<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>ikari » blog &#187; Przemyślenia</title>
	<atom:link href="http://blog.ikari.pl/category/przemyslenia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.ikari.pl</link>
	<description>przemyślenia, programowanie, informatyka, brak seksu, kawa i ja</description>
	<lastBuildDate>Fri, 02 Dec 2011 07:30:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Pidżyn (Pidgin)</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2011/12/02/pidzyn-pidgin/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/12/02/pidzyn-pidgin/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Dec 2011 07:30:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>
		<category><![CDATA[język]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=767</guid>
		<description><![CDATA[Przez długi czas myślałem, że nazwa komunikatora Pidgin (w niektórych systemach tłumaczona na&#160;polski — jak sądziłem, głupio — jako Pidżyn) pochodzi od angielskiego słowa pidgeon, czyli gołąb. Wyjaśnia to, za przeproszeniem, ptaszka jako ikonkę i&#160;generalnie całościowo trzyma się kupy. Otóż nie. Słowo to pochodzi od angielskiego słowa… business. Języki pidżynowe, czytamy na Wikipedii, (pidgin, pidżyn) – języki pomocnicze o uproszczonej morfologii i składni, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przez długi czas myślałem, że nazwa komunikatora <em><strong>Pidgin</strong></em> (w niektórych systemach tłumaczona na&nbsp;polski — jak sądziłem, głupio — jako <em>Pidżyn</em>) pochodzi od angielskiego słowa <em>pidgeon</em>, czyli gołąb. Wyjaśnia to, za przeproszeniem, ptaszka jako ikonkę i&nbsp;generalnie całościowo trzyma się kupy.</p>
<p>Otóż nie. Słowo to pochodzi od angielskiego słowa… <em>business</em>.</p>
<p><em><strong>Języki pidżynowe</strong>, </em>czytamy <a title="Języki pidżynowe — Wikipedia" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_pid%C5%BCynowe" target="_blank">na Wikipedii</a><em>, (<strong>pidgin</strong>, <strong>pidżyn</strong>) – języki pomocnicze o uproszczonej morfologii i składni, a&nbsp;także o&nbsp;ograniczonym słownictwie powstały na&nbsp;bazie dwóch (lub więcej) języków. Nazwa <strong>pidżin</strong> pochodzi od chińskiej wymowy angielskiego słowa &#8222;business&#8221; (&#8222;biznes&#8221;)<small><sup id="cite_ref-0"><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_pid%C5%BCynowe#cite_note-0">[1]</a></sup></small>.</em></p>
<p>Kto by pomyślał?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/12/02/pidzyn-pidgin/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jedenaście pazurów &#8211; o&#160;antologii bez spoilerów</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2011/03/04/jedenascie-pazurow-o-antologii-bez-spoilerow/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/03/04/jedenascie-pazurow-o-antologii-bez-spoilerow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Mar 2011 22:42:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oficynka wydawnicza]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[koty]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[science-fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=705</guid>
		<description><![CDATA[Jako miłośnik kotów (ci co wiedzą, jak bardzo, to wiedzą), zapragnąłem tej książki, gdy tylko ją zobaczyłem. Wiadomo, kocie opowiadania muszą być dobre &#8211; z&#160;takiego przynajmniej wychodziłem założenia (zachęcony zresztą jakąś inną tematyczną antologią, którą czytałem wieki temu). Koty są niesamowite i&#160;fascynujące. Wybitni indywidualiści, każdy z&#160;nieco odmiennym charakterem i&#160;zwyczajami, nigdy zaś nie&#160;wiadomo, kto w&#160;relacji człowiek-kot [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/jedenascie-pazurow-bprod591202341.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-706" title="Jedenaście pazurów" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/jedenascie-pazurow-bprod591202341-189x300.jpg" alt="Jedenaście pazurów - okładka" width="189" height="300" /></a> Jako miłośnik kotów (ci co wiedzą, jak bardzo, to wiedzą), zapragnąłem tej książki, gdy tylko ją zobaczyłem. Wiadomo, kocie opowiadania muszą być dobre &#8211; z&nbsp;takiego przynajmniej wychodziłem założenia (zachęcony zresztą jakąś inną tematyczną antologią, którą czytałem wieki temu).</p>
<p>Koty są niesamowite i&nbsp;fascynujące. Wybitni indywidualiści, każdy z&nbsp;nieco odmiennym charakterem i&nbsp;zwyczajami, nigdy zaś nie&nbsp;wiadomo, kto w&nbsp;relacji człowiek-kot należy jest czyj. Zwinne, szybkie, drapieżne, a&nbsp;zarazem mruczące, słodkie, potulne i&nbsp;leniwie wygrzewające się w&nbsp;słoneczku.</p>
<p>Wiele zatem można oczekiwać po&nbsp;zbiorku opowiadań, w&nbsp;których motyw kota ma&nbsp;dominować. Jak zaś ten tomik spełnia te oczekiwania miłośnika kotów?<span id="more-705"></span></p>
<h2>Opakowanie</h2>
<p>Przed zakupem niestety oceniam książki po&nbsp;okładce. Ta akurat jest odpowiednio kocia ;). Zawiera też kilka znajomych nazwisk &#8211; bo autorzy rodzimi, to i&nbsp;napić się i&nbsp;pogadać z&nbsp;niektórymi się kiedyś zdarzyło. Ciekawie jest najpierw kogoś poznać, a&nbsp;potem go poczytać, ale to akurat ciężka do&nbsp;powtórzenia i&nbsp;osobista motywacja :). Wracając do&nbsp;okładki &#8211; znajdziemy na&nbsp;niej sporo cytatów z&nbsp;tego, co o&nbsp;kotach mówili autorzy opowiadań. Czytając zbiorek (nie mam w&nbsp;zwyczaju omijać wstępów ani posłowi) odkrywamy, jak krzywdząco wyrwane z&nbsp;kontekstów są niektóre z&nbsp;tych opinii &#8211; niczym wypowiedzi polityków montowane w&nbsp;codziennej prasie &#8211; zdanie podpisane nazwiskiem Marcina Przybyłka brzmi wobec kotów nieco wrogo i&nbsp;negatywnie, podczas gdy pełne jego brzmienie ma&nbsp;całkiem inny kontekst i&nbsp;wydźwięk.</p>
<h2>Zawartość</h2>
<p>Zbiorek rozpoczyna pół-żartobliwy, pół-serio wstęp napisany przez Andrzeja Sapkowskiego, zatytułowany &#8222;<em>Arcydzieło</em>&#8222;.  To słowo chyba najlepiej opisuje kota.</p>
<h3>1. Jaga Rydzewska, <em>&#8222;Kot Szrekingera&#8221;</em></h3>
<p>W moim odczuciu prawdopodobnie najlepsze opowiadanie w&nbsp;całym zbiorze. Zawiera kilka elementów, które niesamowicie lubię &#8211; urzekającą dziecięcą prostolinijność i&nbsp;uroczy sposób myślenia, pełen swobodnych skojarzeń, a&nbsp;zarazem elementy naukowe, z&nbsp;nawiązaniami do&nbsp;fizyki kwantowej i&nbsp;wielu tajemniczych i&nbsp;fascynujących zjawisk, które nasza nauka dopiero poznaje. W dziecięcym widzeniu świata zawarte jest mnóstwo humoru, jak i&nbsp;tej niezwykłej naturalności, z&nbsp;jaką dzieci traktują wszelkie zjawiska otaczającego je świata &#8211; także te, które dorosłym wydają się niemożliwe i&nbsp;absurdalne. Dziecko w&nbsp;opowiadaniu, poza problemami rodzinnymi, posiada zaś pewne szczególne zdolności, dostrzega między innymi rzeczy niewidoczne dla innych, sięgające nieco poza czysto materialny świat&#8230;</p>
<blockquote><p>- Bo mój tata jest drań i&nbsp;wstrętny sukinsyn. Tak powiedziała mamusia, tylko nigdy-przenigdy nie&nbsp;wolno tego było powtarzać przy babci, bo babcia to mama taty. Tata nas rzucił. Ja długo chorowałam, jak byłam mała, i&nbsp;tata myślał, że to mi już zostanie na&nbsp;całe życie i&nbsp;on się będzie musiał męczyć z&nbsp;chorym dzieckiem. I jak mamusia jeździła ze&nbsp;mną po&nbsp;szpitalach, to on sobie znalazł Tą Sukę i&nbsp;pojechał z&nbsp;nią do&nbsp;Warszawy. Potem do&nbsp;mnie dzwonił. Czasami. Przysyłał mi prezenty na&nbsp;urodziny, ale nigdy nie&nbsp;te, co chciałam, i&nbsp;prawie w&nbsp;ogóle nie&nbsp;przyjeżdżał, nawet na&nbsp;Wigilię. Pewnie dlatego, że myśmy mieli kota, i&nbsp;tata nie&nbsp;mógł wziąć Tej Suki do&nbsp;nas, bo by nam kota zagryzła.</p>
<p>Pani Policjantce za&nbsp;stołem zrobiło się coś dziwnego z&nbsp;twarzą. Jakby chciała kichnąć.</p></blockquote>
<p>Matka ucząca dziecko podstaw fizyki kwantowej (niemal-tytułowy Kot Schrödingera, chociażby) zamienia opowiadanie o&nbsp;dziecięcej magii w&nbsp;prawdziwe, <em>twarde science fiction</em>. Opowiadanie wciąga, bawi, a&nbsp;może i&nbsp;uczy :)</p>
<h3>2. Łukasz Orbitowski, <em>&#8222;Koszmar w&nbsp;Providence&#8221;</em></h3>
<p>Zgodnie z&nbsp;tym, co sugeruje tytuł, opowiadanie utrzymane jest w&nbsp;konwencji horroru, w&nbsp;którym świat wokół bohatera przeobraża się w&nbsp;przerażający i&nbsp;groźny sposób, co ma&nbsp;tajemniczy związek z&nbsp;przygarniętym przez niego futrzakiem&#8230;</p>
<p>Łukasz Orbitowski zdaje się (choć nie&nbsp;czytałem zbyt wielu jego dzieł ;)) świetnie czuć się w&nbsp;takich ciężkich klimatach, gdzie dominuje poczucie zagrożenia i&nbsp;osaczenia przez niezrozumiałe zjawiska i&nbsp;wrogie istoty. Nie bawiąc się tu w&nbsp;jego psychoanalityka szukającego ku temu powodów, należy przyznać, że wychodzi mu to znakomicie. Czytelnik solidaryzuje się z&nbsp;bohaterem w&nbsp;jego lękach i&nbsp;pragnieniu oswobodzenia, gotów w&nbsp;napięciu śledzić jego poczynania.</p>
<h3>3. Mirosława Sędzikowska, <em>&#8222;Nietak&#8221;</em></h3>
<p>Opowiadanie &#8211; można rzec właściwie bez spoilera &#8211; już na&nbsp;początku zapowiada motyw klątwy obcokrajowca rzuconej na&nbsp;jednego z&nbsp;bohaterów (paczka znajomych żyjących w&nbsp;wielokulturowym zlepku w&nbsp;jakimś bodajże Londynie) i&nbsp;takowy klimat jest podtrzymywany. Ogólne wrażenie estetyczne było, w&nbsp;zasadzie z&nbsp;niejasnego dla mnie powodu, nieco &#8222;żulczykowe&#8221;, czyli w&nbsp;świecie przedstawionym jest brudno, biednie i&nbsp;wulgarnie. Osobiście &#8211; mnie nie&nbsp;zachwyciło, a&nbsp;teraz &#8211; miesiąc po&nbsp;przeczytaniu &#8211; nie&nbsp;jestem w&nbsp;stanie za&nbsp;wiele o&nbsp;nim powiedzieć.</p>
<h3>4. Piotr Patykiewicz, <em>&#8222;Kociarka&#8221;</em></h3>
<p>Z tym jest przeciwnie, jest na&nbsp;tyle charakterystyczne, że skutecznie zapada w&nbsp;pamięć. Tytułowa kociarka to archetypiczna starucha &#8211; straszna i&nbsp;groźna, a&nbsp;zarazem mądra i&nbsp;posiadająca wiedzę nieznaną pozostałym. Jak to bywa w&nbsp;opowiadaniach z&nbsp;czarownicą-staruchą, do&nbsp;samego końca nie&nbsp;możemy mieć pewności, czy należy się jej szacunek, czy też trzeba się jej wyłącznie bać&#8230;</p>
<p>Dobry tekst, nie&nbsp;dłuży się, chociaż nie&nbsp;jest najkrótszy (w znaczeniu dosłownym: w&nbsp;porównaniu z&nbsp;pozostałymi :)), napięcie podręcznikowo narasta i&nbsp;czyta się go z&nbsp;zaciekawieniem, mimo, że niektóre sceny są naprawdę niepokojące. Pojawiają się także stare wierzenia dotyczące czarnych kotów &#8211; i&nbsp;do dziś się zastanawiam, czy autor zdołał odszukać i&nbsp;przytoczyć ich prawdziwą genezę, czy też sobie to wymyślił&#8230;?</p>
<h3>5. Paweł Ciećwierz &#8211; <em>&#8222;Dobranocka&#8221;</em></h3>
<p>No cóż &#8211; interesująca historia o&#8230; nekromancie. Motyw kota zaczepiony nieco na&nbsp;siłę (znaczy, bez niego tekst by się specjalnie nie&nbsp;zmienił). Krótka, ale dość pouczająca w&nbsp;kwestii relacji damsko-męskich.</p>
<blockquote><p>- Kochanie, dlaczego to zrobiłaś? Czy ktoś cię skrzywdził? Ktoś ci coś powiedział? Dlaczego?</p>
<p>Chiara rozwarła fioletowe usta i&nbsp;spojrzała na&nbsp;niego zachodzącymi bielmem oczyma.</p>
<p>- Bo cię, kurwa, nienawidzę &#8211; odpowiedziała po&nbsp;prostu. Poczułem się jak w&nbsp;domu.</p></blockquote>
<p>Bardzo podobało mi się to opowiadanie, konfrontujące różne spojrzenia na&nbsp;te same sprawy z&nbsp;dozą fantastycznej opowieści i&nbsp;nadprzyrodzonych sił u&nbsp;podstaw.</p>
<h3>6. Marcin Wełnicki, <em>&#8222;Nocą czarną jak kot&#8221;</em></h3>
<p>Opowiastka dość bajkowa, motyw koci zasadniczo pierwszoplanowy, gdyż bohaterowie są kotami (przynajmniej niektórzy), mocno antropomorfizowanymi. Problem w&nbsp;tym, że ja nie&nbsp;lubię bajek, zwłaszcza gdy ich głównym celem jest wyłącznie bawić. Autor przyznaje się, że kota nigdy nie&nbsp;miał i&nbsp;nie planuje. Wprawdzie ze&nbsp;wstępu wynikałoby, że koty poznał na&nbsp;tyle, by całkiem rozumieć ich charakter; w&nbsp;tekście tego jednak nie&nbsp;czuję. Koty są bardziej jak Brygada RR (pamiętacie?), niż typowo kocie. W efekcie mamy małych ludzkich bohaterów w&nbsp;kocich futerkach. Czyli tak sobie.</p>
<h3>7. Witold Jabłoński, <em>&#8222;Kotik&#8221;</em></h3>
<p>Historia pewnego specyficznego młodzieńca, któremu przywrócono wolność po&nbsp;długim &#8211; wydawałoby się traumatycznym &#8211; trzymaniu w&nbsp;domowej piwnicy. Jego marzeniem jest udział w&nbsp;telewizyjnym show wybierającym najlepszych tancerzy&#8230; (tu silę się na&nbsp;grozę) Z czasem jednak w&nbsp;miasteczku zaczynają dziać się niepokojące rzeczy&#8230;</p>
<p>Akcja rozwija się i&nbsp;stara się wykonywać pewne zwroty, czy chociaż slalom, dla mnie jednak nieco zbyt przewidywalnie. Autor jest człowiekiem sympatycznym, ale jego prozę przyswajam jak dotąd dość opornie.</p>
<h3>8. Artur Baniewicz, <em>&#8222;Szczyt Piramidy&#8221;</em></h3>
<p>Wyobraźmy sobie świat, w&nbsp;którym rządzą inteligentne gady, a&nbsp;ludzie są im całkowicie podporządkowani &#8211; jako ich zwierzęta, ich własność i&nbsp;służba, z&nbsp;racji dobrze chwytnych dłoni. Jedno się wszak nie&nbsp;zmienia &#8211; ulubionymi (a jakże!) zwierzątkami swoich panów są koty.</p>
<p>Ciekawa koncepcja, wprawdzie znów wydaje mi się nieco &#8222;bajkowa&#8221; poprzez model robienia ludzi z&nbsp;nieludzi, ale zrealizowana w&nbsp;całkiem niebajkowy, poważny i&nbsp;wciągający sposób. Dobre opowiadanie, potrafi zainteresować czytelnika, który sam do&nbsp;końca nie&nbsp;wie, po&nbsp;której ze&nbsp;stron chciałby się w&nbsp;nim opowiedzieć.</p>
<h3>9. Donat Szyller, <em>&#8222;Paskudny dzień w&nbsp;mieście&#8221;</em></h3>
<p>Coś może trochę dla fanów Kossakowskiej. Poważnie i&nbsp;bez krzywych uśmieszków. Historia dotyczy bowiem raczej mieszkańców zaświatów niż wiąże się w&nbsp;jakiś istotny sposób z&nbsp;czymkolwiek, co kocie (nie licząc myśli z <em>Constantine</em>&#8218;a, że zawsze koty są dwiema łapami po&nbsp;tamtej stronie).</p>
<p>Jest to także historia typu noir, klasyczna detektywistyczna opowieść. A takie czyta się dobrze chyba zawsze. Przemyślana, odpowiednio brudna, brutalna, a&nbsp;głos narratora w&nbsp;głowie czytelnika jest dostatecznie zachrypnięty ;-). &#8222;To miała być prosta robota&#8221; &#8211; bez tego zdania tego typu opowieść się nie&nbsp;obejdzie, pada ono i&nbsp;tutaj. Czy osadzenie historii w&nbsp;piekle było sposobem na&nbsp;przełamanie sztampowości tekstu? Nie wiem, może wolałbym go w&nbsp;wersji na&nbsp;naszym ziemskim padole łez, ale nie&nbsp;był zły :).</p>
<h3>10. Marcin Przybyłek, <em>&#8222;Aquila Aquila&#8221;</em></h3>
<p>Tu znów robi się bardziej science, jednocześnie wcale nie&nbsp;mniej fiction. Gratka dla fanów <em>Warhammera 40k</em>, gdyż całe opowiadanie osadzone jest w&nbsp;tym właśnie świecie. Ja jednak nigdy nie&nbsp;grałem, a&nbsp;i tak mi się bardzo podobało. Związek z&nbsp;kotami jest przede wszystkim genetyczny &#8211; bohaterami są bowiem space marines, zmodyfikowani w&nbsp;ten właśnie sposób na&nbsp;podobieństwo kotów; akcja kręci się w&nbsp;szczególności wokół jednego z&nbsp;nich, zwyczajem autora zawierającego coś, co wymawia się &#8222;kil&#8221; (<em>kill</em>?) w&nbsp;imieniu ;-). Tradycyjnie są futurystyczne technologie, wielkie roboty, elementy magii (w dużej mierze ściśle związanej z&nbsp;przeróżnymi dziedzinami nauki), pojedynki i&nbsp;dużo akcji. Mimo mojej totalnej ignorancji wobec<em> Warhammera 40000</em>, jest to jedno z&nbsp;moich ulubionych opowiadań w&nbsp;zbiorze.</p>
