<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Wehikuł czasu</title>
	<atom:link href="http://blog.ikari.pl/2007/05/18/wehikul-czasu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.ikari.pl/2007/05/18/wehikul-czasu/</link>
	<description>przemyślenia, programowanie, informatyka, brak seksu, kawa i ja</description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 Nov 2011 09:35:24 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: ikari</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2007/05/18/wehikul-czasu/comment-page-1/#comment-1192</link>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 24 May 2007 19:02:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/234#comment-1192</guid>
		<description>&lt;blockquote&gt;Zacząć powinnam od tego, że nie rozumiem, czemu schowałeś tak ważny..tak poruszający tekst gdzieś z boku…może to dalszy ciąg starachu przed totalnym ekshibicjonizmem?&lt;/blockquote&gt;Oczywiście, przejrzałaś mnie ;) Mogę od-zbocznić... Nic się nie ukryje.
Dzieci chcą być dorośli, dorośli chcą być dziećmi... Cóż, wiadomo -- &lt;i&gt;zawsze po drugiej stronie trawa jest bardziej zielona&lt;/i&gt; ;) Najpiękniejsze jest to, że dobre wspomnienia, dobre chwile - pozostają z nami, podczas gdy szarość dnia codziennego lekką ręką wymazuje się z pamięci... Dobrze jest mieć wspomnienia, móc się nimi cieszyć.
Też czasem zastanawiam się, co, &lt;a href=&quot;http://blog.ikari.pl/44&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;gdyby&lt;/a&gt;. I które z wydarzeń, jakie nastąpiły &quot;po&quot; ... które jest tym, co miałoby nadawać &lt;i&gt;sens&lt;/a&gt;, jeśli zakładamy istnienie &lt;i&gt;sensu&lt;/i&gt;.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Zacząć powinnam od tego, że nie&nbsp;rozumiem, czemu schowałeś tak ważny..tak poruszający tekst gdzieś z&nbsp;boku…może to dalszy ciąg starachu przed totalnym ekshibicjonizmem?</p></blockquote>
<p>Oczywiście, przejrzałaś mnie ;) Mogę od-zbocznić&#8230; Nic się nie&nbsp;ukryje.<br />
Dzieci chcą być dorośli, dorośli chcą być dziećmi&#8230; Cóż, wiadomo &#8212; <i>zawsze po&nbsp;drugiej stronie trawa jest bardziej zielona</i> ;) Najpiękniejsze jest to, że dobre wspomnienia, dobre chwile &#8211; pozostają z&nbsp;nami, podczas gdy szarość dnia codziennego lekką ręką wymazuje się z&nbsp;pamięci&#8230; Dobrze jest mieć wspomnienia, móc się nimi cieszyć.<br />
Też czasem zastanawiam się, co, <a href="http://blog.ikari.pl/44" rel="nofollow">gdyby</a>. I które z&nbsp;wydarzeń, jakie nastąpiły &#8222;po&#8221; &#8230; które jest tym, co miałoby nadawać <i>sens, jeśli zakładamy istnienie </i><i>sensu</i>.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: alex</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2007/05/18/wehikul-czasu/comment-page-1/#comment-1191</link>
		<dc:creator>alex</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 May 2007 21:39:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/234#comment-1191</guid>
		<description>&lt;p&gt;Zacząć powinnam od tego, że nie rozumiem, czemu schowałeś tak ważny..tak poruszający tekst gdzieś z boku...może to dalszy ciąg starachu przed totalnym ekshibicjonizmem?&lt;br /&gt;
