idHTTP i wiszące połączenia

Programowanie – epizod z idHTTP.

Wiem, wiem, to już prawie było… ;)



Swoją drogą – mięczak, potrzebował wody… ;)
Dziś zrobiłem kolejne podejście do połączeń HTTP w ICQu i… hurra! Wreszcie wszystko działa. No, prawie. Niektórzy być może pamiętają moje traumatyczne przejścia, kiedy przy poprzedniej próbie dorobienia tej opcji serwer widział 100 fantomowych połączeń nawet 2 tygodnie po ich zakończeniu (i wielu restartach z mojej strony) i jedyne, co pomogło to … restart tegoż serwera. Tym razem jest niby lepiej, niemniej jednak nie mogę pojąć, czemu to działa tak, jak działa.
Kod w Delphi, do zapytań HTTP używam idHTTP z pakietu Indy. Każde zapytanie ma nagłówek Connection: Close – zarówno po stronie klienta jak i odsyłane przez serwer. Mimo to netstat po obu stronach (klienta i serwera) pokazuje, że połączenia HTTP wiszą sobie jeszcze spory kawałek czasu po zakończeniu zapytania. Czemu?
Zasadniczy problem polega na tym, że wiszą dłużej niż trzeba czekać na nawiązanie kolejnego, zatem ich liczba rośnie. Jest to niebezpieczne nie tylko dla jakiejś tam stabilności któregokolwiek systemu (;P), ale i dla użytkownika, który znów może nagle dostać komunikat „BANG! Maksymalna ilość połączeń z tego IP przekroczona” na nie wiadomo jak długo. 10 sekund między kolejnymi odświeżeniami czata to za długo dla użytkownika, a za krótko, by liczba połączeń nie rosła. Prace nad HTTP po raz kolejny zostają zawieszone.
Help needed.

Masz czasem takie uczucie, że każdy Twój kod (czy cokolwiek tam sobie tworzysz ;)) zawsze musi mieć kilka naprawdę poważnych błędów różnego rodzaju? (tu wstaw sobie dowolną analogię do swojej twórczości) Też czujesz się czasem jak gówno a nie [tu wstaw określenie człowieka, który tworzy to, co Tobie znowu nie wyszło ;P]. Wybacz Panie, jestem tylko nędznym robakiem.

PS. Jakby co to poprawiłem co się dało w księdze gości i komentach – w tym nawet odpowiedziałem na 1 komentarz, który nigdy nie został wysłany ;) Gdyby coś nie działało, don’t hesitate to contact me (via gg/jabber/tlen – tylko nie zaczynajcie od pytania, czy jestem ;))

Bezproduktywność i bezsens.

Jak zapewne powszechnie wiadomo, najbardziej lubiane (:P) są tu notki o absolutnie wszystkim. Wszyscy wiemy także, że o wszystkim = o niczym. I cały ten blog jest o niczym i czasem wydaje mi się z lekka pozbawiony sensu.

Bo dobre blogi to praktycznie zawsze blogi specjalistyczne [1, 2, 3, ew. np. 4; kurde, ile ja linków fajnych pogubiłem…]. Na jeden konkretny temat, dla osób nim zainteresowanych. Ich absolutnym przeciwieństwem są „blogi nastolatek” [1, 2] (losowe, bez obrazy dla właścicielek/li, pod nr 1 panienka w ogóle miała zajebisty patent pt. „kolor tekstu = kolor tła”, czyli „nic nie widzę, póki się grafika z powolnego serwera nie załaduje”; podałbym jeszcze link do siostry jako przykład kretynizmu najwyższego, ale się wstydzę i wypieram.). Gdzieś pomiędzy nimi znajdą się jeszcze blogi osobiste [1], szczere i poważne. Do takich też mi daleko i to się raczej nie zmieni.
A ten? Ten jest o niczym. Bez żadnych wartości merytorycznych, więc odwiedzany tylko przez… hm, no właśnie, przez kogo? I po co? ;P

Skoro już o blogach – Riddle ostatnio wygłosił kilka uwag, nt. blogowania w Polsce. Bo to jest właśnie ta nasza polska pieprzona mentalność – nie należy sobie pomagać, a zgnoić. Wszystkiego trzeba się czepiać, mimo, że sami często robią tak samo.
w Polsce jest tak mało blogów posiadających oryginalny look & feel.” – a co sądzicie o moim? Szczerze.
Tutaj jeśli post jest śmieszno-szyderczy w rządku ustawią się oburzeni i obrażeni. Nie można napisać czegoś od siebie” – zdecydowanie tak. Chociaż rozumiem te słowa troszkę inaczej, niż ich autor, to jednak podpisuję się pod tym rękoma i nogami.
Oczywiście ta nasza wspaniała mentalność dotyczy nie tylko blogowania. Jak przeczytałem matce nagłówek z gazety, że prezes sąsiedniej spółdzielni mieszkaniowej umorzył biednej cukierni dług 50 000 zł to zareagowała natychmiast: „wziął w łapę!”.
Nawet w TV ostatnio jeden amerykanin się wypowiadał: w stanach ktoś, kto widzi luksusowy dom sąsiada myśli: „Ciekawe, jak fachowo muszę pracować by też taki wybudować”, a w Polsce: „Ciekawe, co, komu i ile razy ukradł, pieprzony oszust!”.

Anyway… Więcej »

The Summer of Code

The Summer of Code - by ikari

To lato upływa pod znakiem kodu… programowania wszelkiego rodzaju. I wiecie co? mam już dooość ==, nie mogę już patrzeć na Delphi w jakiekolwiek wersji i ledwo się zmuszam żeby cokolwiek zrobić. Z PolChatu napływają coraz to gorsze wiadomości, w efekcie ICeQ ukazuje się zanim jest gotowy, argh.

Wszelkie projekty są opóźnione, trudne, czasochłonne, męczące. Mam problemy z koncentracją, a teraz wróciła siora i doprowadziła mnie do stanu gdzie nie wiem, NA CZYM próbuję się skupić.

Pozdrawiam nieznajomą fankę U2 odwiedzającą mój blog :P Nie myślałem, że ktokolwiek jeszcze to robi…

This summer passes under the sign of code… programming of any kind. And you know what? I’m siiiiiick of it ==, I can’t look at any Delphi version anymore, I barely make myself do anything. PolChat gives me worse and worse news and therefore ICeQ appears on the net before it’s even ready, argh.

All projects and plans are late, difficult, time consuming, tireing. I have problems with concentration and since my sister got back home i reached the state where I don’t even know ON WHAT I was trying co concentrate.

Greetings for an unknown U2 fan visiting my blog. I didn’t think anyone still does….