Zoltan!!!

Zbieram się już n-ty dzień do napisania notki. Niech cisza na blogu Was nie zwiedzie – wbrew pozorom coś tam się w moim życiu dzieje (wyjątkowy wyjątek ;P) – byłem niedawno na konwencie, ReAnimation 4. Mmmmm, dużo wrażeń, trzeba dużo ekranu, żeby poopowiadać :P ALe i tak pewnie już większość zapomniałem XD
Ech <nie uwierzycie, to juz 4 godzina pisania tej notki -_-> Chyba nic z tego, nie da sie niczego sensownego napisać w godzinach innych niż 1 – 6 w nocy/rano.
:Dzień 2:
No więęęęęc z tą Reanimką to było tak:
Pobudka o nieziemsko okrutnej porze… 3:30… Śniadanie, mycie, ciuchy i wypad na przystanek, gdzie o 4:00 podjeżdża po mnie samochodem Tamiko. Później jedziemy po Edka (yup, Edek to kobieta) i na dworzec. Tam o 4:30 miał dołączyć do nas Ćwistak. Powiedzmy, że udało mu się to na czas ;P. Nawet nie macie pojęcia ilu bezdomnych ludzi śpi na dworcu Łódź Kaliska… i jak dawno się oni nie myli :\… Przy kasie biletowej kolejna rewelacja – bilet weekendowy – wynalazek kosztujący jakieś tylko 5zł więcej, niż 2 bilety ulgowe, a pozwalający na jazdę od soboty do poniedziałku (w tym konkretnym wypadku, bo święto), czyli w obie strony – bez żadnych ulg, czyli bez tłumaczenia panu konduktorowi dlaczego to na moim zdjęciu w legitymacji nie ma stempelka (bo się starł). O piątej rano nadjechał nasz wyczekiwany pociąg – polowanie wzrokiem na wolne przedziały zacząłem jeszcze przed zbliżeniem się do drzwi – i z pozytywnym skutkiem – z daleka świecił nam pusty przedzialik specjalnie dla Łódź Krejzi Debil Manga Team ;P. Mmmm, 8 miejsc dla 4 osób, 2 odtwarzacze mp3 (tya, oba moje XD), karty, paluszki i śpiew Tami i Edka – słowem niczego nam nie brakowało. Byliśmy już daleko od Łodzi kiedy wstało słońce… No może i byłoby to ładne i romantyczne gdyby nie to, że ta wielka pieprzona czerwona kula waliła niemiłosiernie po oczach ;P
Godzina 9:00 – powoli dojeżdżamy. Gdzie? Nie mam pojęcia, ale mieliśmy nadzieję, że to Bydgoszcz Główna. Widzieliśmy tyko, że pociąg zwolnił baardzo i że dookoła nadal są pola i lasy :P. Telefon od Mony: „- no, już się zatrzymujemy; – świetnie, na którym peronie?; – peronie? to jeszcze jak stacja nie wygląda XD; – aha…; – no ale się zatrzymujemy XD; – to się cieszę” – i tu [niechcący XD] się rozłączyła. Ok, mamy nadzieję, że nas znajdzie i odbierze ;P. Po chwili okazało się, że pociąg bardziej zatrzymywał się przed mostem niż stacją… przed samą stacją zdążył jeszcze nawet przyspieszyć, ale nie ważne :P. Przy zatrzymywaniu na stacji czujne oczy Tami dostrzegły już VanFanela czuwającego gdzieś na peronie (hmmm, a Mony która nas de facto odbierała – nie? XD) i można powiedzieć, że wysiedliśmy wprost w ich opiekuńcze objęcia XD. Potem już tylko zakup biletów i na con!…. ale czy na pewno? XD
W ogóle zaskoczeniem dla mnie było to, że mój bilet został sprawdzony już jakiś 1 czy 2 przystanki od dworca (czyli w ogóle na początku trasy)… W Łodzi kontrole są taaakie rzadkie, a tu Monaś mówi, że zdarza się, że podczas 1 przejazdu sprawdzą Cię 2 razy x_X co za miasto! :P Później dopiero w połowie trasy dowiedzieliśmy się, że nawet autochtonka nie wie, gdzie mamy wysiąść XD Faktycznie, zgubienie się w obcym mieście zawsze jest niewątpliwą atrakcją :P. Ale na szczęście przykonwentowa Stokrotka jest jedyną w całym mieście (lub jedyna znana Monie) i stanowi dobry punkt orientacyjny. Po wyjściu z autobusu coś rudego wysunęło się na prowadzenie i powiodło część konwnentowiczów (akurat tę łodzką, poza mną) okrężną drogą, dzięki czemu machałem Tamiko już od środka, mając wejściówkę, a ona stała sobie jeszcze w kolejce przy drzwiach :)
Potem … taaaaak, ulubiona część konwentu – walka na śmierć i życie o kawałek sleeping roomu. Moje słowa są zbędne, najlepiej zilustruje to [konkursowy] komiks Edka i Tamiko:
część 1, część 2, część 3 (tuning (bo to nie są skany, to były ZDJĘCIA komiksu leżącego na ławce) by ikari ;P)