<blockquote><p>Instynkt. Jako konsyliarz nie&nbsp;powinienem tak tego określać. Tygrysy nie&nbsp;mają żadnego instynktu, tylko poszerzone drogi neuronalne komunikujące wzgórze z&nbsp;korą nową.</p></blockquote>
<p>Jak tego nie&nbsp;uwielbiać? Takie fragmenty podobają mi się najbardziej, a&nbsp;że Przybyłek ma&nbsp;wykształcenie medyczne, takich smaczków potrafi nieco w&nbsp;teksty powrzucać (mógłby więcej, dobrego nigdy za&nbsp;wiele). Dla mnie to wzmacniacz &#8222;science&#8221; w&nbsp;&#8222;science fiction&#8221;, dodaje tekstowi wrażenia realności i&nbsp;namacalności. Jeśli jesteśmy w&nbsp;stanie coś lepiej nazwać, określić, choćby używając fachowych ale istniejących współcześnie (lub wykreowanych wraz z&nbsp;rozwojem świata) terminów opisać &#8211; wydaje nam się to prawdziwe i&nbsp;osiągalne.</p>
<h3>11. Paweł Kempczyński, <em>&#8222;Podłe życie, podła śmierć&#8221;</em></h3>
<p>Ostatni <em>pazur</em> z&nbsp;jedenastu, ale &#8211; jak to mówią anglicy &#8211; <em>last but not least</em>, bowiem gdybym miał wyznaczyć trzech medalistów, także i&nbsp;ten tekst znalazłby się na&nbsp;podium (wyszczególnienia kolejności pierwszych trzech miejsc się nie&nbsp;podejmę).</p>
<p>Tekst zaczyna się jako historia pewnego dziennikarza wysłanego w&nbsp;miejsce, gdzie dzieje się coś niepokojącego, zdaje się być utrzymany nieco w&nbsp;klimacie horroru czy przynajmniej thrillera&#8230; Z czasem jednak sprawy nabierają takiego obrotu, że dałem się bardzo mocno i&nbsp;bardzo pozytywnie zaskoczyć. Właściwie to przygotowując czytelnika na&nbsp;zmianę i&nbsp;zaskoczenie może właśnie psuję cały efekt i&nbsp;ideę napisania o&nbsp;tych opowiadaniach bez spoilera, ale nie&nbsp;mógłbym o&nbsp;tym nie&nbsp;napisać. Muszę bowiem przyznać, że im dalej w&nbsp;opowiadanie, tym bardziej mi się podobało. Pewnie, w&nbsp;literaturze często można zbyć utwór tekstem &#8222;już było&#8221;, ale niezależnie ilu takich przewałkowanych pomysłów próbowalibyście się tu doszukać, dajcie szansę i&nbsp;przeczytajcie w&nbsp;całości. Ostateczna kompilacja wyszła bowiem moim zdaniem znakomicie, a&nbsp;gdy wydaje się, że gorzej już być nie&nbsp;może &#8211; napięcie stale rośnie.</p>
<h3>O książce jednym krótkim zdaniem.</h3>
<p>Coś z&nbsp;całą pewnością dla fanów fantastyki (warunek niemal konieczny), a&nbsp;jeśli przy okazji jesteś także miłośnikiem kotów &#8211; tym lepiej; ale spokojnie, nie&nbsp;musisz.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/03/04/jedenascie-pazurow-o-antologii-bez-spoilerow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TL;DR wg Dukaja</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2011/03/01/tldr-wg-dukaja/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/03/01/tldr-wg-dukaja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Mar 2011 06:52:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=710</guid>
		<description><![CDATA[„Kiedyś potrafiłem zagłębić się w lekturze na&#160;długie godziny – dzisiaj walczę, by skupić się na&#160;kilku stronach. Czuję niemal fizycznie, jak coś wyrywa mnie z lektury: mój umysł przeskakuje z tekstu do&#160;innego strumienia informacji, nawet gdy nie&#160;ma żadnego innego strumienia informacji” — J. Dukaj &#8222;Google zgwałciło nam mózgi&#8221; Trafiłem na&#160;ten cytat wkrótce po&#160;tym, jak dokładnie o tym pisałem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>„Kiedyś potrafiłem zagłębić się w lekturze na&nbsp;długie godziny – dzisiaj walczę, by skupić się na&nbsp;kilku stronach. Czuję niemal fizycznie, jak coś wyrywa mnie z lektury: mój umysł przeskakuje z tekstu do&nbsp;innego strumienia informacji, nawet gdy nie&nbsp;ma żadnego innego strumienia informacji”</p></blockquote>
<p><cite>— J. Dukaj &#8222;Google zgwałciło nam mózgi&#8221;</cite></p>
<p>Trafiłem na&nbsp;ten cytat wkrótce po&nbsp;tym, jak dokładnie <a href="http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/">o tym pisałem</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/03/01/tldr-wg-dukaja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TL;DR</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Feb 2011 10:37:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[prokrastynacja]]></category>
		<category><![CDATA[tempo życia]]></category>
		<category><![CDATA[wytrwałość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=699</guid>
		<description><![CDATA[czyli Too Long; Didn&#8217;t Read. To dopiero jest syndrom XXI wieku. Przywykliśmy do&#160;szybkiej informacji, skondensowanej, spakowanej, najlepiej w&#160;formie łatwo przyswajalnej informacyjnej papki, której wchłonięcie nie&#160;wymaga od nas wielkiego wysiłku. Jeśli informacja jest trudna, bylibyśmy najbardziej zadowoleni, gdyby była podawana bezpośrednio do&#160;mózgu. Zaraz&#8230; czy nie&#160;podobnie mówili nasi rodzice o&#160;telewizji? Mówi się o&#160;niej także o&#160;tym, że pożera [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>czyli <em>Too Long; Didn&#8217;t Read</em>. To dopiero jest syndrom XXI wieku. Przywykliśmy do&nbsp;szybkiej informacji, skondensowanej, spakowanej, najlepiej w&nbsp;formie łatwo przyswajalnej informacyjnej papki, której wchłonięcie nie&nbsp;wymaga od nas wielkiego wysiłku. Jeśli informacja jest trudna, bylibyśmy najbardziej zadowoleni, gdyby była podawana bezpośrednio do&nbsp;mózgu. Zaraz&#8230; czy nie&nbsp;podobnie mówili nasi rodzice o&nbsp;telewizji? Mówi się o&nbsp;niej także o&nbsp;tym, że pożera czas i&nbsp;mózg ;-)</p>
<p style="text-align: center;"><a rel="attachment wp-att-700" href="http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/5245896930_ebfcb6edab_b/" target="_blank"><img class="size-medium wp-image-700 aligncenter" title="TV eats your brain" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/5245896930_ebfcb6edab_b-270x300.jpg" alt="TV eats your brain" width="270" height="300" /></a></p>
<p>Obecnie rolę tę przejął Internet. Jest bardziej popularny, bo interaktywny &#8211; sami wybieramy sobie treść, którą będziemy się karmić, nikt nie&nbsp;układa dla nas odgórnie programu, a&nbsp;jeżeli wziąć za&nbsp;takowy harmonogram wstawiania czy kategorie treści w&nbsp;serwisie internetowym, to kanałów do&nbsp;wyboru mamy miliony, większość za&nbsp;darmo. Wciąż jednak wolimy filmik, albo chociaż podcast (chociaż treści w&nbsp;formacie audio w&nbsp;Polsce nie&nbsp;biją chyba rekordów popularności, niemniej jednak w&nbsp;stanach są dość powszechne). Gdy widzimy tekst &#8211; nie&nbsp;daj boże długi &#8211; uciekamy. Odkładamy na&nbsp;później, do&nbsp;głębokiej szuflady &#8222;do przeczytania&#8221;, albo, co gorsza, rezygnujemy całkowicie. Nawet kiedy natrafimy na&nbsp;potencjalnie ciekawy materiał wideo, chętniej odtworzymy go, jeśli ma&nbsp;półtorej do&nbsp;pięciu minut, niż 25 albo godzinę, prawda? (Sam przez kilka dni odkładałem <a title="Cosmic Journeys: Alien Planets &amp; Eyeball Earths: The Search for Habitable Planets" href="http://www.youtube.com/watch?v=J9375q7erYY" target="_blank">ciekawy materiał o&nbsp;poszukiwaniu planet podobnych do&nbsp;Ziemi</a>)</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/tldr1.jpg"><img class="size-medium wp-image-701 aligncenter" title="tl;dr" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/tldr1-300x250.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p>Bo nasze mózgi to leniwe bestie :) Lubią to, co łatwo do&nbsp;nich przychodzi, zaspokaja głód rozrywki czy wiedzy, a&nbsp;nie wymaga przy tym zbyt wiele wysiłku. Co gorsza, im bardziej je rozpieszczamy, tym bardziej utrwala się taka preferencja i&nbsp;trudniej nam wybrać coś w&nbsp;&#8222;cięższej&#8221; formie (np. książkę zamiast filmu, artykuł zamiast programu TV, choćby był o&nbsp;tym samym). Przeglądając Sieć wolimy obrazki od tekstów, komiksy z&nbsp;niewielką ilością dialogów, etc. &#8211; przykłady można by mnożyć.</p>
<p>Wynika to z&nbsp;tego, że podświadomość lubi natychmiastową nagrodę, dlatego jeśli coś nie&nbsp;przyniesie efektu od razu, <a title="Prokrastynacja" href="http://blog.ikari.pl/2008/09/11/prokrastynacja/" target="_blank">odkładamy to na&nbsp;później</a>.</p>
<blockquote><p>Ostatnio naszą wytrwałość najbardziej osłabia walka z&nbsp;pokusami, na&nbsp;jakie jesteśmy nieustannie narażeni, uważa prof. Kathleen Vohs z&nbsp;University of Minnesota. Aby się oprzeć wszystkim docierającym do&nbsp;nas przekazom marketingowym, które zachęcają nas do&nbsp;kupowania gadżetów, samochodów czy słodyczy, musimy mocno eksploatować naszą silną wolę.<br />
Kosztuje to mnóstwo energii, wynika z&nbsp;doświadczeń Holly Miller z&nbsp;University of Kentucky. Nawet badane przez nią psy, które przez 10 minut wykonywały komendę „siad”, traciły ochotę, by dobrać się do&nbsp;smakowitych kąsków ukrytych w&nbsp;zabawce. Wystarczyło jednak podać im trochę cukru, który jest źródłem energii dla mózgu, by zwierzęta nabrały wytrwałości w&nbsp;otwieraniu zabawki. Dr Miller nie&nbsp;ma wątpliwości, że ludzie reagują podobnie – utrzymanie samodyscypliny na&nbsp;co dzień pochłania tyle glukozy, że w&nbsp;końcu wpadamy w&nbsp;energetyczny kryzys. I jeśli wtedy jest coś do&nbsp;zrobienia, mówimy jak Scarlett O’ Hara, bohaterka „Przeminęło z&nbsp;wiatrem” – pomyślę o&nbsp;tym jutro. Opór przed czynnościami wymagającymi wysiłku wynika także z&nbsp;innej właściwości mózgu – pragnienia natychmiastowej gratyfikacji. Nasz narząd myślenia jest tak zaprogramowany, by ze&nbsp;wszystkiego, co robimy, bezzwłocznie czerpać przyjemność albo korzyść. Wskazuje na&nbsp;to eksperyment prof. George’a Loewensteina z&nbsp;Carnegie Mellon University. Proponował on ochotnikom obejrzenie błahej komedii lub skłaniającego do&nbsp;refleksji dramatu. Prawie wszyscy wybierali komedię, zapewniając, że arcydzieło kinowe z&nbsp;przyjemnością obejrzą potem.<br />
Skąd my to znamy. Prawie każdy ma&nbsp;w domu zbiór filmów albo książek, do&nbsp;których obejrzenia zbiera się czasem od paru lat. Psychologowie pocieszają – nie&nbsp;oznacza to wcale, że jesteśmy płytcy albo głupi. Naprawdę chcemy oglądać Bergmana, podobnie jak porządnie przygotować się do&nbsp;egzaminu czy odłożyć pieniądze na&nbsp;emeryturę, tyle tylko że pragnący natychmiastowej gratyfikacji mózg wyłącza długoterminowe myślenie. Dzieje się tak nawet wtedy, kiedy w&nbsp;perspektywie mamy zysk.</p>
<p style="padding-left: 30px; text-align: right;">src: <a title="Dlaczego wszystko odkładamy na ostatnią chwilę" href="http://www.newsweek.pl/artykuly/dlaczego-wszystko-odkladamy-na-ostatnia-chwile,69587,1/print" target="_blank">Newsweek</a></p>
</blockquote>
<p style="text-align: left;">Jak więc z&nbsp;tym walczyć? Trzymać listy &#8222;do przeczytania&#8221; i&nbsp;czytać, nie&nbsp;omijać ciekawych treści. Czytać jedną pozycję dziennie chociaż, a&nbsp;najlepiej ustalić sobie górny limit pojemności takiej listy &#8211; jeżeli czeka zbyt wiele rzeczy, przeczytajmy ze&nbsp;dwie rzeczy zanim dodamy coś nowego. Czytać książki. Zwolnić tempo życia i&nbsp;tracić mniej czasu na&nbsp;rzeczy &#8222;zajmujące tylko chwilę&#8221; (Jeszcze tylko zajrzę na&nbsp;Facebooka, Blipa, Twittera, GMaila, jeszcze raz Facebooka&#8230;). <strong>Zrobić plan</strong> i&nbsp;trzymać się go. Praca według planu pomaga zaoszczędzić mnóstwo czasu.<br />
Nie żebym sam sobie dawał z&nbsp;tym radę ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Treść</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2010/10/23/tresc/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2010/10/23/tresc/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Oct 2010 19:02:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[O blogu]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=675</guid>
		<description><![CDATA[Z perspektywy czasu widzę doskonale, że nigdy nie&#160;dbałem o to by w ogóle coś tu przekazać ani o to, jak to robię. Tak po&#160;prostu. Nie miewam nic do&#160;przekazania, ot.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z perspektywy czasu widzę doskonale, że nigdy nie&nbsp;dbałem o to by <strong>w ogóle</strong> coś tu przekazać ani o to, jak to robię. Tak po&nbsp;prostu.<br />
Nie miewam nic do&nbsp;przekazania, ot.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2010/10/23/tresc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sarah MacLachlan &#8211; Angel</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2010/03/05/sarah-maclachlan-angel/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2010/03/05/sarah-maclachlan-angel/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 22:49:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[audio]]></category>
		<category><![CDATA[interpretacja]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[problemy]]></category>
		<category><![CDATA[szczęście]]></category>
		<category><![CDATA[tekst]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=646</guid>
		<description><![CDATA[Tłumaczenie, analiza i&#160;intepretacja ;-) Oryg. angielski Moje tłumaczenie Spend all your time waiting For that second chance For a&#160;break that would make it okay There&#8217;s always one reason To feel not good enough And it&#8217;s hard at the end of the day I need some distraction Oh beautiful release Memory seeps from my veins Let [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tłumaczenie, analiza i&nbsp;intepretacja ;-)</p>
<table width="100%">
<tbody>
<tr>
<th>Oryg. angielski</th>
<th>Moje tłumaczenie</th>
</tr>
<tr>
<td style="font-size: 0.9em;">Spend all your time waiting<br />
For that second chance<br />
For a&nbsp;break that would make it okay<br />
There&#8217;s always one reason<br />
To feel not good enough<br />
And it&#8217;s hard at the end of the day<br />
I need some distraction<br />
Oh beautiful release<br />
Memory seeps from my veins<br />
Let me be empty<br />
And weightless and maybe<br />
I&#8217;ll find some peace tonight</p>
<p>In the arms of an angel<br />
Fly away from here<br />
From this dark cold hotel room<br />
And the endlessness that you fear<br />
You are pulled from the wreckage<br />
Of your silent reverie<br />
You&#8217;re in the arms of the angel<br />
May you find some comfort there</p>
<p>So tired of the straight line<br />
And everywhere you turn<br />
There&#8217;s vultures and thieves at your back<br />
And the storm keeps on twisting<br />
You keep on building the lie<br />
That you make up for all that you lack<br />
It don&#8217;t make no difference<br />
Escaping one last time<br />
It&#8217;s easier to believe in this sweet madness oh<br />
This glorious sadness that brings me to my knees</p>
<p>In the arms of an angel<br />
Fly away from here<br />
From this dark cold hotel room<br />
And the endlessness that you fear<br />
You are pulled from the wreckage<br />
Of your silent reverie<br />
You&#8217;re in the arms of the angel<br />
May you find some comfort there<br />
You&#8217;re in the arms of the angel<br />
May you find some comfort here</td>
<td style="font-size: 0.9em;">Przez cały czas czekasz<br />
Na wymarzoną drugą szansę<br />
Na przerwę, która sprawi, że wszystko będzie dobrze<br />
Zawsze znajdujesz powód<br />
By nie&nbsp;czuć się dość dobrą<br />
