Quo vadis, Gadu-Gadu™?

qvggWłaśnie miałem napisać, że Nowe Gadu-Gadu™ idzie w dobrym kierunku, gdy zobaczyłem w Dzienniku Internautów artykuł o tytule „Nowe Gadu-Gadu podąża w złym kierunku„. Czy aby na pewno?

Artykuł jest właściwie wcale nie o gg (może powinno się teraz pisać: ngg?), lecz o akcji przeciwko gg, która generalnie mówi tyle, że gg coś tam robi, ale nie to, czego od niego chcemy.
A czego chcemy? „Lista sugestii jest długa”, czytamy w artykule. I to wszystko na ten temat – nie ma ani jednego przykładu. Artykuł zredagowany w ten sposób powoduje u mnie co najwyżej irytację, gdyż kojarzy mi się z gazetami pokroju „Faktu”. Wielce zbulwersowany ton i ani jednego konkretu. Efekt? Odwrotny od zamierzonego – zniechęca mnie do opinii autorów nawet, jeśli nie dali mi szansy ich poznać.

Zaglądam zatem na stronę akcji. Pierwsza myśl: design jak w latach 90. (czyli brak designu). Ale tutaj przynajmniej są konkrety! Jest lista sugestii z linkami do wątków na forum gadu-gadu. No i bardzo dobrze, czemu autor artykułu w DI nie mógł chociaż ze dwóch przytoczyć?
Szczerze mówiąc w moim odczuciu większość propozycji wywołuje u mnie myśl typu „no fajnie, może być, ale mnie osobiście aż takiej różnicy to nie robiło” (może za mało ngg używałem :-)).

No ale dobrze, mamy listę propozycji, mamy coraz to nowsze buildy gadu-gadu, te akurat zmiany może nie są od razu wprowadzane, ale czy to od razu znaczy, że z gg dzieje się coś nie tak?
Ja widzę to tak:

Gadu-Gadu idzie do przodu – i to w tempie, jakiego nigdy dotąd nie obserwowaliśmy. ‚GG Network’ to już kawał korporacji, która śmiało sięga po kolejne rejony Sieci, przejmując kolejne usługi (Blip, Bliziutko, OpenFM itd.).

Oczywiście po pierwsze mamy całe „Nowe Gadu-Gadu”. Wiele osób woli ‚nie gonić za nowinkami’, ale – czy tego chcemy, czy nie – wszystkie przyszłe wersje gg będą się z niej wywodzić, więc trzeba ją albo pokochać, albo… zgłaszać sugestie ;-)

A jak to wygląda moim okiem?

  • Integracja z różnymi serwisami: o matko, co za kombajn. Gadu nie potrzebuje tylu usług, poza tym i tak są „zbyt oddzielne” od samego komunikatora, a to funkcjonalność komunikatora powinni rozbudowywać i poszerzać, bo przecież o komunikatorze mówimy.
    nowegg3
    A OpenFM to zwykle mi się nie uruchamiał, bzdurnie argumentując, że nie jestem połączony z gg. A byłem.
  • Zasobożerność: ogromna. Zżera mnóstwo mnóstwo RAMu i CPU, zwłąszcza reklamom czasem coś odpierniczy i zjadają procesor żywcem.
    nowegg
    Naprawdę, znosiłbym je mężnie, gdyby nie wpływały na jakość działania programu. Ale wpływają w krytycznym stopniu. Na szczęście jest BannerKiller…
  • Osadzanie filmików youtube w oknie rozmowy; Fajne, szkoda tylko, że za chwilę wszystko przewinie się do góry i filmik nam ucieknie.
  • Archiwum nie da się sensownie przeszukiwać – no to po co komu takie archiwum?

Ale wiecie co? Uważam, że wcale nie jest tak źle.

  • Skórki może i są ‚duże’ i ‚cukierkowe’, ale to krok w stronę pełnej dowolności modyfikacji wyglądu aplikacji przez użytkownika, czyli jednak na plus.
  • Gadu-gadu jest już jedną nogą w świecie unikodu! To bardzo się chwali. Jedną nogą, to znaczy, że może poprawnie odbierać wiadomości unikodowe, nadal jednak nie potrafi ich wysyłać…

