But that’s stealing!

Ty kradzieju, Ty! [40 sekund wideo, ca 2.7 MB]

Czyli malutka dawka angielskiego humoru – gdyby wyciąć motyw z hełmem (chociaż niektórym się podoba…), to powiedziałbym, że prześmieszne :) Szczerze mówiąc bawi mnie po prostu ostatnia scena – co to FBI robi z takimi niegrzecznymi dziewczynkami – przepraszam, kryminalistkami, – które nielegalnie pobierają filmy z Internetu.

Jeśli ktoś ma jeszcze 3-4 minutki, to polecam także (chociaż już kiedyś zamieszczałem) piosenkę Ala Yankovica „Don’t download this song”:

W obu wymagana znajomość języka angielskiego ;)

O tzw. własności intelektualnej.

Przez spory kawałek życia nie mogłem się wprost nadziwić, jak to możliwe, że twórcy, w szczególności tacy, jak kompozytorzy muzyki (współczesnej), wciąż tworzą coś nowego. Jak to możliwe, że choć powstały już setki tysięcy utworów muzycznych, a jednak wciąż pojawiają się nowe, inne od tych, które były do tej pory. I choć byłem świadom surowych praw matematyki, według których ilość możliwości jest nieskończona, to jednak podobieństwo dwóch utworów już trochę trudniej zmierzyć i określić (ok, wiem, wiem, powstały już takie systemy). W każdym razie jak tu, do licha, być kreatywnym, kiedy słyszało się tysiące wcześniejszych wzorców i nigdy nie masz najmniejszej pewności, czy Twój mózg tworzy, czy odtwarza coś, czego świadomie już nie pamiętasz?
To była taka mała wstępna dygresja :) Ale może jeszcze jedna: Przyznam też, że nie we wszystkich dziedzinach trud tworzenia wydawał mi się jednakowo duży. Na przykład grafika zawsze zdawała się być bardziej.. hm.. no, łatwiejsza w innowacji ;). Informatyka? Cóż, ktoś kiedyś wpadł na pomysł „Hej, napiszmy edytor grafiki!” i jakoś na tym się (dzięki Bogu!) nie skończyło ;). Za to dla odmiany ktoś powiedział „Hej, chcę obsługiwać komputer myszką” całe… 43 lata temu (!) i to akurat zostało do dziś… Co lepsze, tu innowacji też było niewiele. Jakieś guziczki, rolki, zasady działania trzy na krzyż: ulepszona mechaniczna, optyczna i laserowa. Urządzenie jednak mimo to ma 43 lata.
W każdym razie głównym motywem do napisania tej notki było pewne uderzające podobieństwo. Ja rozumiem, że sztuka tworzenia logo graficznego jest szczególnie trudna (musi być wyjątkowe, oryginalne, wpadające w oko i pamięć, kojarzące się z produktem), ale nie powiecie mi chyba, że poniższe podobieństwo jest dziełem przypadku?
Porównajmy dwa popularne loga:

Logo MSN Spaces oraz logo Ubuntu

Nie potrafię wiarygodnie powiedzieć, które z nich było pierwsze, ale ja dużo dłużej znam logo Ubuntu. Logo MSN Spaces rzuciło mi się w oczy dopiero teraz, dlatego śmiem wysnuć przypuszczenie, że jest nowsze – a jego idea została przez zarabiającego miliony komputerowego giganta (który może sobie pozwolić na drogi profesjonalny design) skopiowana z logo projektu Ubuntu, którego założyciel wkłada miliony w rozwój (i darmową wysyłkę do każdego zainteresowanego!) tej dystrybucji.
Tak, rozumiem, że trafne idee są warte popularyzacji, a – już konkretniej przy tym logo – wszystko co „ludzkie” jest teraz trendy i pozytywnie odbierane (jak w parodii Microsoftowego stylu reklam „co by bylo, gdyby to MS wyprodukował iPoda” – była tam myśl „make it more human” („niech będzie bardziej ludzkie”) i dodanie napisu „Human ear edition” („edycja dla… ludzkiego ucha”)), ale bez przesady. Symbole ludzi na tych logach(?) nawet ustawieniem się nie różnią. To JEST kopia.

Ciekawi mnie, jak prezentują się prawne kwestie stojące za tym podobieństwem. Prawnikiem niestety nie jestem, ale byłbym wdzięczny, gdyby ktoś wiarygodny, autorytet taki jak VaGla, się wypowiedział :) (nie wierzę wprawdzie, by tu kiedykolwiek osobiście zajrzał :(, ale nadziei mi nie odbierzecie! :P)