<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>ikari » blog &#187; Codzienność</title>
	<atom:link href="http://blog.ikari.pl/category/codziennosc/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.ikari.pl</link>
	<description>przemyślenia, programowanie, informatyka, brak seksu, kawa i ja</description>
	<lastBuildDate>Fri, 02 Dec 2011 07:30:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>TL;DR wg Dukaja</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2011/03/01/tldr-wg-dukaja/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/03/01/tldr-wg-dukaja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Mar 2011 06:52:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=710</guid>
		<description><![CDATA[„Kiedyś potrafiłem zagłębić się w lekturze na&#160;długie godziny – dzisiaj walczę, by skupić się na&#160;kilku stronach. Czuję niemal fizycznie, jak coś wyrywa mnie z lektury: mój umysł przeskakuje z tekstu do&#160;innego strumienia informacji, nawet gdy nie&#160;ma żadnego innego strumienia informacji” — J. Dukaj &#8222;Google zgwałciło nam mózgi&#8221; Trafiłem na&#160;ten cytat wkrótce po&#160;tym, jak dokładnie o tym pisałem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>„Kiedyś potrafiłem zagłębić się w lekturze na&nbsp;długie godziny – dzisiaj walczę, by skupić się na&nbsp;kilku stronach. Czuję niemal fizycznie, jak coś wyrywa mnie z lektury: mój umysł przeskakuje z tekstu do&nbsp;innego strumienia informacji, nawet gdy nie&nbsp;ma żadnego innego strumienia informacji”</p></blockquote>
<p><cite>— J. Dukaj &#8222;Google zgwałciło nam mózgi&#8221;</cite></p>
<p>Trafiłem na&nbsp;ten cytat wkrótce po&nbsp;tym, jak dokładnie <a href="http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/">o tym pisałem</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/03/01/tldr-wg-dukaja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rowerzysta</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/07/22/rowerzysta/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/07/22/rowerzysta/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Jul 2009 17:48:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[mentalność]]></category>
		<category><![CDATA[narzekania]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[rower]]></category>
		<category><![CDATA[Łódź]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=606</guid>
		<description><![CDATA[Dziś jechałem do&#160;pracy i&#160;z powrotem rowerem (18km w&#160;jedną stronę, drugi koniec Łodzi, trudno, świetnie). Tradycyjna bolączka rowerzysty to kierowca samochodu zajeżdżający mu ścieżkę rowerową z&#160;takiego czy innego powodu (najczęściej próbujący się po&#160;prostu jak najszybciej wp*lić na&#160;skrzyżowanie). Tacy panowie wywołali dziś trzy moje donośne &#8222;kurrrwa mać!&#8221;, zatrzymując się zwykle zupełnie bez zapowiedzi całkowicie w&#160;poprzek ścieżki, a&#160;jeden [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś jechałem do&nbsp;pracy i&nbsp;z powrotem rowerem (18km w&nbsp;jedną stronę, drugi koniec Łodzi, trudno, świetnie).<br />
Tradycyjna bolączka rowerzysty to kierowca samochodu zajeżdżający mu ścieżkę rowerową z&nbsp;takiego czy innego powodu (najczęściej próbujący się po&nbsp;prostu jak najszybciej wp*lić na&nbsp;skrzyżowanie).<br />
Tacy panowie wywołali dziś trzy moje donośne &#8222;kurrrwa mać!&#8221;, zatrzymując się zwykle zupełnie bez zapowiedzi całkowicie w&nbsp;poprzek ścieżki, a&nbsp;jeden to wręcz z&nbsp;rozpędem wjechał na&nbsp;ścieżkę z&nbsp;chodnika (no k&#8230;).<br />
JEDEN Pan gdy próbował wjechać na&nbsp;Włókniarzy z&nbsp;uliczki, ROZEJRZAŁ SIĘ (żaden poprzedni tego nie&nbsp;zrobił &#8211; wszystkich miałem ochotę uświadomić walnięciem pięścią w&nbsp;karoserię), zobaczył mnie &#8211; jak nonszalancko jadę drogą dla rowerów prosto na&nbsp;jego bok, około 30 kilometrów na&nbsp;godzinę, z&nbsp;rękoma beztrosko zwisającymi mi wzdłuż boków&#8230; Pan cofnął. Przepuścił uprzejmie. Podziękowałem, skinąłem głową. On również. Od razu milej.<br />
Dalej pani tuż przed wejściem mi na&nbsp;drogę dla rowerów zauważyła, że jadę, zatrzymała się, podziękowałem uśmiechem &#8211; odpowiedziała tym samym. Inni by patrzyli tylko na&nbsp;koniec własnego nosa, a&nbsp;wpadając na&nbsp;rower, który od dawna jechał na&nbsp;ścieżce, na&nbsp;którą wchodzą bezmyślnie, tylko by mieli pretensje do&nbsp;wszystkich dookoła.<br />
Czy to naprawdę takie trudne, być miłym?<br />
Ja, gdy jadę chodnikiem, też nie&nbsp;pcham się i&nbsp;nie uważam się pępkiem świata, uprzywilejowanym zawsze i&nbsp;wszędzie. Na wąskim odcinku mogę nawet zwolnić do&nbsp;tempa kobiety z&nbsp;wózkiem, czy starowinki przede mną. Przejdzie dalej, będzie miejsce, wyminę. Nie ma&nbsp;problemu. Ale jak jadę drogą dla rowerów, to proszę mi się nie&nbsp;WPIERDALAĆ, do&nbsp;tego jeszcze mając pretensje DO MNIE, że nią jadę.<br />
Czy ja Wam, kurwa, drodzy kierowcy, zatrzymuję rower w&nbsp;poprzek jezdni, którą jedziecie?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/07/22/rowerzysta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Microsoft Office 2010: The Movie i&#160;Daybreakers</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/07/12/microsoft-office-2010-the-movie-i-daybreakers/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/07/12/microsoft-office-2010-the-movie-i-daybreakers/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Jul 2009 12:52:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[trailer]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=600</guid>
		<description><![CDATA[Dziś trzy świetne trailery.
Dwa filmu nieistniejącego, na trzecim zobaczycie mnie w kinie.

Kliknij link do pełnej treści, by je obejrzeć.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś trzy świetne trailery.<br />
Dwa filmu nieistniejącego, na&nbsp;trzecim zobaczycie mnie w&nbsp;kinie.</p>
<p><img class="aligncenter size-large wp-image-602" title="Office2010" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/07/Office2010-1024x511.jpg" alt="Office 2010: The movie" style="width:100%; max-width:1024px" /></p>
<p><object type="application/x-shockwave-flash" style="width:450px;height:260px" data="http://www.youtube.com/v/-vU9Up_2644&amp;hl=en&amp;fs=1"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="quality" value="best" /><param name="wmode" value="transparent" /><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-vU9Up_2644&amp;hl=en&amp;fs=1" /><param name="pluginspage" value="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" />If you can see this, then you might need a&nbsp;Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get <a href="http://get.adobe.com/flashplayer/" target="_blank">Flash Player</a> from Adobe.</object><br/>
		<!-- Valid XHTML flash object delivered by XHTML Video Embed. Get it at: http://saltwaterc.net/xhtml-video-embed -->
		<br />
<object type="application/x-shockwave-flash" style="width:450px;height:260px" data="http://www.youtube.com/v/VUawhjxLS2I&amp;hl=en&amp;fs=1"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="quality" value="best" /><param name="wmode" value="transparent" /><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/VUawhjxLS2I&amp;hl=en&amp;fs=1" /><param name="pluginspage" value="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" />If you can see this, then you might need a&nbsp;Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get <a href="http://get.adobe.com/flashplayer/" target="_blank">Flash Player</a> from Adobe.</object><br/>
		<!-- Valid XHTML flash object delivered by XHTML Video Embed. Get it at: http://saltwaterc.net/xhtml-video-embed -->
		</p>
<p>&#8222;Deleting him felt good!&#8221; ;&gt;</p>
<p>&#8222;- Gdzie jest czcionka? WHERE IS THE CZCIONKA?<br />
- Gdzieś między Arial&#8230; a&nbsp;Wingdings!!! &#8221;</p>
<hr />
Oraz coś dla wszystkich moich gości lubiących tematy wampiryzmu. Wiem, że tam jesteście.</p>
<p><object type="application/x-shockwave-flash" style="width:450px;height:260px" data="http://www.youtube.com/v/ayYiMygqlfo&amp;hl=en&amp;fs=1"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="quality" value="best" /><param name="wmode" value="transparent" /><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ayYiMygqlfo&amp;hl=en&amp;fs=1" /><param name="pluginspage" value="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" />If you can see this, then you might need a&nbsp;Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get <a href="http://get.adobe.com/flashplayer/" target="_blank">Flash Player</a> from Adobe.</object><br/>
		<!-- Valid XHTML flash object delivered by XHTML Video Embed. Get it at: http://saltwaterc.net/xhtml-video-embed -->
		</p>
<p><small>Ten wpis powinien wyjątkowo (jak na&nbsp;wpisy z&nbsp;wideo) być zgodny z&nbsp;XHTML&#8230;</small></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/07/12/microsoft-office-2010-the-movie-i-daybreakers/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zespół Aspergera &#8211; mroczny sekret IT?</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/06/17/zespol-aspergera-mroczny-sekret-it/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/06/17/zespol-aspergera-mroczny-sekret-it/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Jun 2009 19:23:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Programowanie]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[autyzm]]></category>
		<category><![CDATA[geek]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[Zespół Aspergera]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=488</guid>
		<description><![CDATA[Zespół Aspergera był częścią IT tak długo, jak tylko istniało samo IT. Więc czemu nie idzie nam lepiej z aspergerowcami pośród nas?

Wprost kochał techniczne aspekty bycia administratorem systemów i był w nich świetny. Ale relacje interpersonalne wiążące się z tą pracą, jak życzliwe poklepywanie w plecy przez przypadkowych użytkowników, czy prezentacje biznesowe, były dosłownie nie do zniesienia dla Ryno. 
- Mogę sprawić, że Twoje systemy będą wydajne, a przerwy w ich pracy krótsze - mówi - ale nie potrafię sprawić, by Twoi użytkownicy byli szczęśliwi. 

Bob, programista aplikacji bazodanowych pracujący w branży technologicznej od 26 lat, ma przede wszystkim zdolności matematyczne i logiczne. I posiada -  jak sam to określa - "dziwną pamięć": jeśli nie może przypomnieć sobie odpowiedzi na pytanie, może przypomnieć sobie precyzyjnie, niczym w cyfrowym obrazie, gdzie ostatnio widział tę odpowiedź, z dokładnością do konkretnej strony, akapitu i zdania.

Bob ma także pewne swoje dziwne zachowania: może dojść do tego, że nie potrafi się wypowiedzieć ani słowa, gdy jest zdenerwowany, a także interpretuje wszystko dosłownie - nigdy nie czyta między wierszami. 
- Mojego szefa na pewno denerwuje, gdy źle odczytuję jego ironię - opowiada - ale przynajmniej wie, że nie robię tego celowo. 

"Jeremy" doskonale potrafi przejrzeć problem inżynieryjny na wskroś, wgłąb niemalże do poziomu samego kodu. Jest świetny w rozwałkowywaniu szczegółów jeden po drugim z innymi intensywnie skupionymi ludźmi, często dyrektorami firm, dla których pracuje. By chronić swoją anonimowość, pragnął nie wspominać, w jakiej dziedzinie programowania się specjalizuje, ale wystarczy powiedzieć, że jest dobrze znaną osobą, do której można się zwrócić w tej branży. 

Jeremy nie jest jednak dobry w znoszeniu głupków w miejscu pracy, czy też w użeraniu się z niekończącą się biurokracją nowoczesnej firmy. Jeśli ktoś nie ma racji - jeśli jego pomysł po prostu nie może wypalić - mówi mu to, po prostu stwierdzając fakt. Odkrył, że ta bezpośredniość wywołuje wszystkie formy zdenerwowania w miejscu pracy.

Wszyscy ci profesjonaliści z branży informatycznej są autystyczni. Bob i Ryno mają Zespół Aspergera (eng. AS); Jeremy ma autyzm wysokofunkcjonujący (HFA).]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="font-size:0.8em; line-height:0.95em">To już drugie tłumaczenie artykułu, który uznałem za&nbsp;ciekawy, tym razem jest to artykuł pani Tracy Mayor z&nbsp;amerykańskiego Computerworld pt <a href="http://www.computerworld.com/action/article.do?command=viewArticleBasic&amp;articleId=9072119">&#8222;Asperger&#8217;s and IT: Dark secret or open secret?&#8221;</a>, za&nbsp;pełną zgodą i&nbsp;aprobatą autorki, za&nbsp;co serdecznie jej dziękuję :) Artykuł oryginalny jest z&nbsp;kwietnia 2008 i&nbsp;niewiele krócej czekał na&nbsp;swoją wielką chwilę u&nbsp;mnie, w&nbsp;szufladzie, tym razem dosłownej &#8211; wydrukowałem go, by móc go tu zamieścić.</p>
<p style="font-size:0.8em; line-height:0.95em">Autorka pragnie także nadmienić, iż przytaczana historia i&nbsp;powiązana z&nbsp;nią tematyka była tematem <a href="http://realserver.bu.edu:8080/ramgen/w/b/wbur/herenow/2008/06/hn_0612.rm">programu &#8222;Here and Now&#8221;</a> w&nbsp;amerykańskim radiu publicznym. &#8222;Ryno&#8221; to pseudonim byłego administratora systemów po&nbsp;50-tce, określającego siebie samego jako &#8222;wypalonego i&nbsp;żyjącego jak niepełnosprawny&#8221; w&nbsp;wiejskich rejonach Australii.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><b>Zespół Aspergera był częścią IT tak długo, jak tylko istniało samo IT. Czemuwięc nie&nbsp;idzie nam lepiej z&nbsp;aspergerowcami pośród nas?</b></p>
<p>Wprost kochał techniczne aspekty bycia administratorem systemów i&nbsp;był w&nbsp;nich świetny. Ale relacje interpersonalne wiążące się z&nbsp;tą pracą, jak życzliwe poklepywanie w&nbsp;plecy przez przypadkowych użytkowników, czy prezentacje biznesowe, były dla Ryno dosłownie nie&nbsp;do zniesienia.<br />
- Mogę sprawić, że Twoje systemy będą wydajne, a&nbsp;przerwy w&nbsp;ich pracy krótsze &#8212; mówi &#8212; ale nie&nbsp;potrafię sprawić, by Twoi użytkownicy byli szczęśliwi.</p>
<p>Bob, programista aplikacji bazodanowych pracujący w&nbsp;branży technologicznej od 26 lat, ma&nbsp;przede wszystkim zdolności matematyczne i&nbsp;logiczne. Posiada też &#8211;  jak sam to określa &#8211; &#8222;dziwną pamięć&#8221;: jeśli nie&nbsp;może przypomnieć sobie odpowiedzi na&nbsp;pytanie, może przypomnieć sobie precyzyjnie, niczym w&nbsp;cyfrowym obrazie, gdzie ostatnio widział tę odpowiedź, z&nbsp;dokładnością do&nbsp;konkretnej strony, akapitu i&nbsp;zdania.</p>
<p>Bob ma&nbsp;także pewne swoje dziwne zachowania: może dojść do&nbsp;tego, że nie&nbsp;potrafi wypowiedzieć ani słowa, gdy jest zdenerwowany, a&nbsp;także interpretuje wszystko dosłownie &#8211; nigdy nie&nbsp;czyta między wierszami.<br />
- Mojego szefa na&nbsp;pewno denerwuje, gdy źle odczytuję jego ironię &#8211; opowiada &#8211; ale przynajmniej wie, że nie&nbsp;robię tego celowo.</p>
