Nauka swoje, świat swoje…

Myślałeś, że wiesz już wszystko o cieczach? Że wszystko, co wiemy o świecie, tworzy logiczną całość? Że zamiast piracić windowsa lepiej kupić linuksa? Że każdy post na blogu może być Twoim ostatnim (szokujące…), pomocnym w identyfikacji Twojego mordercy?

W zawodzie

Jako programista DLSB (L?!) chcę tak pracować! No chyba, że się noga powinie (i tak nieźle)…

Aeria Gloris (Inner Universe)

Przeżywam drugą i trzecią miłość do tego utworu… Nie wytrzymałem – poprawiłem jakość „utworu na dziś” i dzielę się z
Wami tekstem (skleconym przeze mnie z kilku innych, bo ciężko było znaleźć wiarygodne wersje ;)). Pretensje do tłumaczenia
wszystkiego poza łaciną (a głównie części angielskiej) możecie już kierować głównie do mnie.

Ангелы и демоны кружили надо мной
Рассекали тернии и млечные пути
Не знает счастья только тот,
Кто его зова понять не смог…

Hапюбyйтecь , напюбyйтecь
Aeria gloris, aeria gloris
Hапюбyйтecь , напюбyйтecь
Aeria gloris, aeria gloris

I am Calling Calling now, Spirits rise and falling
Собой остаться дольше…
Calling Calling, in the depth of longing
Собой остаться дольше…

Hапюбyйтecь , напюбyйтecь
Aeria gloris, aeria gloris

Stand alone… Where was life when it had a meaning…
Stand alone… Nothing’s real anymore and…

…Бесконечный бег…
Пока жива я могу стараться на лету не упасть,
Не разучиться мечтать…любить…
…Бесконечный бег…

Calling Calling, For the place of knowing
There’s more that what can be linked
Calling Calling, Never will I look away
For what life has left for me

Yearning, yearning, for what’s left of loving
Собой остаться дольше…
Calling calling now, spiris rise and falling
Собой остаться дольше…
Calling Calling, in the depth of longing
Собой остаться дольше…

Anioły i demony krążyły nade mną,
Przecinając ciernie i Drogę Mleczną.
Nie zazna szczęścia tylko ten,
kto niezdolny słyszeć ich wołania…

Pełni szacunku, pełni czci,
chwalmy przestrzeń, chwalmy niebiosa,
Oddajmy cześć,
podniebną chwałę, aeria gloris*

Wołam, wołam teraz, duchy powstałe i upadłe,
by sobą pozostać dłużej…
Wołam, wołam, z głębin tęsknoty
by sobą pozostać dłużej…

Oddajmy cześć,
podniebną chwałę, aeria gloris

Pozostać niezależnym… Gdzie było życie, kiedy miało sens…
Pozostać niezależnym… Nic nie jest już prawdziwe i…

…Bezkresny bieg…
Póki żywa, mogę starać się w mym locie nie spaść,
Nie zapomnieć jak marzyć… kochać…
…Bezkresny bieg…

Wołam, wołam o miejsce zrozumienia
Nie jesteśmy w stanie wszystkiego powiązać
Wołam, wołam teraz, nie odwrócę nigdy wzroku
Od tego, co z życia mi zostało

Pragnę, pragnę, tego co zostało z miłości
Sobą pozostać dłużej…
Wołam, wołam teraz, duchy powstałe i upadłe,
by sobą pozostać dłużej…
Wołam, wołam, z otchłani tęsknoty
by sobą pozostać dłużej…

Uwtór jest openingiem (pl: czołówką? :P) serialu
Ghost in the Shell: Stand Alone Complex.

Pytanie o kategorie bloga pozostaje aktualne, chociaż na podstawie dotychczasowych
sugestii mam juz pewien podział, ku któremu się skłaniam. Tylko do jakiej kategorii wtedy trafi ten wpis? ;)

Btw. Na podstawie tekstu utwóru WordPress zasugerował mi ponowne użycie tagów „sny” (miłe skojarzenie, jak dla mnie)
i… „emo”. Oj, gdybym faktycznie nie miał nic przeciwko ekshibicjonizmowi, to ten post wyglądałby inaczej.
Do przeczytania!

Edit: *aeria to ponoć przymiotnik (powietrzny? przestrzenny?), a gloris (”celownik lub narzędnik
liczby mnogiej od chwała„) – rzeczownik. To może zróbmy z tego „podniebną chwałę”? Ten kawałek tłumaczenia jest dla
mnie najcięższy do przełknięcia i nie wiem, jaka wersja będzie najodpowiedniejsza.

By nie stać w miejscu

Wind of change znowu zawiał. Wprawdzie pamiętałem, że użyłem już tego anglojęzycznego zwrotu jako tytułu notki, nie pamiętałem jednak, że tak niedawno (listopad 2006). Nie pamiętałem też, że spadł wtedy śnieg (przecież byłem taki zdziwiony kiedy z dnia na dzień pojawił się w styczniu…)

Maniacy i bywalcy pewnie zauważą…

kilka różnic w wyglądzie bloga.

Taa, znowu.

