Wciąż modernizacja! :) / Pimp my PC

Się wziąłem. Dziś w PHP ;) [no dobra, jest technicznie, u win]

Dość trucia mi czterech liter, bo „ja chcę opa w pokoju X, a on chyba jest pusty, a nawet jeśli nie jest to Y, ktokolwiek jest Y-em, na pewno już dawno nie wchodził na czat, bo JA go nie widziałem” ! Na stronie PolChatu znajduje się od dziś automatycznie aktualizująca się lista wszystkich full-opów pokoi głównych. O każdym ponadto wiemy, kiedy ostatnio się logował i jest to rozróżnialne po kolorze nicka (im jaśniejszy, tym dawniej – ten ktoś już nam „zanika” ;)). Ponieważ sprawdzanie czasu ostatniej aktywności wiąże się z OGROMNĄ liczbą zapytań do bazy danych – strona regeneruje się nie częściej niż 24 godziny. Pechowiec, który po 24h od ostatniego jej wygenerowania otworzy ten adres będzie musiał poczekać dłużej, na pełne wykonanie skryptu (około 30 sekund?).

Wziąłem się też troszeczkę za bloga. Po prawej macie komentarze głosowe serwowane przez WebAudio (design by WebAudio, Maldonka & ikari), niestety jedne na cały blog. Ale i tak nie cieszą się zbytnią popularnością. Chociaż podpadły mi już na starcie (nadal wyświetlają dawno usunięty komentarz!), liczę, że się przyjmą ;) Miło byłoby Was wszystkich usłyszeć.

Także zwykłe komentarze miały lifting. Pojawiła się obsługa avatarów dryfująca między MyBlogLogGravatarem (ukradłem i przerobiłem skrypt z MBL dla WordPressa). Żeby zaś nie dostać nerwicy przy wypełnianiu pól ‚e-mail’ i ‚strona www’ setki razy – wprowadziłem wreszcie ciastko, które te dane zapamiętuje. W akcie uaski pojawiło się wraz z checkboxem (miało nie pytać o zdanie ;P W końcu i tak paranoicy blokują wszystko jak leci).
Żeby nie było wątpliwości, wyraźnie dopisałem, że można podać swój e-mail. On i tak jest w locie przefikiwany na niedziałający, żeby nie trzeba było bać się spambotów. Ponadto przypominam, że życie botom zatruwam linkując po prawej stronie do  ;)
Same wyświetlane maile zaś usunąłem bo po prostu nie mogłem na nie patrzeć ;P Jeśli ktoś faktycznie je podał, to są dostępne po kliknięciu na jego nick nad komentem. Natomiast w linkach gravatarowych jest tylko hash MD5, więc jawna postać maila nigdzie się nie pojawia.

Gdybyście chcieli hurtowej, zautomatyzowanej aktualizacji wszystkich komentarzy z danego nicka (tj. ich maili i/lub adresów www) to poproście w… komentach. Wtedy wszystkie wstecz dostaną prawidłowe dane – i co za tym idzie – avatary.

Hello, I’m a PC…

Widzieliście już nową kampanię reklamową Apple, w której ponad 20 zabawnych spotów porównuje „PeCety” i „jabłuszka”? Oto jeden z nich:


(Tym razem youtube, zauważyłem, że Google Video buforuje pliki z całej strony jeszcze zanim poprosimy o ich obejrzenie, co jest ble. Na ironię – obie strony należą do Google!).
I’m a PC (…) I’m upgrading to Vista today (…) Like a lot PCs I have to update my graphics card… – znowu pokusiło mnie na instalację Visty. Niemniej jednak wcale nie jestem jeszcze przekonany do tego systemu na tyle, żeby się na niego przesiadać. „WinSxS” nadal zajmuje ponad 3 GB. System nadal zajmuje 7 GB na dysku. Poza tym po instalacji jeszcze chodzi w tle Desktop Search, co trochę początkowo spowalnia system, czasem nie jest tak szybki jak powinien, a nawet z kartą DX 9.0 mój komputer może liczyć na ocenę „2” ;) (w skali 1-6 bodajże). Jak mam zmieścić się z takim systemem na dysku, jeśli w 2003 zapycham partycję 30-gigową? (Na Vistę mam obecnie max 16GB). Może sprawy wyglądałyby inaczej na wyśnionym nowym sprzęcie.

