Seks marketing

Media Markt. Na opakowaniach dyskow:
Za malo twardy?
Powieksz go!

Przy okazji chciałbym spytać o najbardziej… zadowalającą Panie długość penisa, bo czytelnicy w Google pytają (tak, znów przeglądałem hasła wywołań i nie, nie mam amfetaminy na sprzedaż). Chciałbym też czytelnikom wyznać, iż moim zdaniem nie wpływa też na nią nic, na co mielibyśmy wpływ, w końcu mówi się „przyrodzenie”, nie?
Nie oceniaj ludzi po tym, na co nie mają wpływu (książki po okładce). Oceniaj po tym, co wynika z ich świadomego wyboru.

Edit: Dać to jako zboczek, czy jako niezboczek? :)

Więcej szumu niż zwykle – a o co?

Właśnie czytałem sobie resztki (bo ciężko inaczej to nazwać) Ewangelii Judasza, w angielskiej wersji (polski przekład nie jest jeszcze dostępny, ale podobno ma być jutro w Wyborczej).
I wiecie, co? Najmniej mnie w tym wszystkim obchodzi, czy zdradził, czy nie zdradził (a o to chyba rozchodzi się najgłośniej)… Zresztą, powodów, dla których miałby go zdradzić też nigdy jakoś szczególnie nie potrafiłem zrozumieć… No ale mniejsza z tym. Mnie zainteresowały zupełnie inne fragmenty tego dzieła. Judasz odbywa tam wiele rozmów z Jezusem, w których Jezus zdradza mu „tajemnice królestwa niebieskiego”. Są one wprawdzie dla mnie średnio jasne z powodu angielskiego przekładu i brakujących fragmentów, ale wybitnie warte uwagi, dla każdego, kto lubi czytać o genezie ‚istot najwyższych’ albo – jak ja – nie dzieli bogów na ‚dobrych’ i ‚złych’ (ja rozumiem, że wszyscy potrzebujemy systemu wartości (zauważ, że niemal każda wielka religia stara się nam wpoić podobny!)), chciałby poznać „ich wszystkich” i wszystko, co z nimi związane… ;) Choć z tego tekstu tak wiele się wyciągnąć nie da, to jednak muszę go przytoczyć:

Dla kontekstów paru ;) :
“And a luminous cloud appeared there. He said, ‘Let an angel come into being as my attendant.’
“A great angel, the enlightened divine Self-Generated, emerged from the cloud. Because of him, four other angels came into being from another cloud, and they became attendants for the angelic Self-Generated. The Self-Generated said, [48] ‘Let […] come into being […],’ and it came into being […]. And he [created] the first luminary to reign over him. He said, ‘Let angels come into being to serve [him],’ and myriads without number came into being.
(…)

THE COSMOS, CHAOS, AND THE UNDERWORLD
“The multitude of those immortals is called the cosmos — that is, perdition — by the Father and the seventy-two luminaries who are with the Self-Generated and his seventytwo aeons. In him the first human appeared with his incorruptible powers. And the aeon that appeared with his generation, the aeon in whom are the cloud of knowledge and the angel, is called [51] El. […] aeon […] after that […] said, ‘Let twelve angels come into being [to] rule over chaos and the [underworld].’ And look, from the cloud there appeared an [angel] whose face flashed with fire and whose appearance was defiled with blood. His name was Nebro, which means ‘rebel’; others call him Yaldabaoth. Another angel, Saklas, also came from the cloud. So Nebro created six angels — as well as Saklas — to be assistants, and these produced twelve angels in the heavens, with each one receiving a portion in the heavens.

THE RULERS AND ANGELS
“The twelve rulers spoke with the twelve angels: ‘Let each of you [52] […] and let them […] generation [—one line lost—] angels’:
The first is [S]eth, who is called Christ.
The [second] is Harmathoth, who is […].
The [third] is Galila.
The fourth is Yobel.
The fifth [is] Adonaios.
These are the five who ruled over the underworld, and first of all over chaos.

