Droid 4 oficjalnie ma ICS i GSM

Dla zainteresowanych Motorolą Droid 4, nie jest już konieczne hackowanie go by mieć GSM. 18 sierpnia Verizon Wireless (niemal wyłączny dytrybutor telefonu; niemal, ponieważ jest jeszcze jeszcze jakiś w Chinach ;-)) rozpoczął dystrybucję aktualizacji ROMu do wersji Blur_Version.6.16.217.XT894.Verizon.en.US (dobrzy ludzie opublikowali oficjalne ROMy do samodzielnego pobrania).

W środku jest Android 4.0.4 Ice Cream Sandwich na kernelu 3.0.8.

Kolejne wynikające z tego dobre wiadomości to:

  • telefon jest oficjalnie wersją global,  czyli działa łączność GSM bez żadnych hacków, na całym świecie i…
  • nie ma już problemów z dźwiękiem (wspominałem wcześniej, że na połączeniu 3G jeśli do kogoś dzwonimy, to nie zestawiało kodeków audio – ten problem już nie występuje; zaznaczam, że nie dotyczył połączeń odbieranych)

Telefon bez problemów* działa z polskimi sieciami.

 

 

* oczywiście nie po polsku. Verizon pozostawia do wyboru tylko angielską i hiszpańską wersję językową systemu, co dotyczy także słownika (ale Swype Beta pozwala zainstalować polski słownik).

Oops.

Wyszedł update Droida 4 do Ice Cream Sandwich. Nie mogę go zainstalować, bo usunąłem preinstalowanego Swype (by mieć jego polską wersję).  Jak dobrze mieć backup /system

Hack’a’rola Droid 4

Smartfony w USA są tańsze, a czasem znacznie tańsze niż w Polsce.
W chwili pisania tych słów, typowa cena nowego iPhone’a 4S ze sklepu w Polsce to 2600zł, natomiast w USA kupując go od Verizon (też bez planu taryfowego) będzie to ok. 2100zł. Jakiś czas temu różnice były znacznie większe, gdy ten sam model iPhone’a 4 kosztował w Polsce 3000zł, a tam – 2000zł.
Pół roku temu Motorola Droid 3 kosztowała w Polsce (chociaż sklepy, które ją sprzedawały, sprowadzały ją z USA) 2200zł, podczas gdy w Stanach byłoby to 1500zł. W marcu natomiast pojawiła się kolejna odsłona serii Droid (w Europie nazywanej Milestone, urwanej na modelu z numerkiem dwa), kosztując 1700zł. Koniec końców wprawdzie doliczają do tego podatek (niespodzianka, Verizon wszystkie ceny podaje netto), ale jedynie w wysokości 6%.

Oczywiście, Verizon może sobie pozwolić na wypuszczanie urządzeń „tanio”, bo… i tak nie możesz przejść do innej sieci. Większość sprzedawanych przez Verizon telefonów nie ma nawet slotu na kartę SIM! Można więc natknąć się w Internecie na ludzi, którzy myśleli, że kupią ajfona taniej i będą szczęśliwi, a tymczasem dowiadują się, że nie włożą karty i nie uruchomią telefonu. Jak to możliwe? Otóż, w Verizon wykorzystuje się inną technologię niż u nas:

  • numer telefonu jest zaprogramowany bezpośrednio w urządzeniu – Subscriber Identity Module staje się niepotrzebny (dlatego niełatwo zmienić operatora)
  • wykorzystywana przez nich technologia, to nie GSM, jak od lat w Europie, lecz CDMA. Nawet jeżeli ten skrót wydaje Ci się znajomy, to weź pod uwagę, że uściślając ten popularnie używany skrót należałoby powiedzieć CDMA2000, co jest już wariantem stosowanym przede wszystkim w USA, Korei i Japonii. Kiedy mówimy „CDMA” w Europie, mamy na myśli standard WCDMA, który działa po prostu inaczej, jest technologią alternatywną. Telefon, który obsługuje jedynie verajzonowe CDMA po prostu nie „dogada się” z polskimi nadajnikami, używając innego „języka” niż swój „rozmówca”.

    systemy z rodziny CDMA2000 działające głównie w Ameryce i Azji (popularne dzięki kompatybilności z wykorzystywanymi tam wcześniej sieciami cdmaOne). Wśród 4 największych sieci komórkowych w USA[10] , dwie (operatorzy Verizon Wireless i Sprint Nextel) zbudowane są bazie standardu CDMA2000, a dwie (operatorzy AT&T Mobility i T-Mobile USA) używają technologii WCDMA.
    src: Wikipedia

Dlatego jeżeli wpadniesz na pomysł zakupu telefonu z innego kontynentu, musisz uważać. Na kwestie opłat celnych spuśćmy zasłonę wymownego milczenia, ważne i fascynujące są tu same różnice technologiczne.

