̶Z̶e̶p̶s̶u̶j̶ Testuj smartfona (wpis dla każdego)

W ramach stosowania najprzyjemniejszej metody antykoncepcji, czyli usmażenia sobie jąder w mikrofalach generowanych przez niezliczone gadżety elektroniczne otaczające mnie na co dzień, przystąpiłem do programu Play „Testuj smartfona”.

Wrażenia spisywane chronologicznie:

  1. Drodzy operatorzy komórkowi i inni generatorzy spamu. Mam nadzieję, że kiedy użytkownik poda Wam swoje imię i nazwisko jako CEZAR POKORSKI, a gdzieś w jakimś salonie/biurze Wasz pracownik wpisze CEZARY POKORSKI, gdy do tego użytkownik podał Wam już kiedyś swój adres jako ulicę HASZKA (spolszczona pisownia nazwiska Jarosława Haška, czeskiego pisarza), wspomniany pracownik wpisze zaś HASKA… Mam nadzieję, że mająć do dyspozycji dwa „różne” [porównując tekstowo; spaczenie zawodowe] nazwiska i dwa „różne” adresy, wpadniecie na to, że to może jednak być ta sama osoba i nie będziecie wysyłać dwóch (lub czterech – każda kombinacja imię/adres) zestawów spamu.
  2. Jaki on lekki! (Mój obecny winphone (windows ≠ smart. kropka.) waży 170g [potrzebne źródło]).
  3. Ku edukacji społeczeństwa. Ekrany dotykowe dzielą się na:
    pojemnościowe – super-hiper ultra superaśnie czułe na każde przypadkowe zetknięcie naskórka z powierzchnią; na mrozie w rękawiczkach bezużyteczne; wymagają specjalnych rysików lub noszenia przy sobie parówki (podobno działa), bo – krótko mówiąc – reagują tylko na kontakt z materią organiczną. Zaleta? Można to oblec pancernym szkłem i jeździć wtedy po tym nożem – i się nie zarysuje.
    naciskowe jak mój (naciskowe = oporowe = rezystywne, użyłem słowa, które od razu intuicyjnie się czuje) – ekran wymaga dotknięcia, kropka. Czymkolwiek. Ręką, nogą, rękawiczką, kluczami w kieszeni, długopisem. Wystarczy nacisnąć lub dotknąć opuszkiem palca, całkiem lekko. Muśnięcia się nie liczą, nie mamy się łaskotać, tylko wydawać polecenia. Te ekrany posiadają raczej cieniutką i giętką powłokę z jakiegoś poliwęglanowego (plastikopodobnego) tworzywa, która pod naciskiem mikroskopijnie się ugina, coś tam styka i telefon wie, że był dotyk. Pod naciskiem ostrego przedmiotu natomiast powstaje przepiękna rysa, która zostanie na zawsze (czyt. do czasu zdarcia wierzchnich warstw obudowy i naklejenia nowych; nawet nie chcę wiedzieć, ile to kosztuje). Innymi słowy, ekran ten w codziennym zastosowaniu jest bardziej uniwersalny od pojemnościowego, równie wygodny, ale nie obsługuje multi-touch (nie śledzi wielu paluchów na raz; bo nie.), ale trzeba go osłaniać, bo się zniszczy.
    naciskowe (ledwo) –  czyli też typowe rezystywne jednodotykowe ekrany z tą różnicą, że powleczone znacznie twardszą warstwą ochronną. Zdecydowanie lepiej chroni ona telefon przed próbą użycia, a może nawet porysowania. To takie ekrany są powodem, dla którego ludzie mówią „nie bierz ekranu rezystywnego pod żadnym pozorem”, jeśli myślą, że każdy jest taki. Chcą dobrze, słuchaj ich rad uważnie.
    te pierwsze udające te ostatnie – dopiero ten telefon (Huawei U8500) uświadomił mi, że takie istnieją. Coś w tym telefonie działa tak, że miałem wrażenie, że nie reaguje na lekki dotyk, próbowałem więc mocniej i bardziej paznokciowo. Mocniej zadziałało, paznokieć nie – czyli jednak pojemnościowy. Ale czasem reaguje jakby mniej. Nawet nie wiem, od czego to zależy.