<p>&#8222;Jeremy&#8221; doskonale potrafi <em>przejrzeć</em> problem inżynieryjny na&nbsp;wskroś, wgłąb niemalże do&nbsp;poziomu samego kodu. Jest świetny w&nbsp;rozpracowywnaniu szczegółów jeden po&nbsp;drugim z&nbsp;innymi intensywnie skupionymi ludźmi, często dyrektorami firm, dla których pracuje. By chronić swoją anonimowość, pragnął nie&nbsp;wspominać, w&nbsp;jakiej dziedzinie programowania się specjalizuje, ale wystarczy powiedzieć, że jest dobrze znaną osobą, do&nbsp;której można się zwrócić w&nbsp;tej branży.</p>
<p>Jeremy nie&nbsp;jest jednak dobry w&nbsp;znoszeniu głupków w&nbsp;miejscu pracy, czy też w&nbsp;użeraniu się z&nbsp;niekończącą się biurokracją nowoczesnej firmy. Jeśli ktoś nie&nbsp;ma racji &#8211; jeśli jego pomysł wprost nie&nbsp;może wypalić &#8211; mówi mu to, po&nbsp;prostu stwierdzając fakt. Odkrył, że ta bezpośredniość wywołuje wszystkie formy zdenerwowania w&nbsp;miejscu pracy.</p>
<p>Wszyscy ci profesjonaliści z&nbsp;branży informatycznej są <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Autyzm">autystyczni</a>. Bob i&nbsp;Ryno mają Zespół Aspergera (eng. AS); Jeremy ma&nbsp;<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Autyzm_wysokofunkcjonuj%C4%85cy">autyzm wysokofunkcjonujący (HFA)</a>.</p>
<p><span id="more-488"></span>Chociaż o&nbsp;pojęciach tych mówi się czasem w&nbsp;społeczności medycznej, oba odnoszą się ogólnie do&nbsp;ludzi przejawiających jakieś charakterystyczne cechy autyzmu, na&nbsp;przykład nietypowe reakcje na&nbsp;otoczenie i&nbsp;trudności z&nbsp;interakcją z&nbsp;innymi, ale nie&nbsp;upośledzenia poznawcze lub rozwojowe, czy opoźnienia w&nbsp;rozwoju językowym, będące cechami klasycznego autyzmu.</p>
<p>Według &#8222;Podręcznika Diagnostycznego i&nbsp;Statystycznego Chorób Umysłowych&#8221; Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrów (<a href="http://www.dsmivtr.org/" target="new">DSM-IV-TR</a>) ludzie z&nbsp;Apsergerem, zwani potocznie aspysiami<sup><a name="asper_back1" href="#asper_przyp1">1</a></sup> :), nie&nbsp;są zbyt dobrzy w&nbsp;odczytywaniu pozasłownych wskazówek. Mogą mieć trudności w&nbsp;nawiązywaniu przyjaźni, wykazują ścisłe przywiązanie do&nbsp;zwyczajów i&nbsp;rytuałów, mogą przejawiać także powtarzalne i&nbsp;stereotypowe zachowania ruchowe, jak <a href="http://www.youtube.com/watch?v=GOU_sWT4tdc">trzepotanie dłońmi</a>.</p>
<p><a href="http://www.tonyattwood.com.au/">Dr. Tony Attwood</a>, światowej sławy specjalista od Aspergera z&nbsp;Brisbane w&nbsp;Australii, definiuje Aspergera w&nbsp;bardziej ludzkim kontekście: &#8222;Osoba taka zazwyczaj ma&nbsp;silne pragnienie dążenia do&nbsp;wiedzy, prawdy i&nbsp;perfekcji, mając nieco inny zestaw priorytetów&#8230; Przeważajacy priorytet może mieć raczej rozwiązanie problemu niż zaspokojenie potrzeb społecznych lub emocjonalnych innych ludzi&#8221;.</p>
<p>Problemy ponad ludzi? Hm&#8230; Tak, brzmi jak typowy umysł techniczny.</p>
<p><a href="http://info.med.yale.edu/chldstdy/autism/aspergers.html">Dokument dot. Aspergera</a> z&nbsp;Kliniki Upośledzeń Rozwojowych Uniwersytetu Yale idzie dalej tą drogą: &#8222;Zainteresowania idiosynkratyczne są typowe i&nbsp;mogą przyjąć formę nietypowego i/lub bardzo zawężonego zainteresowania (np. rozkładami jazdy pociągów, wężami, pogodą, urządzeniami do&nbsp;smażenia na&nbsp;głębokim oleju<sup><a name="asper_back2" href="#asper_przyp2">2</a></sup>, czy izolatory na&nbsp;słupach telegraficznych&#8221; [zawsze mnie intrygowały - dop. ikari].</p>
<p>Lub technologią. Gdy Ryno rozmawiał z&nbsp;recepcjonistką by wstępnie się umówić na&nbsp;rozmowę z&nbsp;panem Attwoodem, spytała go &#8222;Jakie jest pana &#8218;Wielkie Zainteresowanie&#8217;?&#8221;.  [Prawdopodobnie mamy tu do&nbsp;czynienia z&nbsp;grą słów - pytanie brzmiało "What's your 'Big Interest'?", co możnaby odczytać chyba także jako coś w&nbsp;stylu "W jakiej Pan sprawie?" - dop. ikari]<br />
- Nieświadomie zadała mi pytanie  kontrolne, które uznałem za&nbsp;bezwartościowe &#8211; wspomina. &#8211; Wielkie Zainteresowanie to doskonały początek do&nbsp;zauważenia Aspysia.</p>
<p>Wielkim Zainteresowaniem Ryno`a są komputery i&nbsp;komunikacja. Nie jest jedyny, nic z&nbsp;tych rzeczy.</p>
<h4>Powiązanie Asperger-IT</h4>
<p>Autyzm, choć po&nbsp;raz pierwszy zidentyfikowany i&nbsp;opisany w&nbsp;1943, wciąż jest słabo poznanym i&nbsp;zrozumianym zaburzeniem rozwoju neurologicznego i&nbsp;niemal każdy aspekt jego przyczyn, objawów, badań i&nbsp;leczenia tonie w&nbsp;kontrowersjach. Zespół Aspergera i&nbsp;HFA są ciężkie do&nbsp;zdefiniowania, często pozostają niewykrytymi lub nie&nbsp;w pełni zdiagnozowanymi wariantami ze&nbsp;szczytu spektrum autyzmu, a&nbsp;jeszcze gorzej z&nbsp;próbami określenia ilości ich wystąpień, czy ich zrozumieniem.</p>
<p>Przypadki zdiagnozowanego w&nbsp;Stanach autyzmu, z&nbsp;Aspergerem włącznie, bardzo ostro się nasiliły ostatnimi laty &#8211; Centrum Kontroli i&nbsp;Zapobiegania Chorób szacuje obecnie, że co 150. 8-letnie dziecko ma&nbsp;jakąś postać autyzmu.</p>
<p>Nie jest pewne, czy liczba diagnoz wzrosła dzięki lepszemu wykrywaniu choroby, zmianie w&nbsp;sposobie diagnozowania tak, że bierze się pod uwagę szerszy zakres zachowań, faktycznemu wzrostowi ilości przypadków, czy jakiejś kombinacji tych 3 czynników.</p>
<p>Jeszcze mniej wiadomo na&nbsp;temat tego, jak wielu dorosłych ma&nbsp;Aspergera. Ponieważ Aspysie są zwykle przeciętnej lub ponadprzeciętnej inteligencji, często potrafią maskować lub przystosować swoją odmienność społecznie i&nbsp;w miejscu pracy, co oznacza, że wielu z&nbsp;nich doskonale dociera do&nbsp;wieku średniego &#8211; lub końca swojego życia &#8211; bez żadnej formalnej diagnozy.</p>
<p>Rzecznik <a href="http://www.nimh.nih.gov/">Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego</a> twierdzi, że agencja ta nie&nbsp;wie nic o&nbsp;jakiejkolwiek organizacji rządowej lub badaniach naukowych, które śledziłyby wystąpienia Aspergera u&nbsp;dorosłych.</p>
<p>Tam, gdzie brakuje statystyk, radośnie przychodzi z&nbsp;pomocą anegdota. Spytaj wiedzącego o&nbsp;Aspergerze &#8222;kogoś technologicznego&#8221; [ang. "techie"], czy jest powiązanie między Aspergerem a&nbsp;informatyką, a&nbsp;niemal na&nbsp;pewno usłyszysz &#8222;potwierdzam, Kapitanie.&#8221; (Tak, pan Spock ze&nbsp;<em>Star Treka</em> często jest określany jako aspergerowiec, patrz. <a href="http://www.computerworld.com/action/article.do?command=viewArticleBasic&amp;articleId=9072119&amp;pageNumber=2#guessing">&#8222;Granie w&nbsp;Aspergerową grę w&nbsp;zgadywanie&#8221;</a>)</p>
<p>Gdy zadano to pytanie Ryno`wi, odpowiada następująco:</p>
<p>Aspysie &#8211;&gt; technologiczni jak cholera &#8211;&gt; cholerni specjaliści <a title="asper_back3" href="#asper_przyp3"><sup>3</sup></a></p>
<p>Natomiast Bob, programista aplikacji bazodanowych, mówi: &#8222;Tak, to stereotyp; i&nbsp;tak, w&nbsp;branży technologicznej liczba aspergerowców jest wyższa niż przeciętna.&#8221;</p>
<p>Zdaje się, że nikt nie&nbsp;ma na&nbsp;ten temat więcej do&nbsp;powiedzenia niż <a href="http://www.templegrandin.com/">dr Temple Grandin</a>, bardzo szybko mówiąca pani profesor, będąca najlepszym możliwym przykładem starszej kobiety z&nbsp;Aspergerem. Grandin pozostawiła swój ślad na&nbsp;świecie projektując ośrodki opieki nad zwierzętami z&nbsp;punktu widzenia zwierzęcia. Teraz zaś robi drugą, prosperującą karierę jako autorka publikacji i&nbsp;prezentacji na&nbsp;temat Aspergera.</p>
<p>- Czy jest powiązanie pomiędzy Aspergerem i&nbsp;IT? Nawet <strong>nie mielibyśmy</strong> żadnych komputerów, gdybyśmy nie&nbsp;mieli Zespołu Aspergera. &#8212; Oświadcza.  &#8212; Wszystkie te etykietki &#8211; &#8222;geek&#8221;, &#8222;nerd&#8221; i&nbsp;&#8222;umiarkowany Asperger&#8221; &#8211; opisują tak naprawdę to samo. Mózg aspergerowca skupiony jest raczej wokół rzeczy, a&nbsp;nie ludzi, a&nbsp;ludzie interesujący się rzeczami dali nam komputery, na&nbsp;których w&nbsp;tej chwili pracujesz.</p>
<h4>Perspektywy kariery, ograniczenia kariery&#8230;</h4>
<p>Grandin skompletowała <a href="http://www.autism.com/individuals/jobs.htm">listę zawodów</a> wraz z&nbsp;informacją, jak dobrze pasują do&nbsp;nich osoby z&nbsp;Aspergerem i&nbsp;autyzmem według ich zdolności. Nie zaskakuje fakt, że zawody związane z&nbsp;technologią pojawiają się na&nbsp;niej wcześnie i&nbsp;często. Na przykład jej lista &#8222;dobrych prac dla myślących wizualnie&#8221; zawiera programistów komputerowych, rysowników (w tym projektantów komputerowych), pomoc komputerową, projektowanie stron internetowych, gier komputerowych i&nbsp;animację komputerową.</p>
<p>Natomiast jej lista &#8222;dobrych prac dla myślących niewizualnie&#8221;, co określa jako &#8222;dobrzy w&nbsp;matematyce, muzyce lub analizie faktów&#8221; zawiera programistów komputerowych, inżynierów, zarządzanie towarem i&nbsp;fizykę.</p>
<p>Czemu osoby z&nbsp;Aspergerem ciągnie do&nbsp;technologii?<br />
- Dorosłych z&nbsp;zespołem Aspergera cechuje społeczne nieobycie powodujące, że nie&nbsp;mogą zrozumieć relacji między ludźmi. Wciągają ich nie&nbsp;imprezy i&nbsp;kontakty z&nbsp;innymi ludźmi, ale praca pozwalająca im się czuć bezpiecznie, dająca poczucie kontroli.&#8221; &#8212; wyjaśnia Steve Becker, terapeuta upośledzeń rozwoju w&nbsp;Becker &amp; Associates, prywatnej przychodni na&nbsp;przedmieściach Seattle w&nbsp;Des Moines, w&nbsp;stanie Waszyngton, która prowadzi między innymi sesje dla niewielkich grup dorosłych z&nbsp;Aspergerem.</p>
<p>- Co mogłoby być na&nbsp;to lepsze niż gra albo program komputerowy? &#8212; pyta Becker &#8212; Gdy projektujesz program komputerowy, istnieją zasady i&nbsp;protokoły, których należy przestrzegać. <strong>Do życia</strong> zaś <strong>nie ma&nbsp;podręcznika</strong>.</p>
<p>Dbając o&nbsp;ochronę anonimowości swoich klientów, Becker potwierdza, że widzi wielu dorosłych i&nbsp;ich dzieci pracujących w&nbsp;najpotężniejszych firmach technologicznych w&nbsp;regionie, jak Microsoft czy Boeing, a&nbsp;także setkach mniejszych firm orbitujących wokół nich.</p>
<p>Niektórzy Aspysie, z&nbsp;którymi się widuje, są na&nbsp;najwyższych poziomach swojej technologicznej gry &#8211; inżynierowie oprogramowania i&nbsp;branży lotniczej, informatycy, doktorzy habilitowani. Ale na&nbsp;każdego badacza z&nbsp;Aspergerem, jak twierdzi, przypadają hordy Aspysi mających dużo trudniej na&nbsp;środkowych i&nbsp;najniższych szczeblach w&nbsp;branży.</p>
<p>- Spektrum sukcesu jest dużo szersze niż by nam się mogło wydawać &#8212; Zgadza się Roger Meyer, mieszkający w&nbsp;Portland w&nbsp;stanie Oregon autor książki nt. zatrudniania osób z&nbsp;zespołem Aspergera, kierujący jedną z&nbsp;najstarszych &#8222;koleżeńskich&#8221; grup aspergerowców w&nbsp;kraju. &#8212; Ludzie, którzy dorastając ćwiczyli złożone zachowania mające na&nbsp;celu maskowanie się i&nbsp;adaptację mogą zarówno jakoś sobie radzić na&nbsp;dnie rynku, jak i&nbsp;wzbić się na&nbsp;sam szczyt.</p>
<p>Tym &#8222;radzeniem sobie jakoś na&nbsp;dnie&#8221; starali się właśnie zająć Becker, Meyer i&nbsp;inni specjaliści od Aspergera. Pracownicy z&nbsp;Aspergerem mogą dobrze sobie radzić pracując latami przy wprowadzaniu danych lub pracując na&nbsp;stanowisku takim jak przyjmowanie wniosków o&nbsp;odszkodowania, gdzie znajomość ulotnych detali jest bardzo ceniona, by zawieść, gdy tylko dostaną awans na&nbsp;stanowisko wymagające więcej interakcji społecznych.</p>
<p>- Im bardziej techniczna jest ich praca, tym lepiej im idzie, jednak dla niektórych zarządzanie ludźmi w&nbsp;formie zwierzchnictwa może być problemem &#8212; mówi Becker.</p>
<p>- Może to sprawić, że pracownicy z&nbsp;Aspergerem utkną na&nbsp;niższych i&nbsp;gorzej wynagradzanych stanowiskach w&nbsp;IT, czasem takich, które są bardzo podatne na&nbsp;outsourcing [zlecanie innym firmom, chociaż obserwuję zaakceptowanie tego słowa w&nbsp;formie angielskiej w&nbsp;języku polskim - przyp. ikari] &#8212; twierdzi Meyer. &#8212; Na przykład niektóre stanowiska pomocy technicznej, gdzie czynniki odwracające uwagę są zredukowane do&nbsp;minimum, a&nbsp;interakcje z&nbsp;ludźmi do&nbsp;ekranu lub głosu w&nbsp;słuchawce, naturalnie pasują Aspysiom.</p>
<p>- Są dobrzy w&nbsp;diagnostyce. Mogą podejść do&nbsp;komputera, podłubać tu i&nbsp;ówdzie, używając swojej encyklopedycznej wiedzy o&nbsp;aplikacjach i&nbsp;obejściach problemów, docierając do&nbsp;rozwiązania nietypowego, lecz efektywnego. &#8212; mówi Meyer. Jednak ponieważ te prace coraz częściej są automatyzowane i/lub zlecane innym firmom, szanse Aspysiów na&nbsp;zatrudnienie także spadają.</p>
<h4>Mroczny sekrecik IT</h4>
<p>Becker i&nbsp;Meyer twierdzą, że nie&nbsp;słyszeli jeszcze o&nbsp;żadnej firmie, która miałaby wdrożony jakikolwiek formalny program pomocy i&nbsp;wsparcia dla pracowników z&nbsp;Aspergerem i&nbsp;HFA, poza pokrywaniem kosztów terapii przez typowe plany ochrony zdrowia.</p>
<p>Aż nasuwa się pytanie: Jeśli Aspysie sią wszędzie wokół nas, czemu branża IT nie&nbsp;robi więcej by ich wspierać, czy chociaż przyznać o&nbsp;ich istnieniu?</p>
<p>Firmy technologiczne są przecież w&nbsp;czołówce wspierania pracowników z&nbsp;niemal każdym rodzajem socjalnej, etnicznej, fizycznej czy rozwojowej identyfikacji. Microsoft, na&nbsp;przykład, sponsoruje co najmniej 20 grup, między innymi Afroamerykanów, ojców, głuchych i&nbsp;niedosłyszących, niedowidzących, Singapurczyków, samotnych rodziców, gejów/lesbijki/biseksualnych oraz pracowników po&nbsp;operacji zmiany płci. Ale nie&nbsp;autystów.</p>
<p>Rzeczniczka Microsoftu potwierdziła, że firma nie&nbsp;ma żadnej grupy ani osobnego, formalnego wsparcia dla pracowników z&nbsp;Aspergerem. W pewnych rzadkich przypadkach pracownicy z&nbsp;AS prosili o&nbsp;pomoc w&nbsp;akomodacji. Gdy tak się dzieje, pracownik jest przypisywany do&nbsp;menedżera przypadków ułomności (sic! &#8211; przyp. ikari :P), który ma&nbsp;za zadanie ustalić &#8222;odpowiednią akomodację&#8221; dla każdej sprawy z&nbsp;osobna.</p>
<p>Intel i&nbsp;Yahoo nie&nbsp;odpowiedziały na&nbsp;prośby o&nbsp;dyskusję na&nbsp;temat ich zarządzeń w&nbsp;kwestii pracowników z&nbsp;Aspergerem, a&nbsp;rzecznik Google mówi, że firma &#8222;nie mogła przyjąć pytania&#8221;.</p>
<p>Prawdę mówiąc, kwestia tego jak firmy powinny wspierać Aspysiów jest bardzo ciernistą, gdy przychodzi do&nbsp;jej rozwiązania.</p>
<p>Z całą pewnością w&nbsp;przeciwieństwie do&nbsp;ułomności przykuwających pracownika do&nbsp;wózka lub bariery językowej, z&nbsp;którą spotykają się obcokrajowcy, autyzm jest czymś, co innym bardzo trudno dostrzec i&nbsp;zrozumieć.</p>
