Wbrew stagnacji
Andrew sprowokował mnie do komentarza objętościowo godnego własnego wpisu ;) I bardzo dobrze, że wpis stary, to nie znaczy, że dyskusja zamknięta! :)) (spamboty mogą zignorować tę uwagę). Gdybyście mieli ochotę, zachęcam – wrzuciłem też DivXową wersję samego openingu, którego się rzecz tyczy.
Tymczasem sesja trwa… :(

weź odśwież bloga ;)
Podejrzewam, ze wiekszosc czytaczy o wiele bardziej by sie ucieszyla z jakiegos normalnego wpisu, a nie kombinacji odgrzewania starych watkow i niezrozumialego blipania (bo na dobra sprawe w wiekszosci tak pozostawionych wiadomosci odnosi sie wrazenie, jakby czytalo sie polowe czyjejs rozmowy w komunikatorze). Odnosze wrazenie, ze caly ten wynalazek sprawia, ze autor nie szanuje czytelnika tak, jak powinien, a wiekszosc blipow sprawia wrazenie pisanych od niechcenia, jako upychacze. Moge sie mylic i za chwile byc oskarzonym o zacofanie wobec trendow, ale co mi tam, powiem, co mysle.
Bo blipy są tu miejscem na śmietnisko myśli krótkich i oderwanych, którymi nie chcę zaśmiecać tego miejsca.
Które to miejsce z kolei jest dobrym kandydatem do wyburzania.
Bo przeważnie nie mam ochoty teraz nic pisać, a z pisania na siłę nic dobrego nie wyniknie. Wpisów zostawionych jako ‚szkice’ też jakoś nie idzie dokończyć (a z „Boga urojonego” już niewiele pamiętam, zwłaszcza z tego, o czym chciałem pisać).
Kryzys twórczy. Tylko po prostu żal mi zamykać, czy usuwać wszystko to, co było do tej pory.
Czy ja naprawdę kogokolwiek zmuszam, by cokolwiek tu czytał?
„kryzys tworczy”? „niechec do ekshibicjonizmu” (to akurat cytat z ‚odgrzebanej’ notki, rownie adekwatny)? wymowki (uzylbym mocniejszego slowa, ale dzentelmeni nie bluznia przed dwunasta). ale – Ty tu jestes od pisania, inni od czytania, nic mi do tego. i zasadniczo to na Tobie spoczywa zachecenie ludzi do czytania. nigdy nie uwazalem sie za statystycznego czytelnika, ktoremu latwo dogodzic, ale nie zmienia to faktu, ze jakos nie widze, zeby „stagnacja” byla tylko i wylacznie „pozorna”.