Let’s Play (vel Heyah vs Play)

Heyah vs Play by Lanooz

Heyah vs Play by Lanooz

Ten post miał się tu pojawić już dwa lata temu, właśnie pod tytułem „Heyah vs. Play”. Ale ta wojna trwała nadal, a jam jest prokrastynator ;-)

Kampanię Heyah, o kodowej nazwie Chili, rozpoczęło pojawienie się wszędzie tajemniczych czerwonych łap. Jakby spuchniętych ;). Na tylnych ścianach autobusów, na chodnikach. Trochę za długo, bo w moim odczuciu przekroczyli moment, kiedy z zastanawiania się „ciekawe, co to tym razem będzie” nastawienie odbiorcy przechodzi w „*wzruszenie ramionami* whatever”. No i potem okazalo sie – wow, to nowy operator komórkowy! Wtedy to było szczególne poruszenie, bo na rynku istniały jedynie Era, Idea (jeszcze) i Plus. Pachniało świeżością. Oczywiście tylko do czasu, gdy okazało się, że to jednak nie do końca nowy operator, bo to tylko nowa marka Ery (działająca jako osobna spółka, ale wciąż – spółką-matką jest PTC).

Na Heyah padło, gdy poszedłem ordynarnie do kiosku i wziąłem sobie starter. Nie pamiętam, dlaczego Heyah. Chyba z powodów osobistych ;-). Numer okazał się być ładny, jest iloczynem dwóch liczb pierwszych, jest banalnie prosty (gdy zapisywać go po 4-3-2-cyfry, a nie 3-3-3 jak większość ludzi przywykła – niestety, niektórym ciężko się pogodzić z taką alternatywą :)). No i byłem w Heyah.

O promocjach SMSowych ;)

Heyah niejednokrotnie miewało ciekawe promocje, a cennik sukcesywnie szedł w dół. Od niedawna uruchomili nawet nowe taryfy (Równa Taryfa (z pomysłowymi reklamami na „taryfach”, czyli taksówkach – plus :)), która chyba teraz przepoczwarza się w Nowa Heyah, oraz ofertę typu mix (wcześniej Heyah chwaliła się prostotą – jedna taryfa. Widocznie zrezygnowali – za to teraz można dostać u nich telefon za 1zł).

Ciekawe rzeczy działy się w Heyah chociażby na polu SMSów (które jest mi najbliższe – pielęgnuję choroby stawów). Była kiedyś taka oferta: 5zł za 1000 SMSów do wszystkich sieci (normalnie 1 SMS = 20gr) na jeden tydzień. Za dużo SMSów, za mało czasu. Aczkolwiek musiało z niej wiele osób korzystać, bo Heyah się z niej szybko wycofała (podejrzewam, że okazała się dla operatora nieopłacalna). Play odpowiedział wtedy błyskawicznie (a może to Heyah próbowała przebić Play? Oj chyba nie…) ofertą 1000SMSów na cały miesiąc za 10zł. Sensowniejszy stosunek cena/czas oraz ilość/czas. Ofertę tę utrzymali dłużej od Heyah i wtedy pomyślałem sobie, że gdyby była na stałe, pewnie bym przeszedł ;)
Przebieraj, Wybieraj w Heyah - plakatKiedy indziej z kolei Heyah miała (bardzo długo) „przebieraj, wybieraj”, w której było m.in. 300 SMSów do wszystkich sieci za 6zł na miesiąc (ale uwaga – nie można wykupić drugiego pakietu przed upływem tego miesiąca). Po paru miesiącach nastąpił kontratak i pojawił się Play Fresh, który za doładowanie daje tysiące darmowych SMSów na miesiąc (za 10zł – 1000 SMSów, za 30zł – 3000 SMSów…). Heyah zrobiła wtedy coś marketingowo ciekawego – uruchomiła „nową promocję”, a właściwie zmieniła nazwę taryfy na ‚taryfa pakietowa’ vel ‚multipakiet’, gdzie było można wykupić… 300 SMSów za 6zł na miesiąc. Brzmi znajomo? Tak, jedyne, czym różnią się te pakiety z nowej promocji od tych starych to nowa nazwa promocji oraz… ogromna kampania reklamowa, jaka im towarzyszyła. Stary dobry chwyt z promowaniem na nowo starego produktu/starej oferty. Zapewne lud to kupił. Wiele osób nie wiedziało, że te pakiety były dostępne w sieci już od ponad roku. Oczywiście oferta z darmowymi SMSami w Play Fresh także jest „do odwołania” – nigdzie tego wprost nie mówią, ale to nie jest w żadnym wypadku element cennika.

Ogólnie ostatnio konkurencja bardzo się zaostrza – z oczywistą korzyścią dla klienta końcowego. Jesteśmy tą panienką, o którą biją się ci chłopcy – niech się tłuką, niech mordują, a dla nas będzie ten najsilniejszy ;-)

(A ostatnio Heyah podpierniczyła popularnego w Sieci Simon’s Cat – nieładnie. Tzn reklama genialna, ale czy autor kota wie o tym, że go wykorzystano?)

O marce

Właściwie to jeśli przyjrzeć się samym wizerunkom tych dwóch marek, to jest ciekawie. Obie wydają się dość „wyluzowane” (czyt. zapewne „skierowane do młodych ludzi”), obie wchodząc na rynek próbowały sobą pokazać, że są inne (Heyah – że operator komórkowy nie musi być sztywny i poważny, a Play… Play zaskakuje nas cały czas).

