Przegląd prasy :P

Linkownia:

Czy wiesz, że…:
Krzysztof Kolub był okrutnym i chciwym tyranem?
Kuba Rozpruwacz był Żydem z Polski? (ang. – z Times’a)
…Powstał polski odpowiednik del.icio.us? („społeczne zakładki”)
Odczuwamy w Polsce nadchodzącą zmianę klimatu?
Minister Edukacji jest idiotą?
Ludzie mogą, jak delfiny, używać echolokacji? (ang.)
Kawa frappuccino (?!) jest tłustsza od BigMaca+coli? (ang.)

Marcin K. Krzywonos (jakkolwiek na niego w Sieci wpadłem) znalazł ostatnio ciekawą reklamę, szczególnie ciekawą dla programistów, ale i tak prezentującą świetne podejście do sztuki marketingu :)
(pierwotnie miałem podlinkować do samej reklamy, ale co tam, credit się należy, a linkami trzeba się wymieniać ;))

I trochę politycznie:
Amnestia dla Webmasterów
Masa krytyczna wykształcenia przekroczona

___________________
Dzięki podesłanemu przez Golczasa Brillant Buton Maker wymieniłem te kilka buttonów z prawej strony, tych do ikari.pl, fotki i takich tam.
Gdyby chciał też zamieścić u siebie takie cudo: ICeQ - klient PolChatu lub takie: ikari's weblog to kody wyglądają odpowiedno tak:

<a href="http://www.ikari.pl/"> <img src="http://personal.ikari.pl/iceq-czatuj.png"
    width="80" height="15"
    alt="ICeQ - klient PolChatu" align="middle" /> </a>

i tak:

<a href="http://blog.ikari.pl/"> <img src="http://personal.ikari.pl/ikari--'s-blog.png"
    width="80" height="15"
    alt="ikari's weblog" align="middle" /> </a>

ATAK KLONÓW!

Nie mogłem się powstrzymać od zamieszczenia ;). Jeśli ktoś jeszcze nie widział to gorrąco polecam :)

„23”

To, co łączy te wszystkie elementy z poprzedniej notki to (zgodnie i zarazem wbrew pierwszym odpowiedziom) przejmowanie przez ludzi ogólnej opinii o czymś, całkowicie biernie i bez większego zastanowienia nad WŁASNYM zdaniem.
Tusk jest na plakatach, Tusk jest w telewizji (aż strach otworzyć konserwę) – więc głosujemy na Tuska! Bo jest to najbardziej rozpoznawalna postać w tej kampanii (a tuż za nim Kaczyński). Prosty kilkudziesięciomilionowy lud nie ma zielonego pojęcia, KTO TAK NA PRAWDĘ KANDYDUJE, znamy tylko kilku kandydatów, bo mamy ich podanych na srebrnej tacy, pchają się drzwiami i oknami.
A tymczasem w internecie na przykład Janusz Korwin-Mikke ma trzecie miejsce w sondażach. Tak, trzecie (czwarte, jeśli liczyć „na nikogo nie zagłosuję” :P).
Kiedy słyszę ludzi rozmawiających o wyborach prezydenckich – padają tylko dwa nazwiska. A kandydatów mamy, pragnę przypomnieć, 13 (to się stale zmienia XD).

Tym krajem rządzić będzie ten, kto za to najwięcej zapłaci. Najsensowniejszy pomysł nie ma nic do rzeczy, bo i tak nikt nie kiwnie palcem, żeby poczytać i poszukać, co który kandydat ma do zaoferowania. Bo i po co. I tak większość podąży za mordą z ekranu.


