To nie tak, że ten adres już nie istnieje.

Ja po prostu jestem mistrzem prokrastynacji. Potrafię od ponad roku powtarzać sobie, jakie zmiany wprowadzę, gdy będę miał wolną chwilę. Tylko gdzie ta wolna chwila, jeśli nawet czytać książek (a to ważne w życiu!) nie ma kiedy?
Tu minęło już 11 lat. Nowe wpisy miałyby być już nie pisane z nieustającą myślą, kto to czyta, bez autocenzury, bez dopasowywania języka do odbiorcy. Wprowadziłbym podział na blog osobisty, choć przecież niewiele osobistego w życiu wyznaję, oraz „profesjonalny”, czyli po prostu okołoprogramistyczny, pracowy, javascriptowy… no i, stety lub nie, raczej po angielsku.

Tak czy owak żyję i mam się dobrze. Wzloty i upadki należy traktować stoicko.

 

Doceniony ;-)

i dowartościowany. Mój post o prokrastynacji dostał nominację do tytułu najciekawszego postu polskich blogów – serdecznie dziękuję. Bardzo fajnym uczuciem jest to zaskoczenie, kiedy odkryje się taki link przychodzący :) Ktokolwiek mnie nominował, jemu też dzięki!

(a ten pościk miał już dawno się pojawić, a odkryłem, że to nadal jest draft… :P No nic – no to mamy komplet aktualnych zboczków)

A co z blogiem?

Co ze mną to już wiemy ;-) A co z blogiem?

Wspominałem już o kosmetycznych zmianach – czcionkę zmieniłem na taką, jaka jest w panelu edycyjnym WordPressa. Ładna. Pasuje mi. Obrazki nowe WordPressowe obsłużyłem (trochę kradnąc mu z CSSa).

Poprawiłem (po długich miesiącach nieświadomości) problem z wyświetlaniem zboczków. Od dziś blog będzie je pomijał tylko i wyłącznie przy wyświetlaniu strony głównej. Dotąd pomijał je zbyt często i nawet przeglądając archiwa czy wręcz kategorię „Zboczki” – nie można było ich poczytać (32 niewidzialne posty!). Przepraszam!
i włączyłem z powrotem wtyczkę „digg-style pagination” – nie mam pojęcia, czemu mogła być wyłączona. Ładna jest i działa.

I naprawdę bardzo bardzo chcę napisać te kilka postów, ale jakoś nie mogę się zmusić ;(

Update 31.07.2008 16:45:
Wordpress 2.6 i LightBox 2:
Ponieważ obrazki WordPressowe aż się prosiły o jakiś LightBox, ściągnąłem i zainstalowałem odpowiedni plugin.  Niemniej jednak zawierał on pewne niedociągnięcia powodujące u mnie wywalenie przez JS błędu:

Błąd: anchor.childNodes[0].getAttribute is not a function
Plik źródłowy: http://blog.ikari.pl/wp-content/plugins/lightbox-2/lightbox.js?ver=2.2
Wiersz: 361

Udało mi się jednak dopisać obejście, które przy okazji okazało się poprawką – plugin sprawnie pobiera opis obrazka. Zamień:

// check for title-less links, and grab image title if needed
stimuli_image_title = "";
stimuli_image_title = anchor.getAttribute('title');
if (!(stimuli_image_title)) {
    stimuli_image_title = anchor.childNodes[0].getAttribute('title');
}
if (!(stimuli_image_title)) {
    stimuli_image_title = anchor.childNodes[0].getAttribute('alt');
}

na:

// check for title-less links, and grab image title if needed
stimuli_image_title = "";
stimuli_image_title = anchor.getAttribute('title');
if1 {
    if (!(stimuli_image_title)) {
        stimuli_image_title = anchor.childNodes[0].getAttribute('alt');
    }
    if (!(stimuli_image_title)) {
        stimuli_image_title = anchor.childNodes[0].getAttribute('title');
    }
}

Czyli unikamy wywoływania funkcji dla nieistniejącego obiektu lub istniejącego, a nieposiadającego tejże funkcji. I super, wszystko działa. Zupełnie przy okazji zamieniłem „ważniejszy” atrybut z opisem obrazka na ‚alt’, bo to właśnie w nim WordPress umieszcza właściwy podpis, który chcemy mieć pod zdjęciem.