Era ma logo podobne do Rebooka i łódzkiego MPK, Plus ma plusa, Idea miała napis, Orange ma kwadracik z napisem, Sami Swoi mają jakieś kółko, Gadu Air ma słonko gadugadowe.
Era jest niebieska (niebiesko-biała?), Plus niebiesko-zielony, Idea była żółto-biało-czarna, Orange stało się pomarańczowe. Sami-swoi są zieloni i w mniejszości, a mBanku, Avonu i paru innych operatorów wirtualnych nikt nigdy nie widział (no, kojarzę jeszcze biało-granatowy Carrefour Moya i nowość na rynku – kolorowe, pomarańczowo-hm… też pomarańczowo-biało-czarne chyba(?) GaduAir…).

heyah

Heyah jest czerwona. Czerwono-czarna zwykle. Kontrastowe, soczyste połączenie barw. Do tego styl typu wydrapane litery, „ziomalskie” logo (używają go jeszcze? Chyba już nie…), wciąż jednak przede wszystkim czerwona łapa.

play

Play jest genialny. Jest oczywiście biało-fioletowy, pasiasty i błyszczący, jak takie cukierki.  Jest genialny, bo ma najbardziej elastyczne logo, jakie do tej pory widziałem – i to bardzo dosłownie. Logo Play nie ma kształtu. To taki pasiasty dwukolorowy „blob”. Miękki, giętki, elastyczny – możemy się domyślać, że tak, jak sama sieć. Łapa Heyah może go próbować chwycić, lecz skubany się wyślizgnie, niczym żelowa zabawka. Z tym logo mogą zrobić wszystko. Nie będzie go trzeba zmieniać. Już teraz doskonale się nim bawią… Bardzo mi się to podoba.

O obsłudze.

W Heyah nie da się wyłączyć poczty głosowej. FAIL.
Poczta glosowa - zmiana niemozliwa
Włączyłem kiedyś i musi zostać już na zawsze. To zła wiadomość dla korzystających z roamingu (zapłacą za „odebrane połączenie”, gdy ktoś im się nagra. Mało tego – czytałem, że zapłacą nawet podwójnie – za połączenie do zagranicznej sieci docelowej ORAZ z tej sieci z powrotem do Polski, do systemu poczty głosowej. To dopiero jest fail. Ale niepotwierdzone.)

Usługi w Heyah

Usługi w Heyah

Część info o koncie w Play

Część info o koncie w Play



Obie sieci mają przyjemną obsługę via internet. No dobra, w 2007, gdy po raz pierwszy chciałem popełnić ten artykuł, sytuacja była mniej wyrównana. Heyah miało toporny serwis, a zalogowanie do „Samoobsługi” opóźniał kod jednorazowy, który potrafił iść SMSem nawet 5 minut.

Billing w Play

Billing w Play

W Play natomiast wszystko było pięknie, świeżo, kod docierał jeszcze zanim załadowała mi się strona z prośbą o jego podanie (dosłownie w chwili kliknięcia „zaloguj”!), a dalej było tylko lepiej. Billingi, zawierające nawet połączenia sprzed kilku sekund, szczegółowe i przejrzyste zrobiły na mnie wtedy największe wrażenie. W Heyah billingów nie było. WCALE. Nie było żadnego sposobu by sprawdzić, za co mnie „kasują”. Masz pan pre-paid, więc nie oczekuj billingu, tak?

Billing w Heyah

Billing w Heyah

Dziś SMSy do logowania z Heyah przychodzą dużo szybciej, a strona jest wygodna. Są billingi, ale niekompletne (tylko połączenie / SMS / MMS, za transmisję danych czy jakiekolwiek inne usługi – nigdzie pobranej opłaty nie znajdziesz). Logowanie stało się równie szybkie jak w Play. Także dzięki temu, że w Play strona nie wchodzi już tak szybko i trwa to kilka sekund dłużej ;-)
W Play zaś zmian widzę niewiele, bo co tu poprawiać? Billingi są kapitalne. Jest w nich *WSZYSTKO* (no dobrze, wykupywania usług nadal nie ma, ale gdzie indziej przejrzyście widzę, co się z nimi dzieje).

W Play są też jakieś blogi-nie-blogi… Nie wiem, czy ktoś faktycznie zamierza prowadzić bloga u operatora komórki, ale na pewno umilą mu życie, np. łatwością wysyłania czegokolwiek na ten blog (choćby wideo prosto z telefonu).

Bonusy, bonusy…

Pierwszym, co robimy w Play Fresh jest włączenie premii za doładowania oraz zbieranie minut:

W Play Fresh wynagradzamy Cię za odebrane połączenia.

Za każde pełne 2 minuty przychodzące z innych sieci, dostajesz do wykorzystania 1 minutę do wszystkich polskich sieci komórkowych i stacjonarnych. Zebrane minuty możesz wykorzystać od razu.

Uruchomienie usługi kosztuje 3 zł brutto (z VAT).

Z usługi możesz korzystać tak długo, jak masz aktywne konto na połączenia wychodzące. Jeśli skończy się ważność konta na połączenia wychodzące, usługa przestanie działać. Następnie możesz uruchomić usługę ponownie.

oraz:

Program Doładowań umożliwi Ci otrzymywanie bezpłatnych minut i złotówek. Wystarczy, że aktywujesz Program wybierając przycisk „Włącz” i będziesz się regularnie doładowywał! Doładowania zbierane są w ramach jednego miesiąca, a Program Doładowań aktywny jest przez 3 miesiące:

Za uzbierane doładowania otrzymasz:

  • Za sumę doładowań: 30zł – 59 zł to 30 minut do sieci Play i na stacjonarne
  • Za sumę doładowań: 60zł – 89 zł to dodatkowo 30 minut do wszystkich krajowych sieci
  • Za sumę doładowań: 90 zł i więcej to dodatkowe 20 złotych do wykorzystania na wszystkie połączenia krajowe (z wyłączeniem numerów specjalnych)

Jednorazowa opłata aktywacyjna – 1 zł.