Szczescie.
Jeden z głupich celów, do których dąży w życiu każdy człowiek. Żyje tylko dlatego, że cały czas próbuje za nim gonić z nadzieją, że je znajdzie, ewentualnie wydaje mu się, że je osiągnął i chce tę chwilę zatrzymać.
Zastanówmy się w ogóle o czym mówimy.
Szczęście:
1) chwilowy stan ducha, trafniejszym określeniem byłaby tu szczęśliwość, stanowiący ogólne zadowolenie z częściowego lub pełnego zaspokojenia najbardziej bieżących potrzeb fizycznych i/lub emocjonalnych.
2) urojony stan, [zwany także prawdziwym szczęściem] którego nie potrafimy w żaden sposób określić na tyle ściśle, by być całkowicie szczęśliwym w chwili spełnienia wszystkich wymogów naszej własnej definicji. Efekt porządnego zaspokojenia wszystkich podstawowych ludzkich potrzeb ([np.] spokoju, pieniędzy, czasu, ciepła, oparcia i zaufania… [choć oczywiście są ludzie myślący, że wszystko da się zaszufladkować – z ludźmi włącznie – i szufladkujący formalnie ludzkie potrzeby, by potem wykuwać ich listy na pamięć. To nie jest ta lista]). Stan idealny, a więc niemożliwy do osiągnięcia. Ludzie zawsze mają jakieś „ale”.
Szczęścia szukamy też z innymi ludźmi. No oczywiście – „skoro ja jestem taki biedny nieszczęśliwy, to żyjąc z ideałem będę w stanie znaleźć szczęście” [jeśli ktoś już zauważył, gdzie popełniłem podstawową sprzeczność ze samym sobą to znalazł kolejny argument na nieosiągalność prawdziwego szczęścia ;P]. Widzimy kogoś, idealizujemy w sobie jego obraz, chcemy z tym kimś być. Ewentualnie przypisujemy go do siebie, jesteśmy „jego”, a on „nasz” (bo szczęście nasze polega na nieszczęściu wszystkich dookoła :P to się nazywa ‚zazdrość’?). Ale ideały też nie istnieją. Po pierwsze i przede wszystkim dlatego, że „ideał” to pojęcie bardzo subjektywne. Każdy jest inny i ma inne oczekiwania, dlatego jeśli już to każdy człowiek miałby inny ideał. Ale po drugie, niestety, nasze oczekiwania też są często sprzeczne. Ktoś ma być taki i taki, ALE w takiej sytuacji ma się zachować tak a tak. Ewentualnie „ja bym tego nigdy nie zrobił, ale ideał powinien” ;P Przykłady takich podejść możnaby mnożyć. Możemy próbować określić cechy naszego ideału, ale ich wynik też nie zadowalałby nas w każdej sytuacji. Kogo więc szukamy? Kogoś, kto zawsze zachowałby się tak, jak my byśmy tego chcieli? Zawsze tak, jak sobie to wyobrażamy… To byłby faktycznie wymarzony ideał. Jednak tu też jest kilka „ale” – 1. To nie jest możliwe (chociaż raz słyszałem jak ktoś stwierdził, że ktoś inny zawsze reaguje „tak, albo i lepiej” niż wyimaginowana oczekiwana reakcja, ale wyjątek potwierdza regułę, zresztą to nie byli ludzie sobie bardzo bliscy, a na pewno nie tak, jak bliscy mogliby być, gdyby byli tak, jak by chcieli (XDDD) :P), 2. Każda reakcja „idealnego” partnera byłaby przewidywalna, żeby nie powiedzieć, ze stałoby się to nudne. I krach – ideał pryska. Zastanawialiście się kiedyś, czemu wyobraźnia nie daje nam takiej frajdy, jak sny? Ponieważ wiemy, co sobie wyobrażamy i decydujemy, co sobie wyobrazimy. Myślimy za wszystkie wyobrażone osoby. A w snach wszystko dzieje się samo, są nieprzewidywalne a inne osoby, choć też tylko w naszym umyśle – to są jak prawdziwe, nie wiemy co myślą i co zrobią…
Są osoby, które mimo to wydają się idealne… za mało je znamy :) gdzieś musi być haczyk ;)
Poza tym… Ludzie nigdy nie ograniczają się do jednej znajomości – jeśli jedna osoba nie może nam dać wszystkiego, to bierzemy od każdej po trochu. A mimo to starają się wiązać w pary, dwuosobowe pary, gdzie stanowią niemalże swoją własność. Później niejednokrotnie sami czują się tym ograniczeni (gdybym to mówił, tu powinno być miejsce, gdzie słuchacze protestują XD). Po co? ^^ Punkt dla tego pana, który powiedział, że jedyne czego naprawde trzeba między ludźmi to „żebyś był(a) tam, kiedy będę Cię potrzebował(a)”. That’s all.

