Zobacz ten film/ducha.

I want to SEE A GHOST
To nie jest żaden screamer, to jest absolutnie genialny trailer filmu. Wprawdzie w moim odczuciu jego genialność dotyczy głównie wykonania technicznego, a mniej samego wideo, które należy tam obejrzeć… Ale gorąco zachęcam – parafrazując hasła trailerowe: „in February on p2p networks near you„.
Stronę najlepiej jest zmaksymalizować po otwarciu.

Pobaw się z nami! ;)

Krótki zabawowy przerywnik: BlogTag

Czemu ostatnio nic się nie pojawiało? Z kilku powodów. Koniec ferii, próba zebrania myśli, o czym właściwie chcę pisać (podobno notki o wszystkim są bardzo ZŁE i odstraszające ;P), skupienie się na „modernizacjach” bloga, by napisać o nich później w JEDNEJ notce. No i przede wszystkim chciałem, by wciąż ważna informacja o konkursie oraz notka, przy której liczyłem na dyskusję (w komentach; na temat!) pozostały na wierzchu.

Czemu się pojawia? Zostałem wytypowany do kontynuacji zabawy ;) Myślę, że będzie to przyjemna chwila oderwania się od… od czegokolwiek – każdy potrzebuje czasem oryginalnej rozrywki.

Zasady są proste: Podaj 5 mało znanych rzeczy o sobie i wytypuj kolejnych 5 blogerów aby się włączyli do zabawy. A zatem…

  1. Jestem typem strasznego bałaganiarza. Wszystkie pliki ściągam na pulpit (ostatni screen jest już dawno nieaktualny; btw. nie tylko na swój pulpit ;D), w  pokoju na każdej płaskiej powierzchni leży kilka warstw przeróżnych przedmiotów (ja nie mówię „blat biurka”, ja mówię „dno biurka”)
  2. Potrafię też odczuwać głupi sentyment do rzeczy i… plików – i nie chcę ich czasem wyrzucać, chociaż wiem, że pewnie nigdy lub prawie nigdy z nich nie  skorzystam.
  3. Dawniej aktywniej interesowałem się mangą i anime – wciąż mam wiele numerów Kawaii (poza tymi, które ktoś pożyczył i znikł na zawsze…) ;) Jednak to, że obejrzałem kilka serii anime nie znaczy, że wiem, co się na tym rynku dzieje, niestety ;)
  4. Od zawsze chciałem pisac książki – już w dzieciństwie zakładałem na to dedykowane zeszyty i zaczynałem jakieś historie. Nigdy jednak ten słomiany zapał nie przerodził się w coś systematycznego i choćby w części ukończonego. Nigdy też się z tym nie ujawniałem, może poza jednym fanfikiem w świecie Neon Genesis Evangelion (świetna okazja by „wykorzystać” moją nominatorkę i podlinkować jej post z genialną symboliką postaci NGE), który też miał się doczekać kontynuacji (i wersji „poszerzonej”)…
  5. Podobno informatyką pasjonuję się od 3 roku życia, kiedy to cieszyłem się, bo tata pozwalał mi pograć / powalić w klawiaturę (odkrywanie kodów kontrolnych) „komputera”, czyli 8-bitowego Amstrada CPC 6128. Do tego sprzętu też czuję sentyment, jednak z racji swojej malejącej sprawności (folia w  klawiaturze miała już poprzerywane styki i klawisze funkcyjne „padły”), kiepskiego monitora i umierających dyskietek (bardzo rzadki format) – dziś go już tylko emuluję, oryginał leży gdzieś i się kurzy (teoretycznie mógłbym wystawić na Allegro, ale… no właśnie, szkoda mi)

Typuję:

Ciekawe, ilu z nich się w ogóle zorientuje ;)

Na blogu, o blogu.

Po krótkim wstępie o kolejnych zmianach na tym blogu będzie bardziej ogólnie.

Potyczek z kodem ciąg dalszy. Wszystko działa?

Poprawiłem filtrowanie tagów pod kątem IE6 które nieźle mnie zaskoczyło swoją kreatywną interpretacją kodu (wszystko się „wylewało” i ignorowało CSS). Krótko mówiąc – z nieznanych mi przyczyn problem znikł po przeklejeniu styli z CSS bezpośrednio do pól style (selektory CSS były poprawne, we wszystkich innych testowanych przeglądarkach działało). A ie6 to w końcu większość odwiedzających, chociaż…
…użerając się z skryptami Moo.fx dla „utworu na dziś” (Tak! Od dziś blog ostatecznie jest o ~170kB kodu JS lżejszy!) odkryłem też, że metoda InsertAdjacentHTML której użyłem do wstawiania kodu statystyk stat24.pl … nie została nigdy zaimplementowana w Mozilli. Statystyki ze strony głównej mogłem więc mieć przez bardzo długi okres czasu przekłamane.

