Na blogu, o blogu.

Po krótkim wstępie o kolejnych zmianach na tym blogu będzie bardziej ogólnie.

Potyczek z kodem ciąg dalszy. Wszystko działa?

Poprawiłem filtrowanie tagów pod kątem IE6 które nieźle mnie zaskoczyło swoją kreatywną interpretacją kodu (wszystko się „wylewało” i ignorowało CSS). Krótko mówiąc – z nieznanych mi przyczyn problem znikł po przeklejeniu styli z CSS bezpośrednio do pól style (selektory CSS były poprawne, we wszystkich innych testowanych przeglądarkach działało). A ie6 to w końcu większość odwiedzających, chociaż…
…użerając się z skryptami Moo.fx dla „utworu na dziś” (Tak! Od dziś blog ostatecznie jest o ~170kB kodu JS lżejszy!) odkryłem też, że metoda InsertAdjacentHTML której użyłem do wstawiania kodu statystyk stat24.pl … nie została nigdy zaimplementowana w Mozilli. Statystyki ze strony głównej mogłem więc mieć przez bardzo długi okres czasu przekłamane.

No właśnie. Strona główna „schudła”. Uporządkowałem jej kod, troszkę ujednoliciłem, doszlifowałem i zoptymalizowałem (powinien być znacząco mniejszy). Pojawiło się też kilka pierwszych linków zewnętrznych (z czystego lenistwa zwlekałem ;) Chociaż nie, jest też jeden powód: Kiedy podzielę blogi na „czytam, znam i nie czytam”, to nieczytani się oburzą. Kiedy podzielę na „znajomi” i „ciekawe/polecam”, to znajomi poczują się nieciekawi/niepolecani. Kiedy zaś na „znam” i „nie znam”, będzie to wyglądać groteskowo i w żaden sposób nie wyróżnię tych, na które w ogóle… zaglądam… Tak wymieniać można bez końca. Może wprowadzić podział na „sam podlinkowałem” i „zapłacili mi”? ;D)

Podgląd komenta magicznie zadziałał pod IE.

Blogu, ach, blogu, czemuż Ty jesteś blogiem…
Lub: A na początku było Słowo…

No właśnie. Drogi czytelniku, jak Ty rozumiesz słowo „blog”? Jak często używasz (choćby w myślach) pojęcia „blogosfera„? Czym dla Ciebie jest blog i czy fakt, że takie właśnie słowo pojawiło się w adresie tej strony zobowiązuje ją do czegokolwiek konkretnego?

A słowo pojawiło się, bo jest to moja strona, na której zaskakująco długo już publikuję wszelkie swoje przemyślenia i to, czym chciałbym się z kimś (wszystkimi/kimś przypadkowym/kimkolwiek – zależnie od sytuacji, jednak chyba rzadko kimś jednym, konkretnym) podzielić. Nigdy, przynajmniej z założenia, nie miał to być ‚blogasek‚ (link by Cihy, thx :)), na którym – zgodnie z realizowanym przez niektórych ludzi stereotypem – wylewałbym najgłębsze żale i rozgrzebywał najbrudniejsze i najbardziej bolesne sprawy i rany. Zdecydowanie nigdy tego ani nie lubiłem, ani nie umiałem. Potrafię to oczywiście zrozumieć, ale to nie znaczy, że sam mam iść w tym kierunku. Nawet jeśli kiedyś takie treści istniały to nigdy nie udostępniałem ich publicznie.

Chciałem tu nawet błysnąć erudycją i wysnuć tezę, że słowo blog może oznaczać w istocie logos binarius, czyli słowo binarne… Co brzmi zdecydowanie mądrze i miałoby może sens, gdyby nie fakt, że logos pochodzi z języka greckiego, a binarius z łaciny. I całą mądrość szlag trafia ;) (słowo po łacinie to verbum, a binarny po grecku – didymos). W każdym razie tym właśnie jest ta strona – zbiorem cyfrowych słów. Blog tworzą te słowa, przemyślenia i poglądy, to, co chciałbym Wam pokazać oraz Wasze komentarze. Zauważmy, że możliwość komentowania od zawsze blogom towarzyszy, według niektórych nawet właśnie ona odróżnia je od zwykłych [osobistych] stron internetowych. Bo oto statyczna treść publikowana przeze mnie spotyka się z Waszymi własnymi przemyśleniami, uwagami, rodzi się dyskusja, a komentarze stanowią [w teorii] doskonałe uzupełnienie tekstu, do którego są przypisane. Prawdę mówiąc dlatego czasem brakowało mi komentarzy, kiedy liczyłem na jakieś reakcje i własne przemyślenia, a nikt się z nimi nie dzielił, albo robił to na gg, mając niekiedy trafne uwagi. Wychodzę bowiem z założenia, że wszelkie przemyślenia związane z notkami, które nie dotyczą tylko autora i odbiorcy, lecz mają ogólniejszy charakter – powinny znaleźć się w komentarzach. Te drugie zaś – wręcz przeciwnie. Bo przecież dobrego bloga tworzą nie tylko notki, ale i ludzie - i w tych „ludziach” widzę całą społeczność jego czytelników. Mniej lub bardziej liczną, byle istniejącą.

Dlatego właśnie podobają mi się rzeczy takie jak MyBlogLog. Nawet mimo tego, że nigdy nie byłem zagorzałym fanem „społecznościowych” serwisów (nie utożsamiać bycia zwolennikiem z posiadaniem kont :)), jak Grono, Orkut, MySpace, MsnSpaces czy Friendster (można wymieniać w nieskonczoność). Na MyBlogLog trafiłem zupełnym przypadkiem, w jakimś stanie półświadomość rejestrując się i wypełniając profil, żeby „później zajrzeć i lepiej się zorientować”. Kilka otwartych podstron wisiało moim zwyczajem w przeglądarce i „nabierało mocy urzędowej” (;)), aż z kolejnymi oglądnięciami, czy raczej – skupieniem wreszcie na kilka chwil mojej uwagi i kolejnymi kliknięciami w konkretniejsze linki – strona powoli przestawała wydawać mi się kolejnym kiczem zarejestruj_się_bóg_wie_po_co (mam brzydką tendencję do rejestrowania się żeby… mieć_konto_i_zobaczymy_co_dalej – najlepszym przykładem niech będzie moje konto na UselessAccount ;)) i zacząłem odkrywać jej zalety.
Kulminacyjnym momentem było dodanie widgetu, który pokazuje ostatnio odwiedzających bloga gości (wyłącznie spośród użytkowników MyBlogLoga oczywiście). Niesamowitym było dla mnie to, ile ludzi mi zupełnie obcych, albo ledwie „migniętych” przewija się przez moją stronę. Niby wiedziałem ze statystyk, że mam tyle a tyle odsłon dziennie, ale jednak to nie to samo. Teraz puste cyferki stają się żywymi ludźmi. Ludźmi z pseudonimem, twarzą i własnymi miejscami w Sieci. Element statystyczny zamienia się w osobowość, która czasem magnetycznie przyciąga wołając „możesz wiedzieć o mnie, co chcesz! poznaj mnie, odwiedź mnie!”. Mogę poznać moich gości, zobaczyć, o czym sami piszą lub chociaż zobaczyć ich twarze i wiedzieć, kto i kiedy mnie odwiedził, a nie patrzeć w bezduszny licznik mówiąc tylko „5 osób” i kropka. I poznaję, odkrywam, dostrzegam tę pajęczynę powiązań między stronami, stronami, społeczność, która je tworzy… i samo znaczenie słowa społeczność.
W tym miejscu chciałbym pozdrowić Lanooz, Cihego, Anowi4, Cimlika, p.Urbanowicza, DOIY… i innych :)
No i co do jednej z najnowszych modyfikacji: avatary (uwaga: jeśli podajemy adres www, zostanie użyty avatar z MyBlogLog. Jeśli zaś tylko e-mail – powinien wyświetlić się gravatar. Tak przynajmniej było w opisie skryptu z MyBlogLoga, który przerabiałem ;)) Jak miło jest widzieć twarz komentującego, naprawdę daje to poczucie obcowania z prawdziwymi ludźmi, a nie danymi statystycznymi, zbliża i zacieśnia więzy i Sieć ;).
I ciekawie zmontowany filmik:


O… znalezione na koniec :)

Terminu „blogosfera” po raz pierwszy użył (w formie żartu) Brad L. Graham, 10 września 1999 [1]. Określenie to jest wiązane ze słowem „logosphere„, który od gr. „logos” (słowo) oznacza „świat słów„, „świat dyskusji„. Jego powszechne użycie datuje się od 2002.

Dobrze oddaje to, o co mi chodzi :)
Zapraszam do dyskusji i kolejnych odwiedzin mojej cyfrowej przestrzeni.

UPDATE: Blogosfera

Parafrazując powiedzenie – „jedno video jest warte więcej niż milion słów” – oto właśnie blogosfera:



Jest to dostępny publicznie wygaszacz ekranu „Twingly”.

Podobne wpisy:

8 komentarzy póki co

  1. mald 16 lutego 2007 11:50

    gratulejszyn tytułu bloga roku :3 :P

  2. Golczas 16 lutego 2007 12:08

    No cóż, również gratuluje, trzeba przyznać, że zasłużyłeś na ten tytuł w takiej samej mierze w jakiej pamiętałeś, żeby mi nagrać Dooma 3 („prawie pamiętałem ;D” – Autentyczna wypowiedź ikariego gdy spotkalem się z nim w Łodzi).

    A tak na serio, to blog jest fajny aczkolwiek, moim zdaniem blog Riddle’a jest zdecydowanie bardziej techniczny (co nie zmienia faktu, że wolę Twój).

    Żeby było jasne, Twój blog jest niezły, ale sposób w jaki wygrał nie bardzo mi odpowiada ^^”

    A swoją drogą fajny filmik ;)

    Chyba komentuje bardziej jedno zdaniowe gratulacje maldonki niż samą notkę, ale co tam ;P

  3. Michał Cichocki 16 lutego 2007 14:13

    I Ja również składam gratulacje :).

    A tak nawiasem pisząc – zastanawia mnie dlaczego blogi takie jak ten, który podlinkowałeś zdobywają kilkukrotnie większe zainteresowanie, niż blogi na których faktycznie można „coś ciekawego” wyczytać. Chociaż… pojęcie „rzecz ciekawa” jest względne – wszystko zależy od gustu ;). Może większość ludzi woli czytać, jak to napisałeś „najgłębsze żale[…], najbrudniejsze i najbardziej bolesne sprawy i rany”.

  4. cimlik 17 lutego 2007 12:39

    Wielkie dzięki za pozdrowienia ;). Przy okazji gratuluję zwycięstwa w konkursie. Ja tymczasem zabieram się za czytanie poprzednich notek ;).

  5. ikari 17 lutego 2007 20:49

    NIE na temat: Well, co do bloga roku – kusiło mnie, czy temu notki nie poświęcić, ale biję się z myślami. Tym bardziej czytając takie komentarze, jak niektóre tutaj.

    Najbardziej dziękuje za niesamowicie ciepłe słowa:

    Widzisz, wydaje mi się, że tutaj nie chodzi o to, czy Twój blog zostanie najlepszy wśród „technicznych” czy też w jakichkolwiek innych. Ważniejsze jest, że będzie najlepszy tam, gdzie go przydzielono- jest najlepszy wg nas, czytelników- powinien otrzymać ten tytuł- nieważne w jakiej kategorii:)


    ale sposób w jaki wygrał nie bardzo mi odpowiada

    Zabolało. Co zrobiłem nie tak? Poinformowałem na swoim gg i swoim serwerze, że istnieje i BIORĘ UDZIAŁ w konkursie, prosząc o obiektywne głosowanie i zapoznanie się z konkurencją (niech kawy na świecie braknie, jeśli kłamię). Fakt, już wtedy zadawałem sobie pytanie, czy to w ogóle stosowne, żeby z okazji konkursu znowu przypominać światu o swoim blogu i zapraszać tych, których tam jeszcze nie było… Ale jakoś wcześniej to nikogo tak nie bulwersowało (a linkowałem w tych samych miejscach)

    Gratulującym gorąco dziękuję. To miłe jednak usłyszeć tyle słów sympatii i uznania.


    NA TEMAT: Cihy… ja podlinkowałem? :) To Tobie przecież ukradłem ten link, dając o tym stosowną adnotację od razu ;)
    A czy mają kilkukrotnie większe zainteresowanie? Prawdę mówiąc nie zaobserwowałem tego, skąd taki wniosek? (to ciekawe :))
    Wiesz, setne blogi o Tokio Hotel czy Blog 27 (sic!) może mają te tysiące odwiedzin – z Google. Statystyczny guglujący prawdopodobnie nie stara się odróżnić na stronie wyników tego typu blogów od stron bardziej treściwych, lub wręcz tego nie chce.
    Jeśli ktoś faktycznie lubi czytać czyjeś rozpaczliwe wołania to możliwości są chyba dwie. Albo faktycznie ma wielkie serce i szuka ludzi, którym może pomóc – albo chce się pocieszyć, że „inni mają gorzej” – niekoniecznie świadomie, ale przecież czemu oglądamy (my, statystyczni obywatele :P) tyle ckliwych telenowel…? ;)

  6. cihy 17 lutego 2007 21:53

    Tak, Ja go pierwszy podlinkowałem na swoim blogu, ale potem Ty na swoim ;p. Zadziwię Cię Ikari – blogaski zdobywają kilkadziesiąt razy większą popularność. Na przykład taki blog Biedroneczki, który w jednej notce ma prawie 1000 (słownie: tysiąc ;p) komentarzy. Widziałem jeszcze jeden, ale gdzieś go zgubiłem…

    Już wiem skąd na blogaskach tyle komci! Niechcący trafiłem na artykuł Pawła. Wiele wyjaśnia, prawda? ;p
    Za wstawienie mnie do linków pod nazwą sliczny–blog daję 8 komci.

    Sorry za napływ linków.

  7. ikari 18 lutego 2007 13:34

    Ale się uśmiałem… :)))
    W zasadzie mam ochotę podlinkować audycję z radia Żak o blogach, bo chyba jeszcze tego nie robiłem nigdy, chociaż trochę czasu już minęło… :)

    Linki są dobre, nie bez powodu słowo ‚link’ oznacza m.in. polskie ‚ogniwo’ – spajają Sieć ;)

    2007-02-18 13:34:01 autor(ka) dopisał(a):

    Hm… albo dam to jako update do notki :D BLOGOSFERA.

  8. […] Ale to nie tylko to, to nie jest kolejna zwykła społeczność internautów typu Grono, MySpace czy GoldenLine.. Mybloglog trafiło w sedno. Zacytuję ikariego, który bardzo ładnie to ujął. Niesamowitym było dla mnie to, ile ludzi […]

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>