(r)Ewolucja – zwiastun

Tytułem wstępu

Wprawdzie miała tu się znaleźć inna notka, nie z tych notkowych, a raczej przemyśleniowych, o podobnym tytule (choc chyba wiele do powiedzenia nie mam), aczkolwiek w świetle ostatnich wydarzeń zmuszony jestem podzielić się innymi refleksjami.

Tour de POLChat

Nie jest już zapewne tajemnicą, że wczoraj Dzika, yes2mike i ja wybraliśmy się do Wrocławia, siedziby firm LiveChat i Internet Works, na spotkanie z ich prezesem w kwestiach ogólnopolchatowych.

Po tym, co wcześniej wiedziałem na temat tego wypadu spodziewałem się poznać kilka twarzy stojących za tym przedsięwzięciem, dowiedzieć, czy wreszcie się coś stanie i przede wszystkim dowiedzieć, czy wreszcie będzie można więcej zdziałać.
Ale tego, co usłyszałem, to się nie spodziewałem.

W ogóle przede wszystkim dobrą wiadomością zdawało się to, że ekipy PolChatu i LiveChatu czas rozdzielić, bo doby im nie starczało i wszystko robili na pół gwizdka, zatem PolChat ma mieć ekipę nową. Pod kontrolą niejakiego Krzysia, sympatycznego. Sam prezes chce się angażować jednak głównie w LiveChat, może trochę szkoda.
Co ciekawe, w tę „ekipę” nie wiadomo kiedy wkręcił się już dawno jakiś użytkownik, którego na PolChacie nikt nie zna, ale koleś parł od razu prosto do właściciela, omijając wszelkie grona użytkowniczo-administracyjne PolChatu. Nie lubię, kiedy dzieje się coś takiego i szczerze mówiąc nie mam ochoty dzielić się wszystkimi swoimi pomysłami i opiniami jeśli czyta to nie wiadomo kto. Koleś nikomu nieznany, a od dawna udziela się na PolChatowo-ekipowym panelu dyskusyjnym, który ja pierwszy raz zobaczyłem na oczy. Nie, nie podoba mi się to, mówiłem to już? I nie chodzi mi tu o moje przerośnięte ego (które mogłoby krzyczeć „ktoś pojawia się znikąd i zgarnia więcej niż JA„), tylko o sytuację, kiedy administratorzy serwisu (D&y2m) nie wiedzą, kim jest użytkownik, który pojawił się znikąd i wygłosił kilka kąśliwych uwag w swoim jedynym poście na forum, poniekąd chwaląc się kontaktami z prezesem firmy, a później – jak się okazuje – jest w lepszym kontakcie z ludźmi niż ludzie od lat opiekujący się i administrujący polchatem (j/w) (!). To śmierdzi. Nie wspominając już o tym, że użytkownik ten twierdzi, że wszelkie uprawnienia powinny zostac przekazane nowym, młodym i pełnym zapału ludziom (w domyśle: jemu) (!).

Przede wszystkim zaś momentami przerażały mnie pomysły właścicieli nt. przyszłości PolChatu (a okazuje się, że nagle mają ich mnóstwo, tylko nigdy wcześniej nam o tym nie mówili).
PolChat ma rozwijać się w kierunku tzw. serwisu społecznościowego (taka ‚moda’) – okay, spoko.
Zapewne wiązałoby się to z rozbudowaniem kwestii profilu użytkownika – okay, to może mi się podobać, zależnie od tego, jaką przyjmie formę. Kliknij by zobaczyć moją wizję profilu.
PolChat chce umożliwić użytkownikom założenie bloga hostowanego w serwisie (tu też wynikła pewna techniczna perypetia – chcieli podpatrywać, jak działa API Bloggera, nie wiedząc o istnieniu np. WordPressa, nie wspominając już o tym, że prościej (niż ta 1 opcja) byłoby po prostu napisać własne skrypty. Ja na swoje potrzeby umiałem, a ich sztab programistów nie podoła?). Okay, ale żądam opcji między hostowaniem na PolChat.pl a linkiem do zewnętrznej strony (mój blog, do cholery!).
Jak ja widzę profile użytkowników? Wypociłem przykładowe screeny, pierwszy, z komentarzami oraz drugi, inny przykładowy profil (widać np. różnicę między blogiem PolChatowym a zewnętrznym – albo PolChat nam hostuje, albo zaznaczymy, że już mamy i podamy swój adres. Wtedy ludzie widzą ostrzeżenie, że link prowadzi do strony innej niż PolChat – czyli należy się zastanowić, zanim się kliknie).