No właśnie. Strona główna „schudła”. Uporządkowałem jej kod, troszkę ujednoliciłem, doszlifowałem i zoptymalizowałem (powinien być znacząco mniejszy). Pojawiło się też kilka pierwszych linków zewnętrznych (z czystego lenistwa zwlekałem ;) Chociaż nie, jest też jeden powód: Kiedy podzielę blogi na „czytam, znam i nie czytam”, to nieczytani się oburzą. Kiedy podzielę na „znajomi” i „ciekawe/polecam”, to znajomi poczują się nieciekawi/niepolecani. Kiedy zaś na „znam” i „nie znam”, będzie to wyglądać groteskowo i w żaden sposób nie wyróżnię tych, na które w ogóle… zaglądam… Tak wymieniać można bez końca. Może wprowadzić podział na „sam podlinkowałem” i „zapłacili mi”? ;D)

Podgląd komenta magicznie zadziałał pod IE.

Blogu, ach, blogu, czemuż Ty jesteś blogiem…
Lub: A na początku było Słowo…

No właśnie. Drogi czytelniku, jak Ty rozumiesz słowo „blog”? Jak często używasz (choćby w myślach) pojęcia „blogosfera„? Czym dla Ciebie jest blog i czy fakt, że takie właśnie słowo pojawiło się w adresie tej strony zobowiązuje ją do czegokolwiek konkretnego?

A słowo pojawiło się, bo jest to moja strona, na której zaskakująco długo już publikuję wszelkie swoje przemyślenia i to, czym chciałbym się z kimś (wszystkimi/kimś przypadkowym/kimkolwiek – zależnie od sytuacji, jednak chyba rzadko kimś jednym, konkretnym) podzielić. Nigdy, przynajmniej z założenia, nie miał to być ‚blogasek‚ (link by Cihy, thx :)), na którym – zgodnie z realizowanym przez niektórych ludzi stereotypem – wylewałbym najgłębsze żale i rozgrzebywał najbrudniejsze i najbardziej bolesne sprawy i rany. Zdecydowanie nigdy tego ani nie lubiłem, ani nie umiałem. Potrafię to oczywiście zrozumieć, ale to nie znaczy, że sam mam iść w tym kierunku. Nawet jeśli kiedyś takie treści istniały to nigdy nie udostępniałem ich publicznie.

Chciałem tu nawet błysnąć erudycją i wysnuć tezę, że słowo blog może oznaczać w istocie logos binarius, czyli słowo binarne… Co brzmi zdecydowanie mądrze i miałoby może sens, gdyby nie fakt, że logos pochodzi z języka greckiego, a binarius z łaciny. I całą mądrość szlag trafia ;) (słowo po łacinie to verbum, a binarny po grecku – didymos). W każdym razie tym właśnie jest ta strona – zbiorem cyfrowych słów. Blog tworzą te słowa, przemyślenia i poglądy, to, co chciałbym Wam pokazać oraz Wasze komentarze. Zauważmy, że możliwość komentowania od zawsze blogom towarzyszy, według niektórych nawet właśnie ona odróżnia je od zwykłych [osobistych] stron internetowych. Bo oto statyczna treść publikowana przeze mnie spotyka się z Waszymi własnymi przemyśleniami, uwagami, rodzi się dyskusja, a komentarze stanowią [w teorii] doskonałe uzupełnienie tekstu, do którego są przypisane. Prawdę mówiąc dlatego czasem brakowało mi komentarzy, kiedy liczyłem na jakieś reakcje i własne przemyślenia, a nikt się z nimi nie dzielił, albo robił to na gg, mając niekiedy trafne uwagi. Wychodzę bowiem z założenia, że wszelkie przemyślenia związane z notkami, które nie dotyczą tylko autora i odbiorcy, lecz mają ogólniejszy charakter – powinny znaleźć się w komentarzach. Te drugie zaś – wręcz przeciwnie. Bo przecież dobrego bloga tworzą nie tylko notki, ale i ludzie - i w tych „ludziach” widzę całą społeczność jego czytelników. Mniej lub bardziej liczną, byle istniejącą.

