Rower statystykom mówi „nie”!

Już był w ogródku, już witał się z gąską…

Mój licznik rowerowy bardzo nie lubi pełnych setek w polu „przebieg”. Poprzednio zresetował mi się przy 200km bo go puknąłem, teraz po raz kolejny.

Już wyświetlał 298km (czyli przejechałem w tym sezonie już 500km, wow :)), gdy zaintrygowało mnie pewne naprężenie w matrycy ekraniku LCD. Nie zobaczyłbym go, gdyby nie okulary polaryzacyjne… Ale zobaczyłem. I przyszło mi do głowy przycisnąć ekranik i zobaczyć, czy się coś zmieni. Zmieniło się – licznik się zresetował.

Okazuje się, że mój licznik wystarczy ścisnąć po bokach, przekręcić albo stuknąć palcem, by wszystkie wartości i ustawienia poszły się kochać. I porządne dokręcenie zamknięcia od baterii po poprzednim resecie nie pomogło – widocznie nie styka/zwiera coś innego.

PS. „Potencjalnie ostatnie zdjęcie w życiu”, czyli „43km/h rowerem po chodniku, z telefonem komórkowym w dłoni, robiąc tytułowe zdjęcie”:
Potencjalnie Ostatnie Zdjęcie W Życiu