Rowerzysta

Dziś jechałem do pracy i z powrotem rowerem (18km w jedną stronę, drugi koniec Łodzi, trudno, świetnie).
Tradycyjna bolączka rowerzysty to kierowca samochodu zajeżdżający mu ścieżkę rowerową z takiego czy innego powodu (najczęściej próbujący się po prostu jak najszybciej wp*lić na skrzyżowanie).
Tacy panowie wywołali dziś trzy moje donośne „kurrrwa mać!”, zatrzymując się zwykle zupełnie bez zapowiedzi całkowicie w poprzek ścieżki, a jeden to wręcz z rozpędem wjechał na ścieżkę z chodnika (no k…).
JEDEN Pan gdy próbował wjechać na Włókniarzy z uliczki, ROZEJRZAŁ SIĘ (żaden poprzedni tego nie zrobił – wszystkich miałem ochotę uświadomić walnięciem pięścią w karoserię), zobaczył mnie – jak nonszalancko jadę drogą dla rowerów prosto na jego bok, około 30 kilometrów na godzinę, z rękoma beztrosko zwisającymi mi wzdłuż boków… Pan cofnął. Przepuścił uprzejmie. Podziękowałem, skinąłem głową. On również. Od razu milej.
Dalej pani tuż przed wejściem mi na drogę dla rowerów zauważyła, że jadę, zatrzymała się, podziękowałem uśmiechem – odpowiedziała tym samym. Inni by patrzyli tylko na koniec własnego nosa, a wpadając na rower, który od dawna jechał na ścieżce, na którą wchodzą bezmyślnie, tylko by mieli pretensje do wszystkich dookoła.
Czy to naprawdę takie trudne, być miłym?
Ja, gdy jadę chodnikiem, też nie pcham się i nie uważam się pępkiem świata, uprzywilejowanym zawsze i wszędzie. Na wąskim odcinku mogę nawet zwolnić do tempa kobiety z wózkiem, czy starowinki przede mną. Przejdzie dalej, będzie miejsce, wyminę. Nie ma problemu. Ale jak jadę drogą dla rowerów, to proszę mi się nie WPIERDALAĆ, do tego jeszcze mając pretensje DO MNIE, że nią jadę.
Czy ja Wam, kurwa, drodzy kierowcy, zatrzymuję rower w poprzek jezdni, którą jedziecie?

Linkologia na dziś

W dawnych czasach, gdy żyły jeszcze smoki i nastoletnie dziewice, zdarzało mi się czasem rzucić Wam garścią linków.
Tako zrobię i dziś.

*dżingiel radia ikari (nigdy nie powstał, choć próbował)*

Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, czemu On nie rozumie Twoich sugestii? Czemu nie czyta między wierszami? Czemu jemu trzeba wszystko wprost?
Czy kiedykolwiek irytowało Cię, że Ona nie może pojąć, że lepiej nie próbować czytać między Jej werszami, bo równie często trafisz, jak sobie sam coś wmówisz?
Oto odpowiedź, czemu tak jest.

Programisto! Masz stronę na Django? Nie zapomnij umieścić na niej swojego własnego Magicznego Kucyka Django, nadając mu imię i super moce!

Pisarze dobrze wiedzą, co to jest prokrastynacja :) [ENG]

Postawiłem serwer na karcie pamięci. Serio. Powinienem o tym pisać? (Taki czysto geekowy post)

Natomiast użytkownicy IE8 w Australii mogą zgarnąć 10 tysięcy dolarów (australijskich?).

Rowerzystą z Warszawy chciałbym natomiast być w niedzielę i wziąć udział w grze Adrenalina 1000. Warto poczytać.

*dżingiel końcowy*

Garść newsów z mojego światka

Doskonale zdaję sobie sprawę, że ostatnimi czasy piszę tu niewiele, a wena towarzysząca temu pisaniu niekoniecznie bywa najwyższego poziomu. Równie dobrze zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie nikt tego nie zauważa ;-) Dość wygodna zresztą jest myśl, że gdy napiszę, to Wasze czytniki RSS po prostu tickną jeden raz więcej, bez natarczywości.

Chciałem zapewnić, iż wciąż gdzieś tam jestem i mam się dobrze. Na uczelni poznaję tajniki OpenGLa (i JOGLa), w Sieci uzależniam się od Blipa, a poza nią — od roweru.
Mimo iż ICeQ – o którym zresztą od zawsze starałem się tutaj akurat specjalnie nie wspominać, rozdzielając wtedy te sfery życia -nie jest obecnie nigdzie w okolicy szczytu moich priorytetów, ukazały się ostatnio nowe wersje, gdyby był ktoś zainteresowany. Przede wszystkim wprowadzające poprawki (i nieznacznie rozszerzające funkcjonalność), gdyż doczekaliśmy się w końcu obiecywanego od kilku lat „nowego PolChatu”, obsługującego obecność we wielu pokojach na raz. Przy okazji pragnę przypomnieć, iż ja już się na PolChacie nie udzielam, a i administratorem od dawna nie jestem (było to mało przyjemne połączenie presji „od dołu” i bezsilności wobec serwisu (w tym głównie serwera) i „góry”). ICeQ wprawdzie także pochłonął trochę czasu i pieniędzy zostawiając mocno ujemny bilans, ale przynajmniej pozostawił poczucie zrobienia (osiągnięcia?) czegoś. To nie jest dobrze napisany program, dziś napisałbym go zupełnie inaczej, a w kodzie do którego ciągle coś na bieżąco „przyrastało” coraz ciężej się orientować — ale jest i z punktu widzenia użytkownika nie jest chyba najgorszy.
Tak przy okazji – PolChat chciałby, by ICeQ wyświetlał ich reklamy. W zamian oczywiście satysfakcja. Nie należy wykluczać możliwości, że PolChat „odetnie” dostęp do czatów z programu, który dla nich reklam nie wyświetla.
Mam koncepcję na jego następcę, ale koncepcja jest duża i Javowa ;)

