Rower statystykom mówi „nie”!
Już był w ogródku, już witał się z gąską…
Mój licznik rowerowy bardzo nie lubi pełnych setek w polu „przebieg”. Poprzednio zresetował mi się przy 200km bo go puknąłem, teraz po raz kolejny.
Już wyświetlał 298km (czyli przejechałem w tym sezonie już 500km, wow :)), gdy zaintrygowało mnie pewne naprężenie w matrycy ekraniku LCD. Nie zobaczyłbym go, gdyby nie okulary polaryzacyjne… Ale zobaczyłem. I przyszło mi do głowy przycisnąć ekranik i zobaczyć, czy się coś zmieni. Zmieniło się – licznik się zresetował.
Okazuje się, że mój licznik wystarczy ścisnąć po bokach, przekręcić albo stuknąć palcem, by wszystkie wartości i ustawienia poszły się kochać. I porządne dokręcenie zamknięcia od baterii po poprzednim resecie nie pomogło – widocznie nie styka/zwiera coś innego.
PS. „Potencjalnie ostatnie zdjęcie w życiu”, czyli „43km/h rowerem po chodniku, z telefonem komórkowym w dłoni, robiąc tytułowe zdjęcie”:


Hm, może ten napis „reset” znaczy, że guzikiem aktywującym jest cała obudowa? Innymi słowy przebiłeś Apple – nie masz co prawda dotykowego ekranu, ale masz dotykową obudowę :>
No taaak! To dlatego miał tylko jeden przycisk! Więc guziczek to „mode”, a obudowa to „total reset”? ;)
Swoją drogą – doszedłem już do etapu, na którym reset licznika wykrywam na podstawie wskazywanych wartości – „ee… zawyża mi prędkość o jakieś 2-4 km/h” – i faktycznie, zamiast rozmiaru koła 26 cali miał domyślne (po resecie) 27 cali ;-)
(… a prościej było spojrzeć na zegar, że godzina nie ta…)
Z pobieżnych obliczeń wynika, że gdyby tak mała zmiana powodowała takie odchylenia prędkości, musiałbyś jechać 52-104 km/h :P
I wymienione wyzej tagi HTMLowe dzialaja jakos pokracznie.
Działają zgodnie ze specyfikacją i implementacją przeglądarki :P
A co do prędkości – chciałem podać konkretne wartości, ale kalkulator Google’a też mi powiedział, że różnice powinny być dużo mniejsze XD Więc uciekłem w „jakieś” i „gdzieś” nadając im hiperboliczny charakter pi razy drzwi :P