Pan Prezes polubił bota… Snikers… (!)… i wpadł na pomysł możliwości wykupienia (za SMS) hostowania bota na PolChacie. Bota – chętnie (KCI, PBM, BNC niech stoją), Snikersa – jezu, czemu!?
Cieszę się, że sprawnie przelicza ilość zainteresowanych użytkowników na tysiące złotych zysku. Czyjego zysku? Hm? Dość wyraźnie zaznaczył, że nie naszego :P

Na ten panel ‚administratorskiej dyskusji’ wciąż nie mam wstępu, ale może to i lepiej, bo po tym wszystkim strach patrzeć, co będzie dalej. Najbarzdiej mnie przeraża… Ach, bo nie wspomniałem jeszcze? Przeraża mnie to, że kusi ich, żeby odejść od apletu javy (a ja bym chciał na nowym serwerze stary aplet + zakładki z nowego…) na rzecz… JavaScriptu. AJAX, bo to teraz „trendy”, nawet jeśli będzie to dużo wolniej chodzić, O WIELE wolniej odświeżać czat (no właśnie – odświeżać, a nie dostawać od razu) i będzie oznaczało koniec serwera i PolChatu, jaki znamy teraz. Jeśli sprawy zajdą tak daleko, to ja się w tym nie widzę O_o…

Pan Maciej zawsze mówi, jeśli ma coś do powiedzenia – czasem ciężko mu wejść w słowo (za to on robi to z ogromną łatwością :P) i powrócić do pierwotnego tematu wypowiedzi ;P

Poza tym ludzie b.sympatyczni. No i wreszcie widziałem Dziką, y2m i rata! ;)
Dwie pierwsze foty: 1, 2, czarno-białe. Więcej niebawem, w komencie. Edit: albo w edicie

Edit 1.1 – pozytywy:

Nie, ta notka nie ma negatywnego wydźwięku, tylko po prostu jestem przerażony :P. Ludzie są bardzo fajni, tylko pomysły mają mocno kontrowersyjne.
Podobało mi się też, że ma być dużo mniej reklam na stronie głównej. I te profile (tzn. zależy jak oni to widzą…) i ew. linkowanie do stron pokojów przy ich nazwach też nie byłoby głupie.

Edit 1.2 – teoria względności

Między Łodzią a Wrocławem jest 199km, z Łodzi do Wrocławia 258km, a z Wrocławia do Łodzi 243km.

Edit 2.1 – diabeł tkwi w szczegółach

Miałem numer biletu czegoś tam na bilecie (prawy górny róg) (do Wro) 066685.
Ostatnia aktualizacja danych mojej domeny? 06.06.06r.

Edit 3 – zapowiadane foty :P

PolChat squad 1, tylko go troche kompresja zjada.
Panią Policjant przyprowadziło do klubu dwóch jegomościów jako towarzyszkę dla solenizanta.
W życiu jeszcze nie miałem tak pustego wyrazu twarzy.
To znowu my ;)

Coffee…

Free Image Hosting at www.ImageShack.us We adults need coffee. It’s the key to our ignition!

Zdecydowanie definitywnie potrzebuję kawy. Dużo dużo kawy, tak, by jeszcze w ogóle na mnie działała (o to coraz trudniej). Nie pogardzę też odrobiną czegokolwiek, co da kopa i zmobilizuje i powie mi, żeby się wziąć za naukę. Naukę matematyki, fizyki i C#. Ach, i angielskiego – nieodwołalnie wisi nad nami od poniedziałku. Komentarze na temat publicznej służby zdrowia i czegoś tam (nie pamiętam) mile widziane.