Ale do rzeczy...kiedy czytam to co napisalam dawno temu(jak wiesz niestety nie pisze bloga, pamietnika rowniez[mam jeden! zahaslowany i od dluzszego czasu staram sie cos z tym zrobic], wiec jedyne swoje teksty, ktore przypominaja mi o tym jaka bylam kiedys to archiwum gg-tak jak Ty nie znosze utraty żadnych informacji..nawet tych najbardziej banalnych...)tak wiec, kiedy czytam dawne rozmowy zawsze stwierdzam, ze wtedy bylam taka blyskotliwa, taka zabawna, taka pewna siebie i w koncu w pelni szczesliwa i swiadoma tego co robie i czego chce....czasem nawet trudno mi uwierzyc, ze to ja to napisalam. Zmieniamy sie i nic nie mozna na to poradzic...czasem ciesze sie, ze dorastam, ze zaczynam rozumiec rzeczy, ktore kiedys byly dla mnie problemem...ale z drugiej strony..nie chce sie dorastac..i czasem wolalabym wcale nie rozumiec..&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;Z każdym dniem człowiek coraz lepiej rozumie, dlaczego dorośli zawsze powtarzali, że chcieliby znów być dziećmi i o nic się nie martwić, niczego nie rozumieć, nie przejmować i wierzyć, że wszystko jest takie banalne.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Pare dni temu, dokladnie po poludniu przed pierwsza zupelnie nieprzespana noca na studiach, wracalam do domu z takim ogromnym ciezarem mysli-ile rzeczy jeszcze dzis musze zrobic..ile zajmie mi to czasu...jak bardzo juz jestem tym zmeczona... i zobaczylam trojke dzieci w wieku przedszkolnym beztrosko bawiacych sie w usypanej kupce piasku, ich mamy siedzialy na balkonach i obserwowaly pociechy &quot;przy pracy&quot;. I mimo, ze teraz jednak mysle inaczej...to w tamtej chwili oddalabym wszystko, zeby byc ta dziewczynka stawiajaca babki z piasku...wtedy wlasnie pomyslalam jak bardzo zazdroszcze im, ze nie musza sie o nic martwic, ze tak naprawde to oni moga robic co im sie zywnie podoba-nie ja..to oni sa naprawde wolni... czemu kiedy jestesmy dziecmi, tak szybko chcemy dorastac? i czemu tak pozno zaczynamy rozumiec, ze to nie na tym polega szczescie? &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co do watpliwosci zwiazanych ze studiami to nie wiem, czy to wiosna i cieple powietrze za oknem, zblizajaca sie sesja czy jakas fruwajaca bakteria(moze pneumokok!;)) powoduje takie mysli, ale ja tez tak mam... zastanawiam sie czy to jest wlasnie to czego teraz chce, czego teraz potrzebuje...przeciez moglabym sobie odpuscic i codziennie  lezec na trawie i patrzec na przeplywajace obloki...potem przychodzi coś co stawia z powrotem nogami na ziemi &quot;musisz sie uczyc!musisz zdobyc wyksztalcenie!prace!pieniadze!spiesz sie!no juz!&quot;i znow czuje sie uwieziona...w wielkiej nieskonczonej klatce...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Piszesz o przeznaczeniu. Wlasciwie pisales... ja w nie wierze..no przynajmniej w jakims stopniu...moja mama duzo w zyciu przeszla i wiele osob nie wierzy..to nie szkodzi..ale kiedy byla na skraju zalamania nerwowego, wiele razy przewidywala rozne rzeczy...pare wypadkow, sporo sytuacji, wiele telefonow, mnostwo wizyt...podobno w jakims stopniu gdzies to moglam odziedziczyc...ale mi zdarzaja sie tylko takie malutkie przewidywania..moze kiedys...a moze zupelnie&quot;normalny&quot; czlowiek nie jest w stanie odbierac tych sygnalow...Tobie w kazdym razie sie udalo... mnie tez ciarki przeszly przy czytaniu... gdybys nie przezyl tego wypadku, pomysl jak wiele by to zmienilo..w zyciu innych ludzi..chocby w moim...Ty musiales przezyc...w innym razie moje zycie mogloby wygladac zupelnie inaczej...i nie tylko moje..mysle, ze wile osob tak wiele Ci zawdziecza...zaprzeczasz teraz..nie zaprzeczaj...byles obecny w wielu wrecz przelomowych czasami momentach mojego zycia..gdyby nie Ty moglyby wygladac zupelnie inaczej..bez Ciebie ja bylabym inna...&lt;br /&gt;