I teraz tak: Kimże jest Seth w większości religii, w których to imię się pojawia? Czy nie wydaje Ci się, że to zawsze był „ten zły bóg”? Zresztą, to, że zawsze mi się tak kojarzyło – o niczym nie świadczy. Nieraz kojarzyły mi sę bzdury (zaprawdę nieznane są drogi impulsów na neuronach…) – toteż postanowiłem sprawdzić.

Set
Set, Seth (greckie), Sutekh
(! XD), Setech (egipskie) to w mitologii egipskiej bóg zła, pan burz, pustyń i obcych ziem.
(…)
Niektórzy widzą nawet pozaziemską istotę. Wcześniej występował być może jako bóg wojny i mogło być to bóstwo starsze niż religia egipska. W religii egipskiej zdegradowany do roli złego demona.
(…)
Ostatecznie przedstawiany był jako główny zły i utożsamiany z wężem Apopem.
(…)
Współcześnie czczony w tzw. Świątyni Setha (Świątynia Seta) niewielkiej sekcie, odłam satanistów, powstałej na skutek rozłamu z tzw. Kościele szatana.

(src: Wikipedia)

Tu zaś Seth jest zwany Chrystusem. Cokolwiek autor oryginalnego tekstu miał naprawdę na myśli (dowiemy się kiedyś…?) – zbieżność jest bardzo ciekawa. Tylko proszę nie piszcie mi w komentarzach, że sugeruję, że Chrystus jest „złym” bogiem, czy czymkolwiek w tym rodzaju. Zresztą ja nie wierzę w bogów „doskonale złych”, jeśli jacyś byli to może mieli po prostu inne, mniejszościowe poglądy ;). Ale nie o to, nie o to ;) (Specjalnie dla Meg zaznaczam wyraźnie, iż zwrot „nie o to” pochodzi z KabaretuKtóregoNazwyNiePamiętam) Ja niczego nie sugeruję, a jeśli miałbym, to co najwyżej tyle, że nie wszystko jest czarne lub białe.
Moją uwagę zwrócił też anioł Nebro, „co znaczy buntownik”, którego twarz spowijały płomienie, a oblicze splamione było krwią. Jego inne imię to Yaldabaoth. Niektórzy gnostycy utożsamiają to imię z Jahwe (a niektórzy z Szatanem). Saklas zaś (drugi twórca kolejnych sześciu aniołów) pojawia się dalej jako ten, który stworzył człowieka:
Then Saklas said to his angels, ‘Let us create a human being after the likeness and after the image.’ They fashioned Adam and his wife Eve, who is called, in the cloud, Zoe.

Generalnie ciekawie mi się takie rzeczy czyta i mam wrażenie, że staję się coraz barzdiej zainteresowany wszelkimi tekstami gnostyckimi. Bo bo wyrabiania własnych opinii zawsze dobrze jest wysłuchać „obu stron”, prawda? ;)


Z innych beczek:
Dla tych wszystkich, którzy w kwietniu trafili na tego bloga szukając w Google haseł „długość pochwy” (ho ho, jestem na pierwszej stronie wyników xD) lub „długość penisa” polecam pouczający odnośnik :P
Ciekawe hasła na dziś to także „akt łaski” – sformułowanie wg mnie dość często używane, ciekawe, co miał na myśli autor zapytania ;) – a także „jestem za aborcją” … tak, ale tylko, gdy patrzę na niektórych :PSpóźnione „wesołych świąt” wszystkim.
Ja tam świąt nie znosze – wszelkich. Najgorsze jest to, że za każdym razem najpierw wyobrażam je sobie jako odrobinę odpoczynku i wolnego czasu, a później boleśnie sobie przypominam, że oznacza to, że będę musiał wytrzymywać pod jednym dachem z rodziną, a co najgorsze – z siostrą – większość przeklętego dnia. To znacznie utrudnia skupienie się na czymkolwiek. A chciałem sobie trochę w C# pokodować…

Więcej treści nie pamiętam, serdecznie za to żałuję.
A jutro – strzeż się Częstochowo!

