Odwyk, czyli Nałogi

Kilka (zwyczajowo powinno być 5) moich nałogów:

  • Kawaaa! Ostatnio potwierdziłem, drogą eksperymentów – nie jestem uzależniony od kofeiny, tylko od kawy, od jej smaku i aromatu, od tej krótkiej przyjemności jej pochłaniania (za szybko piję ;P). Każda kawa jest dobra i kochana (z wyjątkiem cappuccino by Tesco) i warta spróbowania. Niestety, kawa jest moczopędna (łatwo przyszło, łatwo poszło – ale zdrowiej dla nerek, przepłuczą się), wypłukuje magnez z organizmu (that`s easy – jedz czekoladę ;D) i… nie gasi pragnienia. Zły pomysł na podstawowy napój na dłuższą metę.
  • Globalna komunikacja. Od niej właśnie ostatnio miałem intensywny odwyk (praktycznie tydzień bez połączenia z Internetem, a na telefonie możliwość komunikacji wyłącznie z Heyah. Czyli praktycznie z jedną osobą ;>). „Globalna”, ponieważ do większości osób nie mogę po prostu iść i się z nimi widzieć – są za daleko, witamy w świecie Internetu, gdzie nawiązywanie znajomości z ludźmi spoza miasta nigdy nie było łatwiejsze. Jest to osobny punkt, gdyż inna sprawa to sam…
  • Komputer. No od dziecka ciągnie mnie w stronę informatyki, co też ułatwiło znacznie decyzję o wyboru profilu klasy w liceum oraz kierunku na studiach. Jak to w pewnym filmie (komedii!) ktoś ładnie ujął, tutaj jedyną granicą możliwości jest Twoja wyobraźnia, a komputer zawsze zrobi to, co mu każesz (pod warunkiem, oczywiście, że mu to bardzo skrupulatnie wytłumaczysz). Szukanie nieścisłości we własnym rozumowaniu i błędów w programach (ewentualnie genialnych rozwiązań) też potrafi być ekscytującym przeżyciem ;P
  • Rower – jedyny sport, który naprawdę lubię to jazda na rowerze. Zwiedzanie „nowych” zakątków miasta, docieranie coraz dalej lub… coraz szybciej, albo sama przyjemność jazdy jako takiej – warte odrobiny wysiłku i obolałego tyłka (mam zdecydowanie zbyt twarde siodełko).
  • Muzyka. Od zawsze była gdzieś blisko. Czasem do posłuchania w tle, jednym uchem (zbyt łatwo mi to przychodzi niestety, czasem też wtedy, kiedy nie chcę ;)), czasem do chłonięcia, czasem by kompletnie oderwać się od rzeczywistości. Prawie zawsze włączona, na przekór nieznośnej ciszy i mimo wyjącego wentylatora CPU. Można rzec, że jestem bezguściem – nie mam ulubionego zespołu, ani nawet gatunku – wszystko najczęściej zależy od konkretnego utworu, którego postrzeganie także mogę mieć trwale wypaczone okolicznościami, w jakich go poznałem i/lub słuchałem… Od popu, trance`u po gothic metal, rock. Ze wszystkim, czego nie umiem sklasyfikować (nie jestem ani zwolennikiem, ani zdolny do odpowiedniego szufladkowania) włącznie. Od radia (najczęściej RMF FM – fajna ekipa i… najmocniejszy sygnał (bez anteny, kablówki i skali na odbiorniku)) po iluśtam-gigabajtową kolekcję mp3 (powinienem się przyznawać? ;)).