  4. Konfiguruję konto Google. Podaję użytkownika i hasło. Źle. Hm, no tak, hasło losowe, klawiatury ekranowe jakie są, każdy widzi, pewnie wpisałem źle. Wpisuję jeszcze raz, nadal źle. Tu  zrozumiałem ideę problemu.
    Widzicie, tylko paranoicy przetrwają [motto i tytuł jednej z książek współzałożyciela Intela], dlatego do Google używam dwustopniowego logowania. To znaczy, jeśli już do komputera usiądzie osoba, która zna hasło do mojego konta, to nie znaczy jeszcze, że to ja, prawda? Dlatego po wpisaniu poprawnego hasła, Google wysyła mi kod SMSem, który należy następnie wpisać w tej aplikacji. Zatem aby się zalogować, musisz nie tylko mieć mój mózg, ale i telefon. Dla usług Google (i firm trzecich), które tego jeszcze nie obsługują, tworzysz specjalne hasła, tylko dla tej jednej aplikacji, które w każdej chwili możesz potem odwołać.
    Najwyraźniej Google Android nie jest usługą, która obsługuje paranoidalne metody logowania do Google. Zabawne. Android w żaden sposób nie powie Ci, że musisz wygenerować hasło (ani nie zaproponuje wpisania kodu SMSowego, ani ten nie zostanie wysłany), musisz wpaść na to sam.
  5. Dalej następuje synchronizacja z Google i tu już mniej więcej jesteśmy w domu. Synchronizacja danych z Google to niesamowita sprawa (tutaj należy zapomnieć o paranoicznym podejściu albo zaufać Google). Kilka kliknięć (dotknięć, wpisań haseł, bla bla) i masz od razu wszystkie swoje kontakty na nowym urządzeniu. Nic nie musisz robić. Kiedy zmienisz dane któregoś gdziekolwiek, natychmiast ta zmiana odniesie skutek w pozostałych miejsach – poprawiasz czyjś numer na komputerze, od razu masz aktualny w komórce. Osoby, ich nazwiska, adresy e-mailowe, zdjęcia i tak dalej, wszystko razem ładnie spięte (pod warunkiem, że czasem pomożemy mu poogarniać ten bałagan) i dostępne. To jest dobre. Chwaliłem to już gdzieś, ale będę chwalił dalej uparcie. Chcesz*.
    * wiesz już? Kojarzysz? Taki nowy spam. Najbardziej chwytliwe hasło ever. „Chcesz.” i link do konta na fejsbuku. Takiej perwsazji nie można się oprzeć.
  6. Czy on jest aż tak wolny, że wyłączyli wszystkie animacje, bo żadnej nigdy nie podoła i nie obsłuży? Uff, jednak nie, można je włączyć i są płynne. Wtedy telefon mniej straszy swoją topornością.
  7. Klawiaturę ma jakąś dziwną, niesystemową. Podpowiada pisownię w ramach autokorekty, ale, niestety, chyba trochę za wolno (w sensie, przeszukiwanie słownika jest dla niego tak trudne, że są widoczne opóźnienia)
  8. Co kieruje ludźmi, którzy gniazdko ładowania (USB) umieszczają na GÓRNEJ krawędzi telefonu?!? Może ktoś podawał im zupę z lewej strony… Wydaje mi się, że takie gniazdka powinny być od dołu i chyba tylko HTC i Apple to rozumieją. (Niech mnie ktoś uświadomi, jeśli HTC przestało to rozumieć w nowszych modelach)
Poza tym, na ten moment mogę powiedzieć, że do testów dostajecie w komplecie z telefonem kartę SIM z pakietem 1 GB transferu, 1zł na koncie (oh yeah) i 4zł w „pakiecie złotówek” (którego jedyny opis to „dodatkowe środki, które otrzymałeś w ramach promocji”.
Angry Birds działa, ale zbyt wolno ;-) O płynności tej gry przy 528MHz należy zapomnieć.
To be continued…

Seks marketing

Media Markt. Na opakowaniach dyskow:
Za malo twardy?
Powieksz go!