    Demo
    :
    Napisałem do siebie, z kokpitu blipa, wiadomość testową:
    nowegg5
    Dostałem ją na gg poprawnie, po czym postanowiłem przekleić ją do okna rozmowy:
    nowegg6
    Co dostałem tym razem, po wysłaniu jej z gg…?
    nowegg7
    Jak dla mnie fail.
  • Czyżby krok w stronę Jabbera? To bardzo smiały wniosek, ale… Gadu wprowadziło nowe statusy – „porozmawiaj ze mną” i „nie przeszkadzać”, znane z Jabbera. Gadu-Gadu Pro obsługuje także Jabbera, ale to pewnie bez znaczenia, bo GG Pro to tak naprawdę wynik zakupu przez GG Network komunikatora LiveChat.
    nowegg4
    Marzy mi się jednak jabber w gg i konto ikari@gadu-gadu.pl  (nie chcę żadnych cyferkowych loginów!).
  • Transfery plików i tym podobne rzeczy działają coraz przyjaźniej. Oczywiście pod warunkiem, że obie strony mają odpowiednio nowy komunikator, który to warunek rzadko jest spełniony.
  • Avatary są OK.
  • Opisy wreszcie mogą być dłuższe niż 70 znaków, hip-hip-hurra!

Wpis ten, jak zwykle, powstawał już przynajmniej 2.5 miesiąca (screenshoty robiłem 30 maja). Nie wiem też, ile od tej pory się w GG zmieniło, a ostatnio zmienia się sporo…

A jakie są Wasze odczucia? Będą z tego ludzie?
<cynk>Tymczasem ja używam na co dzień ekg2, a Kaworu zrobił swoje wtw</cynk>

But that’s stealing!

Ty kradzieju, Ty! [40 sekund wideo, ca 2.7 MB]


Czyli malutka dawka angielskiego humoru – gdyby wyciąć motyw z hełmem (chociaż niektórym się podoba…), to powiedziałbym, że prześmieszne :) Szczerze mówiąc bawi mnie po prostu ostatnia scena – co to FBI robi z takimi niegrzecznymi dziewczynkami – przepraszam, kryminalistkami, – które nielegalnie pobierają filmy z Internetu.

Jeśli ktoś ma jeszcze 3-4 minutki, to polecam także (chociaż już kiedyś zamieszczałem) piosenkę Ala Yankovica „Don’t download this song”:

W obu wymagana znajomość języka angielskiego ;)

Skrótowiec

Ciach! Uciąłem drastycznie wyświetlaną na głównej część wpisu o Blog Day. Bo po co cały, kiedy ja chcę, żeby ktoś ten niżej przeczytał? Naprawdę.

U Lan rozpisałem się (syndrom Weny Uniwersalnej, żeby no, wiadomo.) o tym, jak traktuję BlogRoll. Ale i tak pominąłem poprzez zapomnienie (metodą Alzheimera) inną ważną kwestię: (znów analiza językowa, jak w tym wpisie, którego nie opublikowałem ;P)
Jak popularnie mówimy na hiperłączę do drugiego bloga?
„Link”.
To z angielskiego, jakie ma tam znaczenie?
„Ogniwo” (por. „weakest link” ~ „najsłabsze ogniwo”) – to właśnie jest to, co spaja Internet do kupy. Linki są wyjątkowo ważne i dobrze wiedzą o tym specjaliści od SEO. Dlatego myślę, że nie powinniśmy się ich pozbywać — wręcz przeciwnie.

I często ostatnio mam tak, że naprawdę dużo jest tego o czym mógłbym tu pisać — tylko po co? Poza tym wtedy wpisy pojawiałyby się za często ;)

Second Start

Cześć!

Ikari Lykin (128px)Nazywam się Ikari Lykin, urodziłem się 19 czerwca 2007 roku (choć mimo to jestem pełnoletni) i jestem bezdomny, chociaż z przyjaciółmi mamy kilka ulubionych miejsc, w których czujemy się jak w domu.
Brzmi niedorzecznie? O, wypraszam sobie! Tak pokrótce i absolutnie szczerze mógłby przedstawić się mój awatar w świecie gry Second Life. Jeśli śledzisz od czasu do czasu wiadomości z jakiejkolwiek prasy i/lub strony związanej z komputerami lub… ekonomią – z pewnością wiesz już, czym jest Second Life. Poczytaj sobie całą fajną resztę tego wpisu »

Moje stanowisko

Ostatnimi czasy Internetem potrząsnęło kilka spraw. Tysiące słów burzliwych dyskusji narosło wokół nich, a mi za każdym razem wydaje się, że robią z igły widły — być może jestem po prostu beztroskim ignorantem. Swoją drogą im więcej widzę dziesiątek/setek komentarzy i postów nawiązujących do tematu, tym większe mam zawsze wtedy wrażenie, że wszystko zostało już po 5 razy powiedziane i tak naprawdę wcale nie muszę swojej opinii wyrażać, bo ktoś już to za mnie powiedział, a głupie przytakiwanie też niczemu nie służy.

Ale niech będzie. Poczytaj sobie całą fajną resztę tego wpisu »