Okazuje się także, ze przechodząc do Play, dostajemy dalsze bonusy. W wypadku Play Fresh jest to, do wyboru:

  • 60 minut do Play i na stacjonarne co miesiąc przez trzy miesiące
  • 40 minut do wszystkich sieci co miesiąc przez trzy miesiące
  • 10 zł co miesiąc przez trzy miesiące

oraz, dodatkowo, 20zł co miesiąc przez trzy miesiące, jako rekompensata kosztów uwolnienia numeru od poprzedniego operatora. Samo przeniesienie numeru ze wszystkimi formalnościami od początku do końca (od „dzień dobry” do połączenia z użyciem nowej karty SIM) trwa mniej niż tydzień w wypadku ofert na kartę.

And the winner is… Captain Obvious

Jak można się już było zapewne domyślić, ostatecznie przeniosłem się do Play. Łapa przegrała.
sim

Logicznie rzecz biorąc, najlepsza oferta na kartę.

Edit 18.06.2009: Jeżeli trafiłeś na ten wpis, ponieważ szukasz reklamy porównawczej „Play Prześwietla”, oto ona:

Po drugie, jeżeli chcesz sprawdzić, do jakiej sieci należy wybrany numer, przeczytaj komentarze pod tym postem lub wypróbuj jeden z linków:
http://is.eranet.pl/updir/era.cgi
http://www2.orange.pl//portal/map/map/check_number
http://www.sprawdznumer.pl/
http://www.votel.pl/sprawdz,numer.html

Podobne wpisy:

19 komentarzy póki co

  1. Julian 14 czerwca 2009 16:15

    A ja w Heyah jestem od zawsze i będę aż do jej końca. Mam potężny sentyment, chodź może z niej nie korzystam, ale numeru nigdy nie porzucę, bo wszyscy go mają, ale nie chcę się przenosić do jednej sieci.
    Do Play Fresh przeniosłem się niedawno i jestem w pełni zadowolony :)

  2. mkl 14 czerwca 2009 16:34

    (A ostatnio Heyah podpierniczyła popularnego w Sieci Simon’s Cat – nieładnie. Tzn reklama genialna, ale czy autor kota wie o tym, że go wykorzystano?)

    Biorąc pod uwagę ogół wymowy artykułu, troszkę tendencyjnie wygląda nie wspomnieć w tym momencie o kampanii reklamowej Playa. Już pal licho Borewicza czy kota Filemona, ale czułem się szczerze oszukany – nie zainteresowany, nie zaintrygowany, nie zachęcony – ale oszukany, kiedy żubr Żubra na koniec mizernej jak na tę postać reklamówki prowokacyjnie wyrzuca ludziom zdziwienie, że tym razem nie reklamuje piwa.

  3. lwiczek 14 czerwca 2009 17:47

    Oj, Play nie jest taki fioletowy na jaki mógłby wyglądać… Wspominany biling? Wręcz zaprzeczenie użyteczności, bo prezentuje tylko kilka pozycji na jedną stronę i po chwili człowiek ma ochotę rwać włosy używając tego. Akurat tutaj Orangutan prezentuje się całkiem ładnie – można wybrać aż 100 pozycji na stronę, pobiera informacje z książki adresowej, można stosować filtry na typ wyświetlanych zdarzeń/rodzaj sieci, zlicza koszty wybranych połączeń i taka „wisienka na torcie” – ma bardzo proste statystyki – typ połączeń, sieci, najczęstsze zdarzenia, numery, etc – bardzo użyteczne :)
    Co zaliczyć można systemowi play na plus? Możliwość podpięcia do jednego konta w systemie kilku numerów i łatwe przełączanie się miedzy nimi oraz zarządzanie nimi po weryfikacji na tylko jednym numerze (próbował ktoś zarządzać usługami na kilku numerach w orange? tak – można konta sparować, ale i tak bez dostepu do telefonu nie aktywuje usługi na wybranym numerze – w play sie da (chyba, przynajmniej udało mi się przeglądać bilingi na innych numerach jak zalogowałem się kodem przesłanym na mój numer (; ))
    W play’u nie podobają mi się strasznie reklamy. Nigdy ale to przenigdy do mnie nie przemawiały (a ostatnie z BL to już w ogóle)… chociaż do reklam Plusa i tak sie nie umywają – po obejrzeniu pluszowych mam ochotę zacząć walić głowa w ścianę i wyrzucić telewizor przez okno (na szczęście bardzo rzadko sięgam po pilota, wiec odruchy spazmatyczne są dosyć sporadyczne ;] )
    Aha – jak można się domyśleć nadal jestem w orangutanie – ich zagrywka z doładowanie 200%, z którego środki z „do orange” przemieniły się na „do orange, na stacjonarne i *DATA*” spowodowało, że zostałem z pozostałymi numerami grupy w orangutanie na kolejne pół roku (odrobina żonglerki doładowaniami połączona z allegro pozwala mieć niemalże darmowe przedłużenie konta + darmowe bonusy na rozmowy (; ) – niemniej najprawdopodobniej na jesień zmigruję grupę do play, bo znudziła mi się ekwilibrystyka i konieczność doładowywania tylko dlatego, że operatorowi uwidziały się dziwne terminy ;]

    PS. Ciągle zachodzę w głowę po co wymaga się maila, a sprawdza się go jedynie regexpem ;p