Notkę chciałbym zakończyć przepięknym optymistycznym zdjęciem:


(Thanks to ImageShack for Free Image Hosting)

QDU

Hm. No to może coś o sobie, i to jakże optymistycznego:

Mam manię prześladowczą. Każdej chwili w domu, kiedy nie jestem sam, mam wrażenie, że jeśli tylko istnieje taka możliwość, by ktokolwiek z obecnych w mieszkaniu usłyszał jakikolwiek dźwięk dochodzący z mojego pokoju – to z całą pewnością poświęci temu dźwiękowi całą swoją uwagę i czas. Niezależnie więc, czy w domu są włączone dwa telewizory, mikser, odkurzacz i zmywarka, czy też tylko 2 telewizory (zauważyłem, że ani moja matka, ani siostra, nie potrafią egzystować bez hałasu włączonych głośnych urządzeń – nawet jeśli tak naprawdę wcale niczego nie oglądają i nie słuchają) – czuję się śledzony i podsłuchiwany. Nie można swobodnie rozmawiać z nikim przez telefon, bo wszyscy słuchają – a co za tym idzie, wpieprzają się w cudze życie i sprawy, wykazują nadmierne nimi zainteresowanie, albo – nie daj Boże – są gotowi zadawać w związku z tym jakiekolwiek pytania. Jeśli już rozmowa telefoniczna się odbywa, to zawsze z udziałem tzw. elementu zagłuszającego, czyli zestawu audio dużej mocy odtwarzającego muzykę przynajmniej tak głośno, jak ja mówię. Bo nienawidzę jakiegokolwiek zainteresowania osób postronnych moimi sprawami ;P. To też oczywiście jest stosowane zapewne w mocno przesadnym stopniu, ale cóż… Ciekawe, skąd się to wszystko bierze? Bo w dzieciństwie (jak były 2 słuchawki telefoniczne) matka parę razy komentowała moje rozmowy mniejszym lub większym przypadkiem częściowo podsłuchane? To zostawia ślad na całe życie ==’. (Poza podsłuchiwanym nie lubię być też obserwowanym, ani w ogóle widzianym XD). Jeśli głęboko się nad tym wszystkim zastanowić, to pewnie znajdę więcej takich urazów z dzieciństwa odbijających się jakimś echem w moim codziennym życiu ;P Może Freud miał rację? No może nie z naturą urazów, ale na pewno z ich genezą.

Czy pieniądze leżą na ulicy? Jeśli tak, to bardzo proszę mi tę ulicę wskazać. Każda suma będzie spożytkowana ku chwale ludzkości, nauki, rozwoju cywilizacji, której skromną cząstką jestem. Zapotrzebowania na dziś to utrzymanie domeny, może i serwera, zakup paru książek informatycznych i – najchętniej – co najmniej jednego panelu LCD 19” ;P. Tak, wiem, dużo bym chciał. Konkretnie chciałbym móc na jednym ekranie wyświetlać MSDN, a na drugim kod źródłowy, a przy ich czytaniu nie męczyć wzroku [aż tak[?]]. Chciałbym też móc z dumą używać legalnych (komercyjnych, gdy takie są najwygodniejsze) wersji każdego potrzebnego mi oprogramowania. Oj chciałbym… ;) Fajnie byłoby też móc mieścić dane na dysku bez ciągłego przerzucania ich z dysku na dysk i szukania rozpaczliwie „czegoś do nagrania, żeby zwolnić miejsce. Dużo miejsca”… ;)

Książki informatyczne – tu mogę nawet sprecyzować, czym bym nie pogardził ;). Mile widziane coś o programowaniu w C#, ale nie banały typu konstrukcje w języku, bo to można w razie potrzeby łatwo odszukać w C# Language Reference leżącym na moim pulpicie. Wolałbym coś ciekawszego, konkretniejszego, a najlepiej niech ma dużo o programowaniu socketów i połączeń TCP w tym języku ;P. Może być też coś o Windows Presentation Foundation ;). I tak się nie nauczę XD.