Jestem pełen podziwu i szacunku dla ludzi, którzy mają w sobie tyle energii do życia i działania, są pełni nie tylko pomysłów ale i mobilizacji by je realizować, mają siłę i chęć działać, a nie dość całego pieprzonego świata i wszystkiego, czego ten świat od nich chce…
Pełen podziwu i szacunku…
Podziwu… szacunku…
… i miłości

Tak, to pochyłe to był cytat z Umbilical Brothers, którzy zostawili trwałe skrzywienie na mojej psychice. Jest to niepowtarzalny kabaret, a cytat pochodzi z ich półtoragodzinnego występu na żywo w operze w Sydney (są z Australii). A zdjęcie z kawą jest zdjęciem plakatu wiszącego na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi (od przejezdnej strony) zrobione moim telefonem (więc wybaczcie jakość).

Anyway plany to ja owszem, mam. Do co najmniej trzech stron, trzech programów, dwóch języków programowania… Ale mimo to wierzę, że w końcu się za nie pozabieram, bo przecież zawsze ostatecznie nadchodziła taka chwila ;). Brak deadline’u może nie jest zbyt mobilizujący, ale i tak jeśli ludzie i instytucje wokół przestaną wiecznie czegoś żądać to zawsze znajdzie się czas ;P. I trwam w tej wierze niezłomnie :P… Codziennie rano na głos mogę sobie powtarzać „jutro zacznę się uczyć!” – i codziennie wierzę w to jednakowo silnie ;P I to właśnie jest piękne XD
Szkoda tylko, że czasem kiedy już naprawdę chcemy się za coś zabrać to zawsze znajdzie się coś, co skutecznie to utrudnia ^^. Wczoraj wieczorem [brb =="] [re =="] chciałem się zabrać za naukę do dzisiejszego sprawdzianu z niemieckiego i już naprawdę się za to zabierałem i próbowałem powtórzyć to, co spisałem sobie do powtórzenia, ale jak tu się do córy koryntu nędzy skupić, jeśli za drzwiami masz jedną wielką kłótnię, wrzask, wyzwiska, awantury, szarpania, płacz itp itd? (podpowiem, że tak jest 90% dnia, kiedy siostra jest w domu). Zagłuszyć muzyką też już ich nie mogłem, bo wyłączyłem kompa żeby mieć pieprzony święty spokój od gg (które potrafi być bardzo time-consuming). Stwierdziłem, że πr to i pouczę się rano, bo w takich warunkach nie można. Rano oczywiście miałem problem, żeby wstać odpowiednio wcześnie, ale fakt faktem trochę się próbowałem uczyć. Jak się okazuję jakbym zakuł tę kartkę słowo w słowo na pamięć to umiałbym wszystko. Niemieckiego nie trzeba rozumieć.

Swoją drogą szkoła jest fantastycznie popieprzonym wynalazkiem. Każdemu z nauczycieli się zawsze wydaje, że – tak jak on – przychodzimy tylko na jego przedmiot, resztę dnia mamy wolną i zostaje nam mnóstwo czasu na robienie prac domowych z jego jedynego przedmiotu. Gdybym był sumiennym, uczciwym i przykładającym się uczniem, to chyba zatraciłbym resztki własnej osobowości, bo poza szkołą bym tylko jadł i spał :P

Btw. pamiętacie wzmiankę o cenności (?) informacji i wszelkich sposobach jej magazynowania? Chyba zaginęły mi gdzieś zdjęcia Asashi i Bra… Koszmarna świadomość. W ogóle z wiecznego braku miejsca na wszystkich dyskach wiecznie przerzucam dane z jednego na drugi i doprowadziłem już do takiego stanu, że znalezienie czegokolwiek jest w pół drogi do niemożliwości. I need more space. Dyskiem 500GB bym nie pogardził, a 250GB zdaje się minimum XD. Koszmarne ;P

