Pidżyn (Pidgin)

Przez długi czas myślałem, że nazwa komunikatora Pidgin (w niektórych systemach tłumaczona na polski — jak sądziłem, głupio — jako Pidżyn) pochodzi od angielskiego słowa pidgeon, czyli gołąb. Wyjaśnia to, za przeproszeniem, ptaszka jako ikonkę i generalnie całościowo trzyma się kupy.

Otóż nie. Słowo to pochodzi od angielskiego słowa… business.

Języki pidżynowe, czytamy na Wikipedii, (pidginpidżyn) – języki pomocnicze o uproszczonej morfologii i składni, a także o ograniczonym słownictwie powstały na bazie dwóch (lub więcej) języków. Nazwa pidżin pochodzi od chińskiej wymowy angielskiego słowa „business” („biznes”)[1].

Kto by pomyślał?

Lód – cytat

Chcę się z Wami podzielić tym wspaniałym fragmentem…

Jacek Dukaj, "Lód": okładka

Jacek Dukaj, "Lód": okładka

Moim życiem rządzi zasada wstydu.

Poznaje się świat, poznaje język opisu świata, ale nie poznaje się siebie. Większość ludzi – prawie wszyscy, jak sądzę – do śmierci nie nauczy się języka, w którym mogliby siebie opisać.

Kiedy mówię o kimś, że jest tchórzem, to znaczy, że uważam, iż zachowuje się tchórzliwie – nie znaczy to nic więcej, ponieważ oczywiście nie zajrzę mu w głąb duszy i nie dowiem się, czy jest tchórzem. Tego języka nie mogę jednak użyć do opisu samego siebie: w zakresie mojego doświadczenia pozostaję jedyną osobą, dla której słowa, czyny, zaniechania stanowią zaledwie blade i w gruncie rzeczy przypadkowe odbicie tego, co kryje się pod nimi, co stanowi ich przyczynę i źródło. Istnienia owego źródła doświadczam bezpośrednio, podczas gdy części mych zachowań nie jestem w ogóle świadom, a wszystkie odbieram w sposób niepełny, skrzywiony. Sami zawsze ostatni się dowiadujemy, jakiego idjotę zrobiliśmy z siebie w towarzystwie. Lepiej znamy intencje naszych czynów niż owe czyny.  Lepiej wiemy, co chcieliśmy powiedzieć, niż co naprawdę powiedzieliśmy. Wiemy, kim chcemy być – nie wiemy, kim jesteśmy.

Język do opisu naszych zachowań istnieje, ponieważ tej rzeczywistości doświadcza wielu ludzi i mogą między sobą omówić czyjąś ostentacyjną uprzejmość lub czyjeś faux pas. Język do opisu mnie samego nie istnieje, ponieważ tej rzeczywistości nie doświadcza nikt poza mną.

Byłby to język do jednoosobowego użytku, język niewypowiadalny, niezapisywalny. Każdy musi go sam stworzyć. Większość ludzi – prawie wszyscy, jestem przekonany – do śmierci się na to nie zdobywa. Co najwyżej powtarzają w duchu cudze opisy własnej osoby, wyrażone w owym języku pochodnym – w języku drugiego rodzaju – albo wyobrażają sobie, co by w nim o sobie powiedzieli, gdyby dane im było spojrzeć na siebie z zewnątrz.

Żeby cokolwiek o sobie rzec, muszą sami dla siebie uczynić się obcymi.
Więcej »

Ka-boom ka-boom!

Utwór na dziś:

I w ogóle jakoś mi się Manson wkręcił ostatnio. Dementuję jakoby miało to jakiś związek z tym wideo:

:x

O języku raz jeszcze

Tym razem nie tylko o języku w internecie ;-)

Zasadniczo to ja za panem Cejrowskim nie przepadam, z powodu jego dziwnego, odstraszającego jak dla mnie, sposobu zachowania w niektórych momentach… Ale tutaj akurat uważam, że ma rację i się im wszystkim należało ;-) Więcej »

Częstotliwość – rzecz względna

Zdjęcie przedstawia kartę z parametrami mikrofonu w Media Markt:

Częstotliwość - rzecz względna

Jak widać, wszystko zależy od tego, w jakim języku będziemy do tego mikrofonu mówić. Dla języka niemieckiego pasmo przenoszenia to „30 – 11 000 Hz”, dla angielskiego jest już szersze, bo „30 – 13 000 Hz”, francuski zaś wyłapuje w częstotliwościach „30 – 12 000 Hz”, czyli tak pośrodku. I tak dalej, w kilku kolejnych językach ;)

A jakiego przedziału częstotliwości używa Twoja mowa ojczysta? ;)