Słowo na dziś: meetoism (jateżyzm? ;D).

A także coś, co burzy moją teorię zachowania informacji we wszechświecie poprzez jawne jej zaprzeczenie ;P. Artykuł ten opowiada o tym, jak ważne jest i jak bardzo trzeba usuwać pliki z dysku komputera! Dla dobra zdjęć! Tych pozostałych oczywiście. Może i faktycznie stosowałbym rady w nim zawarte, gdybym… miał aparat ;). Bo co innego móc robić zdjęcia, móc zrobić ileś ujęć i pracować nad tym, by kolejne były coraz lepsze – a co innego móc tylko trzymać te zdjęcia, które ktoś Ci wysłał ;).

Utwór na dziś? Weird Al Yankovic – Barney’s on Fire. ;P [text] [mp3]

Oh boy, Barney’s on fire!
It’s what we’ve always desired
We’ll watch the flames get higher
Just don’t try to put him out
(…)
Oh Boy, Barney’s on fire!
This is our secret desire
We’ll help the flames burn brighter
But don’t you try to put him out

Free Image Hosting at www.ImageShack.usSkojarzenia z pożarem szkoły jak najbardziej prawidłowe. Wybaczcie mi moją obojętność.

yv: (16:39)
iki
juz C stwierdza niezdolność
do pelnienia sloozby wojskowej
ale D to juz ułomni maja;p
np- niesymestrycznie i nieproporcjonalnie zbudowani;pp
(16:40)
w tym momencie
cieszysz sie z tego ze jestes kaleką;p

A cieszę! Ba, wystąpię o zasiłek dla inwalidów i darmowe przejazdy miejską komunikacją publiczną! ;P

Generalnie przed publikacją notki powstrzymuje mnie ten zasadniczy fakt, że iBlog nie działa. Nie działa, bo ma dane do bazy danych wpisane w 10 miejscach, a odwołujące się do nieistniejącej domeny. Kiedyś będzie trzeba go przerobić tak, żeby dało się łatwo zmienić konfigurację bazy, ale przy jednym aktywnym użytkowniku to przecież nic pilnego XD. Notka może poczekać, nabierze mocy urzędowej. XD


Pełen szacunku i podziwu. Dla ludzi codziennie aktualizujących blogi i piszących tyle, ile… y… <brakło mu porównania> ile piszą xD. Bo przecież mnie się nie chce. Dużo mi się o wszystkim myśli, mam swój mały własny świat ^^ (niejeden :P), ale jakoś nie czuję tej wewnętrznej potrzeby pisania czegokolwiek :P. Bo przecież świat będzie taki sam i beze mnie, bez moich słów, więc skwitujmy to gromkim whatever.

Czy wiesz, że (czyli Wikipedia na dziś): Długość penisa

Istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że długość penisa u mężczyzny ma bezpośredni związek z jego sprawnością seksualną oraz satysfakcją partnerki podczas stosunku płciowego. Seksuolodzy zaprzeczają temu i podają, że długość normalnego penisa w czasie spoczynku wynosi 6-10 cm, a podczas wzwodu (erekcji) 11-17 cm, podczas gdy długość pochwy to średnio 10 cm (lub wg podlinkowanego tu hasła: od 5 cm do 14 cm (zazwyczaj 6 cm do 8 cm)).

Ile to się człowiek może ciekawych rzeczy w Internecie dowiedzieć ;P.