Przy okazji chciałbym spytać o najbardziej… zadowalającą Panie długość penisa, bo czytelnicy w Google pytają (tak, znów przeglądałem hasła wywołań i nie, nie mam amfetaminy na sprzedaż). Chciałbym też czytelnikom wyznać, iż moim zdaniem nie wpływa też na nią nic, na co mielibyśmy wpływ, w końcu mówi się „przyrodzenie”, nie?
Nie oceniaj ludzi po tym, na co nie mają wpływu (książki po okładce). Oceniaj po tym, co wynika z ich świadomego wyboru.

Edit: Dać to jako zboczek, czy jako niezboczek? :)

Nowy wygląd Google

A rzuciło mi się wczoraj w oczy coś takiego, jak mała (choć jak na Google to duża :P) zmiana wyglądu [angielskiej wersji] wyszukiwarki:

Google - nowy wygląd

Moim zdaniem na plus.

Tak, wiem, dawno nic sensownego nie pisałem… Jakoś nie mogę się ostatnio zebrać do kupy na tyle ;P

W zawodzie

Jako programista DLSB (L?!) chcę tak pracować! No chyba, że się noga powinie (i tak nieźle)…

Różne | Various things

Nie, jednak nie lubię pisać niczego osobistego, na przykład dlatego, że musiałbym się wiecznie nad sobą użalać, a przynajmniej tak zostałbym odebrany -_-„. Powiem tylko, że ostatnio mam wiecznie podły nastrój a matka ma do mnie o to pretensje _^_. Może to depresja? :P Tak czy owak staram się zachowywać pozory normalności.
Stressss – najlepiej oddaje znak pod jakim upływa ten weekend… Nie potrafię się odprężyć, nie potrafię ==” A już na pewno nie przed dzisiejszym popołudniem.Google™. Czy Google™ jest Bogiem cz. 2 – od jakiegoś czasu logo „google” jest dla mnie jak logo „Dobry produkt!”, wszystko co Google poleca wydaje mi sie jedynie słuszne :P Tzn. na pewno przywiązuję do takich inicjatyw większą uwagę, wydaje mi się, że skoro Google je popiera to muszą być wysokiej jakości. Zacząłem się więc dziś bawić nową zabawką spod tej marki – Hello, Picasa Hello. To coś jak prosty komunikator skupiony wokół dzielenia zdjęć i obrazów ze znajomymi. Z braku znajomych korzystających z wyżej wymienionego nie mogę powiedzieć jeszcze nic więcej :P. No może poza tym, że posiada on bota, dzięki któremu blogowanie na Bloggerze (firmowany przez Google system blogowy, którym też zacząłem sie bawić) możemy z boską wręcz łatwością zamieszczać notki, głównie te graficzne (automatycznie robi miniaturę, wrzuca wszystko na serwer i na bloga).
Niektórzy (szczerze myślę tu o konkretnej osobie :P) nie lubią wszelkich tego typu rzeczy. Nie lubią narzędzi które obciążają niepotrzebnie system nie dając żadnych funkcji, które nie byłyby już dostępne w niewiele gorszej formie (Google Desktop Search kontra zwykłe windowsowe wyszukiwanie plików, które wg mnie jest niewiele warte, a przede wszystkim powolne (Total Commander już szuka o wiele szybciej, nawet po nazwach)). Ale ja jednak zawsze miałem coś takiego, że muszę wypróbować nowe rzeczy, które wydają mi się potencjalnie interesujące – i zdecydowanie nie będę ich oceniał przed OSOBISTYM wypróbowaniem. Jeśli coś mi się nie spodoba – usunę, proste. Tak jak zrezygnowałem z MSN Desktop Search, które teoretycznie miało większe możliwości i lepiej integrowało się z systemem, niż Google Desktop Search. Jednak muszę przyznać, że pakiet MSN wyraźnie i zauważalnie obciążał komputer (niby w chwilach bezczynności użytkownika, ale jednak!), czego w wypadku Google nigdy nie zaobserwowałem.
Cała ta zabawa zachęca mnie do ulepszenia iBloga, a przede wszystkim do dokończenia tego co już zacząłem. Znowu mam mnóstwo pomysłów, ale przekładam je na później z braku czasu… Może w majowy weekend?