  4. mkl 14 czerwca 2009 21:10

    Przedmówca poruszył dwie kwestie, na które sam również chciałem zwrócić uwagę.
    Po pierwsze – funkcjonalność stron internetowych. Jeśli chodzi o „wielką trójkę” (Plus, Era, Orange), strona Plusa od zawsze kojarzyła mi się z naciskiem na funkcjonalność, a nie nowoczesność – i to w dobrym znaczeniu. Prosty dostęp do bramki SMS (żadnych kodów, rejestracji mailowych itp.), łatwa nawigacja po stronie. A u konkurencji? Nie będąc ich klientem i nie mając założonego w serwisie konta, nie szło znaleźć kompletnie niczego. Konia z rzędem temu, kto na stronie Ery czy Orange w 10 kliknięć myszą trafi do szczegółowego cennika jakiejś usługi. Albo bombarduje nas marketingowa, nieinformatywna sieczka promocji i telefonów, albo ciężkie PDFy z regulaminami w prawniczym żargonie. Nie mówiąc już, że bez zewnętrznego programu do SMSowania, z bramek tychże operatorów szybko i sprawnie korzystać jest trudno. Nota bene – strona Plusa jako jedyna nie jest robiona przez Wszechpotężne AMG.net, zbieg okoliczności? ;)
    Po drugie – reklamy, głównie telewizyjne. W przypadku Ery i Orange sprawa jest jasna, sieci stawiają głównie na klientów abonamentowych, a wręcz biznesowych. Play i Heyah starają się – z oczywistych względów – dotrzeć do młodzieży intensywną reklamą. I tu oczywiście wszystko jest kwestią gustu, ale zarówno kampania, jak i wizerunek Heyah o niebo lepiej wypadają w moich oczach. Już jakiś czas temu, kiedy Play wytaczał swoje armaty, wydawało mi się oczywiste, że gdyby pokazać kompletnie nieobeznanej w faktycznych warunkach usług osobie reklamy Play i Heyah, niewiele osób na Playa by się skusiło. Logo Playa nie jest „nieokreślone, dające pola do popisu wyobraźni”. Jest… nijakie. A Łapka Heyah już dawno ukuła się ludziom w podświadomości, czego „blobowi” nie wróżę. (To tak trochę jak z rozpaczliwymi próbami Burna przejęcia RedBullowego rynku, „nice try guys, but give us a break”.) Jak już zdążyłem na szybko skomentować – wkładanie w kultowe postaci haseł reklamowych Play Fresh uważam za żenadę. Znacznie jednak poprawili się w moich oczach, kiedy wypuścili reklamy „prześwietlające” ofertę Heyah. Pomysł jest genialny i czysty! Reklama porównawcza, od niedawna w Polsce dozwolona, jest arcypotężnym narzędziem, jeśli – jak Play – jest sięobiektywnie LEPSZYM. Nie trzeba mydlić oczu, wystarczy odrobina magii statystyk albo podkolorowania swojej oferty i dostajemy fantastyczne poparcie hasła „logicznie rzecz biorąc…”. Bez chwytów poniżej pasa, powrót do samych korzeni reklamy jako środka informującego, a nie perwsazyjnego.
    Najciekawiej jest z Plusem, bo z jednej strony stara się stać „okrakiem” – między Erą/Orange a Plusem/Heyah, a z drugiej – absolutnie o nich cicho. Ich marka jest najmniej charakterystyczną ze wszystkich 5 dużych operatorów. Ich oferta nie jest powszechnie kojarzona (ani z hasłami, ani ze szczegółami). Mieli swoją chwilę wielkości po głupawych, ale mimo wszystko spełniających swoje zadanie (i – jakby nie patrzeć – prekursorskich, jeśli chodzi o absurd w reklamie; ciężko szukać lepszych przedstawicieli tego nurtu reklamowego – bo co, S2O ze swoimi idotycznymi animacjami?) reklamach z kabaretem Mumio, i potem ucichło. Bo ostatni „chrobotek reniferowy” to jakieś nieporozumienie jest…

    Reasumując – będąc „szarym tłumem”, który kieruje się tylko tym, co im mówią media, skłaniałbym się ku Heyah (gdybym był nastolatkiem) i Erze (gdybym był nowobogackim biznesmenem, Orange odpadłoby za stronę internetową i obsługę w BOA – w takim np. biurze na Piłsudskiego w Łodzi mniej niż godzinę na obsługę w pozornie pustej kolejce czekać się nie da – w przeciwieństwie do salonu Ery tuż na przeciwko i… kas salonu Orange, tuż obok, a jakże!). A czy wyszłoby mi to na dobre – to już zupełnie inna pieśń.

  5. ikari 14 czerwca 2009 21:16

    Biorąc pod uwagę ogół wymowy artykułu, troszkę tendencyjnie wygląda nie wspomnieć w tym momencie o kampanii reklamowej Playa. Już pal licho Borewicza czy kota Filemona, ale czułem się szczerze oszukany – nie zainteresowany, nie zaintrygowany, nie zachęcony – ale oszukany, kiedy żubr Żubra na koniec mizernej jak na tę postać reklamówki prowokacyjnie wyrzuca ludziom zdziwienie, że tym razem nie reklamuje piwa.

    Fakt, zabrzmiałem zbyt stronniczo, nie chciałem aż tak ;)
    Szczerze? Nie widziałem tych reklam. Nie widziałem reklamy z  filemonem, nie widziałem żubra. Widziałem tylko Borewicza i Bruce`a Lee. Byłem przy nich święcie przekonany, że to by po prostu nie przeszło, gdyby zrobili to bez jakiegoś zezwolenia, czy jak to się tam formalnie odbywa.
    Reklamy oglądam głównie na youtube, kota heyah ktoś mi podesłał – powiem, że generalnie reklama mi się bardzo podoba, bo jest po prostu zabawna. Ale „Simon`s Cat” jest memu sercu bliski, zapewne podobnie jak i Żubr jest bliski naszym obu :)

    Wspominany biling? Wręcz zaprzeczenie użyteczności, bo prezentuje tylko kilka pozycji na jedną stronę i po chwili człowiek ma ochotę rwać włosy używając tego.

