Robert J. Szmidt – Ostatni zjazd przed Litwą

zjazd.jpg

Co to za wpis? Reklamowy?

I tak, i nie ;) Pomyślałem sobie, że od czasu do czasu wypadałoby pochwalić się umiejętnością czytania słowa pisanego — ba, pisanego na papierze. Książka jaka jest, każdy widzi, jednak kiedy widzę na charakterystycznie zaprojektowanej okładce logo „Fabryka Słów” wiem już, że co najmniej się nie zawiodę. Tak przynajmniej było dotąd, jako że mają tendencję do wydawania znakomitych pozycji z gatunku szeroko pojętej fantastyki (science-fiction (o którym przecież mówiłem na maturze), wspaniałego pogranicza sci-fi i fantasy, a także typowego fantasy), które to sam bardzo lubię.

Więcej »

Podobienstwo niezamierzone

Mianowicie podobieństwo tej mojej wizji „bańki” w przestrzeni kosmicznej oraz tego, czym bohater The Fountain w XXVI wieku podróżował przez Kosmos.

Gorąco polecam ten film. I dziękuję za niego Lanooz.

Ankieta

Weź udział – ja wziąłem jakiś czas temu. Tak, dotyczy też tylko-czytelników blogów. A więc i Ciebie.

Gdzie jest… Matt?

Facet totalnie mnie rozbawił. Spójrzcie, jak fajnie tańczy.
I ile kosztowało go nagranie tego wideo…

 

Znalezione tutaj, co z kolei znalazłem tędy (gorąco polecam), co z kolei znalazłem tu, a oni tu

Edit: Dla zainteresowanych, brt12 przetłumaczył trochę więcej detali na temat tego, kim Matt jest i skąd się wziął — a ja ogromnie cieszę się, że ktoś się tym zainteresował :) Dzięki, b.! :)

Odwyk, czyli Nałogi

Kilka (zwyczajowo powinno być 5) moich nałogów:

  • Kawaaa! Ostatnio potwierdziłem, drogą eksperymentów – nie jestem uzależniony od kofeiny, tylko od kawy, od jej smaku i aromatu, od tej krótkiej przyjemności jej pochłaniania (za szybko piję ;P). Każda kawa jest dobra i kochana (z wyjątkiem cappuccino by Tesco) i warta spróbowania. Niestety, kawa jest moczopędna (łatwo przyszło, łatwo poszło – ale zdrowiej dla nerek, przepłuczą się), wypłukuje magnez z organizmu (that`s easy – jedz czekoladę ;D) i… nie gasi pragnienia. Zły pomysł na podstawowy napój na dłuższą metę.
  • Globalna komunikacja. Od niej właśnie ostatnio miałem intensywny odwyk (praktycznie tydzień bez połączenia z Internetem, a na telefonie możliwość komunikacji wyłącznie z Heyah. Czyli praktycznie z jedną osobą ;>). „Globalna”, ponieważ do większości osób nie mogę po prostu iść i się z nimi widzieć – są za daleko, witamy w świecie Internetu, gdzie nawiązywanie znajomości z ludźmi spoza miasta nigdy nie było łatwiejsze. Jest to osobny punkt, gdyż inna sprawa to sam…
  • Komputer. No od dziecka ciągnie mnie w stronę informatyki, co też ułatwiło znacznie decyzję o wyboru profilu klasy w liceum oraz kierunku na studiach. Jak to w pewnym filmie (komedii!) ktoś ładnie ujął, tutaj jedyną granicą możliwości jest Twoja wyobraźnia, a komputer zawsze zrobi to, co mu każesz (pod warunkiem, oczywiście, że mu to bardzo skrupulatnie wytłumaczysz). Szukanie nieścisłości we własnym rozumowaniu i błędów w programach (ewentualnie genialnych rozwiązań) też potrafi być ekscytującym przeżyciem ;P
  • Rower – jedyny sport, który naprawdę lubię to jazda na rowerze. Zwiedzanie „nowych” zakątków miasta, docieranie coraz dalej lub… coraz szybciej, albo sama przyjemność jazdy jako takiej – warte odrobiny wysiłku i obolałego tyłka (mam zdecydowanie zbyt twarde siodełko).
  • Muzyka. Od zawsze była gdzieś blisko. Czasem do posłuchania w tle, jednym uchem (zbyt łatwo mi to przychodzi niestety, czasem też wtedy, kiedy nie chcę ;)), czasem do chłonięcia, czasem by kompletnie oderwać się od rzeczywistości. Prawie zawsze włączona, na przekór nieznośnej ciszy i mimo wyjącego wentylatora CPU. Można rzec, że jestem bezguściem – nie mam ulubionego zespołu, ani nawet gatunku – wszystko najczęściej zależy od konkretnego utworu, którego postrzeganie także mogę mieć trwale wypaczone okolicznościami, w jakich go poznałem i/lub słuchałem… Od popu, trance`u po gothic metal, rock. Ze wszystkim, czego nie umiem sklasyfikować (nie jestem ani zwolennikiem, ani zdolny do odpowiedniego szufladkowania) włącznie. Od radia (najczęściej RMF FM – fajna ekipa i… najmocniejszy sygnał (bez anteny, kablówki i skali na odbiorniku)) po iluśtam-gigabajtową kolekcję mp3 (powinienem się przyznawać? ;)).

Więcej »