I tak ciężko jest pod koniec dnia&#8230;<br />
Potrzebuję czegoś, co odwróci uwagę<br />
Da piękne poczucie uwolnienia&#8230;<br />
Wspomnienia sączą mi się z&nbsp;żył<br />
Pozwól mi czuć pustkę<br />
I lekkość i&nbsp;może<br />
Odnajdę dziś w&nbsp;nocy trochę spokoju&#8230;</p>
<p>W ramionach Anioła<br />
Uciec daleko stąd<br />
Z tego ciemnego, zimnego pokoju<br />
I tej bezgraniczności, której się obawiasz<br />
Jesteś wyciągnięta z&nbsp;wraku<br />
Twojej własnej cichej mrzonki,<br />
Jesteś teraz w&nbsp;ramionach Anioła<br />
Może tu odnajdziesz trochę ukojenia</p>
<p>Tak zmęczona linią prostą<br />
I gdziekolwiek się odwrócisz<br />
Za Twoimi plecami są sępy i&nbsp;złodzieje<br />
A burza wciąż się wzmaga<br />
Budujesz dalej to kłamstwo<br />
Którym chcesz zastąpić wszystko, czego Ci brak<br />
Nie robi to różnicy.<br />
Ucieknij jeszcze jeden, ostatni raz<br />
Łatwiej jest wierzyć w&nbsp;to słodkie szaleństwo<br />
Ten wspaniały smutek, który powala mnie na&nbsp;kolana</p>
<p>W ramionach Anioła<br />
Ucieknij daleko stąd<br />
Z tego ciemnego chłodnego pokoju<br />
I bezkresu, którego się boisz<br />
Wyciągnięta z&nbsp;wraku<br />
Swojej cichej mrzonki<br />
Jesteś w&nbsp;ramionach Anioła<br />
Może tu odnajdziesz troche ukojenia<br />
Jesteś w&nbsp;ramionach Anioła<br />
Może tu odnajdziesz ukojenie&#8230;</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Ten utwór usłyszałem cztery lata temu. Lecz, jak niektórzy wiedzą, w&nbsp;moim wypadku słyszeć nie&nbsp;znaczy znać. Tak naprawdę znać. Czuć i&nbsp;rozumieć. Słyszałem słowa, pojedyncze i&nbsp;oderwane, może zwroty, ale nie&nbsp;tekst.</p>
<p>Dziś wciąż słucham tego nagrania, które mi, Olu, nagrałaś i&nbsp;podarowałaś cztery lata temu i&nbsp;które tylko Tobie jednej się nie&nbsp;podobało. To wykonanie jest o&nbsp;niebo lepsze od oryginału, delikatniejsze, odpowiedniejsze.</p>
<p>Dziś daję Wam swoją wersję tłumaczenia&#8230;</p>
<p>Analiza i&nbsp;intepretacja? Podmiot liryczny mówi zarówno &#8222;ja&#8221; i&nbsp;&#8222;Ty&#8221; w&nbsp;tekście, jednak moim zdaniem tak naprawdę wciąż mówi o&nbsp;tej samej osobie. Zapewnienia o&nbsp;objęciach Anioła i&nbsp;tym, co być powinno po&nbsp;prostu brzmią dużo pewniej, gdy wymawiane są w&nbsp;drugiej osobie, kierowane do&nbsp;kogoś.</p>
<p>Kobieta. Niezmiennie wierzy w&nbsp;to, co pieczołowicie układała w&nbsp;swojej głowie, niezależnie od tego, jak ma&nbsp;się to do&nbsp;rzeczywistości. Kobieta, która nie&nbsp;szuka w&nbsp;nim wad, szuka miłości w&nbsp;jego spojrzeniu i&nbsp;wciąż ma&nbsp;nadzieję ją zobaczyć. Winę za&nbsp;wszystko bierze na&nbsp;siebie &#8211; bo nie&nbsp;jest dość dobra. Tak jej się tylko wydaje, ale ciężko jest sprawić, by czuła inaczej&#8230; Wciąż czeka, lecz doskonale wie, że tak naprawdę pragnie się od tego wszystkiego oderwać&#8230; Poczuć pustkę, nie&nbsp;myśleć, nie&nbsp;czuć &#8211; a&nbsp;może po&nbsp;prostu przerwa wszystko by naprawiła? Może wystarczy tylko trochę odpocząć?</p>
<p>W drugiej zwrotce tylko podkreśla to poczucie osaczenia, bezsilności w&nbsp;tej sytuacji&#8230;  Wszędzie wokół tylko sępy, otaczają nas ludzie żerujący na&nbsp;cudzym nieszczęściu. Nie ma&nbsp;do kogo się zwrócić, w&nbsp;sercu wszystko już się gotuje i&nbsp;rozdzierają je błyskawice i&nbsp;grzmoty burzy niepokoju. Lecz wciąż, wbrew wszystkiemu, wierzy dalej. Buduje w&nbsp;swojej głowie wytłumaczenia, małe kłamstwa wypełniające wszystkie luki, maskujące braki, niedoskonałości. Posypuje konia księcia mąką, by udawał białego rumaka&#8230; &#8222;Nie robi to różnicy&#8221; &#8211; mimo wszystko wie, że to nie&nbsp;tędy droga&#8230; Powinna uciec od wszystkiego jeszcze jeden, już ostatni raz&#8230; Chociaż to cholernie trudne&#8230; Łatwiej jest wciąż wierzyć w&nbsp;słodką iluzję&#8230;<br />
Wynikowa sytuacja jest obezwładniająco przygnębiająca&#8230;</p>
<p>I wreszcie refren. Jesteś w&nbsp;ramionach Anioła. Nie bój się już&#8230; Potrzeba jej było przecież właśnie tego, Anioła, który ją porwie i&nbsp;zabierze od tego wszystkiego, w&nbsp;którego ramionach poczuje się wreszcie bezpiecznie, spokojnie i&nbsp;pewnie. Anioła, który wyrwie ją z&nbsp;roztrzaskanego wraku jej niespełnionych marzeń, uwolni od tego ciężaru, od pieczołowicie budowanej i&nbsp;łatanej iluzji i&nbsp;pokaże, że szczęście i&nbsp;spokój duszy istnieją naprawdę. Słowem &#8211; <strong>optymistycznie</strong> &#8211; pojawia się wreszcie ktoś, kto przynosi upragnione ukojenie&#8230; Problemy bledną&#8230;</p>
<p>Nie martw się już, jesteś w&nbsp;ramionach Anioła&#8230; :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2010/03/05/sarah-maclachlan-angel/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
<enclosure url="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/03/Angel.mp3" length="4338146" type="audio/mpeg" />
		</item>
		<item>
		<title>Kolejny cytat</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/11/25/kolejny-cytat/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/11/25/kolejny-cytat/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 19:45:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=640</guid>
		<description><![CDATA[Patrzył gdzieś ponad nią i&#160;powiedział w&#160;przestrzeń: — Każdy z&#160;nas jest zbiorowiskiem, zlepkiem, systemem niezliczonej liczby bytów materialnych i&#160;niematerialnych; komórek naszego ciała, genów w&#160;nich zawartych, memów niosących nasze wspomnienia, umiejętności i&#160;uczucia. Jesteśmy jak ogromne miasto bez wyodrębnionego punktu, który moglibyśmy nazwać &#8222;ja&#8221;. Nasze &#8222;ja&#8221; to wszystkie te byty razem wzięte. Skąd mam więc wiedzieć, czy ja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Patrzył gdzieś ponad nią i&nbsp;powiedział w&nbsp;przestrzeń:</p>
<p>— Każdy z&nbsp;nas jest zbiorowiskiem, zlepkiem, systemem niezliczonej liczby bytów materialnych i&nbsp;niematerialnych; komórek naszego ciała, genów w&nbsp;nich zawartych, memów niosących nasze wspomnienia, umiejętności i&nbsp;uczucia. Jesteśmy jak ogromne miasto bez wyodrębnionego punktu, który moglibyśmy nazwać &#8222;ja&#8221;. Nasze &#8222;ja&#8221; to wszystkie te byty razem wzięte. Skąd mam więc wiedzieć, czy ja to &#8222;ja&#8221;?</p></blockquote>
<p><small>Osobiście kojarzy mi się z&nbsp;Ghost In The Shell, ostatnia scena, chociaż wcale niepodobne przecież.</small></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/11/25/kolejny-cytat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Myśli losowe</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/11/17/mysli-losowe/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/11/17/mysli-losowe/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Nov 2009 23:49:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[emo]]></category>
		<category><![CDATA[prokrastynacja]]></category>
		<category><![CDATA[sens]]></category>
		<category><![CDATA[szczęście]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=633</guid>
		<description><![CDATA[Dobrze jest wiedzieć, czego się chce. I to wcale nie&#160;jest takie banalne, jak brzmi. Krótkoterminowo myśli się łatwiej. Czego chcę teraz? Ciszy, spokoju. Niech nic nie&#160;rozprasza. Chciałbym, by mój pokój był dźwiękoszczelny, by było w&#160;nim cicho nawet, gdy tuż za&#160;jego drzwiami jest tradycyjny w&#160;tym domu niewyobrażalny hałas. Pomijam już niejednokrotnie hałasujące niemiłosiernie sprzęty kuchenno-przemysłowe (jak ktoś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dobrze jest wiedzieć, czego się chce. I to wcale nie&nbsp;jest takie banalne, jak brzmi.</p>
<p>Krótkoterminowo myśli się łatwiej. Czego chcę teraz? Ciszy, spokoju. Niech nic nie&nbsp;rozprasza. Chciałbym, by mój pokój był dźwiękoszczelny, by było w&nbsp;nim cicho nawet, gdy tuż za&nbsp;jego drzwiami jest tradycyjny w&nbsp;tym domu niewyobrażalny hałas. Pomijam już niejednokrotnie hałasujące niemiłosiernie sprzęty kuchenno-przemysłowe (jak ktoś chce zamówić ciasto to proszę do&nbsp;mojej mamy). Mama i&nbsp;siostra zdają się wręcz uzależnione od hałasu &#8211; gdy tylko wchodzą do&nbsp;mieszkania, pierwsze co robią to włączają telewizor &#8211; mimo iż nie&nbsp;będą nic oglądać ani nawet go słuchać &#8211; a&nbsp;poziom głośności jest niezmiennie wysoki (lub bardzo wysoki &#8211; nigdy poniżej połowy skali). Ot, żeby coś hałasowało. Wtedy, oczywiście, jakiekolwiek próby komunikacji to co najmniej podniesiony głos, lecz zwykle krzyk. Ale oczywiście krzyk to jedyne rozwiązanie, jakie przychodzi do&nbsp;głowy &#8211; bo czemu ktoś miałby ściszyć, czy nie&nbsp;daj Boże wyłączyć te atakujące uszy reklamy?! Chcę też pieniędzy (czasem trzeba to przed sobą otwarcie przyznać). Szczęścia nie&nbsp;dają, ale dają łóżko, po&nbsp;którym nie&nbsp;bolą plecy, dałyby dużemu chłopcu nowe zabawki (HTC Touch Pro 2, sensowny amplituner 5.1, takie tam od dawna upatrzone sprzęty; oczywiście priorytety tych zakupów w&nbsp;mojej głowie są nieadekwatne do&nbsp;ich cen), wygłuszenie pokoju też byłoby z&nbsp;nimi łatwiejsze. O kapitalnym remoncie mieszkania (niezbędnym) nie&nbsp;wspominając. A najlepiej to do&nbsp;tego nowym mieszkaniu. To niech sobie rodzina remontuje, a&nbsp;ja stąd uciekam, jak najdalej. A skoro już mam mieć telefon z&nbsp;QWERTY to chcę, by Play oddało mi moje 3000 SMSów do&nbsp;wszystkich sieci miesięcznie &#8211; obniżyli tę liczbę do&nbsp;1000.</p>
<p>Ale przecież nie&nbsp;o to chodzi. Cała sztuka polega na&nbsp;tym, by wiedzieć czego się chce <strong>tak naprawdę</strong>, co definiuje nasze szczęście, co da nam spełnienie, czego chcemy na&nbsp;dłuższą metę. I tu nigdy nie&nbsp;wiem, czego chcę. A jeśli wiem, to pewnie mi się tylko wydaje, że wiem. Albo w&nbsp;którymś momencie wyda mi się, że jednak może nie&nbsp;tak na&nbsp;pewno i&nbsp;wtedy coś zrobię nie&nbsp;tak i&nbsp;to stracę.  Jak podejmować w&nbsp;życiu zawsze właściwe decyzje? Skąd wiedzieć, czego naprawdę w&nbsp;głębi serca potrzebujemy  i wobec tego pragniemy?<span id="more-633"></span></p>
<p>Regularnie takie myśli do&nbsp;mnie wracają i&nbsp;nigdy jeszcze do&nbsp;żadnych konstruktywnych wniosków nie&nbsp;doszedłem &#8211; jedynie tyle, że pora przyznać się uczciwie przed samym sobą i&nbsp;całym światem: nie&nbsp;wiem, czego chcę [w życiu].<br />
Kiedyś mi się wydawało, że jestem <em>zaplanowany</em> (bo to tak fajnie brzmi). Nie. Może i&nbsp;byłem, ale już nie. Fakt, planuję o&nbsp;tyle, że zawsze rozważam setkę czarnych scenariuszy (jeśli na&nbsp;2/3 z&nbsp;nich masz plan &#8211; droga wolna). Dziś zdaję sobie sprawę, że jeśli myślę, to małymi kroczkami, nie&nbsp;dalekosiężnie (daleka przyszłość to jedynie domena optymistycznych wizualizacji).</p>
<p>Uciekam od myślenia? Jako czynność zbyt trudną, <a title="prokrastynacja" href="http://blog.ikari.pl/2008/09/11/prokrastynacja/">odkładam na&nbsp;później</a>? Pytanie &#8222;czego ja właściwie, kurde, chcę?&#8221; nieodłącznie kojarzy mi się z&nbsp;trudną sztuką planowania. No nie&nbsp;mówię, że od razu mam sobie wytyczyć kurs, punkty kontrolne i&nbsp;plan na&nbsp;życie, ale&#8230; ale zarówno planowanie, jak i&nbsp;szukanie odpowiedzi na&nbsp;to pytanie, wymagają pewnego zastanowienia. Spojrzeć na&nbsp;siebie obiektywnie to zaś trudne zadanie. Nie tylko należałoby najpierw wyjść z&nbsp;siebie, by móc się zobaczyć z&nbsp;innej perspektywy, ale także czasem najzwyczajniej w&nbsp;świecie nie&nbsp;chcemy tego, bojąc się zobaczyć coś niewygodnego.<br />
A może po&nbsp;prostu nie&nbsp;mamy już  czasu myśleć? Bo zawsze dom, praca, rodzina, szkoła czy uczelnia są ważniejsze. W efekcie niby człowiek myśli cały czas, a&nbsp;jednak w&nbsp;praktyce nie&nbsp;znajduje na&nbsp;to czasu, całodzienne myślenie bowiem ogranicza się do&nbsp;najbliższych minut i&nbsp;formułowania bieżących problemów oraz znajdywania ich rozwiązań. Żyjemy zbyt szybko, by mieć czas żyć. Zbyt szybko, by znaleźć czas dla siebie lub na&nbsp;rzeczy ważne. Byle wszystko na&nbsp;teraz było dobrze, a&nbsp;potem jakoś to będzie, prawda? Zresztą, jak pogodzić te wszystkie sprzeczne pragnienia&#8230;?</p>
<p>Ten wpis też jest taki beznadziejny właśnie dlatego &#8211; nie&nbsp;ma czasu/sił pomyśleć. I tak sobie leży i&nbsp;dojrzewa od września, co kilka tygodni zyskując zdanie albo kilka. Jakie uczucia wywoła u&nbsp;czytelników? Jakie refleksie, a&nbsp;może żadnych? Czy Ty wiesz, czego chcesz, jak osiągnąć szczęście?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/11/17/mysli-losowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Quo vadis, Gadu-Gadu&#8482;?</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/08/13/quo-vadis-gadu-gadu/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/08/13/quo-vadis-gadu-gadu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Aug 2009 19:18:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[ekg2]]></category>
		<category><![CDATA[gadu-gadu]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[jabber]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[oprogramowanie]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=576</guid>
		<description><![CDATA[Właśnie miałem napisać, że Nowe Gadu-Gadu™ idzie w&#160;dobrym kierunku, gdy zobaczyłem w&#160;Dzienniku Internautów artykuł o&#160;tytule &#8222;Nowe Gadu-Gadu podąża w&#160;złym kierunku&#8222;. Czy aby na&#160;pewno? Artykuł jest właściwie wcale nie&#160;o gg (może powinno się teraz pisać: ngg?), lecz o&#160;akcji przeciwko gg, która generalnie mówi tyle, że gg coś tam robi, ale nie&#160;to, czego od niego chcemy. A [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright size-full wp-image-577" title="Quo vadis, Gadu-Gadu?" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/qvgg.png" alt="qvgg" width="144" height="143" />Właśnie miałem napisać, że <em>Nowe Gadu-Gadu</em>™ idzie w&nbsp;dobrym kierunku, gdy zobaczyłem w&nbsp;Dzienniku Internautów artykuł o&nbsp;tytule &#8222;<em><a href="http://di.com.pl/news/27237,2.html">Nowe Gadu-Gadu podąża w&nbsp;złym kierunku</a></em>&#8222;. Czy aby na&nbsp;pewno?</p>
<p>Artykuł jest właściwie wcale nie&nbsp;o gg (może powinno się teraz pisać: ngg?), lecz o&nbsp;akcji przeciwko gg, która generalnie mówi tyle, że gg coś tam robi, ale nie&nbsp;to, czego od niego chcemy.<br />
A czego chcemy? &#8222;Lista sugestii jest długa&#8221;, czytamy w&nbsp;artykule. I to wszystko na&nbsp;ten temat &#8211; nie&nbsp;ma ani jednego przykładu. Artykuł zredagowany w&nbsp;ten sposób powoduje u&nbsp;mnie co najwyżej irytację, gdyż kojarzy mi się z&nbsp;gazetami pokroju &#8222;Faktu&#8221;. Wielce zbulwersowany ton i&nbsp;ani jednego konkretu. Efekt? Odwrotny od zamierzonego &#8211; zniechęca mnie do&nbsp;opinii autorów nawet, jeśli nie&nbsp;dali mi szansy ich poznać.</p>
<p>Zaglądam zatem na&nbsp;stronę akcji. Pierwsza myśl: design jak w&nbsp;latach 90. (czyli brak designu). Ale tutaj przynajmniej są konkrety! Jest lista sugestii z&nbsp;linkami do&nbsp;wątków na&nbsp;forum gadu-gadu. No i&nbsp;bardzo dobrze, czemu autor artykułu w&nbsp;DI nie&nbsp;mógł chociaż ze&nbsp;dwóch przytoczyć?<br />
Szczerze mówiąc w&nbsp;moim odczuciu większość propozycji wywołuje u&nbsp;mnie myśl typu &#8222;no fajnie, może być, ale mnie osobiście aż takiej różnicy to nie&nbsp;robiło&#8221; (może za&nbsp;mało ngg używałem :-)).</p>
