Bo muzyka musi mieć w czym brzmieć :)

Czym różnią się słuchawki
Media-tech SYNCRO No.1 (thumbnail) oraz Media-tech SYNCRO No.1 (thumbnail)?
(kliknij by zobaczyć większą wersję)
CENĄ!

Te po prawej to renomowane Creative EP-630 (Creative wg mnie robi naprawdę dobre słuchawki, wbrew niektórym opiniom). Po lewej – Media-Tech Syncro No.1 – ich dokładny odpowiednik pod każdym względem.

Pasmo przenoszenia (słuchawki): 6Hz – 23kHz (!)
Cechy dodatkowe:

  • Dźwięk niesłyszalny dla otoczenia
  • Elastyczny kabel o długości 110cm
  • Miękkie
  • wygodne
  • silikonowe wkładki douszne w dwóch rozmiarach
  • Oszczędności energii w odtwarzaczach
  • Słuchawki stereofoniczne do przenośnych odtwarzaczy multimedialnych
  • Waga: 9g

Tych cech faktycznie im odmówić nie mogę. „Oszczędność energii” znaczy mniej więcej tyle, że słuchawki są relatywnie głośne, tzn wystarczy niższy poziom głośności w odtwarzaczu niż przy innych modelach, by uzyskać głośny i wyraźny dźwięk.

A brzmią niesamowicie. Faktycznie mają wyjątkowo szerokie pasmo i bardzo dobrze odtwarzają muzykę (czasem bardziej realistycznie niż moje kolumny :)). Dźwięk płynie w głowie jakby był prawdziwy i niczym nie skażony (zwłaszcza kompresją…). To być może najlepszy słuchawkowy zakup mojego życia. Chyba nie będzie się także trzeba rozglądać za dużymi, nausznymi słuchawkami hi-fi — a jeśli nawet, to tylko w celu lepszej izolacji od dźwięków z zewnątrz.

A co z tą ceną? Otóż słuchawki Creative kosztują około 65-75zł, a ja kupiłem Media-Tech za 20zł ;)

Minusy? W odtwarzaczu mp3 (także Creative, Mu-Vo TX) usłyszałem poważne mankamenty jakości plików przekodowanych do 64kbps mp3pro (on nie obsługuje mp3pro, więc jakość może być trochę zaniżona) — kiedyś kodowałem bo „zajmuje o wiele mniej (więcej upchnę), a nie słychać różnicy”. No, to teraz już słychać, sporą. Dotąd różnica leżała po prostu poza zasięgiem pracy słuchawek ;)

Z dużych słuchawek nadal jednak pragnę tych: (*-*)

Skullcandy

Podobne wpisy:

7 komentarzy póki co

  1. Slavo 14 września 2007 05:50

    Pasmo to one mają, ale na papierku (nawet te Cerative). Chociaż jak na tak tani sprzęt, od dołu są całkiem niezłe (na ucho jakieś 25Hz), ale nic powyżej 10-12kHz (-3dB). Częściowa izolacja od otoczenia to efekt wkładek i konstrukcji słuchawek – na początku przyjemne, ale po dłuższym użytkowaniu męczące. Jak na cenę, to w porównaniu do standardowych w typowych chińskich odtwarzaczach są świetne, ale tylko w takim porównaniu ;) No, a słuchanie MP3 o takim bitrate to pozostawię bez komentarza :)

