Martwi autorzy piszą kiepsko

Czyli nie każda książka, jaką kupię, będzie mi się podobać.

Generalnie, jak powszechnie wiadomo, trylogie powinny mieć trzy części. W tym wypadku oznacza to, że po trzech tomach jakość maleje. Czwarty i piąty doczytałem bo-czemu-nie i miałem je w jednej książce. Niemniej jednak po trzech tomach opowieść stała się mało wciągająca, a po pięciu – w 1992r. – się zakończyła.

W 2001 Douglas Adams zmarł.

W 2012 ukazała się nowa, szósta część, prezentowana w tym wpisie. Jedenaście lat po śmierci pisarze są zwykle w kiepskiej formie literackiej, tak było i tym razem. Książkę napisał „za niego” Eoin Colfer, przy asyście wdowy po Adamsie, próbując naśladować charakterystyczny absurdalny humor kultowej serii. Jednak albo robi to nieudolnie, albo tłumaczenie jest nieudolne (co jest bardzo prawdopodobne), ponieważ książkę kończę jedynie dzięki sile woli i ani razu podczas jej czytania się nie zaśmiałem, ani nie uśmiechnąłem; przy oryginalnej serii Adamsa było to nagminne, także (a może zwłaszcza?) przy czytaniu wersji nieprzetłumaczonej, po angielsku.

A tłumaczenie zapewne jest niewybitne. Pomijam fakt, że nie trzeba ubarwiać tłumacząc bulldozer jako „bykdożer” (WTF, Pawle Wieczorku), a zwroty typu „falował przed nim” są co najmniej enigmatyczne (jak się okazuje, nie było to waved in front of him, co wziąłbym za „pomachał mu przed nosem”, lecz „Arthur bobbed in front of Zaphod, trying to catch his rolling eyes”).

Skończę, bo zacząłem (i już prawie udało mi się dokończyć), ale fanom „Autostopem” nie polecę.

Podobne wpisy:

Zostaw komentarz

Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

XHTML: Możesz używać następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>