<p>- Wygląda na&nbsp;to, że łatwo odczytywalna ułomność jest łatwiejsza do&nbsp;poznawczego zaakceptowania [przez współpracowników] niż taka. &#8212; lamentuje Ryno. &#8212; Ach, gdyby tylko Asperger sprawiał, że cierpiący na&nbsp;niego staje się zielony&#8230;!&#8221;</p>
<p>- Gdy spotkasz kogoś z&nbsp;innego kraju &#8211; opowiada Jeremy &#8211; ludzie wiedzą, że jest z&nbsp;innego kraju i&nbsp;dają mu trochę fory.</p>
<p>A ze&nbsp;swojej specyficznej natury, Aspysie nie&nbsp;jednoczą się. Microsoftowe kluby i&nbsp;grupy wsparcia były bez wyjątku zapoczątkowane przez pracowników. To z&nbsp;natury wyklucza Aspysiów &#8211; byłoby to wysoce nietypowe, by pracownik z&nbsp;Aspergerem ochotniczo zorganizował jakąkolwiek grupę, z&nbsp;innymi autystami lub bez.</p>
<p>No i&nbsp;wielu Aspysiów nie&nbsp;&#8222;widać&#8221; w&nbsp;miejscu pracy. Nie przyznali się do&nbsp;swojej przypadłości  publicznie ani przed więcej niż dwiema osobami.</p>
<p>To zaś, czy powinni, jest kwestią sporną. Ryno ujawnił się ze&nbsp;swoim Aspergerem tylko w&nbsp;jednej pracy (swojej ostatniej) i&nbsp;żałował tego, mimo iż okazało się, że jego szef też był młodym Aspysiem.</p>
<p>- To był pierwszy raz, kiedy miałem osobę z&nbsp;AS za&nbsp;przełożonego. &#8212; Opowiada &#8212; Była to zdecydowanie odświeżająca zmiana: nie&nbsp;musiałem tłumaczyć, czemu unikam kontaktu wzrokowego, nienawidzę spotkań i&nbsp;nie mogę znieść głupców, nie&nbsp;wspominając już o&nbsp;udawanej radości.</p>
<p>Patrząc w&nbsp;przeszłość Ryno żałuje jednak mówienia komukolwiek, że ma&nbsp;AS.<br />
- Powiedziałbym, że było za&nbsp;dużo wad, a&nbsp;za mało zysków. Zyski zresztą też były krótkotrwałe. &#8211; W szczególności systemy, które Ryno z&nbsp;szefem zaprojektowali by zarówno pomagać użytkownikom, jak i&nbsp;minimalizować przerywanie pracy, były źle przyjmowane i&nbsp;mało używane.</p>
<p>Teraz, gdy Ryno odszedł &#8212; zrezygnował z&nbsp;pracy po&nbsp;otrzymaniu od dyrektora polecenia przywrócenia dostępu do&nbsp;internetu pracownikowi przyłapanemu na&nbsp;ściąganiu pornografii wbrew zasadom firmy &#8212; &#8222;innego pracownika z&nbsp;AS zmuszają do&nbsp;udziału w&nbsp;zebraniach, tłocznych spotkaniach społecznych i&nbsp;wielu z&nbsp;tych sytuacji, które poprzednio wolno było nam utrzymywać na&nbsp;minimalnym poziomie&#8221;, opowiada.</p>
<p>Jeremy zauważył, że gdy prosi współpracowników i&nbsp;szefów o&nbsp;uwzględnienie jego odmienności, nie&nbsp;pomaga, a&nbsp;właściwie zawsze zdaje się prowadzić do&nbsp;tego samego efektu: zakończenia umowy o&nbsp;pracę.</p>
<p>- Ja nie&nbsp;mrugam. Ja się gapię. Nie rozumiem także problemów z&nbsp;granicami. Nie mam poczucia przynależności do&nbsp;grupy, a&nbsp;inni ludzie mają bardzo jasne pojęcie należenia do&nbsp;nich. &#8212; Opowiada, usiłując zdefiniować problem tak dokładnie, jak to tylko możliwe. W efekcie, tam, gdzie inni pracownicy są w&nbsp;stanie poprawić swoje błędy i&nbsp;dostosować zachowania w&nbsp;codziennym biurowym otoczeniu, Jeremy nie&nbsp;potrafi. &#8212; Ludzie nie&nbsp;dają mi negatywnej informacji zwrotnej. Nie wiem, co przegapiam, dopóki nie&nbsp;stanie się to faktycznie problemem. Wyłapuję wiele, ale przegapiam niektóre wskazówki. Są jak malutkie czarne dziury, a  gdy te się zbiorą, kończy się to wykluczneiem mnie. Dzieje się to stale.</p>
<p>Nie jest to kwestia pracy &#8211; zawsze jest poszukiwany ze&nbsp;względu na&nbsp;swoją specjalizację w&nbsp;programowaniu i&nbsp;zawsze ma&nbsp;wiele pracy &#8211; ale o&nbsp;relacje społeczne.<br />
- Mam wrażenie, że chcieliby wsadzić mnie w&nbsp;czarną skrzynkę, &#8212; opowiada &#8212; dać mi zlecenie i&nbsp;wyciągnąć je z&nbsp;drugiego końca po&nbsp;kilku tygodniach.</p>
<h4>Budowanie lepszego miejsca pracy?</h4>
<p>Subtelna inżynieria społeczna, z&nbsp;którą zmagają się Jeremy i&nbsp;inni aspysie i&nbsp;HFA-owcy, może być poza zasięgiem nawet najbardziej proaktywnych organizacji zasobów ludzkich, lecz nie&nbsp;oznacza to, że stanowiący główną siłę branży informatycznej nie&nbsp;mogą czy nie&nbsp;powinni propagować mody na&nbsp;miejsca pracy bardziej przyjazne aspergerowcom, na&nbsp;zasadzie &#8222;jeśli takie zrobisz &#8212; przyjdą&#8221;.</p>
<p>&#8222;Zmiany te nie&nbsp;muszą być ogromne ani ograniczone tylko do&nbsp;aspergerowców&#8221; &#8212; mówią specjaliści. Bob, programista aplikacji bazodanowych, był tylko jednym z&nbsp;wielu aspysiów, z&nbsp;którymi zrobiono wywiad na&nbsp;potrzeby tego artykułu, którzy mówili z&nbsp;podziwem i&nbsp;zachwytem o&nbsp;przystosowaniach z&nbsp;zakresu pracy i&nbsp;życia w&nbsp;takich firmach internetowych jak Google.</p>
<p>- Nie żądam tego od nikogo, ale chciałbym by każdy pracodawca pozwalał na&nbsp;taką akomodację jak Google, które podaje gotowe posiłki i&nbsp;zachęca ludzi do&nbsp;zabierania swoich zwierząt do&nbsp;pracy &#8212; mówi Bob.</p>
<p>- Fizyczne zmiany w&nbsp;środowisku biurowym także mogą pomóc. &#8212; Zwracają uwagę Grandin i&nbsp;inni. &#8212; Wielu aspergerowców rozpraszają w&nbsp;miejscu pracy migoczące świetlówki, mechaniczne brzęczenie klimatyzatora, kserokopiarki, ciągłe dzwonienie telefonów, czy zwykły biurowy gwar. Cichy kąt, biuro lub przegródka odizolowana akustycznie mogą wystarczyć by poprawić tę sytuację i&nbsp;ich produktywność.</p>
<p>Co najmniej kilkoro osób potwierdzało pogłoski o&nbsp;tym, że Microsoft oferuje &#8222;system kumpelski&#8221; dla Aspysiów, łącząc w&nbsp;pary pracowników aspergerowych z&nbsp;neurotypowymi (tj. nieautystycznymi) kolegami, którzy pomagają im odnaleźć się w&nbsp;zawiłościach sytuacji społecznych, takich jak spotkania.  Rzeczniczka Microsoftu twierdzi, że niedostępne są żadne oficjalne informacje na&nbsp;temat tego typu programów, ale jest spora szansa, że takie inicjatywy podejmowane są na&nbsp;poziomie zespołów wewnątrz firmy.</p>
<p>Poza tym, aspergerowcy mają nadzieję, że zostanie im dana szansa na&nbsp;znalezienie dla siebie niszy w&nbsp;nowoczesnym świecie korporacyjnym.<br />
- Firmy ewoluowały w&nbsp;zdolne przystosować się do&nbsp;wszystkiego, począwszy od wzrostu pracowników, przez ich zdolność słyszenia, po&nbsp;orientację seksualną i&nbsp;status etniczno-religijny. &#8212; Wylicza Ryno.</p>
<p>- W ten sam sposób &#8212; mówi &#8212; pracodawcy aspysiów powinni patrzeć na&nbsp;osobę oraz zadania, środowisko i&nbsp;strukturę komunikacyjną, by znaleźć najlepsze możliwe dopasowanie.</p>
<p>Psycholog z&nbsp;rejonu Seattle, Becker, widział pewne wczesne oznaki tego, że planujące naprzód firmy z&nbsp;branży technologicznej mogą właśnie to robić.<br />
- Widziałem przypadki, gdzie [klient] powie &#8222;Mam Aspergera&#8221; i&nbsp;spotka się z&nbsp;pozytywną odpowiedzią pracowników społecznych zatrudnionych przez daną firmę lub firmy ubezpieczeniowe. &#8212; Opowiada.</p>
<p>Generalnie Becker jest za&nbsp;tym by branży IT odpuścić &#8212; przynajmniej póki co.<br />
&#8211; Większość korporacji nigdy nie&nbsp;miała do&nbsp;czynienia z&nbsp;Aspergerem. To dość nowa diagnoza, dla dorosłych jeszcze nowsza. &#8212; Zwraca uwagę. Generalnie uważa, że branża technologiczna chce wspierać pracowników z&nbsp;aspergerem, jednak po&nbsp;prostu nie&nbsp;wie jeszcze jak.</p>
<p>Ale to też się zmieni.<br />
&#8211; W ciągu najbliższych 5~10 lat zobaczymy więcej firm traktujących przypadłości z&nbsp;okolic autyzmu rutynowo &#8212; przewiduje.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><cite>art: Tracy Mayor</cite></p>
<hr /><small><a name="asper_przyp1"></a>1 &#8211; pieszczotliwa forma ang. &#8222;Aspie&#8221; zasugerowana przez <a href="http://cube.blip.pl/">^cube</a> i&nbsp;<a href="http://roback.blip.pl/">^roback</a>a <a href="#asper_back1">[wróć]</a><br />
<a name="asper_przyp2"></a> 2 &#8211; nie&nbsp;wiem, jak to się po&nbsp;polsku nazywa :) <a href="#asper_back2">[wróć]</a><br />
<a name="asper_przyp3"></a> 3 &#8211; wybitnie nietłumaczalne w&nbsp;oryginale. &#8222;Aspies &#8211;&gt; tech as fish &#8211;&gt; water&#8221;, gdzie &#8222;tech as fish&#8221; to mniej więcej właśnie &#8222;jak cholera&#8221;, a&nbsp;&#8222;water&#8221; to &#8222;a level of excellence&#8221;, czyli poziom doskonałości w&nbsp;tym, co się robi <a href="#asper_back3">[wróć]</a><br />
Murionowi dzięki za&nbsp;przeczytanie tego za&nbsp;mnie (:P) i&nbsp;pomoc w&nbsp;korekcie. Korektę korekty sponsoruje ibuprom. I co z&nbsp;tego, że rozpisywałem się kiedyś o&nbsp;przecinkach w&nbsp;języku polskim, skoro wątpię w&nbsp;każdy z&nbsp;nich i&nbsp;każde z&nbsp;miejsc, gdzie ich nie&nbsp;postawiłem?<br />
</small></p>
<p>Przepraszam, że ten wpis powstawał od 2 marca aż do&nbsp;dziś, a&nbsp;w szczególności za&nbsp;przestój między 26 marca a&nbsp;17 czerwca :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/06/17/zespol-aspergera-mroczny-sekret-it/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Garść newsów z&#160;mojego światka</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/05/06/garsc-newsow-z-mojego-swiatka/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/05/06/garsc-newsow-z-mojego-swiatka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 May 2009 22:49:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[firefox]]></category>
		<category><![CDATA[ICeQ]]></category>
		<category><![CDATA[opensuse]]></category>
		<category><![CDATA[polchat]]></category>
		<category><![CDATA[rower]]></category>
		<category><![CDATA[vista]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>
		<category><![CDATA[Windows 7]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=522</guid>
		<description><![CDATA[Doskonale zdaję sobie sprawę, że ostatnimi czasy piszę tu niewiele, a&#160;wena towarzysząca temu pisaniu niekoniecznie bywa najwyższego poziomu. Równie dobrze zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie nikt tego nie&#160;zauważa ;-) Dość wygodna zresztą jest myśl, że gdy napiszę, to Wasze czytniki RSS po&#160;prostu tickną jeden raz więcej, bez natarczywości. Chciałem zapewnić, iż wciąż gdzieś tam jestem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Doskonale zdaję sobie sprawę, że ostatnimi czasy piszę tu niewiele, a&nbsp;wena towarzysząca temu pisaniu niekoniecznie bywa najwyższego poziomu. Równie dobrze zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie nikt tego nie&nbsp;zauważa ;-) Dość wygodna zresztą jest myśl, że gdy napiszę, to Wasze czytniki RSS po&nbsp;prostu <em>tickną</em> jeden raz więcej, bez natarczywości.</p>
<p>Chciałem zapewnić, iż wciąż gdzieś tam jestem i&nbsp;mam się dobrze. Na uczelni poznaję tajniki OpenGLa (i JOGLa), w&nbsp;Sieci uzależniam się od <a href="http://blip.pl/">Blipa</a>, a&nbsp;poza nią &#8212; od <a href="http://ikari.bikestats.pl/">roweru</a>.<br />
Mimo iż <a href="http://iceq.ikari.pl/">ICeQ</a> &#8211; o&nbsp;którym zresztą od zawsze starałem się tutaj akurat specjalnie nie&nbsp;wspominać, rozdzielając wtedy te sfery życia -nie jest obecnie nigdzie w&nbsp;okolicy szczytu moich priorytetów, ukazały się ostatnio nowe wersje, gdyby był ktoś zainteresowany. Przede wszystkim wprowadzające poprawki (i nieznacznie rozszerzające funkcjonalność), gdyż doczekaliśmy się w&nbsp;końcu obiecywanego od kilku lat &#8222;nowego PolChatu&#8221;, obsługującego obecność we&nbsp;wielu pokojach na&nbsp;raz. Przy okazji pragnę przypomnieć, iż ja już się na&nbsp;PolChacie nie&nbsp;udzielam, a&nbsp;i administratorem od dawna nie&nbsp;jestem (było to mało przyjemne połączenie presji &#8222;od dołu&#8221; i&nbsp;bezsilności wobec serwisu (w tym głównie serwera) i&nbsp;&#8222;góry&#8221;). ICeQ wprawdzie także pochłonął trochę czasu i&nbsp;pieniędzy zostawiając mocno ujemny bilans, ale przynajmniej pozostawił poczucie zrobienia (osiągnięcia?) czegoś. To nie&nbsp;jest dobrze napisany program, dziś napisałbym go zupełnie inaczej, a&nbsp;w kodzie do&nbsp;którego ciągle coś na&nbsp;bieżąco &#8222;przyrastało&#8221; coraz ciężej się orientować &#8212; ale jest i&nbsp;z punktu widzenia użytkownika nie&nbsp;jest chyba najgorszy.<br />
Tak przy okazji &#8211; PolChat chciałby, by ICeQ wyświetlał ich reklamy. W zamian oczywiście satysfakcja. Nie należy wykluczać możliwości, że PolChat &#8222;odetnie&#8221; dostęp do&nbsp;czatów z&nbsp;programu, który dla nich reklam nie&nbsp;wyświetla.<br />
Mam koncepcję na&nbsp;jego następcę, ale koncepcja jest duża i&nbsp;Javowa ;) </p>
<p>Zainstalowałem także <a href="http://www.microsoft.com/windows/windows-7/">Windows 7</a> (jest powszechnie dostępny, w&nbsp;tym na&nbsp;<abbr title="Microsoft Developer Network Academic Alliance">MSDN AA</abbr>). System w&nbsp;pierwszym odczuciu wydaje się &#8222;Vistą z&nbsp;nowym paskiem zadań&#8221;. Sam pasek jest fajny, muszę przyznać. Słysząc o&nbsp;nim, a&nbsp;nawet oglądając pierwsze wideo demonstrujące jego planowane działanie, myślałem 1. &#8222;o fuj, macowe&#8221;, 2. &#8222;o fuj, brzydkie i&nbsp;niewygodne&#8221;. Właściwie myliłem się. Działa naprawdę fajnie, korzysta się z&nbsp;niego bardzo wygodnie (chociaż korzystałoby się wygodniej, gdyby był wyśrodkowany&#8230;), podglądy okien i&nbsp;podświetlenia ikon to po&nbsp;prostu poezja :). Zżera tylko czasem nieco więcej zasobów niż w&nbsp;wymarzonej sytuacji (tajemnicze systemowe procesy czasem zjadają zbyt dużo CPU), ale ogólnie pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Nie męczy użytkownika AŻ TYLOMA pytaniami o&nbsp;zgodę, co Vista, może nawet zacznę lubić ich (Visty i&nbsp;7) interfejs (Aero). Nie, nigdy nie&nbsp;byłem przeciwnikiem używania do&nbsp;tego 3D i&nbsp;animacji. Po prostu jego szarość i&nbsp;nijakość nigdy mi się nie&nbsp;podobały. I wciąż brakuje mi &#8222;expose&#8221; (jadę myszką w&nbsp;róg ekranu, a&nbsp;okna rozsuwają się i&nbsp;skalują, by było widać je wszystkie).<br />
Na drugim dysku oczywiście wciąż siedzi Linux. Szczreze mówiąc, chciałbym go przeinstalować na&nbsp;edycję x64, ale nie&nbsp;mam odwagi. Dla przypomnienia: OpenSUSE 11.1. &#8222;Bawił się&#8221; ktoś w&nbsp;taką migrację może?</p>
<p>Piję za&nbsp;dużo kawy.<br />
Subskrybuję last.fm za&nbsp;7 złotych, by słuchać za&nbsp;dużo muzyki.<br />
Rozwaliłem dętkę roweru na&nbsp;potłuczonej butelce, którą jakiś kretyn rzucił w&nbsp;trawę.<br />
Oraz zauważam, że Firefox na&nbsp;64-bitowych Windowsach pada niemal za&nbsp;każdym razem, gdy zamknę GMaila. Ciekawe&#8230;</p>
<p>I oglądam na&nbsp;żywo kociaki :-)<br />