Przełamię jednak konwencję pięcionałogową i dodam coś od siebie:

Moje upierdliwe cechy:

  • Skleroza, a może już ten Niemiec, co mi wszystko chowa (Alzheimer) – mam okropną pamięć, coraz gorszą z dnia na dzień. Zanim otworzy się okienko, zapominam po co; jadąc gdzieś nie biorę adresu; wychodząc na pocztę zapominam paczki (roztargnienie?), ze strachem po wyjściu sprawdzam już czy mam klucze ;). Dziś nawet zapomniałem… jeść. Podobno obcowanie ze sprzętem komputerowym sprzyja zanikowi sprawności pamięci – zbyt łatwo wszystko można zapisać. A ja mam właśnie tendencję do zapisywania, logowania i zachowywania wszystkiego, co tylko się da, o tej swojej fobii przed utratą informacji kilkakrotnie już wspominałem.
  • Mania prześladowcza. Nie oświetlę mocno pokoju, jeśli nie ma (nisko opuszczonych) rolet, albo wielkiej nicości za oknem – jeśli jest szansa, że ktoś mnie widzi, czuję się obserwowany. Jeśli ktoś stoi niedaleko drzwi (po drugiej stronie!), czuję się podsłuchiwany. Rozmawiając przez telefon/skype zawsze puszczam w głośnikach muzykę :P
  • Bałaganiarstwo – mimo tego, że pedantyczna czystość cieszy me oko, nie potrafię długo jej zachować, ani raz a dobrze do niej doprowadzić. Po prostu lubię mieć mnóstwo rzeczy „pod ręką” i oczywiście orientuję się gdzie są tylko… dopóki nie posprzątam.
  • Aspołeczność, w szczególnej postaci – lubię się widywać z ludźmi, ale w niewielkich ilościach. Zarówno chodzi o ilość ludzi na raz (więcej niż ze mną liczone dwoje to już nieznośny tłum), jak i ‚gęstość czasową’ (co te przedmioty ścisłe robią z człowieka) – czyli to, ile np. spotkań w tygodniu mam sobie zaplanować. Powiedzmy, że nie więcej niż 3-4 ;) Muszę czuć, że więcej mojego czasu należy wyłącznie do mnie, niż do innych.
  • Niewyżycie, bo przecież od podstawówki słyszę, jaki to ja zboczony jestem ;> (mimo iż niektórzy twierdzą, że jestem wyjątkowo porządny – nie znają mnie jeszcze; lepiej dla nich). Hah, przyznałem się otwarcie xD
  • Odkładanie na jutro. Postów na blogu też ;)
  • Lubię mieć dostęp do informacji, ale mam problem z przebrnięciem przez ich ogromne ilości w Google Readerze – nie chce jednak z żadnego RSSa zrezygnować ;) (najczęściej po prostu digg’a i wykop przeglądam pobieżnie i nie do końca)
  • Pieszczoch i przytulanka :P Oba jednak niespełnione ;)

I jeszcze dziwne nawyki:

  • Kicham zatykając nos. Zawsze dwa razy.
  • Śpię tylko na boku.
  • Potrafię do bólu pielęgnować detale, na które nikt nie zwróci i tak uwagi, [nawet jeśli ogólny efekt będzie mizerny :D] (np. regulować balans dźwięku tak długo, dopóki nie będzie idealnie wycentrowany (lewo-prawo; przód-tył), dotyczy głównie filmów – albo poprawiać jakiś detal na montowanym zdjęciu, po którym i tak nie widać, żeby wyglądał sztucznie. I tak będzie tak wyglądać coś, co było akurat prawdziwe)
  • Zapomniałem, jakie inne przychodziły mi dziś cały dzień do głowy, pięknie – wróciliśmy więc do punktu o sklerozie ;)
  • Napoje mieszam wyłącznie w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara (tyle słow zamiast „w lewo”, kto to wymyślił?) – podobno to dziwne i nietypowe. Tak samo kreślę kółka w literach i cyfrach.
  • Nie doładowuję telefonu jak najdłużej – mimo że heyah sumuje czas ważności konta i środki na nim, zawsze i bez ograniczeń. Czyli nie powinno robić mi to różnicy.
  • Sprzątam i zmywam tylko kiedy jestem w domu sam. Dla odmiany wtedy dużo mniej jem, niż zwykle – nie czuję głodu jakby.
  • Nie lubię się prosić, nawet jeśli podobno coś mi się należy.