Innym dowodem na istnienie &quot;przeznaczenia&quot; wydaje mi sie, jest to, ze przytaczasz ten tekst..moze juz nie w ekstremum, ale kiedy sytuacja mocno kojarzaca sie z Twoja nadal tli sie w kims dla kogo jestes wazny i pewnie znow sklania do myslenia i powracania do tego...niektore zdania wrecz sie pokrywaja...powinniscie o tym pogadac..ale to nie moja sprawa, wiec koncze temat..wybaczcie....&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Konczac moj juz troche przydlugi wywod, pragne przyznac, ze mimo wszystko, mimo ze sie nam nie chce, ze chcielibysmy znow beztrosko bawic sie w piaskowanicy to nic z tego..trzeba isc dalej...zyc, dorastac i tylko czasem pokryjomu, po zmroku sturlac sie z gorki w pobliskim parku...&lt;/p&gt;
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zacząć powinnam od tego, że nie&nbsp;rozumiem, czemu schowałeś tak ważny..tak poruszający tekst gdzieś z&nbsp;boku&#8230;może to dalszy ciąg starachu przed totalnym ekshibicjonizmem?<br />
Ale do&nbsp;rzeczy&#8230;kiedy czytam to co napisalam dawno temu(jak wiesz niestety nie&nbsp;pisze bloga, pamietnika rowniez[mam jeden! zahaslowany i&nbsp;od dluzszego czasu staram sie cos z&nbsp;tym zrobic], wiec jedyne swoje teksty, ktore przypominaja mi o&nbsp;tym jaka bylam kiedys to archiwum gg-tak jak Ty nie&nbsp;znosze utraty żadnych informacji..nawet tych najbardziej banalnych&#8230;)tak wiec, kiedy czytam dawne rozmowy zawsze stwierdzam, ze&nbsp;wtedy bylam taka blyskotliwa, taka zabawna, taka pewna siebie i&nbsp;w koncu w&nbsp;pelni szczesliwa i&nbsp;swiadoma tego co robie i&nbsp;czego chce&#8230;.czasem nawet trudno mi uwierzyc, ze&nbsp;to ja to napisalam. Zmieniamy sie i&nbsp;nic nie&nbsp;mozna na&nbsp;to poradzic&#8230;czasem ciesze sie, ze&nbsp;dorastam, ze&nbsp;zaczynam rozumiec rzeczy, ktore kiedys byly dla mnie problemem&#8230;ale z&nbsp;drugiej strony..nie chce sie dorastac..i czasem wolalabym wcale nie&nbsp;rozumiec..</p>
<blockquote><p>Z każdym dniem człowiek coraz lepiej rozumie, dlaczego dorośli zawsze powtarzali, że chcieliby znów być dziećmi i&nbsp;o nic się nie&nbsp;martwić, niczego nie&nbsp;rozumieć, nie&nbsp;przejmować i&nbsp;wierzyć, że wszystko jest takie banalne.</p></blockquote>
<p>Pare dni temu, dokladnie po&nbsp;poludniu przed pierwsza zupelnie nieprzespana noca na&nbsp;studiach, wracalam do&nbsp;domu z&nbsp;takim ogromnym ciezarem mysli-ile rzeczy jeszcze dzis musze zrobic..ile zajmie mi to czasu&#8230;jak bardzo juz jestem tym zmeczona&#8230; i&nbsp;zobaczylam trojke dzieci w&nbsp;wieku przedszkolnym beztrosko bawiacych sie w&nbsp;usypanej kupce piasku, ich mamy siedzialy na&nbsp;balkonach i&nbsp;obserwowaly pociechy &#8222;przy pracy&#8221;. I mimo, ze&nbsp;teraz jednak mysle inaczej&#8230;to w&nbsp;tamtej chwili oddalabym wszystko, zeby byc ta dziewczynka stawiajaca babki z&nbsp;piasku&#8230;wtedy wlasnie pomyslalam jak bardzo zazdroszcze im, ze&nbsp;nie musza sie o&nbsp;nic martwic, ze&nbsp;tak naprawde to oni moga robic co im sie zywnie podoba-nie ja..to oni sa naprawde wolni&#8230; czemu kiedy jestesmy dziecmi, tak szybko chcemy dorastac? i&nbsp;czemu tak pozno zaczynamy rozumiec, ze&nbsp;to nie&nbsp;na tym polega szczescie? </p>
