Spokojnie, to tylko utrata danych…

Tytuł posta… Cóż, półtorej utraty danych temu widziałem go jako nagłówek jakiegoś artykułu w jakimś newsletterze. Ja natomiast zmieniam nazwisko na Pan Utrata Danych.

Raz pierwszy

Wieczorem, w piątek 15 (±1) sierpnia 2008r. zahibernowałem Windowsa XP (a żebyście wiedzieli, że legalnego! God Bless MSDN AA). O poranku 16 (±1) sierpnia 2008 komputer automatycznie uruchomił się o godz 6:00 (tak skonfigurowany w BIOSie). Około godziny 8 obudziłem się ja sam. Oczom moim ukazał się komunikat: DISK READ ERROR. Press CTRL+ALT+DEL to restart. Nie było już co odhibernowywać.

Więcej »

Róbcie backup

Na kilka dni przed planowanym backupem (i tym razem serio).

Budzę się rano, a tu nie ma dysku C. Nie ma. Po prostu.

Wieczór wcześniej system grzecznie się zahibernował i wyłączył, a rano nie było już co uruchamiać.

Może uszkodził się boot sector partycji, raczej nie. Na pewno uszkodziło się MFT. Tym razem nawet FindPart nie chciał pomóc. Nie tknę tego rejonu dysku póki nie odzyskam danych ;< (profile, pliki, miranda, logi, „moje dokumenty” wyjątkowo tym razem też były na C).

Od dni kilku z braku alternatywy siedzę więc na OpenSUSE 11, który był na partycji obok.