Rzeczy proste :) Notka udająca dobry nastrój

O żabce

Ważna informacja na dziś: jeśli żaba zaczyna szeleścić, to najwyższa pora, żeby ją zmoczyć.
Zapamiętaj. To ważne. Nawet bardzo.
Pewnie sobie z tego nie zdajesz sprawy, ale kiedyś sobie przypomnisz moje słowa, tak, tak..
Żaby są dobre. W gruncie rzeczy.
Nie należy się przejmować. Ale trochę można, tak dla pozoru.
W końcu nigdy nic nie wiadomo jak to z tymi żabami.
Kiedyś była taka bajka… Ciągnęła się i ciągnęła… Nie wiem, chyba pełnometrażowa była… Właściwie to nie o żabie, o lisie. Ale lis nie był wredny jak to z lisami bywa zazwyczaj w bajkach, na dodatek tych ciągnących się… Ale mniejsza z lisem, o żabie mówiłam. Właściwie to nic specjalnego, ale… chodziła na tylnych łapkach (to żaby mają łapki?), miała parasolkę i zielony odświętny garnitur… Bo to był pan żaba. O, i kapelusz miał. No, to tyle.
Już zapomniałam o co mi chodziło..

Absolutnie mnie urzekło (to eufemizm) ^^… A Ciebie? ;) Znów zachwycam się rzeczami prostymi… =)

Jude Law for one evening?

I'm 74% Jude Law!A Ty? Do kogo ze znanych ludzi jesteś podobny/podobna? ;D
Kliknij w obrazek obok aby się przekonać ;)

A dla innego zdjęcia mam nawet 80% Jude’a Law i 80% Johnny’ego Depp’a ;)

Kolejne pierdółki

Pierwszym komputerem Harmera też był Amstrad CPC6128 ;) Bardzo fajnie jest dowiedzieć się czegoś takiego, wiecie? ;) To jedna z tych rzeczy, o których zapominałem wspomnieć we wszystkich niedawnych notkach z tagiem ‚programowanie’ ;)

1 GB RAM to czasem za mało. Ale kiedy to za mało po raz piąty w ciągu tygodnia to chyba jednak jest to naprawdę za mało ;) Marzę wciąż o systemie, który niezależnie od ilości zainstalowanych i uruchomionych programów i programików będzie chodził jednakowo szybko, jak po instalacji… ;) A skoro już o gigabajtach – miejsca na dysku zawsze za mało.

Najważniejsze, co mogę powiedzieć o sesji to to, że mam ją już za sobą i jedyne, czego brakuje to wiecznie obiecywany, przekładany i nieosiągalny wpis do indeksu z Algorytmów i Struktur Danych… To jeden z dwóch przedmiotów, gdzie liczyłem na/mogłem mieć ocenę o pół stopnia wyższą niż będę miał. Ech… Bo z matematyki 1 duże ładne „4” było już na mojej pracy, kiedy pani M. stwierdziła, że w sumie to za wysoko ją oceniła :(… Mogła obniżyć ocenę nie-na-moich-oczach, mniej by bolało. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Czarny lakier z zaskoczenia skończył się po pomalowaniu 1/3 drugiej kolumny. Chwilowo będzie raziła swoim paskudztwem dopóki nie zaopatrzę się w nową puszkę. Wypadałoby też zatrzeć ślady zniszczenia podłogi… ;P (coś pociemniała)

Cihy na swoim blogu, a w zasadzie w małej cząstce notki, pisał o pewnym groszu. Uff, balem się już, że tylko ja czasem (w sumie często) zastanawiam się nad takimi rzeczami, związanymi z dowolnym przedmiotem, wydarzeniem… Prawdę mówiąc, czytałem kiedyś o ludziach, którzy wymieniają się numerami banknotów, które przeszły przez ich ręce – i w ten sposób wspólnie ustalają i poznają chociaż część ich historii. Nie ma się jednak co oszukiwać, stanowią tak niewielki procent obracających tymi pieniędzmi, że nie sądzę by zbyt często zdarzało im się faktycznie trafić na ten sam banknot. Większości ludzi takie rzeczy nawet nie obchodzą, a co dopiero udzielać się w takich społecznościach ;)… A może jednak szkoda?

„I skończyło się rumakowanie…”

Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień, śpiewała kiedyś Kayah. Ja natomiast jeden dzień byłem… gronowładnym (dla niezorientowanych: tytuł „nadawany” po wykupieniu płatnej subskrypcji rozszerzonych usług na grono.net). Najprawdopodobniej wskutek jakiegoś błędu serwisu – a o samym fakcie dowiedziałem się od kolegi z grupy. W profilu Grono pokazywało mi „Gronowładny opłacony do 10/11/2007 16:37″ (czy coś koło tego, na pewno listopad 2007), jednak już następnego dnia czar prysł. Buu, może powinienem ich oskarżyć o wprowadzanie użytkownika w błąd? ;P

Btw. Czy częstotliwość notek przy ich większym podziale tematycznym (chociaż z tą jedną byłoby ciężko) nie jest za duża? ;P

Podobne wpisy:

12 komentarzy póki co

  1. Cihy 29 stycznia 2007 13:50

    Też ostatnio sprawdziłem do kogo jestem podobny (po to to w ogóle wiedzieć?). Na vivie powstała nowa „zabawa” – sobowtór. I jestem podobny do… gdybym miał komórkę, to bym sprawdził, zapisałem sobie animację mojej metamorfozy w tego sławnego człowieka [potem chwaliłem się tu i ówdzie, więc musiał to być ktoś bardzo przystojny ;p] .