<p>No ale dobrze, mamy listę propozycji, mamy coraz to nowsze buildy gadu-gadu, te akurat zmiany może nie&nbsp;są od razu wprowadzane, ale czy to od razu znaczy, że z&nbsp;gg dzieje się coś nie&nbsp;tak?<br />
Ja widzę to tak:</p>
<p>Gadu-Gadu idzie do&nbsp;przodu &#8211; i&nbsp;to w&nbsp;tempie, jakiego nigdy dotąd nie&nbsp;obserwowaliśmy. &#8218;GG Network&#8217; to już kawał korporacji, która śmiało sięga po&nbsp;kolejne rejony Sieci, przejmując kolejne usługi (Blip, Bliziutko, OpenFM itd.).</p>
<p>Oczywiście po&nbsp;pierwsze mamy całe &#8222;Nowe Gadu-Gadu&#8221;. Wiele osób woli &#8218;nie gonić za&nbsp;nowinkami&#8217;, ale &#8211; czy tego chcemy, czy nie&nbsp;&#8211; wszystkie przyszłe wersje gg będą się z&nbsp;niej wywodzić, więc trzeba ją albo pokochać, albo&#8230; zgłaszać sugestie ;-)</p>
<p>A jak to wygląda moim okiem?</p>
<ul>
<li>Integracja z&nbsp;różnymi serwisami: o&nbsp;matko, co za&nbsp;kombajn. Gadu nie&nbsp;potrzebuje tylu usług, poza tym i&nbsp;tak są &#8222;zbyt oddzielne&#8221; od samego komunikatora, a&nbsp;to funkcjonalność komunikatora powinni rozbudowywać i&nbsp;poszerzać, bo przecież o&nbsp;komunikatorze mówimy.<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg3.png"><img style="border-bottom: 0px; border-left: 0px; display: inline; border-top: 0px; border-right: 0px" title="nowegg3" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg3_thumb.png" border="0" alt="nowegg3" width="229" height="244" /></a><br />
A OpenFM to zwykle mi się nie&nbsp;uruchamiał, bzdurnie argumentując, że nie&nbsp;jestem połączony z&nbsp;gg. A byłem.</li>
<li>Zasobożerność: ogromna. Zżera mnóstwo mnóstwo RAMu i&nbsp;CPU, zwłąszcza reklamom czasem coś odpierniczy i&nbsp;zjadają procesor żywcem.<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg.png"><img style="border-bottom: 0px; border-left: 0px; display: inline; border-top: 0px; border-right: 0px" title="nowegg" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg_thumb.png" border="0" alt="nowegg" width="244" height="152" /></a><br />
Naprawdę, znosiłbym je mężnie, gdyby nie&nbsp;wpływały na&nbsp;jakość działania programu. Ale wpływają w&nbsp;krytycznym stopniu. Na szczęście jest BannerKiller&#8230;</li>
<li>Osadzanie filmików youtube w&nbsp;oknie rozmowy; Fajne, szkoda tylko, że za&nbsp;chwilę wszystko przewinie się do&nbsp;góry i&nbsp;filmik nam ucieknie.</li>
<li>Archiwum nie&nbsp;da się sensownie przeszukiwać &#8211; no to po&nbsp;co komu takie archiwum?</li>
</ul>
<p>Ale wiecie co? Uważam, że wcale nie&nbsp;jest tak źle.</p>
<ul>
<li>Skórki może i&nbsp;są &#8218;duże&#8217; i&nbsp;&#8218;cukierkowe&#8217;, ale to krok w&nbsp;stronę pełnej dowolności modyfikacji wyglądu aplikacji przez użytkownika, czyli jednak na&nbsp;plus.</li>
<li>Gadu-gadu jest już jedną nogą w&nbsp;świecie unikodu! To bardzo się chwali. Jedną nogą, to znaczy, że może poprawnie odbierać wiadomości unikodowe, nadal jednak nie&nbsp;potrafi ich wysyłać&#8230;<br />
<strong><br />
Demo</strong>:<br />
Napisałem do&nbsp;siebie, z&nbsp;kokpitu blipa, wiadomość testową:<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg5.png"><img style="border-bottom: 0px; border-left: 0px; display: inline; border-top: 0px; border-right: 0px" title="nowegg5" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg5_thumb.png" border="0" alt="nowegg5" width="244" height="66" /></a><br />
Dostałem ją na&nbsp;gg poprawnie, po&nbsp;czym postanowiłem przekleić ją do&nbsp;okna rozmowy:<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg6.png"><img style="border-bottom: 0px; border-left: 0px; display: inline; border-top: 0px; border-right: 0px" title="nowegg6" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg6_thumb.png" border="0" alt="nowegg6" width="244" height="152" /></a><br />
Co dostałem tym razem, po&nbsp;wysłaniu jej z&nbsp;gg…?<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg7.png"><img style="border-bottom: 0px; border-left: 0px; display: inline; border-top: 0px; border-right: 0px" title="nowegg7" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg7_thumb.png" border="0" alt="nowegg7" width="244" height="154" /></a><br />
Jak dla mnie fail.</li>
<li>Czyżby krok w&nbsp;stronę Jabbera? To bardzo smiały wniosek, ale&#8230; Gadu wprowadziło nowe statusy &#8211; &#8222;porozmawiaj ze&nbsp;mną&#8221; i&nbsp;&#8222;nie przeszkadzać&#8221;, znane z&nbsp;Jabbera. Gadu-Gadu Pro obsługuje także Jabbera, ale to pewnie bez znaczenia, bo GG Pro to tak naprawdę wynik zakupu przez GG Network komunikatora LiveChat.<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg4.png"><img style="border-bottom: 0px; border-left: 0px; display: inline; border-top: 0px; border-right: 0px" title="nowegg4" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg4_thumb.png" border="0" alt="nowegg4" width="244" height="226" /></a><br />
Marzy mi się jednak jabber w&nbsp;gg i&nbsp;konto ikari@gadu-gadu.pl  (nie chcę żadnych cyferkowych loginów!).</li>
<li>Transfery plików i&nbsp;tym podobne rzeczy działają coraz przyjaźniej. Oczywiście pod warunkiem, że obie strony mają odpowiednio nowy komunikator, który to warunek rzadko jest spełniony.</li>
<li>Avatary są OK.</li>
<li>Opisy wreszcie mogą być dłuższe niż 70 znaków, hip-hip-hurra!</li>
</ul>
<p>Wpis ten, jak zwykle, powstawał już przynajmniej 2.5 miesiąca (screenshoty robiłem 30 maja). Nie wiem też, ile od tej pory się w&nbsp;GG zmieniło, a&nbsp;ostatnio zmienia się sporo&#8230;</p>
<p>A jakie są Wasze odczucia? Będą z&nbsp;tego ludzie?<br />
&lt;cynk&gt;Tymczasem ja używam na&nbsp;co dzień <a href="http://www.ekg2.org/">ekg2</a>, a&nbsp;Kaworu zrobił swoje <a href="http://www.k2t.eu/wtw/">wtw</a>&lt;/cynk&gt;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/08/13/quo-vadis-gadu-gadu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zespół Aspergera &#8211; mroczny sekret IT?</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/06/17/zespol-aspergera-mroczny-sekret-it/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/06/17/zespol-aspergera-mroczny-sekret-it/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Jun 2009 19:23:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Programowanie]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[autyzm]]></category>
		<category><![CDATA[geek]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[Zespół Aspergera]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=488</guid>
		<description><![CDATA[Zespół Aspergera był częścią IT tak długo, jak tylko istniało samo IT. Więc czemu nie idzie nam lepiej z aspergerowcami pośród nas?

Wprost kochał techniczne aspekty bycia administratorem systemów i był w nich świetny. Ale relacje interpersonalne wiążące się z tą pracą, jak życzliwe poklepywanie w plecy przez przypadkowych użytkowników, czy prezentacje biznesowe, były dosłownie nie do zniesienia dla Ryno. 
- Mogę sprawić, że Twoje systemy będą wydajne, a przerwy w ich pracy krótsze - mówi - ale nie potrafię sprawić, by Twoi użytkownicy byli szczęśliwi. 

Bob, programista aplikacji bazodanowych pracujący w branży technologicznej od 26 lat, ma przede wszystkim zdolności matematyczne i logiczne. I posiada -  jak sam to określa - "dziwną pamięć": jeśli nie może przypomnieć sobie odpowiedzi na pytanie, może przypomnieć sobie precyzyjnie, niczym w cyfrowym obrazie, gdzie ostatnio widział tę odpowiedź, z dokładnością do konkretnej strony, akapitu i zdania.

Bob ma także pewne swoje dziwne zachowania: może dojść do tego, że nie potrafi się wypowiedzieć ani słowa, gdy jest zdenerwowany, a także interpretuje wszystko dosłownie - nigdy nie czyta między wierszami. 
- Mojego szefa na pewno denerwuje, gdy źle odczytuję jego ironię - opowiada - ale przynajmniej wie, że nie robię tego celowo. 

"Jeremy" doskonale potrafi przejrzeć problem inżynieryjny na wskroś, wgłąb niemalże do poziomu samego kodu. Jest świetny w rozwałkowywaniu szczegółów jeden po drugim z innymi intensywnie skupionymi ludźmi, często dyrektorami firm, dla których pracuje. By chronić swoją anonimowość, pragnął nie wspominać, w jakiej dziedzinie programowania się specjalizuje, ale wystarczy powiedzieć, że jest dobrze znaną osobą, do której można się zwrócić w tej branży. 

Jeremy nie jest jednak dobry w znoszeniu głupków w miejscu pracy, czy też w użeraniu się z niekończącą się biurokracją nowoczesnej firmy. Jeśli ktoś nie ma racji - jeśli jego pomysł po prostu nie może wypalić - mówi mu to, po prostu stwierdzając fakt. Odkrył, że ta bezpośredniość wywołuje wszystkie formy zdenerwowania w miejscu pracy.

Wszyscy ci profesjonaliści z branży informatycznej są autystyczni. Bob i Ryno mają Zespół Aspergera (eng. AS); Jeremy ma autyzm wysokofunkcjonujący (HFA).]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="font-size:0.8em; line-height:0.95em">To już drugie tłumaczenie artykułu, który uznałem za&nbsp;ciekawy, tym razem jest to artykuł pani Tracy Mayor z&nbsp;amerykańskiego Computerworld pt <a href="http://www.computerworld.com/action/article.do?command=viewArticleBasic&amp;articleId=9072119">&#8222;Asperger&#8217;s and IT: Dark secret or open secret?&#8221;</a>, za&nbsp;pełną zgodą i&nbsp;aprobatą autorki, za&nbsp;co serdecznie jej dziękuję :) Artykuł oryginalny jest z&nbsp;kwietnia 2008 i&nbsp;niewiele krócej czekał na&nbsp;swoją wielką chwilę u&nbsp;mnie, w&nbsp;szufladzie, tym razem dosłownej &#8211; wydrukowałem go, by móc go tu zamieścić.</p>
<p style="font-size:0.8em; line-height:0.95em">Autorka pragnie także nadmienić, iż przytaczana historia i&nbsp;powiązana z&nbsp;nią tematyka była tematem <a href="http://realserver.bu.edu:8080/ramgen/w/b/wbur/herenow/2008/06/hn_0612.rm">programu &#8222;Here and Now&#8221;</a> w&nbsp;amerykańskim radiu publicznym. &#8222;Ryno&#8221; to pseudonim byłego administratora systemów po&nbsp;50-tce, określającego siebie samego jako &#8222;wypalonego i&nbsp;żyjącego jak niepełnosprawny&#8221; w&nbsp;wiejskich rejonach Australii.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><b>Zespół Aspergera był częścią IT tak długo, jak tylko istniało samo IT. Czemuwięc nie&nbsp;idzie nam lepiej z&nbsp;aspergerowcami pośród nas?</b></p>
<p>Wprost kochał techniczne aspekty bycia administratorem systemów i&nbsp;był w&nbsp;nich świetny. Ale relacje interpersonalne wiążące się z&nbsp;tą pracą, jak życzliwe poklepywanie w&nbsp;plecy przez przypadkowych użytkowników, czy prezentacje biznesowe, były dla Ryno dosłownie nie&nbsp;do zniesienia.<br />
- Mogę sprawić, że Twoje systemy będą wydajne, a&nbsp;przerwy w&nbsp;ich pracy krótsze &#8212; mówi &#8212; ale nie&nbsp;potrafię sprawić, by Twoi użytkownicy byli szczęśliwi.</p>
<p>Bob, programista aplikacji bazodanowych pracujący w&nbsp;branży technologicznej od 26 lat, ma&nbsp;przede wszystkim zdolności matematyczne i&nbsp;logiczne. Posiada też &#8211;  jak sam to określa &#8211; &#8222;dziwną pamięć&#8221;: jeśli nie&nbsp;może przypomnieć sobie odpowiedzi na&nbsp;pytanie, może przypomnieć sobie precyzyjnie, niczym w&nbsp;cyfrowym obrazie, gdzie ostatnio widział tę odpowiedź, z&nbsp;dokładnością do&nbsp;konkretnej strony, akapitu i&nbsp;zdania.</p>
<p>Bob ma&nbsp;także pewne swoje dziwne zachowania: może dojść do&nbsp;tego, że nie&nbsp;potrafi wypowiedzieć ani słowa, gdy jest zdenerwowany, a&nbsp;także interpretuje wszystko dosłownie &#8211; nigdy nie&nbsp;czyta między wierszami.<br />
- Mojego szefa na&nbsp;pewno denerwuje, gdy źle odczytuję jego ironię &#8211; opowiada &#8211; ale przynajmniej wie, że nie&nbsp;robię tego celowo.</p>
<p>&#8222;Jeremy&#8221; doskonale potrafi <em>przejrzeć</em> problem inżynieryjny na&nbsp;wskroś, wgłąb niemalże do&nbsp;poziomu samego kodu. Jest świetny w&nbsp;rozpracowywnaniu szczegółów jeden po&nbsp;drugim z&nbsp;innymi intensywnie skupionymi ludźmi, często dyrektorami firm, dla których pracuje. By chronić swoją anonimowość, pragnął nie&nbsp;wspominać, w&nbsp;jakiej dziedzinie programowania się specjalizuje, ale wystarczy powiedzieć, że jest dobrze znaną osobą, do&nbsp;której można się zwrócić w&nbsp;tej branży.</p>
<p>Jeremy nie&nbsp;jest jednak dobry w&nbsp;znoszeniu głupków w&nbsp;miejscu pracy, czy też w&nbsp;użeraniu się z&nbsp;niekończącą się biurokracją nowoczesnej firmy. Jeśli ktoś nie&nbsp;ma racji &#8211; jeśli jego pomysł wprost nie&nbsp;może wypalić &#8211; mówi mu to, po&nbsp;prostu stwierdzając fakt. Odkrył, że ta bezpośredniość wywołuje wszystkie formy zdenerwowania w&nbsp;miejscu pracy.</p>
<p>Wszyscy ci profesjonaliści z&nbsp;branży informatycznej są <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Autyzm">autystyczni</a>. Bob i&nbsp;Ryno mają Zespół Aspergera (eng. AS); Jeremy ma&nbsp;<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Autyzm_wysokofunkcjonuj%C4%85cy">autyzm wysokofunkcjonujący (HFA)</a>.</p>
<p><span id="more-488"></span>Chociaż o&nbsp;pojęciach tych mówi się czasem w&nbsp;społeczności medycznej, oba odnoszą się ogólnie do&nbsp;ludzi przejawiających jakieś charakterystyczne cechy autyzmu, na&nbsp;przykład nietypowe reakcje na&nbsp;otoczenie i&nbsp;trudności z&nbsp;interakcją z&nbsp;innymi, ale nie&nbsp;upośledzenia poznawcze lub rozwojowe, czy opoźnienia w&nbsp;rozwoju językowym, będące cechami klasycznego autyzmu.</p>
<p>Według &#8222;Podręcznika Diagnostycznego i&nbsp;Statystycznego Chorób Umysłowych&#8221; Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrów (<a href="http://www.dsmivtr.org/" target="new">DSM-IV-TR</a>) ludzie z&nbsp;Apsergerem, zwani potocznie aspysiami<sup><a name="asper_back1" href="#asper_przyp1">1</a></sup> :), nie&nbsp;są zbyt dobrzy w&nbsp;odczytywaniu pozasłownych wskazówek. Mogą mieć trudności w&nbsp;nawiązywaniu przyjaźni, wykazują ścisłe przywiązanie do&nbsp;zwyczajów i&nbsp;rytuałów, mogą przejawiać także powtarzalne i&nbsp;stereotypowe zachowania ruchowe, jak <a href="http://www.youtube.com/watch?v=GOU_sWT4tdc">trzepotanie dłońmi</a>.</p>
<p><a href="http://www.tonyattwood.com.au/">Dr. Tony Attwood</a>, światowej sławy specjalista od Aspergera z&nbsp;Brisbane w&nbsp;Australii, definiuje Aspergera w&nbsp;bardziej ludzkim kontekście: &#8222;Osoba taka zazwyczaj ma&nbsp;silne pragnienie dążenia do&nbsp;wiedzy, prawdy i&nbsp;perfekcji, mając nieco inny zestaw priorytetów&#8230; Przeważajacy priorytet może mieć raczej rozwiązanie problemu niż zaspokojenie potrzeb społecznych lub emocjonalnych innych ludzi&#8221;.</p>
<p>Problemy ponad ludzi? Hm&#8230; Tak, brzmi jak typowy umysł techniczny.</p>
<p><a href="http://info.med.yale.edu/chldstdy/autism/aspergers.html">Dokument dot. Aspergera</a> z&nbsp;Kliniki Upośledzeń Rozwojowych Uniwersytetu Yale idzie dalej tą drogą: &#8222;Zainteresowania idiosynkratyczne są typowe i&nbsp;mogą przyjąć formę nietypowego i/lub bardzo zawężonego zainteresowania (np. rozkładami jazdy pociągów, wężami, pogodą, urządzeniami do&nbsp;smażenia na&nbsp;głębokim oleju<sup><a name="asper_back2" href="#asper_przyp2">2</a></sup>, czy izolatory na&nbsp;słupach telegraficznych&#8221; [zawsze mnie intrygowały - dop. ikari].</p>
<p>Lub technologią. Gdy Ryno rozmawiał z&nbsp;recepcjonistką by wstępnie się umówić na&nbsp;rozmowę z&nbsp;panem Attwoodem, spytała go &#8222;Jakie jest pana &#8218;Wielkie Zainteresowanie&#8217;?&#8221;.  [Prawdopodobnie mamy tu do&nbsp;czynienia z&nbsp;grą słów - pytanie brzmiało "What's your 'Big Interest'?", co możnaby odczytać chyba także jako coś w&nbsp;stylu "W jakiej Pan sprawie?" - dop. ikari]<br />
