Aeria Gloris (Inner Universe)

Przeżywam drugą i trzecią miłość do tego utworu… Nie wytrzymałem – poprawiłem jakość „utworu na dziś” i dzielę się z
Wami tekstem (skleconym przeze mnie z kilku innych, bo ciężko było znaleźć wiarygodne wersje ;)). Pretensje do tłumaczenia
wszystkiego poza łaciną (a głównie części angielskiej) możecie już kierować głównie do mnie.

Ангелы и демоны кружили надо мной
Рассекали тернии и млечные пути
Не знает счастья только тот,
Кто его зова понять не смог…

Hапюбyйтecь , напюбyйтecь
Aeria gloris, aeria gloris
Hапюбyйтecь , напюбyйтecь
Aeria gloris, aeria gloris

I am Calling Calling now, Spirits rise and falling
Собой остаться дольше…
Calling Calling, in the depth of longing
Собой остаться дольше…

Hапюбyйтecь , напюбyйтecь
Aeria gloris, aeria gloris

Stand alone… Where was life when it had a meaning…
Stand alone… Nothing’s real anymore and…

…Бесконечный бег…
Пока жива я могу стараться на лету не упасть,
Не разучиться мечтать…любить…
…Бесконечный бег…

Calling Calling, For the place of knowing
There’s more that what can be linked
Calling Calling, Never will I look away
For what life has left for me

Yearning, yearning, for what’s left of loving
Собой остаться дольше…
Calling calling now, spiris rise and falling
Собой остаться дольше…
Calling Calling, in the depth of longing
Собой остаться дольше…

Anioły i demony krążyły nade mną,
Przecinając ciernie i Drogę Mleczną.
Nie zazna szczęścia tylko ten,
kto niezdolny słyszeć ich wołania…

Pełni szacunku, pełni czci,
chwalmy przestrzeń, chwalmy niebiosa,
Oddajmy cześć,
podniebną chwałę, aeria gloris*

Wołam, wołam teraz, duchy powstałe i upadłe,
by sobą pozostać dłużej…
Wołam, wołam, z głębin tęsknoty
by sobą pozostać dłużej…

Oddajmy cześć,
podniebną chwałę, aeria gloris

Pozostać niezależnym… Gdzie było życie, kiedy miało sens…
Pozostać niezależnym… Nic nie jest już prawdziwe i…

…Bezkresny bieg…
Póki żywa, mogę starać się w mym locie nie spaść,
Nie zapomnieć jak marzyć… kochać…
…Bezkresny bieg…

Wołam, wołam o miejsce zrozumienia
Nie jesteśmy w stanie wszystkiego powiązać
Wołam, wołam teraz, nie odwrócę nigdy wzroku
Od tego, co z życia mi zostało

Pragnę, pragnę, tego co zostało z miłości
Sobą pozostać dłużej…
Wołam, wołam teraz, duchy powstałe i upadłe,
by sobą pozostać dłużej…
Wołam, wołam, z otchłani tęsknoty
by sobą pozostać dłużej…

Uwtór jest openingiem (pl: czołówką? :P) serialu
Ghost in the Shell: Stand Alone Complex.

Pytanie o kategorie bloga pozostaje aktualne, chociaż na podstawie dotychczasowych
sugestii mam juz pewien podział, ku któremu się skłaniam. Tylko do jakiej kategorii wtedy trafi ten wpis? ;)

Btw. Na podstawie tekstu utwóru WordPress zasugerował mi ponowne użycie tagów „sny” (miłe skojarzenie, jak dla mnie)
i… „emo”. Oj, gdybym faktycznie nie miał nic przeciwko ekshibicjonizmowi, to ten post wyglądałby inaczej.
Do przeczytania!

Edit: *aeria to ponoć przymiotnik (powietrzny? przestrzenny?), a gloris (”celownik lub narzędnik
liczby mnogiej od chwała„) – rzeczownik. To może zróbmy z tego „podniebną chwałę”? Ten kawałek tłumaczenia jest dla
mnie najcięższy do przełknięcia i nie wiem, jaka wersja będzie najodpowiedniejsza.

