<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>ikari » blog &#187; Technologia</title>
	<atom:link href="http://blog.ikari.pl/category/tech/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.ikari.pl</link>
	<description>przemyślenia, programowanie, informatyka, brak seksu, kawa i ja</description>
	<lastBuildDate>Fri, 02 Dec 2011 07:30:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Pożegnania nadszedł czas</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Sep 2011 10:55:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[android]]></category>
		<category><![CDATA[huawei u8500]]></category>
		<category><![CDATA[play]]></category>
		<category><![CDATA[smartfon]]></category>
		<category><![CDATA[testujsmarfona]]></category>
		<category><![CDATA[wrażenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=751</guid>
		<description><![CDATA[Czas wypożyczenia smartfona z&#160;Play się dla mnie, jakiś czas temu, skończył. Telefon ładnie zapakowany, kompletny, zwrócony. No i, oczywiście, sformatowany, bo kto wie, co oni z&#160;tym potem robią ;-) Wrażenia z&#160;poprzednich wpisów mogę nieco zaktualizować. Po pierwsze, przeprosiłem się z&#160;ekranem. On jednak nie&#160;reaguje tak opornie, on reaguje tak późno, czyli to nie&#160;jego wina. Daje się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/09/formatting.jpg"><img class="size-medium wp-image-753 alignright" style="margin-left: 10px; margin-right: 5px;" title="Android ma opcję sprzątania po sobie" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/09/formatting-171x300.jpg" alt="" width="171" height="300" /></a>Czas wypożyczenia smartfona z&nbsp;Play się dla mnie, jakiś czas temu, skończył. Telefon ładnie zapakowany, kompletny, zwrócony. No i, oczywiście, sformatowany, bo kto wie, co oni z&nbsp;tym potem robią ;-)</p>
<p style="text-align: justify;">Wrażenia z&nbsp;poprzednich wpisów mogę nieco zaktualizować.</p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwsze, <strong>przeprosiłem się z&nbsp;ekranem</strong>. On jednak nie&nbsp;reaguje tak opornie, on reaguje <strong>tak późno</strong>, czyli to nie&nbsp;jego wina. Daje się miziać i&nbsp;delikatnie, jak na&nbsp;ekran dotykowy przystało, należy tylko pamiętać, że paznokciem nie&nbsp;bardzo, a&nbsp;długopisem całkiem nie&nbsp;da rady (na swoim telefonie zdarzało mi się wstukiwać coś na&nbsp;klawiaturze ekranowej czymkolwiek, co było pod ręką &#8211; i&nbsp;było to fajne i&nbsp;wygodne).</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugie, VoIP na&nbsp;telefonie to chyba jednak bardzo kiepski pomysł. Mając numer we&nbsp;<em>Freeconet</em>, muszę skonfigurować go tak, by meldował się do&nbsp;centrali co 60 sekund, a&nbsp;nie co 5 minut, jak domyślnie. Skutek jest taki: o&nbsp;9 rano naładowałem telefon do&nbsp;100%, zaświecił na&nbsp;zielono, że nakarmiony, przez cały dzień w&nbsp;ogóle go nie&nbsp;dotykałem, nie&nbsp;ruszałem, nie&nbsp;wybudzałem, nie&nbsp;sprawdzałem godziny &#8211; po&nbsp;prostu sobie leżał bezczynnie, o&nbsp;15.30 telefon zaświergotał, że jest całkowicie rozładowany i&nbsp;się wyłączył.</p>
<p style="text-align: justify;">6.5 godziny na&nbsp;baterii bez używania. Koszmar. Winą obarczam (nie wiadomo, czy słusznie) niemal ciągłą transmisję danych w&nbsp;tle &#8211; podtrzymywanie połączenia z&nbsp;Internetem i&nbsp;z serwerem <em>Freeconet</em> (kto wie, może także odpytywanie w&nbsp;tle <em>Blipa</em> i&nbsp;<em>Google+</em> przez aplikacje). To znaczy dla mnie tyle, że nie&nbsp;mogę obładować androidowego smartfona tyloma aplikacji, iloma bym chciał. Oczywiście powinienem był to wiedzieć, a&nbsp;szefowa nokia N900 po&nbsp;włączeniu VPN też rozładowuje się w&nbsp;kilka godzin, ale nadzieja umiera ostatnia&#8230; To znaczy także, że podobny czas życia mojego <em>HTC Touch Pro 2</em> po&nbsp;zabootowaniu Androida  też nie&nbsp;był winą niezgodności sprzętu i&nbsp;oprogramowania (brakujące sterowniki, nie&nbsp;do końca działający tryb wstrzymania). Wreszcie, oznacza to także, że moją przyszłą <em>Motorolę Droid 3</em> będę prawdopodobnie bardzo męczył. Może pora rozejrzeć się zawczasu za&nbsp;ogniwami słonecznymi, kurtkami z&nbsp;ładowarkami, etc&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Android to naprawdę fajny system. Może nie&nbsp;na telefonie z&nbsp;~520MHz, czy ile on tam miał, bo nawet słownik z&nbsp;podpowiadaniem wyrazów zamula podczas pisania (i to była największa udręka &#8211; jeżeli nie&nbsp;masz fizycznej klawiatury, a&nbsp;ekranowa potrafi się przywiesić na&nbsp;2 sekundy z&nbsp;powodu przeszukiwania słownika&#8230; to boli. Może wisiałaby mniej, gdybym nie&nbsp;włączył jednocześnie polskiego i&nbsp;angielskiego słownika), ale to naprawdę fajny system.</p>
<p style="text-align: justify;">Co więcej mogę powiedzieć o&nbsp;samym telefonie&#8230;? Mogę pokazać przykładowe zdjęcie <a href="http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/img_20110913_090558/">na zewnątrz</a> i&nbsp;<a href="http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/img_20110914_142103/">w pomieszczeniu</a> &#8211; typowy komórkowy aparat, nie&nbsp;oczekiwaliśmy przecież więcej. Drugiego dnia jego używania odkryłem spontanicznie, że “przycisk” na&nbsp;dole telefonu to nie&nbsp;tylko przycisk, ale <strong>maleńki touchpad!</strong> Można go sobie miziać i&nbsp;gładzić i&nbsp;działa to jak używanie strzałek na&nbsp;klawiaturze. Genialne. GPS działa w&nbsp;nim znacznie szybciej niż w&nbsp;moim <em>Touch Pro 2</em>, o&nbsp;czym już pewnie pisałem, natomiast telefon ma&nbsp;także <strong>kompas</strong> i to dopiero jest frajda! Po jakiejś minucie od odpalenia <em>Google Maps</em>, gdy kompas się uruchomi (i skalibruje? nie&nbsp;wnikam w&nbsp;jego działanie), mapa zaczyna orientować się zgodnie z&nbsp;orientacją faktyczną. Awesome! Można obrócić telefon i&nbsp;patrzeć, jak mapa obraca się wraz z&nbsp;nim (technicznie to: w&nbsp;przeciwnym kierunku), tak, że nadal pokazuje obiekty będące przed Tobą&#8230; przed Tobą. Mała rzecz a&nbsp;cieszy, nie&nbsp;bawiłem się dotąd telefonem z&nbsp;kompasem. Ekran natomiast świeci jaśniej od tego, który mam w&nbsp;HTC, więc w&nbsp;słońcu widać więcej. Zarazem odbija całe mnóstwo światła. Ale nadal, wydaje mi się, że jeżeli chcemy widzieć w&nbsp;pełnym słońcu wszystko, co jest na&nbsp;ekranie, to tylko <em>iPhone</em> sobie z&nbsp;tym poradzi (ekran <em>iPhone 3GS</em> i&nbsp;<em>iPoda Touch</em> ma tak silną powierzchnię odblaskową, że powyżej pewnego natężenia światła jest już tylko coraz lepiej). Dwa tygodnie używania, ekran bez najmniejszej ryski czy kropeczki. Może jest wytrzymały.</p>
<p style="text-align: justify;">Podsumowując &#8211; jak na&nbsp;urządzenie za&nbsp;400zł, fajny. Nie należy go jednak za&nbsp;bardzo obciążać. Każdy kontakt z&nbsp;Androidem zachęca mnie do&nbsp;tego systemu. Klawiatura wyłącznie ekranowa &#8211; nie. Próbował ktoś kiedyś pisać na&nbsp;tym w&nbsp;łódzkim tramwaju? Nie da się, naprawdę, absolutnie w&nbsp;żaden sposób się nie&nbsp;da. A na&nbsp;fizycznym QWERTY mogę pisać bezwzrokowo. Nawet tańczyć na&nbsp;lodzie mi się podczas pisania SMSa zdarzało (odbiło się to wprawdzie na&nbsp;jego treści&#8230; ;)).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Huawei U8500, dzień drugi</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2011/09/08/huawei-u8500-dzien-drugi/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/09/08/huawei-u8500-dzien-drugi/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 08:25:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[android]]></category>
		<category><![CDATA[huawei u8500]]></category>
		<category><![CDATA[smartfon]]></category>
		<category><![CDATA[testujsmarfona]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=740</guid>
		<description><![CDATA[Huawei obudził się rano martwy. Rozładowany. [Jeśli nie&#160;czytałeś(-łaś), tutaj jest poprzedni wpis na&#160;jego temat] Początkowo pomyślałem, że to dlatego, że na&#160;noc uruchomiłem ten zegar i&#160;mimo wyłączenia coś tam baterię żarło. Trudno. Odrobinę podładowałem i&#160;zabrałem ze&#160;sobą do&#160;pracy. Po drodze pobawiłem się Foursquarem, stwierdzam więc przy okazji, że GPS na&#160;otwartej przestrzeni działa bardzo sprawnie, ale w&#160;pomieszczeniach już gorzej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Huawei obudził się rano martwy.</h2>
<p>Rozładowany. <span style="opacity: 0.65;">[Jeśli nie&nbsp;czytałeś(-łaś), <a title="̶Z̶e̶p̶s̶u̶j̶ Testuj smartfona (wpis dla każdego)" href="http://blog.ikari.pl/2011/09/06/testuj-smartfona-wpis-dla-kazdego/">tutaj jest poprzedni wpis na&nbsp;jego temat</a>]</span></p>
<p>Początkowo pomyślałem, że to dlatego, że na&nbsp;noc uruchomiłem ten zegar i&nbsp;mimo wyłączenia coś tam baterię żarło. Trudno. Odrobinę podładowałem i&nbsp;zabrałem ze&nbsp;sobą do&nbsp;pracy.</p>
<p>Po drodze <a title="podanny chckin" href="https://foursquare.com/ikari/checkin/4e671a8418a8bf057174d645">pobawiłem się Foursquarem</a>, stwierdzam więc przy okazji, że GPS na&nbsp;otwartej przestrzeni działa bardzo sprawnie, ale w&nbsp;pomieszczeniach już gorzej (w domu jestem w&nbsp;Szanghaju, ale to nie&nbsp;pierwsze urządzenie, które tak twierdzi). Na polu GPS <em>Huawei U8500</em> radzi sobie znacznie lepiej od mojego <em>HTC Touch Pro 2,</em> ale gorzej niż <em>iPod</em>.</p>
<p>Może chodzi o&nbsp;to, że wrzuciłem na&nbsp;niego zbyt wiele aplikacji (o tym za&nbsp;chwilę). Niemniej jednak w&nbsp;pracy ładowałem go twardo, z&nbsp;gniada sieciowego, do&nbsp;samego końca, czyli 100%. O godzinie 17.30 telefon naładowany do&nbsp;100% odłączyłem od zasilania i&nbsp;zabrałem do&nbsp;domu. O godzinie 23 umarł z&nbsp;rozładowaną baterią. O-oł, <em>Huawei, we&nbsp;might have a&nbsp;problem here</em>.<br />
Kiedy bawiłem się androidem na&nbsp;moim HTC (to telefon z&nbsp;Windows Mobile, jak już wspominałem, ale dzięki cudom internetu, można uruchomić na&nbsp;nim Androida), myślałem, że fakt, że mogę rozładować telefon w&nbsp;6-7 wcale go specjalnie nie&nbsp;męcząc to wina tego, że uruchamiam niewspierany system operacyjny na&nbsp;danym sprzęcie i&nbsp;że źle zarządza zasilaniem i&nbsp;wszystkim, bo lepiej nie&nbsp;umie.<br />
Ale tutaj mamy smartfon dedykowany androidowi i&nbsp;śmieć po&nbsp;6 godzinach od pełnego naładowania. Prawda, było to 6 godzin z&nbsp;siecią, przez chwilę nawet z&nbsp;wifi, z&nbsp;instalacją aplikacji, wysłaniem SMSa czy obejrzeniem 30 sekund nagrania na&nbsp;youtube, ale bez przesady.</p>
<p>Początkowe wrażenie z&nbsp;tym telefonem było pozytywne. Było lepsze niż <a title="bobiko » ikari: zawiedziesz się, serio" href="http://blip.pl/dm/676913737" target="_blank">słyszane dotąd opinie</a>. Bo przecież nie&nbsp;taki zły, bo chodzi całkiem sprawnie (jeśli patrzeć przychylnie), bo działa, i&nbsp;tak dalej. No ale on jest wiecznie rozładowany, a&nbsp;to mi się nie&nbsp;podoba.<br />
Dziś przed wyjściem do&nbsp;pracy udało mi się naładować go do&nbsp;38%. Rozładował się po&nbsp;40 minutach. O-oł.</p>
<h2>Aplikacje.</h2>
<p>Może przeciążyłem go aplikacjami. Zainstalowałem: Photoshop Express, Adobe Reader, Amazon Kindle, Bump, CSipSimple, Google+, Google Reader, Foursquare, Soundhound, TestujSmartfona (Play zbiera chyba jakieś statystyki), Winamp, Angry Birds, Speed Test (hey! Play dał u&nbsp;mnie w&nbsp;domu radę wyciągnąć <a title="1.3Mbit/s na komórce w Play " href="http://blip.pl/s/698748165">ponad 1 MB/s na&nbsp;łączu komórkowym</a>!) , Blipπ.<br />
W tle z&nbsp;tego na&nbsp;pewno chodzą CSipSimple (aplikacja VoIP, powinna być uruchomiona cały czas), być może także TestujSmartfona, czasem Blipπ, G+, Gmail, takie tam. To chyba nie&nbsp;tak dużo?</p>
<p>Najgorsze, że ten smartfon <strong>działa jak Windows Vista</strong>. Chyba wszyscy wiemy, co to oznacza — wygląda bardzo ładnie (Android w ogóle jest przyjemnym dla oka systemem), ale co chwilę atakuje nas komunikatem “Aplikacja A wykonała nieprawidłową operację”, “Aplikacja B zostanie teraz zamknięta” (pół biedy, jeżeli tylko nie odpowiada, bo wtedy możemy kazać zaczekać trochę dłużej). To <strong>może</strong> być wynikem posiadania przez telefon <strong>jedynie 256 MB pamięci RAM</strong>. To naprawdę mało jak na&nbsp;dzisiejsze standardy i&nbsp;przez te efekty zaczynam się bać, czy moja wymarzona <em>Motorola Droid 3</em> i&nbsp;jej 512 MB wystarczą.</p>
<p>Zaczyna się dzień trzeci. Ekran, jak to ekran, ślicznie wymalowany śladami paluchów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/09/08/huawei-u8500-dzien-drugi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>̶Z̶e̶p̶s̶u̶j̶ Testuj smartfona (wpis dla każdego)</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2011/09/06/testuj-smartfona-wpis-dla-kazdego/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/09/06/testuj-smartfona-wpis-dla-kazdego/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Sep 2011 18:44:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[android]]></category>
		<category><![CDATA[google]]></category>
		<category><![CDATA[huawei u8500]]></category>
		<category><![CDATA[play]]></category>
		<category><![CDATA[smartfon]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>
		<category><![CDATA[testujsmarfona]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=722</guid>
		<description><![CDATA[W ramach stosowania najprzyjemniejszej metody antykoncepcji, czyli usmażenia sobie jąder w&#160;mikrofalach generowanych przez niezliczone gadżety elektroniczne otaczające mnie na&#160;co dzień, przystąpiłem do&#160;programu Play &#8222;Testuj smartfona&#8221;. Wrażenia spisywane chronologicznie: Drodzy operatorzy komórkowi i&#160;inni generatorzy spamu. Mam nadzieję, że kiedy użytkownik poda Wam swoje imię i&#160;nazwisko jako CEZAR POKORSKI, a&#160;gdzieś w&#160;jakimś salonie/biurze Wasz pracownik wpisze CEZARY POKORSKI, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ramach stosowania najprzyjemniejszej metody antykoncepcji, czyli usmażenia sobie jąder w&nbsp;mikrofalach generowanych przez niezliczone gadżety elektroniczne otaczające mnie na&nbsp;co dzień, przystąpiłem do&nbsp;programu Play &#8222;Testuj smartfona&#8221;.</p>
<p>Wrażenia spisywane chronologicznie:</p>
<ol>
<li>Drodzy operatorzy komórkowi i&nbsp;inni generatorzy spamu. Mam nadzieję, że kiedy użytkownik poda Wam swoje imię i&nbsp;nazwisko jako CEZAR POKORSKI, a&nbsp;gdzieś w&nbsp;jakimś salonie/biurze Wasz pracownik wpisze CEZARY POKORSKI, gdy do&nbsp;tego użytkownik podał Wam już kiedyś swój adres jako ulicę HASZKA (spolszczona pisownia nazwiska Jarosława Haška, czeskiego pisarza), wspomniany pracownik wpisze zaś HASKA&#8230; Mam nadzieję, że mająć do&nbsp;dyspozycji dwa &#8222;różne&#8221; [porównując tekstowo; spaczenie zawodowe] nazwiska i&nbsp;dwa &#8222;różne&#8221; adresy, wpadniecie na&nbsp;to, że to <strong>może jednak</strong> być ta sama osoba i&nbsp;nie będziecie wysyłać dwóch (lub czterech &#8211; każda kombinacja imię/adres) zestawów spamu.</li>
<li>Jaki on lekki! (Mój obecny winphone (windows ≠ smart. kropka.) waży 170g [potrzebne źródło]).</li>
<li>Ku edukacji społeczeństwa. Ekrany dotykowe dzielą się na:<br />
<strong>pojemnościowe</strong> &#8211; super-hiper ultra superaśnie czułe na&nbsp;każde przypadkowe zetknięcie naskórka z&nbsp;powierzchnią; na&nbsp;mrozie w&nbsp;rękawiczkach bezużyteczne; wymagają specjalnych rysików lub noszenia przy sobie parówki (podobno działa), bo &#8211; krótko mówiąc &#8211; reagują tylko na&nbsp;kontakt z&nbsp;materią organiczną. Zaleta? Można to oblec pancernym szkłem i&nbsp;jeździć wtedy po&nbsp;tym nożem &#8211; i&nbsp;się nie&nbsp;zarysuje.<br />
<strong>naciskowe jak mój</strong> (naciskowe = oporowe = rezystywne, użyłem słowa, które od razu intuicyjnie się czuje) &#8211; ekran wymaga dotknięcia, kropka. Czymkolwiek. Ręką, nogą, rękawiczką, kluczami w&nbsp;kieszeni, długopisem. Wystarczy nacisnąć lub dotknąć opuszkiem palca, całkiem lekko. Muśnięcia się nie&nbsp;liczą, nie&nbsp;mamy się łaskotać, tylko wydawać polecenia. Te ekrany posiadają raczej cieniutką i&nbsp;giętką powłokę z&nbsp;jakiegoś poliwęglanowego (plastikopodobnego) tworzywa, która pod naciskiem mikroskopijnie się ugina, coś tam styka i&nbsp;telefon wie, że był dotyk. Pod naciskiem ostrego przedmiotu natomiast powstaje przepiękna rysa, która zostanie na&nbsp;zawsze (czyt. do&nbsp;czasu zdarcia wierzchnich warstw obudowy i&nbsp;naklejenia nowych; nawet nie&nbsp;chcę wiedzieć, ile to kosztuje). Innymi słowy, ekran ten w&nbsp;codziennym zastosowaniu jest bardziej uniwersalny od pojemnościowego, równie wygodny, ale nie&nbsp;obsługuje multi-touch (nie śledzi wielu paluchów na&nbsp;raz; bo nie.), ale trzeba go osłaniać, bo się zniszczy.<br />
<strong>naciskowe (ledwo)</strong> -  czyli też typowe rezystywne jednodotykowe ekrany z&nbsp;tą różnicą, że powleczone znacznie twardszą warstwą ochronną. Zdecydowanie lepiej chroni ona telefon przed próbą użycia, a&nbsp;może nawet porysowania. To takie ekrany są powodem, dla którego ludzie mówią &#8222;nie bierz ekranu rezystywnego pod żadnym pozorem&#8221;, jeśli myślą, że każdy jest taki. Chcą dobrze, słuchaj ich rad uważnie.<br />
<strong>te pierwsze udające te ostatnie</strong> - dopiero ten telefon (Huawei U8500) uświadomił mi, że takie istnieją. Coś w&nbsp;tym telefonie działa tak, że miałem wrażenie, że nie&nbsp;reaguje na&nbsp;lekki dotyk, próbowałem więc mocniej i&nbsp;bardziej paznokciowo. Mocniej zadziałało, paznokieć nie&nbsp;&#8211; czyli jednak pojemnościowy. Ale czasem reaguje jakby mniej. Nawet nie&nbsp;wiem, od czego to zależy.</li>
<li>Konfiguruję konto Google. Podaję użytkownika i&nbsp;hasło. Źle. Hm, no tak, hasło losowe, klawiatury ekranowe jakie są, każdy widzi, pewnie wpisałem źle. Wpisuję jeszcze raz, nadal źle. Tu  zrozumiałem ideę problemu.<br />
Widzicie, <em><strong>tylko paranoicy przetrwają</strong></em> [motto i&nbsp;tytuł jednej z&nbsp;książek współzałożyciela Intela], dlatego do&nbsp;Google używam <a title="Google 2-step login" href="https://www.google.com/accounts/b/0/SmsAuthConfig">dwustopniowego logowania</a>. To znaczy, jeśli już do&nbsp;komputera usiądzie osoba, która zna hasło do&nbsp;mojego konta, to nie&nbsp;znaczy jeszcze, że to ja, prawda? Dlatego po&nbsp;wpisaniu poprawnego hasła, Google wysyła mi kod SMSem, który należy następnie wpisać w&nbsp;tej aplikacji. Zatem aby się zalogować, musisz nie&nbsp;tylko mieć mój mózg, ale i&nbsp;telefon. Dla usług Google (i firm trzecich), które tego jeszcze nie&nbsp;obsługują, tworzysz specjalne hasła, tylko dla tej jednej aplikacji, które w&nbsp;każdej chwili możesz potem odwołać.<br />