Od tego tygodnia XXXI LO w Łodzi właściwie zmieniło siedzibę – hostuje nas (wybaczcie moje informatyczne słownictwo ;P) ZSP16 na drugim końcu miasta. Dojazd z 12-17 minut wzrósł mi do 30-60, ale damy raaadę… damy, prawda? Co z tego, że już z góry uprzedzono nas, że jest to szkoła pełna pseudokibiców i zagorzałych fanów Łódzkiego Klubu Sportowego? Uczniowie „elitarnego” (ha, ha) trzydziestego pierwszego naocznie przekonali się, jaka jest różnica między szkołami z dwu różnych końców rankingów. A konkretniej może nie tyle szkołami, co ludźmi. Kurde, zawsze starałem się nie mieć żadnych uprzedzeń typu „jestem lepszy, bo chodzę do lepszej szkoły”. Ale jeśli wchodząc do „zawodówki” numer 1 (ZSP12, które gościło nas maturzystów przez 3 dni wymuszonych rekolekcji) i widzę dwie grupki autochtonów: klasycznych dresów, którzy komentując widok płynącego tłumu niefizycznych używają wyłącznie słów uważanych powszechnie za wulgarne oraz grupkę tak zwanych „plastikowych lolitek” na piętrze… To powoli zaczynam wierzyć w coś takiego jak poziom i stereotypowy wizerunek konkretnych społeczności. Później gości nas ZSP16, gdzie mamy sześciokrotną przewagę liczebną, więc coraz trudniej odróżnić (i znaleźć) „tutejszych” od „swoich”, ale za to wita nas widok ławek i sprzętów szkolnych dużo bardziej zdewastowanych niż w moich poprzednich placówkach oświaty i zawierających znacznie więcej „sportowych sloganów wyrażających sympatie i antypatie do poszczególnych klubów”…

Najciekawsza z tego wszystkiego była dzisiejsza pogadanka profesora Mańko (członek Grupy Trzymającej Władzę w nowej sytuacji (pani Dyrektor jest away)) dotycząca naszego oburzającego zachowania wobec lokalnych uczniów. „Zapominamy, że jesteśmy tu tylko gośćmi i zachowujemy się skandalicznie”. Ba, nie był to zarzut bezpodstawny, podał nawet dwa przykłady naszego potwornego zachowania!
1-o: wozimy się niemiłosiernie i bezczelnie wyjmujemy telefony komórkowe na przerwach na korytarzu, odważając się z nich korzystać (no, widzisz, głupi uczniu! Od korzystania z komórki (w tym wypadku nie tej mózgowej) masz LEKCJĘ!) – Przecież to bezczelnie prowokacyjne zachowanie według tubylców, (czyli jednak przyzna mi Pan rację, że są to dresy i złodzieje?).
2-o: jesteśmy bezwstydni i karygodnie & nietolerancyjnie zachowujemy się wobec siebie na korytarzu. Kiedy widzimy kogoś znajomego następuje „wymiana całusów, jakby nie można było normalnie powiedzieć ‘cześć’ i odejść”. W ten sposób obrażamy uczniów tej szkoły!

Super. Dawno nie czułem się tak bezczelnym ignorantem, jakże ślepy byłem przez te wszystkie lata!…

Damian zajął 3. miejsce w diecezjalnym etapie Olimpiady Teologii Katolickiej. Gratulujemy. Jedzie do Gdańska (a potem może do Rzymu? ;P)


Wiesz, ze żyjesz w roku 2006, kiedy:


1. Niechcący wprowadzasz hasło do mikrofalówki.
2. Od lat nie układałeś pasjansa prawdziwymi kartami.
3. Masz 15 numerów telefonów do twojej czteroosobowej rodziny
4. Wysyłasz maile do osoby przy sąsiednim biurku
5. Nie utrzymujesz kontaktu z rodzina i znajomymi, którzy nie maja maila.
6. Po długim dniu pracy odbierasz telefon mówiąc nazwę firmy.
7. Kiedy dzwonisz z domu wciskasz najpierw 9.
8. Od czterech lat siedzisz przy tym samym biurku, a pracujesz dla
trzeciej z kolei firmy.
10. Dowiadujesz się z wiadomości, ze zostałeś zwolniony z pracy.
11. Twój szef nie umiałby wykonywać twojej pracy.
12. Zatrzymujesz samochód pod blokiem i dzwonisz z komórki do
domu,żeby ktoś zszedł i pomógł ci wypakować zakupy.
13. Każda reklama ma na dole adres www.
14.Wychodząc bez telefonu komórkowego, którego nie używałeś przez
ostatnie 20 lub 30 (lub 60) lat, wpadasz w panikę i wracasz po niego
do domu.
15. Wstajesz rano i wchodzisz na Internet, zanim wypijesz kawę.
16. Odwracasz głowę na boki, żeby się uśmiechnąć.
17. Czytasz to i sie zaśmiewasz.
18. Nawet gorzej; wiesz juz dokładnie, komu to prześlesz.
19. Jesteś zbyt zajęty, żeby zauważyć, ze nie było punktu 9.
20. Przesunąłeś stronę do góry, żeby sprawdzić, ze nie było punktu 9.
A teraz śmiejesz się z siebie!

A teraz zastanówmy się, czemu NIE wydaje nam się, że to już słynny i długo oczekiwany „XXI wiek”:
1. Po mieście wciąż jeżdżą ikarusy z 1986r. Wprawdzie zazwyczaj jeżdżą tylko do połowy Twojej trasy, jeśli już w nie wsiadłeś, ale bywają.
2. Za każdym razem, kiedy „trójka” (tramwaj, dla odmiany) wyjeżdża z krańcówki (dla nie-Łodzian wyjaśnię, że chodzi o pętlę tramwajową), motorniczy zatrzymuje tramwaj na rondzie (tarasując całkowicie przejazd), wysiada, przestawia zwrotnice z użyciem narzędzia zwanego łomem, wsiada i jedzie dalej. Co ciekawe, pozycja zwrotnicy jest wyświetlana na sygnalizatorze.
3. Podczas gdy w Japonii jeśli masz napisane, że o godzinie 10:45 i 32 sekundy na dwunastym metrze peronu zatrzymają się siódme drzwi pociągu – masz pewność, że tak się stanie, to w Łodzi podczas, gdy jest napisane, że o godzinie 8 (8:00 do 8:59) przyjedzie 5 autobusów danej linii – nie masz gwarancji, że w ogóle taka linia istnieje.
4. Komputery w pracowniach szkolnych pełnią funkcję dekoracyjną, a w okresie Dni Otwartych (które w tym roku w gruzach spalonego 31 się chyba nie odbędą…) także funkcję kusząco-podnoszącą-statystyki.
5. Informatyzacja szkoły stoi na wysokim poziomie, ale co i gdzie tak naprawdę jest w bibliotece, czego nie ma i kto co ma – nie wie nikt.
6. Istnieją kserokopiarki niezdolne do powiększania/pomniejszania i używające gruboziarnistego (czyt. wyczuwalnego namacalnie) tonera. Są używane w szkołach.
7. Kraj jest fabryką dobrze wykształconych bezrobotnych ;).


Dziś do bloga dodałem kanał RSS. Jeśli macie jakieś czytniki (ja używam wbudowanych w przeglądarkę) to możecie powiedzieć, jak to wygląda i czy w ogóle działa ;).

Jak co tydzień, dziś pojawiła się cotygodniowa wersja Opery. No i ta wersja przechodzi test Acid2. A ta wiadomość to już szok w najczystszej postaci XD. Co to oznacza dla nas, śmiertelników? Otóż pojawiła się pierwsza(?) przeglądarka, która w pełni obsługuje obecne standardy HTML i CSS. To znaczy, że możliwości stojące przed twórcami stron ogromnie wzrosną, choć pewnie kosztem stopki „for Opera browser only” – Microsoft kiedyś zapowiedział, że… uwaga… nie planuje w IE7 zaimplementować CSS2 i nadgonić specyfikacji. Fajnie. Bo po co, nie? To, że dorzucili obsługę przezroczystych PNG (gdzie mieli chyba z 10 lat zaległości do innych przeglądarek i systemów) to wielki akt łaski i na więcej nie ma co liczyć…


