Ja mam 20 lat, Ty masz 20 lat…

Hm… Czasem jest tak, że ma się o czym pisać, a się nie pisze. Bo nie teraz, bo jutro, bo nie mam na to siły, bo braknie mi wygodnego oprogramowania (jakoś boję się edytować cokolwiek on-line, nie zapisując co zdanie ;P). Swoją drogą – zjadło mi FrontPage’a, a to bardzo fajne narzędzie od wersji 2003 :)

W tej notce podzielę się z Wami także kilkoma obrazkami ;) Może pora na pierwszy z nich:

znajdź 10 różnic!:
Znajdz 10 różnic!
Ten po lewej to oczywiście mój :)
Czasem też po prostu wypadałoby coś napisać, bo a nuż ktoś liczy na jakieś podsumowanie roku (lepiej nie) z mojej strony, czy coś :P. Ale miło jest, kiedy po 2 miesiącach wiszenia „Utworu na Resztę Roku” ktoś prosi o ten nowy, jeszcze w dniu jego umieszczenia :) Miło, że ktoś nie tylko zauważył, nie tylko wysłuchał, ale i spodobało mu się…

Odszedł rok 2006, jest 2007. Szczerze mówiąc co roku wydaje mi się to iście zabawne, jak w związku z czysto formalną zmianą jednej cyferki setki ludzi oczekują niespodzianek, zmian, obrotu spraw o 180 stopni i tego typu cudów. To tylko data. Czemu nie świętujemy tak samo zmiany każdego dnia ani godziny? (ok, pomijam środowiska świętujące „bo jest piątek” :P)
<tu następuje mala utrata tekstu>
Co więc dla mnie oznacza początek roku? Że dodałem belkę „2007” przy linkach do archiwum bloga ;) Podsumowanie roku wydaje mi się ciężkim zadaniem, jak chyba każdemu choremu na Alzheimera/sklerozę. Trochę się poobserwowałem, wyciągnąłem jakieś wnioski, z których i tak nie skorzystam, bo o nich zapomnę i nie przypomnę sobię dopóki nie będzie za późno, takie tam. Rok, jak każdy inny. No, prawie – napisalem maturę, zmieniłem placówkę oświatową (teraz jestem studentem Politechniki Łódzkiej)… Ale nie czuję, bym zrobił cokolwiek, z czego mógłbym być naprawdę dumny. w ogóle zauważyłem, że od zawsze ilekroć miałem jakieś zainteresowania to słyszałem od matki, że to strata czasu i pieniędzy tyle razy, że odechciewało mi się interesować [czymkolwiek]. Czasem mam wrażenie, że tak łatwo daję się zniechęcić, że wiele rzeczy zaniedbałem i może byłbym w nich dziś dużo lepszy? Już wiele lat temu (omg, jak to brzmi) stwierdzałem, że najlepiej jest nie mieć żadnych zainteresowań, a broń Boże ich rozwijać.

A propos Boga ;) i rzeczy, które od miesięcu miałem na blogu zamieścić, a zawsze zapominałem/przekładałem.
Ciekawy artykuł o… sataniźmie. w ogóle, głupio się przyznać, ale od dziecka śnił mi się Szatan _-_… i właśnie taki symbolizujący wolność, swobodę, rozsądek ponad nakazy. Zawsze jako kolega, przyjaciel wręcz, nigdy wrogi, nigdy zły (w sensie innym niż moralny :P). Przeraża mnie to, jak wiele satanistycznych wątków w takim razie pojawiało się w moich snach przez całe życie, no ale cóż… :P Tylko jego ostatni awatar w naszym świecie był wyraźnie inspirowany „czymś z zewnątrz” – w listopadzie śnił mi się „Wujek Lucek” (tak, od Lucyfer) w takiej postaci, w jakiej był przedstawiony w filmie „Constantine„. Niemniej jednak jako mój własny wujek, składający mi z sobie tylko znanej okazji jakieś życzenia (najpierw po polsku, potem prosto do ucha, w nieznanym mi języku – nie wiem, czy chcę wiedzieć, jakim i co oznaczały). i kazał się nie chwalić TAKIMI powiązaniami rodzinnymi (ale to tylko sen, mogę mówić, prawda? ;P).
Btw! Chyba znalazłem tamten quiz! To chyba to (albo jedno z tych, które miałem szukając go wcześniej, ale wątpię :P):

Which Angel Lays Within You?