Najwyraźniej Google Android nie&nbsp;jest usługą, która obsługuje paranoidalne metody logowania do&nbsp;Google. Zabawne. Android w&nbsp;żaden sposób nie&nbsp;powie Ci, że musisz wygenerować hasło (ani nie&nbsp;zaproponuje wpisania kodu SMSowego, ani ten nie&nbsp;zostanie wysłany), musisz wpaść na&nbsp;to sam.</li>
<li>Dalej następuje synchronizacja z&nbsp;Google i&nbsp;tu już mniej więcej jesteśmy w&nbsp;domu. Synchronizacja danych z&nbsp;Google to niesamowita sprawa (tutaj należy zapomnieć o&nbsp;paranoicznym podejściu albo zaufać Google). Kilka kliknięć (dotknięć, wpisań haseł, bla bla) i&nbsp;masz od razu wszystkie swoje kontakty na&nbsp;nowym urządzeniu. Nic nie&nbsp;musisz robić. Kiedy zmienisz dane któregoś <strong>gdziekolwiek</strong>, natychmiast ta zmiana odniesie skutek w&nbsp;pozostałych miejsach &#8211; poprawiasz czyjś numer na&nbsp;komputerze, od razu masz aktualny w&nbsp;komórce. Osoby, ich nazwiska, adresy e-mailowe, zdjęcia i&nbsp;tak dalej, wszystko razem ładnie spięte (pod warunkiem, że czasem pomożemy mu poogarniać ten bałagan) i&nbsp;dostępne. To jest dobre. Chwaliłem to już gdzieś, ale będę chwalił dalej uparcie. <strong>Chcesz*.</strong><br />
* wiesz już? Kojarzysz? Taki nowy spam. Najbardziej chwytliwe hasło ever. &#8222;Chcesz.&#8221; i&nbsp;link do&nbsp;konta na&nbsp;fejsbuku. Takiej perwsazji nie&nbsp;można się oprzeć.</li>
<li>Czy on jest aż tak wolny, że wyłączyli wszystkie animacje, bo żadnej nigdy nie&nbsp;podoła i&nbsp;nie obsłuży? Uff, jednak nie, można je włączyć i&nbsp;są płynne. Wtedy telefon mniej straszy swoją topornością.</li>
<li>Klawiaturę ma&nbsp;jakąś dziwną, niesystemową. Podpowiada pisownię w&nbsp;ramach autokorekty, ale, niestety, chyba trochę za&nbsp;wolno (w sensie, przeszukiwanie słownika jest dla niego tak trudne, że są widoczne opóźnienia)</li>
<li><strong>Co kieruje ludźmi, którzy gniazdko ładowania (USB) umieszczają na&nbsp;GÓRNEJ krawędzi telefonu?!? </strong>Może ktoś podawał im zupę z&nbsp;lewej strony&#8230; Wydaje mi się, że takie gniazdka powinny być od dołu i&nbsp;chyba tylko HTC i&nbsp;Apple to rozumieją. (Niech mnie ktoś uświadomi, jeśli HTC przestało to rozumieć w&nbsp;nowszych modelach)</li>
</ol>
<div>Poza tym, na&nbsp;ten moment mogę powiedzieć, że do&nbsp;testów dostajecie w&nbsp;komplecie z&nbsp;telefonem kartę SIM z&nbsp;pakietem 1 GB transferu, 1zł na&nbsp;koncie (oh yeah) i&nbsp;4zł w&nbsp;&#8222;pakiecie złotówek&#8221; (którego jedyny opis to &#8222;dodatkowe środki, które otrzymałeś w&nbsp;ramach promocji&#8221;.</div>
<div><em>Angry Birds</em> działa, ale zbyt wolno ;-) O płynności tej gry przy 528MHz należy zapomnieć.</div>
<div>To be continued&#8230;</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/09/06/testuj-smartfona-wpis-dla-kazdego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lepsze wrogiem dobrego</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/lepsze-wrogiem-dobrego/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/lepsze-wrogiem-dobrego/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 May 2011 10:02:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Webmastering]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>
		<category><![CDATA[wordpress]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=725</guid>
		<description><![CDATA[Publikacja wpisu o&#160;problemach po&#160;aktualizacji Ubuntu do&#160;11.04 uświadomiła mi, że aktualizacja WordPressa też nie&#160;była najlepszym pomysłem&#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Publikacja wpisu o&nbsp;problemach po&nbsp;aktualizacji Ubuntu do&nbsp;11.04 uświadomiła mi, że aktualizacja WordPressa też nie&nbsp;była najlepszym pomysłem&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/lepsze-wrogiem-dobrego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ubuntu jego mac [Uˈɓu:ntu ˈjɛɡɔ mæk].</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/ubuntu-jego-mac/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/ubuntu-jego-mac/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 May 2011 09:56:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[linuks]]></category>
		<category><![CDATA[problemy]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Unity]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=720</guid>
		<description><![CDATA[Zaktualizowałem Ubuntu do&#160;11.04. Nie wiem jeszcze, czy jestem zadowolony. Wbrew temu, co twierdzi internet, czuję się jednak ofiarą eksperymentu na&#160;miarę KDE4. Wraz z&#160;wersją systemu postanowili mi zmienić konfigurację interfejsu &#8211; przynajmniej częściowo &#8211; na&#160;taką, z&#160;jaką Ubuntu 11.04 by się zainstalowało. Zabrali mi kostkę pulpitu (tak, to coś jak kostka dusz z&#160;Dooma 3, tylko, że pulpitu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaktualizowałem Ubuntu do&nbsp;11.04.</p>
<p>Nie wiem jeszcze, czy jestem zadowolony.</p>
<p>Wbrew temu, co twierdzi internet, czuję się jednak ofiarą eksperymentu na&nbsp;miarę KDE4. Wraz z&nbsp;wersją systemu postanowili mi zmienić konfigurację interfejsu &#8211; przynajmniej częściowo &#8211; na&nbsp;taką, z&nbsp;jaką Ubuntu 11.04 by się zainstalowało.</p>
<p>Zabrali mi <em>kostkę pulpitu</em> (tak, to coś jak <em>kostka dusz</em> z&nbsp;<em>Dooma 3</em>, tylko, że pulpitu. Syci się śmiercią przeciwników. No żartuję przecież, chodzi o&nbsp;przełączanie pulpitu poprzez obrót wirtualnego sześcianu. Ładnie wygląda i&nbsp;pozwala jakoś tak lepiej poczuć tę wielopulpitowość linuksa i&nbsp;płynność działania). Zrobili z&nbsp;systemu drugi Mac OS. Po lewej pojawia się coś na&nbsp;kształt docka, chociaż zerżnięte raczej z&nbsp;Windows 7, sądząc po&nbsp;jego kwadratowości i&nbsp;niefunkcjonalności. Dock to ja już miałem, proszę państwa, nazywa się <em>Avant Window Navigator</em> (<em>awn</em>), żre od ciężkiej cholery zasobów, ale jest ładny, wygodny, funkcjonalny i&nbsp;obsługuje wpinanie dodatkowych paneli &#8211; mogę tam nie&nbsp;tylko klikać w&nbsp;ikonki programów, ale i&nbsp;monitorować sieć, sprawdzić pogodę, czy regulować głośność. A czy wspominałem już, że gdy kliknę ikonkę programu, mogę wybrać, które okno chcę przywrócić? No właśnie. No i&nbsp;zabrali mi <em>gnome-panel</em>! A to tam miałem szczegółowe statystyki systemu z&nbsp;wykresami CPU, pamięci i&nbsp;karty sieciowej (mam na&nbsp;ekranie dużo miejsca, a&nbsp;rzut oka na&nbsp;te wykresy pozwala naprawdę szybko stwierdzić, co się dzieje i&nbsp;co zamula). Nie wspominam już o&nbsp;tym, że na&nbsp;netbooku tam miałem <strong>monitor pozostałego czasu baterii</strong>. <span style="letter-spacing: 2px;">Jak. To. Włączyć. Z. Powrotem?</span></p>
<p>Zamiast tego jest Ubuntu Unity. Czyli Jedność, nie&nbsp;do końca wiem, czego, chyba funkcji. Że jedna funkcja została. Programy można sobie włączać. Ach, no i&nbsp;główne menu każdego programu wyląduje na&nbsp;pasku na&nbsp;samej górze ekranu, który dawniej był moim <em>gnome-panelem</em>. Przypomina Wam to jakiś system? Podpowiem, że po&nbsp;maksymalizacji systemu znajdą się tam także przyciski <em>zamknij</em>, <em>przywróć</em>, <em>minimalizuj</em> i&nbsp;będą <strong>po lewej</strong> stronie menu/tytułu okna. <span style="letter-spacing: 2px;">Lewej</span>. Jezusmaria, a&nbsp;po instalacji 10.10 szukałem, jak przełączyć przyciski na&nbsp;pasku tytułowym okna na&nbsp;jedynie słuszną i&nbsp;prawą stronę prawą.</p>
<p>No dobrze, nie&nbsp;mam więc już monitorowania systemu, prognozy pogody, apletu montowania dysków, poziomu baterii, połowy aplikacji w&nbsp;trayu (ynternety mówią, że aplikacje nie&nbsp;mogą się już do&nbsp;systemowego <em>obszaru powiadamiania</em> <span style="letter-spacing: 1px;">tak po&nbsp;prostu dodać</span>. Muszą mieć do&nbsp;tego <span style="letter-spacing: 2px;">prawa</span>). Co w&nbsp;takim razie mam?<br />
Problemy ze&nbsp;stabilnością. Górny pasek unity czasem mi po&nbsp;prostu znika, zostaje po&nbsp;nim tylko cień, czerń, maksymalizacja okna powoduje, że tracę jego pasek tytułowy i&nbsp;przyciski okna, oczywiście w&nbsp;tej sytuacji <strong>całkowicie</strong> tracę <strong>każde</strong> menu główne programu, obszar powiadomień, etc. One tam są i&nbsp;daje się je klikać, pod warunkiem, że pamięta się, w&nbsp;którym miejscu powinny być, gdyby je było widać. Nie no, świetnie.</p>
<p>To kiedy mi to naprawią? Halo? Czyta mnie ktoś?</p>
<p>PS. Na netbooku to akurat ta nowa organizacja ekranu to pozytywna oszczędność miejsca. Ale ja chcę mój miernik baterii.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/ubuntu-jego-mac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wygody z&#160;linuksa w&#160;Windows</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2010/10/22/wygody-z-linuksa-w-windows/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2010/10/22/wygody-z-linuksa-w-windows/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Oct 2010 15:09:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[geek]]></category>
		<category><![CDATA[linuks]]></category>
		<category><![CDATA[nawyki]]></category>
		<category><![CDATA[oprogramowanie]]></category>
		<category><![CDATA[przydatne]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=673</guid>
		<description><![CDATA[(a wszystko to darmo)

Notka dla siebie na przyszłość i dla wszystkich, którzy chcą sobie uprzyjemnić (uwygodnić) życie, w szczególności dla tych, którzy już mają "linuksowe" nawyki obsługi systemu.

W tym poście (rozwiń treść ;)) znajdziesz:
1. Przenoszenie okienek chwytając gdziekolwiek
2. Wirtualne pulpity w Windows 
3. Zegar z datą i sekundami do traya
4. Lepsze putty ;-)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>(a wszystko to darmo)</h2>
<p>Notka dla siebie na&nbsp;przyszłość i&nbsp;dla wszystkich, którzy chcą sobie uprzyjemnić (uwygodnić) życie, w&nbsp;szczególności dla tych, którzy już mają &#8222;linuksowe&#8221; nawyki obsługi systemu.</p>
<p>1. <strong>Przenoszenie okienek chwytając gdziekolwiek</strong> z&nbsp;przytrzymanym ALTem w&nbsp;windows: jeśli podoba Ci się to, że w&nbsp;linuksie nie&nbsp;musisz chwytać okienka za&nbsp;pasek tytułowy żeby je przenieść, użyj <a href="http://www.howtogeek.com/howto/windows-vista/get-the-linux-altwindow-drag-functionality-in-windows/">skryptu AltWindowDrag</a> i&nbsp;dodaj go do&nbsp;autostartu. W razie potrzeby można to na&nbsp;chwilę wyłączyć (np. aby coś pionowo (blokowo) zaznaczyć w&nbsp;jakimś programie), aplikacja siedzi w&nbsp;trayu.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-677" title="AltWindowDrag w trayu" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/10/AltWindowDrag.png" alt="AltWindowDrag" width="151" height="69" /></p>
<p>Od tej pory wystarczy nacisnąć i&nbsp;przytrzymać ALT na&nbsp;klawiaturze i&nbsp;możemy przeciągnąć dowolne okienko w&nbsp;inne miejsce chwytając je w&nbsp;dowolnym punkcie! :)</p>
<p>2.  <strong>Wirtualne pulpity w&nbsp;Windows</strong> &#8211; <a href="http://virtuawin.sourceforge.net/">VirtuaWin</a> &#8211; zrobione w&nbsp;sposób, który mnie nie&nbsp;odrzuca. W linuksie zwykle mam cztery pulpity ustawione jeden obok drugiego. CTRL+ALT+LEWO/PRAWO przeskakują między nimi pozwalając się szybciutko przełączyć na&nbsp;inny widok i&nbsp;inny zestaw aplikacji, jakie na&nbsp;danym pulpicie mam akurat otwarte. CTRL+SHIFT+ALT+LEWO/PRAWO przenosi nie&nbsp;tylko ekran, ale i&nbsp;aktywne okienko (to bardzo ładnie wygląda z&nbsp;compizem, wiecie, kostka 3D ;)). W Windows, jak na&nbsp;złość, pulpit jest jeden, czyli cztery razy mniej miejsca, a&nbsp;żeby się potem dostać do&nbsp;ikonek na&nbsp;pulpicie, trzeba minimalizować jedno/dużo/wszystkie okna. W linuksie zwykle po&nbsp;prostu sięgam wtedy na&nbsp;inny pulpit. No to od dziś mogę robić to tak samo! Używam VirtuaWin, programiku całkowicie darmowego. W trayu mam numer pulpitu (nie musi tak być ;)), na&nbsp;którym jestem, a&nbsp;w menu kontekstowym możliwość przeskoczenia do/przeniesienia tu/przypięcia na&nbsp;wszystkie pulpity dowolnego okna:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/10/VirtuaWin.png"><img class="aligncenter size-medium wp-image-676" title="VirtuaWin i jego menu" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/10/VirtuaWin-300x99.png" alt="VirtuaWin - kilka pulpitów pod windows!" width="300" height="99" /></a>można też tak:<br />
<img class="aligncenter" title="VirtuaWin - inna konfiguracja" src="http://virtuawin.sourceforge.net/img/home/screen_2.jpg" alt="VirtuaWin - inna konfiguracja" width="208" height="212" /></p>
<p style="text-align: left;">Ta aplikacja ma&nbsp;dość bogatą konfigurację, w&nbsp;której mogłem sobie ustawić identyczne skróty klawiaturowe jak pod linuksem (z przyzwyczajenia), można też ustawić dowolną konfigurację pulpitów X×Y (ja preferuję jednak 4×1), jak i&nbsp;zachowanie typu przełączanie pulpitu podczas ruchu myszy i/lub przeciągania okna (niestety nie&nbsp;współpracuje z&nbsp;AltWindowDrag ;)).</p>
<p style="text-align: left;">3. <strong>Zegar z&nbsp;datą</strong> i&nbsp;ew. sekundami <strong>w jednej linijce</strong> w&nbsp;trayu: na&nbsp;przykład Free Desktop Clock, ale bez rewelacji:</p>
<p style="text-align: left;"><img class="aligncenter size-full wp-image-679" title="mój Tray" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/10/Tray.png" alt="AltWindowDrag, VirtuaWin, Free Desktop Clock in system tray" width="252" height="30" />w dodatku link w&nbsp;programie prowadzi do&nbsp;czegoś co nazywa się inaczej (wtf), a&nbsp;strona download zawiera dziwną treść o&nbsp;odzyskiwaniu danych, przeplecioną ze&nbsp;screenami zegara i&nbsp;&#8230; nie&nbsp;zawiera pliku (<strong>fail</strong>). Dlatego nie&nbsp;linkuję, ale możecie proponować coś lepszego.</p>
<p style="text-align: left;">4. Normalna tablica znaków z&nbsp;ich opisem, demonstracją, numerami, nazwami i&nbsp;ludzkim wyszukiwaniem według nazwy/treści &#8211; <strong>nie znalazłem</strong>, ale możecie coś zaproponować ;-) (gnomowy charmap rządzi)</p>
<p style="text-align: left;">5. <strong>ssh</strong>: Jeśli putty to <a href="http://haanstra.eu/putty/"><strong>PuttyTray</strong></a>: normalnie obsługuje hiperłącza, konfigurowalny rozmiar okna, takie tam. Dobrze podrasowane putty. Ikonkę sobie nawet można zmienić ;-). Potrafi też automatycznie wznawiać utracone połączenie lub automatycznie wznawiać je po&nbsp;wstrzymaniu i&nbsp;wybudzeniu systemu (<img style="vertical-align: middle;" title="Lubię to." src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/10/like1.png" alt="Lubię to." width="18" height="18" />Lubię to!). No i&nbsp;oczywiście minimalizuje się do&nbsp;traya, jeśli ktoś lubi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2010/10/22/wygody-z-linuksa-w-windows/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hacker&#8217;s corner</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2010/02/22/hackers-corner/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2010/02/22/hackers-corner/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 21:54:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>
		<category><![CDATA[klawiatura]]></category>
		<category><![CDATA[linuks]]></category>
		<category><![CDATA[tips-n-tricks]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=643</guid>
		<description><![CDATA[Chcesz używać jednej myszki i&#160;klawiatury obsługując dwa komputery i&#160;przenosić kursor z&#160;jednego na&#160;drugi, jak gdyby nigdy nic? Chcesz na&#160;jednym zrobić kopiuj, a&#160;na drugim wklej? To jest możliwe. Także między różnymi systemami (wypróbowałem w&#160;konfiguracji: Windows7 na&#160;stacjonarnym, Debian/Ubuntu na&#160;netbooku). Irytuje Cię klawisz caps-lock i&#160;używasz linuksa? Zamień go na&#160;dodatkowy shift! Stwórz w&#160;katalogu domowym plik .Xmodmap o&#160;treści: remove Lock = [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chcesz używać jednej myszki i&nbsp;klawiatury obsługując dwa komputery i&nbsp;przenosić kursor z&nbsp;jednego na&nbsp;drugi, jak gdyby nigdy nic? Chcesz na&nbsp;jednym zrobić kopiuj, a&nbsp;na drugim wklej? <a href="http://synergy2.sourceforge.net/">To jest możliwe</a>. Także między różnymi systemami (wypróbowałem w&nbsp;konfiguracji: Windows7 na&nbsp;stacjonarnym, Debian/Ubuntu na&nbsp;netbooku).</p>
<p>Irytuje Cię klawisz caps-lock i&nbsp;używasz linuksa? Zamień go na&nbsp;dodatkowy shift!<br />
Stwórz w&nbsp;katalogu domowym plik <code>.Xmodmap</code> o&nbsp;treści:<br />
<code>remove Lock = Caps_Lock<br />
add shift = Caps_Lock</code></p>
<p>(i przeloguj się) &#8211; i&nbsp;po problemie :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2010/02/22/hackers-corner/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Quo vadis, Gadu-Gadu&#8482;?</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/08/13/quo-vadis-gadu-gadu/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/08/13/quo-vadis-gadu-gadu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Aug 2009 19:18:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[ekg2]]></category>
		<category><![CDATA[gadu-gadu]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[jabber]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[oprogramowanie]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=576</guid>
		<description><![CDATA[Właśnie miałem napisać, że Nowe Gadu-Gadu™ idzie w&#160;dobrym kierunku, gdy zobaczyłem w&#160;Dzienniku Internautów artykuł o&#160;tytule &#8222;Nowe Gadu-Gadu podąża w&#160;złym kierunku&#8222;. Czy aby na&#160;pewno? Artykuł jest właściwie wcale nie&#160;o gg (może powinno się teraz pisać: ngg?), lecz o&#160;akcji przeciwko gg, która generalnie mówi tyle, że gg coś tam robi, ale nie&#160;to, czego od niego chcemy. A [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright size-full wp-image-577" title="Quo vadis, Gadu-Gadu?" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/qvgg.png" alt="qvgg" width="144" height="143" />Właśnie miałem napisać, że <em>Nowe Gadu-Gadu</em>™ idzie w&nbsp;dobrym kierunku, gdy zobaczyłem w&nbsp;Dzienniku Internautów artykuł o&nbsp;tytule &#8222;<em><a href="http://di.com.pl/news/27237,2.html">Nowe Gadu-Gadu podąża w&nbsp;złym kierunku</a></em>&#8222;. Czy aby na&nbsp;pewno?</p>
<p>Artykuł jest właściwie wcale nie&nbsp;o gg (może powinno się teraz pisać: ngg?), lecz o&nbsp;akcji przeciwko gg, która generalnie mówi tyle, że gg coś tam robi, ale nie&nbsp;to, czego od niego chcemy.<br />