vid_sm, paskudo, skończyłaś już szkołę, a do tej pory sie nie ujawniłaś! :P I co? Zostawiła mnie z samymi przypuszczeniami, niedobra ta!
W poniedziałek odpowiadam z historii… Stresss, ale nie mogę się skupić na nauce bo matka załatwiła mi porcję stresu z innej strony ==”
Od 13 maja (!) będę mógł już (dopiero XD) odebrać swój dowód osobisty :P hah! :P

Ech, musze wyjsc, dokoncze (lub nie) pozniej ==”
*kilka godzin pozniej*
Ok. wrocilem :P
Zgodnie z moimi wcześniejszymi obawami, kompletnie nie pamiętam i nie wiem co mógłbym jeszcze napisać ;P. Cały czas prześladuje mnie utwór ♪ Crematory – Solitary Psycho ♪ :)
I troszke mi sie humor poprawil. Nie wiem czemu, ale dobrze mi z tym :)

No, I don’t like to write anything personal, because, for example, I’d had to always complain, or it would just sound like that -_-„. I’ll just say that lately I’m always in bad mood and my mother complains about that _^_. Maybe it’s depression? :P Anyway I try to pretend I’m normal.
Stressss – this word fits best to describe this weekend… I can’t relax, I just cant ==” And surely not before today’s afternoon.Google™. Is Google™ God, part 2 – for some time the „google” logo is like „Good product!” logo for me, everything that Google recommends seems the only right for me :P I mean I pay more attention to those things for sure, I think that if Google supports them then they have to be high quality. So I started to try a new toy of this brand – Hello, Picasa Hello. It’s something like a simple communicator concentrated on sharing photos and images with your friends. Because of lack of friends using Hello, I can’t say more yet :P Maybe besides that it has a bot, which helps you blog on Blogger (Supported by Google blog system, that I started to play with too), we can post notes with unbelievable ease, mainly the graphical ones (it automatically creates a thumbnail, uploads it on a server and pastes to your blog).
Some people (honestly, I think about one particular person :P) don’t like all these things. They don’t like tools that load the system unnecessarily giving no functions that wouldn’t be already available in an only-a-bit-worse form (Google Desktop Search versus usual Windows’ file search, that IMO is not worth much, and most of all it’s slow (Total Commander searches a lot faster, even just by the name)). But I always was like I had to try new things that seemed to could have been interesting – and I definitely won’t judge them without trying them PERSONALLY. If i won’t like something – I’ll remove it, it’s simple. Just as I’ve resigned of MSN Desktop Search, which theoretically had greater capabilities and integrated with Windows better than Google Desktop Search. But I have to admit, that MSN suite clearly and noticeably overloaded the computer (in moments of user inactivity, but anyway!), which I haven’t ever noticed about Google.
All this fun makes me want to make iBlog better, and most of all to end all the things I’ve started. I have lots of ideas again, but I postpone them because of lack of time… Maybe the long weekend in May?

vid_sm, you evil one, you’ve finished the school and you’ve never shown up! :P And what? She left me only with suppositions, bad she!
On Monday I’m reciting History… Stresss, but I can’t focus on learning because my mother has found another reason of stress for me ==”
From May 13th (!) I’ll (finally XD) be able to receive my identity card :P hah! :P

Uhm, i got to leave, I’ll finish it (or not) later ==”
*a few hours later*
Ok. Back ;P
According to my previous anxietym, I completely don’t remember and don’t know what could I write more :P. I’m still obsess by the song ♪ Crematory – Solitary Psycho ♪ :)
And my humor got a little better. I don’t know why, but I’m okay with it :)