tak leżę, przychodzi dużo myśli. O wszystkim. o mnie, o Tobie, o Niej. Anioł, Szatan, życie, śmierć i matematyka (o tak, oto pierwotne byty i podstawowe wartości!).
Oj, gdyby tylko dało się tak uchwycić ostatni strumień myśli… Niemalże jak próba zarejestrowania ostatnich uczuć umierającego. Może niezbyt trafne porównanie, ale jakże prawdziwe.

Tak, to prawda, nie lubię dzielić się zbyt osobistymi myślami tak publicznie. A tak dużo ich przychodzi. Chciałbym podziękować Aniołom, które wytrzymują ze mną mimo moich snów – ikari, proszę, usuń to zdanie, kiedy się obudzisz ;).

W pisaniu tak naprawde przeszkadza to, ile rzeczy sklada sie na nasze zycie codzienne. Bo gdyby nie siostra, nie rodzina, nie nauka, studia, zajecia – tak, moglbym wreszcie poswiecic czas na wylanie swoich mysli, zali, strachow. Tylko komu? Przeciez nie moglbym tracic czasu na kontakty z ludzmi, rozmowe. Bylbym taki.. wirtualny i .. anonimowy? Hm… To nie byloby takie zle…

Zasypianie czasem jest trudne i przychodzi powoli. O kim mysisz przed zasnieciem? Tak, Ty. O kim?
Czy ta osoba mysli o Tobie, kiedy kladzie sie spac?
A moze w ogole wykreslila Cie ze swojej glowy?
A moze jest ich wiecej. A moze to Ty nie pamietasz juz o kims, kto byc moze mysli teraz o Tobie? Nie mysl, nie przypomnisz sobie. Na tym polega niepamietanie.

System Eliminacji Studentów Jest Aktywny

Póki co idzie mi dobrze, lepiej niż czasem się spodziewałem ;)

  • Matematyka Dyskretna: 80% ćwiczeń, 70% wykładu => 4
  • Matematyka I: 60% ;) ćwiczeń => egzamin ;<
  • Teoretyczne Podstawy Informatyki: 4.5, 5, Sekta Informatyki Kwantowej => 5 ?
  • Wprowadzenie (taa) do Informatyki: (18 + 29 + 33~38) / 100 => 4.5 chyba
  • Algorytmy i Struktury Danych: jestem dobrej myśli. Ambicje na 5.