<p>Co do&nbsp;watpliwosci zwiazanych ze&nbsp;studiami to nie&nbsp;wiem, czy to wiosna i&nbsp;cieple powietrze za&nbsp;oknem, zblizajaca sie sesja czy jakas fruwajaca bakteria(moze pneumokok!;)) powoduje takie mysli, ale ja tez tak mam&#8230; zastanawiam sie czy to jest wlasnie to czego teraz chce, czego teraz potrzebuje&#8230;przeciez moglabym sobie odpuscic i&nbsp;codziennie  lezec na&nbsp;trawie i&nbsp;patrzec na&nbsp;przeplywajace obloki&#8230;potem przychodzi coś co stawia z&nbsp;powrotem nogami na&nbsp;ziemi &#8222;musisz sie uczyc!musisz zdobyc wyksztalcenie!prace!pieniadze!spiesz sie!no juz!&#8221;i znow czuje sie uwieziona&#8230;w wielkiej nieskonczonej klatce&#8230;</p>
<p>Piszesz o&nbsp;przeznaczeniu. Wlasciwie pisales&#8230; ja w&nbsp;nie wierze..no przynajmniej w&nbsp;jakims stopniu&#8230;moja mama duzo w&nbsp;zyciu przeszla i&nbsp;wiele osob nie&nbsp;wierzy..to nie&nbsp;szkodzi..ale kiedy byla na&nbsp;skraju zalamania nerwowego, wiele razy przewidywala rozne rzeczy&#8230;pare wypadkow, sporo sytuacji, wiele telefonow, mnostwo wizyt&#8230;podobno w&nbsp;jakims stopniu gdzies to moglam odziedziczyc&#8230;ale mi zdarzaja sie tylko takie malutkie przewidywania..moze kiedys&#8230;a moze zupelnie&#8221;normalny&#8221; czlowiek nie&nbsp;jest w&nbsp;stanie odbierac tych sygnalow&#8230;Tobie w&nbsp;kazdym razie sie udalo&#8230; mnie tez ciarki przeszly przy czytaniu&#8230; gdybys nie&nbsp;przezyl tego wypadku, pomysl jak wiele by to zmienilo..w zyciu innych ludzi..chocby w&nbsp;moim&#8230;Ty musiales przezyc&#8230;w innym razie moje zycie mogloby wygladac zupelnie inaczej&#8230;i nie&nbsp;tylko moje..mysle, ze&nbsp;wile osob tak wiele Ci zawdziecza&#8230;zaprzeczasz teraz..nie zaprzeczaj&#8230;byles obecny w&nbsp;wielu wrecz przelomowych czasami momentach mojego zycia..gdyby nie&nbsp;Ty moglyby wygladac zupelnie inaczej..bez Ciebie ja bylabym inna&#8230;<br />
Innym dowodem na&nbsp;istnienie &#8222;przeznaczenia&#8221; wydaje mi sie, jest to, ze&nbsp;przytaczasz ten tekst..moze juz nie&nbsp;w ekstremum, ale kiedy sytuacja mocno kojarzaca sie z&nbsp;Twoja nadal tli sie w&nbsp;kims dla kogo jestes wazny i&nbsp;pewnie znow sklania do&nbsp;myslenia i&nbsp;powracania do&nbsp;tego&#8230;niektore zdania wrecz sie pokrywaja&#8230;powinniscie o&nbsp;tym pogadac..ale to nie&nbsp;moja sprawa, wiec koncze temat..wybaczcie&#8230;.</p>
<p>Konczac moj juz troche przydlugi wywod, pragne przyznac, ze&nbsp;mimo wszystko, mimo ze&nbsp;sie nam nie&nbsp;chce, ze&nbsp;chcielibysmy znow beztrosko bawic sie w&nbsp;piaskowanicy to nic z&nbsp;tego..trzeba isc dalej&#8230;zyc, dorastac i&nbsp;tylko czasem pokryjomu, po&nbsp;zmroku sturlac sie z&nbsp;gorki w&nbsp;pobliskim parku&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: mkl</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2007/05/18/wehikul-czasu/comment-page-1/#comment-1187</link>
		<dc:creator>mkl</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 May 2007 21:18:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/234#comment-1187</guid>
		<description>&lt;blockquote&gt;A chęci, cele, dążenia często rozmijają się z tym, co się faktycznie dzieje. Ot, bo reszta świata wymyśliła to sobie inaczej.&lt;/blockquote&gt;
Checi, cele i dazenia najczesciej rozmijaja sie jedynie ze soba nawzajem, tudziez z checiami, celami i dazeniami innych ludzi. To, ze rozbijaja sie o rzeczywistosc, udowadniajac jej bezwgzlednosc, jest tylko wynikiem, smutnym efektem ubocznym.
