Second Start

Cześć!

Ikari Lykin (128px)Nazywam się Ikari Lykin, urodziłem się 19 czerwca 2007 roku (choć mimo to jestem pełnoletni) i jestem bezdomny, chociaż z przyjaciółmi mamy kilka ulubionych miejsc, w których czujemy się jak w domu.
Brzmi niedorzecznie? O, wypraszam sobie! Tak pokrótce i absolutnie szczerze mógłby przedstawić się mój awatar w świecie gry Second Life. Jeśli śledzisz od czasu do czasu wiadomości z jakiejkolwiek prasy i/lub strony związanej z komputerami lub… ekonomią – z pewnością wiesz już, czym jest Second Life.

SL to ogromny wirtualny świat, w którym spotykają się trochę mniej wirtualne postacie graczy i przez który przepływają coraz większe wcale nie wirtualne pieniądze.
Być może zastanawiasz się teraz, czemu słowa ‚gra‚ i ‚gracz‚ zapisuję pochyłą czcionką, a postacie uważam za mniej wirtualne od świata w którym żyją. Już spieszę z odpowiedzią. Spójrzmy przede wszystkim na znaczenie słowa ‚gra’ w sensie gry komputerowej:

  1. «zabawa towarzyska prowadzona według pewnych zasad»
  2. «rozgrywka prowadzona między zawodnikami lub zespołami według zasad określonych regulaminem danej dyscypliny; też: sposób zagrania»
  3. «rywalizacja dwóch konkurujących ze sobą osób lub grup»

Nie możesz wygrać ani przegrać — tej gry zatem nie ukończysz

Te trzy pojęcia świetnie opisują typową komputerową grę — występuje w niej gracz-zawodnik, ma określony cel do zrealizowania i jakieś tam zasady, według których ten cel może osiągnąć lub nie (przegrać). Pasuje do definicji wiele gier, od sapera i pasjansa po Flight Simulator i Doom 3. Ale nie pasuje Second Life (zastanowiłbym się także nad The Sims). Nie masz tu żadnego celu (!), żadnej fabuły (!!), żadnych zasad (prawie ;)). I nie możesz przegrać SL jako takiego. Sięgnijmy więc może po ostatnie dwa znaczenia słowa ‚gra’, trochę dalsze od gier planszowych czy komputerowych, a bliższe… teatrowi:

  1. «odtwarzanie roli na scenie lub w filmie»
  2. «postępowanie polegające na stwarzaniu pozorów»

O, teraz ma to jakiś sens, prawda? Nie chodzi tu bowiem o grę w coś, a raczej o granie kogoś. Nie jesteś więc graczem, a aktorem. Podobną ideę kultywują gry typu Role Playing, czyli właśnie Odgrywanie Ról (Czemu więc mówimy RPG zamiast zgrabnego GwORu — Gry w Odgrywanie Ról? :)). W przeciwieństwie do nich jednak nie masz żadnego określonego celu w grze (!), żadnego zbioru zasad (no, prawie – trzeba się przecież zachowywać ;)), nie istnieją tu żadne sterowane komputerowo postacie, które powierzą Ci jakieś zadania do wykonania, czy też je później wynagrodzą. Nie, to po prostu wysoce interaktywna komunikacja z innymi. Nie możesz wygrać ani przegrać — tej gry zatem nie ukończysz.
Można zatem stwierdzić, że ta gra nie ma sensu. Chociaż wiele osób, które miały z nią styczność od razu zgodzi się z tym stwierdzeniem, to ja powiedziałbym raczej, że sensem tej gry jest to, byś był sobą. Masz okazję natrafić w jednym wirtualnym miejscu na ludzi z całego kraju, a nawet świata. To kolejny środek komunikacji, kolejna społeczność.

Wirtualny świat, prawdziwa interakcja

Tu docieramy do odpowiedzi na drugie pytanie – czemu graczemniej wirtualni. To wszystko są ludzie, tacy jak ty – prawdziwi ludzie, którzy siadają do komputera, uruchamiają aplikację i sterują swoim awatarem w wirtualnym świecie. Ci prawdziwi ludzie posiadają także prawdziwe uczucia, dlatego należy pamiętać o zasadach przyzwoitego (dającego się tolerować przynajmniej) zachowania. W przeciwnym razie możemy być w niektórych rejonach, lub nawet całym SL być persona non grata, a nawet mieć nieprzyjemności w naszym realnym świecie — mowa także o nieprzyjemnościach natury prawnej.

