Jestem ciekaw ile już powstało blogów, które komentują to co się z ludźmi dzieje w SL. Zamiast „słuchajcie, dzisiaj Stefan zemdlał na matematyce!” wpisy typu „Lord Minos wieczorem na dyskotece podrywał Lasse Passe i go wylogowało!” :>
Zamiast „słuchajcie, dzisiaj Stefan zemdlał na matematyce!” wpisy typu „Lord Minos wieczorem na dyskotece podrywał Lasse Passe i go wylogowało!” :>
Bo to się świetnie sprzedaje! ;P Czysty marketing, temat wyjątkowo na fali, tym bardziej, że duże firmy pompują w SL coraz większe rzeki pieniędzy. Czemu prawdę mówiąc nie można się nadziwić biorąc pod uwagę, jak gównianie to działa…
A pomyslec, ze uwazalem, ze apogeum oderwania od rzeczywistosci na rzecz Internetu osiagnales juz jakis czas temu…
Daleko mi do tego ;P A ostatnio dodatkowo miałem pare odrywów od Internetu, po/koło których z kolei było parę tygodni drugiego dzieciństwa (:P) — odkrywania uroków gier komputerowych ;D Ten wpis równie dobrze mógł być o Need For Speed Underground 2 :) Wciągnęło mnie… Swoją drogą, jak na wciągniętego to dawno nie grałem :P Może faza na gry już mi przechodzi? :<
A co do ostatniego linka… Cóż, to jest tak dziwne, że słów komentarza już mi brakło.
Od miesiaca lezy mi na dysku HalfLife Blue Shift i Opposing Force – tez stracilem wene… A moze po prostu za duzo wszystkiego na glowie?
Btw, odbiegne od tematu jeszcze bardziej – co do linka, ktory aktualnie linkujesz – http://rdir.pl/8oz – nie uwazasz, ze tego typu klasyfikowanie jezykow jako „trudnych do nauczenia sie” jest zupelnie nieadekwatne i NIGDZIE na swiecie nie moze byc obiektywne? Przeciez Anglikowi o wiele latwiej nauczyc sie niemieckiego czy jezykow romanskich niz polskiego i odwrotnie – nam latwiej pojac rosyjski czy ukrainski niz „latwe” wloski i hiszpanski (cos o tym wiem :P). Nie wiem, ile z tego wyplynelo w komentarzach do artykulu, bo znudzily mnie wynurzenia o gramatyce w ukrainskim w pierwszych kilku i przestalem czytac, ale nie powinnismy czuc jakies „narodowej dumy” z tego powodu, ze dla osob ANGLOJEZYCZNYCH polski jest trudny do nauczenia sie. W koncu jest to jezyk w miare uniwersalny, ale nie Ten Jedynie Sluszny i nie mozna patrzec na inne jezyki tylko i wylacznie z persektywy osob, dla ktorych angielski jest „wrodzonym” jezykiem.
Ale nie możesz zaprzeczyć, że różne języki cechuje różna złożoność – głównie gramatyczna, chociaż bywają też smaczki typu alfabet chiński, czy języki… nie pamiętam teraz lingwistycznego określenia, ale chodzi mi o te, w których każda głoska może mieć różną długość, co zmienia znaczenie całego słowa (a jeszcze śmieszniej wygląda to potem zapisane w naszym alfabecie).
Angielski JEST prosty, niemiecki był dla mnie dużo trudniejszy z trzema rodzajami (niby jak w polskim, ale kiedy musisz pamiętać, co jest jakiego rodzaju to krzyż na drogę) i czterema przypadkami. A my mamy ich więcej – niezaprzeczalnie trudniej się takiego języka nauczyć.
Jakoś mnie tego typu gry nie przyciągają. Wolę świat realny. Inna sprawa, że próbowałem się SL bawić, ale u mnie działa zbyt wolno bym mógł cokolwiek o nim napisać…
. Inna sprawa, że próbowałem się SL bawić, ale u mnie działa zbyt wolno bym mógł cokolwiek o nim napisać…
Niestety nie będzie działać szybciej – wydajnośc jest tragiczna. Tam, gdzie Doom 3 ma niesamowity realizm i 25 FPS tam SecondLife ma kanciaste bryły, kaczo chodzące postacie i 5 FPS. Cóż.
Spójrz na to inaczej – miałeś szczęście, jeśli się nie wysypywało co kilka chwil, bo tak też lubi robić.