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" height="320" width="400"><param name="id" value="utv_o_353589"><param name="allowFullScreen" value="true"><param name="allowScriptAccess" value="always"><param name="wmode" value="transparent"><param name="flashvars" value="viewcount=true&amp;autoplay=true&amp;brand=embed&amp;"><param name="src" value="http://www.ustream.tv/flash/live/397653"><embed id="utv_o_322919" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.ustream.tv/flash/live/397653" flashvars="viewcount=true&amp;autoplay=true&amp;brand=embed&amp;" wmode="transparent" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="320" width="400"></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/05/06/garsc-newsow-z-mojego-swiatka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ładna dziś pogoda</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/04/19/ladna-dzis-pogoda/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/04/19/ladna-dzis-pogoda/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Apr 2009 16:12:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[bio]]></category>
		<category><![CDATA[KAWA]]></category>
		<category><![CDATA[kwiatki]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[rower]]></category>
		<category><![CDATA[wiosna]]></category>
		<category><![CDATA[zdjęcia]]></category>
		<category><![CDATA[Łódź]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=512</guid>
		<description><![CDATA[Wpis o&#160;niczym. Wiosna jest. Kwiatki na&#160;Politechnice zakwitły, choć pewnie już ich dawno nie&#160;ma, bo pięknieją tylko na&#160;kilka dni w&#160;roku. Zachody słońca są malownicze nawet w&#160;miejskiej dżungli ;) From Łódź/Różne Rower wyciągnięty. Zrobione 200km, oddany do&#160;przeglądu, wrócił ze&#160;sprawnymi hamulcami i&#160;sprawniejszą przerzutką. Koło przednie trochę bardziej proste, ale &#8211; i&#160;tu niespodzianka &#8211; widelec krzywy. Korba dokręcona, chociaż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h6>Wpis o&nbsp;niczym.</h6>
<p>Wiosna jest. <a href="http://blog.ikari.pl/2007/03/30/wiosna-kwiatki/">Kwiatki na&nbsp;Politechnice</a> zakwitły, choć pewnie już ich dawno nie&nbsp;ma, bo pięknieją tylko na&nbsp;kilka dni w&nbsp;roku. Zachody słońca są malownicze nawet w&nbsp;miejskiej dżungli ;)</p>
<table style="width: auto;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/8MqrsoAq65SjmZUvTsW9kg?feat=embedwebsite"><img src="http://lh6.ggpht.com/_K_PvFbrbQnI/SdeP0w6vtVI/AAAAAAAAArQ/3pS0uoY6bTg/s400/dsc00489.jpg" alt="" /></a></td>
</tr>
<tr>
<td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right">From <a href="http://picasaweb.google.pl/ikari.k/DRNe?feat=embedwebsite">Łódź/Różne</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Rower wyciągnięty. Zrobione 200km, oddany do&nbsp;przeglądu, wrócił ze&nbsp;sprawnymi hamulcami i&nbsp;sprawniejszą przerzutką. Koło przednie trochę bardziej proste, ale &#8211; i&nbsp;tu niespodzianka &#8211; widelec krzywy. Korba dokręcona, chociaż zapomniałem nadmienić.</p>
<p>W tym roku rowerowanie będzie bardziej monitorowane, jak nie&nbsp;zapomnę :)<br />
<a title="ikari  " href="http://www.bikestats.pl/rowerzysta/ikari"><img src="http://www.bikestats.pl/buttonstats/u2562y2009v3.gif" border="0" alt="button stats bikestats.pl" width="201" height="50" /></a></p>
<p><a href="http://blip.pl/s/8870701">Zabiłem komputer</a>. <a href="http://blip.pl/s/8885191">Ukradłem komputer</a>. Linux przeżył zmianę sprzętu o&nbsp;generację w&nbsp;górę, Windowsa trzeba było przeinstalować (instalacja naprawcza &#8211; przy okazji okazało się, że moja super-wypaśna-dostosowana instalacja XP SP3&#8230; nie&nbsp;ma takiej opcji, jak naprawcza). A trzeba go także było uruchomić, żeby powrócić do&nbsp;zalegającego zlecenia. Maile wysmarowane w&nbsp;połowie, kilka spraw wciąż leży i&nbsp;czeka (np. MyBook do&nbsp;zwrotu &#8211; znów padł, good for me, oby nie&nbsp;działał nadal, gdy go wypakują ;))</p>
<p>Rower zasłużył na&nbsp;miano górskiego &#8212; zdobyłem Rudzką Górę. Zjazd okazał się conajmniej równie trudny jak wdrapanie się na&nbsp;szczyt ;) (nie zjeżdżałem akurat stokiem ze&nbsp;zdjęcia, a&nbsp;pewnie byłoby najłatwiej)</p>
<div id="attachment_513" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/04/253128.jpg"><img class="size-medium wp-image-513" title="Słońce nad Łodzią chyli się ku zachodowi" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/04/253128-300x225.jpg" alt="Słońce nad Łodzią chyli się ku zachodowi" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Słońce nad Łodzią chyli się ku zachodowi</p></div><br />
<span id="more-512"></span><br />
<div id="attachment_514" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/04/253114.jpg"><img class="size-medium wp-image-514" title="Kolejne plany, widać Łódź i poza Łódź..." src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/04/253114-300x225.jpg" alt="Kolejne plany, widać Łódź i poza Łódź..." width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Kolejne plany, widać Łódź i&nbsp;poza Łódź...</p></div>
<div id="attachment_516" class="wp-caption aligncenter" style="width: 235px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/04/253124.jpg"><img class="size-medium wp-image-516" title="Widok w dół - po prawej tor saneczkowy" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/04/253124-225x300.jpg" alt="Widok w dół - po prawej tor saneczkowy" width="225" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Widok w&nbsp;dół - po&nbsp;prawej tor saneczkowy</p></div>
<div id="attachment_515" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/04/253118.jpg"><img class="size-medium wp-image-515" title="Czerwone słońce raz jeszcze" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/04/253118-300x225.jpg" alt="Czerwone słońce raz jeszcze" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Czerwone słońce raz jeszcze</p></div>
<p>Wciąż czytam &#8222;Lód&#8221;, zatrzymałem się na&nbsp;stronie 666 obecnie. Gdy nie&nbsp;czytam, sumienie męczy, że trzeba ją bedzie koledze w&nbsp;końcu oddać, gdy czytam &#8212; że miałem robić pilniejsze i&nbsp;ważniejsze rzeczy ;)</p>
<p>Kolejne książki też już czekają na&nbsp;przeczytanie&#8230;</p>
<p>I kawa jest.</p>
<p>I muzyka. Last.fm, na&nbsp;szczęście, nadal odtwarza radio bezpłatnie. Dostałem dziś komentarz od jakiegoś Włocha, że lubimy bardzo podobną muzykę &#8212; było to bardzo miłe, nie&nbsp;powiem. Wchodzę na&nbsp;jego profil, po&nbsp;prawej miliony świecidełek, quizów, etc., ale pośród nich grupy, do&nbsp;których nalezy. Kilka miało ciekawe i/lub zachęcające nazwy, jednocześnie nic specjalnie ambitnego, czy poważnego. &#8222;We listen to everything&#8221;, &#8222;Those who will rule the world some day&#8221;&#8230; I okazuje się, że w&nbsp;każdej są Polacy. Mnóstwo Polaków. Jako założyciele, jako główni członkowie, jako autorzy głównych tematów/polskojęzycznych &#8222;ostatnich wpisów&#8221;, etc. Po prostu uderzyło mnie to wrażenie, że gdziekolwiek na&nbsp;&#8222;laście&#8221; nie&nbsp;zajrzę, zobaczę coś w&nbsp;ojczystym języku :)</p>
<p>Bo <strong>komputera</strong>, <strong>roweru</strong>, <strong>kawy</strong>, <strong>muzyki</strong> i&nbsp;<strong>książek</strong> zabierać mi nie&nbsp;wolno.</p>
<p>Przywitałem się z&nbsp;<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/LaTeX">LaTeX</a>em, od strony źródła.</p>
<p>I bardzo staram się nie&nbsp;stresować tym, co wciąż wisi mi nad głową :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/04/19/ladna-dzis-pogoda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Happy End</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/03/08/happy-end/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/03/08/happy-end/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Mar 2009 12:34:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[dysk]]></category>
		<category><![CDATA[narzekania]]></category>
		<category><![CDATA[paczka]]></category>
		<category><![CDATA[pech]]></category>
		<category><![CDATA[problemy]]></category>
		<category><![CDATA[sata]]></category>
		<category><![CDATA[seagate]]></category>
		<category><![CDATA[sirius]]></category>
		<category><![CDATA[usb]]></category>
		<category><![CDATA[utrata danych]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=499</guid>
		<description><![CDATA[Po wielu ciężkich perypetiach odzyskałem wszystkie dane. Zarówno partycję znikniętą w&#160;sierpniu, jak i&#160;zawartość umierającej pięćsetki (WD MyBook Pro ES 500GB). W piątek próbne uruchomienie dysku. Piszczy, piszczy, ale startuje. W sobotę przychodzi paczka z&#160;innym dyskiem, wystarczającym na&#160;odzysk wszystkiego, SATA2. W przelotki IDE → SATA (czy odwrotnie &#8211; nie&#160;ufam oznaczeniom, patrzę na&#160;szczegółowy opis) się już nie&#160;bawimy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po <a href="http://blog.ikari.pl/2008/12/23/spokojnie-to-tylko-utrata-danych/">wielu</a> ciężkich <a href="http://blog.ikari.pl/2009/01/22/fatum/">perypetiach</a> odzyskałem wszystkie dane. Zarówno partycję znikniętą w&nbsp;sierpniu, jak i&nbsp;zawartość umierającej pięćsetki (WD MyBook Pro ES 500GB).</p>
<p><span id="more-499"></span>W piątek próbne uruchomienie dysku. Piszczy, piszczy, ale startuje.<br />
W sobotę przychodzi paczka z&nbsp;innym dyskiem, wystarczającym na&nbsp;odzysk wszystkiego, SATA2.<br />
W przelotki IDE → SATA (czy odwrotnie &#8211; nie&nbsp;ufam oznaczeniom, patrzę na&nbsp;szczegółowy opis) się już nie&nbsp;bawimy, zdecydowanie. Mam jedną &#8222;wartą&#8221; parenaście złotych, ale powodowała tak dziwne zachowanie chociażby samej kontrolki aktywności dysku (pół-świecenie), że podziękowałem. Losowo wybrany inny jej nabywca z&nbsp;Allegro też twierdził, że nie&nbsp;działa. Doinwestowałem więc w&nbsp;mój wiekowy komputer dokupując kontroler SATA/eSATA.</p>
<p>Podejście 1<br />
Zrzucamy obraz dysku pod linuksem, żeby dysk wykonywał jak najmniej ruchów głowicami, skoro prawdopodobnie (i miejmy nadzieję, że tylko) ma&nbsp;problem natury błędy pozycjonowania: <code>cp /dev/sdb1 /windows/E/sdb1.bin</code><br />
Oczywiście tam, gdzie dysk ma&nbsp;lepszy dzień, USB musi mieć gorszy. Bo należy wspomnieć, że mój 7-letni komputer ma&nbsp;czasem schizy z&nbsp;USB &#8211; gubi urządzenia, tym chętniej im więcej ich jest lub im więcej danych transmitują. Ciągły strumień danych z&nbsp;dysku jest doskonałą okazją by ten dysk &#8218;zniknąć&#8217;. Tak oto, raz po&nbsp;5, raz po&nbsp;7, raz po&nbsp;50GB, system przestawał widzieć urządzenie USB, dysk zaś radośnie kręcił kółkiem na&nbsp;obudowie tak, jakby nigdy nikt mu nie&nbsp;powiedział, że bieżąca operacja się zakończyła (tyle, że niepowodzeniem).<br />
Kombinujemy, przepinamy zworki w&nbsp;kontrolerze tak, by drugi port SATA wyprowadzić na&nbsp;zewnątrz (ma 2 porty wewn. i&nbsp;1 zewn., ale może obsługiwać tylko dwa na&nbsp;raz).<br />
Efekt uboczny: coś gdzieś ruszyłem i&nbsp;komputer przestał się uruchamiać (Bez BIOSu, bez &#8222;beep&#8221;). Doskonała okazja by wykonać planowane od dawna odplątanie i&nbsp;reorganizację kabli. I kart rozszerzeń (zająłem już wszystkie sloty PCI!). Działa.<br />
W końcu dane zrzuciłem pod Windows i&nbsp;to jako pliki &#8211; dysk chwilowo nie&nbsp;przejawia żadnych &#8222;przeraźliwie piszczących&#8221; zachowań podczas pracy. Zrzuciłem &#8211; warto tu dodać &#8211; poprawnie.<br />
<em>Delete partition and destroy data</em>. Teraz liczymy na&nbsp;to, że dysk uda mi się jeszcze odesłać do&nbsp;sprzedawcy (tu są kolejne problemy&#8230; miałem podwójnego pecha, cóż).</p>
<p>We wtorek przybył do&nbsp;mnie mój ukochany, z&nbsp;dawna czekany, Barracuda z&nbsp;Siriusa (w połowie lutego dostałem informację, że Seagate przyjął mój uszkodzony egzemplarz do&nbsp;wymiany). W Seagate&#8217;owym pudełku Seashell. Wow! 10cm mięciutkiej gąbki z&nbsp;każdej strony:</p>
<div style="text-align:center; width:100%;"><object width="400" height="320"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=3524507&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=1&amp;show_byline=1&amp;show_portrait=1&amp;color=00ADEF&amp;fullscreen=1" /><embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=3524507&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=1&amp;show_byline=1&amp;show_portrait=1&amp;color=00ADEF&amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="320"></embed></object></div>
<p>Jeszcze go nie&nbsp;podpinałem. </p>
<p>Zewnętrzna 500tka jest natomiast obecnie podpięta przez eSATA i&nbsp;<strong>prawie</strong> nie&nbsp;wykazuje dziwnego zachowania. Co jakiś czas restartuje się (wyłącza i&nbsp;włącza) podczas pracy (!) i&nbsp;to tak, że system nawet tego nie&nbsp;zauważa (poza tym, że gdy dysk się wyłączy, łapie sekundową &#8222;zwiechę&#8221;)&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/03/08/happy-end/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prokrastynacja</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2008/09/11/prokrastynacja/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2008/09/11/prokrastynacja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Sep 2008 04:06:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[czas]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[problemy]]></category>
		<category><![CDATA[projekt]]></category>
		<category><![CDATA[prokrastynacja]]></category>
		<category><![CDATA[samodoskonalenie]]></category>
		<category><![CDATA[stres]]></category>
		<category><![CDATA[wydajność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=384</guid>
		<description><![CDATA[Tutaj miał powstać wpis o&#160;prokrastynacji. Bardzo dawno. Ale odkładałem go na&#160;chwilkę później, przecież nie&#160;musi być już w&#160;tej chwili. Prawda? Zawsze jest coś ważniejszego, a&#160;i nad treścią wypadałoby pomyśleć, a&#160;w tej chwili się przeciez nie&#160;da&#8230; &#8230; bo w&#160;sumie się nie&#160;da &#8211; odkąd postanowiłem usiąść na&#160;spokojnie do&#160;czegokolwiek, w&#160;domu nagle zrobiło się głośno jakby pracowała tu ekipa remontowa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tutaj miał powstać wpis o&nbsp;prokrastynacji. Bardzo dawno. Ale odkładałem go na&nbsp;chwilkę później, przecież nie&nbsp;musi być już w&nbsp;tej chwili. Prawda? Zawsze jest coś ważniejszego, a&nbsp;i nad treścią wypadałoby pomyśleć, a&nbsp;w tej chwili się przeciez nie&nbsp;da&#8230;</p>
<p>&#8230; bo w&nbsp;sumie się nie&nbsp;da &#8211; odkąd postanowiłem usiąść na&nbsp;spokojnie do&nbsp;czegokolwiek, w&nbsp;domu nagle zrobiło się głośno jakby pracowała tu ekipa remontowa (której, niestety, jednak nie&nbsp;ma), a&nbsp;wszyscy się na&nbsp;siebie wzajemnie wydzierają tworząc atmosferę, którą znam pod pojęciem rodzinnej. Ale <strong>chrzanić</strong> to, że się nie&nbsp;da, trzeba, wyraz, powalczyć! No.</p>
<p>&#8222;Procrastination&#8221; to także była jedna z&nbsp;moich uczelnianych prezentacji minionego semestru, na&nbsp;język angielski oczywiście. Zacznijmy od pilotażowego wideo będącego zarówno inspiracją, jak i&nbsp;wprowadzeniem do&nbsp;tematu:</p>
<p style="text-align: center;"><span id="more-384"></span><br />