Podobne wpisy:

13 komentarzy póki co

  1. anowi4 20 marca 2007 18:21

    Podoba mi się początek wpisu- „Przeżywam drugą i trzecia miłość”. Reszta już „ucina” optymistyczną wizję, że Ikari się zakochał. I w dodatku mogło być tak nie raz, a dwa:P A tu lipa:)

  2. ikari 20 marca 2007 21:58

    Bo ikari nie lubi się wywnętrzać zanadto i nie ma tak uroczych związków jak co niektórzy ;P

  3. madeah 20 lipca 2007 01:30

    ta mysl raczej nie bedzie gleboka…Poprostu Dziekuje,ze ulżyłes mym trudom w poszukiwaniu tlumaczenia ‚aeria gloris” :)

  4. ikari 20 lipca 2007 07:06

    Z drobnym zaangażowaniem ze strony posiadaczy słowników łacińsko-polskich i porównaniem z kilkoma innymi tłumaczeniami… :) Ale bardzo, naprawdę bardzo miło mi to czytać

  5. Andrew 16 stycznia 2008 19:49

    Aeria Gloris – Chwała Niebios

    Anioły i demony krążyły nade mną
    Rocinały czerń i drogę mleczną
    Zachowa szczęście tylko ten
    Co Jego wołań nie zrozumiał

    Hапюбyйтecь , напюбyйтecь
    Chwała niebios, Chwała niebios
    Hапюбyйтecь , напюбyйтecь
    Chwała niebios, Chwała niebios

    Wzywam, wołam, diabły i anioły
    sobą wciąż chcę pozostać
    Wzywam, wołam w głębinach tęsknoty
    sobą wciąż chce pozostać.

    Hапюбyйтecь , напюбyйтecь
    Chwała Niebios, Chwała Niebios

    Całkiem sam… Czemu nie żyłem, gdy to coś znaczyło
    Całkiem sam… Nic nie liczy się już

    …bez końca biec…
    Póki żyje, lecieć, a nie spadać chcę
    Nie zapomnieć marzeń… kochać…
    …bez końca biec…

    Wołam, wołam o miejsce, w którym zrozumiem
    Że mam więcej, niż zdołam pojąć
    Wołam, wołam, nie mogę odwrócić wzroku
    od życia, które wciąż coś dla mnie ma.

    Pragnę, pragnę, okruchów dawnej miłości
    i sobą zostać jeszcze
    Wzywam, wołam, diabły i anioły
    sobą wciąż chcę pozostać
    Wzywam, wołam w głębinach tęsknoty
    sobą wciąż chce pozostać

    Jasne, to jest parafraza. Niedokładne tłumaczenie, da się jednak zaśpiewać. I to słowo напюбyйтecь jest dla mnie najtrudniejsze. Wszakże „пюбь” to miłość, więc żadne „Oddajmy cześć”, „Pełni szacunku, pełni czci” nawet w połowie nie oddaje cudowności tego słowa. „Nasyćcie się miłością” czy wręcz „pokochajcie” byłoby bliżej, ale to i tak nie to. A Aeria Gloris to Chwała Niebios. W kościele śpiewają taką piosenkę.

    Hmm, poniżej jest przycisk z napisem „Wyślij tę głęboką myśl”. Nie czuję, że moje przemyślenia są jakoś szczególnie głębokie, ale wysyłam je, bo chciałem to wszystkiego napisanego dodać, że również jestem zafascynowany utworem.

  6. ikari 18 stycznia 2008 18:47

    Jak to mówią, tłumaczenie jest albo wierne, albo piękne. Moje było to wiern…iejsze (bo na pewno nie wierne :)). Dla mnie najtrudniejsze były wszystkie fragmenty obcojęzyczne – i już nie tylko „напюбyйтecь” (nie wiem, zero osłuchania i znajomości rosyjskiego, nie powinienem się nawet próbować domyślać ;)), ale i „aeria gloris” – najprędzej powiedziałbym, że to po prostu „boska chwała„, ewentualnie „chwała niebiosom” (już prawie jak u Ciebie :)), jednak – co ciekawe – to właśnie koledzy z Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi, czyli raczej osłuchani z pieśniami kościelnymi, byli tymi szczęśliwymi posiadaczami słowników łacinsko-polskich, które zamiast mi pomóc, wprowadziły tylko większy zamęt, patrz edit:

    aeria to ponoć przymiotnik (powietrzny? przestrzenny?), a gloris (”celownik lub narzędnik liczby mnogiej od chwała„) – rzeczownik.