&lt;blockquote&gt;Jezu Chryste, świat stanął na głowie.&lt;/blockquote&gt;
Oby to byly ostatnie podrygi staruszka Swiata, coraz czesciej nie ma dokad uciekac przed samym soba.
&lt;blockquote&gt;Póki jest się czego trzymać, to trzeba się trzymać!&lt;/blockquote&gt;
Poki jest.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>A chęci, cele, dążenia często rozmijają się z&nbsp;tym, co się faktycznie dzieje. Ot, bo reszta świata wymyśliła to sobie inaczej.</p></blockquote>
<p>Checi, cele i&nbsp;dazenia najczesciej rozmijaja sie jedynie ze&nbsp;soba nawzajem, tudziez z&nbsp;checiami, celami i&nbsp;dazeniami innych ludzi. To, ze&nbsp;rozbijaja sie o&nbsp;rzeczywistosc, udowadniajac jej bezwgzlednosc, jest tylko wynikiem, smutnym efektem ubocznym.</p>
<blockquote><p>Jezu Chryste, świat stanął na&nbsp;głowie.</p></blockquote>
<p>Oby to byly ostatnie podrygi staruszka Swiata, coraz czesciej nie&nbsp;ma dokad uciekac przed samym soba.</p>
<blockquote><p>Póki jest się czego trzymać, to trzeba się trzymać!</p></blockquote>
<p>Poki jest.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: ikari</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2007/05/18/wehikul-czasu/comment-page-1/#comment-1186</link>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 May 2007 19:44:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/234#comment-1186</guid>
		<description>Ten post też nie był opublikowany w momencie jego napisania bo stwierdziłem, że zrobił się zbyt &quot;blogaskowy&quot; i &quot;ekshibicjonistyczny&quot; ... W sumie plik, z którego pochodziły fragmenty nigdy nie był tak publicznie dostępny, więc do siebie to mogłem sobie pisać...
I kiedyś jakoś łatwiej było mi dużo mówić... Bo w sumie nigdy z tego nic złego nie wynikało. Człowiek nie bał się jeszcze przepaści niezrozumienia, bo... nie zauważał go. Nie rozumiał problemu.
(&lt;i&gt;ech, nawet takiego kawałka komenta nie mogę napisać, żeby siostra trzy razy nie przerwała. zgubiłem wątek&lt;/i&gt;)
Pewność siebie może i znikła... Idee też czasem legną w gruzach, rozbijając się o mur rzeczywistości z uporem udowadniającej, że nie warto, że nie ma po co, że wierzysz w rzeczy, które sam(a) sobie wmawiasz, a nikogo nie obchodzą, albo i tak wyjdzie zupełnie na odwrót. 
A chęci, cele, dążenia często rozmijają się z tym, co się faktycznie dzieje. Ot, bo reszta świata wymyśliła to sobie inaczej. Gdybym to nie było takie potrzebne, nie chciałbym studiować, chciałbym zająć się tym, co lubię i chcę w życiu robić -- a nie czekać na papierek, który mi na to pozwoli (no, resztki czasu staram się jeszcze poświęcać, ale w gimnazjum to było taaakie łatwe). W ogóle ostatnio z takim entuzjazmem patrzę na wszystko, co ma cztery ściany, dach i kanalizację, że chyba sam nie jestem świadom tego jak bardzo chciałbym się stąd wyrwać. Ale matce nawet wspomnieć o czymś takim nie można, bo się obrażą i odgraża. 
Jezu Chryste, świat stanął na głowie. Nic nie jest takie proste, jak sobie to kilka lat temu wyobrażałem. I nic nie chce być proste. Z każdym dniem człowiek coraz lepiej rozumie, dlaczego dorośli zawsze powtarzali, że chcieliby znów być dziećmi i o nic się nie martwić, niczego nie rozumieć, nie przejmować i wierzyć, że wszystko jest takie banalne.