Osobnym zjawiskiem są telefony sprzedawane jako „Global”, obsługujące wszystkie wymagane technologie i pasma (i karty SIM ;-)) by działać na całym świecie. Globalne były właśnie Motorole Milestone 1, 2 i 3, chociaż ta ostatnia miała zdecydowanie mniej globalną dystrybucję (aczkolwiek znajdziemy ją na Allegro). Osobiście jestem fanem zarówno Androida, jak i fizycznej klawiatury QWERTY (którą traktuję jako tzw. must-have), więc Droid 2, później 3 (dwurdzeniowy procesor 1 GHz), a ostatecznie Droid 4 (2×1,2 GHz i nareszcie 1 GB RAMu; do tego lepsza klawiatura) wydawał mi się smartfonem idealnym. Miał tylko dwa mankamenty. Po pierwsze, nie był sprzedawany w Europie.

Drugi problem jest znacznie ciekawszy. Według pierwszych specyfikacji telefon obsługiwał wszystkie pasma (global-ready), potem pojawiły się informacje, że początkowo będzie to tylko CDMA, a GSM zostanie „włączone przez aktualizację oprogramowania później w tym roku”. Jeszcze później natomiast na rzekomy wniosek Motoroli, z serwisów internetowych zaczęły znikać wzmianki o wsparciu GSM w tym telefonie. Czy zadziała i kiedy – pozostawało niewiadomą (oficjalnie nadal pozostaje).

Jestem upartym stworzeniem, urządzenie zatem sobie sprowadziłem, drogą kupna. I tu zaczyna się frajda.

Aby go uruchomić po raz pierwszy, należy aktywować telefon (procedura Google i/lub Verizon, bo soft jest mocno brandowany), oczywiście przez internet. Naturalnie jeśli nie masz łączności z siecią komórkową i nie widziałeś na oczy systemu, to nie masz internetu w ogóle (bo do ustawień WiFi dopuści Cię dopiero po aktywacji) i aktywować się nie możesz.

Magiczna sztuczka nr 1: dotknij kolejno czterech rogów ekranu. Lewy górny, prawy górny, prawy dolny, lewy dolny. Ta-da, właśnie obszedłeś procedurę aktywacji i zobaczyłeś ekran „domowy” Androida. Od tej pory możesz dowolnie korzystać ze smartfona. Konto Google możesz skonfigurować w dogodnej dla siebie chwili.

Niedawno natomiast ukazała się na forach internetowych informacja, że znaleziono sposób na włączenie w Droidzie 4 modułu GSM. I tu robi się jeszcze ciekawiej… ;-)

RadioComm + Droid 4 - czarna magia w praktyce

Czarna magia w praktyce

Aby włączyć GSM, należy zainstalować sterowniki Motoroli, pobrać program RadioComm (wewnętrzne narzędzie Motoroli; najlepiej w wersji 11.12.2 lub nowszej), uruchomić i połączyć z telefonem wybierając sterowniki MA→COMMON→MDM 6×00. Gdy kontrolka z prawej strony programu „zaświeci” na zielono lub różowo, możemy przystąpić do operacji przeprogramowania radia (żargonowe określenie modułu komunikacji z czymkolwiek za pomocą fal elektromagnetycznych ;)). W tym celu na zakładce „FTM Common1″, w sekcji NVAccess wybieramy 1877 NV_RF_BC_CONFIG_I i odczytujemy wartość tegoż konfigu przyciskiem Read.

