Some hot stuff. W tym o błędach w Orange ;)

Zagotowało się na tym blogu

Niewiarygodne, kolejna notka w tak krótkim czasie, przechodzę sam siebie. A może to wszystko wina narzędzia Microsoft Expression Web, które – jak sama nazwa wskazuje – pomaga mi w ekspresji moich myśli ;)
A może to nadmiar myśli spowodowany tym i owym. Lub nadmiar czasu na ich pozamykanie w ciasne ramy słów.

Prywatność

Dawno miałem o tym napisać. Prywatność, temat-rzeka, ostatnio zyskujący na sile nawet w świecie informatyki i Internetu. Jako lekturę obowiązkową chciałbym Wam przedstawić artykuł z New York Times, publikowany kiedyś (2006-11-23) na Onecie: „Czasem dwie osoby to za dużo…„. Zaprawdę powiadam Wam – święte słowa, moi bracia i siostry.

Też nie znoszę tłumów w sklepach, nie lubię się przeciskać między ludźmi tępo wpatrującymi się w półkę (tarasując wózkiem przejście), choćbym sam tak samo się zachowywał – wolę obejść szerokim łukiem, pójść gdzie indziej i ewentualnie wrócić później, jak nikogo w tym miejscu nie będzie.

Ale szczególną twierdzę stanowi ta moja przestrzeń, która jest mniej mobilna – mój pokój. Nie znoszę, kiedy ktoś z rodziny mi tu wchodzi, tym bardziej, że nigdy nie jest to zapowiedziane (ani przyjemne – i nie wróży nic dobrego). Nienawidzę zaglądania do moich szafek, oglądania moich rzeczy, jednej wielkiej inspekcji. W tym moja mama szczególnie się lubuje. Zawsze do granic bulwersowały mnie historie o tym, jak ktoś komuś zajrzał do pamiętnika, znalazł coś ukrytego w pokoju albo czytał SMSy w komórce*. Przecież to jest nie do pomyślenia :|. Pogwałcenie wszelkich zasad prywatności, a może i wręcz poszanowania czyjejś osoby/przestrzeni/prywatności/woli/czegokolwiek. Każdy sam decyduje ile z siebie i swojego życia chce odkryć innym i wszelkie próby wpieprzania się jakichkolwiek innych na siłę powinny być karalne _-_

* pewnie liczba takich pozwów wzrosła od czasu, kiedy Wyborcza (!) opublikowała artykuł (link do niego już nie dziala, ale pisał o tym VaGla) o tym, jak łatwo podrobić treść SMSa i wykorzystać w sprawie rozwodowej. Sprawdziłem – zmiana treści czyjegoś SMSa na dowolną własną zajęła mi 20 minut od przeczytania artykułu, a jedyne co podobno operator może zweryfikować to nadawca i godzina wiadomości – te się będą zgadzać. Na tej podstawie SMS zostaje uznany za autentyczny.

Orange i Bash. Co je łączy? Błędy! ;P

Błędy, błędy, błędy… Pracując z komputerami, słyszymy o nich na każdym kroku. Jedni wyolbrzymiają (często jedynie ku własnemu przerażeniu) znaczenie tego słowa, zakładając, że zawsze oznacza wszystko, co najgorsze, czyli kradzież wszystkich osobistych danych (! patrz akapit wyżej ;P), pieniędzy i awarię oprogramowania i sprzętu, inni używają go raczej do określania bardziej „niewinnych” mankamentów działania czegokolwiek ;)

Te, które tu przedstawię różnią się od siebie swoją naturą.

Pierwszy z nich miał miejsce podczas niedawnej awarii serwisu Bash.org.pl. Wpisując adres z prefiksem www przez krótki czas można było przeglądać nie treść serwisu, a strukturę katalogów, która go napędza. Skutki w najgorszym wypadku mogą być o tyle poważne, że w kodzie serwisu bez problemu można było znaleźć rzeczy takie jak:
$db = db::singleton('mysql:host=localhost;dbname=bash1', 'bash', 'JiFt(tu część hasła wyciąłem ;P)jilD');
Na szczęście serwer bazy danych nie pozwala na połączenia z zewnętrznych hostów – inaczej być może basha by już nie było ;) (Drodzy Państwo, macie backup?)