A propos Opery – wczoraj byłem na takowej po raz pierwszy w życiu. Takiej prawdziwej, nie w TV. W Teatrze Wielkim w Łodzi. Wrażenia? Niesamowite. Mówię tu nie tylko o muzyce granej przez orkiestrę teatru – nie zepsutej w najmniejszym stopniu kompresją MPEG i niezniszczonej niedoskonałościami wzmacniacza – ale przede wszystkim o wspaniałej scenografii, dekoracjach, strojach! Zresztą próbkę tego widać na zdjęciu – rzecz się dzieje w starożytnym Egipcie (który zawsze wydawał mi się fascynujący), więc pojawiają się cudowne złocone szaty (tu akurat tych tak nie widać) i przede wszystkim imponujące rzeźby i elementy egipskich budowli (ach…!). Scena teatru jest ogromna, rekwizyty dotrzymują jej kroku. Odpowiednio oświetlone zdają się wciągać widza żywcem w tamte czasy i miejsca.
Zawsze zastanawiałem się, jak to jest z tym językiem oper (niby niektóre mają polską wersję…) – ale na to, że napisy są wyświetlane nad sceną to jakoś bym nie wpadł ;).

Za drzwiami kolejna awantura i wrzaski gówniary. A już miałem dobry nastrój po drzemce. Ja pierdolę ==’. <Zagłusza cały świat muzyką…>

Powiedzcie mi, czy ze mną jest coś nie tak, jakaś ślepota czy coś, ale czy Winamp i Windows Media Player po prostu NIE MAJĄ czegoś takiego jak biblioteka utworów… będących na płytach? Czy nie mogę normalnie przeszukiwać kolekcji MP3, a po wybraniu utworu zostać poproszony o włożenie płyty oznaczonej (…)…? A jeśli już mam program do katalogowania to zazwyczaj potrafi on niewiele więcej ;P. Cóż.

Swoją drogą, to nasz język w zadziwiający sposób zmienia się z fleksyjnego na aglutynacyjny, pomyślałem, analizując toczący się obok mnie dialog.” – taka mała, regularnie powracająca, refleksja zacytowana z „Vlany” Pilipiuka ;).


Wziąłem się za modyfikację skryptów iBloga. Oczywiście od dupy strony, czyli zaczynając od tych skryptów, które i bez tego działają. Po prostu trzeba to i owo ujednolicić ;).

Zupełnie z innej beczki – znalazłem i poczytałem sobie (też niechronologicznie, bo zaczynając od treści właściwej, a kończąc na wstępie) ciekawą koncepcję rozwoju kolejnych wersji Matrixa (i sensu niektórych wydarzeń). Trzeba przyznać, że trzyma się to kupy samo w sobie i z detalami filmu ;). Materiał świeży – w chwili, gdy piszę te słowa, tekst ma trzy dni, a wstęp jest dzisiejszy :).

Autentyczne zdjęcie Pana Prezydenta podczas premiery pewnego filmu. Czyż on nie wygląda słodko, kiedy siedzi? Nie mogę się nie śmiać, kiedy na to patrzę :).

Dla maniaków – może zamiast próbować opanować świat, spróbujecie go zniszczyć?

Dobra, garść ciekawostek z Sieci chyba się skończyła, bo rodzinka wróciła do domu i już nie dadzą mi spokoju :P To niesamowite, jak zniechęcająco uniemożliwiająco w stosunku do czegokolwiek na mnie działają, mimo pozornie niewielkiego wpływu. Żegnam.

PS. Na koniec po ‘małej, szybkiej, brudnej’ i w ogóle ‘brzydkiej’ i ‘be’ poprawce (tytułowy Quick and Dirty Update) wrzucam tę notkę jak jest. A co ma leżeć.