Magiczna sztuczka nr 2, poziom ekspert: w odczytanej wartości podmieniamy pierwsze 8 bajtów (16 znaków) na 8703E80400000200. Wartość tę objawiono przy użyciu najprawdziwszej czarnej magii, niczym algorytm absurdalnie szybkiego liczenia pierwiastka kwadratowego w Quake 3. Tak serio, to najprawdopodobniej liczbę tę ukradziono z Chin, to znaczy z egzemplarza telefonu tam zakupionego, który okazał się obsługiwać łączność GSM na dzień dobry. Skąd magiczna liczba wzięła się w nim? Należy uznać za prawdopodobną teorię, że gdyby każdy Chińczyk wypróbował jedną-dwie wartości, to wiedząc, że liczba Chińczyków dąży do nieskończoności…
Klikamy write. GSM odblokowane.

Przynajmniej według Internetów. Właściwie to kilka to dni później zrobili już na to jedną łatkę, która sama programuje modyfikację radia. Ale, co jeszcze zrobiłem (i przypadkiem dopiero wtedy zadziałało) ja?

Biała magia – SafeStrap.
Istnieje narzędzie, zwane SafeStrap, które pozwala na wrzucenie drugiego ROMu (systemu) na urządzenie, zachowując bezpiecznie pierwszy (zwany, paradoksalnie, unsafe, jako niebezpieczny do modyfikacji). Jego użycie (pod tym linkiem więcej detali) składa się zwykle z wykonania następujących kroków:

  1. wrzucenie ROMu na kartę pamięci (zewnętrzną, czyli kartę pamięci, lub wewnętrzną, czyli pamięć telefonu)
  2. uruchomić telefon i po wejściu w SafeStrap (przyciskiem menu) przełączyć na Safe system
  3. wyczyścić dane (to niegroźne, przełączenie systemu utworzyło kopię Twoich danych)
  4. wyczyścić cache
  5. w mounts and storage sformatować /system (spokojnie; patrz pkt. 3)
  6. w advanced wyczyścić dalvik cache
  7. włączyć instalację ROMu, opcja „install ZIP from SDcard”
  8. restart telefonu – witaj w nowym systemie operacyjnym
Instalacja ICS na Droid4

Instalacja ICS na Droid4

Tą metodą zainstalowałem Androida 4.0, znanego jako ICS (Ice Cream Sandwich).
(Magiczna sztuczka nr 4) W nim zaś okazało się działać ukryte menu serwisowe telefonu, które można uzyskać po wpisaniu na ekranie wybierania numeru kodu *#*#4636#*#*. W tym menu,  z kolei, dało się przełączyć obsługiwane pasmo na GSM. Po restarcie systemu (mało tego, na tym etapie mogę równie dobrze wrócić do ROMu „stockowego”, czyli standardowego!) GSM działa!
Niektóre łatki prawdopodobnie zawierają w pakiecie preferencje pozwalające na włączenie GSM w ROMie.

Tak oto, używając hacka na hacku, włącza się „nieobsługiwane” pasmo komórkowe w linuksowym smartfonie.

 

Pozostał tylko jeden problem… muszę zamienić kartę SIM na microSIM i być pewien, że tego chcę ;-).
Bo prawdę mówiąc fora donoszą, że ten GSM nie działa jeszcze idealnie… (o ile używamy 2G, wszystko jest OK, natomiast w 3G przy połączeniach wychodzących nie będzie głosu).

Niemniej jednak – zdobyłem i „przerobiłem” Droida 4 :-).

Pożegnania nadszedł czas

Czas wypożyczenia smartfona z Play się dla mnie, jakiś czas temu, skończył. Telefon ładnie zapakowany, kompletny, zwrócony. No i, oczywiście, sformatowany, bo kto wie, co oni z tym potem robią ;-)

Wrażenia z poprzednich wpisów mogę nieco zaktualizować.

Po pierwsze, przeprosiłem się z ekranem. On jednak nie reaguje tak opornie, on reaguje tak późno, czyli to nie jego wina. Daje się miziać i delikatnie, jak na ekran dotykowy przystało, należy tylko pamiętać, że paznokciem nie bardzo, a długopisem całkiem nie da rady (na swoim telefonie zdarzało mi się wstukiwać coś na klawiaturze ekranowej czymkolwiek, co było pod ręką – i było to fajne i wygodne).