- Nieświadomie zadała mi pytanie  kontrolne, które uznałem za&nbsp;bezwartościowe &#8211; wspomina. &#8211; Wielkie Zainteresowanie to doskonały początek do&nbsp;zauważenia Aspysia.</p>
<p>Wielkim Zainteresowaniem Ryno`a są komputery i&nbsp;komunikacja. Nie jest jedyny, nic z&nbsp;tych rzeczy.</p>
<h4>Powiązanie Asperger-IT</h4>
<p>Autyzm, choć po&nbsp;raz pierwszy zidentyfikowany i&nbsp;opisany w&nbsp;1943, wciąż jest słabo poznanym i&nbsp;zrozumianym zaburzeniem rozwoju neurologicznego i&nbsp;niemal każdy aspekt jego przyczyn, objawów, badań i&nbsp;leczenia tonie w&nbsp;kontrowersjach. Zespół Aspergera i&nbsp;HFA są ciężkie do&nbsp;zdefiniowania, często pozostają niewykrytymi lub nie&nbsp;w pełni zdiagnozowanymi wariantami ze&nbsp;szczytu spektrum autyzmu, a&nbsp;jeszcze gorzej z&nbsp;próbami określenia ilości ich wystąpień, czy ich zrozumieniem.</p>
<p>Przypadki zdiagnozowanego w&nbsp;Stanach autyzmu, z&nbsp;Aspergerem włącznie, bardzo ostro się nasiliły ostatnimi laty &#8211; Centrum Kontroli i&nbsp;Zapobiegania Chorób szacuje obecnie, że co 150. 8-letnie dziecko ma&nbsp;jakąś postać autyzmu.</p>
<p>Nie jest pewne, czy liczba diagnoz wzrosła dzięki lepszemu wykrywaniu choroby, zmianie w&nbsp;sposobie diagnozowania tak, że bierze się pod uwagę szerszy zakres zachowań, faktycznemu wzrostowi ilości przypadków, czy jakiejś kombinacji tych 3 czynników.</p>
<p>Jeszcze mniej wiadomo na&nbsp;temat tego, jak wielu dorosłych ma&nbsp;Aspergera. Ponieważ Aspysie są zwykle przeciętnej lub ponadprzeciętnej inteligencji, często potrafią maskować lub przystosować swoją odmienność społecznie i&nbsp;w miejscu pracy, co oznacza, że wielu z&nbsp;nich doskonale dociera do&nbsp;wieku średniego &#8211; lub końca swojego życia &#8211; bez żadnej formalnej diagnozy.</p>
<p>Rzecznik <a href="http://www.nimh.nih.gov/">Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego</a> twierdzi, że agencja ta nie&nbsp;wie nic o&nbsp;jakiejkolwiek organizacji rządowej lub badaniach naukowych, które śledziłyby wystąpienia Aspergera u&nbsp;dorosłych.</p>
<p>Tam, gdzie brakuje statystyk, radośnie przychodzi z&nbsp;pomocą anegdota. Spytaj wiedzącego o&nbsp;Aspergerze &#8222;kogoś technologicznego&#8221; [ang. "techie"], czy jest powiązanie między Aspergerem a&nbsp;informatyką, a&nbsp;niemal na&nbsp;pewno usłyszysz &#8222;potwierdzam, Kapitanie.&#8221; (Tak, pan Spock ze&nbsp;<em>Star Treka</em> często jest określany jako aspergerowiec, patrz. <a href="http://www.computerworld.com/action/article.do?command=viewArticleBasic&amp;articleId=9072119&amp;pageNumber=2#guessing">&#8222;Granie w&nbsp;Aspergerową grę w&nbsp;zgadywanie&#8221;</a>)</p>
<p>Gdy zadano to pytanie Ryno`wi, odpowiada następująco:</p>
<p>Aspysie &#8211;&gt; technologiczni jak cholera &#8211;&gt; cholerni specjaliści <a title="asper_back3" href="#asper_przyp3"><sup>3</sup></a></p>
<p>Natomiast Bob, programista aplikacji bazodanowych, mówi: &#8222;Tak, to stereotyp; i&nbsp;tak, w&nbsp;branży technologicznej liczba aspergerowców jest wyższa niż przeciętna.&#8221;</p>
<p>Zdaje się, że nikt nie&nbsp;ma na&nbsp;ten temat więcej do&nbsp;powiedzenia niż <a href="http://www.templegrandin.com/">dr Temple Grandin</a>, bardzo szybko mówiąca pani profesor, będąca najlepszym możliwym przykładem starszej kobiety z&nbsp;Aspergerem. Grandin pozostawiła swój ślad na&nbsp;świecie projektując ośrodki opieki nad zwierzętami z&nbsp;punktu widzenia zwierzęcia. Teraz zaś robi drugą, prosperującą karierę jako autorka publikacji i&nbsp;prezentacji na&nbsp;temat Aspergera.</p>
<p>- Czy jest powiązanie pomiędzy Aspergerem i&nbsp;IT? Nawet <strong>nie mielibyśmy</strong> żadnych komputerów, gdybyśmy nie&nbsp;mieli Zespołu Aspergera. &#8212; Oświadcza.  &#8212; Wszystkie te etykietki &#8211; &#8222;geek&#8221;, &#8222;nerd&#8221; i&nbsp;&#8222;umiarkowany Asperger&#8221; &#8211; opisują tak naprawdę to samo. Mózg aspergerowca skupiony jest raczej wokół rzeczy, a&nbsp;nie ludzi, a&nbsp;ludzie interesujący się rzeczami dali nam komputery, na&nbsp;których w&nbsp;tej chwili pracujesz.</p>
<h4>Perspektywy kariery, ograniczenia kariery&#8230;</h4>
<p>Grandin skompletowała <a href="http://www.autism.com/individuals/jobs.htm">listę zawodów</a> wraz z&nbsp;informacją, jak dobrze pasują do&nbsp;nich osoby z&nbsp;Aspergerem i&nbsp;autyzmem według ich zdolności. Nie zaskakuje fakt, że zawody związane z&nbsp;technologią pojawiają się na&nbsp;niej wcześnie i&nbsp;często. Na przykład jej lista &#8222;dobrych prac dla myślących wizualnie&#8221; zawiera programistów komputerowych, rysowników (w tym projektantów komputerowych), pomoc komputerową, projektowanie stron internetowych, gier komputerowych i&nbsp;animację komputerową.</p>
<p>Natomiast jej lista &#8222;dobrych prac dla myślących niewizualnie&#8221;, co określa jako &#8222;dobrzy w&nbsp;matematyce, muzyce lub analizie faktów&#8221; zawiera programistów komputerowych, inżynierów, zarządzanie towarem i&nbsp;fizykę.</p>
<p>Czemu osoby z&nbsp;Aspergerem ciągnie do&nbsp;technologii?<br />
- Dorosłych z&nbsp;zespołem Aspergera cechuje społeczne nieobycie powodujące, że nie&nbsp;mogą zrozumieć relacji między ludźmi. Wciągają ich nie&nbsp;imprezy i&nbsp;kontakty z&nbsp;innymi ludźmi, ale praca pozwalająca im się czuć bezpiecznie, dająca poczucie kontroli.&#8221; &#8212; wyjaśnia Steve Becker, terapeuta upośledzeń rozwoju w&nbsp;Becker &amp; Associates, prywatnej przychodni na&nbsp;przedmieściach Seattle w&nbsp;Des Moines, w&nbsp;stanie Waszyngton, która prowadzi między innymi sesje dla niewielkich grup dorosłych z&nbsp;Aspergerem.</p>
<p>- Co mogłoby być na&nbsp;to lepsze niż gra albo program komputerowy? &#8212; pyta Becker &#8212; Gdy projektujesz program komputerowy, istnieją zasady i&nbsp;protokoły, których należy przestrzegać. <strong>Do życia</strong> zaś <strong>nie ma&nbsp;podręcznika</strong>.</p>
<p>Dbając o&nbsp;ochronę anonimowości swoich klientów, Becker potwierdza, że widzi wielu dorosłych i&nbsp;ich dzieci pracujących w&nbsp;najpotężniejszych firmach technologicznych w&nbsp;regionie, jak Microsoft czy Boeing, a&nbsp;także setkach mniejszych firm orbitujących wokół nich.</p>
<p>Niektórzy Aspysie, z&nbsp;którymi się widuje, są na&nbsp;najwyższych poziomach swojej technologicznej gry &#8211; inżynierowie oprogramowania i&nbsp;branży lotniczej, informatycy, doktorzy habilitowani. Ale na&nbsp;każdego badacza z&nbsp;Aspergerem, jak twierdzi, przypadają hordy Aspysi mających dużo trudniej na&nbsp;środkowych i&nbsp;najniższych szczeblach w&nbsp;branży.</p>
<p>- Spektrum sukcesu jest dużo szersze niż by nam się mogło wydawać &#8212; Zgadza się Roger Meyer, mieszkający w&nbsp;Portland w&nbsp;stanie Oregon autor książki nt. zatrudniania osób z&nbsp;zespołem Aspergera, kierujący jedną z&nbsp;najstarszych &#8222;koleżeńskich&#8221; grup aspergerowców w&nbsp;kraju. &#8212; Ludzie, którzy dorastając ćwiczyli złożone zachowania mające na&nbsp;celu maskowanie się i&nbsp;adaptację mogą zarówno jakoś sobie radzić na&nbsp;dnie rynku, jak i&nbsp;wzbić się na&nbsp;sam szczyt.</p>
<p>Tym &#8222;radzeniem sobie jakoś na&nbsp;dnie&#8221; starali się właśnie zająć Becker, Meyer i&nbsp;inni specjaliści od Aspergera. Pracownicy z&nbsp;Aspergerem mogą dobrze sobie radzić pracując latami przy wprowadzaniu danych lub pracując na&nbsp;stanowisku takim jak przyjmowanie wniosków o&nbsp;odszkodowania, gdzie znajomość ulotnych detali jest bardzo ceniona, by zawieść, gdy tylko dostaną awans na&nbsp;stanowisko wymagające więcej interakcji społecznych.</p>
<p>- Im bardziej techniczna jest ich praca, tym lepiej im idzie, jednak dla niektórych zarządzanie ludźmi w&nbsp;formie zwierzchnictwa może być problemem &#8212; mówi Becker.</p>
<p>- Może to sprawić, że pracownicy z&nbsp;Aspergerem utkną na&nbsp;niższych i&nbsp;gorzej wynagradzanych stanowiskach w&nbsp;IT, czasem takich, które są bardzo podatne na&nbsp;outsourcing [zlecanie innym firmom, chociaż obserwuję zaakceptowanie tego słowa w&nbsp;formie angielskiej w&nbsp;języku polskim - przyp. ikari] &#8212; twierdzi Meyer. &#8212; Na przykład niektóre stanowiska pomocy technicznej, gdzie czynniki odwracające uwagę są zredukowane do&nbsp;minimum, a&nbsp;interakcje z&nbsp;ludźmi do&nbsp;ekranu lub głosu w&nbsp;słuchawce, naturalnie pasują Aspysiom.</p>
<p>- Są dobrzy w&nbsp;diagnostyce. Mogą podejść do&nbsp;komputera, podłubać tu i&nbsp;ówdzie, używając swojej encyklopedycznej wiedzy o&nbsp;aplikacjach i&nbsp;obejściach problemów, docierając do&nbsp;rozwiązania nietypowego, lecz efektywnego. &#8212; mówi Meyer. Jednak ponieważ te prace coraz częściej są automatyzowane i/lub zlecane innym firmom, szanse Aspysiów na&nbsp;zatrudnienie także spadają.</p>
<h4>Mroczny sekrecik IT</h4>
<p>Becker i&nbsp;Meyer twierdzą, że nie&nbsp;słyszeli jeszcze o&nbsp;żadnej firmie, która miałaby wdrożony jakikolwiek formalny program pomocy i&nbsp;wsparcia dla pracowników z&nbsp;Aspergerem i&nbsp;HFA, poza pokrywaniem kosztów terapii przez typowe plany ochrony zdrowia.</p>
<p>Aż nasuwa się pytanie: Jeśli Aspysie sią wszędzie wokół nas, czemu branża IT nie&nbsp;robi więcej by ich wspierać, czy chociaż przyznać o&nbsp;ich istnieniu?</p>
<p>Firmy technologiczne są przecież w&nbsp;czołówce wspierania pracowników z&nbsp;niemal każdym rodzajem socjalnej, etnicznej, fizycznej czy rozwojowej identyfikacji. Microsoft, na&nbsp;przykład, sponsoruje co najmniej 20 grup, między innymi Afroamerykanów, ojców, głuchych i&nbsp;niedosłyszących, niedowidzących, Singapurczyków, samotnych rodziców, gejów/lesbijki/biseksualnych oraz pracowników po&nbsp;operacji zmiany płci. Ale nie&nbsp;autystów.</p>
<p>Rzeczniczka Microsoftu potwierdziła, że firma nie&nbsp;ma żadnej grupy ani osobnego, formalnego wsparcia dla pracowników z&nbsp;Aspergerem. W pewnych rzadkich przypadkach pracownicy z&nbsp;AS prosili o&nbsp;pomoc w&nbsp;akomodacji. Gdy tak się dzieje, pracownik jest przypisywany do&nbsp;menedżera przypadków ułomności (sic! &#8211; przyp. ikari :P), który ma&nbsp;za zadanie ustalić &#8222;odpowiednią akomodację&#8221; dla każdej sprawy z&nbsp;osobna.</p>
<p>Intel i&nbsp;Yahoo nie&nbsp;odpowiedziały na&nbsp;prośby o&nbsp;dyskusję na&nbsp;temat ich zarządzeń w&nbsp;kwestii pracowników z&nbsp;Aspergerem, a&nbsp;rzecznik Google mówi, że firma &#8222;nie mogła przyjąć pytania&#8221;.</p>
<p>Prawdę mówiąc, kwestia tego jak firmy powinny wspierać Aspysiów jest bardzo ciernistą, gdy przychodzi do&nbsp;jej rozwiązania.</p>
<p>Z całą pewnością w&nbsp;przeciwieństwie do&nbsp;ułomności przykuwających pracownika do&nbsp;wózka lub bariery językowej, z&nbsp;którą spotykają się obcokrajowcy, autyzm jest czymś, co innym bardzo trudno dostrzec i&nbsp;zrozumieć.</p>
<p>- Wygląda na&nbsp;to, że łatwo odczytywalna ułomność jest łatwiejsza do&nbsp;poznawczego zaakceptowania [przez współpracowników] niż taka. &#8212; lamentuje Ryno. &#8212; Ach, gdyby tylko Asperger sprawiał, że cierpiący na&nbsp;niego staje się zielony&#8230;!&#8221;</p>
<p>- Gdy spotkasz kogoś z&nbsp;innego kraju &#8211; opowiada Jeremy &#8211; ludzie wiedzą, że jest z&nbsp;innego kraju i&nbsp;dają mu trochę fory.</p>
<p>A ze&nbsp;swojej specyficznej natury, Aspysie nie&nbsp;jednoczą się. Microsoftowe kluby i&nbsp;grupy wsparcia były bez wyjątku zapoczątkowane przez pracowników. To z&nbsp;natury wyklucza Aspysiów &#8211; byłoby to wysoce nietypowe, by pracownik z&nbsp;Aspergerem ochotniczo zorganizował jakąkolwiek grupę, z&nbsp;innymi autystami lub bez.</p>
<p>No i&nbsp;wielu Aspysiów nie&nbsp;&#8222;widać&#8221; w&nbsp;miejscu pracy. Nie przyznali się do&nbsp;swojej przypadłości  publicznie ani przed więcej niż dwiema osobami.</p>
<p>To zaś, czy powinni, jest kwestią sporną. Ryno ujawnił się ze&nbsp;swoim Aspergerem tylko w&nbsp;jednej pracy (swojej ostatniej) i&nbsp;żałował tego, mimo iż okazało się, że jego szef też był młodym Aspysiem.</p>
<p>- To był pierwszy raz, kiedy miałem osobę z&nbsp;AS za&nbsp;przełożonego. &#8212; Opowiada &#8212; Była to zdecydowanie odświeżająca zmiana: nie&nbsp;musiałem tłumaczyć, czemu unikam kontaktu wzrokowego, nienawidzę spotkań i&nbsp;nie mogę znieść głupców, nie&nbsp;wspominając już o&nbsp;udawanej radości.</p>
<p>Patrząc w&nbsp;przeszłość Ryno żałuje jednak mówienia komukolwiek, że ma&nbsp;AS.<br />
- Powiedziałbym, że było za&nbsp;dużo wad, a&nbsp;za mało zysków. Zyski zresztą też były krótkotrwałe. &#8211; W szczególności systemy, które Ryno z&nbsp;szefem zaprojektowali by zarówno pomagać użytkownikom, jak i&nbsp;minimalizować przerywanie pracy, były źle przyjmowane i&nbsp;mało używane.</p>
<p>Teraz, gdy Ryno odszedł &#8212; zrezygnował z&nbsp;pracy po&nbsp;otrzymaniu od dyrektora polecenia przywrócenia dostępu do&nbsp;internetu pracownikowi przyłapanemu na&nbsp;ściąganiu pornografii wbrew zasadom firmy &#8212; &#8222;innego pracownika z&nbsp;AS zmuszają do&nbsp;udziału w&nbsp;zebraniach, tłocznych spotkaniach społecznych i&nbsp;wielu z&nbsp;tych sytuacji, które poprzednio wolno było nam utrzymywać na&nbsp;minimalnym poziomie&#8221;, opowiada.</p>
<p>Jeremy zauważył, że gdy prosi współpracowników i&nbsp;szefów o&nbsp;uwzględnienie jego odmienności, nie&nbsp;pomaga, a&nbsp;właściwie zawsze zdaje się prowadzić do&nbsp;tego samego efektu: zakończenia umowy o&nbsp;pracę.</p>
<p>- Ja nie&nbsp;mrugam. Ja się gapię. Nie rozumiem także problemów z&nbsp;granicami. Nie mam poczucia przynależności do&nbsp;grupy, a&nbsp;inni ludzie mają bardzo jasne pojęcie należenia do&nbsp;nich. &#8212; Opowiada, usiłując zdefiniować problem tak dokładnie, jak to tylko możliwe. W efekcie, tam, gdzie inni pracownicy są w&nbsp;stanie poprawić swoje błędy i&nbsp;dostosować zachowania w&nbsp;codziennym biurowym otoczeniu, Jeremy nie&nbsp;potrafi. &#8212; Ludzie nie&nbsp;dają mi negatywnej informacji zwrotnej. Nie wiem, co przegapiam, dopóki nie&nbsp;stanie się to faktycznie problemem. Wyłapuję wiele, ale przegapiam niektóre wskazówki. Są jak malutkie czarne dziury, a  gdy te się zbiorą, kończy się to wykluczneiem mnie. Dzieje się to stale.</p>
<p>Nie jest to kwestia pracy &#8211; zawsze jest poszukiwany ze&nbsp;względu na&nbsp;swoją specjalizację w&nbsp;programowaniu i&nbsp;zawsze ma&nbsp;wiele pracy &#8211; ale o&nbsp;relacje społeczne.<br />
- Mam wrażenie, że chcieliby wsadzić mnie w&nbsp;czarną skrzynkę, &#8212; opowiada &#8212; dać mi zlecenie i&nbsp;wyciągnąć je z&nbsp;drugiego końca po&nbsp;kilku tygodniach.</p>
<h4>Budowanie lepszego miejsca pracy?</h4>
<p>Subtelna inżynieria społeczna, z&nbsp;którą zmagają się Jeremy i&nbsp;inni aspysie i&nbsp;HFA-owcy, może być poza zasięgiem nawet najbardziej proaktywnych organizacji zasobów ludzkich, lecz nie&nbsp;oznacza to, że stanowiący główną siłę branży informatycznej nie&nbsp;mogą czy nie&nbsp;powinni propagować mody na&nbsp;miejsca pracy bardziej przyjazne aspergerowcom, na&nbsp;zasadzie &#8222;jeśli takie zrobisz &#8212; przyjdą&#8221;.</p>
<p>&#8222;Zmiany te nie&nbsp;muszą być ogromne ani ograniczone tylko do&nbsp;aspergerowców&#8221; &#8212; mówią specjaliści. Bob, programista aplikacji bazodanowych, był tylko jednym z&nbsp;wielu aspysiów, z&nbsp;którymi zrobiono wywiad na&nbsp;potrzeby tego artykułu, którzy mówili z&nbsp;podziwem i&nbsp;zachwytem o&nbsp;przystosowaniach z&nbsp;zakresu pracy i&nbsp;życia w&nbsp;takich firmach internetowych jak Google.</p>