Wystarczy na dziś :)

Tym razem nie darował mi: OSKAr.
Tym razem pięcioma osobami, które wytypuję, będą:
MKL (high time; i nie ma „nie lubię łańcuszków”, ciekaw odpowiedzi jestem)
i Cihy (nie pisałeś jeszcze o tym? oO).
O. I Keju :) Chociaż ani nie zauważy, ani nie napisze :P

Podobne wpisy:

8 komentarzy póki co

  1. mkl 14 lipca 2007 11:31

    Tym razem pięcioma osobami, które wytypuję, będą:

    Trzy, Panie, trzy! >XD

    MKL (high time; i nie ma „nie lubię łańcuszków”, ciekaw odpowiedzi jestem)

    A moge tu?

    Nalogi:
    – bardzo chcialbym wymienic w tym miejscu kawe, ale nie moge. ostatnio odstawiam, dosc skutecznie, pije tylko wtedy, kiedy jest mi wprost proponowana, nie czuje potrzeby zrobienia sobie filizanki kawy „ot tak”… z nalogow „zywieniowych” moge za to wymienic:
    – tiktaki/hallsy/guma mietowa/mietusy – moze dlatego, ze nie umiem dbac o zeby i coraz czesciej mam coraz wiecej do zamaskowania, a moze dlatego, ze sam rytual wyjmowania pudelka z kieszeni i drazetki z pudelka ma w sobie cos z filmowych idoli wyjmoujacych i zapalajacych kolejne papierosy (do niedawna byl jeszcze sok marchewkowy, ale mi przeszlo)
    – oczywiscie, ze muzyka. cpunstwo, nalog, fascynacja. poglebi sie jeszcze bardziej, kiedy w najblizszej przyszlosci kupie gitarrrre. rozmiarow mojej kolekcji mp3 wole nawet nie oceniac… a czasem wieksza frajde sprawie szukanie jakichs perelek niz samo pozniejsze ich sluchanie.
    – oczywiscie, ze komputer. z tych samych powodow, co Ty. chocby dla tego uczucia, kiedy o drugiej w nocy czeka sie na wyplucie przez wlasnorecznie dopracowany program milionowej liczby Fibonacciego…
    – jeszcze miesiac temu zgodzilbym sie rowniez z kwestia „zageszczenia czasowego” kontaktow, ba przeczytalem tu stwierdzenie, ktore doskonale podkreslalo moje nastawienie, a ktorego nigdy nie potrafilem sformulowac tak jasno, jak Ty to uczyniles. „Chce wiedziec, ze wiecej mojego czasu nalezy do mnie niz do innych.”. w ostatnim czasie natomiast czuje, ze te proporcje potrzeb zaczynaja sie wreszcie odwracac, nie bez przyczyny, pozostaje natomiast potrzeba poswiecenia czasu sobie, ktora zaspokaja kolejny z nalogow: ksiazki. nie potrafie zyc bez swiadomosci, ze zostaly mi jakies zaleglosci do czytania. kiedy mam ochote byc sam, albo wlaczam jakis film, albo zaczynam czytac ksiazke.
    – najswiezszy z nalogow: szachy. zwlaszcza w nocy, zwlaszcza przy herbacie, zwlaszcza z kims wyjatkowym. a nie podejrzewalem siebie a takie ciagoty z racji drugiego z nalogow okolosportowych – brydza, ktory niestety ostatnio zaniedbuje w formie czynnej (jeden partner w gorach albo Warszawie, drugiego wcielo po maturach…), pielegnuje natomiast w formiej biernej (relacje z meczow brydzowych NAPRAWDE nie sa glupie :P). a rower naprawiam od marca _^_