    Pojąć nie mogę, czemu gloris jest celownikiem (chwałę?) albo narzędnikiem (chwałą?), a nie rzeczownikiem, tak po prostu. No to jak chwałę, to oddajmy boską wręcz cześć – i chyba tędy wydłubałem taką a nie inną wersję dla ‚напюбyйтecь‚.

    Czysto bezpodstawnie i bo-ja-tak-mówię-i-kropka natomiast uprę się, że „bezkresny” brzmi fajniej niż „bez końca” (można jeszcze zrobić wersję parodyjną i przez podobieństwo brzmienia słów zrobić z tego „niekonieczny bieg” :)), „wołać z głębin tęsknoty” bardziej do mnie trafia niż „w głębinach„, i tak w stronę rosyjskiego brzmienia idąc – „póki żywa” brzmi mi mocniej niż „póki żyję” (pojęcia nie mam czemu!), a „sobą pozostać dłużej” niż „sobą zostać jeszcze/sobą wciąż chcę pozostać„… jakby bardziej podkreśla toczącą się walkę o to, by zachować… siebie. Takie tam detale, gdzie pewnie każdy by chciał inaczej :)
    Natomiast zdecydowanie lepiej od mojego „tego, co zostało z miłości” brzmi „okruchów dawnej miłości” (z kolei, teraz dopiero przyszło mi to do głowy, to brzmi bardziej jakby chodziło o jedną, konkretną miłość — a czy chodzi? Nie wiem i nie chcę mówić autorowi, co miał na myśli :) ), „czerń” pewnie jest stosowniejsza niż „ciernie„, no i oczywiście „lecieć, a nie spadać chcę” – bardzo mocne w swojej wymowie, adekwatne, tej wersji bym się trzymał :) (moja koślawa wersja pewnie wynikała z powielania błędów angielskich przekładów – nie znam rosyjskiego…)

    Fascynujące jest wręcz jak o 180° różni się sens dwóch wersji:
    Nie zazna szczęścia tylko ten, kto niezdolny słyszeć ich wołania…” oraz „Zachowa szczęście tylko ten, Co Jego wołań nie zrozumiał” — czyżbym wpadł w pułapkę wielokrotnych przeczeń?

    No i angielskie fragmenty, które miały być proste, także czasem stanowiły dla mnie ciężki orzech do zgryzienia. Na przykład „spirits rise and falling” (które to „rise” w ogóle mi tu gramatycznie nie pasuje ;P – i co? wznoszą się i opadają, jak wody morskie, czy może powstałe i upadłe? No, widzę że swobodniejsze anioły i diabły (a może demony jednak od diabłów są fajniejsze? :)) u Ciebie wygrały :)). Albo samo okreśłenie „stand alone„, które w tak ubogim kontekście stawało się dla mnie wręcz zagadką – bo łatwiej było je zrozumieć, niż przetłumaczyć. To może być coś osobnego, samodzielnego, niezależnego, a może wyobcowanego, wyalienowanego i odseparowanego? Pragnienie czy rozkaz? Kto i o kim? ;) W zasadzie teraz jak na to patrzę skłaniam się znów ku oddawaniu poczucia wyobcowania… Ale czy „stand alone” to już całkiem sam? A może w tłumie, ale zupełnie odizolowany? (Myślę, że współczesne społeczeństwa coraz lepiej rozumieją paradoks samotności w tłumie — i że do tego właściwie też mogli chcieć tu nawiązać…)

    No i jeszcze jedna refleksja nad różnicami :) „od życia, które wciąż coś dla mnie ma” jest w porównaniu z moim „Od tego, co z życia mi zostało” tak różne w swoim wydźwięku… Takie pełne nadziei i wiary, i przecież tyle jeszcze nas w życiu czeka! A u mnie z kolei cóż jeszcze z tego życia pozostało, jak złapać te ostatnie okruchy zanim i je stracimy bezpowrotnie…?

    Ostatecznie, algorytmami genetycznymi ;-), czyli dobierając najlepsze cechy i mieszając wszystko ze sobą, wrzucam na serwer kolejną propozycję tłumaczenia :) (tak, propozycję – przecież zawsze można coś udoskonalić… Czy to już fanatyczny perfekcjonizm?)