A czego chcemy? &#8222;Lista sugestii jest długa&#8221;, czytamy w&nbsp;artykule. I to wszystko na&nbsp;ten temat &#8211; nie&nbsp;ma ani jednego przykładu. Artykuł zredagowany w&nbsp;ten sposób powoduje u&nbsp;mnie co najwyżej irytację, gdyż kojarzy mi się z&nbsp;gazetami pokroju &#8222;Faktu&#8221;. Wielce zbulwersowany ton i&nbsp;ani jednego konkretu. Efekt? Odwrotny od zamierzonego &#8211; zniechęca mnie do&nbsp;opinii autorów nawet, jeśli nie&nbsp;dali mi szansy ich poznać.</p>
<p>Zaglądam zatem na&nbsp;stronę akcji. Pierwsza myśl: design jak w&nbsp;latach 90. (czyli brak designu). Ale tutaj przynajmniej są konkrety! Jest lista sugestii z&nbsp;linkami do&nbsp;wątków na&nbsp;forum gadu-gadu. No i&nbsp;bardzo dobrze, czemu autor artykułu w&nbsp;DI nie&nbsp;mógł chociaż ze&nbsp;dwóch przytoczyć?<br />
Szczerze mówiąc w&nbsp;moim odczuciu większość propozycji wywołuje u&nbsp;mnie myśl typu &#8222;no fajnie, może być, ale mnie osobiście aż takiej różnicy to nie&nbsp;robiło&#8221; (może za&nbsp;mało ngg używałem :-)).</p>
<p>No ale dobrze, mamy listę propozycji, mamy coraz to nowsze buildy gadu-gadu, te akurat zmiany może nie&nbsp;są od razu wprowadzane, ale czy to od razu znaczy, że z&nbsp;gg dzieje się coś nie&nbsp;tak?<br />
Ja widzę to tak:</p>
<p>Gadu-Gadu idzie do&nbsp;przodu &#8211; i&nbsp;to w&nbsp;tempie, jakiego nigdy dotąd nie&nbsp;obserwowaliśmy. &#8218;GG Network&#8217; to już kawał korporacji, która śmiało sięga po&nbsp;kolejne rejony Sieci, przejmując kolejne usługi (Blip, Bliziutko, OpenFM itd.).</p>
<p>Oczywiście po&nbsp;pierwsze mamy całe &#8222;Nowe Gadu-Gadu&#8221;. Wiele osób woli &#8218;nie gonić za&nbsp;nowinkami&#8217;, ale &#8211; czy tego chcemy, czy nie&nbsp;&#8211; wszystkie przyszłe wersje gg będą się z&nbsp;niej wywodzić, więc trzeba ją albo pokochać, albo&#8230; zgłaszać sugestie ;-)</p>
<p>A jak to wygląda moim okiem?</p>
<ul>
<li>Integracja z&nbsp;różnymi serwisami: o&nbsp;matko, co za&nbsp;kombajn. Gadu nie&nbsp;potrzebuje tylu usług, poza tym i&nbsp;tak są &#8222;zbyt oddzielne&#8221; od samego komunikatora, a&nbsp;to funkcjonalność komunikatora powinni rozbudowywać i&nbsp;poszerzać, bo przecież o&nbsp;komunikatorze mówimy.<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg3.png"><img style="border-bottom: 0px; border-left: 0px; display: inline; border-top: 0px; border-right: 0px" title="nowegg3" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg3_thumb.png" border="0" alt="nowegg3" width="229" height="244" /></a><br />
A OpenFM to zwykle mi się nie&nbsp;uruchamiał, bzdurnie argumentując, że nie&nbsp;jestem połączony z&nbsp;gg. A byłem.</li>
<li>Zasobożerność: ogromna. Zżera mnóstwo mnóstwo RAMu i&nbsp;CPU, zwłąszcza reklamom czasem coś odpierniczy i&nbsp;zjadają procesor żywcem.<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg.png"><img style="border-bottom: 0px; border-left: 0px; display: inline; border-top: 0px; border-right: 0px" title="nowegg" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg_thumb.png" border="0" alt="nowegg" width="244" height="152" /></a><br />
Naprawdę, znosiłbym je mężnie, gdyby nie&nbsp;wpływały na&nbsp;jakość działania programu. Ale wpływają w&nbsp;krytycznym stopniu. Na szczęście jest BannerKiller&#8230;</li>
<li>Osadzanie filmików youtube w&nbsp;oknie rozmowy; Fajne, szkoda tylko, że za&nbsp;chwilę wszystko przewinie się do&nbsp;góry i&nbsp;filmik nam ucieknie.</li>
<li>Archiwum nie&nbsp;da się sensownie przeszukiwać &#8211; no to po&nbsp;co komu takie archiwum?</li>
</ul>
<p>Ale wiecie co? Uważam, że wcale nie&nbsp;jest tak źle.</p>
<ul>
<li>Skórki może i&nbsp;są &#8218;duże&#8217; i&nbsp;&#8218;cukierkowe&#8217;, ale to krok w&nbsp;stronę pełnej dowolności modyfikacji wyglądu aplikacji przez użytkownika, czyli jednak na&nbsp;plus.</li>
<li>Gadu-gadu jest już jedną nogą w&nbsp;świecie unikodu! To bardzo się chwali. Jedną nogą, to znaczy, że może poprawnie odbierać wiadomości unikodowe, nadal jednak nie&nbsp;potrafi ich wysyłać&#8230;<br />
<strong><br />
Demo</strong>:<br />
Napisałem do&nbsp;siebie, z&nbsp;kokpitu blipa, wiadomość testową:<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg5.png"><img style="border-bottom: 0px; border-left: 0px; display: inline; border-top: 0px; border-right: 0px" title="nowegg5" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg5_thumb.png" border="0" alt="nowegg5" width="244" height="66" /></a><br />
Dostałem ją na&nbsp;gg poprawnie, po&nbsp;czym postanowiłem przekleić ją do&nbsp;okna rozmowy:<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg6.png"><img style="border-bottom: 0px; border-left: 0px; display: inline; border-top: 0px; border-right: 0px" title="nowegg6" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg6_thumb.png" border="0" alt="nowegg6" width="244" height="152" /></a><br />
Co dostałem tym razem, po&nbsp;wysłaniu jej z&nbsp;gg…?<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg7.png"><img style="border-bottom: 0px; border-left: 0px; display: inline; border-top: 0px; border-right: 0px" title="nowegg7" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg7_thumb.png" border="0" alt="nowegg7" width="244" height="154" /></a><br />
Jak dla mnie fail.</li>
<li>Czyżby krok w&nbsp;stronę Jabbera? To bardzo smiały wniosek, ale&#8230; Gadu wprowadziło nowe statusy &#8211; &#8222;porozmawiaj ze&nbsp;mną&#8221; i&nbsp;&#8222;nie przeszkadzać&#8221;, znane z&nbsp;Jabbera. Gadu-Gadu Pro obsługuje także Jabbera, ale to pewnie bez znaczenia, bo GG Pro to tak naprawdę wynik zakupu przez GG Network komunikatora LiveChat.<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg4.png"><img style="border-bottom: 0px; border-left: 0px; display: inline; border-top: 0px; border-right: 0px" title="nowegg4" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/08/nowegg4_thumb.png" border="0" alt="nowegg4" width="244" height="226" /></a><br />
Marzy mi się jednak jabber w&nbsp;gg i&nbsp;konto ikari@gadu-gadu.pl  (nie chcę żadnych cyferkowych loginów!).</li>
<li>Transfery plików i&nbsp;tym podobne rzeczy działają coraz przyjaźniej. Oczywiście pod warunkiem, że obie strony mają odpowiednio nowy komunikator, który to warunek rzadko jest spełniony.</li>
<li>Avatary są OK.</li>
<li>Opisy wreszcie mogą być dłuższe niż 70 znaków, hip-hip-hurra!</li>
</ul>
<p>Wpis ten, jak zwykle, powstawał już przynajmniej 2.5 miesiąca (screenshoty robiłem 30 maja). Nie wiem też, ile od tej pory się w&nbsp;GG zmieniło, a&nbsp;ostatnio zmienia się sporo&#8230;</p>
<p>A jakie są Wasze odczucia? Będą z&nbsp;tego ludzie?<br />
&lt;cynk&gt;Tymczasem ja używam na&nbsp;co dzień <a href="http://www.ekg2.org/">ekg2</a>, a&nbsp;Kaworu zrobił swoje <a href="http://www.k2t.eu/wtw/">wtw</a>&lt;/cynk&gt;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/08/13/quo-vadis-gadu-gadu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zespół Aspergera &#8211; mroczny sekret IT?</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/06/17/zespol-aspergera-mroczny-sekret-it/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/06/17/zespol-aspergera-mroczny-sekret-it/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Jun 2009 19:23:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Programowanie]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[autyzm]]></category>
		<category><![CDATA[geek]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[Zespół Aspergera]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=488</guid>
		<description><![CDATA[Zespół Aspergera był częścią IT tak długo, jak tylko istniało samo IT. Więc czemu nie idzie nam lepiej z aspergerowcami pośród nas?

Wprost kochał techniczne aspekty bycia administratorem systemów i był w nich świetny. Ale relacje interpersonalne wiążące się z tą pracą, jak życzliwe poklepywanie w plecy przez przypadkowych użytkowników, czy prezentacje biznesowe, były dosłownie nie do zniesienia dla Ryno. 
- Mogę sprawić, że Twoje systemy będą wydajne, a przerwy w ich pracy krótsze - mówi - ale nie potrafię sprawić, by Twoi użytkownicy byli szczęśliwi. 

Bob, programista aplikacji bazodanowych pracujący w branży technologicznej od 26 lat, ma przede wszystkim zdolności matematyczne i logiczne. I posiada -  jak sam to określa - "dziwną pamięć": jeśli nie może przypomnieć sobie odpowiedzi na pytanie, może przypomnieć sobie precyzyjnie, niczym w cyfrowym obrazie, gdzie ostatnio widział tę odpowiedź, z dokładnością do konkretnej strony, akapitu i zdania.

Bob ma także pewne swoje dziwne zachowania: może dojść do tego, że nie potrafi się wypowiedzieć ani słowa, gdy jest zdenerwowany, a także interpretuje wszystko dosłownie - nigdy nie czyta między wierszami. 
- Mojego szefa na pewno denerwuje, gdy źle odczytuję jego ironię - opowiada - ale przynajmniej wie, że nie robię tego celowo. 

"Jeremy" doskonale potrafi przejrzeć problem inżynieryjny na wskroś, wgłąb niemalże do poziomu samego kodu. Jest świetny w rozwałkowywaniu szczegółów jeden po drugim z innymi intensywnie skupionymi ludźmi, często dyrektorami firm, dla których pracuje. By chronić swoją anonimowość, pragnął nie wspominać, w jakiej dziedzinie programowania się specjalizuje, ale wystarczy powiedzieć, że jest dobrze znaną osobą, do której można się zwrócić w tej branży. 

Jeremy nie jest jednak dobry w znoszeniu głupków w miejscu pracy, czy też w użeraniu się z niekończącą się biurokracją nowoczesnej firmy. Jeśli ktoś nie ma racji - jeśli jego pomysł po prostu nie może wypalić - mówi mu to, po prostu stwierdzając fakt. Odkrył, że ta bezpośredniość wywołuje wszystkie formy zdenerwowania w miejscu pracy.

Wszyscy ci profesjonaliści z branży informatycznej są autystyczni. Bob i Ryno mają Zespół Aspergera (eng. AS); Jeremy ma autyzm wysokofunkcjonujący (HFA).]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="font-size:0.8em; line-height:0.95em">To już drugie tłumaczenie artykułu, który uznałem za&nbsp;ciekawy, tym razem jest to artykuł pani Tracy Mayor z&nbsp;amerykańskiego Computerworld pt <a href="http://www.computerworld.com/action/article.do?command=viewArticleBasic&amp;articleId=9072119">&#8222;Asperger&#8217;s and IT: Dark secret or open secret?&#8221;</a>, za&nbsp;pełną zgodą i&nbsp;aprobatą autorki, za&nbsp;co serdecznie jej dziękuję :) Artykuł oryginalny jest z&nbsp;kwietnia 2008 i&nbsp;niewiele krócej czekał na&nbsp;swoją wielką chwilę u&nbsp;mnie, w&nbsp;szufladzie, tym razem dosłownej &#8211; wydrukowałem go, by móc go tu zamieścić.</p>
<p style="font-size:0.8em; line-height:0.95em">Autorka pragnie także nadmienić, iż przytaczana historia i&nbsp;powiązana z&nbsp;nią tematyka była tematem <a href="http://realserver.bu.edu:8080/ramgen/w/b/wbur/herenow/2008/06/hn_0612.rm">programu &#8222;Here and Now&#8221;</a> w&nbsp;amerykańskim radiu publicznym. &#8222;Ryno&#8221; to pseudonim byłego administratora systemów po&nbsp;50-tce, określającego siebie samego jako &#8222;wypalonego i&nbsp;żyjącego jak niepełnosprawny&#8221; w&nbsp;wiejskich rejonach Australii.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><b>Zespół Aspergera był częścią IT tak długo, jak tylko istniało samo IT. Czemuwięc nie&nbsp;idzie nam lepiej z&nbsp;aspergerowcami pośród nas?</b></p>
<p>Wprost kochał techniczne aspekty bycia administratorem systemów i&nbsp;był w&nbsp;nich świetny. Ale relacje interpersonalne wiążące się z&nbsp;tą pracą, jak życzliwe poklepywanie w&nbsp;plecy przez przypadkowych użytkowników, czy prezentacje biznesowe, były dla Ryno dosłownie nie&nbsp;do zniesienia.<br />
- Mogę sprawić, że Twoje systemy będą wydajne, a&nbsp;przerwy w&nbsp;ich pracy krótsze &#8212; mówi &#8212; ale nie&nbsp;potrafię sprawić, by Twoi użytkownicy byli szczęśliwi.</p>
<p>Bob, programista aplikacji bazodanowych pracujący w&nbsp;branży technologicznej od 26 lat, ma&nbsp;przede wszystkim zdolności matematyczne i&nbsp;logiczne. Posiada też &#8211;  jak sam to określa &#8211; &#8222;dziwną pamięć&#8221;: jeśli nie&nbsp;może przypomnieć sobie odpowiedzi na&nbsp;pytanie, może przypomnieć sobie precyzyjnie, niczym w&nbsp;cyfrowym obrazie, gdzie ostatnio widział tę odpowiedź, z&nbsp;dokładnością do&nbsp;konkretnej strony, akapitu i&nbsp;zdania.</p>
<p>Bob ma&nbsp;także pewne swoje dziwne zachowania: może dojść do&nbsp;tego, że nie&nbsp;potrafi wypowiedzieć ani słowa, gdy jest zdenerwowany, a&nbsp;także interpretuje wszystko dosłownie &#8211; nigdy nie&nbsp;czyta między wierszami.<br />
- Mojego szefa na&nbsp;pewno denerwuje, gdy źle odczytuję jego ironię &#8211; opowiada &#8211; ale przynajmniej wie, że nie&nbsp;robię tego celowo.</p>
<p>&#8222;Jeremy&#8221; doskonale potrafi <em>przejrzeć</em> problem inżynieryjny na&nbsp;wskroś, wgłąb niemalże do&nbsp;poziomu samego kodu. Jest świetny w&nbsp;rozpracowywnaniu szczegółów jeden po&nbsp;drugim z&nbsp;innymi intensywnie skupionymi ludźmi, często dyrektorami firm, dla których pracuje. By chronić swoją anonimowość, pragnął nie&nbsp;wspominać, w&nbsp;jakiej dziedzinie programowania się specjalizuje, ale wystarczy powiedzieć, że jest dobrze znaną osobą, do&nbsp;której można się zwrócić w&nbsp;tej branży.</p>
<p>Jeremy nie&nbsp;jest jednak dobry w&nbsp;znoszeniu głupków w&nbsp;miejscu pracy, czy też w&nbsp;użeraniu się z&nbsp;niekończącą się biurokracją nowoczesnej firmy. Jeśli ktoś nie&nbsp;ma racji &#8211; jeśli jego pomysł wprost nie&nbsp;może wypalić &#8211; mówi mu to, po&nbsp;prostu stwierdzając fakt. Odkrył, że ta bezpośredniość wywołuje wszystkie formy zdenerwowania w&nbsp;miejscu pracy.</p>
<p>Wszyscy ci profesjonaliści z&nbsp;branży informatycznej są <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Autyzm">autystyczni</a>. Bob i&nbsp;Ryno mają Zespół Aspergera (eng. AS); Jeremy ma&nbsp;<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Autyzm_wysokofunkcjonuj%C4%85cy">autyzm wysokofunkcjonujący (HFA)</a>.</p>
<p><span id="more-488"></span>Chociaż o&nbsp;pojęciach tych mówi się czasem w&nbsp;społeczności medycznej, oba odnoszą się ogólnie do&nbsp;ludzi przejawiających jakieś charakterystyczne cechy autyzmu, na&nbsp;przykład nietypowe reakcje na&nbsp;otoczenie i&nbsp;trudności z&nbsp;interakcją z&nbsp;innymi, ale nie&nbsp;upośledzenia poznawcze lub rozwojowe, czy opoźnienia w&nbsp;rozwoju językowym, będące cechami klasycznego autyzmu.</p>
<p>Według &#8222;Podręcznika Diagnostycznego i&nbsp;Statystycznego Chorób Umysłowych&#8221; Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrów (<a href="http://www.dsmivtr.org/" target="new">DSM-IV-TR</a>) ludzie z&nbsp;Apsergerem, zwani potocznie aspysiami<sup><a name="asper_back1" href="#asper_przyp1">1</a></sup> :), nie&nbsp;są zbyt dobrzy w&nbsp;odczytywaniu pozasłownych wskazówek. Mogą mieć trudności w&nbsp;nawiązywaniu przyjaźni, wykazują ścisłe przywiązanie do&nbsp;zwyczajów i&nbsp;rytuałów, mogą przejawiać także powtarzalne i&nbsp;stereotypowe zachowania ruchowe, jak <a href="http://www.youtube.com/watch?v=GOU_sWT4tdc">trzepotanie dłońmi</a>.</p>
<p><a href="http://www.tonyattwood.com.au/">Dr. Tony Attwood</a>, światowej sławy specjalista od Aspergera z&nbsp;Brisbane w&nbsp;Australii, definiuje Aspergera w&nbsp;bardziej ludzkim kontekście: &#8222;Osoba taka zazwyczaj ma&nbsp;silne pragnienie dążenia do&nbsp;wiedzy, prawdy i&nbsp;perfekcji, mając nieco inny zestaw priorytetów&#8230; Przeważajacy priorytet może mieć raczej rozwiązanie problemu niż zaspokojenie potrzeb społecznych lub emocjonalnych innych ludzi&#8221;.</p>
<p>Problemy ponad ludzi? Hm&#8230; Tak, brzmi jak typowy umysł techniczny.</p>
<p><a href="http://info.med.yale.edu/chldstdy/autism/aspergers.html">Dokument dot. Aspergera</a> z&nbsp;Kliniki Upośledzeń Rozwojowych Uniwersytetu Yale idzie dalej tą drogą: &#8222;Zainteresowania idiosynkratyczne są typowe i&nbsp;mogą przyjąć formę nietypowego i/lub bardzo zawężonego zainteresowania (np. rozkładami jazdy pociągów, wężami, pogodą, urządzeniami do&nbsp;smażenia na&nbsp;głębokim oleju<sup><a name="asper_back2" href="#asper_przyp2">2</a></sup>, czy izolatory na&nbsp;słupach telegraficznych&#8221; [zawsze mnie intrygowały - dop. ikari].</p>
<p>Lub technologią. Gdy Ryno rozmawiał z&nbsp;recepcjonistką by wstępnie się umówić na&nbsp;rozmowę z&nbsp;panem Attwoodem, spytała go &#8222;Jakie jest pana &#8218;Wielkie Zainteresowanie&#8217;?&#8221;.  [Prawdopodobnie mamy tu do&nbsp;czynienia z&nbsp;grą słów - pytanie brzmiało "What's your 'Big Interest'?", co możnaby odczytać chyba także jako coś w&nbsp;stylu "W jakiej Pan sprawie?" - dop. ikari]<br />
- Nieświadomie zadała mi pytanie  kontrolne, które uznałem za&nbsp;bezwartościowe &#8211; wspomina. &#8211; Wielkie Zainteresowanie to doskonały początek do&nbsp;zauważenia Aspysia.</p>
<p>Wielkim Zainteresowaniem Ryno`a są komputery i&nbsp;komunikacja. Nie jest jedyny, nic z&nbsp;tych rzeczy.</p>
<h4>Powiązanie Asperger-IT</h4>
<p>Autyzm, choć po&nbsp;raz pierwszy zidentyfikowany i&nbsp;opisany w&nbsp;1943, wciąż jest słabo poznanym i&nbsp;zrozumianym zaburzeniem rozwoju neurologicznego i&nbsp;niemal każdy aspekt jego przyczyn, objawów, badań i&nbsp;leczenia tonie w&nbsp;kontrowersjach. Zespół Aspergera i&nbsp;HFA są ciężkie do&nbsp;zdefiniowania, często pozostają niewykrytymi lub nie&nbsp;w pełni zdiagnozowanymi wariantami ze&nbsp;szczytu spektrum autyzmu, a&nbsp;jeszcze gorzej z&nbsp;próbami określenia ilości ich wystąpień, czy ich zrozumieniem.</p>
<p>Przypadki zdiagnozowanego w&nbsp;Stanach autyzmu, z&nbsp;Aspergerem włącznie, bardzo ostro się nasiliły ostatnimi laty &#8211; Centrum Kontroli i&nbsp;Zapobiegania Chorób szacuje obecnie, że co 150. 8-letnie dziecko ma&nbsp;jakąś postać autyzmu.</p>
<p>Nie jest pewne, czy liczba diagnoz wzrosła dzięki lepszemu wykrywaniu choroby, zmianie w&nbsp;sposobie diagnozowania tak, że bierze się pod uwagę szerszy zakres zachowań, faktycznemu wzrostowi ilości przypadków, czy jakiejś kombinacji tych 3 czynników.</p>
<p>Jeszcze mniej wiadomo na&nbsp;temat tego, jak wielu dorosłych ma&nbsp;Aspergera. Ponieważ Aspysie są zwykle przeciętnej lub ponadprzeciętnej inteligencji, często potrafią maskować lub przystosować swoją odmienność społecznie i&nbsp;w miejscu pracy, co oznacza, że wielu z&nbsp;nich doskonale dociera do&nbsp;wieku średniego &#8211; lub końca swojego życia &#8211; bez żadnej formalnej diagnozy.</p>
<p>Rzecznik <a href="http://www.nimh.nih.gov/">Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego</a> twierdzi, że agencja ta nie&nbsp;wie nic o&nbsp;jakiejkolwiek organizacji rządowej lub badaniach naukowych, które śledziłyby wystąpienia Aspergera u&nbsp;dorosłych.</p>