Speaking of peripherals… - skoro już o nowym sprzęcie mowa – Już za chwilę rusza głosowanie na  podrasuj.idg.pl ! Bardzo ślicznie proszę, zarejestrujcie się, a po 15 lutego oddajcie na mnie głos za 5 pkt :) Bez obaw, możecie głosować na dowolnie dużo komputerów. Tym razem faktycznie zależy mi na każdym głosie, chcę wierzyć, że mogę dzięki Wam mieć jakieś realne szanse! :) Z góry dziękuję!

Ach! Szukając jednego z tagów przypomniałem sobie, co jeszcze miałem koniecznie w tej notce pokazać! Pamiętacie Kjuićka? To go absolutnie miażdży!! Znalezione tędy. To też mi się bardzo podoba ;)

The Two and the ValentineNa koniec – macie. Niech chociaż Wam to święto lekkim będzie …

PS. Można się spodziewać na tym blogu notki z niemojego konta, będącej swojego rodzaju apelem ekologicznym. Jakby co, to za moją wiedzą i zgodą.

Kjuik

Wewnętrzne dziecko

Grunt to umieć się uprzedszkolnić! :)

Prezentowany obok króliczek to całkowicie spontaniczna reakcja [jadących na zajęcia na politechnice] ikariego i muriona na brudne drzwi (i szyby) autobusu.
Pierwszy raz widzieliśmy ten autobus wracając z pierwszego dzisiejszego wykładu o godzinie 14. Rzuciło nam się w oczy, że do najczystszych nie należy, jednak po prostu nim pojechaliśmy do domu. Jednak idąc na zajęcia na godzinę 18 trafiliśmy na ten sam autobus już po raz drugi. W 1/3, góra połowie trasy pojawiła się faza z brakiem szyby między nami a drzwiami. Nie bacząc na śmiech współpasażerki badałem obecność szyby niczym zawodowy mim ;P Później nasza uwaga skupiła się na samych drzwiach – kiedy się otwierały mieliśmy dostęp do ich zewnętrznej, brudnej strony… i postanowiliśmy narysować łączkę, słoneczko i chmurki ^^
Tak też uczyniliśmy. Powstały chmurki, uśmiechnięte słonko (tu po lewej ich nie widać), ptaszki, później dwa kwiatki (jeden mój, jeden Krzysia), a następnie ON – króliczek. Na każdym przystanku mieliśmy około 10-15 sekund na dorysowanie kolejnego elementu arcydzieła (czasem drzwi nam „uciekały”, tak powstało pierwse skośne oczko króliczka xD) i na każdym przystanku jednocześnie coś dorysowywaliśmy. Przyznajemy się bez bicia, że omal przez nas nie umarła ze śmiechu wspomniana wcześniej pani na niedalekim siedzeniu, obserwująca nasze dzielne poczynania i zachwyt nad ich efektami xD. W ostatniej chwili króliczek zyskał łapki i ogonek i wysiedliśmy przy uczelni.

To jednak nie koniec. W drodze powrotnej – to chyba przeznaczenie – musieliśmy opuścić obecny autobus i przesiąść się w kolejny, którym okazał się być… tak! Nasz autobus z króliczkiem! Tu odbyła się „sesja foto-komórko-graficzna” (nic lepszego nie mieliśmy pod ręką, jakby ktoś z Was miał cyfrówkę to fotografujcie ostatnie drzwi autobusu nr 1569 w Łodzi!), dorysowanie ostatnich kępek trawy i podpis autorów obrazka (znów uciekały drzwi i kończyło się miejsce, w które dało się sięgnąć :().

Efekt prac możecie podziwiać TUTAJ (zip, trochę rozjaśniany GIMPem, bo najciemniejsze elementy ginęły). Myślimy z Murionem nad przeniesieniem się na ASP / zatrudnieniem w designie dekoracji autobusów (stwierdziliśmy, że nasz projekt zdecydowanie przebija autobusy grafitti, a niepohamowana radość (łzy śmiechu) przysłuchującej się rozmowie damy zdaje się potwierdzać tę śmiałą opinię xDD).