No i z dnia na dzień coraz bardziej nic mi się nie chce. Sam sobie jestem winien, bo gdzieś po drodze spojrzałem na swoją głupotę, błędy i przestałem być pewien, w co mam wierzyć i czego chcieć. 
Niemniej jednak: *głosem Chii* &lt;i&gt;ikari, fajtoo! (ikari, fight!)&lt;/i&gt; Póki jest się czego trzymać, to trzeba się trzymać! I dziękuję za trzymanie mnie, kiedy przy jeździe bez trzymanki leciałem na pysk i pewny koniec. Nawet jeśli później twierdzi się, że tego nigdy nie było...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ten post też nie&nbsp;był opublikowany w&nbsp;momencie jego napisania bo stwierdziłem, że zrobił się zbyt &#8222;blogaskowy&#8221; i&nbsp;&#8222;ekshibicjonistyczny&#8221; &#8230; W sumie plik, z&nbsp;którego pochodziły fragmenty nigdy nie&nbsp;był tak publicznie dostępny, więc do&nbsp;siebie to mogłem sobie pisać&#8230;<br />
I kiedyś jakoś łatwiej było mi dużo mówić&#8230; Bo w&nbsp;sumie nigdy z&nbsp;tego nic złego nie&nbsp;wynikało. Człowiek nie&nbsp;bał się jeszcze przepaści niezrozumienia, bo&#8230; nie&nbsp;zauważał go. Nie rozumiał problemu.<br />
(<i>ech, nawet takiego kawałka komenta nie&nbsp;mogę napisać, żeby siostra trzy razy nie&nbsp;przerwała. zgubiłem wątek</i>)<br />
Pewność siebie może i&nbsp;znikła&#8230; Idee też czasem legną w&nbsp;gruzach, rozbijając się o&nbsp;mur rzeczywistości z&nbsp;uporem udowadniającej, że nie&nbsp;warto, że nie&nbsp;ma po&nbsp;co, że wierzysz w&nbsp;rzeczy, które sam(a) sobie wmawiasz, a&nbsp;nikogo nie&nbsp;obchodzą, albo i&nbsp;tak wyjdzie zupełnie na&nbsp;odwrót.<br />
A chęci, cele, dążenia często rozmijają się z&nbsp;tym, co się faktycznie dzieje. Ot, bo reszta świata wymyśliła to sobie inaczej. Gdybym to nie&nbsp;było takie potrzebne, nie&nbsp;chciałbym studiować, chciałbym zająć się tym, co lubię i&nbsp;chcę w&nbsp;życiu robić &#8212; a&nbsp;nie czekać na&nbsp;papierek, który mi na&nbsp;to pozwoli (no, resztki czasu staram się jeszcze poświęcać, ale w&nbsp;gimnazjum to było taaakie łatwe). W ogóle ostatnio z&nbsp;takim entuzjazmem patrzę na&nbsp;wszystko, co ma&nbsp;cztery ściany, dach i&nbsp;kanalizację, że chyba sam nie&nbsp;jestem świadom tego jak bardzo chciałbym się stąd wyrwać. Ale matce nawet wspomnieć o&nbsp;czymś takim nie&nbsp;można, bo się obrażą i&nbsp;odgraża.<br />
Jezu Chryste, świat stanął na&nbsp;głowie. Nic nie&nbsp;jest takie proste, jak sobie to kilka lat temu wyobrażałem. I nic nie&nbsp;chce być proste. Z każdym dniem człowiek coraz lepiej rozumie, dlaczego dorośli zawsze powtarzali, że chcieliby znów być dziećmi i&nbsp;o nic się nie&nbsp;martwić, niczego nie&nbsp;rozumieć, nie&nbsp;przejmować i&nbsp;wierzyć, że wszystko jest takie banalne.<br />
No i&nbsp;z dnia na&nbsp;dzień coraz bardziej nic mi się nie&nbsp;chce. Sam sobie jestem winien, bo gdzieś po&nbsp;drodze spojrzałem na&nbsp;swoją głupotę, błędy i&nbsp;przestałem być pewien, w&nbsp;co mam wierzyć i&nbsp;czego chcieć.<br />
Niemniej jednak: *głosem Chii* <i>ikari, fajtoo! (ikari, fight!)</i> Póki jest się czego trzymać, to trzeba się trzymać! I dziękuję za&nbsp;trzymanie mnie, kiedy przy jeździe bez trzymanki leciałem na&nbsp;pysk i&nbsp;pewny koniec. Nawet jeśli później twierdzi się, że tego nigdy nie&nbsp;było&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: mald</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2007/05/18/wehikul-czasu/comment-page-1/#comment-1185</link>
