Ładna dziś pogoda

Wpis o niczym.

Wiosna jest. Kwiatki na Politechnice zakwitły, choć pewnie już ich dawno nie ma, bo pięknieją tylko na kilka dni w roku. Zachody słońca są malownicze nawet w miejskiej dżungli ;)

From Łódź/Różne

Rower wyciągnięty. Zrobione 200km, oddany do przeglądu, wrócił ze sprawnymi hamulcami i sprawniejszą przerzutką. Koło przednie trochę bardziej proste, ale – i tu niespodzianka – widelec krzywy. Korba dokręcona, chociaż zapomniałem nadmienić.

W tym roku rowerowanie będzie bardziej monitorowane, jak nie zapomnę :)
button stats bikestats.pl

Zabiłem komputer. Ukradłem komputer. Linux przeżył zmianę sprzętu o generację w górę, Windowsa trzeba było przeinstalować (instalacja naprawcza – przy okazji okazało się, że moja super-wypaśna-dostosowana instalacja XP SP3… nie ma takiej opcji, jak naprawcza). A trzeba go także było uruchomić, żeby powrócić do zalegającego zlecenia. Maile wysmarowane w połowie, kilka spraw wciąż leży i czeka (np. MyBook do zwrotu – znów padł, good for me, oby nie działał nadal, gdy go wypakują ;))

Rower zasłużył na miano górskiego — zdobyłem Rudzką Górę. Zjazd okazał się conajmniej równie trudny jak wdrapanie się na szczyt ;) (nie zjeżdżałem akurat stokiem ze zdjęcia, a pewnie byłoby najłatwiej)

Słońce nad Łodzią chyli się ku zachodowi

Słońce nad Łodzią chyli się ku zachodowi



Kolejne plany, widać Łódź i poza Łódź...

Kolejne plany, widać Łódź i poza Łódź...

Widok w dół - po prawej tor saneczkowy

Widok w dół - po prawej tor saneczkowy

Czerwone słońce raz jeszcze

Czerwone słońce raz jeszcze

Wciąż czytam „Lód”, zatrzymałem się na stronie 666 obecnie. Gdy nie czytam, sumienie męczy, że trzeba ją bedzie koledze w końcu oddać, gdy czytam — że miałem robić pilniejsze i ważniejsze rzeczy ;)

Kolejne książki też już czekają na przeczytanie…

I kawa jest.

I muzyka. Last.fm, na szczęście, nadal odtwarza radio bezpłatnie. Dostałem dziś komentarz od jakiegoś Włocha, że lubimy bardzo podobną muzykę — było to bardzo miłe, nie powiem. Wchodzę na jego profil, po prawej miliony świecidełek, quizów, etc., ale pośród nich grupy, do których nalezy. Kilka miało ciekawe i/lub zachęcające nazwy, jednocześnie nic specjalnie ambitnego, czy poważnego. „We listen to everything”, „Those who will rule the world some day”… I okazuje się, że w każdej są Polacy. Mnóstwo Polaków. Jako założyciele, jako główni członkowie, jako autorzy głównych tematów/polskojęzycznych „ostatnich wpisów”, etc. Po prostu uderzyło mnie to wrażenie, że gdziekolwiek na „laście” nie zajrzę, zobaczę coś w ojczystym języku :)

Bo komputera, roweru, kawy, muzykiksiążek zabierać mi nie wolno.

Przywitałem się z LaTeXem, od strony źródła.

I bardzo staram się nie stresować tym, co wciąż wisi mi nad głową :)

Podobne wpisy:

2 komentarze jak dotąd

  1. Paweł Wolak 19 kwietnia 2009 20:13

    Najwyraźniej w porównaniu do Ciebie wciąż jestem prokrastynatem w stu procentach. A lateksów raczej nie lubię ;)

  2. sproject weblog 20 maja 2009 14:50

    sproject pstryka #1…

    Dziś, w drodze powrotnej z zajęć, postanowiłem zajść do jednego z płockich parków. Tam przypomniało mi się, że w kieszeni dzierżę Kaisera otrzymanego przed kilkoma dniami, więc nie zaszkodziłoby potestować, jak sprawdza się w nim apara…

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>