Drugie to absolutny hit. Sieć orange. Ośmieliłem się zrobić reportaż audio:

Programowanie i informatyka, znowu.

Znowu to ja nie wiem, co miałem tu napisać ;) (W ramach szablonu notki wstawiłem nagłówek, treść miała dojść później).
Wziąłbym się (naprawdę!) za filtrowanie postów na blogu wg tagów, ale chciałbym to zrobić jakoś zarazem dynamicznie (żeby nie odświeżało bez sensu wszystkiego, zwłaszcza paneli bocznych, tylko po kliknięciu checkboxa na liście tagów sobie ładnie przeładowało odpowiednie notki. Albo najlepiej żeby na dzień dobry też ładowało je pojedynczo, nie opóźniając zdarzeń onLoad), ale nie wiem, jak pogodzić to z wszystkim tym, co JS nie obsługuje – w dzisiejszych czasach są to głównie crawlery wyszukiwarek oraz paranoidalne (jeśli chodzi o konfigurację bezpieczeństwa) przeglądarki. Chciałbym, by Google i jemu podobne po wejściu na stronę główną widziało treści postów, a użytkownik… nie. Jemu załadują się po chwili, może nawet jeden po drugim, rekurencyjnie ;). I podmienią, jeśli zmieni filtr.
W sumie filtrowanie wg tagów wydaje się być o tyle zbędne, że praktycznie nikt nigdy nie skorzystał z prawie-tej-samej opcji serwowanej poprzez tag cloud i technorati po lewej, no ale… ;) Wizja to wizja.

A teraz super ciekawostka statystyczna ;) Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad ogromem kodu programistycznego, który składa się na Twój system operacyjny lub… znajduje się na pokładzie samolotu?
0.5 mln linii kodu – prom kosmiczny
1.5 mln linii kodu – myśliwiec F16 (!)
2.0 mln linii kodu – Boeing 777 (:o)
5.6 mln linii kodu – myśliwiec F35
9.0 mln linii kodu – jądro Linuxa
11.0 mln linii kodu – okręt podwodny Virginia
50.0 mln linii kodu – Windows Vista
86.0 mln linii kodu – Mac OS X
213.0 mln linii kodu – Debian Linux
Nie wiem, czy w całym dotychczasowym życiu oprogramowałbym „chociażby” prom kosmiczny ;) Źródło statystyk – Microsoft ;)

I jeszcze genialny fragment dialogu z  wywiadu z Billem Gatesem:
Jon Stewart: Jakis 13-latek siedzi, pisze wirusa… (…) Czy zatrudniacie ludzi, ktorzy maja przechytrzyc piszacych wirusy?
Bill Gates
: tak, 14-latków

LonghornJa tymczasem w ciągu dwóch tygodni (jeszcze w te ferie) dostanę paczuszkę Windows Server Codename Longhorn (docelowo: Windows Server 2007 lub 2008) ^^ Ciekawe tylko gdzie i na czym to posadzę… ;) Wymagania ponoć większe niż w Viście ;)

Simple and clean

Simple and clean” to nie tylko tytuł utworu, który jest obecnie „Utworem na dziś” (TODO: historia poprzednich – to wszystko jest w bazie). Swoją drogą utwór ten zasługuje by poświęcić mu kilka słów więcej.

Są na pewno wśród Was osoby, które chociaż kilka razy słuchając utworu japońskiego wykonawcy starały się znaleźć do niego tekst i ze szczerym szokiem odkrywały, że tekst jest po… angielsku – Japończycy mają niebywały wprost talent do kaleczenia tego języka do tego stopnia, że nie da się go czasem rozpoznać. Natomiast Utada Hikaru doskonale angielski zna (z tym też mają problemy), sama swoje teksty na ten język tłumaczy i… wspaniale śpiewa. Już nie tylko pod względem „naprawdę po angielsku”, ale uważam, że ma świetny głos. Utwór na dziś to wersja live, w dodatku akustyczna i wideo, piosenki „Simple and Clean”, której wersję mp3 („z prądem” :P) również mogę zamieścić, jeśli byłby ktoś zainteresowany. Jak dobrze poszukam to może znajdę nawet wersję japońską :)