<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4P785j15Tzk&#038;hl=en&#038;fs=1&#038;rel=0&#038;color1=0x0a0a0a&#038;color2=0x333333"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/4P785j15Tzk&#038;hl=en&#038;fs=1&#038;rel=0&#038;color1=0x0a0a0a&#038;color2=0x444444" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
<p>[zapach kawy jednak rozprasza]</p>
<p>Prezentację zacząłem oczywiście od słów &#8222;oto prezentacja na&nbsp;temat powstawania tej prezentacji&#8221; i&nbsp;jak już wiecie, to samo tyczy się posta. Prokrastynacja, czyli po&nbsp;prostu <em>odkładanie na&nbsp;później</em>, dotyczy nas wszystkich, a&nbsp;mnie w&nbsp;szczególności, w&nbsp;destrukcyjnie silnym stopniu.</p>
<h4>Problem.</h4>
<p>Prokrastynacja to <em>odkładanie na&nbsp;później, w&nbsp;szczególności jako zjawisko regularnie się powtarzające</em>.</p>
<blockquote><p>W psychologii <strong>prokrastynacja</strong> lub <strong>zwlekanie</strong> oznacza patologiczną tendencję do&nbsp;nieustannego przekładania pewnych czynności na&nbsp;później, ujawniającą się w&nbsp;różnych dziedzinach życia. Bywa nazywana &#8222;syndromem studenta&#8221;.</p>
<p>Termin pochodzi od łacińskiego słowa &#8222;procrastinatio&#8221; – odroczenie, zwłoka, odkładanie na&nbsp;jutro lub &#8222;procrastino&#8221; – odroczyć, zwlekać, odkładać na&nbsp;jutro.<cite>(Wikipedia)</cite></p></blockquote>
<p>Samo słowo wcale nie&nbsp;jest nowe! Pierwsze udokumentowane użycie miało miejsce w&nbsp;&#8222;Kronice&#8221; Edwarda Halla już w&nbsp;<strong>1542</strong> roku. I zjawisko to jest prawdziwym problemem. &#8222;<em>Tak właściwie jest to schorzenie umysłowe powodujące znaczną psychologiczną ułomność i&nbsp;dysfunkcję.</em>&#8221; Jest także powiązane z&nbsp;tzw. <strong>syndromem studenta</strong>. [Pragnę wyjaśnić iż, bazując na&nbsp;angielskiej Wikipedii i&nbsp;kilku źródłach z&nbsp;których korzystałem przygotowując prezentację, traktujemy te zjawiska jako dwa osobne]. I wcale nie&nbsp;żartuję z&nbsp;nazwą, to faktycznie używany termin. Odnosi się on do&nbsp;tego, że wielu ludzi w&nbsp;pełni poświęca się danemu zadaniu dopiero w&nbsp;ostatniej możliwej chwili przed ostatecznym terminem (<em>deadline</em>m). Najgorsze jest to, że &#8211; na&nbsp;przykładzie studentów &#8211; kiedy ostatecznie dostaną za&nbsp;dany projekt dobrą ocenę, są <strong>podświadomie</strong> zapewniani, że postępowali dobrze (odkładając pracę). Będą tak dalej postępować przy kolejnych projektach, tak naprawdę marnując zarówno swój czas, jak i&nbsp;możliwości. Zawsze powtarzasz sobie, że gdybyś miał więcej czasu, Twoja praca byłaby wykonana o&nbsp;wiele lepiej. Lecz jeśli faktycznie dostaniesz ten dodatkowy czas, pojawiają się inne czasochłonne i&nbsp;żądające uwagi zajęcia, często ciężkie do&nbsp;przewidzenia, i&nbsp;po raz kolejny zaczynasz pracę w&nbsp;ostatniej chwili.</p>
<p>Syndrom Studenta to określenie używane od 1997r. Badania z&nbsp;1992r. pokazały, że 52% studentów przyznało, że potrzebują pomocy w&nbsp;związku z&nbsp;odwlekaniem, oceniając tę potrzebę od umiarkowanej do&nbsp;silnej.</p>
<p>Wieszasz sobie kartkę nad łóżkiem i&nbsp;odczytujesz codziennie rano na&nbsp;głos: &#8222;<a href="http://blog.ikari.pl/2006/03/14/pani-k-przedmaturalna/">Zacznę się uczyć JUTRO</a>&#8222;. [W języku monowym, używanym przez dwie osoby na&nbsp;świecie, na&nbsp;prokrastynację od kilku lat istniało określenie "<em>jutryzm</em>" wywodzące się z&nbsp;powyższej metody.]</p>
<h4>Prokrastynacja to NIE JEST &#8222;nicnierobienie&#8221;</h4>
<p>Główna różnica między prokrastynacją a&nbsp;nie robieniem niczego polega na&nbsp;tym, że prokrastynując staramy się właściwie robić wszystko inne niż główne zajęcie prowadzące do&nbsp;naszego celu. Dobry przykład takiego zachowania mieliśmy na&nbsp;filmie. Wolimy się bowiem skupić na&nbsp;zadaniach prostszych, łatwiejszych lub <strong>przynoszących natychmiastowy efekt</strong>. Zazwyczaj jednak mimo wszystko w&nbsp;końcu osiągamy zamierzony cel &#8211; ponieważ po&nbsp;prostu musimy. Często robimy to więc w&nbsp;wielkim pośpiechu i&nbsp;&#8222;sprężeniu&#8221;. Czasem psychologiczną przyczyną naszego zwlekania jest właśnie uzależnienie od tego pośpiechu i&nbsp;zwarcia, które jest nam niezbędne by skończyć na&nbsp;czas. Często także polega to na&nbsp;tym, iż odkładamy zadania, które wydają się zbyt trudne lub zbyt złożone i&nbsp;wierzymy, że później będziemy mieli lepsze warunki by w&nbsp;pełni oddać się im, poświęcając cały swój czas i&nbsp;uwagę. &#8222;W tej chwili nie&nbsp;mogę się skoncetrować, ale kiedy załatwię te drobne sprawy i&nbsp;będę w&nbsp;domu sam, będę doskonale przygotowany&#8221;. Oczywiście prawie zawsze okazuje się, że później jest jeszcze gorzej.</p>
<h4>Czemu odkładamy na&nbsp;później?</h4>
<p>Oto kilka innych powodów (alternatywna teoria ;)) z&nbsp;innego źródła, którym &#8211; o&nbsp;ile pamiętam &#8211; była prezentacja pewnego pana nazywającego siebie samego &#8222;światowym ekspretem od prokrastynacji, serio&#8221;. Kiedyś tak bardzo opóźnił prace nad projektem w&nbsp;pracy, że musiał skłamać szefowi, że potrzebuje dodatkowego tygodnia, bo jego żona leży w&nbsp;szpitalu i&nbsp;musi się nią opiekować. Oczywiście wcale nie&nbsp;miał żony, a&nbsp;wszystko wydało się, gdy szef zadzwonił ze&nbsp;szczerą troską by spytać o&nbsp;jej stan, a&nbsp;odebrała jego dziewczyna. Później tenże pan musiał tłumaczyć się z&nbsp;tej trudnej sytuacji zarówno swojemu szefowi, jak i&nbsp;dziewczynie. Jak stwierdził &#8211; skończyło się to pół-źle, pół-szczęśliwie. Jak obstawiacie? Otóż było odwrotnie niż większość z&nbsp;Was pomyślała &#8211; stracił bowiem pracę, a&nbsp;dziewczyna wybaczyła mu i&#8230; została jego żoną.<br />
Niemniej jednak jako uzasadnienie prokrastynacji ten pan (tak, wstyd, nawet nazwiska nie&nbsp;pamiętam) podaje <strong>lęk</strong>. A konkretnie kilka rodzajów lęku:</p>
<ul>
<li><strong>Lęk przed porażką</strong> &#8211; Jeżeli nie&nbsp;uda nam się osiągnąć celu, nieświadomie robimy z&nbsp;prokrastynacji&#8230; <strong>wymówkę</strong>! Nie było dość czasu! Często zdarza się to w&nbsp;szkolnictwie, gdzie każde zadanie zostanie na&nbsp;koniec ocenione. Myślenie o&nbsp;ocenie potrafi być wystarczająco stresujace, by uczeń odkładał wykonanie zadania, obawiając się, że zrobi to niewystarczająco dobrze.</li>
<li><strong>Lęk przed sukcesem</strong> &#8211; jakkolwiek zaskakująco w&nbsp;pierwszej chwili to brzmi. Obawiamy się reakcji innych ludzi na&nbsp;nasz sukces. Nie chcemy się za&nbsp;bardzo wyróżniać i&nbsp;odstawać, ani stwarzać podstaw, by inni myśleli, że patrzymy na&nbsp;nich z&nbsp;góry. Obawiamy się zazdrości, którą wywoła nasz sukces.</li>
<li><strong>Lęk przed utratą kontroli &#8211; </strong>zawsze gdy coś robimy, chcemy mieć wszystko pod kontrolą. Jednak jeśli zostanie nam przypisane zadanie do&nbsp;wykonania, konkretne miejsce i&nbsp;czas, terminy, środki, sposoby, etc. &#8211; możemy odczuwać całkowity brak panowania nad tym, co robimy (gdyż zupełnie nie&nbsp;zależy to od nas). Rozpoczynanie pracy później to właściwie jedyny sposób, w&nbsp;jaki możemy na&nbsp;nią wpłynąć. Więc zwlekamy.</li>
<li><strong>Lęk przed izolacją</strong> &#8211; może być tak, że przywykliśmy do&nbsp;pracy w&nbsp;grupie, gdzie kto inny podejmował najważniejsze dezycje. Potrzebujemy kogoś, kto by nami pokierował i&nbsp;przejął na&nbsp;siebie ciężar podejmowania decyzji. Nie czujemy się na&nbsp;siłach by podołać wykonaniu zadania całkowicie samemu, by ponieść całą odpowiedzialność. Boimy się negatywnych stron samodzielności, więc odkładamy samodzielne wykonanie zadania na&nbsp;troszkę później&#8230;</li>
<li><strong>Lęk przed intymnością</strong> &#8211; działa w&nbsp;drugą stronę. Możemy obawiać się, że inni nie&nbsp;będą wystarczająco ważną częścią naszego życia, ale z&nbsp;drugiej strony boimy się, że gdy staną się zbyt bliscy, poznają wszystkie nasze wady i&nbsp;odrzucą nas. Może to dotyczyć pracy w&nbsp;grupie, ale <strong>prokrastynacja nie&nbsp;musi wcale dotyczyć życia zawodowego</strong> &#8211; przykłądem tutaj był bowiem chłopak wiecznie spóźniający się na&nbsp;randki &#8211; z&nbsp;jednej strony chce on bowiem być z&nbsp;dziewczyną blisko, a&nbsp;z drugiej coś go powstrzymuje przed tymi zbliżającymi momentami otwarcia się przed sobą.</li>
</ul>
<h4>Kolejne fazy prokrastynacji</h4>
<blockquote><p>Postępowanie prokrastynatora można podzielić na&nbsp;następujące etapy:</p>
<ol>
<li>Chęć zrobienia czegoś</li>
<li>Decyzja o&nbsp;zrobieniu tego</li>
<li>Odkładanie czynności bez poważnego powodu</li>
<li>Uświadomienie sobie niekorzyści, jakie pociąga za&nbsp;sobą odkładanie</li>
<li>Kontynuacja odkładania</li>
<li>Szukanie <span class="new">wymówek</span> bądź odejście od problemu</li>
<li>Odkładanie</li>
<li>Wykonanie zadania w&nbsp;czas, bardzo się przy tym stresując&#8230; lub ukończenie go za&nbsp;późno&#8230; bądź też nie&nbsp;zrobienie go wcale</li>
<li>Postanowienie o&nbsp;niepostępowaniu w&nbsp;ten sposób w&nbsp;przyszłości</li>
<li>Niedługo po&nbsp;tym sytuacja się powtarza&#8230;</li>
</ol>
<p><cite>(PL Wikipedia)</cite></p></blockquote>
<p>Myślę, że znamy ten wzorzec ze&nbsp;swojego życia, czyż nie? ;)</p>
<h4>Charakterystyka problemu</h4>
<ul>
<li><strong>Brak pewności siebie</strong>. Prokrastynator może zmagać się z&nbsp;niewielkim poczuciem własnej wartości. Może pragnąć utrzymać wysoki poziom wydajności mimo iż czuje się nieodpowiedni lub niezdolny do&nbsp;jego osiągnięcia.</li>
<li><strong>Jestem taaaki zajęty</strong>. Prokrastynacja może służyć zwróceniu uwagi innych na&nbsp;to, jak bardzo jesteśmy zajęci. &#8222;Oczywiście nie&nbsp;mogę zrobić tego a&nbsp;tego, ponieważ moje sprawy są tak skomplikowane i&nbsp;wymagające&#8230; Dlatego się spóźniłem, etc.&#8221;. Prokrastynator może nawet spędzać znaczącą część czasu próbując uzasadnić swoje podejście &#8211; czasu, który mógłby poświęcić pracy.</li>
<li><strong>Upór</strong>. Prokrastynacja bywa wyrazem uporu lub dumy: &#8222;Nie myśl, że możesz mną dyrygować. Zrobię to, kiedy będę gotów i&nbsp;będę miał ochotę&#8221;</li>
<li><strong>Manipulacja</strong>. Prokrastynacja może zostać użyta w&nbsp;celu kontroli lub manipulacji zachowaniem innych. &#8222;Nie mogą zacząć beze mnie&#8221;. Powiedzmy wprost: celowe opóźnienia doprowadzają innych do&nbsp;szału.</li>
<li><strong>Radzenie sobie z&nbsp;presją</strong>. Prokrastynację bardzo trudno wyleczyć, gdyż zachowanie polegające na&nbsp;opóźnianiu konfrontacji staje się sposobem na&nbsp;radzenie sobie z&nbsp;codziennym stresem i&nbsp;presją. Gdy tylko sobie poradzisz, inni zaczną pokładać w&nbsp;Tobie kolejne oczekiwania i&nbsp;żądania. Łatwiej jest mieć wymówkę, przekładać na&nbsp;później.</li>
<li><strong>Sfrustrowana ofiara</strong>. Prokrastynator często czuje się  jak ofiara: nie&nbsp;może zrozumieć swojego zachowania ani czemu nie&nbsp;potrafi wykonać swoich zadań jak inni. Cała  sprawa jest frustrującą tajemnicą. Przyczyny tego zachowania są przed nim ukryte.</li>
<li><strong>Perfekcjonizm</strong>. Prokrastynacja bardzo silnie się z&nbsp;nim wiąże. Chcemy bowiem wykonywać swoje zadania zawsze idealnie i&nbsp;doskonale, nie&nbsp;popełniać błędów i&nbsp;nie robić niczego pochopnie ani &#8222;na odczep się&#8221;. Dlatego w&nbsp;nieskończoność czekamy na&nbsp;lepszy moment, by zabrać się za&nbsp;coś porządnie.</li>
</ul>
<h4>Czemu się zmieniać?</h4>
<p>To powinno być oczywiste, niemniej jednak postawmy sprawę jasno, motywująco:</p>
<ul>
<li>Czyste sumienie i&nbsp;spokojny umysł.<br />
Praca została dobrze wykonana, jesteśmy w&nbsp;porządku.</li>
<li>Poczucie siły i&nbsp;celu.<br />
Jesteśmy zdolni osiągać wyznaczone cele i&nbsp;mamy jakiś ogólniejszy cel w&nbsp;życiu. A już na&nbsp;pewno jestesmy gotowi go mieć i&nbsp;do niego dążyć.</li>
<li>Zdrowe poczucie panowania nad własnym zyciem.<br />
Mówi samo za&nbsp;siebie. Wszystko jest pod kontrolą.</li>
<li>Lepsza samoocena i&nbsp;samoorganizacja.<br />
Potrafię to zrobić. Patrz, ile już zrobiłem.</li>
<li>Lepsza wydajność pracy [tu w&nbsp;znaczeniu zawodowym] ~ wyższa pensja?</li>
</ul>
<h4>Radzenie sobie</h4>
<p>Czyli jak wygrać z&nbsp;prokrastynacją w&nbsp;siedmiu prostych* krokach. Bo wygrać można.<br />
<em>* haha, zaśmiał się ikari, pisząc te słowa.</em></p>
<ol>
<li>Zrób plan tego, co masz zrobić. &#8222;Zrobić plan&#8221; nie&nbsp;jest punktem planu.<br />
Mając plan jedyne, co musisz robić, to się go trzymać.</li>
<li>Właściwe podejście &#8211; rzuć w&nbsp;kąt dotychczasowe problemy i&nbsp;wątpliwości. POTRAFISZ to zrobić. Wiec zrób i&nbsp;odkryj, że to tak po&nbsp;prostu.</li>
<li>Wyznacz sobie ostateczny i&nbsp;nieprzekraczalny termin. Nieprzesuwalny. Powinien być sensowny, przemyślany, osiągalny i&nbsp;uwzgledniać wszystkie możliwe okoliczności takie, jak zadania zaplanowane wcześniej.</li>
<li><strong>Metoda małych kroczków</strong>. To naprawdę działa. Rozbij czynność na&nbsp;małe etapy, które łatwo Ci osiągnąć. Obserwuj własne postępy i&nbsp;krok po&nbsp;kroku dojdź do&nbsp;celu.</li>
<li>Pozytywne <strong>kotwice przestrzenne</strong>.<br />
Kotwice przestrzenne to pojęcie z&nbsp;psychologii i&nbsp;NLP, oznaczające po&nbsp;prostu to, że dane miejsca silnie kojarzymy z&nbsp;danymi czynnościami. Przykładowo nie&nbsp;powinniśmy zabierać się do&nbsp;pracy w&nbsp;swojej sypialni, ponieważ miejsce to kojarzy się nam podświadomie ze&nbsp;snem i&nbsp;nas rozleniwia. Jeszcze gorzej, jeśli podświadomość skojarzy łóżko z&nbsp;pracą &#8211; dobra droga do&nbsp;problemów ze&nbsp;snem. Pracuj zatem w&nbsp;miejscu, które kojarzy Ci się pozytywnie.</li>
<li>Określ i&nbsp;zbierz wszystkie potrzebne materiały.<br />
Zanim zaczniesz, miej wszystko przygotowane &#8211; książki, które będą Ci potrzebne, materiały, etc. Oszczędzi Ci to konieczności przerywania pracy by je zdobyć i&nbsp;z nich skorzystać. Pomoże Ci to się skupić na&nbsp;zadaniu.</li>
<li>Ustal dla siebie jakąś nagrodę za&nbsp;wykonanie zadania <strong>przed terminem</strong> końcowym. Będzie to pozytywna kotwica dla podświadomości na&nbsp;następny raz.</li>
</ol>
<p>Na zakończenie jeszcze jedno. Myślę, że walcząc z&nbsp;projektem, w&nbsp;pracy czy na&nbsp;uczelni, wszyscy czujemy się jak na&nbsp;wojnie. Jeteśmy żołnierzami, a&nbsp;<em>deadline</em> &#8211; lub sam projekt &#8211; jest wrogiem. Dlatego pragnę zakończyć cytatem ze&nbsp;&#8222;Sztuki Wojny&#8221; Sun Tzu&#8230; [<a href='http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2008/09/art_of_war.wma'>English .wma audio</a>]:</p>
<blockquote><p>知彼知己，百戰不殆；不知彼而知己，一勝一負；不知彼，不知己，每戰必敗<br />
Know your enemy and know yourself, find naught in fear for 100 battles. Know yourself but not your enemy, find level of loss and victory. Know thy enemy but not yourself, wallow in defeat every time.