Atrakcji na R4 było wiele :) I w połowie wygrali nasi ;P Mianowicie – Tamiko wygrała karaoke, w pięknym stylu – tłum kołysał się z telefonami i zapalniczkami (aż się poparzyli, co udało się złapać na filmiku XD), żądał bisu, a po ogłoszeniu wyników – jeszcze jednego :D. Cosplay wygrała Usagi z Łodzi, której nie znam, bo na mangowych nei bywam, ale gratuluję, a Tamiko i Edek dostały w nim nagrody specjalne od WWFF (We Work For Food). Cosplay anime.com.pl wygrał Future – w przebraniu pandy :D. Do tego trzeba dodać, że wszystkie te imprezy były cudownie poprowadzone, i mimo braku powietrza (każda sala: kilkaset ludu all the time, a okna zaklejone czarną folią, żeby było ciemno) tłum co i rusz wybuchał smiechem, tudzież jakąś inną entuzjastyczną reakcją :)
(tak, wiem, zaczalem sie streszczac, bo ile dni mozna pisac te sama notke XD)
Gośćmi na reAnimation 4 byli też Mr Jedi (któremu dopiero teraz powiedzieliśmy, że od roku mamy jego nick a więc i czat ;P) oraz Kabura (który ma bardzo… dziwny podpis ;P), których na żywo *mac mac* jeszcze nie widziałem :P. Najbardziej wozimy się z tego powodu, że Jedi chciał mieć z nami zdjęcie. Tak, tak – nie my z nim, a on z nami ;D Minus jest taki, że przez to zdjęcie jest na JEGO aparacie i jescze go nie mamy :))).
Ogólnie było fajnie, szkoda tylko, że ilekroć włączyliśmy czajniczek w swoim sleep roomie to pół piętra traciło prąd w gniazdkach XD „ups”? :P To samo dotyczyło main roomu – koncert na flecie japońskim został brutalnie przerwany przez dzielnego bojownika, który w poszukiwaniu wrzątku podłączył czajnik przy wejściu – i wysadziło korki odpowiedzialne za main room :P
Po raz 1 widziałem też na żywo tancerzy ognia *_* W tym jeden, który od początku konwentu zaracał na siebie uwagę tym, że: chodził cały czas boso, wyglądał jak z buszu (dziwna cera, rysy, kolczyki, brak połowy zębów) i w ogóle dziwiliśmy się, jak przemówił po polsku. A na pokazie tancerzy ognia: pluł ogniem, pierdział ogniem (!), połykał ogień i kładł się/siadał w ogniu (tzw. smażenie kiełbaski? ;P)
Btw – Tamiko mówiła, że main room ma świetne nagłośnienie… Tak – identyczne, jak ja mam w pokoju XD. Tylko, że całego main rooma nagłaśniały 2 kolumny, a ja mam 4 ;)
Droooga powroootna… Kheee… jak zwykle mieliśmy dobre miejscówki na podłodze pod kiblem, na którym profilaktycznie nakleiliśmy karteczkę „WC nieczynne”. Niczyjej uwagi nie przykuły fakty, że karteczka była odręcznie, na kartce z LARPa i przyklejona na gumę do żucia ;P Miejsce w pociągu zrobiło się dopeiro w… Łodzi. Wtedy, jak już wysiadaliśmy ;P No cóż, przynajmniej ślązacy mieli więcej przestrzeni. Btw. wiecie, że pociąg jedzie 20 minut ze stacji Łódź Kaliska na Łódź Widzew? :P Dopiero w drodze powrotnej skończyłem czytać Ghost In The Shell 2… pożyczonego od Taza rok wcześniej ^_^. Thx, Taz ;P.
Od czasu powrotu z reanimki mam fazy na punkcie „Ike ike”, endingu z anime Ichigo 100%, który przy okazji był też na Para Para Dance, gdzie Katze mistrzowsko wywijał tyłeczkiem :P, a także jako podkład w
REANIMATION 4 TRIBUTE (ok. 20MB)
– polecam gorąco, wspaniały filmik ;]
Polecam też nagranie z Karaoke (203 MB) ;]
A teraz Today’s special:
IKE! IKE!見せて恋は度胸に愛嬌 見てて後は成り行きでしょ
心の準備はちゃんとしとこう WOW OH WOW OH
8BEAT よりも SEXYDANCE で A HA HA HA
踊った通りに 弾けてほら天使のPOWER!