Lucifer: Angel of the starlight, you are often confused with being evil in your quiet contemplations… Underneath it all you are actually the most beautiful angel of all, and God likes u more… the others are just jealous. What do they know anyways.
Take this quiz!

To jeszcze może art. o ateiźmie, skoro jesteśmy przy temacie :PZa to dzięki takiemu „zostawaniu przy temacie” szybko i bezboleśnie… gubię plan dalszej wypowiedzi. That’s ikari.

Stresuję się. Wiedząc jak to jest u mnie z braniem się za naukę, czuciem się z czegokolwiek [nie]pewnie, sprawdzalnością tych przeczuć itp itd.. to się stresuję. Dużo zaliczeń na horyzoncie -_- Dla uproszczenia przyjmijmy, że sesja trwa cały styczeń, ok? _O_ w ogóle jakoś wszystko zawsze wychodzi inaczej niż się to sobie wyobraża… Jeśli w ogole dochodzi kiedykolwiek do skutku.

Molekuła na dziśJak się tak zastanowić, to tych obrazków w tej notce ma być całe mnóstwo ;) Kolejny z nich widzimy po lewej stronie – cząsteczka na dziś! Buziak dla tego, kto zgadnie, jakaż to molekuła widnieje po lewej stronie tego akapitu. Don’t worry (a może wręcz przeciwnie), przyzwyczajam się już do buziakowania osobników tej samej płci :P
Ot, taka ciekawostka chemiczno-biologiczno-nazewnicza. Bardzo fajny związek.

Odkrycie

O ile pamiętam, miałem w tej notce także pochwalić się dokonaniem szokującego (dla pewnych ludzi) odkrycia. Pamiętacie program w TVN „Uwaga” o mandze, w którym jakaś kobieta znalazła u swojego (nie pamiętam iluletniego) synka pokaźną kolekcję mang i uznała „Dragon Ball” za chińską pornobajkę? Porównajcie te kilka obrazków:


Wygląda na to, że nasza pani Dorota od dawna ma dobry kontakt z telewizją TVN. Z tym, że teraz zamiast komukolwiek podpadać (poprzednio ludzie mający pojęcie o mandze „niezbyt ją lubili” za przedstawioną, typową dla programu „Uwaga”, fachowość), postanowiła błysnąć na firmanencie telewizyjnych gwiazd.
A jak schudła i odmłodniała! ;)

Tak. To bardzo mało ambitna notka.

Ach, i zapomnijcie co mówiłem o śpiączce. Jendak już nie chcę zasypiać :|. Swoją drogą co innego być czegoś świadomym, a co innego widzieć to, choćby we śnie. Czasem to jednak za wiele.
Jednak wszystko zależy od tego, ile czasu potrzeba, by dobry sen zamienił się w koszmar. Zazwyczaj kiedy budzę się rano, nie pamiętam swoich snów. Powoli zaczyna mi się wydawać, że może to i lepiej. Chociaż jeśli przez sen nie krzyczę, nie płaczę, nie ściskam kołdry, (a zwłaszcza nie dzieją się te rzeczy na tyle intensywnie by mnie obudzić) to zazwyczaj jest to zwykły sen, który może warto byłoby pamiętać rano…

Mam gotowy kolejny Utwór na dziś, kiedy go wrzucić?

Ach, no i skończyły się piękne czasy, kiedy wiek kończył się na „naście”. Bolesna świadomość, czuję się staro :P
Wraz z „naście” skończył mi się sponsoring strony WWW (tak, do tej pory za serwer, na którym od kilku lat stała strona ICQa, a obecnie i blog, 2mon, SIK, azyl31, wklejki… płacił ktoś inny), okres abonamentowy serwera, ważność domeny (prawie)… No to kwestia sposobu wydania wszystkiego przy najbliższej okazji… rozwiązała się sama _-_

Kliknij na pajacyka _-_”…

Na koniec, z serii Obrazki Inne: