Kolejne dni nędznej egzystencji.

Ech, dawno nie miałem lekcji polskiego i widać to po mnie – zwłaszcza w słowach typu „tych osiołów” zamiast „osłów” albo czymś w tym rodzaju. No ale dobra, załóżmy że jest to do zniesienia ;P
Dzień dzisiejszy był piękny – aż 2+ z fizyki, co uważam za swój osobisty sukces, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że była to ocena z połączenia 2 kartkówek, gdzie na pierwszej zdołałem tylko napisać wzory, z których powinienem coś obliczyć… :P (ale ogólnie poziom był taki, że facetka zaczęła punktować wypisanie wzorów, żeby w ogóle były jakieś punkty XD). Z chemii dostałem 3 -_-‚, cóż, mogło mi pójść lepiej, no ale i tak będę miał pewnie 4 na koniec. To właśnie motto przyświecało mi też na dzisiejszym sprawdzianie z bioli ;P… Polskich nie było, ale facet miał kretyński pomysł zrobienia na nich 2 matm (jak już się w domach zpaowiedzieliśmy, że będziemy wcześniej). [Edit 7.4.2007: ja już absolwent, on uczy w innej szkole, ale właśnie wczoraj opowiadał nam, że jego obecni uczniowie mają jeszcze gorzej – w zeszłym tygodniu podwoili tygodniową normę matmy ;)] Dzięki Bogu się zreflektował i dał nam wybór :P. Wybór był oczywisty ;D
Wczoraj tylko 2 angole i niemiecki. Brzmi pięknie, ale w praktyce nie było tak fajnie, bo na angolach mówiłem speech, a na niemcu odpowiadałem :P. Plus jest ten, że na jedno i drugie byłem przygotowany (ale tylko psychicznie XD).
Środa (wybaczcie kolejność odwrotnie chronologiczną ;P… A zresztą, notki też w takiej są XD) była schizowa od samego rana, które ciężko powiedzieć, kiedy się zaczęło XD. A to dlatego, że we wtorek (ech :P) stwierdziłem – „Jutro i tak nie ma lekcji [matury] to sobie pośpię :P”. Nic bardziej błędnego. Spać położyłem się przed 5 rano, a obudzony zostałem drastycznie o 7~00. Coś jeszcze do mnie matka rozmawiała, ale nie byłem w stanie zakontaktować XD. Po jakichś 10 minutach wegetacji doszedłem do siebie :). Musiałem wysłać siorę do szkoły i teoretycznie potem mogłem sobie odespać… Ale nie, to nie w moim stylu XD. Już nie spałem ;P. Tak więc była środa XD.
Miała miejsce rozmowa wyglądająca mniej więcej tak:
ja: Pójdziemy se na Van Helsinga?
MKL: kiedy?
ja: dzisiaj XD (w domyśle: teraz XD)
on: ok XD
Ogólnie zaczęła się fajna schiza XD. MKL poszedł jeszcze do fryzjera…

MKL (12-05-2004 11:20)
sorry, ze tak late, ale trafilem na fryzjerke perfekcjonistke
MKL (12-05-2004 11:20)
odnioslem wrazenie
MKL (12-05-2004 11:20)
ze ona nie chce mnie strzyc tylko mi liczyc wlosy

Cóż – jedyny mój komentarz jaki się nasuwa to „XD” :P. Należało się rozejrzeć, kiedy leci Van Helsing…

MKL (12-05-2004 11:22)
<siega po gazete>
MKL (12-05-2004 11:22)
baltyk – o 14 i za… <patrzy na zegarek> 8 minut XD
ikari (12-05-2004 11:22)
XDDDDDDDDDD
MKL (12-05-2004 11:22)
SS – 12:40

Jak widać, wybór był dość ograniczony XD. Podobnie zresztą miałem z autobusem…

[11:40:18] ikari: albo wsiade w autobus
[11:40:21] ikari: 2 minuty temu XDDDDDDDDDDDDDDDDDD
[11:40:25] ikari: albo o 11:57 XD
[11:40:34] Yasunari: XDDDDDDDDDDD
[11:40:35] ikari: kocham miec wybor XD