My simple and clean desktop (click to enlarge)Simple and clean” to także po „Prosto i czysto„, czyli… mój obecny pulpit (widoczny tu po prawej w klikalnej miniaturce) – włączając w to:

  • Tapetę
  • Motyw okna rozmowy Konnekta (kIEView)
  • Motyw samego Windowsa (klasyczny)

PS. Widoczna w oknie Konnekta rozmowa jest wręcz wzorcowa i spełnia wymogi „jak rozmawiać z ikarim„. Zachęcam do brania przykładu! :P

We’re all emo…

Emo insideOt, taka niesformułowana do końca wewnętrzna refleksja. Wszystkich coś wewnątrz gryzie, wszyscy coś [intensywnie?] przeżywają, a jednak chowamy to przed światem. Może w ramach wspomnianej wcześniej ochrony przestrzeni osobistej… No wlaśnie, a ja znow mam ochotę się zaszyć jak najdalej przed światem _-_. Chociaż podejrzanie intensywne kontakty z rodziną nie do końca to ułatwiają xD (a może wręcz przeciwnie?)

A propos emocji – oglądaliście „Człowieka z księżyca”? Czy to nagranie (+ komentarze) się z tym nie kojarzy…?

…and still DOOMed!

Znów na parę chwil wzięło mnię na Dooma. I porobiłem trochę screenów. Grając w trybie Multiplayer pojawiasz się w taki sam sposób jak demony – otwiera się portal, pojawiają się wyładowania (ach te efekty dźwiękowe! MRAU!), a pod stopami masz… świecący jeszcze przez chwilę pentagram:
Doom 3 - pentagram on the floor

Książki i inna twórczość literacka

Wróciłem na „Drogę do science-fiction” ;) Jednak czytając cokolwiek zawsze mam ochotę spisać wreszcie wszystko to, co obrasta w detale w mojej popapranej głowie (i dzielnie walczy z Alzheimerem, ktory za tym biega i detale wymazuje ;P). Ach, jestem niespełnionym pisarzem ;P Od dziecka kusiło mnie „pisanie książek” (jakkolwiek nieudolne próby by to nie były), całe zeszyty na to zakładałem ;P (i jak zwykle nigdy niczego nie kończyłem XD).

Swoją drogą, ma ktoś może dostęp do genialnego opowiadania, którego autorem jest James Blish – „Ciemność nie nadejdzie„? („There shall be no darkness„) Mile widziana wersja elektroniczna :)

Podobne wpisy:

11 komentarzy póki co

  1. ikari 2 lutego 2007 14:55

    Zupełnie zapomnialem ;)
    Mialem jeszcze pokazac, jak Microsoft solidnie przygotowuje swoje prezentacje – tutaj nie zauważyli literówki na wielkiej (fizycznej, nie ekranie) planszy za prowadzącym… ;)

    Typo - WINODWS

    (Screenshot by Piotr Hładki)

  2. mkl 2 lutego 2007 21:13

    >”jak rozmawiać z ikarim”. Zachęcam do brania przykładu! :P

    szkoda tylko, ze w/w ikariemu ciezko odpowiedziec na konkretnie zadane pytanie mimo uzaleznienia od komunikatora internetowego. szkoda, bo napisanie „mam te a te Twoje plyty, spierdalaj, bede je trzymac tyle, ile ksiazki” wcale nie wymaga zbytniego wysilku intelektualnego.

  3. ikari 2 lutego 2007 22:08

    Có|, szybciej odebralem wiadomosc, niz przeczytalem ten komentarz… ;P

  4. meg 3 lutego 2007 01:32

    „(…) albo czytał SMSy w komórce*. Przecież to jest nie do pomyślenia :|. Pogwałcenie wszelkich zasad prywatności, a może i wręcz poszanowania czyjejś osoby/przestrzeni/prywatności/woli/czegokolwiek.”