  • Nie ma już „tagegorii™” – umarły śmiercią naturalną. Bo nie będzie już chyba rozwiązania będącego jednocześnie tagami i kategoriami – będą jedne i drugie. Kategorie ogólne, przystępne, by każdy mógł się w nich jakoś łatwiej orientować. Jakie? Nie mam pojęcia. Nigdy nie byłem dobry w projektowaniu, dlatego liczę na cenne sugestie i wskazówki, zwłaszcza od tych potrafiących bardziej ogólnie i na przekroju czasu spojrzeć na tego bloga.
  • Szukanie nie jest guglowe, szukanie jest lokalne. Guglowych nie ma też bannerów z prawej, bo i tak w niczym mi nie pomogą.
  • Śmierć tabelkom-dobrym-na-wszystko. Ze skrajności w skrajność popadając, wszystko na divach zrobiłem. Miała miejsce całkowita rekonstrukcja szablonu (przy zachowaniu jego wyglądu) i większości jego CSSa.
  • MyBlogLog — bardzo mnie kusiło, żeby dać większe avatary i usunąć napisy — wtedy wyraźniej i więcej widać gości. Niestety rozwiązanie okazało się do niczego w obliczu niedziałającego (od 1997r. nie z imiesłowami przymiotnikowymi (dobrze mówię?) piszemy zawsze razem) środkowego przycisku myszki (tj. „otwórz w nowej karcie”) znalazło się na spalonej pozycji. A zaglądaliście kiedyś, jak koszmarny kod generuje ten skrypt? Zarówno MyBlogLog i SPA powinny dać użytkownikom wolną rękę w dziedzinie stylowania kontrolek własnym CSSem. Ponieważ „włącznik” nie pozwolił się oczernić (czyt. wizualnie dopasować do reszty strony), ze SPA się pożegnaliśmy (może tymczasowo…)
  • Obrazek „Kierunek zwiedzania” był prawie tak stary, jak ten blog. Chyba tylko idio ktoś początkujący w korzystaniu z internetu, czytaniu i pisaniu nie jest się w stanie zorientować, w jakiej kolejności wyświetlane są wpisy (albo, że są w ogóle w jakiejś). Kierunku zwiedzania tłumaczyć nie bedę.
  • Filtrowanie tagów jest zbędne, kiedy można je klikać i przeglądać bez tego (już nie prowadzą do technorati – chyba, że klikniemy te małe ikonki tego serwisu znajdujące się obok każdego z nich)
  • Pojawił się tajemniczy panel z opcją logowania… Wszyscy wiemy, co to oznacza: Poczytaj sobie całą fajną resztę tego wpisu »

Padł internet

Tak traumatycznym przeżyciem aż chce się podzielić na blagu, a potem się sobie uświadamia, że przecież padł internet. Z drugiej strony rzadko piszę o takich drobnostkach w samodzielnych postach, bo nie mogłem dotąd, jak np. Lanooz, wydzielić osobnej kategorii niewyświetlanej wśród innych postów. Tzn. mogłem, ale kosztowałoby mnie to za dużo fatygi ;). I tak sobie pomyślałem, że Lan szybko mnie przegoni, w końcu ma praktycznie tyle samo (a w zasadzie już więcej, bo ja mam dziurawą numerację) wpisów, chociaż pisze je dopiero od… no właśnie, padł mi internet.
Pomyślałem więc sobie, że w tym czasie sprawdzę przed angielskim, jakie są te trzy rodzaje myślników i kiedy sie je stosuje… w internecie, który padł.
Wyślę SMSa, którego miałem nie zdążyłem wysłać przed WFem (który odwołano)? Padł internet… A komórka pusta i dawno po terminie ważności konta [na połączenia wychodzące].
Spytam Muriona, czy u niego też sygnał kablówki poleciał na łeb na szyję? Nie, po padł internet…

Jezu, jak bez ręki.
Tym oto sposobem siedzę tu i piszę w Notepadzie2 już trzeci z kolei marcowy wpis z serii „do szuflady” – niedokończony i nieopublikowany. Tym razem dlatego, że padł internet.
Ta dramatyczna sytuacja ciągnie się już od 15 minut i nie pamiętam, kiedy ostatnio miała miejsce druga tak długotrwała awaria tego wynalazku. Śladowe resztki sygnału w telewizji skłaniają mnie natomiast do teorii, że może Toya nawet nie wie, bo to nie u nich wystąpił problem, tylko ktoś np. wiertarką w mój kabelek trafił?
Poszedłbym w tym czasie do fryzjera, ale… nie, nie chodzi o internet, fryzjerka jest sama i ma kolejkę klientek, a jej koleżanki będą o 12, czyli kiedy ja będę już na angielskim ;P

A w ogóle to padł internet (i podlinkowałbym wpis, gdzie Jaras miał podobne zagęszczenie słowa „pepsi” w poście, ale… no, zgadnij)
Jednak nienawidzę poniedziałków. Zwłaszcza tych zaczetych krwotokiem.

PS. Zadzwoniłbym do kablówki wyjaśnić sprawę, gdybym sprawdził numer telefonu… w internecie.
PS2. Lanooz pisze [tego bloga] od czerwca 2006 – i też pierwszy jej wpis ma numerek 3 ;)
PS3. Post o zmianach już wkrótce, wstrzymajcie się z opiniami ;P