		<dc:creator>mald</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 19 May 2007 20:22:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/234#comment-1185</guid>
		<description>uhm, to był STARY Ikari. Zupełnie inny. I chyba nawet tamtego wolałam, ale cóz poradzić. Najbardziej podobają mi się te zdania &quot;Wiem, czego w sobie nie lubię i co pozostało do zmiany. Wiem, z czym walczyć. Więc dam sobie radę.&quot; Tak jakby ta determinacja i pewność siebie gdzieś zniknęły. Kurde, podglad komentarza zajebiscie zwalnia mi jego pisanie :/</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>uhm, to był STARY Ikari. Zupełnie inny. I chyba nawet tamtego wolałam, ale cóz poradzić. Najbardziej podobają mi się te zdania &#8222;Wiem, czego w&nbsp;sobie nie&nbsp;lubię i&nbsp;co pozostało do&nbsp;zmiany. Wiem, z&nbsp;czym walczyć. Więc dam sobie radę.&#8221; Tak jakby ta determinacja i&nbsp;pewność siebie gdzieś zniknęły. Kurde, podglad komentarza zajebiscie zwalnia mi jego pisanie :/</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: mkl</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2007/05/18/wehikul-czasu/comment-page-1/#comment-1184</link>
		<dc:creator>mkl</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 19 May 2007 08:15:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/234#comment-1184</guid>
		<description>&lt;a href=&quot;http://cslibrary.stanford.edu/104/&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;Pointer fun with Binky.&lt;/a&gt;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cslibrary.stanford.edu/104/" rel="nofollow">Pointer fun with Binky.</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: ikari</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2007/05/18/wehikul-czasu/comment-page-1/#comment-1183</link>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 18 May 2007 20:17:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/234#comment-1183</guid>
		<description>&lt;blockquote&gt;Nie mam pojecia, na ile w tym momencie rozmawiam z duchem przeszlosci, a ile tej inteligentnie piszacej osoby pozostalo w Tobie obecnie,&lt;/blockquote&gt;Wszelka inteligencja we mnie z roku na rok zanika. Być może na zasadzie nieużywanego, zbędnego organu. Elokwencja, o ile kojarzę dobre słowo, bo mam zbyt ubogie słownictwo, by pamiętać określenie bogatej leksyki (;P), chyba też ;P 
Właściwie to ludzie mogliby mówić do siebie w C# albo Delphi (C++ brzmi zbyt niezrozumiale :P Wyobrażasz sobie okrzyk &quot;&lt;i&gt;asterisk samolot!&lt;/i&gt;&quot; zamiast &quot;&lt;i&gt;&lt;pokazuje palcem&gt; patrz,  samolot!&lt;/i&gt;&quot;? :D)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Nie mam pojecia, na&nbsp;ile w&nbsp;tym momencie rozmawiam z&nbsp;duchem przeszlosci, a&nbsp;ile tej inteligentnie piszacej osoby pozostalo w&nbsp;Tobie obecnie,</p></blockquote>
<p>Wszelka inteligencja we&nbsp;mnie z&nbsp;roku na&nbsp;rok zanika. Być może na&nbsp;zasadzie nieużywanego, zbędnego organu. Elokwencja, o&nbsp;ile kojarzę dobre słowo, bo mam zbyt ubogie słownictwo, by pamiętać określenie bogatej leksyki (;P), chyba też ;P<br />
Właściwie to ludzie mogliby mówić do&nbsp;siebie w&nbsp;C# albo Delphi (C++ brzmi zbyt niezrozumiale :P Wyobrażasz sobie okrzyk &#8222;<i>asterisk samolot!</i>&#8221; zamiast &#8222;<i>&lt;pokazuje palcem&gt; patrz,  samolot!</i>&#8222;? :D)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: mkl</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2007/05/18/wehikul-czasu/comment-page-1/#comment-1180</link>