Mrrrr… Fajna, nie?Pieniądze także są prawdziwe — choćby z tego powodu, że jeden dolar amerykański to około 300 Linden dolarów (waluta w Second Life), a za te można tu mieć wszystko. Biznes w SL kwitnie, ludzie zarówno zarabiają jak i wydają tu coraz większe pieniądze. Nawet kampanie reklamowe przenoszą się już do świata wirtualnego by przyciągnąć jak najprawdziwszych klientów.

Technikalia

Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o technicznej stronie Second Life. I niestety będę mówił, że jest źle. Aplikacja jest koszmarnie wolna – nie wiedzieć czemu często nawet „Doom 3″ zdawał się chodzić wydajniej, mimo miażdżąco lepszej grafiki.
Gra wykorzystuje do połączenia protokół UDP — w skrócie tłumacząc na ludzki znaczy to, że wszystkie informacje o tym, co się dzieje mogą dojść do nas nie po kolei, lub… nie dojść wcale. To drugie zdarza się zatrważająco często – świat Second Life jest w obecnej chwili najwyraźniej zbyt duży, by jego serwery mogły sobie z nim poradzić. Niektóre regiony są przez to po prostu przeciążone i choćbyś miał łącze 10 Mbps (w Europie standard), to nie uzyskasz odpowiednio szybkiej transmisji (i nie widzisz obiektów, ludzi, a nawet terenu wokół Ciebie, o możliwości poruszania się w ogóle zapomnij). A jest co transmitować – niektóre lokalizacje udostępniają nie tylko własny strumień audio (np. muzyka w klubach), ale i wideo – animacje, billboardy czy wręcz telebimy z obrazem na żywo z „naszego świata”.
No i do tego PAMIĘĆ! Second Life potrafi zjeść każdą ilość pamięci RAM dwukrotnie szybciej niż FireFox. Wyobraź sobie, że po 3 godzinach od uruchomienia program ma przydzielone już 650 MB pamięci. I to wcale nie rzadkie.
Ostatni punkt — stabilność: brak. Czasem pochodzi dwie godziny, a czasem padnie po 5 minutach od zalogowania.
Second Life Viewer (tak nazywa się aplikacja, którą „oglądamy” wirtualny świat) wymaga więc jeszcze wiele pracy. Chyba powinna mieć — modną ostatnio — etykietkę „BETA” w każdym miejscu, gdzie pojawia się jej nazwa.

Co się ze mną dzieje w Drugim Życiu? Oj długo by opowiadać. W końcu to życie ;-). Mam Wam jeszcze wiele do powiedzenia, więc spodziewajcie się, że wkrótce się odezwę. I nie będę sam.

Podobne wpisy:

8 komentarzy póki co

  1. Teloch 6 września 2007 07:46

    Jestem ciekaw ile już powstało blogów, które komentują to co się z ludźmi dzieje w SL. Zamiast „słuchajcie, dzisiaj Stefan zemdlał na matematyce!” wpisy typu „Lord Minos wieczorem na dyskotece podrywał Lasse Passe i go wylogowało!” :>

  2. mkl 6 września 2007 10:09

    Aaaa…ha.
    A pomyslec, ze uwazalem, ze apogeum oderwania od rzeczywistosci na rzecz Internetu osiagnales juz jakis czas temu…

  3. Teloch 6 września 2007 10:13
  4. ikari 6 września 2007 10:33

    Zamiast „słuchajcie, dzisiaj Stefan zemdlał na matematyce!” wpisy typu „Lord Minos wieczorem na dyskotece podrywał Lasse Passe i go wylogowało!” :>

    Bo to się świetnie sprzedaje! ;P Czysty marketing, temat wyjątkowo na fali, tym bardziej, że duże firmy pompują w SL coraz większe rzeki pieniędzy. Czemu prawdę mówiąc nie można się nadziwić biorąc pod uwagę, jak gównianie to działa…