<p>Tam, gdzie brakuje statystyk, radośnie przychodzi z&nbsp;pomocą anegdota. Spytaj wiedzącego o&nbsp;Aspergerze &#8222;kogoś technologicznego&#8221; [ang. "techie"], czy jest powiązanie między Aspergerem a&nbsp;informatyką, a&nbsp;niemal na&nbsp;pewno usłyszysz &#8222;potwierdzam, Kapitanie.&#8221; (Tak, pan Spock ze&nbsp;<em>Star Treka</em> często jest określany jako aspergerowiec, patrz. <a href="http://www.computerworld.com/action/article.do?command=viewArticleBasic&amp;articleId=9072119&amp;pageNumber=2#guessing">&#8222;Granie w&nbsp;Aspergerową grę w&nbsp;zgadywanie&#8221;</a>)</p>
<p>Gdy zadano to pytanie Ryno`wi, odpowiada następująco:</p>
<p>Aspysie &#8211;&gt; technologiczni jak cholera &#8211;&gt; cholerni specjaliści <a title="asper_back3" href="#asper_przyp3"><sup>3</sup></a></p>
<p>Natomiast Bob, programista aplikacji bazodanowych, mówi: &#8222;Tak, to stereotyp; i&nbsp;tak, w&nbsp;branży technologicznej liczba aspergerowców jest wyższa niż przeciętna.&#8221;</p>
<p>Zdaje się, że nikt nie&nbsp;ma na&nbsp;ten temat więcej do&nbsp;powiedzenia niż <a href="http://www.templegrandin.com/">dr Temple Grandin</a>, bardzo szybko mówiąca pani profesor, będąca najlepszym możliwym przykładem starszej kobiety z&nbsp;Aspergerem. Grandin pozostawiła swój ślad na&nbsp;świecie projektując ośrodki opieki nad zwierzętami z&nbsp;punktu widzenia zwierzęcia. Teraz zaś robi drugą, prosperującą karierę jako autorka publikacji i&nbsp;prezentacji na&nbsp;temat Aspergera.</p>
<p>- Czy jest powiązanie pomiędzy Aspergerem i&nbsp;IT? Nawet <strong>nie mielibyśmy</strong> żadnych komputerów, gdybyśmy nie&nbsp;mieli Zespołu Aspergera. &#8212; Oświadcza.  &#8212; Wszystkie te etykietki &#8211; &#8222;geek&#8221;, &#8222;nerd&#8221; i&nbsp;&#8222;umiarkowany Asperger&#8221; &#8211; opisują tak naprawdę to samo. Mózg aspergerowca skupiony jest raczej wokół rzeczy, a&nbsp;nie ludzi, a&nbsp;ludzie interesujący się rzeczami dali nam komputery, na&nbsp;których w&nbsp;tej chwili pracujesz.</p>
<h4>Perspektywy kariery, ograniczenia kariery&#8230;</h4>
<p>Grandin skompletowała <a href="http://www.autism.com/individuals/jobs.htm">listę zawodów</a> wraz z&nbsp;informacją, jak dobrze pasują do&nbsp;nich osoby z&nbsp;Aspergerem i&nbsp;autyzmem według ich zdolności. Nie zaskakuje fakt, że zawody związane z&nbsp;technologią pojawiają się na&nbsp;niej wcześnie i&nbsp;często. Na przykład jej lista &#8222;dobrych prac dla myślących wizualnie&#8221; zawiera programistów komputerowych, rysowników (w tym projektantów komputerowych), pomoc komputerową, projektowanie stron internetowych, gier komputerowych i&nbsp;animację komputerową.</p>
<p>Natomiast jej lista &#8222;dobrych prac dla myślących niewizualnie&#8221;, co określa jako &#8222;dobrzy w&nbsp;matematyce, muzyce lub analizie faktów&#8221; zawiera programistów komputerowych, inżynierów, zarządzanie towarem i&nbsp;fizykę.</p>
<p>Czemu osoby z&nbsp;Aspergerem ciągnie do&nbsp;technologii?<br />
- Dorosłych z&nbsp;zespołem Aspergera cechuje społeczne nieobycie powodujące, że nie&nbsp;mogą zrozumieć relacji między ludźmi. Wciągają ich nie&nbsp;imprezy i&nbsp;kontakty z&nbsp;innymi ludźmi, ale praca pozwalająca im się czuć bezpiecznie, dająca poczucie kontroli.&#8221; &#8212; wyjaśnia Steve Becker, terapeuta upośledzeń rozwoju w&nbsp;Becker &amp; Associates, prywatnej przychodni na&nbsp;przedmieściach Seattle w&nbsp;Des Moines, w&nbsp;stanie Waszyngton, która prowadzi między innymi sesje dla niewielkich grup dorosłych z&nbsp;Aspergerem.</p>
<p>- Co mogłoby być na&nbsp;to lepsze niż gra albo program komputerowy? &#8212; pyta Becker &#8212; Gdy projektujesz program komputerowy, istnieją zasady i&nbsp;protokoły, których należy przestrzegać. <strong>Do życia</strong> zaś <strong>nie ma&nbsp;podręcznika</strong>.</p>
<p>Dbając o&nbsp;ochronę anonimowości swoich klientów, Becker potwierdza, że widzi wielu dorosłych i&nbsp;ich dzieci pracujących w&nbsp;najpotężniejszych firmach technologicznych w&nbsp;regionie, jak Microsoft czy Boeing, a&nbsp;także setkach mniejszych firm orbitujących wokół nich.</p>
<p>Niektórzy Aspysie, z&nbsp;którymi się widuje, są na&nbsp;najwyższych poziomach swojej technologicznej gry &#8211; inżynierowie oprogramowania i&nbsp;branży lotniczej, informatycy, doktorzy habilitowani. Ale na&nbsp;każdego badacza z&nbsp;Aspergerem, jak twierdzi, przypadają hordy Aspysi mających dużo trudniej na&nbsp;środkowych i&nbsp;najniższych szczeblach w&nbsp;branży.</p>
<p>- Spektrum sukcesu jest dużo szersze niż by nam się mogło wydawać &#8212; Zgadza się Roger Meyer, mieszkający w&nbsp;Portland w&nbsp;stanie Oregon autor książki nt. zatrudniania osób z&nbsp;zespołem Aspergera, kierujący jedną z&nbsp;najstarszych &#8222;koleżeńskich&#8221; grup aspergerowców w&nbsp;kraju. &#8212; Ludzie, którzy dorastając ćwiczyli złożone zachowania mające na&nbsp;celu maskowanie się i&nbsp;adaptację mogą zarówno jakoś sobie radzić na&nbsp;dnie rynku, jak i&nbsp;wzbić się na&nbsp;sam szczyt.</p>
<p>Tym &#8222;radzeniem sobie jakoś na&nbsp;dnie&#8221; starali się właśnie zająć Becker, Meyer i&nbsp;inni specjaliści od Aspergera. Pracownicy z&nbsp;Aspergerem mogą dobrze sobie radzić pracując latami przy wprowadzaniu danych lub pracując na&nbsp;stanowisku takim jak przyjmowanie wniosków o&nbsp;odszkodowania, gdzie znajomość ulotnych detali jest bardzo ceniona, by zawieść, gdy tylko dostaną awans na&nbsp;stanowisko wymagające więcej interakcji społecznych.</p>
<p>- Im bardziej techniczna jest ich praca, tym lepiej im idzie, jednak dla niektórych zarządzanie ludźmi w&nbsp;formie zwierzchnictwa może być problemem &#8212; mówi Becker.</p>
<p>- Może to sprawić, że pracownicy z&nbsp;Aspergerem utkną na&nbsp;niższych i&nbsp;gorzej wynagradzanych stanowiskach w&nbsp;IT, czasem takich, które są bardzo podatne na&nbsp;outsourcing [zlecanie innym firmom, chociaż obserwuję zaakceptowanie tego słowa w&nbsp;formie angielskiej w&nbsp;języku polskim - przyp. ikari] &#8212; twierdzi Meyer. &#8212; Na przykład niektóre stanowiska pomocy technicznej, gdzie czynniki odwracające uwagę są zredukowane do&nbsp;minimum, a&nbsp;interakcje z&nbsp;ludźmi do&nbsp;ekranu lub głosu w&nbsp;słuchawce, naturalnie pasują Aspysiom.</p>
<p>- Są dobrzy w&nbsp;diagnostyce. Mogą podejść do&nbsp;komputera, podłubać tu i&nbsp;ówdzie, używając swojej encyklopedycznej wiedzy o&nbsp;aplikacjach i&nbsp;obejściach problemów, docierając do&nbsp;rozwiązania nietypowego, lecz efektywnego. &#8212; mówi Meyer. Jednak ponieważ te prace coraz częściej są automatyzowane i/lub zlecane innym firmom, szanse Aspysiów na&nbsp;zatrudnienie także spadają.</p>
<h4>Mroczny sekrecik IT</h4>
<p>Becker i&nbsp;Meyer twierdzą, że nie&nbsp;słyszeli jeszcze o&nbsp;żadnej firmie, która miałaby wdrożony jakikolwiek formalny program pomocy i&nbsp;wsparcia dla pracowników z&nbsp;Aspergerem i&nbsp;HFA, poza pokrywaniem kosztów terapii przez typowe plany ochrony zdrowia.</p>
<p>Aż nasuwa się pytanie: Jeśli Aspysie sią wszędzie wokół nas, czemu branża IT nie&nbsp;robi więcej by ich wspierać, czy chociaż przyznać o&nbsp;ich istnieniu?</p>
<p>Firmy technologiczne są przecież w&nbsp;czołówce wspierania pracowników z&nbsp;niemal każdym rodzajem socjalnej, etnicznej, fizycznej czy rozwojowej identyfikacji. Microsoft, na&nbsp;przykład, sponsoruje co najmniej 20 grup, między innymi Afroamerykanów, ojców, głuchych i&nbsp;niedosłyszących, niedowidzących, Singapurczyków, samotnych rodziców, gejów/lesbijki/biseksualnych oraz pracowników po&nbsp;operacji zmiany płci. Ale nie&nbsp;autystów.</p>
<p>Rzeczniczka Microsoftu potwierdziła, że firma nie&nbsp;ma żadnej grupy ani osobnego, formalnego wsparcia dla pracowników z&nbsp;Aspergerem. W pewnych rzadkich przypadkach pracownicy z&nbsp;AS prosili o&nbsp;pomoc w&nbsp;akomodacji. Gdy tak się dzieje, pracownik jest przypisywany do&nbsp;menedżera przypadków ułomności (sic! &#8211; przyp. ikari :P), który ma&nbsp;za zadanie ustalić &#8222;odpowiednią akomodację&#8221; dla każdej sprawy z&nbsp;osobna.</p>
<p>Intel i&nbsp;Yahoo nie&nbsp;odpowiedziały na&nbsp;prośby o&nbsp;dyskusję na&nbsp;temat ich zarządzeń w&nbsp;kwestii pracowników z&nbsp;Aspergerem, a&nbsp;rzecznik Google mówi, że firma &#8222;nie mogła przyjąć pytania&#8221;.</p>
<p>Prawdę mówiąc, kwestia tego jak firmy powinny wspierać Aspysiów jest bardzo ciernistą, gdy przychodzi do&nbsp;jej rozwiązania.</p>
<p>Z całą pewnością w&nbsp;przeciwieństwie do&nbsp;ułomności przykuwających pracownika do&nbsp;wózka lub bariery językowej, z&nbsp;którą spotykają się obcokrajowcy, autyzm jest czymś, co innym bardzo trudno dostrzec i&nbsp;zrozumieć.</p>
<p>- Wygląda na&nbsp;to, że łatwo odczytywalna ułomność jest łatwiejsza do&nbsp;poznawczego zaakceptowania [przez współpracowników] niż taka. &#8212; lamentuje Ryno. &#8212; Ach, gdyby tylko Asperger sprawiał, że cierpiący na&nbsp;niego staje się zielony&#8230;!&#8221;</p>
<p>- Gdy spotkasz kogoś z&nbsp;innego kraju &#8211; opowiada Jeremy &#8211; ludzie wiedzą, że jest z&nbsp;innego kraju i&nbsp;dają mu trochę fory.</p>
<p>A ze&nbsp;swojej specyficznej natury, Aspysie nie&nbsp;jednoczą się. Microsoftowe kluby i&nbsp;grupy wsparcia były bez wyjątku zapoczątkowane przez pracowników. To z&nbsp;natury wyklucza Aspysiów &#8211; byłoby to wysoce nietypowe, by pracownik z&nbsp;Aspergerem ochotniczo zorganizował jakąkolwiek grupę, z&nbsp;innymi autystami lub bez.</p>
<p>No i&nbsp;wielu Aspysiów nie&nbsp;&#8222;widać&#8221; w&nbsp;miejscu pracy. Nie przyznali się do&nbsp;swojej przypadłości  publicznie ani przed więcej niż dwiema osobami.</p>
<p>To zaś, czy powinni, jest kwestią sporną. Ryno ujawnił się ze&nbsp;swoim Aspergerem tylko w&nbsp;jednej pracy (swojej ostatniej) i&nbsp;żałował tego, mimo iż okazało się, że jego szef też był młodym Aspysiem.</p>
<p>- To był pierwszy raz, kiedy miałem osobę z&nbsp;AS za&nbsp;przełożonego. &#8212; Opowiada &#8212; Była to zdecydowanie odświeżająca zmiana: nie&nbsp;musiałem tłumaczyć, czemu unikam kontaktu wzrokowego, nienawidzę spotkań i&nbsp;nie mogę znieść głupców, nie&nbsp;wspominając już o&nbsp;udawanej radości.</p>
<p>Patrząc w&nbsp;przeszłość Ryno żałuje jednak mówienia komukolwiek, że ma&nbsp;AS.<br />
- Powiedziałbym, że było za&nbsp;dużo wad, a&nbsp;za mało zysków. Zyski zresztą też były krótkotrwałe. &#8211; W szczególności systemy, które Ryno z&nbsp;szefem zaprojektowali by zarówno pomagać użytkownikom, jak i&nbsp;minimalizować przerywanie pracy, były źle przyjmowane i&nbsp;mało używane.</p>
<p>Teraz, gdy Ryno odszedł &#8212; zrezygnował z&nbsp;pracy po&nbsp;otrzymaniu od dyrektora polecenia przywrócenia dostępu do&nbsp;internetu pracownikowi przyłapanemu na&nbsp;ściąganiu pornografii wbrew zasadom firmy &#8212; &#8222;innego pracownika z&nbsp;AS zmuszają do&nbsp;udziału w&nbsp;zebraniach, tłocznych spotkaniach społecznych i&nbsp;wielu z&nbsp;tych sytuacji, które poprzednio wolno było nam utrzymywać na&nbsp;minimalnym poziomie&#8221;, opowiada.</p>
<p>Jeremy zauważył, że gdy prosi współpracowników i&nbsp;szefów o&nbsp;uwzględnienie jego odmienności, nie&nbsp;pomaga, a&nbsp;właściwie zawsze zdaje się prowadzić do&nbsp;tego samego efektu: zakończenia umowy o&nbsp;pracę.</p>
<p>- Ja nie&nbsp;mrugam. Ja się gapię. Nie rozumiem także problemów z&nbsp;granicami. Nie mam poczucia przynależności do&nbsp;grupy, a&nbsp;inni ludzie mają bardzo jasne pojęcie należenia do&nbsp;nich. &#8212; Opowiada, usiłując zdefiniować problem tak dokładnie, jak to tylko możliwe. W efekcie, tam, gdzie inni pracownicy są w&nbsp;stanie poprawić swoje błędy i&nbsp;dostosować zachowania w&nbsp;codziennym biurowym otoczeniu, Jeremy nie&nbsp;potrafi. &#8212; Ludzie nie&nbsp;dają mi negatywnej informacji zwrotnej. Nie wiem, co przegapiam, dopóki nie&nbsp;stanie się to faktycznie problemem. Wyłapuję wiele, ale przegapiam niektóre wskazówki. Są jak malutkie czarne dziury, a  gdy te się zbiorą, kończy się to wykluczneiem mnie. Dzieje się to stale.</p>
<p>Nie jest to kwestia pracy &#8211; zawsze jest poszukiwany ze&nbsp;względu na&nbsp;swoją specjalizację w&nbsp;programowaniu i&nbsp;zawsze ma&nbsp;wiele pracy &#8211; ale o&nbsp;relacje społeczne.<br />
- Mam wrażenie, że chcieliby wsadzić mnie w&nbsp;czarną skrzynkę, &#8212; opowiada &#8212; dać mi zlecenie i&nbsp;wyciągnąć je z&nbsp;drugiego końca po&nbsp;kilku tygodniach.</p>
<h4>Budowanie lepszego miejsca pracy?</h4>
<p>Subtelna inżynieria społeczna, z&nbsp;którą zmagają się Jeremy i&nbsp;inni aspysie i&nbsp;HFA-owcy, może być poza zasięgiem nawet najbardziej proaktywnych organizacji zasobów ludzkich, lecz nie&nbsp;oznacza to, że stanowiący główną siłę branży informatycznej nie&nbsp;mogą czy nie&nbsp;powinni propagować mody na&nbsp;miejsca pracy bardziej przyjazne aspergerowcom, na&nbsp;zasadzie &#8222;jeśli takie zrobisz &#8212; przyjdą&#8221;.</p>
<p>&#8222;Zmiany te nie&nbsp;muszą być ogromne ani ograniczone tylko do&nbsp;aspergerowców&#8221; &#8212; mówią specjaliści. Bob, programista aplikacji bazodanowych, był tylko jednym z&nbsp;wielu aspysiów, z&nbsp;którymi zrobiono wywiad na&nbsp;potrzeby tego artykułu, którzy mówili z&nbsp;podziwem i&nbsp;zachwytem o&nbsp;przystosowaniach z&nbsp;zakresu pracy i&nbsp;życia w&nbsp;takich firmach internetowych jak Google.</p>
<p>- Nie żądam tego od nikogo, ale chciałbym by każdy pracodawca pozwalał na&nbsp;taką akomodację jak Google, które podaje gotowe posiłki i&nbsp;zachęca ludzi do&nbsp;zabierania swoich zwierząt do&nbsp;pracy &#8212; mówi Bob.</p>
<p>- Fizyczne zmiany w&nbsp;środowisku biurowym także mogą pomóc. &#8212; Zwracają uwagę Grandin i&nbsp;inni. &#8212; Wielu aspergerowców rozpraszają w&nbsp;miejscu pracy migoczące świetlówki, mechaniczne brzęczenie klimatyzatora, kserokopiarki, ciągłe dzwonienie telefonów, czy zwykły biurowy gwar. Cichy kąt, biuro lub przegródka odizolowana akustycznie mogą wystarczyć by poprawić tę sytuację i&nbsp;ich produktywność.</p>
<p>Co najmniej kilkoro osób potwierdzało pogłoski o&nbsp;tym, że Microsoft oferuje &#8222;system kumpelski&#8221; dla Aspysiów, łącząc w&nbsp;pary pracowników aspergerowych z&nbsp;neurotypowymi (tj. nieautystycznymi) kolegami, którzy pomagają im odnaleźć się w&nbsp;zawiłościach sytuacji społecznych, takich jak spotkania.  Rzeczniczka Microsoftu twierdzi, że niedostępne są żadne oficjalne informacje na&nbsp;temat tego typu programów, ale jest spora szansa, że takie inicjatywy podejmowane są na&nbsp;poziomie zespołów wewnątrz firmy.</p>
<p>Poza tym, aspergerowcy mają nadzieję, że zostanie im dana szansa na&nbsp;znalezienie dla siebie niszy w&nbsp;nowoczesnym świecie korporacyjnym.<br />
- Firmy ewoluowały w&nbsp;zdolne przystosować się do&nbsp;wszystkiego, począwszy od wzrostu pracowników, przez ich zdolność słyszenia, po&nbsp;orientację seksualną i&nbsp;status etniczno-religijny. &#8212; Wylicza Ryno.</p>
<p>- W ten sam sposób &#8212; mówi &#8212; pracodawcy aspysiów powinni patrzeć na&nbsp;osobę oraz zadania, środowisko i&nbsp;strukturę komunikacyjną, by znaleźć najlepsze możliwe dopasowanie.</p>
<p>Psycholog z&nbsp;rejonu Seattle, Becker, widział pewne wczesne oznaki tego, że planujące naprzód firmy z&nbsp;branży technologicznej mogą właśnie to robić.<br />
- Widziałem przypadki, gdzie [klient] powie &#8222;Mam Aspergera&#8221; i&nbsp;spotka się z&nbsp;pozytywną odpowiedzią pracowników społecznych zatrudnionych przez daną firmę lub firmy ubezpieczeniowe. &#8212; Opowiada.</p>
<p>Generalnie Becker jest za&nbsp;tym by branży IT odpuścić &#8212; przynajmniej póki co.<br />
&#8211; Większość korporacji nigdy nie&nbsp;miała do&nbsp;czynienia z&nbsp;Aspergerem. To dość nowa diagnoza, dla dorosłych jeszcze nowsza. &#8212; Zwraca uwagę. Generalnie uważa, że branża technologiczna chce wspierać pracowników z&nbsp;aspergerem, jednak po&nbsp;prostu nie&nbsp;wie jeszcze jak.</p>
<p>Ale to też się zmieni.<br />
&#8211; W ciągu najbliższych 5~10 lat zobaczymy więcej firm traktujących przypadłości z&nbsp;okolic autyzmu rutynowo &#8212; przewiduje.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><cite>art: Tracy Mayor</cite></p>
<hr /><small><a name="asper_przyp1"></a>1 &#8211; pieszczotliwa forma ang. &#8222;Aspie&#8221; zasugerowana przez <a href="http://cube.blip.pl/">^cube</a> i&nbsp;<a href="http://roback.blip.pl/">^roback</a>a <a href="#asper_back1">[wróć]</a><br />
<a name="asper_przyp2"></a> 2 &#8211; nie&nbsp;wiem, jak to się po&nbsp;polsku nazywa :) <a href="#asper_back2">[wróć]</a><br />
<a name="asper_przyp3"></a> 3 &#8211; wybitnie nietłumaczalne w&nbsp;oryginale. &#8222;Aspies &#8211;&gt; tech as fish &#8211;&gt; water&#8221;, gdzie &#8222;tech as fish&#8221; to mniej więcej właśnie &#8222;jak cholera&#8221;, a&nbsp;&#8222;water&#8221; to &#8222;a level of excellence&#8221;, czyli poziom doskonałości w&nbsp;tym, co się robi <a href="#asper_back3">[wróć]</a><br />
Murionowi dzięki za&nbsp;przeczytanie tego za&nbsp;mnie (:P) i&nbsp;pomoc w&nbsp;korekcie. Korektę korekty sponsoruje ibuprom. I co z&nbsp;tego, że rozpisywałem się kiedyś o&nbsp;przecinkach w&nbsp;języku polskim, skoro wątpię w&nbsp;każdy z&nbsp;nich i&nbsp;każde z&nbsp;miejsc, gdzie ich nie&nbsp;postawiłem?<br />
</small></p>
<p>Przepraszam, że ten wpis powstawał od 2 marca aż do&nbsp;dziś, a&nbsp;w szczególności za&nbsp;przestój między 26 marca a&nbsp;17 czerwca :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/06/17/zespol-aspergera-mroczny-sekret-it/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zespół Aspergera &#8211; mroczny sekret IT?</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/06/17/zespol-aspergera-mroczny-sekret-it/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/06/17/zespol-aspergera-mroczny-sekret-it/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Jun 2009 19:23:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Programowanie]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[autyzm]]></category>
		<category><![CDATA[geek]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[Zespół Aspergera]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=488</guid>
		<description><![CDATA[Zespół Aspergera był częścią IT tak długo, jak tylko istniało samo IT. Więc czemu nie idzie nam lepiej z aspergerowcami pośród nas?

Wprost kochał techniczne aspekty bycia administratorem systemów i był w nich świetny. Ale relacje interpersonalne wiążące się z tą pracą, jak życzliwe poklepywanie w plecy przez przypadkowych użytkowników, czy prezentacje biznesowe, były dosłownie nie do zniesienia dla Ryno. 