<p>- Nie żądam tego od nikogo, ale chciałbym by każdy pracodawca pozwalał na&nbsp;taką akomodację jak Google, które podaje gotowe posiłki i&nbsp;zachęca ludzi do&nbsp;zabierania swoich zwierząt do&nbsp;pracy &#8212; mówi Bob.</p>
<p>- Fizyczne zmiany w&nbsp;środowisku biurowym także mogą pomóc. &#8212; Zwracają uwagę Grandin i&nbsp;inni. &#8212; Wielu aspergerowców rozpraszają w&nbsp;miejscu pracy migoczące świetlówki, mechaniczne brzęczenie klimatyzatora, kserokopiarki, ciągłe dzwonienie telefonów, czy zwykły biurowy gwar. Cichy kąt, biuro lub przegródka odizolowana akustycznie mogą wystarczyć by poprawić tę sytuację i&nbsp;ich produktywność.</p>
<p>Co najmniej kilkoro osób potwierdzało pogłoski o&nbsp;tym, że Microsoft oferuje &#8222;system kumpelski&#8221; dla Aspysiów, łącząc w&nbsp;pary pracowników aspergerowych z&nbsp;neurotypowymi (tj. nieautystycznymi) kolegami, którzy pomagają im odnaleźć się w&nbsp;zawiłościach sytuacji społecznych, takich jak spotkania.  Rzeczniczka Microsoftu twierdzi, że niedostępne są żadne oficjalne informacje na&nbsp;temat tego typu programów, ale jest spora szansa, że takie inicjatywy podejmowane są na&nbsp;poziomie zespołów wewnątrz firmy.</p>
<p>Poza tym, aspergerowcy mają nadzieję, że zostanie im dana szansa na&nbsp;znalezienie dla siebie niszy w&nbsp;nowoczesnym świecie korporacyjnym.<br />
- Firmy ewoluowały w&nbsp;zdolne przystosować się do&nbsp;wszystkiego, począwszy od wzrostu pracowników, przez ich zdolność słyszenia, po&nbsp;orientację seksualną i&nbsp;status etniczno-religijny. &#8212; Wylicza Ryno.</p>
<p>- W ten sam sposób &#8212; mówi &#8212; pracodawcy aspysiów powinni patrzeć na&nbsp;osobę oraz zadania, środowisko i&nbsp;strukturę komunikacyjną, by znaleźć najlepsze możliwe dopasowanie.</p>
<p>Psycholog z&nbsp;rejonu Seattle, Becker, widział pewne wczesne oznaki tego, że planujące naprzód firmy z&nbsp;branży technologicznej mogą właśnie to robić.<br />
- Widziałem przypadki, gdzie [klient] powie &#8222;Mam Aspergera&#8221; i&nbsp;spotka się z&nbsp;pozytywną odpowiedzią pracowników społecznych zatrudnionych przez daną firmę lub firmy ubezpieczeniowe. &#8212; Opowiada.</p>
<p>Generalnie Becker jest za&nbsp;tym by branży IT odpuścić &#8212; przynajmniej póki co.<br />
&#8211; Większość korporacji nigdy nie&nbsp;miała do&nbsp;czynienia z&nbsp;Aspergerem. To dość nowa diagnoza, dla dorosłych jeszcze nowsza. &#8212; Zwraca uwagę. Generalnie uważa, że branża technologiczna chce wspierać pracowników z&nbsp;aspergerem, jednak po&nbsp;prostu nie&nbsp;wie jeszcze jak.</p>
<p>Ale to też się zmieni.<br />
&#8211; W ciągu najbliższych 5~10 lat zobaczymy więcej firm traktujących przypadłości z&nbsp;okolic autyzmu rutynowo &#8212; przewiduje.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><cite>art: Tracy Mayor</cite></p>
<hr /><small><a name="asper_przyp1"></a>1 &#8211; pieszczotliwa forma ang. &#8222;Aspie&#8221; zasugerowana przez <a href="http://cube.blip.pl/">^cube</a> i&nbsp;<a href="http://roback.blip.pl/">^roback</a>a <a href="#asper_back1">[wróć]</a><br />
<a name="asper_przyp2"></a> 2 &#8211; nie&nbsp;wiem, jak to się po&nbsp;polsku nazywa :) <a href="#asper_back2">[wróć]</a><br />
<a name="asper_przyp3"></a> 3 &#8211; wybitnie nietłumaczalne w&nbsp;oryginale. &#8222;Aspies &#8211;&gt; tech as fish &#8211;&gt; water&#8221;, gdzie &#8222;tech as fish&#8221; to mniej więcej właśnie &#8222;jak cholera&#8221;, a&nbsp;&#8222;water&#8221; to &#8222;a level of excellence&#8221;, czyli poziom doskonałości w&nbsp;tym, co się robi <a href="#asper_back3">[wróć]</a><br />
Murionowi dzięki za&nbsp;przeczytanie tego za&nbsp;mnie (:P) i&nbsp;pomoc w&nbsp;korekcie. Korektę korekty sponsoruje ibuprom. I co z&nbsp;tego, że rozpisywałem się kiedyś o&nbsp;przecinkach w&nbsp;języku polskim, skoro wątpię w&nbsp;każdy z&nbsp;nich i&nbsp;każde z&nbsp;miejsc, gdzie ich nie&nbsp;postawiłem?<br />
</small></p>
<p>Przepraszam, że ten wpis powstawał od 2 marca aż do&nbsp;dziś, a&nbsp;w szczególności za&nbsp;przestój między 26 marca a&nbsp;17 czerwca :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/06/17/zespol-aspergera-mroczny-sekret-it/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Creature of the night</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/05/27/creature-of-the-night/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/05/27/creature-of-the-night/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 May 2009 23:29:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[KAWA]]></category>
		<category><![CDATA[krew]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=534</guid>
		<description><![CDATA[- Kiepsko widzę po&#160;ciemku &#8211; powiedział Kierowca, jadąc nocą samochodem po&#160;ulicach metropolii, pół serio, a&#160;pół żartem, by nastraszyć Pasażera. - Ja nie&#160;wiem, jak można źle widzieć w&#160;ciemności &#8211; odparł zupełnie szczerze Pasażer. &#8222;Ja nie&#160;wiem, jak w&#160;ogóle można żyć za&#160;dnia&#8221;, dodał w&#160;myślach. To jedynie społeczeństwo wymuszało na&#160;nim ten tryb, codzienny rytm życia. Szkoły, uczelnie, sklepy i&#160;urzędy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Kiepsko widzę po&nbsp;ciemku &#8211; powiedział Kierowca, jadąc nocą samochodem po&nbsp;ulicach metropolii, pół serio, a&nbsp;pół żartem, by nastraszyć Pasażera.</p>
<p>- Ja nie&nbsp;wiem, jak można źle widzieć w&nbsp;ciemności &#8211; odparł zupełnie szczerze Pasażer. &#8222;Ja nie&nbsp;wiem, jak w&nbsp;ogóle można żyć za&nbsp;dnia&#8221;, dodał w&nbsp;myślach. To jedynie społeczeństwo wymuszało na&nbsp;nim ten tryb, codzienny rytm życia. Szkoły, uczelnie, sklepy i&nbsp;urzędy &#8211; wszyscy pracują, gdy jest widno i&nbsp;wtedy tylko przyjmują interesantów.<span id="more-534"></span></p>
<p>Właściwie to próbował czasem nawet zrozumieć, czemu jest właśnie tak. Po co to komu? Czy lepiej się pracuje w&nbsp;trzydziestostopniowym upale niż w&nbsp;przyjemnym letnim wietrze nocy, w&nbsp;którym tętni zapach życia? Czy lepiej, gdy po&nbsp;oczach świeci Ci płonący gazowy kolos zwany Słońcem, a&nbsp;jego odbicie uniemożliwia Ci odczytanie tekstu z&nbsp;monitora? Co widzą ludzie w&nbsp;wychodzeniu na&nbsp;plażę i&nbsp;wracaniu z&nbsp;poparzeniami skóry, zmianami w&nbsp;jej strukturze i&nbsp;ryzykowaniu jej nowotworami? Nocą zaś nic nie&nbsp;razi w&nbsp;oczy, świat rozpływa się zaś pomiędzy ciepłym i&nbsp;miękkim światłem latarni ulicznych oraz zimnym, pięknym, kojącym światłem odbitym od Księżyca, rzucającym ostre cienie. Niebo zaś usiane jest gwiazdami&#8230; Im dalej od cywilizacji, od Wielkiego Wyścigu, pośpiechu i&nbsp;zatracenia, tym więcej gwiazd widać&#8230; Drogę Mleczną widział tylko raz. Poza tym wiedział o&nbsp;niej z&nbsp;książek, z&nbsp;atlasu nieba &#8212; tak, jak wie się o&nbsp;pingwinach, czy tygrysach szablozębnych. Lecz nie, ludzie nie&nbsp;mają czasu spojrzeć w&nbsp;gwiazdy. Jeść, spać, wstać, pracować, jeść, spać. Mo-no-to-nia. Szybciej, lepiej, efektywniej, a&nbsp;najlepiej mieć to na&nbsp;papierze, cokolwiek jest w&nbsp;rzeczywistości. Wpadasz w&nbsp;ten rytm tylko po&nbsp;to, by łatwiej było Ci go poczuć i&nbsp;przyspieszyć.</p>
<p>Ale nie&nbsp;wszyscy. Wiedział doskonale, że są i&nbsp;inni tacy, jak on. Zrodzeni dla nocy. Odruchowo wybierający cień. Naturalnie przesuwający swój rytm dobowy tak bardzo, jak tylko czynniki zewnętrzne pozwolą. Nieopaleni. Z wolna smakujący czteroliterowy napój&#8230;</p>
<p>A księżyc był piękny tego wieczoru. Wznosił się majestatycznie, po&nbsp;cichu, ponad krajobrazem. Cienki, ostry sierp zarysowany wzdłuż prawego dolnego łuku i&nbsp;poblask całej pozostałej części tarczy, jakby krzyczała &#8222;ja też tu jestem!&#8221;, wtulonej w&nbsp;ten sierp, uzupełniającej go, na&nbsp;zawsze z&nbsp;nim zespolonej.</p>
<p>- Spójrz, jaki mamy dziś Księżyc &#8211; powiedział Pasażer wskazując go kierowcy, zaciekawiony, czy ten dostrzeże jego szczególne dziś piękno. Linia wytyczona przez jego palec a&nbsp;wycelowana w&nbsp;Księżyc przecięła latarnię uliczną, gdy samochód wchodził w&nbsp;zakręt.<br />
Latarnia zgasła.</p>
<p>- Przepraszam &#8211; rzekł ze&nbsp;skruchą Pasażer wiedząc już, że jak zwykle to on będzie z&nbsp;tym zgaśnięciem skojarzony.</p>
<p>- Nie rób tak więcej, proszę Cię &#8211; odpowiedział Kierowca.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/05/27/creature-of-the-night/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lód &#8211; cytat</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/02/15/lod-cytat/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/02/15/lod-cytat/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Feb 2009 22:31:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[głębokie]]></category>
		<category><![CDATA[język]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[osobowość]]></category>
		<category><![CDATA[świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=472</guid>
		<description><![CDATA[Chcę się z&#160;Wami podzielić tym wspaniałym fragmentem&#8230; Moim życiem rządzi zasada wstydu. Poznaje się świat, poznaje język opisu świata, ale nie&#160;poznaje się siebie. Większość ludzi &#8211; prawie wszyscy, jak sądzę &#8211; do&#160;śmierci nie&#160;nauczy się języka, w&#160;którym mogliby siebie opisać. Kiedy mówię o&#160;kimś, że jest tchórzem, to znaczy, że uważam, iż zachowuje się tchórzliwie &#8211; nie&#160;znaczy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chcę się z&nbsp;Wami podzielić tym wspaniałym fragmentem&#8230;</p>
<div id="attachment_473" class="wp-caption alignright" style="width: 214px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/02/lod_okladka.jpeg"><img class="size-medium wp-image-473" title="Lód - okładka" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/02/lod_okladka-204x300.jpg" alt="Jacek Dukaj, &quot;Lód&quot;: okładka" width="204" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Jacek Dukaj, &quot;Lód&quot;: okładka</p></div>
<blockquote><p>Moim życiem rządzi zasada wstydu.</p>
<p>Poznaje się świat, poznaje język opisu świata, ale nie&nbsp;poznaje się siebie. Większość ludzi &#8211; prawie wszyscy, jak sądzę &#8211; do&nbsp;śmierci nie&nbsp;nauczy się języka, w&nbsp;którym mogliby siebie opisać.</p>
<p>Kiedy mówię o&nbsp;kimś, że jest tchórzem, to znaczy, że uważam, iż zachowuje się tchórzliwie &#8211; nie&nbsp;znaczy to nic więcej, ponieważ oczywiście nie&nbsp;zajrzę mu w&nbsp;głąb duszy i&nbsp;nie dowiem się, czy jest tchórzem. Tego języka nie&nbsp;mogę jednak użyć do&nbsp;opisu samego siebie: w&nbsp;zakresie mojego doświadczenia pozostaję jedyną osobą, dla której słowa, czyny, zaniechania stanowią zaledwie blade i&nbsp;w gruncie rzeczy przypadkowe odbicie tego, co kryje się pod nimi, co stanowi ich przyczynę i&nbsp;źródło. Istnienia owego źródła doświadczam bezpośrednio, podczas gdy części mych zachowań nie&nbsp;jestem w&nbsp;ogóle świadom, a&nbsp;wszystkie odbieram w&nbsp;sposób niepełny, skrzywiony. Sami zawsze ostatni się dowiadujemy, jakiego idjotę zrobiliśmy z&nbsp;siebie w&nbsp;towarzystwie. Lepiej znamy intencje naszych czynów niż owe czyny.  Lepiej wiemy, co chcieliśmy powiedzieć, niż co naprawdę powiedzieliśmy. Wiemy, kim chcemy być &#8211; nie&nbsp;wiemy, kim jesteśmy.</p>
<p>Język do&nbsp;opisu naszych zachowań istnieje, ponieważ tej rzeczywistości doświadcza wielu ludzi i&nbsp;mogą między sobą omówić czyjąś ostentacyjną uprzejmość lub czyjeś <em>faux pas</em>. Język do&nbsp;opisu mnie samego nie&nbsp;istnieje, ponieważ tej rzeczywistości nie&nbsp;doświadcza nikt poza mną.</p>
<p>Byłby to język do&nbsp;jednoosobowego użytku, język niewypowiadalny, niezapisywalny. Każdy musi go sam stworzyć. Większość ludzi &#8211; prawie wszyscy, jestem przekonany &#8211; do&nbsp;śmierci się na&nbsp;to nie&nbsp;zdobywa. Co najwyżej powtarzają w&nbsp;duchu cudze opisy własnej osoby, wyrażone w&nbsp;owym języku pochodnym &#8211; w&nbsp;języku drugiego rodzaju &#8211; albo wyobrażają sobie, co by w&nbsp;nim o&nbsp;sobie powiedzieli, gdyby dane im było spojrzeć na&nbsp;siebie z&nbsp;zewnątrz.</p>
<p>Żeby cokolwiek o&nbsp;sobie rzec, muszą sami dla siebie uczynić się obcymi.<br />
<span id="more-472"></span><br />
Moim życiem rządzi zasada wstydu. Nie mam lepszych słów, by opowiedzieć tę prawdę.</p>
<p>[...]</p>
<p>Osiemnaście i&nbsp;siedemdziesiąt cztery! Osiemnaście i&nbsp;siedemdziesiąt cztery! Krzykacz jarmarczny zdziera gardło, ogłaszając zwycięskie numery. Wszyscy kupiliśmy losy . wchodząc na&nbsp;jarmark. Roześmiani, czerwoni od mrozu i&nbsp;śliwowicy, szukamy teraz kartoników po&nbsp;kieszeniach. Znajduję, wyjmuję. Osiemnaście i&nbsp;siedemdziesiąt cztery. Odgrywając wielki zawód i&nbsp;wściekłość, ciskają losy w&nbsp;błoto, przeklinają pecha i&nbsp;nabijają się z&nbsp;głupca, który nie&nbsp;przychodzi po&nbsp;wygraną. Drę zwycięski los i&nbsp;robię to samo, co oni.</p>
<p>[...]</p>
<p>Uśmiecham się &#8211; uśmiecham się &#8211; uśmiecham się.</p>
<p>&#8230;</p>
<p>Wspominam zachowania, posługuję się drugim językiem&#8230;</p>
<p>Muszę sam dla siebie stać się obcym.</p>
<p>Benedykt Gierosławski był dobrem dzieckiem. Kto nie&nbsp;chciałby mieć takiego dziecka? Był grzeczny &#8211; zawsze słuchał się rodziców, słuchał się starszych, nie&nbsp;odzywał się niepytany, nie&nbsp;broił, nie&nbsp;bił się z&nbsp;innemi dziećmi, mówił przed snem pacierz, w&nbsp;szkole miał najlepsze stopnie. Inni chłopcy włóczyli się po&nbsp;mieście, spędzali czas na&nbsp;ulicach &#8211; on czytał książki. Inni chłopcy podglądali dziewczęta i&nbsp;droczyli się z&nbsp;siostrami &#8211; on uczył siostrzyczkę liter. Mył uszy. Kłaniał się sąsiadom i&nbsp;znajomym. Nie dłubał w&nbsp;nosie, nie&nbsp;pokazywał palcem. Nie sprawiał rodzicom kłopotów. Któż nie&nbsp;chciałby mieć takiego dziecka?</p>
<p>Kiedy skończył siedemnaście lat i&nbsp;wstąpił na&nbsp;Uniwersytet Cesarski, spotkał innych, którzy byli dobremi dziećmi.</p>
<p>Rozpoznali się po&nbsp;uśmiechach.</p>
<p>Czy było już za&nbsp;późno? Czy mogłem się cofnąć &#8211; cofnąć do&nbsp;czego, do&nbsp;kogo, do&nbsp;jakiego mnie? Nie ma&nbsp;żadnego momentu w&nbsp;przeszłości, który, cudownie zmieniony, odwróciłby bieg mego życia, żadnej katastrofy, która mi się <span style="letter-spacing:0.2em">przydarzyła</span>, wskutek czego jestem inny, niż być powinienem; niczego takiego nie&nbsp;potrafię wskazać.</p>
<p>Jest wręcz dokładnie na&nbsp;odwrót: dokiedykolwiek sięgnąłbym wspomnieniem, zawsze odnajdę pod cienkim naskórkiem mych słów i&nbsp;czynów tę samą zasadę, muskuł niepokoju, nadzieji i&nbsp;wstrętu napięty w&nbsp;tym samym kierunku, gdy miałem lat trzy, trzynaście i&nbsp;dwadzieścia trzy. Nie uczucie, coś innego, nie&nbsp;myśl &#8211; ucieka, wymyka się, wyślizguje, niematerjalne, nieopisywalne &#8211; stój! spójrz mi w&nbsp;oczy! &#8211; ty, ty &#8211; nazwę cię Wstydem, choć nim nie&nbsp;jesteś, nazwę cię Wstydem, bo nie&nbsp;ma lepszych słów w&nbsp;języku międzyludzkim.</p></blockquote>