Po drugie, VoIP na telefonie to chyba jednak bardzo kiepski pomysł. Mając numer we Freeconet, muszę skonfigurować go tak, by meldował się do centrali co 60 sekund, a nie co 5 minut, jak domyślnie. Skutek jest taki: o 9 rano naładowałem telefon do 100%, zaświecił na zielono, że nakarmiony, przez cały dzień w ogóle go nie dotykałem, nie ruszałem, nie wybudzałem, nie sprawdzałem godziny – po prostu sobie leżał bezczynnie, o 15.30 telefon zaświergotał, że jest całkowicie rozładowany i się wyłączył.

6.5 godziny na baterii bez używania. Koszmar. Winą obarczam (nie wiadomo, czy słusznie) niemal ciągłą transmisję danych w tle – podtrzymywanie połączenia z Internetem i z serwerem Freeconet (kto wie, może także odpytywanie w tle BlipaGoogle+ przez aplikacje). To znaczy dla mnie tyle, że nie mogę obładować androidowego smartfona tyloma aplikacji, iloma bym chciał. Oczywiście powinienem był to wiedzieć, a szefowa nokia N900 po włączeniu VPN też rozładowuje się w kilka godzin, ale nadzieja umiera ostatnia… To znaczy także, że podobny czas życia mojego HTC Touch Pro 2 po zabootowaniu Androida  też nie był winą niezgodności sprzętu i oprogramowania (brakujące sterowniki, nie do końca działający tryb wstrzymania). Wreszcie, oznacza to także, że moją przyszłą Motorolę Droid 3 będę prawdopodobnie bardzo męczył. Może pora rozejrzeć się zawczasu za ogniwami słonecznymi, kurtkami z ładowarkami, etc…

Android to naprawdę fajny system. Może nie na telefonie z ~520MHz, czy ile on tam miał, bo nawet słownik z podpowiadaniem wyrazów zamula podczas pisania (i to była największa udręka – jeżeli nie masz fizycznej klawiatury, a ekranowa potrafi się przywiesić na 2 sekundy z powodu przeszukiwania słownika… to boli. Może wisiałaby mniej, gdybym nie włączył jednocześnie polskiego i angielskiego słownika), ale to naprawdę fajny system.

Co więcej mogę powiedzieć o samym telefonie…? Mogę pokazać przykładowe zdjęcie na zewnątrzw pomieszczeniu – typowy komórkowy aparat, nie oczekiwaliśmy przecież więcej. Drugiego dnia jego używania odkryłem spontanicznie, że “przycisk” na dole telefonu to nie tylko przycisk, ale maleńki touchpad! Można go sobie miziać i gładzić i działa to jak używanie strzałek na klawiaturze. Genialne. GPS działa w nim znacznie szybciej niż w moim Touch Pro 2, o czym już pewnie pisałem, natomiast telefon ma także kompas i to dopiero jest frajda! Po jakiejś minucie od odpalenia Google Maps, gdy kompas się uruchomi (i skalibruje? nie wnikam w jego działanie), mapa zaczyna orientować się zgodnie z orientacją faktyczną. Awesome! Można obrócić telefon i patrzeć, jak mapa obraca się wraz z nim (technicznie to: w przeciwnym kierunku), tak, że nadal pokazuje obiekty będące przed Tobą… przed Tobą. Mała rzecz a cieszy, nie bawiłem się dotąd telefonem z kompasem. Ekran natomiast świeci jaśniej od tego, który mam w HTC, więc w słońcu widać więcej. Zarazem odbija całe mnóstwo światła. Ale nadal, wydaje mi się, że jeżeli chcemy widzieć w pełnym słońcu wszystko, co jest na ekranie, to tylko iPhone sobie z tym poradzi (ekran iPhone 3GSiPoda Touch ma tak silną powierzchnię odblaskową, że powyżej pewnego natężenia światła jest już tylko coraz lepiej). Dwa tygodnie używania, ekran bez najmniejszej ryski czy kropeczki. Może jest wytrzymały.

Podsumowując – jak na urządzenie za 400zł, fajny. Nie należy go jednak za bardzo obciążać. Każdy kontakt z Androidem zachęca mnie do tego systemu. Klawiatura wyłącznie ekranowa – nie. Próbował ktoś kiedyś pisać na tym w łódzkim tramwaju? Nie da się, naprawdę, absolutnie w żaden sposób się nie da. A na fizycznym QWERTY mogę pisać bezwzrokowo. Nawet tańczyć na lodzie mi się podczas pisania SMSa zdarzało (odbiło się to wprawdzie na jego treści… ;)).