- Mogę sprawić, że Twoje systemy będą wydajne, a przerwy w ich pracy krótsze - mówi - ale nie potrafię sprawić, by Twoi użytkownicy byli szczęśliwi. 

Bob, programista aplikacji bazodanowych pracujący w branży technologicznej od 26 lat, ma przede wszystkim zdolności matematyczne i logiczne. I posiada -  jak sam to określa - "dziwną pamięć": jeśli nie może przypomnieć sobie odpowiedzi na pytanie, może przypomnieć sobie precyzyjnie, niczym w cyfrowym obrazie, gdzie ostatnio widział tę odpowiedź, z dokładnością do konkretnej strony, akapitu i zdania.

Bob ma także pewne swoje dziwne zachowania: może dojść do tego, że nie potrafi się wypowiedzieć ani słowa, gdy jest zdenerwowany, a także interpretuje wszystko dosłownie - nigdy nie czyta między wierszami. 
- Mojego szefa na pewno denerwuje, gdy źle odczytuję jego ironię - opowiada - ale przynajmniej wie, że nie robię tego celowo. 

"Jeremy" doskonale potrafi przejrzeć problem inżynieryjny na wskroś, wgłąb niemalże do poziomu samego kodu. Jest świetny w rozwałkowywaniu szczegółów jeden po drugim z innymi intensywnie skupionymi ludźmi, często dyrektorami firm, dla których pracuje. By chronić swoją anonimowość, pragnął nie wspominać, w jakiej dziedzinie programowania się specjalizuje, ale wystarczy powiedzieć, że jest dobrze znaną osobą, do której można się zwrócić w tej branży. 

Jeremy nie jest jednak dobry w znoszeniu głupków w miejscu pracy, czy też w użeraniu się z niekończącą się biurokracją nowoczesnej firmy. Jeśli ktoś nie ma racji - jeśli jego pomysł po prostu nie może wypalić - mówi mu to, po prostu stwierdzając fakt. Odkrył, że ta bezpośredniość wywołuje wszystkie formy zdenerwowania w miejscu pracy.

Wszyscy ci profesjonaliści z branży informatycznej są autystyczni. Bob i Ryno mają Zespół Aspergera (eng. AS); Jeremy ma autyzm wysokofunkcjonujący (HFA).]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="font-size:0.8em; line-height:0.95em">To już drugie tłumaczenie artykułu, który uznałem za&nbsp;ciekawy, tym razem jest to artykuł pani Tracy Mayor z&nbsp;amerykańskiego Computerworld pt <a href="http://www.computerworld.com/action/article.do?command=viewArticleBasic&amp;articleId=9072119">&#8222;Asperger&#8217;s and IT: Dark secret or open secret?&#8221;</a>, za&nbsp;pełną zgodą i&nbsp;aprobatą autorki, za&nbsp;co serdecznie jej dziękuję :) Artykuł oryginalny jest z&nbsp;kwietnia 2008 i&nbsp;niewiele krócej czekał na&nbsp;swoją wielką chwilę u&nbsp;mnie, w&nbsp;szufladzie, tym razem dosłownej &#8211; wydrukowałem go, by móc go tu zamieścić.</p>
<p style="font-size:0.8em; line-height:0.95em">Autorka pragnie także nadmienić, iż przytaczana historia i&nbsp;powiązana z&nbsp;nią tematyka była tematem <a href="http://realserver.bu.edu:8080/ramgen/w/b/wbur/herenow/2008/06/hn_0612.rm">programu &#8222;Here and Now&#8221;</a> w&nbsp;amerykańskim radiu publicznym. &#8222;Ryno&#8221; to pseudonim byłego administratora systemów po&nbsp;50-tce, określającego siebie samego jako &#8222;wypalonego i&nbsp;żyjącego jak niepełnosprawny&#8221; w&nbsp;wiejskich rejonach Australii.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><b>Zespół Aspergera był częścią IT tak długo, jak tylko istniało samo IT. Czemuwięc nie&nbsp;idzie nam lepiej z&nbsp;aspergerowcami pośród nas?</b></p>
<p>Wprost kochał techniczne aspekty bycia administratorem systemów i&nbsp;był w&nbsp;nich świetny. Ale relacje interpersonalne wiążące się z&nbsp;tą pracą, jak życzliwe poklepywanie w&nbsp;plecy przez przypadkowych użytkowników, czy prezentacje biznesowe, były dla Ryno dosłownie nie&nbsp;do zniesienia.<br />
- Mogę sprawić, że Twoje systemy będą wydajne, a&nbsp;przerwy w&nbsp;ich pracy krótsze &#8212; mówi &#8212; ale nie&nbsp;potrafię sprawić, by Twoi użytkownicy byli szczęśliwi.</p>
<p>Bob, programista aplikacji bazodanowych pracujący w&nbsp;branży technologicznej od 26 lat, ma&nbsp;przede wszystkim zdolności matematyczne i&nbsp;logiczne. Posiada też &#8211;  jak sam to określa &#8211; &#8222;dziwną pamięć&#8221;: jeśli nie&nbsp;może przypomnieć sobie odpowiedzi na&nbsp;pytanie, może przypomnieć sobie precyzyjnie, niczym w&nbsp;cyfrowym obrazie, gdzie ostatnio widział tę odpowiedź, z&nbsp;dokładnością do&nbsp;konkretnej strony, akapitu i&nbsp;zdania.</p>
<p>Bob ma&nbsp;także pewne swoje dziwne zachowania: może dojść do&nbsp;tego, że nie&nbsp;potrafi wypowiedzieć ani słowa, gdy jest zdenerwowany, a&nbsp;także interpretuje wszystko dosłownie &#8211; nigdy nie&nbsp;czyta między wierszami.<br />
- Mojego szefa na&nbsp;pewno denerwuje, gdy źle odczytuję jego ironię &#8211; opowiada &#8211; ale przynajmniej wie, że nie&nbsp;robię tego celowo.</p>
<p>&#8222;Jeremy&#8221; doskonale potrafi <em>przejrzeć</em> problem inżynieryjny na&nbsp;wskroś, wgłąb niemalże do&nbsp;poziomu samego kodu. Jest świetny w&nbsp;rozpracowywnaniu szczegółów jeden po&nbsp;drugim z&nbsp;innymi intensywnie skupionymi ludźmi, często dyrektorami firm, dla których pracuje. By chronić swoją anonimowość, pragnął nie&nbsp;wspominać, w&nbsp;jakiej dziedzinie programowania się specjalizuje, ale wystarczy powiedzieć, że jest dobrze znaną osobą, do&nbsp;której można się zwrócić w&nbsp;tej branży.</p>
<p>Jeremy nie&nbsp;jest jednak dobry w&nbsp;znoszeniu głupków w&nbsp;miejscu pracy, czy też w&nbsp;użeraniu się z&nbsp;niekończącą się biurokracją nowoczesnej firmy. Jeśli ktoś nie&nbsp;ma racji &#8211; jeśli jego pomysł wprost nie&nbsp;może wypalić &#8211; mówi mu to, po&nbsp;prostu stwierdzając fakt. Odkrył, że ta bezpośredniość wywołuje wszystkie formy zdenerwowania w&nbsp;miejscu pracy.</p>
<p>Wszyscy ci profesjonaliści z&nbsp;branży informatycznej są <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Autyzm">autystyczni</a>. Bob i&nbsp;Ryno mają Zespół Aspergera (eng. AS); Jeremy ma&nbsp;<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Autyzm_wysokofunkcjonuj%C4%85cy">autyzm wysokofunkcjonujący (HFA)</a>.</p>
<p><span id="more-488"></span>Chociaż o&nbsp;pojęciach tych mówi się czasem w&nbsp;społeczności medycznej, oba odnoszą się ogólnie do&nbsp;ludzi przejawiających jakieś charakterystyczne cechy autyzmu, na&nbsp;przykład nietypowe reakcje na&nbsp;otoczenie i&nbsp;trudności z&nbsp;interakcją z&nbsp;innymi, ale nie&nbsp;upośledzenia poznawcze lub rozwojowe, czy opoźnienia w&nbsp;rozwoju językowym, będące cechami klasycznego autyzmu.</p>
<p>Według &#8222;Podręcznika Diagnostycznego i&nbsp;Statystycznego Chorób Umysłowych&#8221; Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrów (<a href="http://www.dsmivtr.org/" target="new">DSM-IV-TR</a>) ludzie z&nbsp;Apsergerem, zwani potocznie aspysiami<sup><a name="asper_back1" href="#asper_przyp1">1</a></sup> :), nie&nbsp;są zbyt dobrzy w&nbsp;odczytywaniu pozasłownych wskazówek. Mogą mieć trudności w&nbsp;nawiązywaniu przyjaźni, wykazują ścisłe przywiązanie do&nbsp;zwyczajów i&nbsp;rytuałów, mogą przejawiać także powtarzalne i&nbsp;stereotypowe zachowania ruchowe, jak <a href="http://www.youtube.com/watch?v=GOU_sWT4tdc">trzepotanie dłońmi</a>.</p>
<p><a href="http://www.tonyattwood.com.au/">Dr. Tony Attwood</a>, światowej sławy specjalista od Aspergera z&nbsp;Brisbane w&nbsp;Australii, definiuje Aspergera w&nbsp;bardziej ludzkim kontekście: &#8222;Osoba taka zazwyczaj ma&nbsp;silne pragnienie dążenia do&nbsp;wiedzy, prawdy i&nbsp;perfekcji, mając nieco inny zestaw priorytetów&#8230; Przeważajacy priorytet może mieć raczej rozwiązanie problemu niż zaspokojenie potrzeb społecznych lub emocjonalnych innych ludzi&#8221;.</p>
<p>Problemy ponad ludzi? Hm&#8230; Tak, brzmi jak typowy umysł techniczny.</p>
<p><a href="http://info.med.yale.edu/chldstdy/autism/aspergers.html">Dokument dot. Aspergera</a> z&nbsp;Kliniki Upośledzeń Rozwojowych Uniwersytetu Yale idzie dalej tą drogą: &#8222;Zainteresowania idiosynkratyczne są typowe i&nbsp;mogą przyjąć formę nietypowego i/lub bardzo zawężonego zainteresowania (np. rozkładami jazdy pociągów, wężami, pogodą, urządzeniami do&nbsp;smażenia na&nbsp;głębokim oleju<sup><a name="asper_back2" href="#asper_przyp2">2</a></sup>, czy izolatory na&nbsp;słupach telegraficznych&#8221; [zawsze mnie intrygowały - dop. ikari].</p>
<p>Lub technologią. Gdy Ryno rozmawiał z&nbsp;recepcjonistką by wstępnie się umówić na&nbsp;rozmowę z&nbsp;panem Attwoodem, spytała go &#8222;Jakie jest pana &#8218;Wielkie Zainteresowanie&#8217;?&#8221;.  [Prawdopodobnie mamy tu do&nbsp;czynienia z&nbsp;grą słów - pytanie brzmiało "What's your 'Big Interest'?", co możnaby odczytać chyba także jako coś w&nbsp;stylu "W jakiej Pan sprawie?" - dop. ikari]<br />
- Nieświadomie zadała mi pytanie  kontrolne, które uznałem za&nbsp;bezwartościowe &#8211; wspomina. &#8211; Wielkie Zainteresowanie to doskonały początek do&nbsp;zauważenia Aspysia.</p>
<p>Wielkim Zainteresowaniem Ryno`a są komputery i&nbsp;komunikacja. Nie jest jedyny, nic z&nbsp;tych rzeczy.</p>
<h4>Powiązanie Asperger-IT</h4>
<p>Autyzm, choć po&nbsp;raz pierwszy zidentyfikowany i&nbsp;opisany w&nbsp;1943, wciąż jest słabo poznanym i&nbsp;zrozumianym zaburzeniem rozwoju neurologicznego i&nbsp;niemal każdy aspekt jego przyczyn, objawów, badań i&nbsp;leczenia tonie w&nbsp;kontrowersjach. Zespół Aspergera i&nbsp;HFA są ciężkie do&nbsp;zdefiniowania, często pozostają niewykrytymi lub nie&nbsp;w pełni zdiagnozowanymi wariantami ze&nbsp;szczytu spektrum autyzmu, a&nbsp;jeszcze gorzej z&nbsp;próbami określenia ilości ich wystąpień, czy ich zrozumieniem.</p>
<p>Przypadki zdiagnozowanego w&nbsp;Stanach autyzmu, z&nbsp;Aspergerem włącznie, bardzo ostro się nasiliły ostatnimi laty &#8211; Centrum Kontroli i&nbsp;Zapobiegania Chorób szacuje obecnie, że co 150. 8-letnie dziecko ma&nbsp;jakąś postać autyzmu.</p>
<p>Nie jest pewne, czy liczba diagnoz wzrosła dzięki lepszemu wykrywaniu choroby, zmianie w&nbsp;sposobie diagnozowania tak, że bierze się pod uwagę szerszy zakres zachowań, faktycznemu wzrostowi ilości przypadków, czy jakiejś kombinacji tych 3 czynników.</p>
<p>Jeszcze mniej wiadomo na&nbsp;temat tego, jak wielu dorosłych ma&nbsp;Aspergera. Ponieważ Aspysie są zwykle przeciętnej lub ponadprzeciętnej inteligencji, często potrafią maskować lub przystosować swoją odmienność społecznie i&nbsp;w miejscu pracy, co oznacza, że wielu z&nbsp;nich doskonale dociera do&nbsp;wieku średniego &#8211; lub końca swojego życia &#8211; bez żadnej formalnej diagnozy.</p>
<p>Rzecznik <a href="http://www.nimh.nih.gov/">Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego</a> twierdzi, że agencja ta nie&nbsp;wie nic o&nbsp;jakiejkolwiek organizacji rządowej lub badaniach naukowych, które śledziłyby wystąpienia Aspergera u&nbsp;dorosłych.</p>
<p>Tam, gdzie brakuje statystyk, radośnie przychodzi z&nbsp;pomocą anegdota. Spytaj wiedzącego o&nbsp;Aspergerze &#8222;kogoś technologicznego&#8221; [ang. "techie"], czy jest powiązanie między Aspergerem a&nbsp;informatyką, a&nbsp;niemal na&nbsp;pewno usłyszysz &#8222;potwierdzam, Kapitanie.&#8221; (Tak, pan Spock ze&nbsp;<em>Star Treka</em> często jest określany jako aspergerowiec, patrz. <a href="http://www.computerworld.com/action/article.do?command=viewArticleBasic&amp;articleId=9072119&amp;pageNumber=2#guessing">&#8222;Granie w&nbsp;Aspergerową grę w&nbsp;zgadywanie&#8221;</a>)</p>
<p>Gdy zadano to pytanie Ryno`wi, odpowiada następująco:</p>
<p>Aspysie &#8211;&gt; technologiczni jak cholera &#8211;&gt; cholerni specjaliści <a title="asper_back3" href="#asper_przyp3"><sup>3</sup></a></p>
<p>Natomiast Bob, programista aplikacji bazodanowych, mówi: &#8222;Tak, to stereotyp; i&nbsp;tak, w&nbsp;branży technologicznej liczba aspergerowców jest wyższa niż przeciętna.&#8221;</p>
<p>Zdaje się, że nikt nie&nbsp;ma na&nbsp;ten temat więcej do&nbsp;powiedzenia niż <a href="http://www.templegrandin.com/">dr Temple Grandin</a>, bardzo szybko mówiąca pani profesor, będąca najlepszym możliwym przykładem starszej kobiety z&nbsp;Aspergerem. Grandin pozostawiła swój ślad na&nbsp;świecie projektując ośrodki opieki nad zwierzętami z&nbsp;punktu widzenia zwierzęcia. Teraz zaś robi drugą, prosperującą karierę jako autorka publikacji i&nbsp;prezentacji na&nbsp;temat Aspergera.</p>
<p>- Czy jest powiązanie pomiędzy Aspergerem i&nbsp;IT? Nawet <strong>nie mielibyśmy</strong> żadnych komputerów, gdybyśmy nie&nbsp;mieli Zespołu Aspergera. &#8212; Oświadcza.  &#8212; Wszystkie te etykietki &#8211; &#8222;geek&#8221;, &#8222;nerd&#8221; i&nbsp;&#8222;umiarkowany Asperger&#8221; &#8211; opisują tak naprawdę to samo. Mózg aspergerowca skupiony jest raczej wokół rzeczy, a&nbsp;nie ludzi, a&nbsp;ludzie interesujący się rzeczami dali nam komputery, na&nbsp;których w&nbsp;tej chwili pracujesz.</p>
<h4>Perspektywy kariery, ograniczenia kariery&#8230;</h4>
<p>Grandin skompletowała <a href="http://www.autism.com/individuals/jobs.htm">listę zawodów</a> wraz z&nbsp;informacją, jak dobrze pasują do&nbsp;nich osoby z&nbsp;Aspergerem i&nbsp;autyzmem według ich zdolności. Nie zaskakuje fakt, że zawody związane z&nbsp;technologią pojawiają się na&nbsp;niej wcześnie i&nbsp;często. Na przykład jej lista &#8222;dobrych prac dla myślących wizualnie&#8221; zawiera programistów komputerowych, rysowników (w tym projektantów komputerowych), pomoc komputerową, projektowanie stron internetowych, gier komputerowych i&nbsp;animację komputerową.</p>
<p>Natomiast jej lista &#8222;dobrych prac dla myślących niewizualnie&#8221;, co określa jako &#8222;dobrzy w&nbsp;matematyce, muzyce lub analizie faktów&#8221; zawiera programistów komputerowych, inżynierów, zarządzanie towarem i&nbsp;fizykę.</p>
<p>Czemu osoby z&nbsp;Aspergerem ciągnie do&nbsp;technologii?<br />
- Dorosłych z&nbsp;zespołem Aspergera cechuje społeczne nieobycie powodujące, że nie&nbsp;mogą zrozumieć relacji między ludźmi. Wciągają ich nie&nbsp;imprezy i&nbsp;kontakty z&nbsp;innymi ludźmi, ale praca pozwalająca im się czuć bezpiecznie, dająca poczucie kontroli.&#8221; &#8212; wyjaśnia Steve Becker, terapeuta upośledzeń rozwoju w&nbsp;Becker &amp; Associates, prywatnej przychodni na&nbsp;przedmieściach Seattle w&nbsp;Des Moines, w&nbsp;stanie Waszyngton, która prowadzi między innymi sesje dla niewielkich grup dorosłych z&nbsp;Aspergerem.</p>
<p>- Co mogłoby być na&nbsp;to lepsze niż gra albo program komputerowy? &#8212; pyta Becker &#8212; Gdy projektujesz program komputerowy, istnieją zasady i&nbsp;protokoły, których należy przestrzegać. <strong>Do życia</strong> zaś <strong>nie ma&nbsp;podręcznika</strong>.</p>
<p>Dbając o&nbsp;ochronę anonimowości swoich klientów, Becker potwierdza, że widzi wielu dorosłych i&nbsp;ich dzieci pracujących w&nbsp;najpotężniejszych firmach technologicznych w&nbsp;regionie, jak Microsoft czy Boeing, a&nbsp;także setkach mniejszych firm orbitujących wokół nich.</p>
<p>Niektórzy Aspysie, z&nbsp;którymi się widuje, są na&nbsp;najwyższych poziomach swojej technologicznej gry &#8211; inżynierowie oprogramowania i&nbsp;branży lotniczej, informatycy, doktorzy habilitowani. Ale na&nbsp;każdego badacza z&nbsp;Aspergerem, jak twierdzi, przypadają hordy Aspysi mających dużo trudniej na&nbsp;środkowych i&nbsp;najniższych szczeblach w&nbsp;branży.</p>
<p>- Spektrum sukcesu jest dużo szersze niż by nam się mogło wydawać &#8212; Zgadza się Roger Meyer, mieszkający w&nbsp;Portland w&nbsp;stanie Oregon autor książki nt. zatrudniania osób z&nbsp;zespołem Aspergera, kierujący jedną z&nbsp;najstarszych &#8222;koleżeńskich&#8221; grup aspergerowców w&nbsp;kraju. &#8212; Ludzie, którzy dorastając ćwiczyli złożone zachowania mające na&nbsp;celu maskowanie się i&nbsp;adaptację mogą zarówno jakoś sobie radzić na&nbsp;dnie rynku, jak i&nbsp;wzbić się na&nbsp;sam szczyt.</p>
<p>Tym &#8222;radzeniem sobie jakoś na&nbsp;dnie&#8221; starali się właśnie zająć Becker, Meyer i&nbsp;inni specjaliści od Aspergera. Pracownicy z&nbsp;Aspergerem mogą dobrze sobie radzić pracując latami przy wprowadzaniu danych lub pracując na&nbsp;stanowisku takim jak przyjmowanie wniosków o&nbsp;odszkodowania, gdzie znajomość ulotnych detali jest bardzo ceniona, by zawieść, gdy tylko dostaną awans na&nbsp;stanowisko wymagające więcej interakcji społecznych.</p>
<p>- Im bardziej techniczna jest ich praca, tym lepiej im idzie, jednak dla niektórych zarządzanie ludźmi w&nbsp;formie zwierzchnictwa może być problemem &#8212; mówi Becker.</p>
<p>- Może to sprawić, że pracownicy z&nbsp;Aspergerem utkną na&nbsp;niższych i&nbsp;gorzej wynagradzanych stanowiskach w&nbsp;IT, czasem takich, które są bardzo podatne na&nbsp;outsourcing [zlecanie innym firmom, chociaż obserwuję zaakceptowanie tego słowa w&nbsp;formie angielskiej w&nbsp;języku polskim - przyp. ikari] &#8212; twierdzi Meyer. &#8212; Na przykład niektóre stanowiska pomocy technicznej, gdzie czynniki odwracające uwagę są zredukowane do&nbsp;minimum, a&nbsp;interakcje z&nbsp;ludźmi do&nbsp;ekranu lub głosu w&nbsp;słuchawce, naturalnie pasują Aspysiom.</p>
<p>- Są dobrzy w&nbsp;diagnostyce. Mogą podejść do&nbsp;komputera, podłubać tu i&nbsp;ówdzie, używając swojej encyklopedycznej wiedzy o&nbsp;aplikacjach i&nbsp;obejściach problemów, docierając do&nbsp;rozwiązania nietypowego, lecz efektywnego. &#8212; mówi Meyer. Jednak ponieważ te prace coraz częściej są automatyzowane i/lub zlecane innym firmom, szanse Aspysiów na&nbsp;zatrudnienie także spadają.</p>
<h4>Mroczny sekrecik IT</h4>
<p>Becker i&nbsp;Meyer twierdzą, że nie&nbsp;słyszeli jeszcze o&nbsp;żadnej firmie, która miałaby wdrożony jakikolwiek formalny program pomocy i&nbsp;wsparcia dla pracowników z&nbsp;Aspergerem i&nbsp;HFA, poza pokrywaniem kosztów terapii przez typowe plany ochrony zdrowia.</p>
<p>Aż nasuwa się pytanie: Jeśli Aspysie sią wszędzie wokół nas, czemu branża IT nie&nbsp;robi więcej by ich wspierać, czy chociaż przyznać o&nbsp;ich istnieniu?</p>
<p>Firmy technologiczne są przecież w&nbsp;czołówce wspierania pracowników z&nbsp;niemal każdym rodzajem socjalnej, etnicznej, fizycznej czy rozwojowej identyfikacji. Microsoft, na&nbsp;przykład, sponsoruje co najmniej 20 grup, między innymi Afroamerykanów, ojców, głuchych i&nbsp;niedosłyszących, niedowidzących, Singapurczyków, samotnych rodziców, gejów/lesbijki/biseksualnych oraz pracowników po&nbsp;operacji zmiany płci. Ale nie&nbsp;autystów.</p>
