Padł internet

Tak traumatycznym przeżyciem aż chce się podzielić na blagu, a potem się sobie uświadamia, że przecież padł internet. Z drugiej strony rzadko piszę o takich drobnostkach w samodzielnych postach, bo nie mogłem dotąd, jak np. Lanooz, wydzielić osobnej kategorii niewyświetlanej wśród innych postów. Tzn. mogłem, ale kosztowałoby mnie to za dużo fatygi ;). I tak sobie pomyślałem, że Lan szybko mnie przegoni, w końcu ma praktycznie tyle samo (a w zasadzie już więcej, bo ja mam dziurawą numerację) wpisów, chociaż pisze je dopiero od… no właśnie, padł mi internet.
Pomyślałem więc sobie, że w tym czasie sprawdzę przed angielskim, jakie są te trzy rodzaje myślników i kiedy sie je stosuje… w internecie, który padł.
Wyślę SMSa, którego miałem nie zdążyłem wysłać przed WFem (który odwołano)? Padł internet… A komórka pusta i dawno po terminie ważności konta [na połączenia wychodzące].
Spytam Muriona, czy u niego też sygnał kablówki poleciał na łeb na szyję? Nie, po padł internet…

Jezu, jak bez ręki.
Tym oto sposobem siedzę tu i piszę w Notepadzie2 już trzeci z kolei marcowy wpis z serii „do szuflady” – niedokończony i nieopublikowany. Tym razem dlatego, że padł internet.
Ta dramatyczna sytuacja ciągnie się już od 15 minut i nie pamiętam, kiedy ostatnio miała miejsce druga tak długotrwała awaria tego wynalazku. Śladowe resztki sygnału w telewizji skłaniają mnie natomiast do teorii, że może Toya nawet nie wie, bo to nie u nich wystąpił problem, tylko ktoś np. wiertarką w mój kabelek trafił?
Poszedłbym w tym czasie do fryzjera, ale… nie, nie chodzi o internet, fryzjerka jest sama i ma kolejkę klientek, a jej koleżanki będą o 12, czyli kiedy ja będę już na angielskim ;P

A w ogóle to padł internet (i podlinkowałbym wpis, gdzie Jaras miał podobne zagęszczenie słowa „pepsi” w poście, ale… no, zgadnij)
Jednak nienawidzę poniedziałków. Zwłaszcza tych zaczetych krwotokiem.

PS. Zadzwoniłbym do kablówki wyjaśnić sprawę, gdybym sprawdził numer telefonu… w internecie.
PS2. Lanooz pisze [tego bloga] od czerwca 2006 – i też pierwszy jej wpis ma numerek 3 ;)
PS3. Post o zmianach już wkrótce, wstrzymajcie się z opiniami ;P

Podobne wpisy:

19 komentarzy póki co

  1. Lanooz 12 marca 2007 13:43

    Moje pady internetu wyglądają podobnie. Pomyślę co by zrobić innego – okazuje się, że i tak potrzebuję internet, żeby ta czynność wykonać ;)

    Ale mogłobyć gorzej, nie minął dzień a juz Ci działa! Rozumiem, ze rzadko miewasz pady ^^

    Co do numeracji wpisów…niestety moja też jest dziurawa. Sporo numerków straciłam kiedy się w końcu zorientowałam, że raz zapisana notka ma już na stale adekwatny numerek.
    A potem to już gdzieś „same’ te numerki uciekły. Uh. Tak naprawdę mam około 140 wpis dopiero :>

    PS:Z jednym sie zgodze..nie lubię poniedziałków.
    PS2: wordpress….ułi :D

  2. Golczas 12 marca 2007 14:10

    „PS3. Post o zmianach już wkrótce, wstrzymajcie się z opiniami ;P”

    Ja już teraz dziekuje za RSS do komentarzy ;)

  3. Golczas 12 marca 2007 14:25

    hm, nie mialem wprowadzonego adresu WWW w profilu -_-

  4. cihy 12 marca 2007 16:54

    Ta dramatyczna sytuacja ciągnie się już od 15 minut i nie pamiętam, kiedy ostatnio miała miejsce druga tak długotrwała awaria tego wynalazku.

    A już chciałem chwalić neostradę i ponarzekać na kablówkę… ale odpuściłem po przeczytaniu „już od 15 minut” – co jest u mnie standardem od kilku (nastu) dni.

    hm, nie mialem wprowadzonego adresu WWW w profilu -_-

    Uroki WordPressa ;p.