Myself

Na dzisiejszej lekcji religii był m.in. test własnej osobowości (typologia klasyczna hipokratesa). Oto moje wyniki:

Flegmatyk (32%) : typ słaby, uczuciowo obojętny. W kontaktach mało towarzyski, spokojny, ignorujący – to, co się wokół dzieje. Równy w postępowaniu, niezawodny w przyjaźni, wytrwały w pracy, uporczywie, acz powoli, dąży do celu. Odporny na sytuacje trudne i konfliktowe

Sangwinik (30%) : typ silny, żywy, o ziemnych reakcjach, „słomiany ogień”. Zdaniem Pawłowa – to najdoskonalszy ze wszystkich typów. Duża siła, równowaga oraz ruchliwość procesów nerwowych gwarantują mu możność utrzymywania pełnej równowagi między organizmem a środowiskiem. Jest to zdrowy i odporny życiowo typ układu nerwowego. W nowej sytuacji jest niezwykle ożywiony, towarzyski, przejawiający zainteresowanie tym, co się wokół dzieje, ale przy braku bodźców staje się bierny. Sangwinik łatwo się „zapala” jest bardzo wydajny w sytuacjach, gdy ma dużo interesującej pracy. Gdy mu jednak takiej pracy zabraknie – zaczyna się nudzić i tracić bezmyślnie czas. Nie zawsze wytrwały w doprowadzaniu pracy do końca!

Melancholik (24%) : typ słaby, łagodnie usposobiony, powolny. Odznacza się małą odpornością na sytuacje konfliktowe. Kiedy trzeba wybierać jeden z kilku możliwych sposobów zachowania się, zmieniać warunki życia, melancholik zaczyna się gubić a często i załamywać. Jest skłonny do reakcji lękowych. Każda nowa sytuacja życiowa staje się dla melancholika czynnikiem hamującym.

Choleryk (13%) : typ wybuchowy, o silnych i trwałych uczuciach. Oznacza się dużo większą siłą pobudzania niż hamowania. W przypadkach sytuacji trudnych, wymagających dużego hamowania, czynny jest tylko proces pobudzania. Choleryk staje się wtedy agresywny, zaczepny, nieopanowany. Ponieważ jednak należy on do silnego typu układu nerwowego, jest też zdolny do zdyscyplinowania swoich odruchów. W życiu – choleryk konsekwentnie dąży do osiągnięcia wytyczonych celów.

Swoją drogą zastanawiałem się ostatnio nad czymś takim jak skutki pisania na blogu wszystkiego tego, co myślę i czuję… narobiłbym sobie nowych wrogów i zaskoczył/zawiódł/zranił pewnie trochę ludzi XD Nie mowie, ze to co pisze jest nieprawdziwe, po prostu staram sie nie pisac za duzo, bo nigdy nie wiadomo kto to przeczyta i co se pomysli :P (albo czasem dlatego ze wiadomo XD).
W ogole powszechnie wiadomo, że dobry blog to blog często aktualizowany. No ale ja NAPRAWDĘ nie potrafię częściej. Każdego dnia jest tyle rzeczy do zrobienia i tyle rzeczy i ludzi, którzy rozpraszają… Jak tu się skupić? ;P W tej chwili, po pozamykaniu nieaktywnych, zostało mi 8 okienek gg, czat gdzieś w tle leci, nikt się do mnie nie odzywa więc ok :P Poza tym szkoła, matka, siostra (te 2 są najgorsze ==) i totalna dezorganizacja :p Były tylko 2 idealnie zorganizowane tygodnie mojego życia, ale to se nie vrati, niestety.

Opis na dziś: Przeszlosc powraca i wyskakuje znienacka (zza zakretu).

Chyba na gg zaczne przyjmowac tylko w wyznaczonych godzinach :)

Kolejny temat, na który mógłbym pisać, jakby mnie nie molestowano na gg – kampania wyborcza czy socjotechnika? Wygrywają po prostu partie i ludzie, których widać najczęściej na billboardach, a niekoniecznie Ci, którzy mają najlepszy czy w ogóle jakkolwiek SFORMUŁOWANY program. Nie wiem, czy zauważyliście, ale PO unika konkretów, program ma z 2001, a rolnikom obiecuje podniesienie podatków, cięcia ulg itp itd – a wieś na nich głosuje :) Bo więcej ich widać. Cimoszewicz nie miał siły dłużej walczyć – zamiast o programie politycznym i planach, chciano z nim rozmawiać o aferach, tłamszono agresywnymi kampaniami. Dał sobie spokój, może i na nas pora? ;P Mówię – głosujemy na Leppera i uciekamy z kraju.