Jesteśmy w kinie, idziemy (tzn. jedziemy schodami :P) na piętro zawierające odpowiednią salę kinową, stajemy naprzeciwko kas biletowych i…. „Kasy biletowe czynne od godziny 16″ _-_’. Wracamy na dół :D. Ustawiliśmy się w kolejce kojarzącej mi się trochę z kolejką na lotnisku… (długo czekamy – odprawa XD). Dlatego też powstało kilka scenariuszy wydarzeń:
1.
– Do Chicago proszę XDDDDDD…

2.
– Normalny?
– Nie, Bussiness Class XD

3.
– Normalny?
– Nie, ale się leczę XD

W praktyce było równie ciekawie XD
– Normalny?
– A są jakieś inne? XD (W ulotce nic o tym nie wspominali, a przynajmniej nie tym ludzkich rozmiarów drukiem :P)

Podczas filmu były kolejne schizy, których wymieniać nie będę, bo to przeciez spoilery :P („Do Rumunii przez Himalaje” XD)
Osiągnęliśmy też szczyt telepatii, dzieląc się na pół zdaniem: „Skrzyżowanie Tarzana | z Zorro” XD…

Pod koniec filmu, około 15:05, zorientowaliśmy się, że jest około 15:05 (XD) i od około 5 minut nasza klasa znajduje się w szkole i nosi ławki po maturach (co za niewdzięczna robota, akurat nas musieli zagonić!). Bieżyliśmy więc na przystanek tramwajowy – jednemu startującemu tramwajowi przeleźliśmy tuż przed… maską? XD, po czym okazało się że na 2 stronie przejścia panuje już światło czerwone. Przejście było dość wąskie, stałem więc centralnie na szynach tramwajowych. Jeden tramwaj miałem już z głowy, ale MKL mnie uświadomił: „Gorzej będzie jak ta 9 ruszy XD”… Spojrzałem wzdłuż linii szyn, między którymi stałem… Po 2 stronie skrzyżowania stał metalowy kolos, gotowy by ruszyć z dużą prędkością prosto na mnie. To była tylko kwestia czasu (zmiany układu świateł na skrzyżowaniu). I nagle z ukrycia (zza tramwaju mijanego wcześniej XD), z boku wyjechał inny tramwaj – wprost na mój tor. Film przeleciał mi przed oczamI XD Ale jakoś zlazłem i zmieściłem się między tramwajem a ulicą ;P. MKL: „No, wystarczy że tamten nie będzie skręcał… <pokazując na pozostałą, 4 stronę skrzyżowania>… Ej… To jest nasza 13!” XD. Kiedy tylko włączyło się najbliższe zielone, lecieliśmy przez skrzyżowanie na skos (i przez czerwone ;P) do tramwaju :D. Było tłoczno, ale do wy3mania – zakładaliśmy, że o ile tramwaj się nie rozwali (silnik nie odpadnie czy coś… XD) to dojedziemy do szkoły z zaledwie 20-25 minutowym opóźnieniem. Tak też sie stało XD.
W szkole nie byłbym sobą, jakbym nie kupił kawy XD

Heh, teraz fajnie by było jakoś podreperować finanse…. :P I tak w ogóle to muszę się wziąć do roboty nad paroma rzeczami, tylko jeszcze nie wiem kiedy…
A przed nami tydzień pełen sprawdzianów -_- (pełen w dosłownym znaczeniu, tzn. więcej już być nie może :P Dlatego zresztą reszta będzie w kolejnym tygodniu ==”)….

Ech, nie chce mi się pisać więc resztę (o której przy okazji zapomniałem :P) zostawię na „jutro” ;P A może ktoś chce moje przemyślenia nt. śmierci wampirów? :P Bo tylko te zapisałem :P