Dlatego właśnie podobają mi się rzeczy takie jak MyBlogLog. Nawet mimo tego, że nigdy nie byłem zagorzałym fanem „społecznościowych” serwisów (nie utożsamiać bycia zwolennikiem z posiadaniem kont :)), jak Grono, Orkut, MySpace, MsnSpaces czy Friendster (można wymieniać w nieskonczoność). Na MyBlogLog trafiłem zupełnym przypadkiem, w jakimś stanie półświadomość rejestrując się i wypełniając profil, żeby „później zajrzeć i lepiej się zorientować”. Kilka otwartych podstron wisiało moim zwyczajem w przeglądarce i „nabierało mocy urzędowej” (;)), aż z kolejnymi oglądnięciami, czy raczej – skupieniem wreszcie na kilka chwil mojej uwagi i kolejnymi kliknięciami w konkretniejsze linki – strona powoli przestawała wydawać mi się kolejnym kiczem zarejestruj_się_bóg_wie_po_co (mam brzydką tendencję do rejestrowania się żeby… mieć_konto_i_zobaczymy_co_dalej – najlepszym przykładem niech będzie moje konto na UselessAccount ;)) i zacząłem odkrywać jej zalety.
Kulminacyjnym momentem było dodanie widgetu, który pokazuje ostatnio odwiedzających bloga gości (wyłącznie spośród użytkowników MyBlogLoga oczywiście). Niesamowitym było dla mnie to, ile ludzi mi zupełnie obcych, albo ledwie „migniętych” przewija się przez moją stronę. Niby wiedziałem ze statystyk, że mam tyle a tyle odsłon dziennie, ale jednak to nie to samo. Teraz puste cyferki stają się żywymi ludźmi. Ludźmi z pseudonimem, twarzą i własnymi miejscami w Sieci. Element statystyczny zamienia się w osobowość, która czasem magnetycznie przyciąga wołając „możesz wiedzieć o mnie, co chcesz! poznaj mnie, odwiedź mnie!”. Mogę poznać moich gości, zobaczyć, o czym sami piszą lub chociaż zobaczyć ich twarze i wiedzieć, kto i kiedy mnie odwiedził, a nie patrzeć w bezduszny licznik mówiąc tylko „5 osób” i kropka. I poznaję, odkrywam, dostrzegam tę pajęczynę powiązań między stronami, stronami, społeczność, która je tworzy… i samo znaczenie słowa społeczność.
W tym miejscu chciałbym pozdrowić Lanooz, Cihego, Anowi4, Cimlika, p.Urbanowicza, DOIY… i innych :)
No i co do jednej z najnowszych modyfikacji: avatary (uwaga: jeśli podajemy adres www, zostanie użyty avatar z MyBlogLog. Jeśli zaś tylko e-mail – powinien wyświetlić się gravatar. Tak przynajmniej było w opisie skryptu z MyBlogLoga, który przerabiałem ;)) Jak miło jest widzieć twarz komentującego, naprawdę daje to poczucie obcowania z prawdziwymi ludźmi, a nie danymi statystycznymi, zbliża i zacieśnia więzy i Sieć ;).
I ciekawie zmontowany filmik:


O… znalezione na koniec :)

Terminu „blogosfera” po raz pierwszy użył (w formie żartu) Brad L. Graham, 10 września 1999 [1]. Określenie to jest wiązane ze słowem „logosphere„, który od gr. „logos” (słowo) oznacza „świat słów„, „świat dyskusji„. Jego powszechne użycie datuje się od 2002.

Dobrze oddaje to, o co mi chodzi :)
Zapraszam do dyskusji i kolejnych odwiedzin mojej cyfrowej przestrzeni.

UPDATE: Blogosfera

Parafrazując powiedzenie – „jedno video jest warte więcej niż milion słów” – oto właśnie blogosfera:



Jest to dostępny publicznie wygaszacz ekranu „Twingly”.

Pimp my PC!

Aby podrasować mi kompa, zagłosuj na mnie dając 5 pkt!
Moje (obecne?) szanse: 16 % !
Update: Zająłem 10 miejsce…

Głosowanie zakończone.

Coś ostatnio płodny jestem. Kolejna notka już kilku dobrych chwil w drodze…
Edit: Notka już jest, ale ta tutaj będzie wyświetlana na samej górze aż do końca konkursu lub do utraty wszelkiej nadziei, whatever comes first…

Wciąż modernizacja! :) / Pimp my PC

Się wziąłem. Dziś w PHP ;) [no dobra, jest technicznie, u win]

Dość trucia mi czterech liter, bo „ja chcę opa w pokoju X, a on chyba jest pusty, a nawet jeśli nie jest to Y, ktokolwiek jest Y-em, na pewno już dawno nie wchodził na czat, bo JA go nie widziałem” ! Na stronie PolChatu znajduje się od dziś automatycznie aktualizująca się lista wszystkich full-opów pokoi głównych. O każdym ponadto wiemy, kiedy ostatnio się logował i jest to rozróżnialne po kolorze nicka (im jaśniejszy, tym dawniej – ten ktoś już nam „zanika” ;)). Ponieważ sprawdzanie czasu ostatniej aktywności wiąże się z OGROMNĄ liczbą zapytań do bazy danych – strona regeneruje się nie częściej niż 24 godziny. Pechowiec, który po 24h od ostatniego jej wygenerowania otworzy ten adres będzie musiał poczekać dłużej, na pełne wykonanie skryptu (około 30 sekund?).

