Jaaa, zupełnie inaczej mi wyszła ta poprzednia notka niż powinna -_-” A przynajmniej na to wychodzi, biorąc pod uwagę, że wszyscy odebrali ją inaczej niż… hm. No na pewno nie tak, jak by mi przyszło do głowy _-_”
Nie, ludzie, ja nie mam doła, tak wygladają moje myśli na co dzień i każdej godziny :P A w notce się nie załamywałem, tylko pisałem, że nic mi się nie chce _^_
Jakoś to o znajomościach trafiło do wszystkich najszczególniej, a w ogóle tego w notce nie miało być, tak mi się tylko nawinęło pod klawiaturę _^_ I nie, nie mam zamiaru kończyć żadnych znajomości ==”
—A teraz parę słów do publiczności ;P
Kalik: „Nie poznaję kolegi”? :P Zawsze taki byłem, może tylko mniej oficjalnie :P
Aniołq: Propozycje takiej systematyczności brzmią niewiarygodnie kusząco, ale czemu z góry wiem, że to się nie uda? :D
Miho: Ale mimo wszystko zawsze twierdziłem, że nawet złe wspomnienia powinno się zachowywać. Zawsze wnoszą coś do naszego życia, jakoś zmieniają naszą przyszłość. Ale iki sklerotyk i tak wszystko zapomni _-_
Witek: Nie, żebym nie pamiętał :P To tyle ;D
Kajoos: Tjaa _-_
Viti: ?
—Heh, a piątek był dniem szczególnym (jeny, piszę o tym dopiero we wtorek?)… Wprawdzie nie działo się tak dużo, ale mimo wszystko były to wydarzenia pełne wrażeń _^_.
Najpierw dostałem list. Już po charakterze pisma, jakim było napisane moje nazwisko na kopercie poznałem, kto jest jego nadawcą. Aż trudno było uwierzyć _-_”. To Ayanami napisała do mnie po 3 latach przerwy… A mimo tych 3 lat.. List był zupełnie taki sam, jak kiedyś. Nie tylko ten sam styl pisma, ale też sposób pisania, czy poruszane tematy… List jest jak żywcem wyciągnięty z przeszłości… To naprawdę wyjątkowe uczucie :)
Potem chciałem się zrelaksować jazdą na rowerze. No, ale nie do końca był to relaks. Znowu potrącenie… tym razem z punktu widzenia obserwatora.. Znalazł się jakiś „król drogi” i w pełni rozpędzony, nagle zaczął na środku ulicy zawracać na sąsiedni pas. Jakiś młody facet na chodniku coś wrzasnął na kierowcę… i to był jego błąd -_-… chwilę później leżał na ziemi… kierowca skosił go na chodniku i pojechał dalej, oczywiście rozpędzony na maxa….
…
Potem był weekend :)
Do Łodzi wpadł JW_amigowiec, Tazeru niestety nie mógł -_-’ Cały dzionek od 8:30 (litości!) do którejśtam spędziliśmy razem, tzn. ja, jw, Tamiko i Maldi, która niestety miała ograniczony czas (ale udało jej się przedłużyć! Co komicznie wyglądało XD) z racji jutrzejszych examinów ^^”. Anyway było miło, spotkanie z żywymi ludźmi i odrobina relaxu były mi potrzebne :) (W przeciwieństwie do całodniowego słońca, którego przecież powinienem całkowicie unikać _^_ Ale pomińmy to, może się opalę? :P). Tami i Maldi zaciągnęły nas na mangowe spotkanie w Łodzi (wprawdzie nie na długo), gdzie w życiu bym się nie spodziewał, że sie pojawię ;P Nie spodziewała sie mnie także KeY, która na mój widok dostała ataku serca _^_ (swoją drogą ostatni raz jak ją widziałem to [na pewno nie w tym roku] było jeszcze bardzo ciepło :P). Lady Magma – niby nie kojarzę, ale odkąd ją widziałem, prześladuje mnie myśl, że skądś ją znam. Pocieszeniem jest to, że nie tylko mnie – podobno wszyscy tak mają, prawdopodobnie dlatego, że (jak określił Rep) ma „idealnie zwykły” wygląd ;P
A w niedzielę szlajaliśmy się w tym samym składzie po ogrodzie botanicznym ;P (Ładny, a nawet nie wiedziałem, że w Łodzi taki w ogóle jest XD). Kiedy już wracaliśmy do domu, autobus, którym zazwyczaj jeżdzę do i ze szkoły – pomylił trasy XD. Przed kościołem skręcił w lewo, zamiast jechać prosto ;P Jak się zorientował, to rozpędził sie na maxa i zrobił spore kółko – wrócił na ten sam przystanek XD. ¯ebyście widzieli minę tej babci na przystanku, która widziała „błąd matrixa” XD (2 razy ten sam autobus podjechał :P) ;)
A potem życie powoli wróciło do zasranej normy -_-’ Szkoła sux :PA na koniec wniosłem parę ulepszeń do swojego szablonu bloga ;D I jak? ^^ :P