  5. mkl 12 marca 2007 21:14

    Najdluzszy pad Neta w moim zyciu trwal cale 48 godzin. Autentycznie, w zeszlym roku, z winy ISPa. (Praktycznie rowno rok temu, za wilenskich czasow -_-). Swoja droga w mojej okolicy zaniki sygnalu toyki zdarzaja sie stosunkowo czesto, a ostatnio doszly do tego komplikacje w postaci samoczynnego resetowania sie modemu po podpieciu drugiego kompa.
    Kuźwa, czuje sie jak w jakims kolku wzajemnej samopomocy dla uzaleznionych _O_

  6. ikari 12 marca 2007 21:25

    Co do numeracji wpisów…niestety moja też jest dziurawa.

    A „10” poprzednich blogów? ;)

    Oj pady miewam rzadko i jestem z tego powodu bardzo zadowolony (prawdę mówiąc, częściej pada mi prąd (przeważnie z winy jakości instalacji w mieszkaniu), czy wywołuję utratę danych). A jak są lagi na jakimś połączeniu to pisze się do admina i w 24h problem jest rozwiązany :) (raz było potrzebne)
    Dobre uzależnienie nie jest złe! ;D

  7. JarasM 12 marca 2007 21:41

    Test komenta. Once again! Anyway, co to ja miałem… a.
    1) Gratulacje po wprowadzniu wordpressa, jedynego słusznego systemu blogowego ;)
    2) Notepad2

  8. JarasM 12 marca 2007 23:18

    WCALE mi nie ucina komentów….

  9. anowi4 13 marca 2007 12:48

    Masz szczęście, że widzę, że piszę!
    Dlaczego musiałam wpisywać to wszystko- swoje dane. Wcześniej tak wygodnie było:(
    Próbowałam wyłapać wątki inne niż ten o „upadku internetu”, ale wpis jest tak pogmatwany (oczywiście prócz tego, że padł net), że sprawa nawet dla humanistki jest trudna:P

  10. anowi4 13 marca 2007 12:50

    Ups, znowu nie widać mojej ślicznej gęby:P

  11. Golczas 13 marca 2007 13:10

    Już widać, słodko ^^

  12. ikari 13 marca 2007 14:49

    Ups, znowu nie widać mojej ślicznej gęby:P

    Wiesz, proponuję zedytować profil na MyBlogLog – zamień http://www.onmniebawi.blox.pl/html na samo „http://onmniebawi.blox.pl” – wtedy zarowno z www jak i bez, z html jak i bez — zadziała ;) (tj. powinno)

    za to Jarasowi gęba znikła, bo zły mail podał ;P I nie umie pisać komentarzy na wordpressie, którego sam od dawna używa xD

  13. anowi4 13 marca 2007 21:00

    Ale właśnie kiedy jest z html to widać łeb, a kiedy się pomyliłam i wpisałam htm bez el to nie widać było:)

  14. ikari 13 marca 2007 21:50

    Anowi, ale nie tu, na MyBlogLog wpisz bez :) chodzi o to, że jeśli w komentarzu podasz adres z DOPISANYM czymś – avatar nadal się pojawi; natomiast jeśli podasz adres KRÓTSZY niż na MyBlogLog, to „pomyśli”, że to niekoniecznie ta sama strona i avatara nie wyświetli. Dlatego tam w profilu wpisz najkrótszą wersję z możliwych (jako adres swojej strony), a tu będziesz miała dzięki temu większą swobodę :)
    Chyba.

    Swoją drogą:

    wpis jest tak pogmatwany (oczywiście prócz tego, że padł net), że sprawa nawet dla humanistki jest trudna:P

    Czy ja naprawdę, i czy zawsze tak niezrozumiale piszę? ;)

  15. anowi4 14 marca 2007 18:07

    Nie wiem, jak piszesz zawsze, ale ten wpis jest nieźle pokręcony:)
    Już zmieniłam to coś dziwnego, co mi kazałeś. Tzn wydaje mi się, że to zrobiłam, a czy dobrze, to się okaże:P Dziękować:)

  16. ikari 14 marca 2007 20:03

    Moja widzieć, że laska się pokazać – znaczy, że działać ^^
    Nie być sprawa. Służyć rada.

  17. anowi4 15 marca 2007 10:35

    Ty być pokićkany:)

  18. anowi4 15 marca 2007 10:35

    Ups. Ty się nie denerwować. Kali przez przypadek źle napisać:)

  19. val 20 marca 2007 21:56

    zdecydowanie jak bez ręki ;D
    wczoraj późnym wieczorem net odmówił mi współpracy na 1,5h. nie wiem kiedy wstał, bo się wkurzyłam i wyłączyłam kompa ;]

    niemniej jednak najlepszy jest w nie-maniu-netu odruch ‚sprawdzę w google’, który parę dni wcześniej w czasie telefonicznej rozmowy zaproponowałam kumplowi, który neta został bestialsko pozbawiony na 3 tygodnie.

    anyway – jakoś ostatnio mniej czasu na latanie po wszelkich stronach i blogach, więc wpadam dużo rzadziej, jednak staram się nadrabiać zaległosci ;D

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>