One more thing: ktokolwiek z bywalców bloga ikariego kiedykolwiek programował w Delphi, zwłaszcza 7, a najlepiej 2005(6?) ten dobrze wie, ile czekamy na załadowanie podpowiedzi CodeInsight podczas pisania kodu (Jak to powiedział pewien respektowany programista „Masz zamiar tracić cały czas na czekanie na CodeInsight!? Musisz znać wszystko na pamięć!”). Microsoft Visual Studio 2005 w tym miejscu zajebardzo sobie punktuje, bo podpowiedzi pojawiają się w tak zwany notime. A każdemu z nas niesamowicei przyjemnie pracuje się z oprogramowaniem, które reaguje w trybie natychmiastowym – i jest to miłe dla oka ;)

PS. PolChat 3.0 nadchodzi! Nadchodzi wprawdzie już prawie rok, od pół roku jest „prawie gotowy”, a od 9 listopada 2005 („pewna” data premiery) ma trochę spóźnienia, jednak teraz jest jeszcze bardziej „na dniach” niż kiedykolwiek! Drżyjcie użytkownicy starego ICQa, przestarzałych flooderów i innych śmieci ! :P

Zoltan!!!

Zbieram się już n-ty dzień do napisania notki. Niech cisza na blogu Was nie zwiedzie – wbrew pozorom coś tam się w moim życiu dzieje (wyjątkowy wyjątek ;P) – byłem niedawno na konwencie, ReAnimation 4. Mmmmm, dużo wrażeń, trzeba dużo ekranu, żeby poopowiadać :P ALe i tak pewnie już większość zapomniałem XD
Ech <nie uwierzycie, to juz 4 godzina pisania tej notki -_-> Chyba nic z tego, nie da sie niczego sensownego napisać w godzinach innych niż 1 – 6 w nocy/rano.
:Dzień 2:
No więęęęęc z tą Reanimką to było tak:
Pobudka o nieziemsko okrutnej porze… 3:30… Śniadanie, mycie, ciuchy i wypad na przystanek, gdzie o 4:00 podjeżdża po mnie samochodem Tamiko. Później jedziemy po Edka (yup, Edek to kobieta) i na dworzec. Tam o 4:30 miał dołączyć do nas Ćwistak. Powiedzmy, że udało mu się to na czas ;P. Nawet nie macie pojęcia ilu bezdomnych ludzi śpi na dworcu Łódź Kaliska… i jak dawno się oni nie myli :\… Przy kasie biletowej kolejna rewelacja – bilet weekendowy – wynalazek kosztujący jakieś tylko 5zł więcej, niż 2 bilety ulgowe, a pozwalający na jazdę od soboty do poniedziałku (w tym konkretnym wypadku, bo święto), czyli w obie strony – bez żadnych ulg, czyli bez tłumaczenia panu konduktorowi dlaczego to na moim zdjęciu w legitymacji nie ma stempelka (bo się starł). O piątej rano nadjechał nasz wyczekiwany pociąg – polowanie wzrokiem na wolne przedziały zacząłem jeszcze przed zbliżeniem się do drzwi – i z pozytywnym skutkiem – z daleka świecił nam pusty przedzialik specjalnie dla Łódź Krejzi Debil Manga Team ;P. Mmmm, 8 miejsc dla 4 osób, 2 odtwarzacze mp3 (tya, oba moje XD), karty, paluszki i śpiew Tami i Edka – słowem niczego nam nie brakowało. Byliśmy już daleko od Łodzi kiedy wstało słońce… No może i byłoby to ładne i romantyczne gdyby nie to, że ta wielka pieprzona czerwona kula waliła niemiłosiernie po oczach ;P
Godzina 9:00 – powoli dojeżdżamy. Gdzie? Nie mam pojęcia, ale mieliśmy nadzieję, że to Bydgoszcz Główna. Widzieliśmy tyko, że pociąg zwolnił baardzo i że dookoła nadal są pola i lasy :P. Telefon od Mony: „- no, już się zatrzymujemy; – świetnie, na którym peronie?; – peronie? to jeszcze jak stacja nie wygląda XD; – aha…; – no ale się zatrzymujemy XD; – to się cieszę” – i tu [niechcący XD] się rozłączyła. Ok, mamy nadzieję, że nas znajdzie i odbierze ;P. Po chwili okazało się, że pociąg bardziej zatrzymywał się przed mostem niż stacją… przed samą stacją zdążył jeszcze nawet przyspieszyć, ale nie ważne :P. Przy zatrzymywaniu na stacji czujne oczy Tami dostrzegły już VanFanela czuwającego gdzieś na peronie (hmmm, a Mony która nas de facto odbierała – nie? XD) i można powiedzieć, że wysiedliśmy wprost w ich opiekuńcze objęcia XD. Potem już tylko zakup biletów i na con!…. ale czy na pewno? XD
W ogóle zaskoczeniem dla mnie było to, że mój bilet został sprawdzony już jakiś 1 czy 2 przystanki od dworca (czyli w ogóle na początku trasy)… W Łodzi kontrole są taaakie rzadkie, a tu Monaś mówi, że zdarza się, że podczas 1 przejazdu sprawdzą Cię 2 razy x_X co za miasto! :P Później dopiero w połowie trasy dowiedzieliśmy się, że nawet autochtonka nie wie, gdzie mamy wysiąść XD Faktycznie, zgubienie się w obcym mieście zawsze jest niewątpliwą atrakcją :P. Ale na szczęście przykonwentowa Stokrotka jest jedyną w całym mieście (lub jedyna znana Monie) i stanowi dobry punkt orientacyjny. Po wyjściu z autobusu coś rudego wysunęło się na prowadzenie i powiodło część konwnentowiczów (akurat tę łodzką, poza mną) okrężną drogą, dzięki czemu machałem Tamiko już od środka, mając wejściówkę, a ona stała sobie jeszcze w kolejce przy drzwiach :)
Potem … taaaaak, ulubiona część konwentu – walka na śmierć i życie o kawałek sleeping roomu. Moje słowa są zbędne, najlepiej zilustruje to [konkursowy] komiks Edka i Tamiko:
część 1, część 2, część 3 (tuning (bo to nie są skany, to były ZDJĘCIA komiksu leżącego na ławce) by ikari ;P)