Wziąłem się też troszeczkę za bloga. Po prawej macie komentarze głosowe serwowane przez WebAudio (design by WebAudio, Maldonka & ikari), niestety jedne na cały blog. Ale i tak nie cieszą się zbytnią popularnością. Chociaż podpadły mi już na starcie (nadal wyświetlają dawno usunięty komentarz!), liczę, że się przyjmą ;) Miło byłoby Was wszystkich usłyszeć.

Także zwykłe komentarze miały lifting. Pojawiła się obsługa avatarów dryfująca między MyBlogLogGravatarem (ukradłem i przerobiłem skrypt z MBL dla WordPressa). Żeby zaś nie dostać nerwicy przy wypełnianiu pól ‚e-mail’ i ‚strona www’ setki razy – wprowadziłem wreszcie ciastko, które te dane zapamiętuje. W akcie uaski pojawiło się wraz z checkboxem (miało nie pytać o zdanie ;P W końcu i tak paranoicy blokują wszystko jak leci).
Żeby nie było wątpliwości, wyraźnie dopisałem, że można podać swój e-mail. On i tak jest w locie przefikiwany na niedziałający, żeby nie trzeba było bać się spambotów. Ponadto przypominam, że życie botom zatruwam linkując po prawej stronie do  ;)
Same wyświetlane maile zaś usunąłem bo po prostu nie mogłem na nie patrzeć ;P Jeśli ktoś faktycznie je podał, to są dostępne po kliknięciu na jego nick nad komentem. Natomiast w linkach gravatarowych jest tylko hash MD5, więc jawna postać maila nigdzie się nie pojawia.

Gdybyście chcieli hurtowej, zautomatyzowanej aktualizacji wszystkich komentarzy z danego nicka (tj. ich maili i/lub adresów www) to poproście w… komentach. Wtedy wszystkie wstecz dostaną prawidłowe dane – i co za tym idzie – avatary.

Hello, I’m a PC…

Widzieliście już nową kampanię reklamową Apple, w której ponad 20 zabawnych spotów porównuje „PeCety” i „jabłuszka”? Oto jeden z nich:


(Tym razem youtube, zauważyłem, że Google Video buforuje pliki z całej strony jeszcze zanim poprosimy o ich obejrzenie, co jest ble. Na ironię – obie strony należą do Google!).
I’m a PC (…) I’m upgrading to Vista today (…) Like a lot PCs I have to update my graphics card… – znowu pokusiło mnie na instalację Visty. Niemniej jednak wcale nie jestem jeszcze przekonany do tego systemu na tyle, żeby się na niego przesiadać. „WinSxS” nadal zajmuje ponad 3 GB. System nadal zajmuje 7 GB na dysku. Poza tym po instalacji jeszcze chodzi w tle Desktop Search, co trochę początkowo spowalnia system, czasem nie jest tak szybki jak powinien, a nawet z kartą DX 9.0 mój komputer może liczyć na ocenę „2” ;) (w skali 1-6 bodajże). Jak mam zmieścić się z takim systemem na dysku, jeśli w 2003 zapycham partycję 30-gigową? (Na Vistę mam obecnie max 16GB). Może sprawy wyglądałyby inaczej na wyśnionym nowym sprzęcie.

Speaking of peripherals… - skoro już o nowym sprzęcie mowa – Już za chwilę rusza głosowanie na  podrasuj.idg.pl ! Bardzo ślicznie proszę, zarejestrujcie się, a po 15 lutego oddajcie na mnie głos za 5 pkt :) Bez obaw, możecie głosować na dowolnie dużo komputerów. Tym razem faktycznie zależy mi na każdym głosie, chcę wierzyć, że mogę dzięki Wam mieć jakieś realne szanse! :) Z góry dziękuję!

Ach! Szukając jednego z tagów przypomniałem sobie, co jeszcze miałem koniecznie w tej notce pokazać! Pamiętacie Kjuićka? To go absolutnie miażdży!! Znalezione tędy. To też mi się bardzo podoba ;)

The Two and the ValentineNa koniec – macie. Niech chociaż Wam to święto lekkim będzie …

PS. Można się spodziewać na tym blogu notki z niemojego konta, będącej swojego rodzaju apelem ekologicznym. Jakby co, to za moją wiedzą i zgodą.