<p>Myślę, że fragment ten, zwłaszcza jego pierwsza część (drugą, nie&nbsp;w pełni zresztą, zacytowałem dla wyjaśnienia jak bohater widzi, czuje i&nbsp;rozumie nazwaną przez siebie zasadę kierującą jego życiem&#8230; i&nbsp;dlatego, że także dostrzegałem tam pewne blade odbicie elementów własnego życia czy też mentalności&#8230;) jest naprawdę doskonale ujęty. Ponad trzy lata temu (jezusmaria, jak ten czas leci&#8230;) dzieliłem się z&nbsp;Wami refleksją (m.in., to jeden z&nbsp;długich i&nbsp;poplątanych postów) o&nbsp;tym, że <a href="http://blog.ikari.pl/2005/11/13/still-there/">każdy widzi nas inaczej i&nbsp;jest &#8222;mnie&#8221; tylu, ilu ludzi ma&nbsp;jakiś mój obraz w&nbsp;swojej świadomości</a> &#8211; i&nbsp;każdy jest jednakowo prawdziwy.</p>
<p>Nie zastanawiałem się jednak wówczas nad tą różnicą &#8222;jaki jestem w&nbsp;mojej głowie&#8221; a&nbsp;&#8222;jaki jestem dla innych&#8221; w&nbsp;świetle tego &#8211; niby oczywistego, a&nbsp;jednak jakże trudnego do&nbsp;odkrycia &#8211; faktu: &#8222;<em>Lepiej znamy intencje naszych czynów niż owe czyny.  Lepiej wiemy, co chcieliśmy powiedzieć, niż co naprawdę powiedzieliśmy. Wiemy, kim chcemy być &#8211; nie&nbsp;wiemy, kim jesteśmy.</em>&#8221; Jest to prawda, cała prawda i&nbsp;tylko prawda. Jakże często zdarza się, że to, co powiedzieliśmy, jest intepretowane całkowicie inaczej niż chcieliśmy, by było. Bo przecież w&nbsp;naszych głowach przewijają się intencje stojące za&nbsp;tym zdaniem, a&nbsp;nie to, jak inni je zinterpretują&#8230; Jak niedoskonały jest język i&nbsp;nasz sposób władania tymże językiem, że tak wielka część pierwotnej informacji, emocjonalnego ładunku przyciągającego z&nbsp;wielkiej rozsypki słowa by zbić je w&nbsp;jedno zdanie, jest tracona w&nbsp;formie słów i&nbsp;w procesie odwrotnym, gdy ktoś z&nbsp;naszej wypowiedzi z&nbsp;powrotem wydobywa &#8211; jak mu się zdaje &#8211; te abstrakcyjne pojęcia, myśli i&nbsp;emocje, które tę wypowiedź uformowały. A jednak, jakże często się myli&#8230;</p>
<p>My sami zaś często nie&nbsp;dostrzegamy, jak bardzo nasze słowa i&nbsp;czyny rozmijają się z&nbsp;naszym wyobrażeniem o&nbsp;nich, naszymi celami i&nbsp;szczerymi intencjami. Jak dzięki temu najbliższa nam rzeczywistość &#8211; bezpośrednio dotycząca nas samych &#8211; staje się nam najdalszą i&nbsp;najmniej dostępną. I to stąd bierze się to, że <em>w cudzym oku dostrzeżemy drzazgę, a&nbsp;we własnym belki byśmy nie&nbsp;zauważyli</em>&#8230; Bo przecież w&nbsp;naszym swiatopoglądzie jej nie&nbsp;ma! Weźmy aparat fotograficzny, taki z&nbsp;prawdziwego zdarzenia, lustrzankę z&nbsp;dużym obiektywem. Jeżeli nawet tuż przed obiektywem przytrzymamy wykałaczkę &#8211; na&nbsp;zdjęciu nie&nbsp;będzie po&nbsp;niej ani śladu. A paproch na&nbsp;obiekcie fotografowanym dostrzeżemy bez trudu. Nieprawdaż? Tak i&nbsp;my widzimy świat. Nie potrafimy przyjrzeć się obiektom, które są najbliżej, bo są zbyt blisko&#8230; <strong>Nie potrafimy spojrzeć na&nbsp;siebie samych, albowiem stoimy zbyt blisko</strong>.</p>
<p><small>O książce zaś może kiedy indziej &#8211; dopiero napocząłem. Zapowiada się świetnie.</small></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/02/15/lod-cytat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prokrastynacja</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2008/09/11/prokrastynacja/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2008/09/11/prokrastynacja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Sep 2008 04:06:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[czas]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[problemy]]></category>
		<category><![CDATA[projekt]]></category>
		<category><![CDATA[prokrastynacja]]></category>
		<category><![CDATA[samodoskonalenie]]></category>
		<category><![CDATA[stres]]></category>
		<category><![CDATA[wydajność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=384</guid>
		<description><![CDATA[Tutaj miał powstać wpis o&#160;prokrastynacji. Bardzo dawno. Ale odkładałem go na&#160;chwilkę później, przecież nie&#160;musi być już w&#160;tej chwili. Prawda? Zawsze jest coś ważniejszego, a&#160;i nad treścią wypadałoby pomyśleć, a&#160;w tej chwili się przeciez nie&#160;da&#8230; &#8230; bo w&#160;sumie się nie&#160;da &#8211; odkąd postanowiłem usiąść na&#160;spokojnie do&#160;czegokolwiek, w&#160;domu nagle zrobiło się głośno jakby pracowała tu ekipa remontowa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tutaj miał powstać wpis o&nbsp;prokrastynacji. Bardzo dawno. Ale odkładałem go na&nbsp;chwilkę później, przecież nie&nbsp;musi być już w&nbsp;tej chwili. Prawda? Zawsze jest coś ważniejszego, a&nbsp;i nad treścią wypadałoby pomyśleć, a&nbsp;w tej chwili się przeciez nie&nbsp;da&#8230;</p>
<p>&#8230; bo w&nbsp;sumie się nie&nbsp;da &#8211; odkąd postanowiłem usiąść na&nbsp;spokojnie do&nbsp;czegokolwiek, w&nbsp;domu nagle zrobiło się głośno jakby pracowała tu ekipa remontowa (której, niestety, jednak nie&nbsp;ma), a&nbsp;wszyscy się na&nbsp;siebie wzajemnie wydzierają tworząc atmosferę, którą znam pod pojęciem rodzinnej. Ale <strong>chrzanić</strong> to, że się nie&nbsp;da, trzeba, wyraz, powalczyć! No.</p>
<p>&#8222;Procrastination&#8221; to także była jedna z&nbsp;moich uczelnianych prezentacji minionego semestru, na&nbsp;język angielski oczywiście. Zacznijmy od pilotażowego wideo będącego zarówno inspiracją, jak i&nbsp;wprowadzeniem do&nbsp;tematu:</p>
<p style="text-align: center;"><span id="more-384"></span><br />
<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4P785j15Tzk&#038;hl=en&#038;fs=1&#038;rel=0&#038;color1=0x0a0a0a&#038;color2=0x333333"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/4P785j15Tzk&#038;hl=en&#038;fs=1&#038;rel=0&#038;color1=0x0a0a0a&#038;color2=0x444444" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
<p>[zapach kawy jednak rozprasza]</p>
<p>Prezentację zacząłem oczywiście od słów &#8222;oto prezentacja na&nbsp;temat powstawania tej prezentacji&#8221; i&nbsp;jak już wiecie, to samo tyczy się posta. Prokrastynacja, czyli po&nbsp;prostu <em>odkładanie na&nbsp;później</em>, dotyczy nas wszystkich, a&nbsp;mnie w&nbsp;szczególności, w&nbsp;destrukcyjnie silnym stopniu.</p>
<h4>Problem.</h4>
<p>Prokrastynacja to <em>odkładanie na&nbsp;później, w&nbsp;szczególności jako zjawisko regularnie się powtarzające</em>.</p>
<blockquote><p>W psychologii <strong>prokrastynacja</strong> lub <strong>zwlekanie</strong> oznacza patologiczną tendencję do&nbsp;nieustannego przekładania pewnych czynności na&nbsp;później, ujawniającą się w&nbsp;różnych dziedzinach życia. Bywa nazywana &#8222;syndromem studenta&#8221;.</p>
<p>Termin pochodzi od łacińskiego słowa &#8222;procrastinatio&#8221; – odroczenie, zwłoka, odkładanie na&nbsp;jutro lub &#8222;procrastino&#8221; – odroczyć, zwlekać, odkładać na&nbsp;jutro.<cite>(Wikipedia)</cite></p></blockquote>
<p>Samo słowo wcale nie&nbsp;jest nowe! Pierwsze udokumentowane użycie miało miejsce w&nbsp;&#8222;Kronice&#8221; Edwarda Halla już w&nbsp;<strong>1542</strong> roku. I zjawisko to jest prawdziwym problemem. &#8222;<em>Tak właściwie jest to schorzenie umysłowe powodujące znaczną psychologiczną ułomność i&nbsp;dysfunkcję.</em>&#8221; Jest także powiązane z&nbsp;tzw. <strong>syndromem studenta</strong>. [Pragnę wyjaśnić iż, bazując na&nbsp;angielskiej Wikipedii i&nbsp;kilku źródłach z&nbsp;których korzystałem przygotowując prezentację, traktujemy te zjawiska jako dwa osobne]. I wcale nie&nbsp;żartuję z&nbsp;nazwą, to faktycznie używany termin. Odnosi się on do&nbsp;tego, że wielu ludzi w&nbsp;pełni poświęca się danemu zadaniu dopiero w&nbsp;ostatniej możliwej chwili przed ostatecznym terminem (<em>deadline</em>m). Najgorsze jest to, że &#8211; na&nbsp;przykładzie studentów &#8211; kiedy ostatecznie dostaną za&nbsp;dany projekt dobrą ocenę, są <strong>podświadomie</strong> zapewniani, że postępowali dobrze (odkładając pracę). Będą tak dalej postępować przy kolejnych projektach, tak naprawdę marnując zarówno swój czas, jak i&nbsp;możliwości. Zawsze powtarzasz sobie, że gdybyś miał więcej czasu, Twoja praca byłaby wykonana o&nbsp;wiele lepiej. Lecz jeśli faktycznie dostaniesz ten dodatkowy czas, pojawiają się inne czasochłonne i&nbsp;żądające uwagi zajęcia, często ciężkie do&nbsp;przewidzenia, i&nbsp;po raz kolejny zaczynasz pracę w&nbsp;ostatniej chwili.</p>
<p>Syndrom Studenta to określenie używane od 1997r. Badania z&nbsp;1992r. pokazały, że 52% studentów przyznało, że potrzebują pomocy w&nbsp;związku z&nbsp;odwlekaniem, oceniając tę potrzebę od umiarkowanej do&nbsp;silnej.</p>
<p>Wieszasz sobie kartkę nad łóżkiem i&nbsp;odczytujesz codziennie rano na&nbsp;głos: &#8222;<a href="http://blog.ikari.pl/2006/03/14/pani-k-przedmaturalna/">Zacznę się uczyć JUTRO</a>&#8222;. [W języku monowym, używanym przez dwie osoby na&nbsp;świecie, na&nbsp;prokrastynację od kilku lat istniało określenie "<em>jutryzm</em>" wywodzące się z&nbsp;powyższej metody.]</p>
<h4>Prokrastynacja to NIE JEST &#8222;nicnierobienie&#8221;</h4>
<p>Główna różnica między prokrastynacją a&nbsp;nie robieniem niczego polega na&nbsp;tym, że prokrastynując staramy się właściwie robić wszystko inne niż główne zajęcie prowadzące do&nbsp;naszego celu. Dobry przykład takiego zachowania mieliśmy na&nbsp;filmie. Wolimy się bowiem skupić na&nbsp;zadaniach prostszych, łatwiejszych lub <strong>przynoszących natychmiastowy efekt</strong>. Zazwyczaj jednak mimo wszystko w&nbsp;końcu osiągamy zamierzony cel &#8211; ponieważ po&nbsp;prostu musimy. Często robimy to więc w&nbsp;wielkim pośpiechu i&nbsp;&#8222;sprężeniu&#8221;. Czasem psychologiczną przyczyną naszego zwlekania jest właśnie uzależnienie od tego pośpiechu i&nbsp;zwarcia, które jest nam niezbędne by skończyć na&nbsp;czas. Często także polega to na&nbsp;tym, iż odkładamy zadania, które wydają się zbyt trudne lub zbyt złożone i&nbsp;wierzymy, że później będziemy mieli lepsze warunki by w&nbsp;pełni oddać się im, poświęcając cały swój czas i&nbsp;uwagę. &#8222;W tej chwili nie&nbsp;mogę się skoncetrować, ale kiedy załatwię te drobne sprawy i&nbsp;będę w&nbsp;domu sam, będę doskonale przygotowany&#8221;. Oczywiście prawie zawsze okazuje się, że później jest jeszcze gorzej.</p>
<h4>Czemu odkładamy na&nbsp;później?</h4>
<p>Oto kilka innych powodów (alternatywna teoria ;)) z&nbsp;innego źródła, którym &#8211; o&nbsp;ile pamiętam &#8211; była prezentacja pewnego pana nazywającego siebie samego &#8222;światowym ekspretem od prokrastynacji, serio&#8221;. Kiedyś tak bardzo opóźnił prace nad projektem w&nbsp;pracy, że musiał skłamać szefowi, że potrzebuje dodatkowego tygodnia, bo jego żona leży w&nbsp;szpitalu i&nbsp;musi się nią opiekować. Oczywiście wcale nie&nbsp;miał żony, a&nbsp;wszystko wydało się, gdy szef zadzwonił ze&nbsp;szczerą troską by spytać o&nbsp;jej stan, a&nbsp;odebrała jego dziewczyna. Później tenże pan musiał tłumaczyć się z&nbsp;tej trudnej sytuacji zarówno swojemu szefowi, jak i&nbsp;dziewczynie. Jak stwierdził &#8211; skończyło się to pół-źle, pół-szczęśliwie. Jak obstawiacie? Otóż było odwrotnie niż większość z&nbsp;Was pomyślała &#8211; stracił bowiem pracę, a&nbsp;dziewczyna wybaczyła mu i&#8230; została jego żoną.<br />
Niemniej jednak jako uzasadnienie prokrastynacji ten pan (tak, wstyd, nawet nazwiska nie&nbsp;pamiętam) podaje <strong>lęk</strong>. A konkretnie kilka rodzajów lęku:</p>
<ul>
<li><strong>Lęk przed porażką</strong> &#8211; Jeżeli nie&nbsp;uda nam się osiągnąć celu, nieświadomie robimy z&nbsp;prokrastynacji&#8230; <strong>wymówkę</strong>! Nie było dość czasu! Często zdarza się to w&nbsp;szkolnictwie, gdzie każde zadanie zostanie na&nbsp;koniec ocenione. Myślenie o&nbsp;ocenie potrafi być wystarczająco stresujace, by uczeń odkładał wykonanie zadania, obawiając się, że zrobi to niewystarczająco dobrze.</li>
<li><strong>Lęk przed sukcesem</strong> &#8211; jakkolwiek zaskakująco w&nbsp;pierwszej chwili to brzmi. Obawiamy się reakcji innych ludzi na&nbsp;nasz sukces. Nie chcemy się za&nbsp;bardzo wyróżniać i&nbsp;odstawać, ani stwarzać podstaw, by inni myśleli, że patrzymy na&nbsp;nich z&nbsp;góry. Obawiamy się zazdrości, którą wywoła nasz sukces.</li>
<li><strong>Lęk przed utratą kontroli &#8211; </strong>zawsze gdy coś robimy, chcemy mieć wszystko pod kontrolą. Jednak jeśli zostanie nam przypisane zadanie do&nbsp;wykonania, konkretne miejsce i&nbsp;czas, terminy, środki, sposoby, etc. &#8211; możemy odczuwać całkowity brak panowania nad tym, co robimy (gdyż zupełnie nie&nbsp;zależy to od nas). Rozpoczynanie pracy później to właściwie jedyny sposób, w&nbsp;jaki możemy na&nbsp;nią wpłynąć. Więc zwlekamy.</li>
<li><strong>Lęk przed izolacją</strong> &#8211; może być tak, że przywykliśmy do&nbsp;pracy w&nbsp;grupie, gdzie kto inny podejmował najważniejsze dezycje. Potrzebujemy kogoś, kto by nami pokierował i&nbsp;przejął na&nbsp;siebie ciężar podejmowania decyzji. Nie czujemy się na&nbsp;siłach by podołać wykonaniu zadania całkowicie samemu, by ponieść całą odpowiedzialność. Boimy się negatywnych stron samodzielności, więc odkładamy samodzielne wykonanie zadania na&nbsp;troszkę później&#8230;</li>
<li><strong>Lęk przed intymnością</strong> &#8211; działa w&nbsp;drugą stronę. Możemy obawiać się, że inni nie&nbsp;będą wystarczająco ważną częścią naszego życia, ale z&nbsp;drugiej strony boimy się, że gdy staną się zbyt bliscy, poznają wszystkie nasze wady i&nbsp;odrzucą nas. Może to dotyczyć pracy w&nbsp;grupie, ale <strong>prokrastynacja nie&nbsp;musi wcale dotyczyć życia zawodowego</strong> &#8211; przykłądem tutaj był bowiem chłopak wiecznie spóźniający się na&nbsp;randki &#8211; z&nbsp;jednej strony chce on bowiem być z&nbsp;dziewczyną blisko, a&nbsp;z drugiej coś go powstrzymuje przed tymi zbliżającymi momentami otwarcia się przed sobą.</li>
</ul>
<h4>Kolejne fazy prokrastynacji</h4>
<blockquote><p>Postępowanie prokrastynatora można podzielić na&nbsp;następujące etapy:</p>
<ol>
<li>Chęć zrobienia czegoś</li>
<li>Decyzja o&nbsp;zrobieniu tego</li>
<li>Odkładanie czynności bez poważnego powodu</li>
<li>Uświadomienie sobie niekorzyści, jakie pociąga za&nbsp;sobą odkładanie</li>
<li>Kontynuacja odkładania</li>
<li>Szukanie <span class="new">wymówek</span> bądź odejście od problemu</li>
<li>Odkładanie</li>
<li>Wykonanie zadania w&nbsp;czas, bardzo się przy tym stresując&#8230; lub ukończenie go za&nbsp;późno&#8230; bądź też nie&nbsp;zrobienie go wcale</li>
<li>Postanowienie o&nbsp;niepostępowaniu w&nbsp;ten sposób w&nbsp;przyszłości</li>
<li>Niedługo po&nbsp;tym sytuacja się powtarza&#8230;</li>
</ol>
<p><cite>(PL Wikipedia)</cite></p></blockquote>
<p>Myślę, że znamy ten wzorzec ze&nbsp;swojego życia, czyż nie? ;)</p>
<h4>Charakterystyka problemu</h4>
<ul>
<li><strong>Brak pewności siebie</strong>. Prokrastynator może zmagać się z&nbsp;niewielkim poczuciem własnej wartości. Może pragnąć utrzymać wysoki poziom wydajności mimo iż czuje się nieodpowiedni lub niezdolny do&nbsp;jego osiągnięcia.</li>
<li><strong>Jestem taaaki zajęty</strong>. Prokrastynacja może służyć zwróceniu uwagi innych na&nbsp;to, jak bardzo jesteśmy zajęci. &#8222;Oczywiście nie&nbsp;mogę zrobić tego a&nbsp;tego, ponieważ moje sprawy są tak skomplikowane i&nbsp;wymagające&#8230; Dlatego się spóźniłem, etc.&#8221;. Prokrastynator może nawet spędzać znaczącą część czasu próbując uzasadnić swoje podejście &#8211; czasu, który mógłby poświęcić pracy.</li>