Atrakcji na R4 było wiele :) I w połowie wygrali nasi ;P Mianowicie – Tamiko wygrała karaoke, w pięknym stylu – tłum kołysał się z telefonami i zapalniczkami (aż się poparzyli, co udało się złapać na filmiku XD), żądał bisu, a po ogłoszeniu wyników – jeszcze jednego :D. Cosplay wygrała Usagi z Łodzi, której nie znam, bo na mangowych nei bywam, ale gratuluję, a Tamiko i Edek dostały w nim nagrody specjalne od WWFF (We Work For Food). Cosplay anime.com.pl wygrał Future – w przebraniu pandy :D. Do tego trzeba dodać, że wszystkie te imprezy były cudownie poprowadzone, i mimo braku powietrza (każda sala: kilkaset ludu all the time, a okna zaklejone czarną folią, żeby było ciemno) tłum co i rusz wybuchał smiechem, tudzież jakąś inną entuzjastyczną reakcją :)
(tak, wiem, zaczalem sie streszczac, bo ile dni mozna pisac te sama notke XD)
Gośćmi na reAnimation 4 byli też Mr Jedi (któremu dopiero teraz powiedzieliśmy, że od roku mamy jego nick a więc i czat ;P) oraz Kabura (który ma bardzo… dziwny podpis ;P), których na żywo *mac mac* jeszcze nie widziałem :P. Najbardziej wozimy się z tego powodu, że Jedi chciał mieć z nami zdjęcie. Tak, tak – nie my z nim, a on z nami ;D Minus jest taki, że przez to zdjęcie jest na JEGO aparacie i jescze go nie mamy :))).
Ogólnie było fajnie, szkoda tylko, że ilekroć włączyliśmy czajniczek w swoim sleep roomie to pół piętra traciło prąd w gniazdkach XD „ups”? :P To samo dotyczyło main roomu – koncert na flecie japońskim został brutalnie przerwany przez dzielnego bojownika, który w poszukiwaniu wrzątku podłączył czajnik przy wejściu – i wysadziło korki odpowiedzialne za main room :P
Po raz 1 widziałem też na żywo tancerzy ognia *_* W tym jeden, który od początku konwentu zaracał na siebie uwagę tym, że: chodził cały czas boso, wyglądał jak z buszu (dziwna cera, rysy, kolczyki, brak połowy zębów) i w ogóle dziwiliśmy się, jak przemówił po polsku. A na pokazie tancerzy ognia: pluł ogniem, pierdział ogniem (!), połykał ogień i kładł się/siadał w ogniu (tzw. smażenie kiełbaski? ;P)
Btw – Tamiko mówiła, że main room ma świetne nagłośnienie… Tak – identyczne, jak ja mam w pokoju XD. Tylko, że całego main rooma nagłaśniały 2 kolumny, a ja mam 4 ;)
Droooga powroootna… Kheee… jak zwykle mieliśmy dobre miejscówki na podłodze pod kiblem, na którym profilaktycznie nakleiliśmy karteczkę „WC nieczynne”. Niczyjej uwagi nie przykuły fakty, że karteczka była odręcznie, na kartce z LARPa i przyklejona na gumę do żucia ;P Miejsce w pociągu zrobiło się dopeiro w… Łodzi. Wtedy, jak już wysiadaliśmy ;P No cóż, przynajmniej ślązacy mieli więcej przestrzeni. Btw. wiecie, że pociąg jedzie 20 minut ze stacji Łódź Kaliska na Łódź Widzew? :P Dopiero w drodze powrotnej skończyłem czytać Ghost In The Shell 2… pożyczonego od Taza rok wcześniej ^_^. Thx, Taz ;P.
Od czasu powrotu z reanimki mam fazy na punkcie „Ike ike”, endingu z anime Ichigo 100%, który przy okazji był też na Para Para Dance, gdzie Katze mistrzowsko wywijał tyłeczkiem :P, a także jako podkład w
REANIMATION 4 TRIBUTE (ok. 20MB)
- polecam gorąco, wspaniały filmik ;]
Polecam też nagranie z Karaoke (203 MB) ;]
A teraz Today’s special:
IKE! IKE!見せて恋は度胸に愛嬌 見てて後は成り行きでしょ
心の準備はちゃんとしとこう WOW OH WOW OH
8BEAT よりも SEXYDANCE で A HA HA HA
踊った通りに 弾けてほら天使のPOWER!