		<dc:creator>mkl</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 18 May 2007 19:08:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/234#comment-1180</guid>
		<description>&lt;p&gt;Nie mam pojecia, na ile w tym momencie rozmawiam z duchem przeszlosci, a ile tej inteligentnie piszacej osoby pozostalo w Tobie obecnie, ale kilka watkow jest tak silnych, ze nie sposob przejsc kolo nich obojetnie.&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;&lt;p&gt;Myślę sobie: „Moja osobowość”. Brzmi… dumnie. Jestem z niej zadowolony. Czuję siłę w duchu. Ta jedna dziedzina, gdzie się sobie podobam. Czuję, że moja osobowość jest czymś większym, niż tylko moje ciało. Dzięki niej nie jestem tylko człowiekiem, małą, statystyczną jednostką.&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;I dlaczego odbieram Swiat dokladnie tak, jak w tym momencie i w taki sposob, w jaki nikt inny nigdy nie bedzie go mogl odbierac, prawda? Zadne slowa nie sa w stanie opisac tego uczucia.&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;&lt;p&gt;Przeszkadzacze&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Sprobuj ten wyraz wypowiedziec 15 razy szybko pod rzad. Zdepriorytetyzowac.&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;&lt;p&gt;Kiedy czytam takie rzeczy to i dziś przechodzą mi ciarki po plecach.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Nie tylko Tobie przechodza ciarki i nie tylko Tobie zdarzaja sie takie rzeczy. I nie tylko dawno temu.&lt;/p&gt;
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie mam pojecia, na&nbsp;ile w&nbsp;tym momencie rozmawiam z&nbsp;duchem przeszlosci, a&nbsp;ile tej inteligentnie piszacej osoby pozostalo w&nbsp;Tobie obecnie, ale kilka watkow jest tak silnych, ze&nbsp;nie sposob przejsc kolo nich obojetnie.</p>
<blockquote><p>Myślę sobie: „Moja osobowość”. Brzmi… dumnie. Jestem z&nbsp;niej zadowolony. Czuję siłę w&nbsp;duchu. Ta jedna dziedzina, gdzie się sobie podobam. Czuję, że moja osobowość jest czymś większym, niż tylko moje ciało. Dzięki niej nie&nbsp;jestem tylko człowiekiem, małą, statystyczną jednostką.</p>
</blockquote>
<p>I dlaczego odbieram Swiat dokladnie tak, jak w&nbsp;tym momencie i&nbsp;w taki sposob, w&nbsp;jaki nikt inny nigdy nie&nbsp;bedzie go mogl odbierac, prawda? Zadne slowa nie&nbsp;sa w&nbsp;stanie opisac tego uczucia.</p>
<blockquote><p>Przeszkadzacze</p>
</blockquote>
<p>Sprobuj ten wyraz wypowiedziec 15 razy szybko pod rzad. Zdepriorytetyzowac.</p>
<blockquote><p>Kiedy czytam takie rzeczy to i&nbsp;dziś przechodzą mi ciarki po&nbsp;plecach.</p>
</blockquote>
<p>Nie tylko Tobie przechodza ciarki i&nbsp;nie tylko Tobie zdarzaja sie takie rzeczy. I nie&nbsp;tylko dawno temu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: ikari » blog &#187; Koniec. Znowu.</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2007/05/18/wehikul-czasu/comment-page-1/#comment-1178</link>
		<dc:creator>ikari » blog &#187; Koniec. Znowu.</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 18 May 2007 10:19:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/234#comment-1178</guid>
		<description>[...] miejsce na blogu. Później zresztą nawet miałem wyciągnąć je z&#160;&#8222;szuflady&#8221;, tamten post jednak też jakoś do&#160;szuflady sam [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] miejsce na&nbsp;blogu. Później zresztą nawet miałem wyciągnąć je z&nbsp;&#8222;szuflady&#8221;, tamten post jednak też jakoś do&nbsp;szuflady sam [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

