Huawei U8500, dzień drugi

Huawei obudził się rano martwy.

Rozładowany. [Jeśli nie czytałeś(-łaś), tutaj jest poprzedni wpis na jego temat]

Początkowo pomyślałem, że to dlatego, że na noc uruchomiłem ten zegar i mimo wyłączenia coś tam baterię żarło. Trudno. Odrobinę podładowałem i zabrałem ze sobą do pracy.

Po drodze pobawiłem się Foursquarem, stwierdzam więc przy okazji, że GPS na otwartej przestrzeni działa bardzo sprawnie, ale w pomieszczeniach już gorzej (w domu jestem w Szanghaju, ale to nie pierwsze urządzenie, które tak twierdzi). Na polu GPS Huawei U8500 radzi sobie znacznie lepiej od mojego HTC Touch Pro 2, ale gorzej niż iPod.

Może chodzi o to, że wrzuciłem na niego zbyt wiele aplikacji (o tym za chwilę). Niemniej jednak w pracy ładowałem go twardo, z gniada sieciowego, do samego końca, czyli 100%. O godzinie 17.30 telefon naładowany do 100% odłączyłem od zasilania i zabrałem do domu. O godzinie 23 umarł z rozładowaną baterią. O-oł, Huawei, we might have a problem here.
Kiedy bawiłem się androidem na moim HTC (to telefon z Windows Mobile, jak już wspominałem, ale dzięki cudom internetu, można uruchomić na nim Androida), myślałem, że fakt, że mogę rozładować telefon w 6-7 wcale go specjalnie nie męcząc to wina tego, że uruchamiam niewspierany system operacyjny na danym sprzęcie i że źle zarządza zasilaniem i wszystkim, bo lepiej nie umie.
Ale tutaj mamy smartfon dedykowany androidowi i śmieć po 6 godzinach od pełnego naładowania. Prawda, było to 6 godzin z siecią, przez chwilę nawet z wifi, z instalacją aplikacji, wysłaniem SMSa czy obejrzeniem 30 sekund nagrania na youtube, ale bez przesady.

Początkowe wrażenie z tym telefonem było pozytywne. Było lepsze niż słyszane dotąd opinie. Bo przecież nie taki zły, bo chodzi całkiem sprawnie (jeśli patrzeć przychylnie), bo działa, i tak dalej. No ale on jest wiecznie rozładowany, a to mi się nie podoba.
Dziś przed wyjściem do pracy udało mi się naładować go do 38%. Rozładował się po 40 minutach. O-oł.

Aplikacje.

Może przeciążyłem go aplikacjami. Zainstalowałem: Photoshop Express, Adobe Reader, Amazon Kindle, Bump, CSipSimple, Google+, Google Reader, Foursquare, Soundhound, TestujSmartfona (Play zbiera chyba jakieś statystyki), Winamp, Angry Birds, Speed Test (hey! Play dał u mnie w domu radę wyciągnąć ponad 1 MB/s na łączu komórkowym!) , Blipπ.
W tle z tego na pewno chodzą CSipSimple (aplikacja VoIP, powinna być uruchomiona cały czas), być może także TestujSmartfona, czasem Blipπ, G+, Gmail, takie tam. To chyba nie tak dużo?

Najgorsze, że ten smartfon działa jak Windows Vista. Chyba wszyscy wiemy, co to oznacza — wygląda bardzo ładnie (Android w ogóle jest przyjemnym dla oka systemem), ale co chwilę atakuje nas komunikatem “Aplikacja A wykonała nieprawidłową operację”, “Aplikacja B zostanie teraz zamknięta” (pół biedy, jeżeli tylko nie odpowiada, bo wtedy możemy kazać zaczekać trochę dłużej). To może być wynikem posiadania przez telefon jedynie 256 MB pamięci RAM. To naprawdę mało jak na dzisiejsze standardy i przez te efekty zaczynam się bać, czy moja wymarzona Motorola Droid 3 i jej 512 MB wystarczą.

Zaczyna się dzień trzeci. Ekran, jak to ekran, ślicznie wymalowany śladami paluchów.

Podobne wpisy:

2 komentarze jak dotąd

  1. bobiko 8 września 2011 12:00

    No ale jakbyś dostał do ręki jakiś inny z semi-end badz high-end telefon to byś dopiero przekonał jak to wsio działa ;)

    a 512mb na długo wystarcza ;).. no chyba ze bedą programy-śmiecie, bylezapychacze pamięci…

  2. ikari 8 września 2011 12:36

    to byś dopiero przekonał jak to wsio działa

    Jak ładnie działa, czy jak krótko? ;-)

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>