</p></blockquote>
<p style="text-align: right;">Post oparty na&nbsp;mojej prezentacji,<br />
cudem uchowanych notatkach i<br />
częściowo z&nbsp;głowy, czyli z&nbsp;niczego.</p>
<p style="text-align: left;">[1] &#8211; <a href="http://docs.google.com/Presentation?docid=dd3fhxb2_50f7k663gf&amp;hl=en">Prezentacja w&nbsp;wersji Google Docs</a> &#8211; okrojona, dobra jeśli nie&nbsp;masz PowerPoint 2007<br />
[2] &#8211; Prezentacja w&nbsp;wersji oryginalnej (najlepszej jaką odzyskałem po&nbsp;utracie danych) &#8211; <a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2008/09/procrastination.ppsx">procrastination</a><br />
[3] &#8211; <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Procrastination">Hasło na&nbsp;wiki angielskiej</a><br />
[4] &#8211; <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja">Hasło na&nbsp;wiki polskiej</a> (inaczej opisane)<br />
[5] &#8211; <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Student_syndrome">Syndrom studenta</a><br />
[6] &#8211; Zaginione wystąpienie, <a href="http://video.google.pl/videoplay?docid=-1122901579571021025&amp;hl=pl">jak uniknąć prokrastynacji</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2008/09/11/prokrastynacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>38</slash:comments>
<enclosure url="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2008/09/art_of_war.wma" length="465123" type="audio/x-ms-wma" />
		</item>
		<item>
		<title>Że GDZIE, do&#160;cholery, był Matt?!</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2008/07/10/ze-gdzie-do-cholery-byl-matt/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2008/07/10/ze-gdzie-do-cholery-byl-matt/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Jul 2008 23:05:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[emo]]></category>
		<category><![CDATA[matt]]></category>
		<category><![CDATA[narzekania]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[wideo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=324</guid>
		<description><![CDATA[Pamiętacie Matta? No mam nadzieję. Nareszcie, po&#160;dłuższej przerwie, ukazało się jego nowe wideo! Jak się okazuje, Matt był w&#160;Polsce. Nie było mnie tam. Jako jego fan, czuję się potwornie rozgoryczony :( Jest z&#160;tego nawet kawał relacji. Abuuu, ja chcę poznać Matta, ja chcę tańczyć obok niego na&#160;wideo ;_; Oto nagranie Matta z&#160;2008 (imponujące): Where the [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="Gdzie jest... Matt?" href="http://blog.ikari.pl/2007/07/20/gdzie-jest-matt/">Pamiętacie Matta</a>? No mam nadzieję.</p>
<p>Nareszcie, po&nbsp;dłuższej przerwie, ukazało się jego nowe wideo! Jak się okazuje, Matt był w&nbsp;Polsce. Nie było mnie tam. Jako jego fan, czuję się potwornie rozgoryczony :( Jest z&nbsp;tego nawet <a href="http://wherethehellismatt.typepad.com/blog/poland/index.html">kawał relacji</a>.</p>
<p>Abuuu, ja chcę poznać Matta, ja chcę tańczyć obok niego na&nbsp;wideo ;_;</p>
<p>Oto nagranie Matta z&nbsp;2008 (imponujące):</p>
<p><center><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="400" height="225" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=1211060&amp;server=www.vimeo.com&amp;show_title=1&amp;show_byline=1&amp;show_portrait=0&amp;color=&amp;fullscreen=1" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="400" height="225" src="http://www.vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=1211060&amp;server=www.vimeo.com&amp;show_title=1&amp;show_byline=1&amp;show_portrait=0&amp;color=&amp;fullscreen=1" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object><br />
<a href="http://www.vimeo.com/1211060?pg=embed&amp;sec=1211060">Where the Hell is Matt? (2008)</a> from <a href="http://www.vimeo.com/user484313?pg=embed&amp;sec=1211060">Matthew Harding</a> on <a href="http://vimeo.com?pg=embed&amp;sec=1211060">Vimeo</a>.</center></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2008/07/10/ze-gdzie-do-cholery-byl-matt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rower statystykom mówi &#8222;nie&#8221;!</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2008/06/25/rower-statystykom-mowi-nie/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2008/06/25/rower-statystykom-mowi-nie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 16:20:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[licznik]]></category>
		<category><![CDATA[narzekania]]></category>
		<category><![CDATA[rower]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=317</guid>
		<description><![CDATA[Już był w&#160;ogródku, już witał się z&#160;gąską&#8230; Mój licznik rowerowy bardzo nie&#160;lubi pełnych setek w&#160;polu &#8222;przebieg&#8221;. Poprzednio zresetował mi się przy 200km bo go puknąłem, teraz po&#160;raz kolejny. Już wyświetlał 298km (czyli przejechałem w&#160;tym sezonie już 500km, wow :)), gdy zaintrygowało mnie pewne naprężenie w&#160;matrycy ekraniku LCD. Nie zobaczyłbym go, gdyby nie&#160;okulary polaryzacyjne&#8230; Ale zobaczyłem. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Już był w&nbsp;ogródku, już witał się z&nbsp;gąską&#8230;</em></p>
<p>Mój licznik rowerowy bardzo nie&nbsp;lubi pełnych setek w&nbsp;polu &#8222;przebieg&#8221;. Poprzednio zresetował mi się przy 200km bo go puknąłem, teraz po&nbsp;raz kolejny.</p>
<p>Już wyświetlał 298km (czyli przejechałem w&nbsp;tym sezonie już 500km, wow :)), gdy zaintrygowało mnie pewne naprężenie w&nbsp;matrycy ekraniku LCD. Nie zobaczyłbym go, gdyby nie&nbsp;okulary polaryzacyjne&#8230; Ale zobaczyłem. I przyszło mi do&nbsp;głowy przycisnąć ekranik i&nbsp;zobaczyć, czy się coś zmieni. Zmieniło się &#8211; licznik się zresetował.</p>
<p>Okazuje się, że mój licznik wystarczy ścisnąć po&nbsp;bokach, przekręcić albo stuknąć palcem, by wszystkie wartości i&nbsp;ustawienia poszły się kochać. I porządne dokręcenie zamknięcia od baterii po&nbsp;poprzednim resecie nie&nbsp;pomogło &#8211; widocznie nie&nbsp;styka/zwiera coś innego.</p>
<p>PS. &#8222;Potencjalnie ostatnie zdjęcie w&nbsp;życiu&#8221;, czyli &#8222;43km/h rowerem po&nbsp;chodniku, z&nbsp;telefonem komórkowym w&nbsp;dłoni, robiąc tytułowe zdjęcie&#8221;:<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2008/06/25-06-08_1645.jpg"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-318" title="25-06-08_1645" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2008/06/25-06-08_1645-150x150.jpg" alt="Potencjalnie Ostatnie Zdjęcie W Życiu" width="150" height="150" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2008/06/25/rower-statystykom-mowi-nie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uaaau! Co za&#160;głębia barw!</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2008/06/14/uaaau-co-za-glebia-barw/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2008/06/14/uaaau-co-za-glebia-barw/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Jun 2008 09:24:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>
		<category><![CDATA[jakość obrazu]]></category>
		<category><![CDATA[kolory]]></category>
		<category><![CDATA[monitor]]></category>
		<category><![CDATA[odkrycia]]></category>
		<category><![CDATA[ustawienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=313</guid>
		<description><![CDATA[Odkąd posiadam ten monitor (IBM P260, jest to 21-calowy CRT) zawsze dłubałem w&#160;ustawieniach kolorów. Kalibracja kolorów ma&#160;trzy główne opcje: Easy, Expert i&#160;sRGB. W&#160;Easy po&#160;prostu ustawia się temperaturę barw. W&#160;expert podstawowe proporcje składowych RGB i&#160;ich &#8222;zysk&#8221; (gain), czyli jak jak szybko mają rosnąć ze&#160;wzrostem wartości sygnału. W&#160;sRGB natomiast nie&#160;ma nic do&#160;ustawiania, bo to taki magiczny standard [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Odkąd posiadam ten monitor (IBM P260, jest to 21-calowy CRT) zawsze dłubałem w&nbsp;ustawieniach kolorów. Kalibracja kolorów ma&nbsp;trzy główne opcje: Easy, Expert i&nbsp;sRGB. W&nbsp;Easy po&nbsp;prostu ustawia się temperaturę barw. W&nbsp;expert podstawowe proporcje składowych RGB i&nbsp;ich &#8222;zysk&#8221; (gain), czyli jak jak szybko mają rosnąć ze&nbsp;wzrostem wartości sygnału. W&nbsp;sRGB natomiast nie&nbsp;ma nic do&nbsp;ustawiania, bo to taki magiczny standard standard, czy&nbsp;coś. Zaleca tylko jasność 29 i&nbsp;kontrast 96 do&nbsp;ustawienia.</p>
<p>I nigdy nie&nbsp;zauważyłem stojącej tam niżej pod sRGB (którego używałem) opcji &#8222;Color&nbsp;return&#8221;. Albo zauważyłem, kiedy monitor jest nierozgrzany (&#8222;available after warm-up&#8221;).</p>
<p>Tym razem niechcący nacisnąłem. Obraz znikł i&nbsp;wyświetlił to, co uważałem za&nbsp;najlepsze osiągalne przybliżenie czerni &#8211; bladoniebieską szarość. Następnie stopniowo, krok po&nbsp;kroku ta szarość&#8230; przestała być niebieska! Monitor po&nbsp;raz pierwszy w&nbsp;naszej wspólnej historii naprawdę idealnie skalibrował współczynniki kolorów i&nbsp;osiągnął perfekcyjną szarość! (Jaką&nbsp;dotąd widziałem tylko na&nbsp;LCD).</p>
<p>Alleluja, wszystkie kolory są soczyste, odwzorowane z&nbsp;doskonałą wiernością, skala szarości jest szczególnie doskonała, a&nbsp;czerń jest zupełnie czarna i&nbsp;znacznie głębsza. Wow.</p>
<p>A z&nbsp;rok chyba miałem tę opcję przed nosem&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2008/06/14/uaaau-co-za-glebia-barw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ostatnie.fm / bezguście muzyczne</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2008/05/11/ostatniefm/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2008/05/11/ostatniefm/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 May 2008 22:18:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[gatunki]]></category>
		<category><![CDATA[gust]]></category>
		<category><![CDATA[lastfm]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[statystyki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=307</guid>
		<description><![CDATA[Szufladki, gatunki, klasyfikacje&#8230; Z jednej strony czasem może to być krzywda dla artysty/słuchacza, z&#160;drugiej &#8211; wszystko klasyfikujemy szukając Porządku&#8230; Liczby, statystyki, wykresy&#8230; Z jednej strony wkładanie w&#160;szufladki i/lub lans, z&#160;drugiej &#8211; wszystko chcemy zmierzyć i&#160;zbadać, szukając Informacji&#8230; Jedną z&#160;takich &#8222;informacji&#8221; serwuje nam projekt Last FM Open Mind Index, mierzący na&#160;podstawie danych z&#160;popularnego serwisu Last.fm naszą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://omi.musickum.com/index.php5?username=ikari87&amp;skin=1"><img class="alignleft size-full wp-image-308" title="omi" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2008/05/omi.gif" alt="ikari\'s Open Mind Index" width="160" height="56" /></a><a href="http://omi.musickum.com/index.php5?username=ikari87&amp;skin=1"><br />
</a>Szufladki, gatunki, klasyfikacje&#8230; Z jednej strony czasem może to być krzywda dla artysty/słuchacza, z&nbsp;drugiej &#8211; wszystko klasyfikujemy szukając Porządku&#8230;</p>
<p>Liczby, statystyki, wykresy&#8230; Z jednej strony wkładanie w&nbsp;szufladki i/lub lans, z&nbsp;drugiej &#8211; wszystko chcemy zmierzyć i&nbsp;zbadać, szukając Informacji&#8230;</p>
<p>Jedną z&nbsp;takich &#8222;informacji&#8221; serwuje nam projekt <a title="Open Mind Index" href="http://omi.musickum.com/index.php5?username=ikari87&amp;skin=1"><em>Last FM Open Mind Index</em></a>, mierzący na&nbsp;podstawie danych z&nbsp;popularnego serwisu Last.fm naszą &#8222;otwartość umysłu&#8221; [na różnorodną muzykę]. Czy jednak na&nbsp;pewno?</p>
<p><span id="more-307"></span></p>
<p>A może jest to wskaźnik muzycznego bezguścia? Oczywiście takie głosy pojawiły się gdy tylko projekt wystartował. Bo przecież teoretycznie wystarczy słuchać byle czego, np.&nbsp;całej dostępnej muzyki skąd tylko uda się nam ją poodtwarzać (i <em>scrobblować</em>) by mieć dużą &#8222;różnorodność&#8221; w&nbsp;statystykach i&nbsp;&#8211; co za&nbsp;tym idzie &#8211; prawodpodobnie wysoki wskaźnik Open Mind Index ?</p>
<p>&#8230;czy też muzycznego niezdecydowania? Nie potrafię&#8230; Nie, ja <strong>nie chcę</strong> opowiadać się za&nbsp;jednym, dwoma, trzema ani inną liczbą konkretnych, ściśle określonych gatunków.  Zasadniczo nie&nbsp;patrzę na&nbsp;muzykę prez pryzmat gatunków &#8211; oczywiście nie&nbsp;zmienia to faktu, że etykietka, jaką przyklejono danemu zespołowi/utworowi może sporo mówić o&nbsp;tym, czego można się po&nbsp;nim spodziewać. (Np. <em>classical</em>, <em>trash metal</em>, czy oczywiście disco polo ;-) ). Niemniej jednak oceniam zawsze każdy indywidualny utwór. Tym bardziej przecież, że styl muzyki granej przez zespół może się diametralnie zmieniać na&nbsp;przestrzeni lat (bardzo zmieniło się <a title="Delerium na Last.fm" href="http://www.lastfm.pl/music/Delerium">Delerium</a>, zmieniła się też np.&nbsp;muzyka <a title="Krematorium Last.fm ;-)" href="http://www.lastfm.pl/music/Crematory">Crematory</a> (zespół przed &#8222;zmianą&#8221; zaliczył rozpad i&nbsp;odrodzenie) &#8211; moim zdaniem na&nbsp;dużo lepsze, a&nbsp;zdaniem fanów dawnej twórczości zespołu oczywiście na&nbsp;gorsze. Cóż, mi tam growl nie&nbsp;podchodzi, a&nbsp;na pozmartwychwstalnej [słowo dnia] płycie przynajmniej część growlu zastąpili znakomitym wokalem. Taka dygresja.). I dany utwor może się podobać lub nie&nbsp;&#8211; zupełnie niezależnie, jaki gatunek reprezentuje.</p>
<p>Nie zmienia to rzecz jasna faktu, że wśród najczęściej słuchanych przeze mnie utworów jedne gatunki nie&nbsp;dominują nad innymi.</p>
<p>No właśnie &#8211; słuchanych. To jest osobna kwestia &#8222;fałszywości&#8221; statystyk na&nbsp;Last.fm &#8211; nie&nbsp;wszystko, czego słucham musi być od razu czymś, co mi się szczególnie podoba. Mogę przesłuchać album (lub kilka) artysty w&nbsp;ramach zwykłego zapoznania z&nbsp;jego twórczością. Zdarza się także zapomnieć wyłączyć odtwarzacza i&nbsp;kilka razy (ze 3.. może aż 4) całą noc scrobblowały mi się utwóry, których świadomie nie&nbsp;rejestrowałem. A jestem po&nbsp;prostu zbyt leniwy by włączać/wyłączać scrobblowanie w&nbsp;zależności od tego, jak bardzo &#8222;aktywnie&#8221; słucham i&#8230; czy śpię ;-).</p>