Przy okazji poprawiłem parę niuansów, jak koszmarnie rozpaprane stare dwujęzyczne notki (jeśli np. wyciągnęło je na główną z archiwum).

Zboczki nadal nie mają ilości komentarzy obok daty powstania wpisu – bo od kilku wersji zniknął odpowiedni tag we wtyczce :( może stwierdzili, że działało to zbyt mało wydajnie.

Także sam blog nie jest od jakiegoś czasu cache’owany – bo to przeciez cache powodował, że niektórzy widzieli informację, że są z innego kraju – jeśli w ciągu pół godziny przed nimi wyświetlił stronę obcokrajowiec. Czy jakoś tak, jak tam sobie skeszowało. Będzie bardziej męczyć serwer, ale spowolnienia w ładowaniu nie zauważam żadnego – to chyba samo przesłanie kodu HTML jest wąskim gardłem.

Troszkę odświeżyłem i odchudziłem także BlogRoll, geek code i kilka linków. Takie tam.

I panel MyBlogLog wyświetla informacje o użytkownikach – po wewnętrznej stronie, tj. lewej lub prawej, w zależności od tego, w którym sidebarze go wyświetlam ;) Natomiast w pojedynczych wpisach „zwinąłem” kalendarz archiwum – bo po co ma tyle miejsca zajmować…


  1. anchor.childNodes[0]) && (anchor.childNodes[0].getAttribute []

Kwestie organizacyjne ;-)

Oczywiście to, że blog jest porzucony nie było wcale takie serio — zdaję sobie po prostu sprawę z tego, że może to tak wyglądać dla ludzi przyzwyczajonych, że blog to dziennik i tydzień bez kilku postów to tragedia, a miesiąc — pewny znak, że strona już nikogo nie obchodzi.

Mam nadzieję, że wcale tak nie myślicie ;-) Zresztą bardzo miło mi widzieć tu wciąż nowe komentarze, także do tych starszych wpisów (właściwie, to takie potrafią cieszyć nawet szczególnie :) Dzięki!), jak i znajome twarze (no ok, avatary/nicki ;-)) w bloczku z ostatnimi gośćmi.

Gdzieś po drodze cichaczem zaktualizowałem WordPressa do wersji 2.5 – wbrew pogłoskom krążącym w Internecie, sprawa ograniczyła się do 2 kliknięć i nie było żadnych problemów, nawet z moimi wtyczkami (poza tą jedną, dosłownie moją – od utworu na dziś. Bo ona ciasteczko zostawiała z informacją, jaki utwór widzieliśmy ostatnio, żeby oznaczać jakoś te nowe, a teraz już ciasteczka zostawić nie może, bo serwer już coś wysłał…). Przynajmniej w wypadku używania SVN. Gorąco polecam. Wtedy cała aktualizacja bloga ogranicza się do:

  1. wpisania svn sw http://svn.automattic.com/wordpress/tags/2.5/
  2. kliknięcia guziczka od aktualizacji bazy danych :)

Oczywiście wszystkie duperele (prosta strona domowa) i inne (tajemnica handlowa :P) sukcesywnie odkładane na „jak uczelnia da mi święty spokój” – co, równie oczywiście, jakoś nie chce nadejść.

WP 2.3 … hooray? :|

Cos mi sie jescze pitoli, niektóre strony nie wyswietlaja ani bajta tekstu, a panel admina stracił całe stylowanie. Ale teraz jestem zbyt rozdrażniony i nerwowy by tego się tykać.
A myślałem, że już działa…