    Prewencyjnie powiem, że zrzut ekranu jest oczywiście dość intensywnie pocięty – zwróć uwagę, że numeracja się nie zgdza. Pozycji jest owszem, kilka, bo dziesięć, ale przecież można pobrać listę CSV lub XML i lokalnei robić sobie z tym co Ci się tylko rzewnie podoba, nawet własną bazę danych prowadzić. Nie korzystałem, bo po co ;-)
    Powiem Ci, że w billingach tak naprawdę brakuje mi najbardziej tego wyświetlanai opłat za wykupione usługi – z prostego powodu: jeśli wezmę cokolwiek, co się cyklicznie i automatycznie przedłuża, chcę to widzieć. Nie chcę jakiejkolwiek sytuacji, gdzie naprawdę nie wiem, co się stało z pieniędzmi na koncie.
    Książkę adresową owszem, obsługuje (p. „mama” :)), ale nie pobiera znikąd, a w szczególności nie z telefonu (Tu małe wtrącenie – GaduAir podobno synchronizuje kontakty w komórce z kontaktami w gg – widział to ktoś w akcji?), trzeba je sobie dopisać. Poniżej tej tabelki, jak wziąć „podsumowanie zaawansowane” to sumuje czas połączeń w obie strony i SMSów z wybranego okresu. Nie mogę wybrać konkretnych połączeń/SMSów, podsumowuje zawsze okres (Albo czegoś nie widzę, proszę nie bić, jestem tu nowy).
    Z funkcji o których mówisz, najfajniej brzmią te statystyki :) Chce Ci się może rzucić screenem? (Nie mam nic w Orange)

    Reklam Play znów nie kojarzę zbyt wiele – za mało TV oglądam, patrz pkt wyżej.

    I wiesz, co jest najlepsze? Za przeniesienie numeru można było zapłacić z podwójnego doładowania w Heyah ;-) (to były u nich zawsze „prawdziwe” środki, na dowolne cele – to im się chwali). Swoją drogą, o ile mi wiadomo, większość tego, co jest w Heyah można doskonale odnieść do Tak-Taka Ery – zwykle miał bliźniacze oferty, czasem lepsze (także dlatego, że z Ery do Heyah to „w sieci”, a z Heyah do Ery to „poza sieć”…)

    Gdzie Ci się tego maila wymaga, tu? :)
    Mail zawsze się przydaje, gdybyś chciał kiedyś osobiście kogoś opierdolić. Powiedzmy, że masz metodę „pomęczmy usera klikaniem linków aktywacyjnych” oraz alternatywną metodę „regexp i zaufanie” – czasem ta druga wystarczy :)

  6. lwiczek 14 czerwca 2009 22:06

    Prewencyjnie powiem, że zrzut ekranu jest oczywiście dość intensywnie pocięty – zwróć uwagę, że numeracja się nie zgdza. Pozycji jest owszem, kilka, bo dziesięć, ale przecież można pobrać listę CSV lub XML i lokalnei robić sobie z tym co Ci się tylko rzewnie podoba, nawet własną bazę danych prowadzić. Nie korzystałem, bo po co ;-)
    Ja wiem, jak wygląda biling w play i mnie do (…) doprowadza, bo zamiast przeznaczyć większą część strony na niego (naistotniejsza częśc!) to przeznaczają na niego skrawek przestrzeni i każą przeklikiwać się przez chorą ilość stron. Ja wiem, że mogę sobie wyeksportować i potem się bawić – ale to nie o to chodzi – prawda? (;

    co do wykresików w orangutanie:
    wojtek.enetia.pl/pliki/orange/orange_numery.png
    wojtek.enetia.pl/pliki/orange/orange_sieci.png
    wojtek.enetia.pl/pliki/orange/orange_sms.png
    wojtek.enetia.pl/pliki/orange/orange_typ_polaczenia.png
    szału nie ma, ale orientacyjnie się przydaje (:

    Co do synchronizacji kontaktów tel/gg i potem pobieranie tego do bilingu – wolałbym tego nie przeżywać. Jak mi się WinMo z googlem nie potrafi zsynchronizowac poprawnie, to co dopiero z gg… no ale używam ksiązki adresowej w zaawansowanej formie z dużą ilością szegółów – jak komuś potrzebne tylko „nazwa – numer” to faktycznie może zadziałać xD

    A to, że podwójne doładowanie w Orangutanie ‚ssie’, to ja wiem – ale lepszy rydz niż nic – prawda? Z resztą już wcześniej mówiłem, że byle do jesieni ;] Kolejna rzecz która mnie powstrzymała przed przeniesieniem to przepadanie środków bonusowych z przeniesienia. Z jednej strony reklamują się jako oferta gdzie nic nie przepada, a z drugiej daja terminy… wolałem poczekać aż ustawa zniesie koszty przeniesienia i wtedy co najwyżej będą to ‚srodki dodane’ a nie jako ‚oddane’, wiec ew. terminy/straty nie będą takie ‚bolesne’ ;]

    a co do weryfikacji e-mail – na 100% blogów takowy jest wymagany wiec odruchowo wpisuje tam ‚cokolwiek validujacego sie’ ale przyznam, ze nie sprawdzalem czy jest wymagany… teraz spróbuje bez maila i zoabczymy czy przejdzie ;]

    PS. Czemu poprawiłeś mojego nicka? przecież to że Ci się lay rozjechał to nie było specjalnie ;P

    EDIT: „Błąd: proszę wypełnić wymagane pola (podpis, e-mail).”, jak widać wymagasz ode mnie maila, a w sumie nadal nie wiem po co Ci on do szczęścia potrzebny ;p

  7. mkl 14 czerwca 2009 22:28

    Za przeniesienie numeru można było zapłacić z podwójnego doładowania w Heyah ;-)

    W przenoszeniu numerów między operatorami intryguje mnie jedna rzecz. Załóżmy, że użytkownik A płaci za SMSy „do własnej sieci” dwa razy mniej niż „do innych sieci”. Użytkownik B jest abonentem tej samej sieci, co A. Po czym, zupełnie jak Ty w tej chwili, przenosi numer do innego operatora.
    Ile użytkownik A zapłaci za SMSa do użytkownika B? Przecież użytkownik B jest poza jego siecią, a z drugiej strony – nic (a zwłaszcza numer, po którym najczęściej dokonuje się zakwalifikowania „przynależności” do tej albo innej sieci) nie uświadamia użytkownikowi A faktu, że wysyła SMSa (czy wręcz dzwoni) poza własną sieć. Sytuacja jest tu analogiczna, jak z roamingiem, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że od tej pory będziesz płacić część kosztów połączeń od abonentów Heyah.
    Swoją drogą – coraz więcej sieci oferuje stałe stawki, niezależnie od sieci docelowej. Rychło w czas, myślicie, że po prostu nie pokapowali się, że najpierw powinni „wyrównać taryfy”, a potem umożliwiać przenoszenie numerów, żeby nie było burdelu i nieporozumień?
    I druga rzecz – czy do takich osób nadal będzie można wysyłać SMSy z bramek internetowych danych sieci? Za czasów, kiedy powszechność telefonii komórkowej była jeszcze Dzikim Zachodem w Polsce, SMSy z bramek przychodziły jak leci, do wszystkich (tzn. do wszystkich abonentów danego operatora). Później, z tego co pamiętam, pojawił się obowiązek rejestrowania chęci otrzymywania wiadomości z bramek – więc w sumie logicznym jest, że rezygnując z usług operatora, rezygnuje się również z usługi otrzymywania SMSów z Internetu – ale nadal – czy wszędzie taki obowiązek jest?

  8. ikari 14 czerwca 2009 23:43

    Łoł, nie nadążam.

    Co do stron, a bramek w szczególności – fakt, bramka plusa była najłatwiejsza w użyciu, od zawsze. Nigdy tylko nie poznałem jej „limitów” – po prostu w którymś momencie mówi, że „z powodu przekroczenia limitów bramki” itd., a nic nie wskazuje na to, by był to limit wiadomości do konkretnego abonenta.
    Bramka Orange miała plusa w postaci odpowiedzi na bramkę (który stawał się minusem, gdy zamknąłeś stronę, a ktoś tam odpowiedział), no i te legendarne tokeny… („MOHER” :))

    Dotrzeć do cennika w 10 kliknięć to jedno.
    Dużo większym problemem zwykle jest dotrzeć do wspomnianego regulaminu i wszystkich pieprzonych „haczyków” i „małych druczków”. Za cholerę nie mogłem ostatnio znaleźć np. regulaminu promocji z darmowymi SMSami za doładowanie w Play (bo tak, to jest tylko promocja – o ile pamiętam bezterminowa, ale jak chciałem, to nawet tego zapisu nie mogłem już drugi raz znaleźć), w Erze podobnie.

    Play prawdę mówiąc zdaje się intensywnie „atakować” chyba wszystkie grupy docelowe po trochu. Ciekawe, jak im to wyjdzie.

    A reklamy porównawcze podobały mi się zawsze – i nie wiem, czemu tak naprawdę tak niewiele ich widujemy (o ilę kojarzę, przepis zezwala na nie już… od kilku ładnych lat, a od niedawna dopiero faktycznie je widuję). I fakt, potwierdzają, że są „logicznie rzecz biorąc najlepszą ofertą” – przynajmniej w danej chwili.
    Konkurencja może odpowiedzieć czymś równie mocnym, ale będzie im z tym trudniej, bo należy pamiętać, że póki co Play – jako najnowszy operator na rynku – ma większe marże za połączenia „wchodzące” do ich sieci, tym łatwiej im ciąż marże własne.

    Burn… Burn całkiem fajnie budował sobie wizerunek, ale nowy design puszek całkowicie je – wybaczcie – spierdolił. A było tak ładnie. I o co chodzi w końcu z tym NRUB?


    Tak, lwiczku, przepraszam, ciachnąłem Ci nick. Natomiast w mentalnym TODO dopisałem, że następnym razem wezmę się i poprawię CSSa by wymusić łamanie lub chociać obcinanie tekstu ;-)

    Te statystyki Orange mi się podobają, powinni tak robić wszędzie :-)

    Ustawa znosi koszty przeniesienia mniej więcej… za miesiąc. To mój fail, bo przeczytałem o tym po fakcie. Z drugiej strony niby i tak wykorzystałem środki ‚gratisowe’…

    Co do e-maili, chodzi o najzwyklejszy w świecie kontakt z autorem komentarza. Nigdzie poza panelem admina się to nie wyświetla – no, ewentualnie w mailu informującym o komentarzu mogę kliknąć „odpowiedz” i odpowiedzieć mailowo bezpośrednio do autora komentarza. Wygoda. I to jest przypadek „dobrej woli” i „zaufania” właśnie, nie będę na nikim wymuszał klikania czegokolwiek by potwierdzić e-mail w komentarzu, bo to mija się z celem przecież.

    Przecież użytkownik B jest poza jego siecią, a z drugiej strony – nic (a zwłaszcza numer, po którym najczęściej dokonuje się zakwalifikowania „przynależności” do tej albo innej sieci) nie uświadamia użytkownikowi A faktu, że wysyła SMSa (czy wręcz dzwoni) poza własną sieć.

    I teraz ważna kwestia, o której zapomniałem napisać w poście, miałem rzucić stosownym linkiem na koniec…

    Jeśli przeniosłem numer z Heyah od Play, to płaci się zawsze tak, jak za połączenie do Play. Nie jest to tak, jak w roamingu, że dopłacam różnicę, czy cokolwiek.

    Operatora dowolnego numeru komórkowego w Polsce możemy sprawdzić w dowolnej chwili:
    * przez internet:
    http://is.eranet.pl/updir/era.cgi
    http://www.votel.pl/sprawdz,numer.html
    http://www2.orange.pl//portal/map/map/check_number
    (słyszałem głosy, że np. GaduAir nie pokazuje poprawnie – ale nie wiem, co pokazuje)

    * przez telefon:
    Plus: wysyłając SMS-a pod numer 2609 w treści podając numer (np. 601234567) lub dzwoniąc na numer 605812609, pod którym dostępny jest automatyczny serwis głosowy.

    Orange: dzwonić pod numer *555.

    Era i Heyah: przynależność numeru do sieci można sprawdzić także wysyłając SMS-a na numer 2001, w treści wpisując numer telefonu, który chcemy sprawdzić.

    „Stare” bramki – podejrzewam – też nie będą działać. Nie wiem, jak ze zgodą…


    PS. Lwiczku, to „fajne cytowanie” to tag <blockquote> :)

  9. lwiczek 15 czerwca 2009 00:01

    Wiem, że zaliczyłem spory FAIL z tym komentarzem, ale trudno się mówi (przyzwyczaiłem się do for gdzie jest opcja „selektywne/szybkie cytowanie” – zaznaczma, klik, dodaje sie do textarea z odpowiednim znacznikiem a ja tylko dopisuję komentarz ;]

    Jeszcze odnośnie stron – akurat strony plusa sa dla mnie strasznie zagmatwane, a orange (zwlaszcza ostatnio) całkiem ładnie wszystko poukładał :) (strony play są OK, ale mogliby wywalić flasha :| )

    Nie rozumiem też problemów jednego z komentatorów z problemami taryfikacyjnymi… na prawde mało kto się orientuje że taki-a-taki prefix to dany operator (jak już cos to kojarza ze 5xx to orange… duzo mniej ze 6xParzysta era, 6xNieparzysta -plus… tyle tylko, ze wszyscy Ci operatorzy maja już swoje pule w wyższych prefiksach, nie mówiąc o nowych opach ktorzy dostali pule w prefiksach 6x) – patrzenie na numer i drobiazgowe liczenie to jest spory przerzytek… to tak jak wielu pomstuje, ze bojkotuja i ze nie dzwonia do play bo drogo – jeszcze troche i nie beda wiedziec gdzie dzwonia. Tania, plaska stawka do wszystkich + darmowe rozmowy wewnatrz grupy… co wiecej? (tak, wiem ze wyszel troche bezsensowny i bezskladny /rant/ no ale ‚pisze na czas’ (; )

    A wymogu maila dalej nie rozumiem – po co Ci bezposrendio kontaktowac sie z komentujacym? Masz uwage do kometarza – odpowiadasz w komentarzu albo go cenzurujesz ;]

  10. ikari 15 czerwca 2009 00:06

    zaznaczma, klik, dodaje sie do textarea z odpowiednim znacznikiem

    TODO…

    Co do prefiksów dodam jeszcze, że ja się orientowałem – ale tylko do momentu kiedy zaczęli przydzielać numery 7xx-xxx-xxx… Dla mnie to już zaporowy killer i nie mam pojęcia, czy drzemie w tym przydziale jakaś logika, czy to już jest „jak leci, bo od trzech lat i tak można przenosić numery”.

    A wymogu maila dalej nie rozumiem – po co Ci bezposrendio kontaktowac sie z komentujacym?

    Zapamiętam to sobie :P

  11. mkl 15 czerwca 2009 08:23

    I o co chodzi w końcu z tym NRUB?

    nrub.o2.pl – kawał żenady, pseudospecjalistów i tandetnie cwanych odpowiedzi na pytania trafiające w samo sedno bezsensu kampanii albo wpisy na poziomie onetowych komentarzy.
    Teraz nie jestem w stanie już tego znaleźć (cenzura?), ale jakiś czas temu było pytanie, czy jeśli będzie się żłopać Burna (o, pardon, „odwracać zjawisko NRUB” _-_), to czy skończy się jak 200-kilowy Amerykanin, który do każdego hamburgera potrafi litr E-kilkaset wypić. Na co „załoga” odpowiada, że stosowanie ich kuracji nie niesie ze sobą ryzyka nagłej zmiany narodowości. Absolutely, hilarious.

