Skrótowiec

Ciach! Uciąłem drastycznie wyświetlaną na głównej część wpisu o Blog Day. Bo po co cały, kiedy ja chcę, żeby ktoś ten niżej przeczytał? Naprawdę.

U Lan rozpisałem się (syndrom Weny Uniwersalnej, żeby no, wiadomo.) o tym, jak traktuję BlogRoll. Ale i tak pominąłem poprzez zapomnienie (metodą Alzheimera) inną ważną kwestię: (znów analiza językowa, jak w tym wpisie, którego nie opublikowałem ;P)
Jak popularnie mówimy na hiperłączę do drugiego bloga?
„Link”.
To z angielskiego, jakie ma tam znaczenie?
„Ogniwo” (por. „weakest link” ~ „najsłabsze ogniwo”) – to właśnie jest to, co spaja Internet do kupy. Linki są wyjątkowo ważne i dobrze wiedzą o tym specjaliści od SEO. Dlatego myślę, że nie powinniśmy się ich pozbywać — wręcz przeciwnie.

I często ostatnio mam tak, że naprawdę dużo jest tego o czym mógłbym tu pisać — tylko po co? Poza tym wtedy wpisy pojawiałyby się za często ;)

Dzień blogbly! ;)

badge_blue.gif

Więcej »

Ankieta

Weź udział – ja wziąłem jakiś czas temu. Tak, dotyczy też tylko-czytelników blogów. A więc i Ciebie.

Koniec. Znowu.

No dobra, niech wam będzie.

The blogosphere is ending. No more blogs. Blog apocalypse. The internet is still working, the world is fine. But you can’t write anymore. Write your last post. Make it a good one. What is the reason you blog? What is the last gem of knowledge you want to leave? What do you want to be remembered for? Who are you? What is the meaning of life? Haha…well not exactly but you get the point. Pour your heart into it.

Mój ostatni post? No właśnie, cała zabawa polega na tym, że gdyby ten blog miał zniknąć, niezależnie od tego, czy blogosfera by się kończyła czy nie – to po prostu by znikł. Nie mówię już nawet o tym, że ostatniego postu nikt by nie zdążył przeczytać (w końcu znikłyby blogi, więc po co? :P), najmniejszego sensu nie widziałbym w pisaniu po to, żeby to od razu stracić. Zresztą do samego znikania bloga też miałem kilka nieudolnych podejść w przypływach… gorszego nastroju – i nigdy nic tego nie zapowiadało.

Nie wiem, czemu bloguję, ani nie wiem do kogo. Ledwo pamiętam co mogło mną kierować na początku, a później to już chyba niejako z rozpędu poszło. Na pewno było w tym zwykłe wygodnictwo – zamiast opowiadać jedną historię dziesięciu osobom z rzędu, przy każdej kolejnej mniej szczegółowo i z mniejszą chęcią (za to większym znudzeniem), można napisać ją na blogu i liczyć na to, że sami się zapoznają.
Czasem można też sobie popisać ot tak, zupełnie do nikogo, wylać z siebie część dziwnych myśli, których normalnie pewnie ani nikomu nie chciałoby się słuchać, ani w zasadzie na co dzień nie przychodzą, bo tak naprawdę pojawiają się tym częściej im dalej jest się od kontaktu z ludźmi i światem. Takie wpisy czasem zdarzało mi się popełniać i były to jedyne, z których mogę tu czasem być dumny :P Nawet jeśli nie wzbudzały czyjegokolwiek szczególnego zainteresowania. Czasem pisało się też właśnie po to, by niby coś z siebie wyrzucić, ale broń boże przed jakimś konkretnym odbiorcą…

Czym chciałbym się na koniec podzielić? Nie mam pojęcia. Na pewno chciałbym wszystkim podziękować za to, że jednak byli i czytali, ot tak, z własnego zainteresowania (chociaż nie wiem, co tu jest interesującego :P). Żadnej specjalnej wiedzy, bez której świat się nie obejdzie jednak nie posiadam. Pożegnałbym się tylko, byle krótko.

Za co chciałbym być pamiętany? Znów nie wiem i nie widzę powodu :P Może za te kilka ciekawszych postów z przemyśleniami ;)

Kim jestem? Kiedyś próbowałem odpowiedzieć na to pytanie, zanim jeszcze takowe wypociny znajdowały swoje miejsce na blogu. Później zresztą nawet miałem wyciągnąć je z „szuflady”, tamten post jednak też jakoś do szuflady sam wrócił…

Kogo bym zaprosił do zabawy? Nikogo, blogosfera nie istnieje.

Tag me, love me … ;P

Po raz kolejny padłem ogniwem (no, przecież nie ofiarą) łańcuszkowej zabawy w blogosferze. Tym razem hasłem przewodnim jest…

Czy wiesz, gdzie mieszkasz?

Zasady ponownie są proste:

  • Sprawdzasz na jakiej ulicy mieszkasz (ten punkt mi się podoba ;D)
  • Zbierasz informacje o patronie/mieście/czymkolwiek od czego pochodzi nazwa ulicy
  • Opisujesz znaleziska
  • Zapraszasz 5 innych osób do zabawy

Typuję:

  • Jarasa (znów ;P)
  • Anowi (znów znów ;D)
  • Brt12 (to może być ciekawe ;))
  • Cimlika
  • DOIY (nie każ mi tego odmieniać ;) zresztą kiedyś chyba pisałeś, że tego się nie odmienia…)

Patron ulicy: Jaroslav Hašek (czyt. Haszek)

(ur. 30 kwietnia 1883 w Pradze – zm. 3 stycznia 1923 w Lipnicach) – czeski pisarz, publicysta i dziennikarz. Mimo, że publikował dużo, światu znany jest głównie jako twórca jednego z najsłynniejszych komediowych bohaterów literackich – wojaka Szwejka.
Więcej »