Wiosna! KWIATKI! :))

Wprost nie mogłem się powstrzymać i chciałem Wam pokazać, co tydzień temu wprawiło mnie w osłupienie i uświadomiło, nie tylko że jest wiosna, ale także że po raz pierwszy widzę Politechnikę o tej porze roku :)

Maaamo! Wiooosna!Maaamo! Wiooosna!Maaamo! Wiooosna!Maaamo! Wiooosna!

Zdjęcia oczywiście robiłem nie ja, tylko koleżanka Małgosia, bo ja nie mam czym ;)

Kjuik

Wewnętrzne dziecko

Grunt to umieć się uprzedszkolnić! :)

Prezentowany obok króliczek to całkowicie spontaniczna reakcja [jadących na zajęcia na politechnice] ikariego i muriona na brudne drzwi (i szyby) autobusu.
Pierwszy raz widzieliśmy ten autobus wracając z pierwszego dzisiejszego wykładu o godzinie 14. Rzuciło nam się w oczy, że do najczystszych nie należy, jednak po prostu nim pojechaliśmy do domu. Jednak idąc na zajęcia na godzinę 18 trafiliśmy na ten sam autobus już po raz drugi. W 1/3, góra połowie trasy pojawiła się faza z brakiem szyby między nami a drzwiami. Nie bacząc na śmiech współpasażerki badałem obecność szyby niczym zawodowy mim ;P Później nasza uwaga skupiła się na samych drzwiach – kiedy się otwierały mieliśmy dostęp do ich zewnętrznej, brudnej strony… i postanowiliśmy narysować łączkę, słoneczko i chmurki ^^
Tak też uczyniliśmy. Powstały chmurki, uśmiechnięte słonko (tu po lewej ich nie widać), ptaszki, później dwa kwiatki (jeden mój, jeden Krzysia), a następnie ON – króliczek. Na każdym przystanku mieliśmy około 10-15 sekund na dorysowanie kolejnego elementu arcydzieła (czasem drzwi nam „uciekały”, tak powstało pierwse skośne oczko króliczka xD) i na każdym przystanku jednocześnie coś dorysowywaliśmy. Przyznajemy się bez bicia, że omal przez nas nie umarła ze śmiechu wspomniana wcześniej pani na niedalekim siedzeniu, obserwująca nasze dzielne poczynania i zachwyt nad ich efektami xD. W ostatniej chwili króliczek zyskał łapki i ogonek i wysiedliśmy przy uczelni.

To jednak nie koniec. W drodze powrotnej – to chyba przeznaczenie – musieliśmy opuścić obecny autobus i przesiąść się w kolejny, którym okazał się być… tak! Nasz autobus z króliczkiem! Tu odbyła się „sesja foto-komórko-graficzna” (nic lepszego nie mieliśmy pod ręką, jakby ktoś z Was miał cyfrówkę to fotografujcie ostatnie drzwi autobusu nr 1569 w Łodzi!), dorysowanie ostatnich kępek trawy i podpis autorów obrazka (znów uciekały drzwi i kończyło się miejsce, w które dało się sięgnąć :().

Efekt prac możecie podziwiać TUTAJ (zip, trochę rozjaśniany GIMPem, bo najciemniejsze elementy ginęły). Myślimy z Murionem nad przeniesieniem się na ASP / zatrudnieniem w designie dekoracji autobusów (stwierdziliśmy, że nasz projekt zdecydowanie przebija autobusy grafitti, a niepohamowana radość (łzy śmiechu) przysłuchującej się rozmowie damy zdaje się potwierdzać tę śmiałą opinię xDD).