Zainstalowałem także Windows 7 (jest powszechnie dostępny, w tym na MSDN AA). System w pierwszym odczuciu wydaje się „Vistą z nowym paskiem zadań”. Sam pasek jest fajny, muszę przyznać. Słysząc o nim, a nawet oglądając pierwsze wideo demonstrujące jego planowane działanie, myślałem 1. „o fuj, macowe”, 2. „o fuj, brzydkie i niewygodne”. Właściwie myliłem się. Działa naprawdę fajnie, korzysta się z niego bardzo wygodnie (chociaż korzystałoby się wygodniej, gdyby był wyśrodkowany…), podglądy okien i podświetlenia ikon to po prostu poezja :). Zżera tylko czasem nieco więcej zasobów niż w wymarzonej sytuacji (tajemnicze systemowe procesy czasem zjadają zbyt dużo CPU), ale ogólnie pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Nie męczy użytkownika AŻ TYLOMA pytaniami o zgodę, co Vista, może nawet zacznę lubić ich (Visty i 7) interfejs (Aero). Nie, nigdy nie byłem przeciwnikiem używania do tego 3D i animacji. Po prostu jego szarość i nijakość nigdy mi się nie podobały. I wciąż brakuje mi „expose” (jadę myszką w róg ekranu, a okna rozsuwają się i skalują, by było widać je wszystkie).
Na drugim dysku oczywiście wciąż siedzi Linux. Szczreze mówiąc, chciałbym go przeinstalować na edycję x64, ale nie mam odwagi. Dla przypomnienia: OpenSUSE 11.1. „Bawił się” ktoś w taką migrację może?

Piję za dużo kawy.
Subskrybuję last.fm za 7 złotych, by słuchać za dużo muzyki.
Rozwaliłem dętkę roweru na potłuczonej butelce, którą jakiś kretyn rzucił w trawę.
Oraz zauważam, że Firefox na 64-bitowych Windowsach pada niemal za każdym razem, gdy zamknę GMaila. Ciekawe…

I oglądam na żywo kociaki :-)

Ładna dziś pogoda

Wpis o niczym.

Wiosna jest. Kwiatki na Politechnice zakwitły, choć pewnie już ich dawno nie ma, bo pięknieją tylko na kilka dni w roku. Zachody słońca są malownicze nawet w miejskiej dżungli ;)

From Łódź/Różne

Rower wyciągnięty. Zrobione 200km, oddany do przeglądu, wrócił ze sprawnymi hamulcami i sprawniejszą przerzutką. Koło przednie trochę bardziej proste, ale – i tu niespodzianka – widelec krzywy. Korba dokręcona, chociaż zapomniałem nadmienić.

W tym roku rowerowanie będzie bardziej monitorowane, jak nie zapomnę :)
button stats bikestats.pl

Zabiłem komputer. Ukradłem komputer. Linux przeżył zmianę sprzętu o generację w górę, Windowsa trzeba było przeinstalować (instalacja naprawcza – przy okazji okazało się, że moja super-wypaśna-dostosowana instalacja XP SP3… nie ma takiej opcji, jak naprawcza). A trzeba go także było uruchomić, żeby powrócić do zalegającego zlecenia. Maile wysmarowane w połowie, kilka spraw wciąż leży i czeka (np. MyBook do zwrotu – znów padł, good for me, oby nie działał nadal, gdy go wypakują ;))

Rower zasłużył na miano górskiego — zdobyłem Rudzką Górę. Zjazd okazał się conajmniej równie trudny jak wdrapanie się na szczyt ;) (nie zjeżdżałem akurat stokiem ze zdjęcia, a pewnie byłoby najłatwiej)

Słońce nad Łodzią chyli się ku zachodowi

Słońce nad Łodzią chyli się ku zachodowi


Więcej »

Update z życia

To może takie małe „co u mnie”. Dawno nie było.

W tym odcinku:

  • O nerwach ikariego po utracie (sprawnego) roweru
  • Narzekania ikariego pragnącego świętego spokoju w domu
  • SKOŃCZYŁA SIĘ KAWA!
  • Konwent Funekai w Łodzi :)
  • Lokalna tragedia :( edit: z happy endem :)

Semestr skończony dumnie. Są wakacje.

Więcej »