<li><strong>Upór</strong>. Prokrastynacja bywa wyrazem uporu lub dumy: &#8222;Nie myśl, że możesz mną dyrygować. Zrobię to, kiedy będę gotów i&nbsp;będę miał ochotę&#8221;</li>
<li><strong>Manipulacja</strong>. Prokrastynacja może zostać użyta w&nbsp;celu kontroli lub manipulacji zachowaniem innych. &#8222;Nie mogą zacząć beze mnie&#8221;. Powiedzmy wprost: celowe opóźnienia doprowadzają innych do&nbsp;szału.</li>
<li><strong>Radzenie sobie z&nbsp;presją</strong>. Prokrastynację bardzo trudno wyleczyć, gdyż zachowanie polegające na&nbsp;opóźnianiu konfrontacji staje się sposobem na&nbsp;radzenie sobie z&nbsp;codziennym stresem i&nbsp;presją. Gdy tylko sobie poradzisz, inni zaczną pokładać w&nbsp;Tobie kolejne oczekiwania i&nbsp;żądania. Łatwiej jest mieć wymówkę, przekładać na&nbsp;później.</li>
<li><strong>Sfrustrowana ofiara</strong>. Prokrastynator często czuje się  jak ofiara: nie&nbsp;może zrozumieć swojego zachowania ani czemu nie&nbsp;potrafi wykonać swoich zadań jak inni. Cała  sprawa jest frustrującą tajemnicą. Przyczyny tego zachowania są przed nim ukryte.</li>
<li><strong>Perfekcjonizm</strong>. Prokrastynacja bardzo silnie się z&nbsp;nim wiąże. Chcemy bowiem wykonywać swoje zadania zawsze idealnie i&nbsp;doskonale, nie&nbsp;popełniać błędów i&nbsp;nie robić niczego pochopnie ani &#8222;na odczep się&#8221;. Dlatego w&nbsp;nieskończoność czekamy na&nbsp;lepszy moment, by zabrać się za&nbsp;coś porządnie.</li>
</ul>
<h4>Czemu się zmieniać?</h4>
<p>To powinno być oczywiste, niemniej jednak postawmy sprawę jasno, motywująco:</p>
<ul>
<li>Czyste sumienie i&nbsp;spokojny umysł.<br />
Praca została dobrze wykonana, jesteśmy w&nbsp;porządku.</li>
<li>Poczucie siły i&nbsp;celu.<br />
Jesteśmy zdolni osiągać wyznaczone cele i&nbsp;mamy jakiś ogólniejszy cel w&nbsp;życiu. A już na&nbsp;pewno jestesmy gotowi go mieć i&nbsp;do niego dążyć.</li>
<li>Zdrowe poczucie panowania nad własnym zyciem.<br />
Mówi samo za&nbsp;siebie. Wszystko jest pod kontrolą.</li>
<li>Lepsza samoocena i&nbsp;samoorganizacja.<br />
Potrafię to zrobić. Patrz, ile już zrobiłem.</li>
<li>Lepsza wydajność pracy [tu w&nbsp;znaczeniu zawodowym] ~ wyższa pensja?</li>
</ul>
<h4>Radzenie sobie</h4>
<p>Czyli jak wygrać z&nbsp;prokrastynacją w&nbsp;siedmiu prostych* krokach. Bo wygrać można.<br />
<em>* haha, zaśmiał się ikari, pisząc te słowa.</em></p>
<ol>
<li>Zrób plan tego, co masz zrobić. &#8222;Zrobić plan&#8221; nie&nbsp;jest punktem planu.<br />
Mając plan jedyne, co musisz robić, to się go trzymać.</li>
<li>Właściwe podejście &#8211; rzuć w&nbsp;kąt dotychczasowe problemy i&nbsp;wątpliwości. POTRAFISZ to zrobić. Wiec zrób i&nbsp;odkryj, że to tak po&nbsp;prostu.</li>
<li>Wyznacz sobie ostateczny i&nbsp;nieprzekraczalny termin. Nieprzesuwalny. Powinien być sensowny, przemyślany, osiągalny i&nbsp;uwzgledniać wszystkie możliwe okoliczności takie, jak zadania zaplanowane wcześniej.</li>
<li><strong>Metoda małych kroczków</strong>. To naprawdę działa. Rozbij czynność na&nbsp;małe etapy, które łatwo Ci osiągnąć. Obserwuj własne postępy i&nbsp;krok po&nbsp;kroku dojdź do&nbsp;celu.</li>
<li>Pozytywne <strong>kotwice przestrzenne</strong>.<br />
Kotwice przestrzenne to pojęcie z&nbsp;psychologii i&nbsp;NLP, oznaczające po&nbsp;prostu to, że dane miejsca silnie kojarzymy z&nbsp;danymi czynnościami. Przykładowo nie&nbsp;powinniśmy zabierać się do&nbsp;pracy w&nbsp;swojej sypialni, ponieważ miejsce to kojarzy się nam podświadomie ze&nbsp;snem i&nbsp;nas rozleniwia. Jeszcze gorzej, jeśli podświadomość skojarzy łóżko z&nbsp;pracą &#8211; dobra droga do&nbsp;problemów ze&nbsp;snem. Pracuj zatem w&nbsp;miejscu, które kojarzy Ci się pozytywnie.</li>
<li>Określ i&nbsp;zbierz wszystkie potrzebne materiały.<br />
Zanim zaczniesz, miej wszystko przygotowane &#8211; książki, które będą Ci potrzebne, materiały, etc. Oszczędzi Ci to konieczności przerywania pracy by je zdobyć i&nbsp;z nich skorzystać. Pomoże Ci to się skupić na&nbsp;zadaniu.</li>
<li>Ustal dla siebie jakąś nagrodę za&nbsp;wykonanie zadania <strong>przed terminem</strong> końcowym. Będzie to pozytywna kotwica dla podświadomości na&nbsp;następny raz.</li>
</ol>
<p>Na zakończenie jeszcze jedno. Myślę, że walcząc z&nbsp;projektem, w&nbsp;pracy czy na&nbsp;uczelni, wszyscy czujemy się jak na&nbsp;wojnie. Jeteśmy żołnierzami, a&nbsp;<em>deadline</em> &#8211; lub sam projekt &#8211; jest wrogiem. Dlatego pragnę zakończyć cytatem ze&nbsp;&#8222;Sztuki Wojny&#8221; Sun Tzu&#8230; [<a href='http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2008/09/art_of_war.wma'>English .wma audio</a>]:</p>
<blockquote><p>知彼知己，百戰不殆；不知彼而知己，一勝一負；不知彼，不知己，每戰必敗<br />
Know your enemy and know yourself, find naught in fear for 100 battles. Know yourself but not your enemy, find level of loss and victory. Know thy enemy but not yourself, wallow in defeat every time.
</p></blockquote>
<p style="text-align: right;">Post oparty na&nbsp;mojej prezentacji,<br />
cudem uchowanych notatkach i<br />
częściowo z&nbsp;głowy, czyli z&nbsp;niczego.</p>
<p style="text-align: left;">[1] &#8211; <a href="http://docs.google.com/Presentation?docid=dd3fhxb2_50f7k663gf&amp;hl=en">Prezentacja w&nbsp;wersji Google Docs</a> &#8211; okrojona, dobra jeśli nie&nbsp;masz PowerPoint 2007<br />
[2] &#8211; Prezentacja w&nbsp;wersji oryginalnej (najlepszej jaką odzyskałem po&nbsp;utracie danych) &#8211; <a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2008/09/procrastination.ppsx">procrastination</a><br />
[3] &#8211; <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Procrastination">Hasło na&nbsp;wiki angielskiej</a><br />
[4] &#8211; <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja">Hasło na&nbsp;wiki polskiej</a> (inaczej opisane)<br />
[5] &#8211; <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Student_syndrome">Syndrom studenta</a><br />
[6] &#8211; Zaginione wystąpienie, <a href="http://video.google.pl/videoplay?docid=-1122901579571021025&amp;hl=pl">jak uniknąć prokrastynacji</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2008/09/11/prokrastynacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>38</slash:comments>
<enclosure url="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2008/09/art_of_war.wma" length="465123" type="audio/x-ms-wma" />
		</item>
		<item>
		<title>Ostatnie.fm / bezguście muzyczne</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2008/05/11/ostatniefm/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2008/05/11/ostatniefm/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 May 2008 22:18:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[gatunki]]></category>
		<category><![CDATA[gust]]></category>
		<category><![CDATA[lastfm]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[statystyki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=307</guid>
		<description><![CDATA[Szufladki, gatunki, klasyfikacje&#8230; Z jednej strony czasem może to być krzywda dla artysty/słuchacza, z&#160;drugiej &#8211; wszystko klasyfikujemy szukając Porządku&#8230; Liczby, statystyki, wykresy&#8230; Z jednej strony wkładanie w&#160;szufladki i/lub lans, z&#160;drugiej &#8211; wszystko chcemy zmierzyć i&#160;zbadać, szukając Informacji&#8230; Jedną z&#160;takich &#8222;informacji&#8221; serwuje nam projekt Last FM Open Mind Index, mierzący na&#160;podstawie danych z&#160;popularnego serwisu Last.fm naszą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://omi.musickum.com/index.php5?username=ikari87&amp;skin=1"><img class="alignleft size-full wp-image-308" title="omi" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2008/05/omi.gif" alt="ikari\'s Open Mind Index" width="160" height="56" /></a><a href="http://omi.musickum.com/index.php5?username=ikari87&amp;skin=1"><br />
</a>Szufladki, gatunki, klasyfikacje&#8230; Z jednej strony czasem może to być krzywda dla artysty/słuchacza, z&nbsp;drugiej &#8211; wszystko klasyfikujemy szukając Porządku&#8230;</p>
<p>Liczby, statystyki, wykresy&#8230; Z jednej strony wkładanie w&nbsp;szufladki i/lub lans, z&nbsp;drugiej &#8211; wszystko chcemy zmierzyć i&nbsp;zbadać, szukając Informacji&#8230;</p>
<p>Jedną z&nbsp;takich &#8222;informacji&#8221; serwuje nam projekt <a title="Open Mind Index" href="http://omi.musickum.com/index.php5?username=ikari87&amp;skin=1"><em>Last FM Open Mind Index</em></a>, mierzący na&nbsp;podstawie danych z&nbsp;popularnego serwisu Last.fm naszą &#8222;otwartość umysłu&#8221; [na różnorodną muzykę]. Czy jednak na&nbsp;pewno?</p>
<p><span id="more-307"></span></p>
<p>A może jest to wskaźnik muzycznego bezguścia? Oczywiście takie głosy pojawiły się gdy tylko projekt wystartował. Bo przecież teoretycznie wystarczy słuchać byle czego, np.&nbsp;całej dostępnej muzyki skąd tylko uda się nam ją poodtwarzać (i <em>scrobblować</em>) by mieć dużą &#8222;różnorodność&#8221; w&nbsp;statystykach i&nbsp;&#8211; co za&nbsp;tym idzie &#8211; prawodpodobnie wysoki wskaźnik Open Mind Index ?</p>
<p>&#8230;czy też muzycznego niezdecydowania? Nie potrafię&#8230; Nie, ja <strong>nie chcę</strong> opowiadać się za&nbsp;jednym, dwoma, trzema ani inną liczbą konkretnych, ściśle określonych gatunków.  Zasadniczo nie&nbsp;patrzę na&nbsp;muzykę prez pryzmat gatunków &#8211; oczywiście nie&nbsp;zmienia to faktu, że etykietka, jaką przyklejono danemu zespołowi/utworowi może sporo mówić o&nbsp;tym, czego można się po&nbsp;nim spodziewać. (Np. <em>classical</em>, <em>trash metal</em>, czy oczywiście disco polo ;-) ). Niemniej jednak oceniam zawsze każdy indywidualny utwór. Tym bardziej przecież, że styl muzyki granej przez zespół może się diametralnie zmieniać na&nbsp;przestrzeni lat (bardzo zmieniło się <a title="Delerium na Last.fm" href="http://www.lastfm.pl/music/Delerium">Delerium</a>, zmieniła się też np.&nbsp;muzyka <a title="Krematorium Last.fm ;-)" href="http://www.lastfm.pl/music/Crematory">Crematory</a> (zespół przed &#8222;zmianą&#8221; zaliczył rozpad i&nbsp;odrodzenie) &#8211; moim zdaniem na&nbsp;dużo lepsze, a&nbsp;zdaniem fanów dawnej twórczości zespołu oczywiście na&nbsp;gorsze. Cóż, mi tam growl nie&nbsp;podchodzi, a&nbsp;na pozmartwychwstalnej [słowo dnia] płycie przynajmniej część growlu zastąpili znakomitym wokalem. Taka dygresja.). I dany utwor może się podobać lub nie&nbsp;&#8211; zupełnie niezależnie, jaki gatunek reprezentuje.</p>
<p>Nie zmienia to rzecz jasna faktu, że wśród najczęściej słuchanych przeze mnie utworów jedne gatunki nie&nbsp;dominują nad innymi.</p>
<p>No właśnie &#8211; słuchanych. To jest osobna kwestia &#8222;fałszywości&#8221; statystyk na&nbsp;Last.fm &#8211; nie&nbsp;wszystko, czego słucham musi być od razu czymś, co mi się szczególnie podoba. Mogę przesłuchać album (lub kilka) artysty w&nbsp;ramach zwykłego zapoznania z&nbsp;jego twórczością. Zdarza się także zapomnieć wyłączyć odtwarzacza i&nbsp;kilka razy (ze 3.. może aż 4) całą noc scrobblowały mi się utwóry, których świadomie nie&nbsp;rejestrowałem. A jestem po&nbsp;prostu zbyt leniwy by włączać/wyłączać scrobblowanie w&nbsp;zależności od tego, jak bardzo &#8222;aktywnie&#8221; słucham i&#8230; czy śpię ;-).</p>
<p>Ponadto, jak widać z&nbsp;<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2008/05/moje_tagi.png">grafu tagów odsłuchanej muzyki</a>, czasem najzwyczajniej w&nbsp;świecie nie&nbsp;miałem zainstalowanego klienta Last.fm. Braki w&nbsp;scrobblowaniu wynikają także z&nbsp;plików mp3 źle otagowanych, a&nbsp;pośpiesznie wypalonych na&nbsp;DVD-R w&nbsp;ramach odzyskiwania utraconej partycji&#8230;</p>
<p>Dokładny algorytm działania Open Mind Index nie&nbsp;jest chyba znany, jednak na&nbsp;jego forum także pojawiła się <a href="http://www.lastfm.de/group/Open+Mind+Index/forum/81562/_/400804">podobna dyskusja</a>. Jej uczestnicy zdają się zgodnie dochodzić do&nbsp;bardzo ciekawych wniosków: posiadacze wysokiego OMI (niektórzy mają podchodzące pod 200!) nie&nbsp;potrafią określić swojego gustu poprzez nazwy gatunków, ale zawsze, gdy słyszą utwór potrafią stwierdzić, czy im się podoba, czy nie&nbsp;(też tak mam, ale to chyba ma&nbsp;każdy ;-)) &#8211; czyli nie&nbsp;chodzi o&nbsp;brak gustu jako taki. Jeden z&nbsp;użytkowników <a href="http://www.lastfm.de/group/Open+Mind+Index/forum/81562/_/400804/_/6240382">sformułował tezę</a>, że użytkownicy o&nbsp;wysokim OMI to tak naprawdę ludzie o&nbsp;faktycznie otwartych umysłach, szukający czegoś dla siebie (różnych atrakcyjnych form) we&nbsp;wszystkich gatunkach muzyki, <em>ludzie, którzy znajdują czas by <strong>naprawdę</strong> słuchać</em>.</p>
<p>Inna kwestia, która mi się nasuwa, to łączenie bardzo różnych gatunków muzycznych. Tak, słucham trance&#8217;u i&nbsp;metalu (przy założeniu, że trance to nie&nbsp;jest monotonne łupanie w&nbsp;tym samym rytmie, a&nbsp;coś faktycznie hipnotycznego.. ;-)). Popu i&nbsp;muzyki symfonicznej.<br />
I potrafię przeskakiwać z&nbsp;gatunku na&nbsp;gatunek, np.&nbsp;po kilku utworach ostro rockowych przełączyć na&nbsp;muzykę mocno elektroniczną, a&nbsp;potem bezpośrednio na&nbsp;symfoniczny soundtrack&#8230; I nie&nbsp;widzę w&nbsp;tym nic złego. Zupełnie co innego, rzecz jasna, kiedy po&nbsp;kilku (także z&nbsp;różnych gatunków) wolniejszych, spokojniejszych, troszkę przygnębiających, albo wręcz po&nbsp;prostu smutnych utworach, nagle włączy mi się coś energicznego i&nbsp;radosnego &#8211; tak nagłej zmiany nastroju mogę już nie&nbsp;tolerować. Ale gatunku? Czemu by nie!</p>
<p>A jak Ty słuchasz muzyki&#8230;? O czym dla Ciebie świadczy sięganie przez kogoś po&nbsp;mnóstwo gatunków muzycznych?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2008/05/11/ostatniefm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O języku raz jeszcze</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2008/05/09/o-jezyku-raz-jeszcze/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2008/05/09/o-jezyku-raz-jeszcze/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 May 2008 19:46:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>
		<category><![CDATA[błędy]]></category>
		<category><![CDATA[cejrowski]]></category>
		<category><![CDATA[język]]></category>
		<category><![CDATA[wideo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=306</guid>
		<description><![CDATA[Tym razem nie&#160;tylko o&#160;języku w&#160;internecie ;-) Zasadniczo to ja za&#160;panem Cejrowskim nie&#160;przepadam, z&#160;powodu jego dziwnego, odstraszającego jak dla mnie, sposobu zachowania w&#160;niektórych momentach&#8230; Ale tutaj akurat uważam, że ma&#160;rację i&#160;się im wszystkim należało ;-) Cejrowski o&#160;języku &#8230;aczkolwiek o&#160;tę i&#160;tą nie&#160;było ;-)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tym razem nie&nbsp;tylko o&nbsp;języku w&nbsp;internecie ;-)</p>
<p>Zasadniczo to ja za&nbsp;panem Cejrowskim nie&nbsp;przepadam, z&nbsp;powodu jego dziwnego, odstraszającego jak dla mnie, sposobu zachowania w&nbsp;niektórych momentach&#8230; Ale tutaj akurat uważam, że ma&nbsp;rację i&nbsp;się im wszystkim należało ;-)<span id="more-306"></span></p>
<p><a href="http://pl.youtube.com/watch?v=wYZcVoIhsno">Cejrowski o&nbsp;języku</a></p>
<p>&#8230;aczkolwiek o&nbsp;<em>tę</em> i&nbsp;<em>tą</em> nie&nbsp;było ;-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2008/05/09/o-jezyku-raz-jeszcze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