    Przy okazji – teledysk ze stage6 – bardzo mi go tu brakowało :)

    (jakas inna wersja niz sam dotad widzialem, ale csiii…)

  7. Andrew 20 stycznia 2008 14:45

    Не знает счастья только тот,
    Кто его зова понять не смог…

    Ehh, mój błąd. Dosłownie:

    Nie zna szczęścia tylko ten,
    Co jego wezwania pojąć nie zdołał.

    Napisałem (błędnie):
    Zachowa szczęście tylko ten, co Jego wołań nie zrozumiał

    ,a miałem w planie pozbyć się podwójnego przeczenia:
    Zachowa szczęście tylko ten, co Jego wołanie zrozumiał

    Starałem się zachować rytm piosenki i pewnie dlatego nie pozbyłem się dodatkowej sylaby, która niestety zmienia diametralnie znaczenie wersu.
    Owszem, moje tłumaczenie to parafraza, bardziej niże wierny przekład. Ponieważ tekst jest dość krótki, jednocześnie niosący jednak wiele treści, starałem sie czynić go bardziej zrozumiałym dla odbiorcy… Pytanie tylko czy istnieje jednoznaczny sposób zrozumienia tego tekstu… W dużym skrócie:

    Dla mnie jest opowieścią o dniu dzisiejszym, w którym brakuje pewnych fundamentalnych ludzkich wartości, w którym ludzie przestają wierzyć. Brak wiary powoduje natychmiast rozwarstwienie się ludzkiej osobowości, zatracenie poczucie tożsamości i jednocześnie więzów z najbliższym otoczeniem. Podmiot zastanawia się, jak wygladałby koniec świata dla ludzi dnia dzisiajszego.

    „Anioły i Demony krążyły nade mną, przecinając nieba czerń i łańcuchy gwiazd.
    Nie zaznają szczęście głusi na ich wołanie.”

    Tu mowa o swego rodzaju apokalipsie, tak mi się wydaje. Anioły i Demony to pamięć o wartościach, o tym, że jest podział na dobro i zło, mimo, że człowiek dzisiaj posunął się tak daleko, że często tych wartości nie rozróżnia. Ta pamięć wartości krążyła nad nami, ale nie wszyscy byli zdolni ją rozumieć (słyszeć Jego wezwanie, wołanie aniołów i demonów)

    „Hапюбyйтecь , напюбyйтecь
    Chwała niebios, Chwała niebios.”

    To słowo – ‚Hапюбyйтecь’, ma niesamowite wręcz znaczenie. Mamy upaść w zachwycie, napawać się i zamrzeć przed wielką chwałą niebios, która stoi przed nami. Stąd właściwie wniosek, że w piosence pojawia się motyw końca świata – namacalna obecność czegoś niezrozumiałego, co ma nas unieruchomić w zachwycie.
    Inny sposób rozumienia tych wersów jest taki, że mamy zachwycić się własnym pięknem, pięknem ludzkości jako takiej.

    „Calling, calling, spirits rise and falling
    Собой остаться дольше…”

    Coż, wołają anioły i demony, ON, czy może podmiot utworu? Nie wiadomo.
    Może to ON woła anioły i demony, może to one wołają nas na jakiś sąd, albo wołają, byśmy pozostali sobą mimo postępującej degradacji wartości. A może to podmiot wzywa anioły i demony, by raczyły dla niego wołać, bo nie potrafi ich usłyszeć? A może woła innych ludzi, upadłych i wznoszących się, by spojrzeli w niebo na krążące i wołające duchy? By posłuchali ich wezwanie i pozostali sobą, człowiekiem, zachowali własne człowieczeństwo?

    „Calling Calling, in the depth of longing
    Собой остаться дольше…”

    Ktokolwiek woła, ON, anioły/demony zy też podmiot, teraz okazuje się, że jest pogązony w tęsknocie. On – za ludźmi, anioły i demony tak samo. Jesli to podmiot woła, to tęskni za wartościami które zaginęły, za poczuciem własnej indywidualności albo zwycajnie za innymi ludźmi, którzy zapomnieli co jest ważne.