IKE IKE! HAPPYNIGHT ノリたいだけ
IKE IKE! もっと熱く FEEL THE POWER
踊りたい衝動 楽しんでしまおう WOW WOW
IKE IKE! FOREVER 終わらないよ
IKE IKE! PARTYTIME 夜が明けるまで
青春と時は自由な今だけ YEAH! YEAH!

IKE! IKE!

LOVEは自分愛する事 LOVEはとても奥深い
欲しがるばかりじゃ手に入らないWOW OH WOW OH
もうやるしか無い CAN YOU FEELING! CAN YOU FEELING!
後悔なんてしない 心全て出来る限り!

IKE IKE! キモチひとつになる
IKE IKE! もっと強く FEEL THE POWER
踊りたい情熱 楽しんだもの勝ち WOW WOW
IKE IKE! FOREVER 変わらないよ
IKE IKE! PARTYTIME 永遠に続く
青春と時は輝く未来へ YEAH! YEAH!

IKE IKE!

IKE IKE! HAPPYNIGHT ノリたいだけ
IKE IKE! もっと熱く FEEL THE POWER
踊りたい衝動 楽しんでしまおう WOW WOW
IKE IKE! FOREVER 終わらないよ
IKE IKE! PARTYTIME 夜が明けるまで
青春と時は自由な今だけ YEAH! YEAH!

GO! GO! Show me love that’s brave and charming
Look and the results will come after
Preparing my heart is how my money is properly spent WOW OH WOW OH
More than an 8-beat, my sexy dance… AH HA HA HA
In the way I dance… look! I’m shooting the power of an angel

GO GO! I just want to join the happy night
GO GO! Hotter, feel the power
Let’s enjoy the urge to dance! WOW OH WOW OH
GO GO! Forever, it won’t end
GO GO! Party time, until the day breaks
Youth is only the freedom of right now! YEAH! YEAH!

GO! GO!

Love is loving yourself Love is so deep
You can’t get it just by wanting it WOW OH WOW OH
I don’t have any choice now but to do it!
CAN YOU FEELING! CAN YOU FEELING!
I won’t have any regrets! My heart can do anything!

GO GO! My feelings have become one
GO GO! Stronger, feel the power
The ones who enjoy the passion of dancing are the winners! WOW OH WOW OH
GO GO! Forever, it won’t change
GO GO! Party time will go on forever
Youth continues towards the shining future! YEAH! YEAH!

GO GO!

GO GO! I just want to join the happy night
GO GO! Hotter, feel the power
Let’s enjoy the urge to dance! WOW OH WOW OH
GO GO! Forever, it won’t end
GO GO! Party time, until the day breaks
Youth is only the freedom of right now! YEAH! YEAH!

Ok, to była reanimka w telegraficznym skrócie – bo później były jakieś nowe rzeczy, ktÓre (cholera, nie działa mi „ó” na klawierce, musze z tyldą pisać) chciałem napisać, ale najpierw powinienem dokończyć zaczęty już temat konwentu ;P (było świetnie, kapitalnie i … tłoczno (800 osób), zapraszam na następne :P).

Abstrahując więc od tego, że przekroczyłem transfer ==””””… (9 sierpnia miałem już 13 GB za sobą, a 19 jest na miesiąc… limit przekroczyłem jakoś 19 sierpnia… i do końca będę się męczył na okrojonym łączu ;()… i tego, że serwer PolChatu się na mnie obraził i od 15 godzin mówi, że przekroczyłem limit (500?) połączeń z jednego IP… (oczywiście nie ma ani jednego połączenia od dawna).. i nie ma administracji, ktÓra mogłaby pomóc…

Kurde, zapomniałem co w końcu miałem dzisiaj napisać ;P

„Everything that has a beginning has an end.”
„Coś się kończy, coś się zaczyna.”

Polchat nadal mnie nie kocha. Albo wręcz przeciwnie – kocha, ale nie platonicznie – on mnie P*LI! :/… Nadal nie mogę się dostać na serwer i nei wiadomo, czemu (i czy, bo y2m nie sprawdził tylko zniknął) widzi jakieś wiszące połączenia z moim IP. A administracja ♪pojawia się i znika♪…
Jest tyyyle rzeczy, o których mógłbym pisać :P Ale mi się nie chce XD

Geek speak: ICeQ 5 żyje, bez wszystkich rewolucji, ale z jedną – nowy polchat. Którego nie ma i nie można się doczekać. Poza tym poznałem interfejsy w Delphi, używam więcej klas i obiektów, znalazłem błędy kompilatora Delphi 2005 (nic przyjemnego). Google wypuszcza nową wersję Desktop Search z sidebarem. Mógłbym dawać dużo linków, ale transfer 32kbps męczy.

Dlatego też downloadu nie będzie. Później podlinkuję materiały z reAnimation (w tym komiks, przepraszam). Wytrzymajcie do września ;)