<p>Rzeczniczka Microsoftu potwierdziła, że firma nie&nbsp;ma żadnej grupy ani osobnego, formalnego wsparcia dla pracowników z&nbsp;Aspergerem. W pewnych rzadkich przypadkach pracownicy z&nbsp;AS prosili o&nbsp;pomoc w&nbsp;akomodacji. Gdy tak się dzieje, pracownik jest przypisywany do&nbsp;menedżera przypadków ułomności (sic! &#8211; przyp. ikari :P), który ma&nbsp;za zadanie ustalić &#8222;odpowiednią akomodację&#8221; dla każdej sprawy z&nbsp;osobna.</p>
<p>Intel i&nbsp;Yahoo nie&nbsp;odpowiedziały na&nbsp;prośby o&nbsp;dyskusję na&nbsp;temat ich zarządzeń w&nbsp;kwestii pracowników z&nbsp;Aspergerem, a&nbsp;rzecznik Google mówi, że firma &#8222;nie mogła przyjąć pytania&#8221;.</p>
<p>Prawdę mówiąc, kwestia tego jak firmy powinny wspierać Aspysiów jest bardzo ciernistą, gdy przychodzi do&nbsp;jej rozwiązania.</p>
<p>Z całą pewnością w&nbsp;przeciwieństwie do&nbsp;ułomności przykuwających pracownika do&nbsp;wózka lub bariery językowej, z&nbsp;którą spotykają się obcokrajowcy, autyzm jest czymś, co innym bardzo trudno dostrzec i&nbsp;zrozumieć.</p>
<p>- Wygląda na&nbsp;to, że łatwo odczytywalna ułomność jest łatwiejsza do&nbsp;poznawczego zaakceptowania [przez współpracowników] niż taka. &#8212; lamentuje Ryno. &#8212; Ach, gdyby tylko Asperger sprawiał, że cierpiący na&nbsp;niego staje się zielony&#8230;!&#8221;</p>
<p>- Gdy spotkasz kogoś z&nbsp;innego kraju &#8211; opowiada Jeremy &#8211; ludzie wiedzą, że jest z&nbsp;innego kraju i&nbsp;dają mu trochę fory.</p>
<p>A ze&nbsp;swojej specyficznej natury, Aspysie nie&nbsp;jednoczą się. Microsoftowe kluby i&nbsp;grupy wsparcia były bez wyjątku zapoczątkowane przez pracowników. To z&nbsp;natury wyklucza Aspysiów &#8211; byłoby to wysoce nietypowe, by pracownik z&nbsp;Aspergerem ochotniczo zorganizował jakąkolwiek grupę, z&nbsp;innymi autystami lub bez.</p>
<p>No i&nbsp;wielu Aspysiów nie&nbsp;&#8222;widać&#8221; w&nbsp;miejscu pracy. Nie przyznali się do&nbsp;swojej przypadłości  publicznie ani przed więcej niż dwiema osobami.</p>
<p>To zaś, czy powinni, jest kwestią sporną. Ryno ujawnił się ze&nbsp;swoim Aspergerem tylko w&nbsp;jednej pracy (swojej ostatniej) i&nbsp;żałował tego, mimo iż okazało się, że jego szef też był młodym Aspysiem.</p>
<p>- To był pierwszy raz, kiedy miałem osobę z&nbsp;AS za&nbsp;przełożonego. &#8212; Opowiada &#8212; Była to zdecydowanie odświeżająca zmiana: nie&nbsp;musiałem tłumaczyć, czemu unikam kontaktu wzrokowego, nienawidzę spotkań i&nbsp;nie mogę znieść głupców, nie&nbsp;wspominając już o&nbsp;udawanej radości.</p>
<p>Patrząc w&nbsp;przeszłość Ryno żałuje jednak mówienia komukolwiek, że ma&nbsp;AS.<br />
- Powiedziałbym, że było za&nbsp;dużo wad, a&nbsp;za mało zysków. Zyski zresztą też były krótkotrwałe. &#8211; W szczególności systemy, które Ryno z&nbsp;szefem zaprojektowali by zarówno pomagać użytkownikom, jak i&nbsp;minimalizować przerywanie pracy, były źle przyjmowane i&nbsp;mało używane.</p>
<p>Teraz, gdy Ryno odszedł &#8212; zrezygnował z&nbsp;pracy po&nbsp;otrzymaniu od dyrektora polecenia przywrócenia dostępu do&nbsp;internetu pracownikowi przyłapanemu na&nbsp;ściąganiu pornografii wbrew zasadom firmy &#8212; &#8222;innego pracownika z&nbsp;AS zmuszają do&nbsp;udziału w&nbsp;zebraniach, tłocznych spotkaniach społecznych i&nbsp;wielu z&nbsp;tych sytuacji, które poprzednio wolno było nam utrzymywać na&nbsp;minimalnym poziomie&#8221;, opowiada.</p>
<p>Jeremy zauważył, że gdy prosi współpracowników i&nbsp;szefów o&nbsp;uwzględnienie jego odmienności, nie&nbsp;pomaga, a&nbsp;właściwie zawsze zdaje się prowadzić do&nbsp;tego samego efektu: zakończenia umowy o&nbsp;pracę.</p>
<p>- Ja nie&nbsp;mrugam. Ja się gapię. Nie rozumiem także problemów z&nbsp;granicami. Nie mam poczucia przynależności do&nbsp;grupy, a&nbsp;inni ludzie mają bardzo jasne pojęcie należenia do&nbsp;nich. &#8212; Opowiada, usiłując zdefiniować problem tak dokładnie, jak to tylko możliwe. W efekcie, tam, gdzie inni pracownicy są w&nbsp;stanie poprawić swoje błędy i&nbsp;dostosować zachowania w&nbsp;codziennym biurowym otoczeniu, Jeremy nie&nbsp;potrafi. &#8212; Ludzie nie&nbsp;dają mi negatywnej informacji zwrotnej. Nie wiem, co przegapiam, dopóki nie&nbsp;stanie się to faktycznie problemem. Wyłapuję wiele, ale przegapiam niektóre wskazówki. Są jak malutkie czarne dziury, a  gdy te się zbiorą, kończy się to wykluczneiem mnie. Dzieje się to stale.</p>
<p>Nie jest to kwestia pracy &#8211; zawsze jest poszukiwany ze&nbsp;względu na&nbsp;swoją specjalizację w&nbsp;programowaniu i&nbsp;zawsze ma&nbsp;wiele pracy &#8211; ale o&nbsp;relacje społeczne.<br />
- Mam wrażenie, że chcieliby wsadzić mnie w&nbsp;czarną skrzynkę, &#8212; opowiada &#8212; dać mi zlecenie i&nbsp;wyciągnąć je z&nbsp;drugiego końca po&nbsp;kilku tygodniach.</p>
<h4>Budowanie lepszego miejsca pracy?</h4>
<p>Subtelna inżynieria społeczna, z&nbsp;którą zmagają się Jeremy i&nbsp;inni aspysie i&nbsp;HFA-owcy, może być poza zasięgiem nawet najbardziej proaktywnych organizacji zasobów ludzkich, lecz nie&nbsp;oznacza to, że stanowiący główną siłę branży informatycznej nie&nbsp;mogą czy nie&nbsp;powinni propagować mody na&nbsp;miejsca pracy bardziej przyjazne aspergerowcom, na&nbsp;zasadzie &#8222;jeśli takie zrobisz &#8212; przyjdą&#8221;.</p>
<p>&#8222;Zmiany te nie&nbsp;muszą być ogromne ani ograniczone tylko do&nbsp;aspergerowców&#8221; &#8212; mówią specjaliści. Bob, programista aplikacji bazodanowych, był tylko jednym z&nbsp;wielu aspysiów, z&nbsp;którymi zrobiono wywiad na&nbsp;potrzeby tego artykułu, którzy mówili z&nbsp;podziwem i&nbsp;zachwytem o&nbsp;przystosowaniach z&nbsp;zakresu pracy i&nbsp;życia w&nbsp;takich firmach internetowych jak Google.</p>
<p>- Nie żądam tego od nikogo, ale chciałbym by każdy pracodawca pozwalał na&nbsp;taką akomodację jak Google, które podaje gotowe posiłki i&nbsp;zachęca ludzi do&nbsp;zabierania swoich zwierząt do&nbsp;pracy &#8212; mówi Bob.</p>
<p>- Fizyczne zmiany w&nbsp;środowisku biurowym także mogą pomóc. &#8212; Zwracają uwagę Grandin i&nbsp;inni. &#8212; Wielu aspergerowców rozpraszają w&nbsp;miejscu pracy migoczące świetlówki, mechaniczne brzęczenie klimatyzatora, kserokopiarki, ciągłe dzwonienie telefonów, czy zwykły biurowy gwar. Cichy kąt, biuro lub przegródka odizolowana akustycznie mogą wystarczyć by poprawić tę sytuację i&nbsp;ich produktywność.</p>
<p>Co najmniej kilkoro osób potwierdzało pogłoski o&nbsp;tym, że Microsoft oferuje &#8222;system kumpelski&#8221; dla Aspysiów, łącząc w&nbsp;pary pracowników aspergerowych z&nbsp;neurotypowymi (tj. nieautystycznymi) kolegami, którzy pomagają im odnaleźć się w&nbsp;zawiłościach sytuacji społecznych, takich jak spotkania.  Rzeczniczka Microsoftu twierdzi, że niedostępne są żadne oficjalne informacje na&nbsp;temat tego typu programów, ale jest spora szansa, że takie inicjatywy podejmowane są na&nbsp;poziomie zespołów wewnątrz firmy.</p>
<p>Poza tym, aspergerowcy mają nadzieję, że zostanie im dana szansa na&nbsp;znalezienie dla siebie niszy w&nbsp;nowoczesnym świecie korporacyjnym.<br />
- Firmy ewoluowały w&nbsp;zdolne przystosować się do&nbsp;wszystkiego, począwszy od wzrostu pracowników, przez ich zdolność słyszenia, po&nbsp;orientację seksualną i&nbsp;status etniczno-religijny. &#8212; Wylicza Ryno.</p>
<p>- W ten sam sposób &#8212; mówi &#8212; pracodawcy aspysiów powinni patrzeć na&nbsp;osobę oraz zadania, środowisko i&nbsp;strukturę komunikacyjną, by znaleźć najlepsze możliwe dopasowanie.</p>
<p>Psycholog z&nbsp;rejonu Seattle, Becker, widział pewne wczesne oznaki tego, że planujące naprzód firmy z&nbsp;branży technologicznej mogą właśnie to robić.<br />
- Widziałem przypadki, gdzie [klient] powie &#8222;Mam Aspergera&#8221; i&nbsp;spotka się z&nbsp;pozytywną odpowiedzią pracowników społecznych zatrudnionych przez daną firmę lub firmy ubezpieczeniowe. &#8212; Opowiada.</p>
<p>Generalnie Becker jest za&nbsp;tym by branży IT odpuścić &#8212; przynajmniej póki co.<br />
&#8211; Większość korporacji nigdy nie&nbsp;miała do&nbsp;czynienia z&nbsp;Aspergerem. To dość nowa diagnoza, dla dorosłych jeszcze nowsza. &#8212; Zwraca uwagę. Generalnie uważa, że branża technologiczna chce wspierać pracowników z&nbsp;aspergerem, jednak po&nbsp;prostu nie&nbsp;wie jeszcze jak.</p>
<p>Ale to też się zmieni.<br />
&#8211; W ciągu najbliższych 5~10 lat zobaczymy więcej firm traktujących przypadłości z&nbsp;okolic autyzmu rutynowo &#8212; przewiduje.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><cite>art: Tracy Mayor</cite></p>
<hr /><small><a name="asper_przyp1"></a>1 &#8211; pieszczotliwa forma ang. &#8222;Aspie&#8221; zasugerowana przez <a href="http://cube.blip.pl/">^cube</a> i&nbsp;<a href="http://roback.blip.pl/">^roback</a>a <a href="#asper_back1">[wróć]</a><br />
<a name="asper_przyp2"></a> 2 &#8211; nie&nbsp;wiem, jak to się po&nbsp;polsku nazywa :) <a href="#asper_back2">[wróć]</a><br />
<a name="asper_przyp3"></a> 3 &#8211; wybitnie nietłumaczalne w&nbsp;oryginale. &#8222;Aspies &#8211;&gt; tech as fish &#8211;&gt; water&#8221;, gdzie &#8222;tech as fish&#8221; to mniej więcej właśnie &#8222;jak cholera&#8221;, a&nbsp;&#8222;water&#8221; to &#8222;a level of excellence&#8221;, czyli poziom doskonałości w&nbsp;tym, co się robi <a href="#asper_back3">[wróć]</a><br />
Murionowi dzięki za&nbsp;przeczytanie tego za&nbsp;mnie (:P) i&nbsp;pomoc w&nbsp;korekcie. Korektę korekty sponsoruje ibuprom. I co z&nbsp;tego, że rozpisywałem się kiedyś o&nbsp;przecinkach w&nbsp;języku polskim, skoro wątpię w&nbsp;każdy z&nbsp;nich i&nbsp;każde z&nbsp;miejsc, gdzie ich nie&nbsp;postawiłem?<br />
</small></p>
<p>Przepraszam, że ten wpis powstawał od 2 marca aż do&nbsp;dziś, a&nbsp;w szczególności za&nbsp;przestój między 26 marca a&nbsp;17 czerwca :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/06/17/zespol-aspergera-mroczny-sekret-it/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Let&#8217;s Play (vel Heyah vs Play)</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/06/14/lets-play/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/06/14/lets-play/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Jun 2009 09:10:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[heyah]]></category>
		<category><![CDATA[play]]></category>
		<category><![CDATA[porównanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=542</guid>
		<description><![CDATA[Post o tym, jak w moich oczach wypadały od zawsze obok siebie Heyah i Plan, zwłaszcza pod kątem SMSów i zarządzania kontem przez internet.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_544" class="wp-caption aligncenter" style="width: 450px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/heyah-play-brushed.png"><img class="size-full wp-image-544" title="Heyah vs Play by Lanooz" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/heyah-play-brushed.png" alt="Heyah vs Play by Lanooz" width="440" height="296" /></a><p class="wp-caption-text">Heyah vs Play by Lanooz</p></div>
<p>Ten post miał się tu pojawić już dwa lata temu, właśnie pod tytułem &#8222;Heyah vs. Play&#8221;. Ale ta wojna trwała nadal, a&nbsp;jam jest <a title="prokrastynacja" href="http://blog.ikari.pl/2008/09/11/prokrastynacja/">prokrastynator</a> ;-)<span id="more-542"></span></p>
<p>Kampanię Heyah, o&nbsp;kodowej nazwie Chili, rozpoczęło pojawienie się wszędzie tajemniczych czerwonych łap. Jakby spuchniętych ;). Na tylnych ścianach autobusów, na&nbsp;chodnikach. Trochę za&nbsp;długo, bo w&nbsp;moim odczuciu przekroczyli moment, kiedy z&nbsp;zastanawiania się &#8222;ciekawe, co to tym razem będzie&#8221; nastawienie odbiorcy przechodzi w&nbsp;&#8222;<em>*wzruszenie ramionami*</em> whatever&#8221;. No i&nbsp;potem okazalo sie &#8211; wow, to nowy operator komórkowy! Wtedy to było szczególne poruszenie, bo na&nbsp;rynku istniały jedynie Era, Idea (jeszcze) i&nbsp;Plus. Pachniało świeżością. Oczywiście tylko do&nbsp;czasu, gdy okazało się, że to jednak nie&nbsp;do końca nowy operator, bo to tylko nowa marka Ery (działająca jako osobna spółka, ale wciąż &#8211; spółką-matką jest PTC).</p>
<p>Na Heyah padło, gdy poszedłem ordynarnie do&nbsp;kiosku i&nbsp;wziąłem sobie starter. Nie pamiętam, dlaczego Heyah. Chyba z&nbsp;powodów osobistych ;-). Numer okazał się być ładny, jest <a href="http://blog.ikari.pl/2006/10/18/pierwszosc-liczb">iloczynem dwóch liczb pierwszych</a>, jest banalnie prosty (gdy zapisywać go po&nbsp;4-3-2-cyfry, a&nbsp;nie 3-3-3 jak większość ludzi przywykła &#8211; niestety, niektórym ciężko się pogodzić z&nbsp;taką alternatywą :)). No i&nbsp;byłem w&nbsp;Heyah.</p>
<h4>O promocjach SMSowych ;)</h4>
<p>Heyah niejednokrotnie miewało ciekawe promocje, a&nbsp;cennik sukcesywnie szedł w&nbsp;dół. Od niedawna uruchomili nawet nowe taryfy (Równa Taryfa (z pomysłowymi reklamami na&nbsp;&#8222;taryfach&#8221;, czyli taksówkach &#8211; plus :)), która chyba teraz przepoczwarza się w&nbsp;Nowa Heyah, oraz ofertę typu mix (wcześniej Heyah chwaliła się prostotą &#8211; jedna taryfa. Widocznie zrezygnowali &#8211; za&nbsp;to teraz można dostać u&nbsp;nich telefon za&nbsp;1zł).</p>
<p>Ciekawe rzeczy działy się w&nbsp;Heyah chociażby na&nbsp;polu SMSów (które jest mi najbliższe &#8211; pielęgnuję choroby stawów). Była kiedyś taka oferta: 5zł za&nbsp;1000 SMSów do&nbsp;wszystkich sieci (normalnie 1 SMS = 20gr) na&nbsp;jeden tydzień. Za dużo SMSów, za&nbsp;mało czasu. Aczkolwiek musiało z&nbsp;niej wiele osób korzystać, bo Heyah się z&nbsp;niej szybko wycofała (podejrzewam, że okazała się dla operatora nieopłacalna). Play odpowiedział wtedy błyskawicznie (a może to Heyah próbowała przebić Play? Oj chyba nie&#8230;) ofertą 1000SMSów na&nbsp;cały miesiąc za&nbsp;10zł. Sensowniejszy stosunek cena/czas oraz ilość/czas. Ofertę tę utrzymali dłużej od Heyah i&nbsp;wtedy pomyślałem sobie, że gdyby była na&nbsp;stałe, pewnie bym przeszedł ;)<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/Przebieraj.Wybieraj-w-Heyah-plakat.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-553" title="Przebieraj, Wybieraj w Heyah - plakat" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/Przebieraj.Wybieraj-w-Heyah-plakat-300x211.jpg" alt="Przebieraj, Wybieraj w Heyah - plakat" width="210" height="148" /></a>Kiedy indziej z&nbsp;kolei Heyah miała (bardzo długo) &#8222;przebieraj, wybieraj&#8221;, w&nbsp;której było m.in. 300 SMSów do&nbsp;wszystkich sieci za&nbsp;6zł na&nbsp;miesiąc (ale uwaga &#8211; nie&nbsp;można wykupić drugiego pakietu przed upływem tego miesiąca). Po paru miesiącach nastąpił kontratak i&nbsp;pojawił się Play Fresh, który za&nbsp;doładowanie daje tysiące darmowych SMSów na&nbsp;miesiąc (za 10zł &#8211; 1000 SMSów, za&nbsp;30zł &#8211; 3000 SMSów&#8230;). Heyah zrobiła wtedy coś marketingowo ciekawego &#8211; uruchomiła &#8222;nową promocję&#8221;, a&nbsp;właściwie zmieniła nazwę taryfy na&nbsp;&#8218;taryfa pakietowa&#8217; vel &#8218;multipakiet&#8217;, gdzie było można wykupić&#8230; 300 SMSów za&nbsp;6zł na&nbsp;miesiąc. Brzmi znajomo? Tak, jedyne, czym różnią się te pakiety z&nbsp;nowej promocji od tych starych to nowa nazwa promocji oraz&#8230; ogromna kampania reklamowa, jaka im towarzyszyła. Stary dobry chwyt z&nbsp;promowaniem na&nbsp;nowo starego produktu/starej oferty. Zapewne lud to kupił. Wiele osób nie&nbsp;wiedziało, że te pakiety były dostępne w&nbsp;sieci już od ponad roku. Oczywiście oferta z&nbsp;darmowymi SMSami w&nbsp;Play Fresh także jest &#8222;do odwołania&#8221; &#8211; nigdzie tego wprost nie&nbsp;mówią, ale to <strong>nie jest</strong> w&nbsp;żadnym wypadku element cennika.</p>
<p>Ogólnie ostatnio konkurencja bardzo się zaostrza &#8211; z&nbsp;oczywistą korzyścią dla klienta końcowego. Jesteśmy tą panienką, o&nbsp;którą biją się ci chłopcy &#8211; niech się tłuką, niech mordują, a&nbsp;dla nas będzie ten najsilniejszy ;-)</p>
<p>(A ostatnio Heyah podpierniczyła popularnego w&nbsp;Sieci Simon&#8217;s Cat &#8211; nieładnie. Tzn reklama genialna, ale czy autor kota wie o&nbsp;tym, że go wykorzystano?)</p>
<h4>O marce</h4>
<p>Właściwie to jeśli przyjrzeć się samym wizerunkom tych dwóch marek, to jest ciekawie. Obie wydają się dość &#8222;wyluzowane&#8221; (czyt. zapewne &#8222;skierowane do&nbsp;młodych ludzi&#8221;), obie wchodząc na&nbsp;rynek próbowały sobą pokazać, że są inne (Heyah &#8211; że operator komórkowy nie&nbsp;musi być sztywny i&nbsp;poważny, a&nbsp;Play&#8230; Play zaskakuje nas cały czas).</p>
<p>Era ma&nbsp;logo podobne do&nbsp;Rebooka i&nbsp;łódzkiego MPK, Plus ma&nbsp;plusa, Idea miała napis, Orange ma&nbsp;kwadracik z&nbsp;napisem, Sami Swoi mają jakieś kółko, Gadu Air ma&nbsp;słonko gadugadowe.<br />
Era jest niebieska (niebiesko-biała?), Plus niebiesko-zielony, Idea była żółto-biało-czarna, Orange stało się pomarańczowe. Sami-swoi są zieloni i&nbsp;w mniejszości, a&nbsp;mBanku, Avonu i&nbsp;paru innych operatorów wirtualnych nikt nigdy nie&nbsp;widział (no, kojarzę jeszcze biało-granatowy Carrefour Moya i&nbsp;nowość na&nbsp;rynku &#8211; kolorowe, pomarańczowo-hm&#8230; też pomarańczowo-biało-czarne chyba(?) GaduAir&#8230;).</p>
<p><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/heyah.png"><img class="size-thumbnail wp-image-547" style="border: 0pt none; float:left" title="heyah" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/heyah-150x150.png" border="0" alt="heyah" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Heyah jest czerwona. Czerwono-czarna zwykle. Kontrastowe, soczyste połączenie barw. Do tego styl typu wydrapane litery, &#8222;ziomalskie&#8221; logo (używają go jeszcze? Chyba już nie&#8230;), wciąż jednak przede wszystkim czerwona łapa.</p>
<p><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/play.png"><img class="size-thumbnail wp-image-550 alignright" style="border: 0pt none;" title="play" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/play-150x150.png" border="0" alt="play" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Play jest genialny. Jest oczywiście biało-fioletowy, pasiasty i&nbsp;błyszczący, jak takie cukierki.  Jest genialny, bo ma&nbsp;najbardziej elastyczne logo, jakie do&nbsp;tej pory widziałem &#8211; i&nbsp;to bardzo dosłownie. Logo Play <strong>nie ma&nbsp;kształtu</strong>. To taki pasiasty dwukolorowy &#8222;blob&#8221;. Miękki, giętki, elastyczny &#8211; możemy się domyślać, że tak, jak sama sieć. Łapa Heyah może go próbować chwycić, lecz skubany się wyślizgnie, niczym żelowa zabawka. Z tym logo mogą zrobić wszystko. Nie będzie go trzeba zmieniać. Już teraz doskonale się nim bawią&#8230; <span style="letter-spacing: 0.1em">Bardzo mi się to podoba</span>.</p>
