Jak zginę z PKP…

Obudziłem się o tej 2 czy 3 w nocy i stwierdzam co następuje:
1. pociąg się nie porusza
…Wstaję, patrzę za okno …
2. o kurwa, Łódź-Widzew
3. Jeśli STOIMY na WIDZEWIE od jakiegoś czasu, to mam około 10 sekund na wyjście.
Staram się zachować resztki godności w oczach współpasażera i nie wyglądać na panicznie wybiegającego, zbieram rzeczy (książka, plecak i 4 torby), idę do drzwi, próbuję otworzyć – nie mogę. Drzwi do kolejnego wagonu – nie mogę (zablokowane, nie mam pojęcia czemu). Olśnienie: może próbowałem wysiąść ze złej strony pociągu; otwieram drzwi po drugiej – w tym momencie pociąg rusza :D.
Wysiadam :D.
„Gonię” (idąc) pociąg jeszcze 2 kroki i zatrzymuję na drzwiach rękę żeby je zamknąć(pociąg już jechał, więc wystarczyło trzymać rękę nieruchomo :P).
Nawet mnie nikt nie opierdolił, że wysiadam podczas jazdy :P (konduktor był w następnych drzwiach i – zdawałoby się – pilnował chyba właśnie by nikt nie zrobił tego, co zrobiłem)