IKE IKE! HAPPYNIGHT ノリたいだけ
IKE IKE! もっと熱く FEEL THE POWER
踊りたい衝動 楽しんでしまおう WOW WOW
IKE IKE! FOREVER 終わらないよ
IKE IKE! PARTYTIME 夜が明けるまで
青春と時は自由な今だけ YEAH! YEAH!

IKE! IKE!

LOVEは自分愛する事 LOVEはとても奥深い
欲しがるばかりじゃ手に入らないWOW OH WOW OH
もうやるしか無い CAN YOU FEELING! CAN YOU FEELING!
後悔なんてしない 心全て出来る限り!

IKE IKE! キモチひとつになる
IKE IKE! もっと強く FEEL THE POWER
踊りたい情熱 楽しんだもの勝ち WOW WOW
IKE IKE! FOREVER 変わらないよ
IKE IKE! PARTYTIME 永遠に続く
青春と時は輝く未来へ YEAH! YEAH!

IKE IKE!

IKE IKE! HAPPYNIGHT ノリたいだけ
IKE IKE! もっと熱く FEEL THE POWER
踊りたい衝動 楽しんでしまおう WOW WOW
IKE IKE! FOREVER 終わらないよ
IKE IKE! PARTYTIME 夜が明けるまで
青春と時は自由な今だけ YEAH! YEAH!