<h4>O obsłudze.</h4>
<p>W Heyah <strong>nie da się</strong> wyłączyć poczty głosowej. FAIL.<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/niemozliwa.PNG"><img class="aligncenter size-medium wp-image-556" title="Poczta glosowa - zmiana niemozliwa" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/niemozliwa-300x76.PNG" alt="Poczta glosowa - zmiana niemozliwa" width="300" height="76" /></a><br />
Włączyłem kiedyś i&nbsp;musi zostać już na&nbsp;zawsze. To zła wiadomość dla korzystających z&nbsp;roamingu (zapłacą za&nbsp;&#8222;odebrane połączenie&#8221;, gdy ktoś im się nagra. Mało tego &#8211; czytałem, że zapłacą nawet podwójnie &#8211; za&nbsp;połączenie do&nbsp;zagranicznej sieci docelowej ORAZ z&nbsp;tej sieci z&nbsp;powrotem do&nbsp;Polski, do&nbsp;systemu poczty głosowej. To dopiero jest fail. Ale niepotwierdzone.)</p>
<p align="center">
<div id="attachment_558" class="wp-caption alignleft" style="width: 190px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/Heyah-Selfcare-2.0_1244619808634.png"><img class="size-medium wp-image-558" title="Heyah Selfcare 2.0_1244619808634" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/Heyah-Selfcare-2.0_1244619808634-300x240.png" alt="Usługi w Heyah" width="180" height="144" /></a><p class="wp-caption-text">Usługi w&nbsp;Heyah</p></div>
<div id="attachment_559" class="wp-caption alignright" style="width: 190px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/play_konto.png"><img class="size-medium wp-image-559" title="play_konto" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/play_konto-300x209.png" alt="Część info o koncie w Play" width="180" height="125" /></a><p class="wp-caption-text">Część info o&nbsp;koncie w&nbsp;Play</p></div>
<p><br style="clear:both" /><br />
Obie sieci mają przyjemną obsługę via internet. No dobra, w&nbsp;2007, gdy po&nbsp;raz pierwszy chciałem popełnić ten artykuł, sytuacja była mniej wyrównana. Heyah miało toporny serwis, a&nbsp;zalogowanie do&nbsp;&#8222;Samoobsługi&#8221; opóźniał kod jednorazowy, który potrafił iść SMSem nawet 5 minut.</p>
<div id="attachment_560" class="wp-caption alignright" style="width: 220px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/PLAY_1244931749065.png"><img class="size-medium wp-image-560" title="Billing w Play" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/PLAY_1244931749065-300x269.png" alt="Billing w Play" width="210" height="188" /></a><p class="wp-caption-text">Billing w&nbsp;Play</p></div>
<p>W Play natomiast wszystko było pięknie, świeżo, kod docierał jeszcze zanim załadowała mi się strona z&nbsp;prośbą o&nbsp;jego podanie (dosłownie w&nbsp;chwili kliknięcia &#8222;zaloguj&#8221;!), a&nbsp;dalej było tylko lepiej. Billingi, zawierające nawet połączenia sprzed kilku sekund, szczegółowe i&nbsp;przejrzyste zrobiły na&nbsp;mnie wtedy największe wrażenie. W Heyah billingów nie&nbsp;było. WCALE. Nie było żadnego sposobu by sprawdzić, za&nbsp;co mnie &#8222;kasują&#8221;. Masz pan pre-paid, więc nie&nbsp;oczekuj billingu, tak?</p>
<div id="attachment_557" class="wp-caption alignright" style="width: 137px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/billing.jpg"><img class="size-medium wp-image-557" title="billing w heyah" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/billing-212x300.jpg" alt="Billing w Heyah" width="127" height="180" /></a><p class="wp-caption-text">Billing w&nbsp;Heyah</p></div>
<p>Dziś SMSy do&nbsp;logowania z&nbsp;Heyah przychodzą dużo szybciej, a&nbsp;strona jest wygodna. Są billingi, ale niekompletne (tylko połączenie / SMS / MMS, za&nbsp;transmisję danych czy jakiekolwiek inne usługi &#8211; nigdzie pobranej opłaty nie&nbsp;znajdziesz). Logowanie stało się równie szybkie jak w&nbsp;Play. Także dzięki temu, że w&nbsp;Play strona nie&nbsp;wchodzi już tak szybko i&nbsp;trwa to kilka sekund dłużej ;-)<br />
W Play zaś zmian widzę niewiele, bo co tu poprawiać? Billingi są kapitalne. Jest w&nbsp;nich *WSZYSTKO* (no dobrze, wykupywania usług nadal nie&nbsp;ma, ale gdzie indziej przejrzyście widzę, co się z&nbsp;nimi dzieje).</p>
<p>W Play są też jakieś blogi-nie-blogi&#8230; Nie wiem, czy ktoś faktycznie zamierza prowadzić bloga u&nbsp;operatora komórki, ale na&nbsp;pewno umilą mu życie, np.&nbsp;łatwością wysyłania czegokolwiek na&nbsp;ten blog (choćby wideo prosto z&nbsp;telefonu).</p>
<h4>Bonusy, bonusy&#8230;</h4>
<p>Pierwszym, co robimy w&nbsp;Play Fresh jest włączenie premii za&nbsp;doładowania oraz zbieranie minut:</p>
<blockquote><p><span id="services_list_form1:services_list_dataList1:0:services_list_dataList2:0:text10">W Play Fresh wynagradzamy Cię za&nbsp;odebrane połączenia.</span></p>
<p>Za każde pełne 2 minuty przychodzące z&nbsp;innych sieci, dostajesz do&nbsp;wykorzystania 1 minutę do&nbsp;wszystkich polskich sieci komórkowych i&nbsp;stacjonarnych. Zebrane minuty możesz wykorzystać od razu.</p>
<p>Uruchomienie usługi kosztuje 3 zł brutto (z VAT).</p>
<p>Z usługi możesz korzystać tak długo, jak masz aktywne konto na&nbsp;połączenia wychodzące. Jeśli skończy się ważność konta na&nbsp;połączenia wychodzące, usługa przestanie działać. Następnie możesz uruchomić usługę ponownie.</p></blockquote>
<p><span>oraz:</span></p>
<blockquote><p><span id="services_list_form1:services_list_dataList1:0:services_list_dataList2:1:text10">Program Doładowań umożliwi Ci otrzymywanie bezpłatnych minut i&nbsp;złotówek. Wystarczy, że aktywujesz Program wybierając przycisk &#8222;Włącz&#8221; i&nbsp;będziesz się regularnie doładowywał! Doładowania zbierane są w&nbsp;ramach jednego miesiąca, a&nbsp;Program Doładowań aktywny jest przez 3 miesiące:</span></p>
<p>Za uzbierane doładowania otrzymasz:</p>
<ul>
<li>Za sumę doładowań: 30zł &#8211; 59 zł  to 30 minut do&nbsp;sieci Play i&nbsp;na stacjonarne</li>
<li>Za sumę doładowań: 60zł &#8211; 89 zł to dodatkowo 30 minut do&nbsp;wszystkich krajowych sieci</li>
<li>Za sumę doładowań: 90 zł i&nbsp;więcej to dodatkowe 20 złotych do&nbsp;wykorzystania na&nbsp;wszystkie połączenia krajowe (z wyłączeniem numerów specjalnych)</li>
</ul>
<p>Jednorazowa opłata aktywacyjna &#8211; 1 zł.</p></blockquote>
<p><span>Okazuje się także, ze&nbsp;przechodząc do&nbsp;Play, dostajemy dalsze bonusy. W wypadku Play Fresh jest to, do&nbsp;wyboru:</span></p>
<ul>
<li><span>60 minut do&nbsp;Play i&nbsp;na stacjonarne co miesiąc przez trzy miesiące</span></li>
<li><span>40 minut do&nbsp;wszystkich sieci co miesiąc przez trzy miesiące</span></li>
<li><span>10 zł co miesiąc przez trzy miesiące</span></li>
</ul>
<p>oraz, <strong>dodatkowo</strong>, 20zł co miesiąc przez trzy miesiące, jako rekompensata kosztów uwolnienia numeru od poprzedniego operatora. Samo przeniesienie numeru ze&nbsp;wszystkimi formalnościami od początku do&nbsp;końca (od &#8222;dzień dobry&#8221; do&nbsp;połączenia z&nbsp;użyciem nowej karty SIM) trwa mniej niż tydzień w&nbsp;wypadku ofert na&nbsp;kartę.</p>
<h4>And the winner is&#8230; Captain Obvious</h4>
<p>Jak można się już było zapewne domyślić, ostatecznie przeniosłem się do&nbsp;Play. Łapa przegrała.<br />
<a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/sim.JPG"><img class="aligncenter size-medium wp-image-570" title="sim" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/06/sim-300x210.jpg" alt="sim" width="300" height="210" /></a></p>
<blockquote><p>Logicznie rzecz biorąc, najlepsza oferta na&nbsp;kartę.</p></blockquote>
<p><strong>Edit 18.06.2009</strong>: Jeżeli trafiłeś na&nbsp;ten wpis, ponieważ szukasz reklamy porównawczej &#8222;Play Prześwietla&#8221;, oto ona:<br />
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="400" height="321" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=4058723&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=1&amp;show_byline=0&amp;show_portrait=0&amp;color=00ADEF&amp;fullscreen=1" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="400" height="321" src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=4058723&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=1&amp;show_byline=0&amp;show_portrait=0&amp;color=00ADEF&amp;fullscreen=1" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Po drugie, jeżeli chcesz sprawdzić, do&nbsp;jakiej sieci należy wybrany numer, przeczytaj komentarze pod tym postem lub wypróbuj jeden z&nbsp;linków:<br />
<a href="http://is.eranet.pl/updir/era.cgi">http://is.eranet.pl/updir/era.cgi</a><br />
<a href="http://www2.orange.pl//portal/map/map/check_number">http://www2.orange.pl//portal/map/map/check_number</a><br />
<a href="http://www.sprawdznumer.pl/">http://www.sprawdznumer.pl/</a><br />
<a href="http://www.votel.pl/sprawdz,numer.html">http://www.votel.pl/sprawdz,numer.html</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/06/14/lets-play/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Garść newsów z&#160;mojego światka</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/05/06/garsc-newsow-z-mojego-swiatka/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/05/06/garsc-newsow-z-mojego-swiatka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 May 2009 22:49:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[firefox]]></category>
		<category><![CDATA[ICeQ]]></category>
		<category><![CDATA[opensuse]]></category>
		<category><![CDATA[polchat]]></category>
		<category><![CDATA[rower]]></category>
		<category><![CDATA[vista]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>
		<category><![CDATA[Windows 7]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=522</guid>
		<description><![CDATA[Doskonale zdaję sobie sprawę, że ostatnimi czasy piszę tu niewiele, a&#160;wena towarzysząca temu pisaniu niekoniecznie bywa najwyższego poziomu. Równie dobrze zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie nikt tego nie&#160;zauważa ;-) Dość wygodna zresztą jest myśl, że gdy napiszę, to Wasze czytniki RSS po&#160;prostu tickną jeden raz więcej, bez natarczywości. Chciałem zapewnić, iż wciąż gdzieś tam jestem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Doskonale zdaję sobie sprawę, że ostatnimi czasy piszę tu niewiele, a&nbsp;wena towarzysząca temu pisaniu niekoniecznie bywa najwyższego poziomu. Równie dobrze zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie nikt tego nie&nbsp;zauważa ;-) Dość wygodna zresztą jest myśl, że gdy napiszę, to Wasze czytniki RSS po&nbsp;prostu <em>tickną</em> jeden raz więcej, bez natarczywości.</p>
<p>Chciałem zapewnić, iż wciąż gdzieś tam jestem i&nbsp;mam się dobrze. Na uczelni poznaję tajniki OpenGLa (i JOGLa), w&nbsp;Sieci uzależniam się od <a href="http://blip.pl/">Blipa</a>, a&nbsp;poza nią &#8212; od <a href="http://ikari.bikestats.pl/">roweru</a>.<br />
Mimo iż <a href="http://iceq.ikari.pl/">ICeQ</a> &#8211; o&nbsp;którym zresztą od zawsze starałem się tutaj akurat specjalnie nie&nbsp;wspominać, rozdzielając wtedy te sfery życia -nie jest obecnie nigdzie w&nbsp;okolicy szczytu moich priorytetów, ukazały się ostatnio nowe wersje, gdyby był ktoś zainteresowany. Przede wszystkim wprowadzające poprawki (i nieznacznie rozszerzające funkcjonalność), gdyż doczekaliśmy się w&nbsp;końcu obiecywanego od kilku lat &#8222;nowego PolChatu&#8221;, obsługującego obecność we&nbsp;wielu pokojach na&nbsp;raz. Przy okazji pragnę przypomnieć, iż ja już się na&nbsp;PolChacie nie&nbsp;udzielam, a&nbsp;i administratorem od dawna nie&nbsp;jestem (było to mało przyjemne połączenie presji &#8222;od dołu&#8221; i&nbsp;bezsilności wobec serwisu (w tym głównie serwera) i&nbsp;&#8222;góry&#8221;). ICeQ wprawdzie także pochłonął trochę czasu i&nbsp;pieniędzy zostawiając mocno ujemny bilans, ale przynajmniej pozostawił poczucie zrobienia (osiągnięcia?) czegoś. To nie&nbsp;jest dobrze napisany program, dziś napisałbym go zupełnie inaczej, a&nbsp;w kodzie do&nbsp;którego ciągle coś na&nbsp;bieżąco &#8222;przyrastało&#8221; coraz ciężej się orientować &#8212; ale jest i&nbsp;z punktu widzenia użytkownika nie&nbsp;jest chyba najgorszy.<br />
Tak przy okazji &#8211; PolChat chciałby, by ICeQ wyświetlał ich reklamy. W zamian oczywiście satysfakcja. Nie należy wykluczać możliwości, że PolChat &#8222;odetnie&#8221; dostęp do&nbsp;czatów z&nbsp;programu, który dla nich reklam nie&nbsp;wyświetla.<br />
Mam koncepcję na&nbsp;jego następcę, ale koncepcja jest duża i&nbsp;Javowa ;) </p>
<p>Zainstalowałem także <a href="http://www.microsoft.com/windows/windows-7/">Windows 7</a> (jest powszechnie dostępny, w&nbsp;tym na&nbsp;<abbr title="Microsoft Developer Network Academic Alliance">MSDN AA</abbr>). System w&nbsp;pierwszym odczuciu wydaje się &#8222;Vistą z&nbsp;nowym paskiem zadań&#8221;. Sam pasek jest fajny, muszę przyznać. Słysząc o&nbsp;nim, a&nbsp;nawet oglądając pierwsze wideo demonstrujące jego planowane działanie, myślałem 1. &#8222;o fuj, macowe&#8221;, 2. &#8222;o fuj, brzydkie i&nbsp;niewygodne&#8221;. Właściwie myliłem się. Działa naprawdę fajnie, korzysta się z&nbsp;niego bardzo wygodnie (chociaż korzystałoby się wygodniej, gdyby był wyśrodkowany&#8230;), podglądy okien i&nbsp;podświetlenia ikon to po&nbsp;prostu poezja :). Zżera tylko czasem nieco więcej zasobów niż w&nbsp;wymarzonej sytuacji (tajemnicze systemowe procesy czasem zjadają zbyt dużo CPU), ale ogólnie pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Nie męczy użytkownika AŻ TYLOMA pytaniami o&nbsp;zgodę, co Vista, może nawet zacznę lubić ich (Visty i&nbsp;7) interfejs (Aero). Nie, nigdy nie&nbsp;byłem przeciwnikiem używania do&nbsp;tego 3D i&nbsp;animacji. Po prostu jego szarość i&nbsp;nijakość nigdy mi się nie&nbsp;podobały. I wciąż brakuje mi &#8222;expose&#8221; (jadę myszką w&nbsp;róg ekranu, a&nbsp;okna rozsuwają się i&nbsp;skalują, by było widać je wszystkie).<br />
Na drugim dysku oczywiście wciąż siedzi Linux. Szczreze mówiąc, chciałbym go przeinstalować na&nbsp;edycję x64, ale nie&nbsp;mam odwagi. Dla przypomnienia: OpenSUSE 11.1. &#8222;Bawił się&#8221; ktoś w&nbsp;taką migrację może?</p>
<p>Piję za&nbsp;dużo kawy.<br />
Subskrybuję last.fm za&nbsp;7 złotych, by słuchać za&nbsp;dużo muzyki.<br />
Rozwaliłem dętkę roweru na&nbsp;potłuczonej butelce, którą jakiś kretyn rzucił w&nbsp;trawę.<br />
Oraz zauważam, że Firefox na&nbsp;64-bitowych Windowsach pada niemal za&nbsp;każdym razem, gdy zamknę GMaila. Ciekawe&#8230;</p>
<p>I oglądam na&nbsp;żywo kociaki :-)<br />
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" height="320" width="400"><param name="id" value="utv_o_353589"><param name="allowFullScreen" value="true"><param name="allowScriptAccess" value="always"><param name="wmode" value="transparent"><param name="flashvars" value="viewcount=true&amp;autoplay=true&amp;brand=embed&amp;"><param name="src" value="http://www.ustream.tv/flash/live/397653"><embed id="utv_o_322919" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.ustream.tv/flash/live/397653" flashvars="viewcount=true&amp;autoplay=true&amp;brand=embed&amp;" wmode="transparent" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="320" width="400"></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/05/06/garsc-newsow-z-mojego-swiatka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Happy End</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/03/08/happy-end/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/03/08/happy-end/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Mar 2009 12:34:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[dysk]]></category>
		<category><![CDATA[narzekania]]></category>
		<category><![CDATA[paczka]]></category>
		<category><![CDATA[pech]]></category>
		<category><![CDATA[problemy]]></category>
		<category><![CDATA[sata]]></category>
		<category><![CDATA[seagate]]></category>
		<category><![CDATA[sirius]]></category>
		<category><![CDATA[usb]]></category>
		<category><![CDATA[utrata danych]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=499</guid>
		<description><![CDATA[Po wielu ciężkich perypetiach odzyskałem wszystkie dane. Zarówno partycję znikniętą w&#160;sierpniu, jak i&#160;zawartość umierającej pięćsetki (WD MyBook Pro ES 500GB). W piątek próbne uruchomienie dysku. Piszczy, piszczy, ale startuje. W sobotę przychodzi paczka z&#160;innym dyskiem, wystarczającym na&#160;odzysk wszystkiego, SATA2. W przelotki IDE → SATA (czy odwrotnie &#8211; nie&#160;ufam oznaczeniom, patrzę na&#160;szczegółowy opis) się już nie&#160;bawimy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po <a href="http://blog.ikari.pl/2008/12/23/spokojnie-to-tylko-utrata-danych/">wielu</a> ciężkich <a href="http://blog.ikari.pl/2009/01/22/fatum/">perypetiach</a> odzyskałem wszystkie dane. Zarówno partycję znikniętą w&nbsp;sierpniu, jak i&nbsp;zawartość umierającej pięćsetki (WD MyBook Pro ES 500GB).</p>
<p><span id="more-499"></span>W piątek próbne uruchomienie dysku. Piszczy, piszczy, ale startuje.<br />
W sobotę przychodzi paczka z&nbsp;innym dyskiem, wystarczającym na&nbsp;odzysk wszystkiego, SATA2.<br />
W przelotki IDE → SATA (czy odwrotnie &#8211; nie&nbsp;ufam oznaczeniom, patrzę na&nbsp;szczegółowy opis) się już nie&nbsp;bawimy, zdecydowanie. Mam jedną &#8222;wartą&#8221; parenaście złotych, ale powodowała tak dziwne zachowanie chociażby samej kontrolki aktywności dysku (pół-świecenie), że podziękowałem. Losowo wybrany inny jej nabywca z&nbsp;Allegro też twierdził, że nie&nbsp;działa. Doinwestowałem więc w&nbsp;mój wiekowy komputer dokupując kontroler SATA/eSATA.</p>
<p>Podejście 1<br />
Zrzucamy obraz dysku pod linuksem, żeby dysk wykonywał jak najmniej ruchów głowicami, skoro prawdopodobnie (i miejmy nadzieję, że tylko) ma&nbsp;problem natury błędy pozycjonowania: <code>cp /dev/sdb1 /windows/E/sdb1.bin</code><br />