    Upierdliwe cechy poniekad lacza sie z dziwnymi nawykami i jest tego zdecydowanie za duzo i zdecydowanie zbyt drobne rzeczy to sa, zeby wymienic je w calosci, nie pomijajajac niczego. Jak na autyste przystalo, takich drobiazgow moglbym wymieniac i wymieniac:
    – ostatnio odkryty lek przed wystawaniem sera znad chleba na kanapce
    – czasami skupiam sie na tym, zeby nie chodzic po polaczeniach i peknieciach plyt chodnikowych
    – nie tylko Ty kichasz, zatykajac nos i dwa razy i nie tylko Ty spisz na boku Oo
    – takich drobiazgow jest zatrwazajaca ilosc, na chwile obecna nic mi na mysl nie przychodzi, moze oprocz pewnych nawykow jezykowych, jak wtracanie okreslonych slow do wypowiedzi („aczkolwiek”, „niezbyt”, „chyba”, „z tego, co wiem”, itp…). no, i pedantyzm jezykowy oczywiscie, aczkolwiek(XD) ostatnio coraz slabszy
    – z wiekszych spraw wymienilbym chyba punktualnosc (sic!). i to nie tylko punktualnosc-punktualnosc, ale wrecz pedantyzm. jesli mowie komus, ze bede za „20 minut”, a z przyczyn niezaleznych przeciaga sie to do 30-40, rzuca mna i trafia mnie przyslowiowy szlag. najczesciej wychodze gdzies, bedac umowiony, zdecydowanie wczesniej tak, ze dlugo czekam na inne osoby. dotyczy to tez trybu zycia i porzadku dnia – nawet w wakacje ciezko mi sie odzwyczaic od chodzenia spac w „nieprzyzwoicie wczesnych godzinach”
    – jestem leniem. zarowno krotkoterminowym, jak i leniem, jesli chodzi o planowanie. czasem za dlugo czekam, waham sie, nie jestem pewien, jesli chodzi o podejmowanie jakichkolwiek decyzji.

    Moge nikogo nie typowac, moge? Dziekuje :P

  2. ikari 15 lipca 2007 15:02

    - ostatnio odkryty lek przed wystawaniem sera znad chleba na kanapce
    – czasami skupiam sie na tym, zeby nie chodzic po polaczeniach i peknieciach plyt chodnikowych

    • Tak. Od dziecka wszystko co kładłem na kanapce musiałem „poprzycinać” do kształtu chleba. Masło musi być rozsmarowane możliwie równo, na całej powierzchni, przy brzegach też. Wędlina/ser musi pokrywać całą kanapkę, nie może wystawać (ostatnio trochę mniej rygorystycznie, ale nadal jeśli jakiś kawałek wyraźnie wystaje, przekładam tam, gdzie jest puste miejsce)
    • Też zawsze starałem się chodzić tylko po płytach, ale mają wyjątkowo niedopasowane wymiary. Najlepiej jest iść tak, by linia łącząca dwa rzędy płyt leżała, za przeproszeniem, pod kroczem – wtedy lewa noga jest na płytach przesuniętych o pół względem prawej i można w miarę rowno iść.
    • Na odcinku niedaleko blogu mam tendencję do chodzenia po… krawężniku (płytach) zamiast uliczce (wyłożonej kostką)
    • Też nienawidzę być za 30 minut, kiedy powiedziałem „20”.
    • Składniki obiadu powinny być oddzielone: np. mięso musi leżeć obok ryżu, nie nad nim. Musi być widać, ile każdego z nich jest i do każdego być bezpośredni dostęp na całej jego objętości. Buraczki muszą być daleko od wszystkiego, żeby nie farbowało :P
  3. mkl 15 lipca 2007 21:12

    Tak. Od dziecka wszystko co kładłem na kanapce musiałem „poprzycinać” do kształtu chleba. Masło musi być rozsmarowane możliwie równo, na całej powierzchni, przy brzegach też. Wędlina/ser musi pokrywać całą kanapkę, nie może wystawać (ostatnio trochę mniej rygorystycznie, ale nadal jeśli jakiś kawałek wyraźnie wystaje, przekładam tam, gdzie jest puste miejsce)

    TAK! ;_;

    Też zawsze starałem się chodzić tylko po płytach, ale mają wyjątkowo niedopasowane wymiary. Najlepiej jest iść tak, by linia łącząca dwa rzędy płyt leżała, za przeproszeniem, pod kroczem – wtedy lewa noga jest na płytach przesuniętych o pół względem prawej i można w miarę rowno iść.

    TAAAK! ;_;
    Wreszcie ktos, kto rozumie problem autysty ;____; Wzruszylem sie ;_;

    Składniki obiadu powinny być oddzielone: np. mięso musi leżeć obok ryżu, nie nad nim. Musi być widać, ile każdego z nich jest i do każdego być bezpośredni dostęp na całej jego objętości. Buraczki muszą być daleko od wszystkiego, żeby nie farbowało :P

    Owszem, ale ziemniaki musza byc „rozciapane” z sosem… xD

  4. ikari 20 lipca 2007 00:08

    Owszem, ale ziemniaki musza byc „rozciapane” z sosem… xD

    TAK! ;_;
    Tak samo spaghetti i ryż!