    Stand alone… Where was life when it had a meaning…

    Stand Alone – pasuje tu jako „Stań sam” forma rozkazująca. Wtedy znaczyłoby „Stań sam i się zastanów” albo po prostu „zatrzymaj się”
    Gdzie było życie, kiedy miało sens – to dosłowne znaczenie. Mnie jednak wydaje się, że to powinno być odebrane jako:
    „when was (my) life when it had a meaning”
    No bo życie traktowane ogólnie nie pasuje tu wcale – podmiot odnosi się tu raczej do własnego życia, a kontekst podpowiada, że to żal, że nie wykorzystał własnego życia by ŻYĆ, kiedy to jeszcze miało znaczenie, co zrobi.
    I tu znowu uwaga – jeśli to jest piosenka o końcu świata, to Stand Alone może znaczyć, że na końcu osądzeni będiemy sami, bez innych, a Uwaga o zyciu znaczy po prostu żal dotyczacy wszystkich niewykorzystaych szans.
    Z drugiej strony może to znaczyc cos całkiem innego:
    Jesli świat pogąża się w degrengoladzie wartości, ludzie zapominają ak być autentycznym, jak być soba i zamieniają sie w trybyki społecznej maszyny, w puste roboty bez pamięci i bez szczęścia, głuvhe na wołanie aniołów i diabłów, to ktoś, kto się zatrzyma w takim świecie i stanie sam (Stand Alone) oraz rozejrzy do okoła może stwierdzić nagle, że to nie ma sensu. Że obudził się mając zycie, które nie ma teraz znaczenia. Że ocknął się z życiem, którego już w tym świecie nie wykorzysta. W świece, w którym nic już nie jest autentyczne, nikt nie jest prawdziwym sobą. Nic nie jest prawdziwe.

    Stand alone… Nothing’s real anymore and…

    Nic nie jest prawdziwe. Ale podmiot nie kończy zdania, przerywa mu drugi głos:

    …Бесконечный бег…

    nie kończący się bieg. Bezkresny, Bezgraniczny. O co chodzi?

    Пока жива я могу стараться на лету не упасть, Не разучиться мечтать…любить…
    …Бесконечный бег…

    „Póki żywa, mogę starać się w swym locie nie upaść. Nie zapomnieć, jak marzyć, jak kochać. I bez końca biec.”

    A więc nadzieja. Mimo, że stoimy sami w świecie pełnym ludzi-robotów, w ślepym na ludzkie uczucia, wartości i pasje tłumie, jeśli się przebudzimy, to możemy przypomnieć sobie jak to jest naprawdę być człowiekiem. I starać się nigdy tego nie zapomnieć.

    Calling Calling, For the place of knowing
    There’s more that what can be linked
    Calling Calling, Never will I look away
    For what life has left for me

    Ten sam głos śpiewa dalej, że chce dostać się do miejsca, w którym zrozumie, że jest więcej niż można zrozumieć. To paradoks, ale jeśli się zastanowić – degradacja wartości wynika z degradacji społeczeństwa. Z próby zamknięcia wszystkiego w liczbach i systemach. Podmiot2 prosi, by znalazło się miejsce (punkt widzenia?) w którym staje się jasne, że nie wszystko w życiu daje się zamknąć w ścisłych regułach, że człowieczeństwo to jednak coś więcej.
    „Nigdy nie odwrócę wzroku od tego, co życie ma jeszcze dla mnie.”
    A racze „co z życia jeszcze mi zostało.” Czyli – przebudzona w tłumie pustych ludzi postanawia jeszcze wykorzystać to, co ma z życia, nawet, jeśli na początku wydawało się jej to bez znaczenia.

    Yearning, yearning, for what’s left of loving
    Собой остаться дольше…

    Tutaj pierwszy podmiot znów przejmuje głos – i mówi, że pragnie miłości. Bo nie ma nic cenniejszego w świecie ludzkich emocji niż miłość. Stąd też po zdaniu sobie sprawy z tego, jak źle jest ze światem i podjęciu decyzji o odbudowie swojego prywatnego świata uczuć podmiot zdecydowanie odczuwa pragnienie miłości. By móc być naprawdę sobą. Nie pustą skorupą.

    Calling calling now, spiris rise and falling
    Собой остаться дольше…
    Calling Calling, in the depth of longing
    Собой остаться дольше…

    Chce słyszeć głos aniołów i demonów, ludzkich wartości i słabości, bo to pozwoli jej ostać sobą (człowiekiem). Tego człowieczeństwa łaknie i za nim tęskni w zimnej otchłani tęsknoty, jaką jest dzisiejszy świat pełen ludzi pozbawionych człowieczeństwa. Amen.

    Dużo napisałem, ale chcą dobrze przetłumaczyć ten tekst wypadałoby wziąśc pod uwagę jego znaczenie. Wtedy być może nie zachowamy wierności dosłownej, ale za to wiernośc przesłania, która w mojej opinii jest ważniejsza. Wszystko rozbija się o to, czy moja interpretacja jest zbliżona do interpretacji innych złuchaczy (np. Twojej). CZekam na Response – nie spiesz się ;)

  8. ikari 7 lutego 2008 12:48

    No, to zrobiła nam się Analiza i Interpretacja Utworu… której nigdy nie lubiłem ;)

    Co do pierwszych linijek – akurat gdzieܠw tamte dni na ICQ zagadała mnie Rosjanka, studentka filologii rosyjskiej, i rozwiała wątpliwości odnośnie poprawnej wersji :) (Anno, pozdrawiam :))
    Moja interpretacja treści utworu jest bardzo podobna do Twojej, chociaż nie wiem, czy całkowicie zgodna. Zgadzam się, mamy opowieść o dniu dzisiejszym lub naszej najbliższej przyszłości. Ludzie przestają [w cokolwiek] wierzyć (nie odczytuję tego jako wiary w sensie religijnym), ale dlaczego? Ponieważ nie mają czasu na wiarę.
    Spójrzmy chociażby na fragment:

    Pozostać niezależnym… Gdzie było życie, kiedy miało sens…
    Pozostać niezależnym… Nic nie jest już prawdziwe i…
    …Bezkresny bieg…
    Wołam, wołam o miejsce, gdzie zrozumiem,
    że nie wszystko można połączyć…
    Wołam, wołam teraz, nie odwrócę nigdy wzroku
    Od tego, co z życia mi zostało

    Tu zamiast „pozostać niezależnym” mógłbym nawet wstawić „stanąć spokojnie”. Stanąć w tym biegu, w wyścigu szczurów, wyrwać się i uciec z coraz większego pędu codziennego życia – bo przecież z dnia na dzień tempo naszego życia rośnie. W pośpiechu tym gdzieś po drodze gubimy idee, zapominamy o sensie życia, nie próbujemy się nawet nad nim zastanawiać. „Nic nie jest już prawdziwe” – bo gdzie się podziały wszystkie głębsze wartości, gdzie chwila na ich przeżycie, kiedy nikt już tego nie docenia? Wołanie o zrozumienie, że nie wszystko można powiązać odczytuję w kontekście futurystycznego świata GITSa, gdzie już niemal wszystko ujarzmiono nauką – nawet ludzkie mózgi daje się zastąpić elektronicznymi kopiami. Ale przecież nie wszystko da się naukowo zdefiniować, zamknąć w sztywne ramy! Tymczasem ludzie zapomnieli o wartościach których nie mogą w ten sposób ogarnąć, a najlepiej zaprząc do pracy. Lecz podmiot liryczny „zorientował się”, że to przecież nie tak, że nie jest jeszcze za późno, by resztę życia przeżyć inaczej… i już nie zapomni, nie odwróci wzroku…

    Krążących aniołów i demonów nie odczytuję jako apokalipsy, lecz jako symbol targających podmiotem uczuć. Czujesz się jak w potrzasku, nad Tobą wszelkie wykraczające poza ludzkie pojęcie moce, dobre i złe, krążą niczym sępy. Wciąż jednak pasuje tu Twoja interpretacja: Anioły i Demony to pamięć o wartościach, o tym, że jest podział na dobro i zło, mimo, że człowiek dzisiaj posunął się tak daleko, że często tych wartości nie rozróżnia. Ta pamięć wartości krążyła nad nami, ale nie wszyscy byli zdolni ją rozumieć (słyszeć Jego wezwanie, wołanie aniołów i demonów).
    Dlatego też ogólnie rzecz biorąc przychylam się do: Inny sposób rozumienia tych wersów jest taki, że mamy zachwycić się własnym pięknem, pięknem ludzkości jako takiej – ludzkości, kultury, sztuki, głębi ludzkich uczuć.
    Jesli to podmiot woła, to tęskni za wartościami które zaginęły, za poczuciem własnej indywidualności albo zwycajnie za innymi ludźmi, którzy zapomnieli co jest ważne – dla mnie wszystkie z powyższych ;)

    „When was life when it had a meaning”
    Tu właściwie nie odczuwam większej różnicy, czy jest to life, czy my life, bo to życie każdego z osobna (to jeden powód braku ‚my’). Wszyscy powoli zatracili gdzieś ten sens, cały urok… dlatego całościowo wszystko zaczyna staczać się na złe tory (to drugi powód)… [i wtedy właśnie upadają cywilizacje – idea z dzieciństwa, nadal sensowna, zarówno z dopuszczeniem istnienia obserwujących sił wyższych, jak i bez]

    Generalnie wszędzie dalej zgadzam się z Tobą w pełni, wyjąwszy wersje apokaliptyczne, a pozostawszy przy tych drugich :)
    Nie jestem tylko do końca pewien, czy wyróżniać tu dwa różne podmioty… A to, że jeden drugiemu zdaje się przerwać nadaje wypowiedzi trochę chaotyczny charakter, który jednak doskonale mi tu pasuje… To ten sam podmiot pragnie tego, co – jak zauważył – w życiu tracił, ale i wciąż ma nadzieję, postanowienie zmiany, wolę walki o siebie, o sens, idee, uczucia, prawdziwe wartości.

  9. ra 7 listopada 2008 15:17

    Aeria gloris tj Chwała przestrzeni

    Lepiej nie tłumaczyć tylko znać dany język, bo się wiele traci z sensu…

  10. mkl 8 listopada 2008 12:27

    Skoro już jesteśmy przy kwestiach językowych, za:
    „zostawić komcia lub (…) Trackbacknąć ten wpis.”
    powinno się powiesić Autora na drzewie genealogicznym języków słowiańskich za którąkolwiek z boleśniejszych części ciała.

  11. Asia 28 lipca 2009 00:04

    nie mam zielonego pojęcia, czy to się wyjaśniło, ale uczyłam się troszeczkę łaciny i mam tyle do powiedzenia – tak jak w języku polskim, czasami złożenie słów nie ma sensu dla obcokrajowców ,tak gloris jest celownikiem, ponieważ tak łacina ukształtowała ten zwrot.
    Tłumaczymy go właśnie „chwała niebiosom”, a jest … po prostu celownikiem.
    Co do utworu, bo im dłużej słucham, tym mniej mogę to nazwać piosenką, jest to jedno z najbardziej udanych, jakie słyszałam. Wliczając muzykę klasyczną.
    A z strony wokalnej, jako że od jakiegoś czasu właśnie takie utwory śpiewam, jest również wdzięczny(melodycznie!) do odtwarzania, trochę mniej tekstowo, podziwiam zdolności Origi do maksymalnego przekształcenia tekstu rosyjskiego …
    Wiem, że post był dość dawno opublikowany, ale mam nadzieję, że autor ucieszy się z kolejnej opinii?
    Żartowałam. Pozdrawiam

  12. Kyrika 27 października 2011 14:39

    Anioły i demony krążyły na de mną,
    wycinając wśród cierni
    swą drogę ku gwiazdom.
    Tylko niezdolni
    usłyszeć ich wołania,
    nie poznają szczęścia.
    Pełni bojaźni, pełni bojaźni,
    chwalmy przestrzeń, chwalmy przestrzeń,
    Pełni bojaźni, pełni bojaźni,
    chwalmy przestrzeń, chwalmy przestrzeń.
    Wołam, wołam teraz,
    duchy powstałe i upadłe,
    by pozostać sobą dłużej.
    Wzywam, wołam,
    w otchłani tęsknoty,
    by pozostać sobą dłużej.
    Pełni bojaźni, chwalmy przestrzeń.

    Gdyby się ktoś zabłąkał na to tłumaczenie to jest oryginalne tłumaczenie z filmu. Więc raczej dobrze zinterpretowane ;)

  13. ikari 27 października 2011 16:19

    @Kyrika: oryginalne z filmu, w jakim sensie? Pochodzi z polskiego wydania jako oficjalne tłumaczenie wykonane przez zatrudnioną do tego osobę przy robieniu wydania DVD, czy coś w tym stylu? Czy też bezpośrednio z ruskiego i łaciny gdzieś jakieś coś? ;)

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>