    Czytałam. I owszem. Nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia, nie uważam, bym robiła źle. Nie. Bo najpierw to zaufanie zostało pogwałcone. Gdybym nie przeczytała tych smsów, być może do tej pory byłabym z nim, okłamywana, zdradzana i wykorzystywana.

    Dodam tylko, że tego nie ukrywałam.

    „Każdy sam decyduje ile z siebie i swojego życia chce odkryć innym i wszelkie próby wpieprzania się jakichkolwiek innych na siłę powinny być karalne _-_”

    Jeżeli ktoś mówi, że jest cały Twój i nie ma przed Tobą tajemnic… To właśnie sam zdecydował.

  5. mald 3 lutego 2007 09:16

    odnosnie artykułu: to smutne, ale poczułam się taka… amerykańska _^_ anyway, to jednak jest normalne? uff, jestem mniej aspołeczna niż myślałam. :P

  6. val 4 lutego 2007 20:40

    ja tak do tej prywatności i pogwałcania przestrzeni osobistej ;P

    jeeeeny, jak mnie denerwuje jedno dziewczę na uczelni, które ma uporczywą manię podchodzenia do rozmówcy na odległosć 10 cm ._.’ bo ja rozumiem w zapchanym autobusie (gdzie do tego z 2 różnych stron dochodząc dźwięki techno i metalu z czyichś słuchawek, ale nvmd, zawsze mnie głośno słuchana w środkach komunikacji miejskiej muza wqrzała ;P) stać blisko kogoś. ale gdy wokół jest full miejsca ktoś podchodzi tak blisko? automatycznie się odchylam/odsuwam do tyłu. no, chyba, że jest to ktoś, komu na taką bliskość pozwalam i z kim jest ona uzasadniona (czyt. przyjaciele i ogólnie ludzie mi bliscy).

    do mego pokoju mama też często wchodzi, ale szafek nigdy nie przegląda. ostatnio po prostu przychodzi pogadać i się wygadać, bo nie jest lekko ._.

    a teraz co do czytania smsów i tego fragmentu
    > Każdy sam decyduje ile z siebie i swojego życia chce odkryć innym i wszelkie próby wpieprzania się jakichkolwiek innych na siłę powinny być karalne _-_
    z którym choćbym bardzo chciała, nie mogę się do końca zgodzić. dlaczego? powód jest prosty – gdy decydujesz się z kimś dzielić życie, to dzielić wszystko. nie stresować się, gdy ten ktoś wejdzie do łazienki, gdy siedzisz na kiblu czy odbiera twoją komórkę. dzielisz z tym kimś całe życie, całego siebie i to was najbardziej powinno łączyć.

    ok, jestem przeciwko wszelkiej kontroli czy chociazby jej próbie. bo to daje zawsze odwrotne skutki. ale jeśli nie mam nic do ukrycia, to mi nie robi, ze mój facet czyta jakieś moje smsy. bo z zasady wie o wszystkim (co nie znaczy, ze o każdym pojedynczym smsie, ale o fakcie korespondowania z kimś czy w ogóle istnienia takiej osoby oraz moich z nią relacji). zdecydowałam się z nim dzielić swoje życie, jest jego znaczącą częścią, więc ma w nie wgląd tak, jak ja mam w jego. proste.

    i tak samo nie widzę problemu, gdy zachodzi podejrzenie zdrady. jeśli zdrady nie było, to nic się nie stanie, jeśli przeczytam smsa. jeśli była, to tym lepiej dla mnie, że dowiem się wcześniej, nie? bo kierując się twoim myśleniem to tak, jakby stwierdzić, ze zdrada czy kłamstwo jest ok dopóki osoba oszukująca sama się do tego nie przyzna. bo jeśli ja coś wyczuję/dowiem się, to przecież nie mam prawa niczego oczekiwać, bo widocznie ta druga osoba nie chciała zwyczajnie odkryć tego przede mną i mi powiedzieć, więc mam uważać, że wszystko jest ok? chyba nie ;]