<p>Ponadto, jak widać z&nbsp;<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2008/05/moje_tagi.png">grafu tagów odsłuchanej muzyki</a>, czasem najzwyczajniej w&nbsp;świecie nie&nbsp;miałem zainstalowanego klienta Last.fm. Braki w&nbsp;scrobblowaniu wynikają także z&nbsp;plików mp3 źle otagowanych, a&nbsp;pośpiesznie wypalonych na&nbsp;DVD-R w&nbsp;ramach odzyskiwania utraconej partycji&#8230;</p>
<p>Dokładny algorytm działania Open Mind Index nie&nbsp;jest chyba znany, jednak na&nbsp;jego forum także pojawiła się <a href="http://www.lastfm.de/group/Open+Mind+Index/forum/81562/_/400804">podobna dyskusja</a>. Jej uczestnicy zdają się zgodnie dochodzić do&nbsp;bardzo ciekawych wniosków: posiadacze wysokiego OMI (niektórzy mają podchodzące pod 200!) nie&nbsp;potrafią określić swojego gustu poprzez nazwy gatunków, ale zawsze, gdy słyszą utwór potrafią stwierdzić, czy im się podoba, czy nie&nbsp;(też tak mam, ale to chyba ma&nbsp;każdy ;-)) &#8211; czyli nie&nbsp;chodzi o&nbsp;brak gustu jako taki. Jeden z&nbsp;użytkowników <a href="http://www.lastfm.de/group/Open+Mind+Index/forum/81562/_/400804/_/6240382">sformułował tezę</a>, że użytkownicy o&nbsp;wysokim OMI to tak naprawdę ludzie o&nbsp;faktycznie otwartych umysłach, szukający czegoś dla siebie (różnych atrakcyjnych form) we&nbsp;wszystkich gatunkach muzyki, <em>ludzie, którzy znajdują czas by <strong>naprawdę</strong> słuchać</em>.</p>
<p>Inna kwestia, która mi się nasuwa, to łączenie bardzo różnych gatunków muzycznych. Tak, słucham trance&#8217;u i&nbsp;metalu (przy założeniu, że trance to nie&nbsp;jest monotonne łupanie w&nbsp;tym samym rytmie, a&nbsp;coś faktycznie hipnotycznego.. ;-)). Popu i&nbsp;muzyki symfonicznej.<br />
I potrafię przeskakiwać z&nbsp;gatunku na&nbsp;gatunek, np.&nbsp;po kilku utworach ostro rockowych przełączyć na&nbsp;muzykę mocno elektroniczną, a&nbsp;potem bezpośrednio na&nbsp;symfoniczny soundtrack&#8230; I nie&nbsp;widzę w&nbsp;tym nic złego. Zupełnie co innego, rzecz jasna, kiedy po&nbsp;kilku (także z&nbsp;różnych gatunków) wolniejszych, spokojniejszych, troszkę przygnębiających, albo wręcz po&nbsp;prostu smutnych utworach, nagle włączy mi się coś energicznego i&nbsp;radosnego &#8211; tak nagłej zmiany nastroju mogę już nie&nbsp;tolerować. Ale gatunku? Czemu by nie!</p>
<p>A jak Ty słuchasz muzyki&#8230;? O czym dla Ciebie świadczy sięganie przez kogoś po&nbsp;mnóstwo gatunków muzycznych?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2008/05/11/ostatniefm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Second Start</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2007/09/01/second-start/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2007/09/01/second-start/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Sep 2007 04:32:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[SecondLife]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[rzeczywistość]]></category>
		<category><![CDATA[Second Life]]></category>
		<category><![CDATA[społeczność]]></category>
		<category><![CDATA[wirtualna rzeczywistość]]></category>
		<category><![CDATA[zabawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/2007/09/01/second-start/</guid>
		<description><![CDATA[Cześć! Nazywam się Ikari Lykin, urodziłem się 19 czerwca 2007 roku (choć mimo to jestem pełnoletni) i&#160;jestem bezdomny, chociaż z&#160;przyjaciółmi mamy kilka ulubionych miejsc, w&#160;których czujemy się jak w&#160;domu. Brzmi niedorzecznie? O, wypraszam sobie! Tak pokrótce i&#160;absolutnie szczerze mógłby przedstawić się mój awatar w&#160;świecie gry Second Life. Jeśli śledzisz od czasu do&#160;czasu wiadomości z&#160;jakiejkolwiek prasy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Cześć!</em></p>
<p><img src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2007/09/ikari_lykin-128.png" title="Ikari Lykin (128px)" alt="Ikari Lykin (128px)" align="left" /><em>Nazywam się Ikari Lykin,  urodziłem się 19 czerwca 2007 roku (choć mimo to jestem pełnoletni) i&nbsp;jestem bezdomny, chociaż z&nbsp;przyjaciółmi mamy kilka ulubionych miejsc, w&nbsp;których czujemy się jak w&nbsp;domu.</em><br />
Brzmi niedorzecznie? O, wypraszam sobie! Tak pokrótce i&nbsp;absolutnie szczerze mógłby przedstawić się mój awatar w&nbsp;świecie <em>gry</em> Second Life. Jeśli śledzisz od czasu do&nbsp;czasu wiadomości z&nbsp;jakiejkolwiek prasy i/lub strony związanej z&nbsp;komputerami lub&#8230; ekonomią &#8211; z&nbsp;pewnością wiesz już, czym jest Second Life.<span id="more-269"></span></p>
<p>SL to ogromny wirtualny świat, w&nbsp;którym spotykają się trochę mniej wirtualne postacie <em>graczy</em> i&nbsp;przez który przepływają coraz większe wcale nie&nbsp;wirtualne pieniądze.<br />
Być może zastanawiasz się teraz, czemu słowa &#8218;<em>gra</em>&#8218; i&nbsp;&#8218;<em>gracz</em>&#8218; zapisuję pochyłą czcionką, a&nbsp;postacie uważam za&nbsp;mniej wirtualne od świata w&nbsp;którym żyją. Już spieszę z&nbsp;odpowiedzią. Spójrzmy przede wszystkim na&nbsp;znaczenie słowa &#8218;gra&#8217; w&nbsp;sensie gry komputerowej:</p>
<ol>
<li>«zabawa towarzyska prowadzona według pewnych zasad»</li>
<li>«rozgrywka prowadzona między zawodnikami lub zespołami według zasad określonych regulaminem danej dyscypliny; też: sposób zagrania»</li>
<li>«rywalizacja dwóch konkurujących ze&nbsp;sobą osób lub grup»</li>
</ol>
<h4 class="pullquote">Nie możesz wygrać ani przegrać — tej gry zatem nie&nbsp;ukończysz</h4>
<p>Te trzy pojęcia świetnie opisują typową komputerową grę &#8212; występuje w&nbsp;niej gracz-zawodnik, ma&nbsp;określony cel do&nbsp;zrealizowania i&nbsp;jakieś tam zasady, według których ten cel może osiągnąć lub nie&nbsp;(przegrać). Pasuje do&nbsp;definicji wiele gier, od sapera i&nbsp;pasjansa po&nbsp;Flight Simulator i&nbsp;Doom 3. Ale nie&nbsp;pasuje Second Life (zastanowiłbym się także nad The Sims). Nie masz tu żadnego celu (!), żadnej fabuły (!!), żadnych zasad (prawie ;)). I nie&nbsp;możesz przegrać SL jako takiego. Sięgnijmy więc może po&nbsp;ostatnie dwa znaczenia słowa &#8218;gra&#8217;, trochę dalsze od gier planszowych czy komputerowych, a&nbsp;bliższe&#8230; teatrowi:</p>
<ol>
<li>«odtwarzanie roli na&nbsp;scenie lub w&nbsp;filmie»</li>
<li>«postępowanie polegające na&nbsp;stwarzaniu pozorów»</li>
</ol>
<p>O, teraz ma&nbsp;to jakiś sens, prawda? Nie chodzi tu bowiem o&nbsp;<em>grę w&nbsp;coś</em>, a&nbsp;raczej o&nbsp;<em>granie kogoś</em>. Nie jesteś więc <em>graczem</em>, a&nbsp;<em>aktorem</em>. Podobną ideę kultywują gry typu Role Playing, czyli właśnie Odgrywanie Ról (Czemu więc mówimy RPG zamiast zgrabnego GwORu &#8212; Gry w&nbsp;Odgrywanie Ról? :)). W przeciwieństwie do&nbsp;nich jednak nie&nbsp;masz żadnego określonego celu w&nbsp;grze (!), żadnego zbioru zasad (no, prawie &#8211; trzeba się przecież zachowywać ;)), nie&nbsp;istnieją tu żadne sterowane komputerowo postacie, które powierzą Ci jakieś zadania do&nbsp;wykonania, czy też je później wynagrodzą. Nie, to po&nbsp;prostu wysoce interaktywna komunikacja z&nbsp;innymi. Nie możesz wygrać ani przegrać &#8212; tej gry zatem nie&nbsp;ukończysz.<br />
Można zatem stwierdzić, że ta gra nie&nbsp;ma sensu. Chociaż wiele osób, które miały z&nbsp;nią styczność od razu zgodzi się z&nbsp;tym stwierdzeniem, to ja powiedziałbym raczej, że sensem tej gry jest to, byś był sobą. Masz okazję natrafić w&nbsp;jednym wirtualnym miejscu na&nbsp;ludzi z&nbsp;całego kraju, a&nbsp;nawet świata. To kolejny środek komunikacji, kolejna społeczność.</p>
<h4>Wirtualny świat, prawdziwa interakcja</h4>
<p>Tu docieramy do&nbsp;odpowiedzi na&nbsp;drugie pytanie &#8211; czemu <em>gracze</em> są <em>mniej wirtualni</em>. To wszystko są ludzie, tacy jak ty &#8211; prawdziwi ludzie, którzy siadają do&nbsp;komputera, uruchamiają aplikację i&nbsp;sterują swoim awatarem w&nbsp;wirtualnym świecie. Ci prawdziwi ludzie posiadają także prawdziwe uczucia, dlatego należy pamiętać o&nbsp;zasadach przyzwoitego (dającego się tolerować przynajmniej) zachowania. W przeciwnym razie możemy być w&nbsp;niektórych rejonach, lub nawet całym SL być <em>persona non grata</em>, a&nbsp;nawet mieć nieprzyjemności w&nbsp;naszym realnym świecie &#8212; mowa także o&nbsp;nieprzyjemnościach natury prawnej.</p>
<p><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2007/09/mrrrr.jpg" title="Mrrrr… Fajna, nie?"><img src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2007/09/mrrrr.thumbnail.jpg" title="Mrrrr… Fajna, nie?" alt="Mrrrr… Fajna, nie?" align="left" border="0" hspace="10" vspace="5" /></a>Pieniądze także są prawdziwe &#8212; choćby z&nbsp;tego powodu, że jeden dolar amerykański to około 300 Linden dolarów (waluta w&nbsp;Second Life), a&nbsp;za te można tu mieć wszystko. Biznes w&nbsp;SL kwitnie, ludzie zarówno zarabiają jak i&nbsp;wydają tu coraz większe pieniądze. Nawet kampanie reklamowe przenoszą się już do&nbsp;świata wirtualnego by przyciągnąć jak najprawdziwszych klientów.</p>
<h4>Technikalia</h4>
<p>Nie byłbym sobą, gdybym nie&nbsp;wspomniał o&nbsp;technicznej stronie Second Life. I niestety będę mówił, że jest źle. Aplikacja jest koszmarnie wolna &#8211; nie&nbsp;wiedzieć czemu często nawet &#8222;Doom 3&#8243; zdawał się chodzić wydajniej, mimo <strong>miażdżąco </strong>lepszej grafiki.<br />
Gra wykorzystuje do&nbsp;połączenia protokół UDP &#8212; w&nbsp;skrócie tłumacząc na&nbsp;ludzki znaczy to, że wszystkie informacje o&nbsp;tym, co się dzieje mogą dojść do&nbsp;nas nie&nbsp;po kolei, lub&#8230; nie&nbsp;dojść wcale. To drugie zdarza się zatrważająco często &#8211; świat Second Life jest w&nbsp;obecnej chwili najwyraźniej <strong>zbyt duży</strong>, by jego serwery mogły sobie z&nbsp;nim poradzić. Niektóre regiony są przez to po&nbsp;prostu przeciążone i&nbsp;choćbyś miał łącze 10 Mbps (w Europie standard), to nie&nbsp;uzyskasz odpowiednio szybkiej transmisji (i nie&nbsp;widzisz obiektów, ludzi, a&nbsp;nawet terenu wokół Ciebie, o&nbsp;możliwości poruszania się w&nbsp;ogóle zapomnij). A jest co transmitować &#8211; niektóre lokalizacje udostępniają nie&nbsp;tylko własny strumień audio (np. muzyka w&nbsp;klubach), ale i&nbsp;wideo &#8211; animacje, billboardy czy wręcz telebimy z&nbsp;obrazem na&nbsp;żywo z&nbsp;&#8222;naszego świata&#8221;.<br />
No i&nbsp;do tego PAMIĘĆ! Second Life potrafi zjeść każdą ilość pamięci RAM dwukrotnie szybciej niż FireFox. Wyobraź sobie, że po&nbsp;3 godzinach od uruchomienia program ma&nbsp;przydzielone już 650 MB pamięci. I to wcale nie&nbsp;rzadkie.<br />
Ostatni punkt &#8212; stabilność: brak. Czasem pochodzi dwie godziny, a&nbsp;czasem padnie po&nbsp;5 minutach od zalogowania.<br />
Second Life Viewer (tak nazywa się aplikacja, którą &#8222;oglądamy&#8221; wirtualny świat) wymaga więc jeszcze wiele pracy. Chyba powinna mieć &#8212; modną ostatnio &#8212; etykietkę &#8222;BETA&#8221; w&nbsp;każdym miejscu, gdzie pojawia się jej nazwa.</p>
<p><em>Co się ze&nbsp;mną dzieje w&nbsp;Drugim Życiu? Oj długo by opowiadać. W końcu to życie ;-). Mam Wam jeszcze wiele do&nbsp;powiedzenia, więc spodziewajcie się, że wkrótce się odezwę. I nie&nbsp;będę sam. </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2007/09/01/second-start/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moje stanowisko</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2007/08/30/moje-stanowisko/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2007/08/30/moje-stanowisko/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Aug 2007 13:41:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[Webmastering]]></category>
		<category><![CDATA[czasopisma]]></category>
		<category><![CDATA[filmiki]]></category>
		<category><![CDATA[gimnazjum]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[IV RP]]></category>
		<category><![CDATA[prasa]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[reklama]]></category>
		<category><![CDATA[web]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/2007/08/30/moje-stanowisko/</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnimi czasy Internetem potrząsnęło kilka spraw. Tysiące słów burzliwych dyskusji narosło wokół nich, a&#160;mi za&#160;każdym razem wydaje się, że robią z igły widły &#8212; być może jestem po&#160;prostu beztroskim ignorantem. Swoją drogą im więcej widzę dziesiątek/setek komentarzy i&#160;postów nawiązujących do&#160;tematu, tym większe mam zawsze wtedy wrażenie, że wszystko zostało już po&#160;5 razy powiedziane i&#160;tak naprawdę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnimi czasy Internetem <em>potrząsnęło</em> kilka spraw. Tysiące słów burzliwych dyskusji narosło wokół nich, a&nbsp;mi za&nbsp;każdym razem wydaje się, że robią <em>z igły widły</em> &#8212; być może jestem po&nbsp;prostu beztroskim ignorantem. Swoją drogą im więcej widzę dziesiątek/setek komentarzy i&nbsp;postów nawiązujących do&nbsp;tematu, tym większe mam zawsze wtedy wrażenie, że wszystko zostało już po&nbsp;5 razy powiedziane i&nbsp;tak naprawdę wcale nie&nbsp;muszę swojej opinii wyrażać, bo ktoś już to za&nbsp;mnie powiedział, a&nbsp;głupie przytakiwanie też niczemu nie&nbsp;służy.</p>
<p>Ale niech będzie.<span id="more-268"></span></p>
<h4>Moja strona, moje reklamy &#8211; klikaj, albo wynocha!</h4>
<p>Pierwsza, trochę starsza, a&nbsp;w zasadzie wcale nie&nbsp;nowa przecież kwestia to <a href="http://di.com.pl/news/17362,Za_Adblocka_msci_sie_na_Firefoksie.html">wielki szum</a> wokół blokowania przeglądarek blokujących reklamy (!), a&nbsp;konkretnie wokół <a href="http://jacklewis.net/weblog/" rel="nofollow">bloga jednego pana</a>, który właśnie ogromnie zyskał dzięki temu na&nbsp;popularności &#8212; bawi mnie, że jeśli zablokuję połowę moich czytelników, to zyskam sławę i&nbsp;dziesięć razy tyle nowych :P</p>
<p>Rozgorzała ogromna dyskusja nt. &#8222;Czy można/wypada/masz-w-ogóle-<strong>prawo</strong>* blokować reklamy na&nbsp;przeglądanych stronach&#8221; i&nbsp;&#8222;Czy powinienem/mam-prawo blokować użytkowników swojej strony bo używają FireFoxa*&#8221;.<br />
* niepotrzebne, tradycyjnie, skreślić.</p>
<p>Przede wszystkim chciałbym wszystkim tu zebranym przypomnieć i&nbsp;uświadomić, że są reklamy i&nbsp;reklamy, tak jak &#8218;ludzie i&nbsp;parapety&#8217;. Jedne z&nbsp;nich to te znajdujące się na&nbsp;swoim miejscu w&nbsp;stronie, skromne bloki reklamowe (najlepiej Google AdSense &#8211; tak naprawdę nikomu nie&nbsp;przeszkadzają, a&nbsp;bywa, że faktycznie zaoferują ciekawy produkt, fartem (nie zawsze im to wychodzi :)) dopasowując się do&nbsp;odpowiedniej tematyki), pozwalające autorowi zarobić z&nbsp;nadzieją na&nbsp;pokrycie kosztów utrzymania strony. Takie reklamy pojawiają się na&nbsp;wielu stronach i&nbsp;przykuwają uwagę czytelnika &#8211; można by rzec &#8211; <strong>&#8222;dobrowolnie&#8221;</strong>.<br />