GO! GO! Show me love that’s brave and charming
Look and the results will come after
Preparing my heart is how my money is properly spent WOW OH WOW OH
More than an 8-beat, my sexy dance… AH HA HA HA
In the way I dance… look! I’m shooting the power of an angel

GO GO! I just want to join the happy night
GO GO! Hotter, feel the power
Let’s enjoy the urge to dance! WOW OH WOW OH
GO GO! Forever, it won’t end
GO GO! Party time, until the day breaks
Youth is only the freedom of right now! YEAH! YEAH!

GO! GO!

Love is loving yourself Love is so deep
You can’t get it just by wanting it WOW OH WOW OH
I don’t have any choice now but to do it!
CAN YOU FEELING! CAN YOU FEELING!
I won’t have any regrets! My heart can do anything!

GO GO! My feelings have become one
GO GO! Stronger, feel the power
The ones who enjoy the passion of dancing are the winners! WOW OH WOW OH
GO GO! Forever, it won’t change
GO GO! Party time will go on forever
Youth continues towards the shining future! YEAH! YEAH!

GO GO!

GO GO! I just want to join the happy night
GO GO! Hotter, feel the power
Let’s enjoy the urge to dance! WOW OH WOW OH
GO GO! Forever, it won’t end
GO GO! Party time, until the day breaks
Youth is only the freedom of right now! YEAH! YEAH!

Ok, to była reanimka w telegraficznym skrócie – bo później były jakieś nowe rzeczy, ktÓre (cholera, nie działa mi „ó” na klawierce, musze z tyldą pisać) chciałem napisać, ale najpierw powinienem dokończyć zaczęty już temat konwentu ;P (było świetnie, kapitalnie i … tłoczno (800 osób), zapraszam na następne :P).

Abstrahując więc od tego, że przekroczyłem transfer ==”"”"… (9 sierpnia miałem już 13 GB za sobą, a 19 jest na miesiąc… limit przekroczyłem jakoś 19 sierpnia… i do końca będę się męczył na okrojonym łączu ;()… i tego, że serwer PolChatu się na mnie obraził i od 15 godzin mówi, że przekroczyłem limit (500?) połączeń z jednego IP… (oczywiście nie ma ani jednego połączenia od dawna).. i nie ma administracji, ktÓra mogłaby pomóc…

Kurde, zapomniałem co w końcu miałem dzisiaj napisać ;P

„Everything that has a beginning has an end.”
„Coś się kończy, coś się zaczyna.”

Polchat nadal mnie nie kocha. Albo wręcz przeciwnie – kocha, ale nie platonicznie – on mnie P*LI! :/… Nadal nie mogę się dostać na serwer i nei wiadomo, czemu (i czy, bo y2m nie sprawdził tylko zniknął) widzi jakieś wiszące połączenia z moim IP. A administracja ♪pojawia się i znika♪…
Jest tyyyle rzeczy, o których mógłbym pisać :P Ale mi się nie chce XD

Geek speak: ICeQ 5 żyje, bez wszystkich rewolucji, ale z jedną – nowy polchat. Którego nie ma i nie można się doczekać. Poza tym poznałem interfejsy w Delphi, używam więcej klas i obiektów, znalazłem błędy kompilatora Delphi 2005 (nic przyjemnego). Google wypuszcza nową wersję Desktop Search z sidebarem. Mógłbym dawać dużo linków, ale transfer 32kbps męczy.

Dlatego też downloadu nie będzie. Później podlinkuję materiały z reAnimation (w tym komiks, przepraszam). Wytrzymajcie do września ;)

Yeah! Blogie opieprzanie sie!

Tak, tak, „napisz notke jakas” – ale mi sie kurde nie chce :P
I nie wiem co moge tu napisac, nyu..

Matury sa, news na stronie szkoly miał wyglądać trochę inaczej, ale nauczyciele popełniali wielki błęd zlecając to mi i otoczeniu w chwili fazy :P

Nic mi sie nie chce ;P
Pisac tez :P

Nie moge sie wyspac nadal :P

Na stronie ikari.nexis.pl dorzucilem swojego bota ;P