    A jak już mowa o „zastanawianiu się, o rzeczach związanych z dowolnym wydarzeniem”, to po wysłaniu tego cholernie drogiego sms’a pomyślałem sobie: Ile vivie dziennie przynosi to zysku? ;p. A jeszcze później: Jak długo trzeba myśleć, żeby wpaść na taką rzecz, która kompletnie niepotrzebna człowiekowi, sprzedaje się?

  2. ikari 29 stycznia 2007 16:57

    Aż jestem ciekaw, kto Ci wyszedł ;)

    Jak długo trzeba myśleć, żeby wpaść na taką rzecz, która kompletnie niepotrzebna człowiekowi, sprzedaje się?

    Krótko ;) Sam miałem takich pomysłow sporo, ale mam coś jeszcze… Alzheimera. I równie łatwo je zapominam ;P

  3. Harmer 29 stycznia 2007 19:55

    Tak, Amstrad CPC6128 rzadzi :)
    Pamietam jak w dniu kiedy go dostalem cieszylem sie jak dziecko (w sumie nim bylem), jak komputer ze mna rozmawial. Pisalem mu: „Czesc”, a on mi odpowiadal „Syntax error”. To byly czasy…

    P.S. Ikari, fajny blog :)

  4. Cihy 29 stycznia 2007 19:57

    Leonardo DiCaprio w 55% – brat ma lepszą pamięć ;)

  5. mkl 29 stycznia 2007 21:29

    >Czarny lakier z zaskoczenia skończył się po pomalowaniu 1/3 drugiej kolumny.

    prawie-Twoj czarny lakier ;p

  6. ikari 29 stycznia 2007 21:52

    Tak, Amstrad CPC6128 rzadzi :)

    Tak! BASIC, CP/M, asembler Z80, zabawy z portami, pamiecia, ukrywaniem kodu zrodlowego (mimo tego, ze teoretycznie byl jawny), okreslenia wlasnych standardow dyskietek, robienie wlasnych kabli, laczenie tego z PC, pisanie programu drukujacego grafike na podstawie manuala drukarki… Taaak, to byly czasy. I cala ta otoczka… ^^
    Pamietam jak pisalem juz PRINT „Czesc” i sie cieszylem, ze sie wita ;) Echhh :)
    W ogole nie spodziewalem sie Ciebie na moim blogu ;)

    Leonardo DiCaprio

    Ilekroć słyszę to nazwisko, mam przed oczami flash „Smoke Kills” ;)

    prawie-Twoj czarny lakier ;p

    Za to zlokalizowałem już prawdopodobne miejsce uzupełnienia zasobów w promieniu kilometra. Ale pieprzenia matki, ze to trucizna, ze krazy do konca zycia we krwi, ze smiertelna, ze powoduje raka, choroby psychiczne, serca, skory… bylo wiecej niz naniesionych warstw farby.

  7. mkl 29 stycznia 2007 22:26

    no zdaje sie, ze tam przy Tesco gdzies w bocznej uliczce byl sklep typu farba/glazura/gips/rozowa fuga do kafelkow

    a co do serwisow SMSowych – mielismy sprzedawac klocki do tetrisa ;p

  8. Harmer 30 stycznia 2007 00:17

    W ogole nie spodziewalem sie Ciebie na moim blogu ;)

    A czasami patrze z jakich stron ludziska wchodza na moja strone :)

  9. val 31 stycznia 2007 12:21

    jeny, tydzień prawie-uczenia-się do sesji, a już 3 notki mnie ominęły i znowu muszę czytać hurtowo ;P

    eee, z jednego zdjęcia mi wyszło 90% podobieństwa do niejakiej Camilli Belle, z drugiego do Meliny Clarce (ale kim one są? XD)

    pamięci RAM w sumie czasem za mało, ale miejsca na dysku jeszcze mi nie brak i pewnie na długo jeszcze mi moje 80GB starczy XD

    rozowa fuga do kafelkow

    aaaa, zabiło mnie to XDDDDD sama nie wiem czemu, ale zabiło ^^’

  10. ikari 31 stycznia 2007 13:14

    Totor albo Shamp miał różową fugę miedzy kafelkami w WC ;D
    Notki znowu *pojawiaja* sie hurtowo, wiec nic dziwnego. A i tak jest klasyczna sytuacja „Ach, juz wiem, co mialem jeszcze napisac” ;P
    Niech ktos wreszcie skomentuje zapostowane filmiki i odpowie, co nie dziala z tym idHTTP :<…

  11. mkl 31 stycznia 2007 13:49

    >Totor albo Shamp miał różową fugę miedzy kafelkami w WC ;D

    A Ola w torebce prezentowej ;p

    >Niech ktos wreszcie skomentuje zapostowane filmiki i odpowie, co nie dziala z tym idHTTP :<…

    Chyba byly fajne, mimo, ze ich juz nie pamietam. A jak to co nie dziala? Zamykanie polaczen chyba, nie? :P

  12. domi 19 września 2008 15:16

    Cześć. Przypadkiem tu trafiłam i mam takie, jak sądzę dość nietypowe pytanie.. Przeczytałam fragment notki z 29 stycznia 2007r. Tam jest taki tekst o żabce.. (cudny swoją drogą..). Czy mogłabym wiedzieć skąd jest on zaczerpnięty, czy coś..? On pochodzi z książki jakieś (jeżeli tak, to z jakiej?), czy może z bloga (jak tak, to z jakiego?), czy może to Twoja własna twórczość..? Tak czy inaczej proszę, w wolnej chwili daj mi znać na meila (d-nika4@wp.pl).
    Z góry dziękuję, pozdr., Domi.

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>