Drugie to <strike>totalnie wk&#8230;</strike> bardzo irytujące reklamy, które swoje pojawienie obwieszczają zasłonięciem całej treści czytanej strony (albo chociaż w&nbsp;takim stopniu, by uniemożliwić normalne korzystanie i&nbsp;czytanie wybranego tekstu), każą nam szukać krzyżyka, który je łaskawie i&nbsp;wspaniałomyślnie zamyka (och, jakiż to wspaniały gest z&nbsp;ich strony! no naprawdę!), chociaż czasem przed zbliżającą się do&nbsp;niego myszką <strike>sp&#8230;</strike> uciekają =_=. Reklamodawcy płacą grube pieniądze za&nbsp;takie <strike>g&#8230;</strike> formy reklamowe, więc portalom bardziej się to kalkuluje niż mniej <strong>agresywna</strong> zawartość dla większego grona odbiorców.<br />
_</p>
<h4 class="pullquote">Reklamy powinny znać swoje miejsce na&nbsp;stronie</h4>
<p>W wypadku tych drugich wybór jest bardzo prosty: Albo używam przeglądarki z&nbsp;automatycznym blokowaniem reklam (oto kilka propozycji dla: <a href="http://adblock.mozdev.org/dev.html">Mozilli</a>, <a href="http://www.shendoo.com/index_en.htm">IE</a> i&nbsp;<a href="http://mtsix.com/articles/2006/03/adblock-for-opera.html">Opery</a> (powinieneś już to wiedzieć, ale Justin Case mówi[ę]: &#8222;FireFox to też Mozilla&#8221;) &#8211; panu Danny&#8217;emu Carltonowi proponuję zatem <strong>zablokowanie wszystkich trzech przeglądarek</strong>, ponieważ do&nbsp;każdej istnieje odpowiedni plugin!), albo&#8230; nie&nbsp;wchodzę na&nbsp;stronę. Szkoda mi nerwów, po&nbsp;prostu wyskakujące np.&nbsp;na onecie reklamy są tak denerwujące, że prościej mi nacisnąć krzyżyk w&nbsp;przeglądarce, niż szukać go w&nbsp;reklamie. Wrócę później, z&nbsp;blokadą &#8212; albo wcale.<br />
Dlatego nie&nbsp;potrafię do&nbsp;końca zrozumieć intencji właścicieli takich stron. Czy naprawdę chcą odstraszyć użytkowników? Zniechęcić ich? Zdenerwować? Pokazać &#8222;inne strony <strong>da się czytać</strong>, ale nasze za&nbsp;to mają <strong>fajniejsze reklamy</strong>!&#8221;?!</p>
<p>Natomiast reklamy typu Google AdSense i&nbsp;im podobne statyczne bannery/reklamy tekstowe zupełnie mi nie&nbsp;przeszkadzają. <strong>Nie narzucają się</strong> czytelnikowi, nie&nbsp;zmuszają Cię do&nbsp;ich czytania &#8211; a&nbsp;wtedy nawet jeśli już przeczytasz, chętniej zajrzysz co się &#8222;za nimi&#8221; kryje, niż gdybyś robił to z&nbsp;przymusu, bo ktoś wepchnął banner siłą miedzy Ciebie a&nbsp;stronę. Działa tu wręcz efekt psychologiczny, dzięki któremu bardziej atrakcyjna wydaje nam się ta oferta, przy której [wydaje nam się, że] jej wybór wynika z&nbsp;własnej, nieprzymuszonej woli.<br />
Tych reklam nie&nbsp;trzeba blokować. Naprawdę. AdSense mogę z&nbsp;czystym sumieniem pousuwać z&nbsp;filtrów reklam. Jest to też poniekąd &#8211; jak zauważają głównie &#8218;obrońcy reklam&#8217; &#8211; kwestia lojalności wobec danego serwisu. Autorzy coś nam oferują i&nbsp;&#8218;<em>należy im się</em>&#8218; coś w&nbsp;zamian, bo sami przecież też poświęcają na&nbsp;to i&nbsp;czas, i&nbsp;&#8211; niestety ;P &#8211; najczęściej także pieniądze. No i&nbsp;wszystko ok &#8212; pod warunkiem, że mówimy o&nbsp;reklamach, które <strong>znają swoje miejsce</strong> na&nbsp;stronie.</p>
<h4>A czy <u><em><strong>Ty</strong></em></u> zarejestrowałeś już swojego bloga?</h4>
<h4 class="pullquote">Dla dobra narodu wsadzą 2,5 mln ludzi do&nbsp;więzienia</h4>
<p>Drugi &#8222;<em>temat tygodnia</em>&#8221; to konieczność rejestracji blogów (i wszelkich innych częściej niż raz do&nbsp;roku aktualizowanych stron) jako&#8230; czasopism lub dzienników. Zaczęło się od kontrowersyjnie zatytułowanego artykułu w&nbsp;Dzienniku Internautów: &#8222;<a href="http://di.com.pl/news/17410,Polska_Wiezienie_za_brak_rejestracji_strony_lub_bloga_w_sadzie.html">Polska: Więzienie za&nbsp;brak rejestracji strony lub bloga w&nbsp;sądzie?</a>&#8222;. Rany boskie, od razu <strong>więzienie</strong>?! A podobno nie&nbsp;mamy w&nbsp;więzieniach miejsc na&nbsp;niebezpiecznych przestępców, a&nbsp;co dopiero na&nbsp;nastolatki chcące podzielić się ze&nbsp;światem zawartością wczorajszego obiadu (zakładając oczywiście, że świat będzie wstanie odszyfrować treść z&nbsp;tekstu nie&nbsp;znającego żadnych <a href="http://blog.ikari.pl/2007/08/03/o-przecinku-czyli-polski-w-internecie/">zasad językowych</a>). Oczywiście tytuł, jak i&nbsp;cała sprawa jest mocno przesadzona, jednak wywołało to lawinową falę odpowiedzi i&nbsp;oburzenia w&nbsp;Sieci. Rozbudowaną analizę i&nbsp;ocenę sytuacji przedstawił Piotr Waglowski w&nbsp;artykule <a href="http://prawo.vagla.pl/node/7432">&#8222;Powoli Sieć zyskuje świadomość problemu rejestracji&#8221;</a>, komentarzach do&nbsp;niego, a&nbsp;także rozległej pajęczynie odnośników internetowych, które poprowadzą nas w&nbsp;różne części Sieci mówiące o&nbsp;tym problemie &#8212; i&nbsp;trzeba przyznać, że w&nbsp;tak traktowanej całości stanowi to kopalnię informacji, ale ogarnięcie tego wymaga odrobiny czasu i&nbsp;skupienia, by samemu zapoznać się ze&nbsp;wszystkimi materiałami. Generalnie nie&nbsp;wiadomo, czy regularnie aktualizowane strony to dzienniki, czasopisma, a&nbsp;może inna prasa &#8212; czy w&nbsp;ogóle prasą być nie&nbsp;musi. Jeśli tak, to praktycznie każdy obywatel powinien wyuczyć się teraz prawa prasowego, ponieważ zawiera ono sporo wytycznych, których prasa trzymać się powinna, a&nbsp;państwo musi znaleźć sposób na&nbsp;skuteczne wymuszanie na&nbsp;milionach internautów zalania instytucji niepotrzebną papierkową robotą, z&nbsp;którą i&nbsp;tak niejednokrotnie w&nbsp;terminach sobie nie&nbsp;radzą&#8230;<br />
Z rozwiązaniem spieszy nam ukochana Polska <a href="http://www.partiapiratow.org.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=96&amp;Itemid=88888912">Partia Piratów: proponują zmianę prawa prasowego</a> tak, by rozwiać wszelkie wątpliwości, na&nbsp;korzyść internautów i&nbsp;ich anonimowości, rzecz jasna ;-).</p>
<p>Tymczasem doskonale wiadomo, że takie zapisy, czy raczej  nie&nbsp;mają szansy przetrwania i&nbsp;faktycznego stosowania. Mówimy o&nbsp;pojęciu sprzecznym ze&nbsp;zdrowym rozsądkiem i&nbsp;powszechnie rozumianym pojęciem &#8218;dziennika/czasopisma/prasy&#8217; oraz działaniu na&nbsp;olbrzymią skalę. Ile blogów jest w&nbsp;Polsce? Opierając się na&nbsp;<a href="http://mediacafepl.blogspot.com/2006/04/bubel-tygodnia-artyku-wprost-o.html">szacunkowych danych sprzed roku (czerwiec 2006)</a>, w&nbsp;Polsce mamy dziś zapewne ponad 2 mln (słownie: <strong>dwa miliony</strong>) blogów (a według danych na&nbsp;Wikipedii, wręcz 2,5 mln). I co, za&nbsp;to też zamkną nas wszystkich? ;)</p>
<h4>Sprawa gimnazjalistów, komórek i&nbsp;filmików</h4>
<p>Jeszcze kilka słów o&nbsp;szeroko pojętych i&nbsp;równie szeroko zakazanych &#8222;filmikach z&nbsp;komórek&#8221;. Już kilka razy słyszeliśmy o&nbsp;&#8211; delikatnie mówiąc &#8211; kontrowersyjnych nagraniach ze&nbsp;szkół, a&nbsp;niedawno pojawił się nawet artykuł Gazety Wyborczej pt <a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,82709,4429854.html">&#8222;Co Twoja córka kręci na&nbsp;koloniach&#8221;</a>.<br />
Ilekroć jednak problem był prezentowany, coś się we&nbsp;mnie gotowało kiedy czytałem, jakie wyciągano z&nbsp;tego wnioski. Udokumentowano jak uczniowie znęcają się nad nauczycielem? Zabronić telefonów w&nbsp;szkole, tego nie&nbsp;można pokazywać światu. Udokumentowano jak nauczyciel znęca się nad uczniami? Zabronić telefonów w&nbsp;szkole, nauczyciela trzeba czcić. Sfilmowano wreszcie jak uczniowie znęcają się nad sobą nawzajem? Zabronić telefonów w&nbsp;szkole, udawajmy, że całej sprawy nigdy nie&nbsp;było. Czemu tak rzadko pojawiały się głosy, że polskie szkoły mają faktycznie jakiś problem poza tym, że to co się tam dzieje udało się nagrać? Czemu pewien minister swoimi pomysłami tylko pogarszał tę sytuację? _-_&#8230; Ale <strong>nie lękajcie się</strong>, jest <strong>nadzieja</strong>! Szkoda tylko, że&#8230; w&nbsp;Finlandii &#8211; tam uczeń <a href="http://di.com.pl/news/17393,Zaplaci_za_obraze_nauczycielki_w_YouTube.html">zapłaci grzywnę oraz koszty postępowania</a> za&nbsp;obrazę nauczycielki, której dowodem był filmik na&nbsp;YouTube! I dopiero <strong>takie</strong> działanie, czyli konkretne karanie winnych, ma&nbsp;moim zdaniem jakiś sens.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2007/08/30/moje-stanowisko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Robert J. Szmidt &#8211; Ostatni zjazd przed Litwą</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2007/07/25/robert-j-szmidt-ostatni-zjazd-przed-litwa/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2007/07/25/robert-j-szmidt-ostatni-zjazd-przed-litwa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jul 2007 19:17:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[godne polecenia]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Ostatni zjazd przed Litwą]]></category>
		<category><![CDATA[sci-fi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/252</guid>
		<description><![CDATA[Co to za&#160;wpis? Reklamowy? I tak, i&#160;nie ;) Pomyślałem sobie, że od czasu do&#160;czasu wypadałoby pochwalić się umiejętnością czytania słowa pisanego &#8212; ba, pisanego na&#160;papierze. Książka jaka jest, każdy widzi, jednak kiedy widzę na&#160;charakterystycznie zaprojektowanej okładce logo &#8222;Fabryka Słów&#8221; wiem już, że co najmniej się nie&#160;zawiodę. Tak przynajmniej było dotąd, jako że mają tendencję do&#160;wydawania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2007/07/zjazd.jpg" alt="zjazd.jpg" align="left" /></p>
<h4>Co to za&nbsp;wpis? Reklamowy?</h4>
<p>I tak, i&nbsp;nie ;) Pomyślałem sobie, że od czasu do&nbsp;czasu wypadałoby pochwalić się umiejętnością czytania słowa pisanego &#8212; ba, pisanego na&nbsp;papierze. Książka jaka jest, każdy widzi, jednak kiedy widzę na&nbsp;charakterystycznie zaprojektowanej okładce logo &#8222;Fabryka Słów&#8221; wiem już, że co najmniej się nie&nbsp;zawiodę. Tak przynajmniej było dotąd, jako że mają tendencję do&nbsp;wydawania znakomitych pozycji z&nbsp;gatunku szeroko pojętej fantastyki (science-fiction (o którym przecież mówiłem na&nbsp;maturze), wspaniałego pogranicza sci-fi i&nbsp;fantasy, a&nbsp;także typowego fantasy), które to sam bardzo lubię.</p>
<h4><span id="more-252"></span>No dobra, co to za&nbsp;książka?</h4>
<p>Jak kilka jej podobnych dobrych książek (;-)) jest zbiorem opowiadań. Zawiera:</p>
<ul>
<li>Cicha góra</li>
<li>Ciemna strona księżyca</li>
<li>Mrok nad Tokyoramą</li>
<li>Ostatni zjazd przed Litwą</li>
<li>Polowanie na&nbsp;jednorożca</li>
</ul>
<p>To nie&nbsp;przypadek, że pierwsze opowiadanie ma&nbsp;tytuł będący polskim odpowiednikiem &#8222;Silent Hill&#8221; &#8211; jest ono jawnie dedykowane &#8222;szalonemu umysłowi, który zaprosił mnie do&nbsp;tego świata&#8221;. Muszę się przyznać, że sam w&nbsp;grę pod tym tytułem nie&nbsp;grałem, ale widziałem film &#8211; i&nbsp;zdecydowanie jest utrzymane w&nbsp;jego niesamowitym klimacie, chociaż opowiada zgoła odmienną historię (owszem, jest inspirowane Silent Hillem, lecz nie&nbsp;dzieje się w&nbsp;jego świecie; ba, tytułowa Cicha Góra znalazła się w&nbsp;naszych kochanych Bieszczadach&#8230;). To prawie jedyne (prawie, bo z&nbsp;wyjątkiem ostatniego) opowiadanie z&nbsp;tomu, którego akcja nie&nbsp;rozgrywa się (lub nie&nbsp;jest to konieczne :)) w&nbsp;przyszłości. Coś dla miłośników &#8222;2586 kroków&#8221; Pilipiuka.</p>
<p>Trzecie przerzuca nas niemalże na&nbsp;drugi koniec świata &#8211; do&nbsp;futurystycznej Japonii, w&nbsp;świat, w&nbsp;którym klasyczne gry szachów (czy dla Japonii nie&nbsp;powinno to być go, panie <strike>Schmidt</strike> Szmidt?) i&nbsp;sztuki walki połączyły się i&nbsp;uformowały niebezpieczne, często krwawe i&nbsp;niesamowicie popularne widowisko. Wyobraź sobie, że jesteś tylko pionkiem w&nbsp;grze arcymistrza. Dosłownie. Twoje życie zależy od tego, jak dobrze potrafisz walczyć &#8211; goniec bije piona, czy pion gońca? Zależy, który z&nbsp;was jest lepszym wojownikiem.</p>
<p>Drugie, które właśnie udało mi się niechcący pominąć znów rzuca nas w&nbsp;odległą przestrzeń &#8211; w&nbsp;dodatku raz do&nbsp;USA, raz na&nbsp;Księżyc, raz&#8230; Świat jest wyczerpany kolejnym wielkim, nuklearnym zresztą konfliktem. Część ludzi zaczęła rodzić się&#8230; inna. Wystarczająco inna, by &#8222;normalni&#8221; (czyt. statystyczna większość &#8211; uwielbiam pojęcie normalności w&nbsp;ujęciu dzisiejszego świata) postanowili ich wszystkich wybić. Nawet jeśli to wymaga pogromu na&nbsp;skalę globalną&#8230;</p>
<p>Opowiadanie tytułowe większość czasu zdaje się być rodzajem thrillera sensacyjnego &#8211; umiejscowienie akcji w&nbsp;przyszłości jest w&nbsp;zasadzie zabiegiem ułatwiającym życie bohaterom. Jednak ta przyszłość znów różni się od tego, co znamy dziś&#8230; Gdzieś po&nbsp;drodze zanikły granice między państwami, zupełnie przestały istnieć narody, a&nbsp;na mapie znajduje się tylko kilka wielkich mocarstw&#8230; Czemu się tak stało? I czemu główny bohater nawet nie&nbsp;wie, co się z&nbsp;nim właściwie dzieje? ;) Bo to dopiero Ty możesz to w&nbsp;końcu odkryć.<br />
Ta historia, choć wydawała się przeciętna, ostatecznie niesamowicie mi się spodobała. Trzeba doczytać do&nbsp;końca, bez spoilerów :)</p>
<p>Tak samo i&nbsp;w ostatnim &#8211; nie&nbsp;potrafię nie&nbsp;powiedzieć, że są w&nbsp;nim ciekawe zwroty akcji (ups, wydało się&#8230; To już jest spoiler w&nbsp;moim odczuciu, bo za&nbsp;dużo można się potem domyślić czytając i&nbsp;nasz zwrot akcji się znacznie prostuje ;)). Zamiast pisać coś więcej, podrzucę wam <a href="http://www.fahrenheit.net.pl/index.php?stan=fragment&amp;id=97">fragment (początek) tego opowiadania</a>, ze&nbsp;strony wydawnictwa. (Ten fragment tam jest, przewińcie w&nbsp;dóóóóóół ;))</p>
<p>Gorąco polecam :)<br />
Wiecie, czego w&nbsp;takich książkach jednak nie&nbsp;lubię? Tego, że ich cena jest niewspółmiernie wysoka do&nbsp;czasu, jaki &#8222;cieszą&#8221; &#8211; wciągająca lektura kończy się błyskawicznie :) Niech no te książki potanieją&#8230; Miło jest je mieć na&nbsp;własność.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2007/07/25/robert-j-szmidt-ostatni-zjazd-przed-litwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