Huawei U8500, dzień drugi

Huawei obudził się rano martwy.

Rozładowany. [Jeśli nie czytałeś(-łaś), tutaj jest poprzedni wpis na jego temat]

Początkowo pomyślałem, że to dlatego, że na noc uruchomiłem ten zegar i mimo wyłączenia coś tam baterię żarło. Trudno. Odrobinę podładowałem i zabrałem ze sobą do pracy.

Po drodze pobawiłem się Foursquarem, stwierdzam więc przy okazji, że GPS na otwartej przestrzeni działa bardzo sprawnie, ale w pomieszczeniach już gorzej (w domu jestem w Szanghaju, ale to nie pierwsze urządzenie, które tak twierdzi). Na polu GPS Huawei U8500 radzi sobie znacznie lepiej od mojego HTC Touch Pro 2, ale gorzej niż iPod.

Może chodzi o to, że wrzuciłem na niego zbyt wiele aplikacji (o tym za chwilę). Niemniej jednak w pracy ładowałem go twardo, z gniada sieciowego, do samego końca, czyli 100%. O godzinie 17.30 telefon naładowany do 100% odłączyłem od zasilania i zabrałem do domu. O godzinie 23 umarł z rozładowaną baterią. O-oł, Huawei, we might have a problem here.
Kiedy bawiłem się androidem na moim HTC (to telefon z Windows Mobile, jak już wspominałem, ale dzięki cudom internetu, można uruchomić na nim Androida), myślałem, że fakt, że mogę rozładować telefon w 6-7 wcale go specjalnie nie męcząc to wina tego, że uruchamiam niewspierany system operacyjny na danym sprzęcie i że źle zarządza zasilaniem i wszystkim, bo lepiej nie umie.
Ale tutaj mamy smartfon dedykowany androidowi i śmieć po 6 godzinach od pełnego naładowania. Prawda, było to 6 godzin z siecią, przez chwilę nawet z wifi, z instalacją aplikacji, wysłaniem SMSa czy obejrzeniem 30 sekund nagrania na youtube, ale bez przesady.

Początkowe wrażenie z tym telefonem było pozytywne. Było lepsze niż słyszane dotąd opinie. Bo przecież nie taki zły, bo chodzi całkiem sprawnie (jeśli patrzeć przychylnie), bo działa, i tak dalej. No ale on jest wiecznie rozładowany, a to mi się nie podoba.
Dziś przed wyjściem do pracy udało mi się naładować go do 38%. Rozładował się po 40 minutach. O-oł.

Aplikacje.

Może przeciążyłem go aplikacjami. Zainstalowałem: Photoshop Express, Adobe Reader, Amazon Kindle, Bump, CSipSimple, Google+, Google Reader, Foursquare, Soundhound, TestujSmartfona (Play zbiera chyba jakieś statystyki), Winamp, Angry Birds, Speed Test (hey! Play dał u mnie w domu radę wyciągnąć ponad 1 MB/s na łączu komórkowym!) , Blipπ.
W tle z tego na pewno chodzą CSipSimple (aplikacja VoIP, powinna być uruchomiona cały czas), być może także TestujSmartfona, czasem Blipπ, G+, Gmail, takie tam. To chyba nie tak dużo?

Najgorsze, że ten smartfon działa jak Windows Vista. Chyba wszyscy wiemy, co to oznacza — wygląda bardzo ładnie (Android w ogóle jest przyjemnym dla oka systemem), ale co chwilę atakuje nas komunikatem “Aplikacja A wykonała nieprawidłową operację”, “Aplikacja B zostanie teraz zamknięta” (pół biedy, jeżeli tylko nie odpowiada, bo wtedy możemy kazać zaczekać trochę dłużej). To może być wynikem posiadania przez telefon jedynie 256 MB pamięci RAM. To naprawdę mało jak na dzisiejsze standardy i przez te efekty zaczynam się bać, czy moja wymarzona Motorola Droid 3 i jej 512 MB wystarczą.

Zaczyna się dzień trzeci. Ekran, jak to ekran, ślicznie wymalowany śladami paluchów.