    I – jak dzisiaj ustaliliśmy – ja, Ty i Alex nie możemy zasnąć bez czegoś między… Hm… Nie mając kołdry między kolanami. ;)

  5. XBary 17 sierpnia 2007 20:41

    …niesamowite – w tym poscie „Odwyk, czyli Nałogi” po przeczytaniu stwierdzam że to tak jakby o mnie napisano, wspaniale ujęte w słowa, chyba sobie nawet to skopiuje ;) . Znalazłem Twojego Bloga przez wpisanie w Google takiego czegoś „webbrowser no read images delphi” , piszę właśnie program taki co udaje uzytkownika Banku :) , chciałbym jakoś zrobić żeby WebBrowser nieczytał grafiki na stronie wywołanej… GG:5537623 ………………pozdrawiam, i naprawde super blog

    XBary

  6. ikari 18 sierpnia 2007 23:04

    XBary: co do opisu, to ciekawe, że ludzie o podobnych zainteresowaniach mają podobne naleciałości, pozornie zupełnie z tym nie związane ;) A dokąd skopiujesz? A prawa autorskie? :P ;-)

    Co do WebBrowsera: czy musisz koniecznie z niego korzystać? Mógłbyś usunąć obrazki ładując mu źródło strony „osobiście”, do body.InnerHTML (możesz je też stamtąd czytać). Ale prawdę mówiąc, zamiast używać browsera, najlepiej wykorzystaj komponent do HTTP / HTTPS i przesyłaj dane sam, to tylko kwestia pól formularzy. SSL jest obsługiwane przez Indy w wersji 10 ;). Oszczędzisz czasu nie tylko na pobieranie obrazków, ale całe parsowanie HTML i renderowanie strony, które byłoby niepotrzebne. Dane, które Ciebie interesują możesz wyciągać wyrażeniami regularnymi.

  7. XBary 19 sierpnia 2007 14:37

    :) z tym kopiowaniem opisu to żartowałem, ale naprawdę – cholernie podobnie bym siebie opisał…. kwestia z WebBrowserem, to czy obsługe skryptów JavaScript zapewnia mi Indy pakiet? czy nawet sam sposób poruszania się po dokumencie… oczywiście niechodzi mi głównie o samą interpretacje kodu html, ale też poruszanie się po serwisie bankowym, np w każdym kodzie źródłowym html jest sporo funkcji w javie które panują nad poprawności wprowadzanych-wyprowadzanych danych, niemówiąc już o sposobie przekazywania paramatrów do serwera banku, to jaki mają format czy jest wstępne szyfrowanie itd…..
    a webbrowser mi poprostu to zapewnia – to że serwer-bank jakby to powiedzieć …myśli że ma do czynienia z użytkownikiem strony która przeglądana jest na IE. Mam w planie też przyszłości zrobić obsługę innych banków niż MultiBank, ale to w przyszłosci…. narazie program zaczyna coraz bardziej żyć, tylko nadal niewiem jak wyłączyć w webbrowser wczytywanie grafiki….
    :) pozdr
    ps. chyba powinienem się wypowiadać na forum … hehe

  8. Egon 20 października 2010 06:59

    I – jak dzisiaj ustaliliśmy – ja, Ty i Alex nie możemy zasnąć bez czegoś między… Hm… Nie mając kołdry między kolanami. ;)

    … ja ostatnio schudlem (xD), to pojawila mi sie opcja spania na brzuchu. Ale wtedy musze ABSOLUTNIE nie miec NICZEGO miedzy nogami. A przy okazji, jak mi noga za wyro wystaje (a nie moze byc inaczej, jedna MUSI), to bede nia macac, az nie znajde za wyrem czegos, na czym sie moge oprzec, zebym sie kuzwa skichal i zsunal do jajec z wyra – ZNAJDE.

    ;__; // :D :D

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>