  12. M. 17 czerwca 2009 00:33

    Ja muszę, po prostu muszę odnieść się do komentarza MKLa, moje zboczenie na punkcie psychologii mi nie pozwala milczeć ;). Co prawda nie wiem, jak to dokładnie z reklamami porównawczymi Play’a było, ALE- jeśli wyposzczone one zostały niedawno, to ani jemu, ani Heyah to nic nie dało. Reklamy porównawcze, owszem, są potężnym narzędziem, ale w łapkach marek nowych, nikomu nie znanych i najlepiej jeszcze niereklamowanych (przynajmniej tak mi mówił Doliński w swojej cudnej książce [Psychologiczne Mechanizmy Reklamy, jakby kogoś ciekawiło.]). Jednak w momencie kiedy reklamy takie stosują marki wszystkim już znane i wyrównane pod względem popularności- nikt nie zyskuje, nikt nie traci.
    Wiem, że to było od tematu trochę, ale jakoś nie mogłam się powstrzymać :).

  13. ikari 17 czerwca 2009 01:06

    wyposzczone

    To słowo znaczy zupełnie co innego, a kojarzy mi się jeszcze inaczej.

    Jednak w momencie kiedy reklamy takie stosują marki wszystkim już znane i wyrównane pod względem popularności- nikt nie zyskuje, nikt nie traci.

    Jednak Play postawił na wyciągnięcie z oferty konkurencji wszystkich „haczyków” i „małych druczków”, których z kolei w ich ofercie nie ma – a nie wszyscy są świadomi takowych haczyków. Nie wszyscy mają też nawyk szukania ich i czytania regulaminu każdej nowej promocji, bo przywykli już, że to „zbyt piękne, by mogło być prawdziwe”. Więc jednak Play trochę pokazuje, że „jest fajny”.

    Swoją drogą, zastanawiało mnie, a raczej żartowałem sobie, że może Era nie zorientuje się, że im uciekłem i nadal będzie spamować mój numer reklamami na swój koszt.
    I dziś dostałem:

    Zwycięzcy poszukiwani przez ERĘ i HEYAH! Zgłoś się wysyłając SMS-a o treści MERCEDES na 7404! (każdy SMS to 4.88zł) http://www.100Mercedes.pl

    Aż mnie zamurowało.

  14. Lukem 18 czerwca 2009 19:10

    Niegłupi artykuł, choć intryguje mnie jedna rzecz: nie uwierało Cię przy Play, że Twoi znajomi będą płacić za rozmowy drożej, niż gdybyś miał w Heyah?

    Ja natomiast czekam na magiczną datę 6 lipca i przenoszę numer z Simplusa do Heyah. Przez jakiś czas rozważałem Play, ale zadecydowały o tym te droższe rozmowy oraz przedstawiciel tej sieci, który w trakcie rozmowy w salonie wprowadził mnie w błąd w kilku kluczowych miejscach oferty (przede wszystkim pomylił Play Fresh z Miksem :/).

    Mam za to na półce nieużywany jeszcze zestaw Play i kusi mnie, żeby sobie go uaktywnić, doładować i mieć jako drugi numer…

  15. ikari 18 czerwca 2009 20:49

    Ludzie nie dzwonią do mnie tak często, a większość rozmów nie trwa długo (załatwia się coś przez telefon raczej szybko :)). Poza tym teraz to ja mogę oddzwaniać ;)
    I patrz, jaki ze mnie egoista. Mnie na pewno będzie wygodniej. :P

    Przedstawiciela Play mamy także na Blipie :-) Jest równie miły i ‚informatywny’ (jest takie słowo?) jak pani, z którą miałem przyjemność w salonie.

  16. alex 19 czerwca 2009 01:59

    tak sobie myślę, że chyba niedobrze nie być na bieżąco w Twoim blogu, bo ostatnio dzwoniłam do Ciebie i byłam po pierwsze szczerze zdziwiona, że nie ma poczty, po drugie dobrze, że w końcu zadzwoniłam na domowy, bo rozmawialiśmy 5 minut z moim świętym przekonaniem rozmowy w orange za 29 gr za minutę do wszystkich poza play….to było tydzień temu, a ja dowiaduję się teraz :P
    Simon’s Cat-na początku urzekło mnie „Oooo! zatrudnili tego kolesia do reklamy!:)))” Po analizach w internecie okazało się, że to zwykła, brutalna i obrzydliwa kradzież o!
    A strona w Orange faktycznie totalnie nieintuicyjna chociaż sama obsługa konta, numeru, billingi itp całkiem wporzo(no może poza czekaniem, czasem i dobę, na zrealizowanie zmiany usługi….). Ogólnie nie wiem, jak oni to robią, że za każdym razem, jak myślę o odejściu gdzieś indziej, sypią promocją..tak jak teraz to 29gr za minutę, a zdarza się im to dość rzadko…..
    Uważaj będziesz oddzwaniać :P

  17. ikari 19 czerwca 2009 09:50

    Hue, hue… Też mam 29 groszy za minutę – wszędzie ;)

  18. […] to swoista kontynuacja wpisu na blogu Ikari – Let’s Play (vel Heyah vs Play). On wybrał Play’a (poza tym dostał pierwszy starter od onet.pl kiedy to rozdawał startery […]

  19. malotka 7 lipca 2009 18:03

    Ja mam pleja od około 6 miesięcy, ale „niestety” na abonament ;) Wiem tylko, że ich oferta była jedną z najlepszych (wcześniej miałam Erę – od bodajże roku 1997 i oferta przedłużania umowy była gorsza od tej jaką oferowali nowym klientom ;x).
    No cóż, 2000 darmowych minut do Play (gdzie już większość znajomych jest w pleju), 100 minut do innych sieci oraz 200 sms przez 3 miesiące, a później za 20 zł – miodzio. Nigdy nie zapłaciłam im więcej niż abonament (standardowe dla mnie, 50 zł) i te smsy. ^^

    Co do strony Play – nie działa mi w Operze, w FF działa ale kiepsko. Porządnie i szybko daje radę tylko pod IE ;x

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>