  7. ikari 4 lutego 2007 21:32

    W sprawach całkowitej inwigilacji wcale nie miałem na myśli związków [szczerze mówiąc jakoś zupełnie zapomniałem, że powinienem wziąć coś takiego w ogóle pod uwagę…]. Więc widzę, że zostałem odebrany całkowicie inaczej niż miałem na myśli. Cóż, idzie się przyzwyczaić…
    W każdym razie jeśli ufam, to ufam, ale jeśli znajomość jest na poziomie ‚widujemy się w szkole’, a ktoś grzebie mi w wiadomościach/rzeczach, to wcale mi się to nie podoba. O to mi chodziło. Tylko o to.
    Znam ludzi, z którymi łączy mnie tyle, że chodziłem z nimi do klasy w podstawówce, a jednak ilekroć u mnie są, zaglądają mi do wszystkich szafek. Staram się być kwiatem na tafli jeziora.

    Też strasznie irytuje mnie, kiedy ktoś tak blisko podchodzi (miałem o tym przy tej okazji napisać, ale zapomniałem ;P). Przede wszystkim nie lubię kiedy ktoś stoi tak blisko, że nie mogę jednym spojrzeniem łatwo objąć całej jego twarzy. Jest to za blisko, czuję się niekomfortowo, rozmawia się em… niewygodnie? Z tym, że kiedy ja się odsuwam, ta osoba przysuwa się znów. Tak mniej więcej dopiero po 6 razach czasem przestaje XD

    Co do wszelkiej kontroli – aż przypominają mi się hasła ludzi z MS zachwalających wbudowaną w Vistę Kontrolę Rodzicielską – „żeby moja rodzina była bezpieczniejsza„… Taak… Chociaż może w Stanach tak bardzo przywykli do sformułowania „bezpieczeństwo narodowe” (które wszystko usprawiedliwia), że nie zauważają jak to faktycznie (dla mnie? dla nas?) brzmi…

    > zdecydowałam się z nim dzielić swoje życie, jest jego znaczącą częścią, więc ma w nie wgląd tak, jak ja mam w jego. proste.
    As I said, nigdzie nie napisałem, że mówię o kimś, z kim COKOLWIEK dzielę poza jakimś numerem szkoły, klasy, czy okolicą zamieszkania.

    > bo kierując się twoim myśleniem (…)
    Gdzie ja tak napisałem? :/… ech..

  8. meg 4 lutego 2007 22:08

    Podpisuję się pod każdym słowem Val. Lepiej bym tego nie ujęła…

  9. val 5 lutego 2007 08:26

    no więc (tak, wiem, że zdania nie zaczyna się od więc ;P) odwoływałeś się do artykułu z GW, gdzie mowa była o rozwodach na podstawie smsów, stąd taki tok myślenia u mnie – połączenie tego jednego zacytowanego zdania i treści artykułu wywarło na mnie takie właśnie wrażenie, jak napisałam.

    z resztą nie zaznaczyłeś, o kim piszesz – zdanie było skonstruowane bardzo ogólnie (jakichkolwiek innych) dlatego napisałam, że nie mogę się do końca zgodzić właśnie chociażby w takim przypadku, jak dzielenie z kimś życia. o ;D

    może wyszła z tego naditerpretacja i zbyt daleko posunięty tok myślenia, sorry ;P

  10. ikari 5 lutego 2007 11:50

    Dun worry, przyzwyczaiłem się już do tego, że nie umiem pisać tak, żebym został zrozumiany ;P _-_

  11. mkl 5 lutego 2007 12:02

    >Przede wszystkim nie lubię kiedy ktoś stoi tak blisko, że nie mogę jednym spojrzeniem łatwo objąć całej jego twarzy. Jest to za blisko, czuję się niekomfortowo, rozmawia się em… niewygodnie? Z tym, że kiedy ja się odsuwam, ta osoba przysuwa się znów. Tak mniej więcej dopiero po 6 razach czasem przestaje XD

    prof. Majchrzak z liceum. nie dosc, ze podchodzila strasznie blisko rozmowcy, to jeszcze byla na tyle niska, ze trzeba bylo schylac glowe, zeby ja widziec, a wtedy zahaczalo sie broda o jej czolo xDD

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>