Oczywiście tam, gdzie dysk ma&nbsp;lepszy dzień, USB musi mieć gorszy. Bo należy wspomnieć, że mój 7-letni komputer ma&nbsp;czasem schizy z&nbsp;USB &#8211; gubi urządzenia, tym chętniej im więcej ich jest lub im więcej danych transmitują. Ciągły strumień danych z&nbsp;dysku jest doskonałą okazją by ten dysk &#8218;zniknąć&#8217;. Tak oto, raz po&nbsp;5, raz po&nbsp;7, raz po&nbsp;50GB, system przestawał widzieć urządzenie USB, dysk zaś radośnie kręcił kółkiem na&nbsp;obudowie tak, jakby nigdy nikt mu nie&nbsp;powiedział, że bieżąca operacja się zakończyła (tyle, że niepowodzeniem).<br />
Kombinujemy, przepinamy zworki w&nbsp;kontrolerze tak, by drugi port SATA wyprowadzić na&nbsp;zewnątrz (ma 2 porty wewn. i&nbsp;1 zewn., ale może obsługiwać tylko dwa na&nbsp;raz).<br />
Efekt uboczny: coś gdzieś ruszyłem i&nbsp;komputer przestał się uruchamiać (Bez BIOSu, bez &#8222;beep&#8221;). Doskonała okazja by wykonać planowane od dawna odplątanie i&nbsp;reorganizację kabli. I kart rozszerzeń (zająłem już wszystkie sloty PCI!). Działa.<br />
W końcu dane zrzuciłem pod Windows i&nbsp;to jako pliki &#8211; dysk chwilowo nie&nbsp;przejawia żadnych &#8222;przeraźliwie piszczących&#8221; zachowań podczas pracy. Zrzuciłem &#8211; warto tu dodać &#8211; poprawnie.<br />
<em>Delete partition and destroy data</em>. Teraz liczymy na&nbsp;to, że dysk uda mi się jeszcze odesłać do&nbsp;sprzedawcy (tu są kolejne problemy&#8230; miałem podwójnego pecha, cóż).</p>
<p>We wtorek przybył do&nbsp;mnie mój ukochany, z&nbsp;dawna czekany, Barracuda z&nbsp;Siriusa (w połowie lutego dostałem informację, że Seagate przyjął mój uszkodzony egzemplarz do&nbsp;wymiany). W Seagate&#8217;owym pudełku Seashell. Wow! 10cm mięciutkiej gąbki z&nbsp;każdej strony:</p>
<div style="text-align:center; width:100%;"><object width="400" height="320"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=3524507&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=1&amp;show_byline=1&amp;show_portrait=1&amp;color=00ADEF&amp;fullscreen=1" /><embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=3524507&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=1&amp;show_byline=1&amp;show_portrait=1&amp;color=00ADEF&amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="320"></embed></object></div>
<p>Jeszcze go nie&nbsp;podpinałem. </p>
<p>Zewnętrzna 500tka jest natomiast obecnie podpięta przez eSATA i&nbsp;<strong>prawie</strong> nie&nbsp;wykazuje dziwnego zachowania. Co jakiś czas restartuje się (wyłącza i&nbsp;włącza) podczas pracy (!) i&nbsp;to tak, że system nawet tego nie&nbsp;zauważa (poza tym, że gdy dysk się wyłączy, łapie sekundową &#8222;zwiechę&#8221;)&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/03/08/happy-end/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Linux &#8211; u&#160;mnie działa (do czasu)</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/02/07/linux-u-mnie-dziala-do-czasu/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/02/07/linux-u-mnie-dziala-do-czasu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Feb 2009 20:37:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[linuks]]></category>
		<category><![CDATA[opensuse]]></category>
		<category><![CDATA[porównanie]]></category>
		<category><![CDATA[stabilność]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>
		<category><![CDATA[wydajność]]></category>
		<category><![CDATA[xgl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=394</guid>
		<description><![CDATA[Na wstępie przyznaję, że motto tytułowe ukradłem (bez dopiska) z&#160;opisu gg Tr00peRowi. Jest to także cykl wykładów na&#160;AGH :) Była tu już całkiem długa notka o&#160;tym, jak przez utratę danych zmieniłem główny system operacyjny, ale&#8230; stracłem ją dzięki połączeniu odzyskiwania sesji w&#160;Operze (które odzyskało treść sprzed paru godzin, zamiast ostatnią) oraz auto-save WordPressa (który tym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-429" alt="zrzutekranu" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2009/02/zrzutekranu.jpg" title="Moje trzy sąsiednie pulpity (prawie w całości), w tym jeden starszy screen..." style="max-width:1920px; width:100%" /></p>
<p>Na wstępie przyznaję, że motto tytułowe ukradłem (bez dopiska) z&nbsp;opisu gg <a href="http://tr00per.8p.pl/">Tr00peRowi</a>. Jest to także <a href="http://lumd.linux.pl/">cykl wykładów</a> na&nbsp;AGH :)</p>
<p>Była tu już całkiem długa notka o&nbsp;tym, jak przez utratę danych zmieniłem główny system operacyjny, ale&#8230; stracłem ją dzięki połączeniu odzyskiwania sesji w&nbsp;Operze (które odzyskało treść sprzed paru godzin, zamiast ostatnią) oraz auto-save WordPressa (który tym odzyskanym jednym zdaniem nadpisał poprzednie auto-save&#8217;y&#8230;). Zacznijmy więc jeszcze raz&#8230;</p>
<h4>The story</h4>
<p>Okolo 15 sierpnia wieczorem zahibernowalem Windows XP i&nbsp;polozylem sie spac.<br />
16 sierpnia rano o&nbsp;6:30 komputer planowo uruchomil sie&#8230; O 8 z&nbsp;hakiem uruchomilem sie ja. Spojrzalem na&nbsp;ekran. <a href="http://blog.ikari.pl/2008/08/21/robcie-backup/">Systemu już nie&nbsp;było</a>. Wystarczyło jednak zmienić aktywną partycję na&nbsp;inną by pojawiło się boot menu. Boot menu, w&nbsp;którym domyślnym wyborem był linuks, OpenSUSE 11.0.</p>
<p>I tak to się zaczęło. Linuks okazał się wcale nie&nbsp;być taki zły ;-) Oczywiście dziś powoli taka świadomość dociera już nawet do&nbsp;dzieci w&nbsp;podstawówce, a&nbsp;wszystko to za&nbsp;sprawą Ubuntu. Różnie to jednak u&nbsp;mnie bywało &#8211; pamiętam czasy, gdy po&nbsp;zainstalowaniu tego systemu miałem tylko konsolę tekstową i&#8230; nie&nbsp;wiedziałem, co mogę zrobić. Teraz nawet jak coś padnie, jestem w&nbsp;stanie sobie to naprawić&#8230; No i&nbsp;jest Internet :) (Sytuacja sie komplikuje, kiedy to WiFi jest tym, co sprawia problemy z&nbsp;dzialaniem/konfiguracja)</p>
<p><span id="more-394"></span></p>
<h4>Wrażenia pozytywne</h4>
<p>Chociaz OpenSUSE jest dystrybucja raczej kojarzona z&nbsp;KDE, ja uzywam glownie Gnome&#8217;a :) (zwlaszcza po&nbsp;ciezkich przejsciach z&nbsp;KDE 4.0 i&nbsp;nadal niewiele ciekawszych z&nbsp;4.1 &#8211; teraz chyba jest juz 4.2, ale&#8230; coz.) Do tego oczywiscie compiz jako manager okien. Co by o&nbsp;nim nie&nbsp;mowic, jestem jego wielkim fanem. Wszystko chodzi <strong>szybciej</strong>. Okna nie&nbsp;muszą się odrysowywać przy przesuwaniu, są jednym obiektem w&nbsp;pamięci ekranu, w&nbsp;całości. Do tego takie przyjemne &#8222;user experience&#8221; kiedy wszystko reaguje szybko i&nbsp;płynnie. A że procesor mam trochę leciwy, karta graficzna ma&nbsp;dużo czasu na&nbsp;płynne animacje, podczas gdy on się z&nbsp;czymś męczy :P</p>
<p>Poza tym jest całkiem jak pod Windows &#8211; ten sam Firefox, ta sama zajętość pamięci&#8230; Jest Google Sidebar, nie&nbsp;ma niestety Chrome&#8217;a &#8211; nie&nbsp;kochają użytkowników Linuksa (a CrossOver Chromium to jakiś build Chromium działający przez Wine &#8211; masakra, efekt odwrotny od zamierzonego &#8211; fatalna wydajność). Jest mnóstro oprogramowania i&nbsp;są multimedia. Fakt faktem, że multimedia pod linuksem nie&nbsp;zawsze działają mi równie wydajnie jak pod Windows, ale to już kwestia 7-letniej platformy sprzętowej&#8230; A tu w&nbsp;systemie między programem odtwarzającym wideo a&nbsp;powierzchnią ekranu jest trochę więcej &#8222;warstw&#8221; i&nbsp;abstrakcji :)</p>
<p>Stabilność? Taka sama jak wszędzie. System jest bardzo stabilny. Programy już różnie. Z XP mamy przecież to samo ;-). Tutaj oczywiście to całkowicie dobrowolny wybór użytkownika, czy dodaje sobie repozytoria wyłącznie w&nbsp;wersji stabilnej, przetestowanej w&nbsp;trzy dupy, czy też w&nbsp;wersji&#8230; najnowszej.</p>
<p>Czego zaś potrzebowałem by nie&nbsp;chcieć wracać do&nbsp;Windows? Znaleźć odpowiedni komunikator. Co ciekawe, ze&nbsp;wszystkich możliwości padło akurat na&#8230; ekg2, czyli program raczej konsolowy (istnieją pluginy graficzne, ale nie&nbsp;tak dobre, jak konsolowy na&nbsp;ncurses). Ot, mój zamiennik Konnekta dla linuksa :) (w standardzie: gg, tlen i&nbsp;jabber (to ta sama wtyczka), irc i&nbsp;polchat). I oto okazuje się, że mając odpowiedni komunikator, potrzebę powrotu czuję znacznie mniejszą.</p>
<h4>Czego mi brak?</h4>
<p>Fakt, drugi z&nbsp;&#8222;brakujących&#8221; programów, dla których często wracałem to Paint Shop Pro, nie&nbsp;wspominając już o&nbsp;tym, że zainstalowałem ostatnio trial Paint Shop Pro X2 po&nbsp;polsku i&nbsp;jestem <strong>zachwycony</strong>. Przynajmniej pierwszym wrażeniem. Program jest czarny, podlizał mi się ;-), jest bardzo profesjonalnie przetłumaczony (do tego stopnia, że wybór palety &#8222;optimized octree&#8221; stał się &#8222;zoptymalizowanym drzewem ósemkowym&#8221;, rzucając snop światła zrozumienia na&nbsp;siedzący pod spodem algorytm &#8211; a&nbsp;nigdy się nad tym nie&nbsp;zastanawiałem&#8230;), robi cuda z&nbsp;kolorami (obsługa standardu Adobe sRGB &#8211; nigdy nie&nbsp;wnikałem także, co to dla mnie oznacza, a&nbsp;okazało się oznaczać, że zdjęcie nabrało barw jak żywe) i&nbsp;zasadniczo jest to pierwsza wersja, którą oceniam na&nbsp;plus odkąd w&nbsp;nazwie programu widnieje słowo &#8222;Corel&#8221;. GIMP oczywiście paintshopowi nie&nbsp;podskoczy nie&nbsp;tylko dlatego, że jest wyłącznie rastrowy, ale i&nbsp;jest naprawdę dużo prostszy. PSP to taki PhotoShop dla ubogich (halo! 300zł :P PS kosztuje chyba 10 razy więcej?), a&nbsp;GIMP pozostaje dla mnie programem do&nbsp;małych robótek na&nbsp;szybko. Chociaż i&nbsp;filtrów do&nbsp;obróbki zdjęć dla-idiotów z&nbsp;PSP mi brakuje :) (<em>korekcja jednym kliknięciem</em> może nie&nbsp;zawsze dawała pożądane rezultaty, ale ręcznie sterowane jej składowe &#8211; jak najbardziej)</p>
<p>Ostatecznie, do&nbsp;montowania filmu o&nbsp;detektorze ATLAS także zainstalowałem Windows. To w&nbsp;sumie daje zgodność z&nbsp;pewnym wykresem:</p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://graphjam.com/2008/12/20/song-chart-memes-usability-by-operating-system/"><img title="Przydatność systemów operacyjnych wg celu/systemu" src="http://graphjam.files.wordpress.com/2008/12/song-chart-memes-os.gif" alt="Przydatność systemów operacyjnych wg celu/systemu" width="500" height="505" /></a><p class="wp-caption-text">Przydatność systemów operacyjnych wg celu/systemu</p></div>
<h4>Fanboyem się stać&#8230;</h4>
<p>Natomiast ta instalacja Windows po&nbsp;kilku miesiącach rozłąki wiele mi pokazała. Momentami czułem, że mógłbym zostać &#8222;fanboyem&#8221; linuksa, który zachwala go na&nbsp;każdym kroku, bo Windows &#8222;ssie&#8221;. I faktycznie momentami miałem odczucie, jakbym pracował z&nbsp;systemem z&nbsp;informatycznego średniowiecza, a&nbsp;nie z&nbsp;XXI wieku (Pierwszą edycję XP wydano w&nbsp;2001. ;))</p>
<p>Z tym, że Windows (uwaga &#8211; ta uwaga nie&nbsp;dotyczy Visty) nie&nbsp;potrafi wyświetlać treści okienek &#8222;na stałe&#8221; i&nbsp;musi je stale odświeżać przy przesuwaniu i&nbsp;przełączaniu, a&nbsp;wszystko sprawia wrażenie &#8222;płaskiego&#8221; i&nbsp;pozbawionego smaku jak zupa z&nbsp;reklamy, jakoś się już wcześniej pogodziłem.<br />
Ale czemu nie&nbsp;mogę przesunąć okienka łapiąc je gdziekolwiek?! To takie nienaturalne i&nbsp;uciążliwe, kiedy za&nbsp;każdym razem by przemieścić okno na&nbsp;ekranie, muszę starać się znaleźć i&nbsp;wcelować w&nbsp;jego pasek tytułowy (szczególnie w&nbsp;&#8222;Chrome&#8221;, gdzie jest cieńszy)! <em>(Wyjaśnienie dla okienkowców &#8211; w&nbsp;Linuksie dowolne okno łapiesz jak Ci się podoba, trzymając wciśnięty klawisz ALT)</em><br />
Czemu nie&nbsp;mogę zobaczyć wszystkich swoich okienek na&nbsp;raz, skoro to najlepszy sposób wizualnej identyfikacji i&nbsp;nawigowania między nimi? Czemu Alt+Tab domyślnie wyświetla ikonki, jak w&nbsp;Win 3.x? <em>(tutaj Compiz daje mi zerżnięty z&nbsp;Mac OS efekt expose &#8211; okienka są układane na&nbsp;ekranie w&nbsp;stosownym pomniejszeniu tak, by pomieścić je wszystkie na&nbsp;raz, a&nbsp;wtedy możesz sobie klinąć to, o&nbsp;które Ci chodzi. Inaczej aktywuję pokazanie okien z&nbsp;jednego pulpitu, a&nbsp;inaczej ze&nbsp;wszystkich &#8211; w&nbsp;obu przypadkach wystarczy jednak jeden ruch myszki)</em>.<br />
Czemu żeby zobaczyć pulpit muszę albo zminimalizować wszystkie okienka po&nbsp;kolei, albo wszystkie hurtem, korzystając z&nbsp;&#8222;pokaż pulpit&#8221;? <em>Kiedy interesuje mnie na&nbsp;chwilę coś co jest na&nbsp;pulpicie, a&nbsp;nie chcę nic robić z&nbsp;okienkami, po&nbsp;prostu przekręcam pulpit na&nbsp;sąsiedni i&nbsp;robię to, co imnie interesowało. W linuksie mam przecież domyślnie cztery (praktycznie &#8211; dowolną ich liczbę)&#8230;</em><br />
O wygodzie kilku pulpitów nawet już nie&nbsp;wspominam. Uruchomienie kilku &#8222;dużych&#8221; (wizualnie) aplikacji na&nbsp;kilku pulpitach może byc bardzo wygodne i&nbsp;przyjemne, nawet (a może &#8222;zwłaszcza&#8221;?) gdy chcesz zerkać raz na&nbsp;jedną, raz na&nbsp;drugą. Np. pisząc sprawozdania z&nbsp;fizyki, najwygodniej było mi otworzyć PDFa z&nbsp;treścią zadania na&nbsp;pulpicie sąsiednim i&nbsp;tam zerkać &#8211; przełączenie to też albo jedno kliknięcie, albo jedno naciśnięcie kombinacji klawiszy (a ja takim już jestem, nieumuzykalnionym klawiszowcem).<br />
Czemu aby zabić wiszący proces muszę czekać na&nbsp;uruchomienie menedżera zadań, co trwa przecież w&nbsp;takich sytuacjach również wieki? W linuksie wydajesz <span style="font-family:Consolas,'Lucida Console',Monospace'">killall -9 nazwa</span>, i&nbsp;po sprawie. To system oparty na&nbsp;poleceniach, więc okazji ku temu jest sporo &#8211; w&nbsp;najbliższym okienku terminala, w&nbsp;pasku poleceń na&nbsp;górze ekranu (sobie go tam wsadziłem), czy też w&nbsp;terminalu tekstowym, których &#8211; jak i&nbsp;pulpitów &#8211; może być wiele&#8230;</p>
<p>No i&nbsp;żeby zmienić wygląd systemu nie&nbsp;muszę niczego crackować&#8230; ;-)<br />
Swoją drogą Vista nadrabia kilka z&nbsp;tych zaległości. Podobnie jak w&nbsp;XGL, w&nbsp;Viście menedżer okien [po pierwsze istnieje, a&nbsp;po drugie] jest trójwymiarowy i&nbsp;korzysta z&nbsp;marnującej się dotad karty graficznej (każdy komputer ma&nbsp;kartę 3D od&#8230; ilu lat?). Dzięki temu okienka działają troszkę szybciej, a&nbsp;&#8222;wiszące&#8221; aplikacje, podobnie jak od dłuższego czasu pod linuksem, przybierają szarawe odcienie&#8230; (właściwie to Windows je chyba wybiela, ale&#8230; jeden pies ;P). Chcieli zrobić też wygodniejszą zmianę okien, ale chyba wyszło tak sobie&#8230; No chyba, że win+tab to tylko dla efektu było ;) Jakieś freeware&#8217;owe narzędzie do&nbsp;expose też jest, tylko niezbyt szybko to tam działa&#8230; (konkretnie 10 razy wolniej, tylko czemu?).<br />
No i&nbsp;Windows jest po&nbsp;prostu <strong>spójny</strong>. Modularność systemów linuksowych jest zarówno ich błogosławieństwem, jak i&nbsp;przekleństwem, z&nbsp;punktu widzenia użytkownika i&nbsp;programisty. Może dany pakiet będzie, a&nbsp;może go nie&nbsp;będzie. A może będzie w&nbsp;złej wersji. W niektórych dystrybucjach to powoduje naprawdę ciężkie problemy (w OpenSUSE na&nbsp;szczęście w&nbsp;ogóle tego nie&nbsp;doświadczam). A Windows jest niemal zawsze taki sam, zwłaszcza wewnętrznie. Chociaż przy Mac OS pod tym względem i&nbsp;tak się całkowicie chowa ;-)</p>
<p>Skoro już o&nbsp;oprogrowamowaniu mowa&#8230; Najcudowniejszym, co tu mam, jest jedna spójna forma zarządzania WSZYSTKIMI programami, z&nbsp;dowolnego źródła. Ten sam menedżer, ten sam instalator, automatyczne rozwiązywanie wszystkich zależności i&nbsp;informowanie o&nbsp;ewentualnych konfliktach z&nbsp;listą rozwiązań do&nbsp;wyboru. Automatyczna aktualizacja <strong>wszystkiego</strong>. Bo gdy aktualizuję system, mam nie&nbsp;tylko poprawki bezpieczeństwa do&nbsp;funkcji systemowych, jak w&nbsp;Windows, ale i&nbsp;nową wersję Firefoksa, czy dowolnego innego programu &#8211; jeśli tylko taka się pojawiła (na repozytorium)&#8230; A nowego oprogramowania często nie&nbsp;szukam na&nbsp;Google, a&nbsp;w tym samym, wcześniej wymienionym menedżerze oprogramowania. Po nazwie lub opisie. Wygodnie jest :)</p>
<p>I tym optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć ten od dawna czekający i&nbsp;dwukrotnie pisany post, obalając stwierdzenie, że &#8222;linuks na&nbsp;desktop się jeszcze długo nadawać nie&nbsp;będzie&#8221;&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/02/07/linux-u-mnie-dziala-do-czasu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fatum &#8211; c.d.</title>
		<link>http://blog.ikari.pl/2009/01/28/fatum-cd/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2009/01/28/fatum-cd/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jan 2009 18:27:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>
		<category><![CDATA[dysk]]></category>
		<category><![CDATA[narzekania]]></category>
		<category><![CDATA[sirius]]></category>
		<category><![CDATA[utrata danych]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=421</guid>
		<description><![CDATA[Problemem z&#160;sirius.pl zainteresowała się nawet Gazeta w&#160;artykule &#8222;Tajemnicze zniknięcie jednego z&#160;największych sklepów internetowych&#8222;. Ja tymczasem dostałem e-mail, że firma jest w&#160;trakcie reorganizacji i&#160;w sprawie gwarancji mam poczekać do&#160;piątku tego tygodnia&#8230; Zobaczymy ile w&#160;tym prawdy i&#160;co z&#160;tego wyjdzie. Natomiast dysk zewnętrzny kolejnej próby uruchomienia też nie&#160;przeszedł. To co mu może być, i&#160;ile za&#160;to woła OnTrack?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blog.ikari.pl/2009/01/22/fatum/">Problemem z&nbsp;sirius.pl</a> zainteresowała się nawet Gazeta w&nbsp;artykule &#8222;<a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6203808,Tajemnicze_zamkniecie_jednego_z_najwiekszych_sklepow.html">Tajemnicze zniknięcie jednego z&nbsp;największych sklepów internetowych</a>&#8222;. Ja tymczasem dostałem e-mail, że firma jest w&nbsp;trakcie reorganizacji i&nbsp;w sprawie gwarancji mam poczekać do&nbsp;piątku tego tygodnia&#8230; Zobaczymy ile w&nbsp;tym prawdy i&nbsp;co z&nbsp;tego wyjdzie.</p>
<p>Natomiast dysk zewnętrzny kolejnej próby uruchomienia też nie&nbsp;przeszedł. To co mu może być, i&nbsp;ile za&nbsp;to woła OnTrack?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2009/01/28/fatum-cd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