  2. ikari 14 września 2007 12:55

    No, wiedziałem, że ktoś się oburzy :)) Na papierku, bo na papierku — ale w życiu nie widziałem na tego typu słuchawkach tak odważnie machniętych liczb i mieli ku temu powody ;). Z dołu oczywiście może i te 5Hz jest słyszalne, ale nie jako 5Hz – tak od jakichś 20 (czyli teoretycznie i tak dolna granica ludzkiego ucha) brzmi to basowo. Ale i tak mało które tanie (nie dotyczy Creative’a, a tutaj tanie jak na jakość brzmienia :P Wszystko względem wszystkiego, wybaczcie) słuchawki tak potrafią ;). Grają zdecydowanie powyżej 12kHz i tam najczęściej słychać te różnice bitrate’u (przynajmniej na plikach kodowanych na maksymalnych ustawieniach). Z góry do, powiedzmy, 16kHz, przy 17-18 już gdzieś giną (ale nie dam głowy, że to one są tu najsłabszym ogniwem, zresztą to już naprawdę wysoki dźwięk ;)). Czyli utwór „Slipgate complex” z OST do „Quake’a” będzie już niekompletny… ;) (zawiera reguralny rytm o częstotliwości około 18 kHz — to chyba jakiś żart kompozytora… ;P)
    Z tą izolacją to w niektórych opisach trochę poszaleli. Niewiele dźwięków blokują z zewnątrz — do tego wolałbym jednak porządny „hełmofon” ;))

    A co do bitrate ;) Wiesz, zależy od formatu. Ciekawe jest to, że nawet bez dekodera mp3pro, to mp3pro brzmi lepiej od mp3 z tym samym bitrate’m. A chyba nie powinno (może to autosugestia). Tu pamiętam, że miałem jakiś skandalicznie niski (sprawdziłem, jednak około 80kbps ;)), bo po prostu chciałem wrzucić kilka albumów więcej, a odtwarzacz mieści jedynie 512 MB. Więc z 160-320kbps konwertowało się ostrrrro w dół, byle upakować gęściej. Z gorszymi słuchawkami i/lub będąc i tak w CHOLERNIE HAŁAŚLIWYM (wręcz temat na osobny wpis) mieście i tak niewiele z tego potem zostaje, więc różnica nie rzuca się w uszy i można [starać się] o niej zapomnieć. Cóż, później odtwarzacze cholernie potaniały… (gdyby nie zwracać uwagi na producenta, to za tę samą kwotę dziś miałbym np. 4 GB z video…) — Ale takie są prawa rynku…

  3. Golczas 14 września 2007 13:26

    kiedyś kodowałem bo „zajmuje o wiele mniej (więcej upchnę), a nie słychać różnicy”. No, to teraz już słychać, sporą. Dotąd różnica leżała po prostu poza zasięgiem pracy słuchawek ;)

    Potwierdzam, po przejsciu ze sluchawek dolaczonych do playera MP3 KORR 512MB, na słuchawki Sennheiser MX-450, chyba zrezygnuje z mp3pro, roznice slychac, bardzo ;)

  4. ikari 14 września 2007 13:43

    A miały cieszyć, nie? ;))

    Mp3pro ma chyba do 128kbps, więc teoretycznie…
    Swoją drogą, gdyby mój odtwarzacz obslugiwał AAC+ to nie wahałbym się ani chwili.

  5. MAtti 5 kwietnia 2008 22:58

    Heh Skullcandy G.I wlasnie nabylem tylko kolorek desert zobacz na allegro :) powiem ci ze lepszych sluchafonow nigdy nie mialem sa wspaniale a moc uderzeniowa powalajaca z nog podlaczone pod komp moga sluzyc jako glosniki :P vol na maxa i dzialaja jak glosniki do kompa a w szkole na lekcji pani profesor prosila „mogl by ktos szanownie wylaczyc te radio ” xP powaznie glosniczek 41 mm na 50 Ohm robi wrazenie :D

  6. MAtti 5 kwietnia 2008 23:03

    co do ceny za te Skullcandy 259 zl nie tak duzo jezeli ktos pracuje powaznie polecam te sluchaweczki nawet jezeli dla kogos 259zl na sluchawki to zbyt duza cena co do firmy Skullcandy dziala system cena = niepowtarzalna jakosc

  7. ikari 6 kwietnia 2008 12:54

    Ostatnio widziałem Skullcandy w MediaMarkt, ale nie taki „gotycki” model, jak ten na zdjęciu :D Wyglądały dużo prościej, aczkolwiek cena nadal wysoka. W obecnej sytuacji finansowej nie wydam 260zł na żadne słuchawki, ale kiedyś… kto wie? ;-)