    A pomyslec, ze uwazalem, ze apogeum oderwania od rzeczywistosci na rzecz Internetu osiagnales juz jakis czas temu…

    Daleko mi do tego ;P A ostatnio dodatkowo miałem pare odrywów od Internetu, po/koło których z kolei było parę tygodni drugiego dzieciństwa (:P) — odkrywania uroków gier komputerowych ;D Ten wpis równie dobrze mógł być o Need For Speed Underground 2 :) Wciągnęło mnie… Swoją drogą, jak na wciągniętego to dawno nie grałem :P Może faza na gry już mi przechodzi? :< A co do ostatniego linka… Cóż, to jest tak dziwne, że słów komentarza już mi brakło.

  5. mkl 6 września 2007 12:56

    Od miesiaca lezy mi na dysku HalfLife Blue Shift i Opposing Force – tez stracilem wene… A moze po prostu za duzo wszystkiego na glowie?
    Btw, odbiegne od tematu jeszcze bardziej – co do linka, ktory aktualnie linkujesz – http://rdir.pl/8oz – nie uwazasz, ze tego typu klasyfikowanie jezykow jako „trudnych do nauczenia sie” jest zupelnie nieadekwatne i NIGDZIE na swiecie nie moze byc obiektywne? Przeciez Anglikowi o wiele latwiej nauczyc sie niemieckiego czy jezykow romanskich niz polskiego i odwrotnie – nam latwiej pojac rosyjski czy ukrainski niz „latwe” wloski i hiszpanski (cos o tym wiem :P). Nie wiem, ile z tego wyplynelo w komentarzach do artykulu, bo znudzily mnie wynurzenia o gramatyce w ukrainskim w pierwszych kilku i przestalem czytac, ale nie powinnismy czuc jakies „narodowej dumy” z tego powodu, ze dla osob ANGLOJEZYCZNYCH polski jest trudny do nauczenia sie. W koncu jest to jezyk w miare uniwersalny, ale nie Ten Jedynie Sluszny i nie mozna patrzec na inne jezyki tylko i wylacznie z persektywy osob, dla ktorych angielski jest „wrodzonym” jezykiem.

  6. ikari 6 września 2007 14:59

    Ale nie możesz zaprzeczyć, że różne języki cechuje różna złożoność – głównie gramatyczna, chociaż bywają też smaczki typu alfabet chiński, czy języki… nie pamiętam teraz lingwistycznego określenia, ale chodzi mi o te, w których każda głoska może mieć różną długość, co zmienia znaczenie całego słowa (a jeszcze śmieszniej wygląda to potem zapisane w naszym alfabecie).
    Angielski JEST prosty, niemiecki był dla mnie dużo trudniejszy z trzema rodzajami (niby jak w polskim, ale kiedy musisz pamiętać, co jest jakiego rodzaju to krzyż na drogę) i czterema przypadkami. A my mamy ich więcej – niezaprzeczalnie trudniej się takiego języka nauczyć.

  7. cimlik 6 września 2007 15:11

    Jakoś mnie tego typu gry nie przyciągają. Wolę świat realny. Inna sprawa, że próbowałem się SL bawić, ale u mnie działa zbyt wolno bym mógł cokolwiek o nim napisać…

  8. ikari 7 września 2007 02:11

    Jakoś mnie tego typu gry nie przyciągają. Wolę świat realny.

    http://getafirstlife.com/ :)

    . Inna sprawa, że próbowałem się SL bawić, ale u mnie działa zbyt wolno bym mógł cokolwiek o nim napisać…

    Niestety nie będzie działać szybciej – wydajnośc jest tragiczna. Tam, gdzie Doom 3 ma niesamowity realizm i 25 FPS tam SecondLife ma kanciaste bryły, kaczo chodzące postacie i 5 FPS. Cóż.

    Spójrz na to inaczej – miałeś szczęście, jeśli się nie wysypywało co kilka chwil, bo tak też lubi robić.
    Czasem jest poniżej używalności, co stawia grywalność pod sporym znakiem zapytania.

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>