Czasem jest poniżej używalności, co stawia grywalność pod sporym znakiem zapytania.
Zostaw komentarz
Proszę być grzecznym i mówić na temat :). Twój e-mail nie zostanie opublikowany.
Jestem ciekaw ile już powstało blogów, które komentują to co się z ludźmi dzieje w SL. Zamiast „słuchajcie, dzisiaj Stefan zemdlał na matematyce!” wpisy typu „Lord Minos wieczorem na dyskotece podrywał Lasse Passe i go wylogowało!” :>
Aaaa…ha.
A pomyslec, ze uwazalem, ze apogeum oderwania od rzeczywistosci na rzecz Internetu osiagnales juz jakis czas temu…
Tutaj coś na temat SL :>
Bo to się świetnie sprzedaje! ;P Czysty marketing, temat wyjątkowo na fali, tym bardziej, że duże firmy pompują w SL coraz większe rzeki pieniędzy. Czemu prawdę mówiąc nie można się nadziwić biorąc pod uwagę, jak gównianie to działa…
Daleko mi do tego ;P A ostatnio dodatkowo miałem pare odrywów od Internetu, po/koło których z kolei było parę tygodni drugiego dzieciństwa (:P) — odkrywania uroków gier komputerowych ;D Ten wpis równie dobrze mógł być o Need For Speed Underground 2 :) Wciągnęło mnie… Swoją drogą, jak na wciągniętego to dawno nie grałem :P Może faza na gry już mi przechodzi? :<
A co do ostatniego linka… Cóż, to jest tak dziwne, że słów komentarza już mi brakło.
Od miesiaca lezy mi na dysku HalfLife Blue Shift i Opposing Force – tez stracilem wene… A moze po prostu za duzo wszystkiego na glowie?
Btw, odbiegne od tematu jeszcze bardziej – co do linka, ktory aktualnie linkujesz – http://rdir.pl/8oz – nie uwazasz, ze tego typu klasyfikowanie jezykow jako „trudnych do nauczenia sie” jest zupelnie nieadekwatne i NIGDZIE na swiecie nie moze byc obiektywne? Przeciez Anglikowi o wiele latwiej nauczyc sie niemieckiego czy jezykow romanskich niz polskiego i odwrotnie – nam latwiej pojac rosyjski czy ukrainski niz „latwe” wloski i hiszpanski (cos o tym wiem :P). Nie wiem, ile z tego wyplynelo w komentarzach do artykulu, bo znudzily mnie wynurzenia o gramatyce w ukrainskim w pierwszych kilku i przestalem czytac, ale nie powinnismy czuc jakies „narodowej dumy” z tego powodu, ze dla osob ANGLOJEZYCZNYCH polski jest trudny do nauczenia sie. W koncu jest to jezyk w miare uniwersalny, ale nie Ten Jedynie Sluszny i nie mozna patrzec na inne jezyki tylko i wylacznie z persektywy osob, dla ktorych angielski jest „wrodzonym” jezykiem.
Ale nie możesz zaprzeczyć, że różne języki cechuje różna złożoność – głównie gramatyczna, chociaż bywają też smaczki typu alfabet chiński, czy języki… nie pamiętam teraz lingwistycznego określenia, ale chodzi mi o te, w których każda głoska może mieć różną długość, co zmienia znaczenie całego słowa (a jeszcze śmieszniej wygląda to potem zapisane w naszym alfabecie).
Angielski JEST prosty, niemiecki był dla mnie dużo trudniejszy z trzema rodzajami (niby jak w polskim, ale kiedy musisz pamiętać, co jest jakiego rodzaju to krzyż na drogę) i czterema przypadkami. A my mamy ich więcej – niezaprzeczalnie trudniej się takiego języka nauczyć.
Jakoś mnie tego typu gry nie przyciągają. Wolę świat realny. Inna sprawa, że próbowałem się SL bawić, ale u mnie działa zbyt wolno bym mógł cokolwiek o nim napisać…
http://getafirstlife.com/ :)
Niestety nie będzie działać szybciej – wydajnośc jest tragiczna. Tam, gdzie Doom 3 ma niesamowity realizm i 25 FPS tam SecondLife ma kanciaste bryły, kaczo chodzące postacie i 5 FPS. Cóż.
Spójrz na to inaczej – miałeś szczęście, jeśli się nie wysypywało co kilka chwil, bo tak też lubi robić.
Czasem jest poniżej używalności, co stawia grywalność pod sporym znakiem zapytania.